Dodaj do ulubionych

dzienne i zaoczne- moje zdanie

IP: *.sprintserwis.pl 10.02.04, 08:49
było tu już wiele sporów które lepsze. Ze niby dzienni to lenie a zaoczni to
półignoranci.
A oto moje zdanie:
Studia KONIECZNIE należy zacząć w trybie dziennym i NAJLEPIEJ skończyć je
zaocznie. Pierwsze 2 - 3 lata t właśnie ten czas, kiedy wyrabia sie to tzw.
obycie, ogłada i ogólny "poziom" (np. sposób formułowania wypowiedzi)
człowieka związany z faktem posiadania wyższego wykształcenia. Na zaocznych
to prawie niemożliwe, kiedy student na uczelni bywa co 2 tygodnie. Warto
studiować dziennie przynajmniej 2 pierwsze lata, a minimum pierwszy rok!!!!
Z kolei głupcem nazwałabył też kogoś, kto stidiuje dziennie czwarty, piąty
rok i ani myśli o podjeciu pracy w zawodzie, kiedy na to już najwyższy czas!!!
gdybym była pracodawcą nie przyjęłabym do pracy kogoś, kto zaczął studia
zaraz po maturce w trybie zaocznym. Dla mnie to głąb, który nawet nie zdał
egzaminu wstępnego. Sam zarobił na pierwszy semestr? Kiedy????
Tak samo mnie przyjęłabył absolwenta pięciotetnich dziennych studiów
magistreskich bez doswiadczenia. Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • Gość: anka Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: 80.48.38.* 10.02.04, 08:59
      tak sama zarobiłam na mój pierwszy semestr!!!!!i nie uważam sie za głąba,mam
      męża i mieszkanie na utrzymaniu,wiec nawet jakbym chciała nie moge sobie
      pozwolic na studia dzienne,prosze nie generalizowac..
      • Gość: iza Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.sprintserwis.pl 10.02.04, 09:14
        Studiując dziennie też da się zarabiać. Swoja drogą miałam na myśli osoby
        bezpośrednio po maturze w mwieku mniej wiecej 19 lat a nie osoby, które przez
        parę lat pracowały.
        • chica33 Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie 10.02.04, 14:57
          Moj boze.. twoja autorytatywna wypowiedz mnie powalila na
          kolana..."KONIECZNIE"... naprawde, koniecznie? a jakimz to autorytetem jestes w
          dziedzinie edukacji, jesli mozna wiedziec?
          :-)
          Jakos nie zauwazam "oglady" u studentow dziennych... inaczej, nie widze zadnego
          zwiazku.. Za to studenci dzienni denerwuja mnie w pracy zawodowej jako
          wspolpracownicy, maja czesto glowy nabite teoria, ktorej to maniery nie sa w
          stanie sie wyzbyc nawet przez kilka pierwszych lat, brak pracy zawodowej przez
          lata studiow czesto powoduje u nich rozrost ambicji i brak racjonalnego
          myslenia-a i czesto pokory.
          Co prawda sa to obserwacje konkretnego srodowiska i absolwentow konkretnych
          kierunkow (ekonomia i pokrewne), ale to kolejny dowod na to, zeby nie
          generalizowac droga Izo...
          • Gość: aida Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.sonata.waw.pl 10.02.04, 16:08
            no jasne. Uczmy absolwentów pokory zaganiając ich do zamiatania ulic. tylko po
            co studia???
          • Gość: iza dziewczyno umiesz czytać? IP: *.sonata.waw.pl 10.02.04, 16:19
            jaki brak pracy??? sztuka polega na tym, jak nie bulić za studia i znależć czas
            na pracę. A da się, wielu studentów dziennych tak robi. A że nie jest to zawsze
            etat itp...na to czas POD KONIEC studiów!
            • Gość: szczery Re: dziewczyno umiesz czytać? IP: *.icpnet.pl 10.02.04, 16:31
              W ten sposób można zrobić tylko na mizernych studiach typu uniwerek bo tam i
              tak niewielu praktycznych rzeczy uczą, powiedzmy na takiej psychologii czy
              polonistyce, ale jeśli ktoś ma być lekarzem albo inżynierem to zaoczne studia
              są naprawdę g... warte, bez względu na to od którego roku.
              • Gość: Richelieu* Re: dziewczyno umiesz czytać? IP: 217.98.107.* 10.02.04, 17:23
                poza kierunkami gdzie ćwiczenia są w laboratoriach czy wymagają szczególnych,
                niedostępnych w domu czy bibliotece materiałów przeciętny student jest w
                stanie nauczyć się bez pomocy nauczyciela. Nauczyciele też są zawyczaj mocno
                przeciętni więc ameryki nie odkrywają na wykładach, tego można dowiedzieć się
                z książek. Są naturalnie tacy wykładowcy do których idzie się bo się lubi,
                tych nie zastąpi żadna książka. Ale oni stanowią mały odsetek. Zaś ćwiczenia..
                Na kierunkach humanistycznych i społecznych dają one pewną łatwość w
                wypowiedziach, łatwość w formułowaniu sądów, ale znowu, polega to na tym, że
                ci aktywni na ćwiczeniach gładkość językową wyrabiają, a są też i tacy co
                przez 10 semestrów na żadnych ćwiczeniach się nie odzywali, nie z lenictwa
                nawet, ale z neiśmiałości. Im ćwiczenia niewiele dały, różnie dobre jest
                indywidualne poczytanie w domu.
                Co do zaocznych technicznych, wiele z tego co dzienni na zajęciach widzą i
                sprawdzają włansoręcznie, zaoczny tylko czyta w książce. Liczna zajęć
                laboratoryjnych jest nieco mneijsza, na niektórych wydziałach nawet więcej niż
                nieco, stąd taki zaoczny żeby zdać dobrze egzamin musi się neiźle napocić żeby
                znaleźć podręczniki z kapitalnie wyjaśnionymi eksperymentami i dobrymi
                zdjęciami.
                No, chyba, że i nauczyciele z zaocznych pójdą zaocznym na rękę i egzamin
                zrobią tylko z tego co było na wykładach. Czasem i tak bywa choć to bardzo źle
                świadczy o kierunku. Bo dobry kirunek zaoczny ma mniej zajęć niż dzienny, ale
                różnice musi sobie sam poszukać. Dlatego jest trudneijszy niż dzienny
              • Gość: anka Re: dziewczyno umiesz czytać? IP: 80.48.38.* 11.02.04, 07:22
                pozwole sie z Tobą niezgodzić..mój mąż skończył zaocznie PK i jest właśnie
                inżynierem:)i z tego co widze to dobrym ,bo teraz jest kierownikiem:))))
                • Gość: anka Re: to było do szczerego:) IP: 80.48.38.* 11.02.04, 07:24
                • Gość: Richelieu* Re: dziewczyno umiesz czytać? IP: 217.98.107.* 11.02.04, 13:29
                  jest dobry bo jest kierownikiem. Co za logika. Jest kierownikiem bo jest
                  błyskotliwy, towarzystki, wie z kim przestawać i kogo za rękaw ciągać. Dobry
                  to gdzieś tam na szarym końcu przyczyn jego kierownikowania.
                  • Gość: anka Re: dziewczyno umiesz czytać? IP: 80.48.38.* 11.02.04, 16:46
                    przepraszam bardzo ale gdyby nie był dobry w tym co robi nie zatrudniliby go na
                    tak odpowiedzialne stanowisko,bo konsekwencje byłyby opłakane..jest mlody więc
                    skąd ma wziąść układy??stare wygi tak robią..poza tym nawet zdarza sie,że
                    inspektor go pochwali..a to cos juz znaczy,prawda?
            • chica33 Re: Droga Izo, 10.02.04, 17:41
              Umiem czytac i to nawet ze zrozumieniem.
              Wielu - moze nie wielu, moze jakies 20-30% nie wszyscy. Jakos 90% swiezo
              upieczonych absolwentow studiow dziennych przyjmowanych do firmy w ktorej
              pracuje nie ma zadnego doswiadczenia. CZas spedzony na studiach to czas w
              ktorym wkladano im do glowy mity o wyzszosci studentow dziennych nad zaocznymi,
              o wyzszosci studenta ktory prowadzi kolo naukowe nad zwyklym studentem, o
              wyzszosci studenta ze srednia 5.0 od tego z 4.0. Etc.

              Apropo's pokory: nie zajmuje sie sprzataniem ulic, i nikomu tego nie proponuje.
              POKORA o ktorej pisze polega na tym, ze przychodzac do pierwszej w zyciu pracy
              nie domagasz sie stanowiska samodzielnego z pensja powyzej 7000 pln tylko
              dlatego ze jestes absolwentem dajmy na to SGH ze srednia 4,99. Nie zadasz
              benefitow naleznych pracownikom z dluzszym stazem a dla nich niedostepnych w
              pierwszym miesiacu pracy. Nie zadasz na wejscie dofinansowania studiow
              podyplomowych nie majac nawet umowy na stale. Nie dajesz nikomu do zrozumienia
              ze poniewaz jestes studentem studiow dziennych to wiesz wiecej na temat
              konkretnej pracy niz 3/4 pracownikow firmy, ktorzy biedni nie zdali egzaminow
              wstepnych (A nie przyszlo nikomu do glowy ze wiekszosc zdecydowala isc od razu
              na zaoczne???) i musieli za studia placic. A to sa przyklady z zycia wziete.
              O takiej pokorze pisze.
              • Gość: Misty Re: Droga Izo, mniej ogólników, więcej wyważenia IP: *.met.pl 10.02.04, 23:11
                Właśnie o to chodzi...

                Studia zaoczne nie zawsze wynikają z -jak to określa autorka wątku -
                głąbowatości danej osoby. Często jest to świadomy wybór bądź konieczność, bo w
                końcu nie każdego, paradoksalnie, stać na studia dzienne, kiedy musi sam się
                utrzymać. Ni nie zmieni jednak faktu, ze student nawet zaoczny - ale pracujący
                zawodowo w branży zawsze będzie bardziej cenny i wiarygodny dla potencjalnego
                pracodawcy niż student dzienny bez doświadczenia. Jeśli zaś chodzi o pensje
                rzędu 7000 zł ;) to każdy student czy absolwent, który był choć kilka razy w
                zyciu na rozmowie kwalifikacyjnej wie, że takie kwoty są po prostu nierealne.

                PS. Na studiach dziennych też można pracować, nawet na 2,3 a już na pewno na 4
                i 5 roku. Wszystko zależy od operatywności danego przypadku. Więc nie ma co
                dawać bezsensownych recept, że KONIECZNA jest taka czy siaka kombinacja
                dzienne/zaoczne.
                • chica33 Re: Droga Izo, mniej ogólników, więcej wyważenia 11.02.04, 13:48
                  Misty, wierz mi... :-)))) 7000 to autentyk i nie jest to pojedynczy
                  przypadek... mialam paru delikwentow/delikwentek, ktore nawet jesli byly na
                  kilku rozmowach to uwazaja, ze tamci pracodawcy byli porabani, bo proponuja
                  absolwentce SGH najlepszej na roku/absolwentowi wydzialu zarzadzania na UW 3500
                  brutto! Skandal. Ale ona rozumie, ze w takiej duzej firmie jak ta (w ktorej
                  wlasnie jest na rozmowie) pracuja ludzie, ktorzy sa w stanie docenic jej
                  potencjal i nieprzecietna osobowosc (OGŁADĘ moze???) i wiedza, ze 5000 netto to
                  rozsadna stawka.
                  To jest chyba nieuleczalne...pozdrowienia,
                  • Gość: Misty Re: Droga Izo, mniej ogólników, więcej wyważenia IP: *.acn.pl 12.02.04, 15:18
                    Heh, Chica, mnie czasem zastanawia jedno - dlaczego tacy ludzie nie wyciągają
                    wniosków ze swoich doświadczeń??? znajomy mojej znajomej, notabene też po SGH
                    od prawie roku jez bez pracy, bo, cytuję "po pięciu latach zapier... na SGH to
                    on za 1500 zł nie będzie zasuwał, bo mu nawet na wynajem mieszkania nie
                    starczy".... i dalej siedzi na garnuszku u rodziców - facet lat 26...

                    Kurde, czasem szlag mnie trafia, ze ludzie nie mają nawet odrobiny pokory,
                    którą ja nabyłam chociażby zasuwając za 3-4 zł na godzinę, jeszcze jako
                    nastolatka, a potem jako studentka "prestiżowego" poniekąd kierunku.
                    W zeszłym roku, gdy byłam na jednej z rozmów, i zapytana o oczekiwania
                    finansowe netto, podałam przedział 1300-1500, PAN DYREKTOR firmy X zaśmiał mi
                    się w twarz i rzekł, ze nie ma mowy bym zarabiała tyle "co specjalista" i co
                    najwyżej moze dać mi 1000 netto i to tylko dlatego, ze znam dobrze angielski...
                    Zgodziłam się, chociaż też przecież nie utrzymałabym się sama w Warszawie za
                    takie pieniądze na godnym poziomie. Na szczęście dostałam wkrótce lepszą
                    ofertę :), choć i tak do dziś niektóre moje "znajome" dziwią się, że mogę
                    pracować za takie "grosze". Cóż, zawsze powtarzałam i nadal powtarzam, że
                    niezapłacone rachunki i pusty garnek modyfikują poglądy na sprawy wynagrodzeń.
                    I ktoś, kto całe życie dostaje wszystko na tacy i nie musi martwić się o swój
                    byt, może przeżyć bolesny upadek na ziemię:( gdy już przyjdzie mu zatroszczyć
                    się samemu o siebie.
                    • chica33 Oj, Misty:-)) 12.02.04, 15:49
                      Aj, Misty, poczulam z Toba psychiczna wiez:-))), czemu nie spotykam takich
                      ludzi na codzien:-))))
                      A znajomych to chyba mamy wspolnych - kolezanka skonczywszy SGH z bdb na
                      dyplomie stwierdzila, ze dyplom, plus naturalnie blond wlosy do pasa gwarantuja
                      jej te 5 tys do reki... pol roku juz szuka tej wlasciwej pracy, jak zapytalam:
                      dlaczego nie wezmiesz pracy mniej platnej? powiedziala, ze z praca jak z
                      facetem, jak sie jest KIMS, to trzeba czekac na wlasciwego, a nie brac byle
                      co...

                      Milego dnia!
              • Gość: batuszka Re: Droga Izo, IP: *.sroda-slaska.sdi.tpnet.pl 13.02.04, 19:18
                >(A nie przyszlo nikomu do glowy ze wiekszosc zdecydowala isc od razu
                > na zaoczne???)

                Mi osobiście nie przyszło to do głowy, bo NIKT z moich znajomych (z klasy, ze
                szkoły), którzy w maju zdawali maturę nie zdecydował się od razu pójść na
                zaoczne. Bo mimo, że wielu marzyła się praca, pensja, uniezależnienie od
                rodziców, to mając do wyboru studia dzienne z wykłądami w dzień i akademikowymi
                imprezami w nocy oraz studzia zaoczne i - co za tym idzie - praca,
                odpowiedzialność, porzucenie pewnego rodzaju beztroski, to jednak wybierali to
                pierwsze - i próbowali swoich sił na egzaminach.
                Niektórym nie poszło i zaostali zaocznymi. Nie twierdzę, że są głąbami, bo to
                się zdarza, nawet najlepszym. Ale wielu z nich nie satysfakcjonuje studiowanie
                zaoczne i spróbują jeszcze raz na egzaminach.
                Owszem, są przypadki, kiedy np. najpierw znajdujesz niezłą posadę, a potem
                rozpoczynasz studia, albo też gdy ma się już rodzinę, którą trzeba utrzymać.
                Jednak nie uwierzę, że przeciętny 19-latek woli pracować (a na starcie na pewno
                wiele nie zarobi i za dobrze traktowany nie będzie) i weekendy spędzać na
                uczelni, niż studiować na dziennych.
                • chica33 Re: Droga Izo, 15.02.04, 15:07

                  Nie bylam byc moze przecietna 18 latka, ale poszlam od razu na zaoczne.
                  Wczesniej dostalam prace w duzym koncernie, szkoda mi bylo zmarnowac szansy,
                  skonczylam studia zaoczne i uwazam, ze moja sytuacja zarowno finansowa jak i
                  zawodowa obecnie jest duzo lepsza, niz moich rownolatkow po studiach dziennych.
                  • dixit Re: Droga Izo, 15.02.04, 17:16
                    Nie deprecjonuje sciezki via studia zaoczne - kazdy ma przeciez inne priorytety
                    i potrzeby. Niemniej z perspektywy czysto zawodowej (czyli tzw. zrobienia
                    kariery) - zdecydowana wiekszosc moich znajomych, ktorzy ukonczyli studia
                    dzienne, w porownaniu ze znajomymi konczacymi studia zaoczne:
                    - zajmuje bardziej odpowiedzialne stanowiska,
                    - zarabia wiecej,
                    - (tu juz moje subiektywne odczucie) robi "ciekawsze" rzeczy.
                    Co nie znaczy, ze moi znajomi po studiach zaocznych nie osiagaja kilku srednich
                    krajowych. Po prostu uwazam, ze decydujac sie isc do firmy w wieku 19 lat
                    trudno nauczyc sie inzynierii finansowej, nowych technologii
                    teleinformatycznych, biotechnologii czy tez medycyny.
                    Oczywiscie nie kazdemu do szczescia potrzebne jest wymyslanie prochu i
                    niektorzy pewnie wola snowboard w Kaprunie ;-)
                    Pozdrawiam
                    • r.richelieu Re: Droga Izo, 15.02.04, 17:46
                      i tym samym zdeprecjonowałeś ponownie
                      • dixit Re: Droga Izo, 15.02.04, 20:32
                        Twoj komentarz bylby trafny wylacznie w sytuacji, gdyby jedynym kryterium
                        satysfakcji z podejmowanych w zyciu dzialan byl pelny sukces zawodowy (dla
                        ktorego osiagniecia studia dzienne sa w wielu sytuacjach kluczowe).

                        Biorac pod uwage, ze nie jest to jedyne kryterium, uwazam ze nie masz racji
                        piszac, ze cokolwiek deprecjonuje.

                        Pozdrawiam
                        • Gość: Richelieu* Re: Droga Izo, IP: 217.98.107.* 15.02.04, 21:38
                          męczy mnie to używanie tak trudnego słowa depr ecj onuję, ja z moim
                          wykżtałdzeniem

                          nie deprecjonujesz tylko mówisz, że dla blabla pełnego sukcesu zawodowego
                          kluczowe są dzienne w wielu sytuacjach. Uf, dzięki takim jak Ty czuję się
                          wyjątkowa, na prawdę, ojojoj, i mondra i piękna. Bo zukces zawodowy oźiąknęalm
                          własnie dzięki zausznym a dzienne na razie nie dały mi nic
                          vov, ale jezdem wyjątek, ale to kurtularna rozmowa, zachwycona jezdem, że z
                          tylko z dziennym, niezakłóconym żadnymi zausznymi naleciałościami, rozmawiam
                          • dixit Re: Droga Izo, 16.02.04, 01:26
                            > nie deprecjonujesz tylko mówisz, że dla blabla pełnego sukcesu zawodowego
                            > kluczowe są dzienne w wielu sytuacjach

                            Dokladnie.

                            > Uf, dzięki takim jak Ty czuję się wyjątkowa, na prawdę, ojojoj, i mondra i
                            > piękna.

                            Ciesze sie i gratuluje dobrego samopoczucia.

                            > Bo zukces zawodowy oźiąknęalm [...]

                            "One man's ceiling is another man's floor".

                            Dobranoc.
                            • r.richelieu Re: Droga Izo, 16.02.04, 02:59
                              z tym deprecjonowaniem to była ironia. Jakie kluczowe studia? Kluczowe to są
                              indywidualne cechy delikwenta oraz szczęście, czyt. manna z nieba. No, ale
                              każdy ma prawo do własnego nosa, dopóki nie zostanie ministrem.

                              z tym sufitem racja, tylko co to jest sukces zawodowy? ilu ludziów tyle
                              zugcesów. A potem spotkanie po latach i litytacja, kto da więcej. Idiotyzm.
                              Wstyd, że mało, złość, że tamci napewno zawistni. KOniec świata
                              być włóczykijem najlepiej i już
                              z przerażeniem niejakim widzę, że nawet solidarnośćgrupowa jakoś zmalała, że i
                              ściąganie jest szykanowane przez kolegów. Z jednej strony to dobrze, sami się
                              pilnują, uczciwi, liczą na własne przygotowanei, ale z drugiej strony żal. Bo
                              materializm pzresłania koleżeństwo
                              • Gość: batuszka Re: Droga Izo, IP: *.sroda-slaska.sdi.tpnet.pl 16.02.04, 17:18
                                >kluczowe studia? Kluczowe to są
                                > indywidualne cechy delikwenta

                                chciałam skromnie zauważyć, że dopiero w twojej wypowiedzi padło
                                sformułowanie: "kluczowe studia"....

                                A sukces zawodowy jest wtedy, gdy robisz coś, co lubisz, a jeszcze dostajesz za
                                to pieniądze. I gdy te pieniądze są duże, to sukces jeszcze większy. Zatem, gdy
                                ktoś marzy, by być lekarzem i nie widzi siebie w innej roli, a nie dostaje sie
                                na medycyne, następnie idzie na studia zaoczne, ale nie an medycyne, bo nie
                                moze sobie an to pozwolić, tlyko np. na zarządzanie, bo to popularne. I potem
                                ma niezłą posadkę, niezłe pieniądze, ale jesli nie ma cienia radości z
                                wykonywania tej pracy, to sukcesu wg mnie raczej nie odniósł.

                                Jeszcze jedno zastrzeżenie do Twojej wypowiedzi:
                                powiedz mi proszę, czy znasz kogoś, kto będąc na studiach medycznych zaocznych,
                                pracował jednocześnie w jakiejś firmie (oczywiście na odpowiedzialnym
                                stanowisku, bo tylko takie gwarantowałoby mu wyłożenie tych paru tysięcy na
                                studia), dzieląc czas pomiędzy pracę, pobyt an uczelni w weekendy i naukę np.
                                anatomii w wolnych chwilach skończył te studia i został LEKARZEM MEDYCYNY???
                                • r.richelieu Re: Droga Izo, 16.02.04, 18:08
                                  kluczowość pojawiła się wcześniej i dotyczyła studiów właśnie. Ja wymyśliłam
                                  tylko wyrażenie kluczowe studia żeby skrócić

                                  sukces zawodowy bo lubi się to co robi i jeszcze dostaje się za to duże
                                  pieniądze? Pieniądze są ważne do poziomu minimum, potem to już fanaberia. Duże
                                  pieniądze do szczęścia są niepotrzebne. Do sukcesu zawodowego tym bardziej.

                                  Zaocznej medycyny nie ma.
                                  I medycyna jest to jedyny kierunek gdzie nie można by jej zrealizować w
                                  systemie zaocznym mimo najlepszych chęci studentów i wykładowców. Wieczorowe
                                  mają nieco więcej zajęć. Jedbak czesne ze swoją niewyobrażalną wielkością nie
                                  daje możliwości zarobienia na nie. Ot, dzieci bogatych rodziców. Na zdrowie im,
                                  ale tylko dlatego, że na wieczorowe też jest egzamin.
                                  Gdybym chciała być lekarzem i nie zdała, poszłabym na biologię, po roku
                                  spróbowałabym jeszcze raz, a zdublowane przedmioty przepisałabym. Tylko, że na
                                  medycynę jest obecnie 3-4 osoby na miejsce. Nie jest to jakaś powalająca
                                  liczba. Dobry uczeń chcący zdać ma duże szanse. Może najwyżej podszkolić się z
                                  fizyki, np. jeśli ma z nią kłopoty, a zazwyczaj ma chodząc na biol-chem. Ba, ja
                                  też miałam z fizyką problemy, hihi, zwłaszcza z 6 godzinami w tygodniu, brr
                                  • Gość: batuszka Re: Droga Izo, IP: *.sroda-slaska.sdi.tpnet.pl 16.02.04, 20:30
                                    > sukces zawodowy bo lubi się to co robi i jeszcze dostaje się za to duże
                                    > pieniądze? Pieniądze są ważne do poziomu minimum, potem to już fanaberia.
                                    Duże
                                    > pieniądze do szczęścia są niepotrzebne. Do sukcesu zawodowego tym bardziej.

                                    proszę, zdefiniuj własne pojęcie "sukcesu zawodowego" skoro negujesz cudze.

                                    A co do medycyny dzienniej i "nie-dziennej" to się chyba zgadzamy.
                                    Chociaż - masz rację, mało jest osób na jedno miejsce ( wtym roku we wrocłąwiu
                                    chyba około 1 czy 2) ale to dlatego, że idą ludzie, którzy wiedzą, czego się
                                    spodziewać. Z tego co słyszałam wyniki są raczej wyrównane, więc nie zdarzają
                                    się przypadki, że ktoś idzie na medycyne, bo np. nie ma na niej egzaminu z
                                    historii, chociaż pojęcia o biologii, fizyce i chemii nie ma....
                                    • Gość: kamil Re: Droga Izo, IP: *.icpnet.pl 17.02.04, 01:03
                                      To dziwne, że we Wrocku tak mało, bo w Poznaniu było 5, poza tym u nas nie ma
                                      zaocznej medycyny tylko dzienna darmowa (dla tych co mieli przynajmniej 82
                                      punkty na teście) i dzienna płatna (ok 19 000). Nie wiem jak jest w innych
                                      miastach, ale tu nie ma oddzielnych grup dla płatnych, chodzą razem z nami i
                                      zaliczają na takich samych zasadach, niektórzy wykładowcy nawet patrzą na nich
                                      krzywo, bo płacą. Po roku mogą zdawać wstępny i jeśli dostaną tyle punktów ile
                                      trzeba przeskakują na darmowe, na drugi rok.
                                    • Gość: Richelieu* Re: Droga Izo, IP: 217.98.107.* 17.02.04, 17:42
                                      nie neguję cudzych. Każdy ma swój czubek nosa, ja też. Tylko, że stawianie
                                      warunku wysokopłatności w sukcesie zawodowym jest, hm. A co z nauczycielami na
                                      państowych uczelniach. Nawet profesorami? Według pieniężnego kryterium mechanik
                                      samochodowy lub technik informatyk administrator sieci osiągnąłby większy
                                      sukces.

                                      Dla mnie? Ekschibicjonimem pachnie, ale, że aj ekschibicjonistą jestem, hihi..
                                      - przekonanie o wartości własnej pracy, że jest ona potrzebna
                                      - uznanie i docenienie, zanczy, żeby mój wysiłek i wyniki dostały "oklaski",
                                      noo, medal dla wzorowych obywateli ;) pieniądze też, jako premia, no ale mogą
                                      być, ale nie muszą. wydruk w ważnym czasopiśmie, uścisk dłoni jego
                                      magnificencji ;)a przede wszystkim szlag na poczekaniu trafiłby mnie gdyby moje
                                      wyniki zostały użyte przez kogoś innego jako ewidentny plagiat, a ja bidna i
                                      nicnieznacząca nie mogłabym nic na to poradzić. Z tym wiąże się też udział w
                                      różnych projektach, do których mnie zapraszają, a nie ja na kolanach proszę o
                                      przyjęcie do składu. Znaczy bycie specjalistą, którego pytają się o zdanie, a
                                      to zdanie liczące się jest bardzo.
                                      - możliwość rozwoju, taka praca żeby wymagano ode mnie 102% tego co wiem i dano
                                      mi możliwość kursów, studiów, szkoleń. 102, by był pretekst do dokształcania
                                      się, i to nieustannie, i nie więcej niż 102 by praca mnie nie przerosła. Gdybym
                                      zaś miała pracę, w której wykonuję mechaniczne czynności, z którymi radzę sobie
                                      nawet wtedy gdy jestem w delirce 40 stopni, wtedy zamuliłabym się dokumentnie.
                                      Żadnej inspiracji, żadnych wyzwań, jak przy taśmie z truskawkami. Taka praca
                                      żeby świadomość własnego potencjału nie była stłamszona, a wręcz przeciwnie.
                                      - możliwość decydowania o sobie, przynajmniej częściowo, posiadanie swojego
                                      poletka do którego nikt wtrącać się nie będzie, ale posiadanie przy tym
                                      zaplecza socjalnego w postaci macierzy dla której pracuję.
                                      - taka praca by pozwalała na może nie sielskie, ale przynajmneij przeciętne
                                      życie osobiste, znaczy nie zajmująca 14 godzin na dobę, a wyjazdy dawały
                                      możliwość zabrania ze sobą dzieci czy partnera.
                                      - pieniądze, żeby starczyło na jedzenie, opłaty, na poziomie mocno przeciętnym,
                                      oraz na przyjemności na tyle, żebym zawsze miała coś do pomarzenia, np.
                                      wycieczka na koniec świata i z powrotem

                                      uf, na pewno jeszcze coś tam jeszcze znalazło by się odnośnie sukcesu
                                      czuję się jak na rozmowie w sparwie pracy ;))
                                      • dixit Re: Droga Izo, 17.02.04, 20:34
                                        Zdrowy uklad (czyli taki, jaki opisujesz) niekoniecznie rownowazny jest
                                        sukcesowi zawodowemu.

                                        Pozdrawiam
                                        • r.richelieu Re: Droga Izo, 17.02.04, 20:47
                                          to teraz u Ciebie dixit piłeczka, voila
                                        • r.richelieu skóra, fura i komóra 17.02.04, 21:03
                                          i jeszcze. w końcu prawie wszyscy są materialistami, krzywią się na skórę furę
                                          i komórę, ale dopóki na to nie wyciułają nadal będą sądzić, że sukcesu
                                          zawodowego nie odnieśli. Dres czy wykształcony, nieważne, te same cele tylko
                                          inaczej realizowane.
                                          choć oczywiście można wyciągnąć średnią statystyczną i powiedzieć, że sukces
                                          zawodowy dla przeciętnego, czy dla przeważającej liczby Polaków związany jest z
                                          pieniędzmi na pierwszym, ew. drugim miejscu.
                                          kłamstwa, cholerne kłamstwa i statystyka, hihi
                                          i że ja swoje łapy do tego niecnego interesu przykładam

                                      • Gość: batuszka Re: Droga Izo, IP: *.sroda-slaska.sdi.tpnet.pl 20.02.04, 17:21
                                        Tylko, że stawianie
                                        > warunku wysokopłatności w sukcesie zawodowym jest, hm.

                                        to teraz mnie rozbawiłaś, bo nigdzie nie napisałam, że chodzi o wysokie
                                        płace!!! Chodziło mi o to, że robi się coś co się lubi - i może to być zarówno
                                        zarządzanie firmą jak i strzyżenie żywopłotów - i jest to jednocześnie sposób
                                        utrzymania. Nie apmiętam, kto to powiedział, ale bardzo mi się podoba: (cytat
                                        niedokłądny) "wybierz taki zawód, jaki lubisz, a do końca życia nie będziesz
                                        musiał pracować" I O TO MI CHODZIŁO!! (powtórzę dla pewności:: o utrzymywanie
                                        się poprzez wykonywanie pracy, która sprawia przyjemność) A NIE O PENSJĘ!!!!!!
                                        I własnie dla mnie sukces zawodowy = robienie czegoś co mnie interesuje, a nie
                                        robienie czegoś, co jest dobrze płatne!!!
                                        • Gość: Richelieu* Re: Droga Izo, IP: 217.98.107.* 20.02.04, 17:33
                                          więc ok, dokładnie to samo mogę powiedzieć
                                          • dixit Re: Droga Izo, 21.02.04, 01:17
                                            W takim razie sukces wg Was rowna sie wykonywaniu preferowanego rodzaju pracy?
                                            Pozdrawiam
                                            • Gość: Richelieu* Re: Droga Izo, IP: 217.98.107.* 21.02.04, 01:20
                                              między innymi tak, a tym większy sukces im wykonywana praca jest bardziej
                                              wymarzona.
                                            • Gość: batuszka Re: Droga Izo, IP: *.sroda-slaska.sdi.tpnet.pl 21.02.04, 15:11
                                              > W takim razie sukces wg Was rowna sie wykonywaniu preferowanego rodzaju pracy?
                                              > Pozdrawiam

                                              Niektróym moze się to wydać dziwaczne, ale TAK.
                                              Być może dlatego, ze obserwuję ludzi, którzy absolutnie ze swojej pracy nie są
                                              zadowoleni - i to nie przez małe pensje. Po prostu - chcieli zostaqć
                                              lekarzami/prawnikami/filologami/psychologami, ale na wstępnych się nie
                                              powiodło, a jak juz poszli na zaoczne to wybrali zarządzanie i amrketing,
                                              tudzież bankowość (choć niewiele to sie rózni;)), bo to przecież
                                              takie "popularne". Dziś pracują w bankach, urzędach itp., dobrze zarabiają, ale
                                              się zwyczajnie NUDZĄ i zapominają o swoich wyamrzonych zajęciach. Smutne to. I
                                              ja tak nie chcę.
    • Gość: Student dzienny Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.02.04, 17:02
      Człowiek na zaocznych to głąb... heheheheheheeheh. Moj brat w wieku 20 lat,
      niestety zycie go docisnelo, poszedl za popychadlo do pzu za tysiac zeta, teraz
      jest naczelnikiem jednego z dzialow... aha, skonczyl zaoczne i znajomosci nie
      mial.
      Studenci dzienny nabieraja oglady... tak, chyba wrecz przeciwnie... prezentuja
      ze soba najczesciej nieokrzesane buractwo
      Praca na studiach dziennych, tak jasne, z ksiazek mozna sie nauczyc jak z
      wykladow... studiowalas kiedys, czy czytalas moze ksiazke o studiowaniu?
      Student zaoczny nie moze miec duzo mniej laboratorii, bo nie bedzie mial
      inzyniera
      Aha i kierownik od Pani Ani "napewno" dostal stanowisko po znajomoci. Mozna se
      dostac takie stanowisko ale nie w dziedzinie kiedy praca jest bardzo
      odpowiedzialna, a to mozna bylo wywnioskowac czytajac posta. Moze zazdrosc
      przez kogos przemawia
      A Pani pani izo... moze cholera w pracy wzieli kogos z zaocznych a pani nie i
      mscimy sie?
      • Gość: prawda w oczy kole Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.icpnet.pl 11.02.04, 23:53
        taki z ciebie student dzienny jak ze mnie pszczółka maja...no i kto się tu mści
        buhahaa...ale pocieszaj się bo to zdrowo
        • Gość: żak Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.noname.net.icm.edu.pl 12.02.04, 12:26
          zwalcie se konia to wam ulzy.
          • Gość: twoja luba Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.icpnet.pl 12.02.04, 14:22
            a ty sobie krowę zwal to ci się rogi do czegoś przydadzą
            • Gość: Misty Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.acn.pl 12.02.04, 15:21
              ... i dyskusja osiągnęła swe apogeum, w swym intelektualno-elitarym
              rozpasaniu...
        • Gość: Tak Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.02.04, 01:23
          Przepraszam Cie, ale niestety tak, Politechnika Warszawska, Inzynieria Produkcji
    • Gość: Anka Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.02.04, 15:22
      Ja moze troche o innym aspekcie studiowania zaocznego czy wieczorowego. Nie
      oszukujmy sie, tej wiedzy, jaka zdobywaja studenci dzienni, nie da sie posiac
      na weekendowych zjazdach co dwa tygodnie. Na studiach wieczorowych i zaoczynych
      zakres materialu ogranicza sie do minimum.
      Boli mnie to, ze moj dyplom jest rownowazny dyplomowi osoby, ktorej TEORETYCZNA
      WIEDZA ( bo tylko o taka chodzi na studiach, nie oceniajac innych umiejetnosci)
      jest znacznie ubozsza od mojej.
      Nie twierdze, ze to zle, ze ludzie studiuja w trybie zaoczynym. Studiuja i
      chca pracowac. Moze i sa swietnymi pracownikami. Pracownikami.....ale prochu to
      oni nie wymysla. Moi znajmomi ( strudiujacy przwaznie na prywatnych uczelniach,
      zaocznie) podsmiewaja sie z takiej lingwistyki matematycznej czy teorii
      kompilacji. No bo przeciez w pracy to nie jest potrzebne......... No tak, tylko
      oni jako zwykli koderzy tylko UZYWAJA kompilatorow, ale ktos kiedys musial je
      napisac.
      A co do praktyki na studiach dziennych. Na 3-4 roku da juz sie pracowac.
      • bee_dess Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie 12.02.04, 15:41
        Ale nie kazdy Anko jest od wymyslania prochu-oczywiscie, jak chcesz podjac
        prace naukowa - czytaj wymyslic proch, to zostajesz na uczelni.
        Wiedza jaka sdobywaja studenci dzienni moze byc ta sama wiedza jaka zdobywaja
        zaoczni - wystarczy ze zaoczni beda pracowac wiecej we wlasnym zakresie.
        Jestem po zaocznych- finanse i bankowosc - dla uprzedzenia i do autorki watku
        ktora dziwnym trafem przestala sie udzielac - na zaoczne poszlam z wyboru a nie
        z przymusu, w wieku 19 lat zaraz po maturze a pieniadze na pierwszy rok studiow
        zarobilam sama udzielaniem korepetycji z jezyka w liceum i jako instruktor
        narciarstwa. Mam doktorat z finansow przedsiebiorstw, oprocz pracy zawodowej
        wykladam na uczelni - mam wyklady dla studentow dziennych. A jednak sie da...
        • Gość: batuszka Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.sroda-slaska.sdi.tpnet.pl 20.02.04, 17:34
          Ale studenci zaoczni (i wieczorowi) to też 2 różne frakcje: pierwsza to ci,
          którzy i tak są na utrzymaniu rodziców i siedzą sobie cały tydzieńw domku,.
          Drudzy to ci, którzy pracują. I jeśli ta praca trwa od 9 do 17, następnie
          powraca się do domu, którym trzeba się jeszcze zająć, tym bardziej, gdy jest
          rodzina, to na samodzielną pracę z ksiązkami (czyli uczenie się tego, co
          dzienni mają np. na ćwiczeniach), bo na zajęciach wykłądowca/asystent nie
          wszystko zdążył powiedzieć, jest mało czasu i chyba ochoty. Widzę po mojej
          siostrze. Ale podziwiam takich ludzi jak Ty, którzy sobie świetnie dają radę -
          i samozaparcia zazdroszczę.
    • Gość: onaiona Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: 5.2.* / *.chello.pl 12.02.04, 17:30
      studiowalam zarowno dziennie i zaocznie.

      studia rozpoczelam ambitnie , dziennie i na 2 kierunkach - na UJ zreszta jeden
      tzw prestizowy drugi bardziej dla pasji ..:))

      z tym poziomem i zdobywaniem wiedzy roznie bywalo jak wszedzie
      jedyni mieli metode na przeslizgiwanie sie , drudzy na systematycznosc ...

      w grunice rzeczy nawet przy 2 kierunkach zostawalo bardzo duzo czasu , pomimo
      ze byli znajomi , praca wakacyjan etc .

      wiekszosc wykladow nawet na super uj bylo po prostu czytaniem skryptow , lub
      swoich ksiazek .... owszem trafialo sie na ludzi z pasja dla tych warto , po 2
      latach studiow , dostalam sie na wakacyjna praktyke do miedzynarodowej firmy -
      po 3 miesiacach zaproponowano mi etat - (ku zaskoczeniu wszystkich , i jak na
      poczatkujaca bardzo dobre warunki finansowe ,plus mozliwosc studiowania
      zaocznie - nieutrudnianie np nieobecnosci w piatki , i lekkiego wylaczenia
      podczas sesji ..) z bolem serca po stronie mojej rodziny , przesnioslam sie na
      zaoczne , z jednego kierunku zupelnie nie zalujac , z racji tego ze kierunek
      byl humanistyczny w zasadzie na 3, 4 roku mozna bylo do wszystkiego przygotowac
      sie zglebic samemu ...absolutnie nie zaluje tego ze porzucilam studia dzienne ,
      nie uwazam ze dalyby mi one cos czego nie mialam wczesniej ,3 jezyki znalam
      przed studiami , komputer rowniez . owszem poglebily moja wiedze - ale jak
      czasem smieje sie moj maz - to chyba w ramach hobby po zycie zyciem i wiedza z
      uniwersytetu w pracy do niczego mi sie nie przydaje .


      obecnie od 5 lat jestem w tej samej firmie , oplacili mi nawet studia
      podyplomowe , pracuje na samodzielnym kierowniczym stanowisku . I rowniez
      spotykam sie z ludzmi nie znajacymi aboslutnie realiow .. a ja te 3 miesiace
      podczas tamtych wakacji pracowala za 450 zl miesiecznie ...tak to juz bywa ze
      nie ma jednego klucza :) kazdemu co innego pisane. pozdrawiam i nie ma co
      wartosciowac :)

      Dzis
    • Gość: ppp Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 03:01
      Powodzenia jak znajdziesz mi zaoczne lekarski albo chociaz stwierdzisz ze sie
      da na wieczorowe zarobic samemu. Glupias!
      • Gość: onaiona Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: 5.2.* / *.chello.pl 13.02.04, 10:19
        wiadomo ze studia lekarskie , mysle ze inzynierskie tez , wymagaja studiowania
        dziennie.

        a na wieczorowe da sie zarobic bez problemu samemu .
        moze jestes za malo pracowity a nie inni glupi ? czyzby pan student
        dziennych ..widac po kulturze :))
        • Gość: ppp Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 14:43
          To zycze powodzenia w zarobieniu 17 000 rocznie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • Gość: Misty Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.acn.pl 13.02.04, 16:53
            17 000 rocznie to jest jakieś 1460 zl miesięcznie. Inteligentna, nienabzdyczona
            dziewczyna, znająca komunikatywnie angielski i w dobrze MsOffice może SPOKOJNIE
            zarobić jako recepcjonistka tyle bądź nawet 200-300 zł więcej. Poza tym -
            ciekawi mnie bardzo, JAKIE STUDIA, na JAKIEJ UCZELNI kosztują 17 000 za rok...
            Nawet najbardziej prestiżowe kierunki zaoczne i wieczorowe - typu prawo,
            psychologia, filologie obce - kosztują od 5000 do 8000 rocznie... więc nie
            wciskaj nam kitu, że nie można zapracowac samemu na studia. Jaśnie Państwo
            smieje się ze studentów, zapieprzających w McDonaldach - tam na pełen etat na
            podstawowym stanowisku można zarobić 800-900 zł miesięcznie. Na opłacenie
            studiów starczy i jeszcze na kino i czasem piwo zostanie...
            NIKT mi nie wmówi, że młoda i pracowita osoba, żyjąca w duzym mieście, nie da
            rady zapracować na studia... nawet jeśli miałaby pracowac fizycznie.
            • Gość: cosmo Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.icpnet.pl 14.02.04, 14:40
              Misty właśnie medycyna tyle kosztuje. I nie ma się czasu na zarabianie, bo
              chodzisz na normalne zajęcia, w wymieszanych grupach, razem ze studentami
              dziennymi. Na tych studiach wygospodarowanie 8 godzin na sen graniczy z
              podziwem.
            • Gość: Richelieu* Misty, a co z opłatami za życie? IP: 217.98.107.* 14.02.04, 14:59
              dolicz tylko do tych 1460 opłaty za czynsz, światło itd, jedzenie, chemię,
              bilety za autobus i książkę raz na ruski rok. W najbardziej skromnym wydaniu
              trzebaby zarobić 1460 + 800-1000.

              to jest właśnie myślenie siedzącego w ciepełku rodzinnego gnaizdka.

              prawo, psychologie są drogie, ale bez przesady, do Koźmińskiego chodzić nie
              trzeba, nawet UW ma niższe czesne, a w końcu to jedna z najlepszych szkół w
              kraju. No, a medycyna droga jest, wiadomo, trudno porównywać 20 osób na roku
              wieczorowym z 350 na dziannym. Z medycyną trzeba raczej próbować na dzienne do
              skutku.
              Tylko widzi się określenia, że "rok zmarnowałem", jak to zmarnowałem. Nauczył
              się języka, przeczytał 50 książek, stosunek do życia się zmienił. Pewnei młody
              gneiwny i głupi załamał by się gdyby musiał sobie rok odpuścić, bo np.
              zachorowałby. Studenci bez kręgosłupa. Licytują się papierkami, kto ma więcej,
              nie widząc, że w domu ojciec sobie żyły wypruwa, a matka lekarstw w aptece nie
              wykupuje byle by tylko synek czy córcia mieli.
              Inteligentna, nienabzdyczona zarobi albo i nie, zależy od jej siły przebicia,
              bo na poziomie studenta szukającego pracy wiadomości są sprawą raczej
              drugorzędną. Czasem zdarzy się najwyżej CPE wymagane no, ale to wyjątki.
              Zazwyczaj trzeba siły w rękach by szczotka z rąk nie wypadła.
            • Gość: ppp Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.04, 20:49
              No jestes zalosna. Mowilem o medycynie wiec ci KITU NIE WCISKAM. Jeszcze raz ci
              zycze powodzenia w dziennym studiowaniu (bo wieczorowi na medycynie sa
              wymieszani z dziennymi), zarabianiu 1460 miesiecznie i w nauce do wszystkich
              kolokwiow i egzaminow. Ja nie musze ci wmawiac ze mloda pracowita osoba nie
              jest w stanie zarobic na takie studia bo chyba sama dobrze o tym wiesz. Jezeli
              twierdzisz inaczej to albo musisz miec ostatnie slowo, albo jestes glupia.
            • agieszczyk Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie 23.02.04, 01:36
              wieczorowa farmacja (bo niema zaocznej) w kraku kosztuje 10500zł a w sosnowcu
              14500zł rocznie możesz sie przekonac dzwoniąc do diekanatu...
          • Gość: trzeba dodać:) Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.icpnet.pl 14.02.04, 14:35
            17 000 rocznie przy planie zajęć takim jak dzienni bo przecież tzw. zoaczna
            medycyna różni się od dziennej tylko tym, że trzeba wyłożyć te 17 patyków.
    • Gość: Misty Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.met.pl 14.02.04, 16:38
      OK - nie znam realiów, jesli chodzi o oplate za studia medyczne. Ale mysle, ze
      jest to wyjatek, i niewiele kierunków wiaze sie z az takimi kosztami. Nie
      dyskutujemy tu przeciez TYLKO o medycynie -ale o studiach dziennych i zaocznych
      w ogóle. Ktos pisze - dolicz sobie oplaty za bilety, zycie etc - powiem znowu
      OK, ale poki co rozmowa byla o zarabianiu na STUDIA, nie na zycie w ogole.
      życie kosztuje kazdego z nas, tylko nie kazdy z nas placi za to z wlasnej
      kieszeni. Wielu studentow czy to dziennych, czy zaocznych jest na calkowitym
      lub czesciowym utrzymaniu rodzicow i sila rzeczy zycie nie kosztuje ich nic lub
      niewiele.

      Odnosnie siedzenia w ciepelku domowego ogniska - to akurat mnie nei dotyczy,
      gdyz od lat zarabiam SAMA na siebie, i tyle.

      Jesli kogos nie stac na tak drogie studia - to ma dwa wyjscia - albo robic
      wszystko, by jednak je skonczyc - z pomoca rodzicow/rodziny/z kredytem - i
      potem dzieki dobrze prosperujacej;p praktyce splacic dlugi, albo znaleźc sobie
      inne miejsce w zyciu. Nie kazdemu udaje sie spelniac swoje pasje - jednak
      wierze, ze wielu z tych ktorzy maja powolanie do bycia lekarzem DA rade
      trudnosciom finansowym albo po prostu - do skutku bedzie probowal dostac sie na
      dzienne...

      Reasumując - wiadomo, ze czasem cos nas moze przerastac. Ale nie mowicie, ze
      cos sie nie da. Tobie sie nie uda, innemu - tak. Moze predyspozycje, motywacja
      i determinacja inna...
    • Gość: olimka Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.04, 11:02
      Bardzo chciałam iść na dzienne studia, niestety moje życie ułożyło się tak, że
      nie mogłam sobie pozwolić na wyjazd (muszę się opiekować moim niepełnosprawnym
      bratem w czasie nieobecności rodziców) na studia. Niestety tu gdzie mieszakam
      nie ma żadnej uczelni. Miałam dwa wyjścia albo iść na zoczne albo nigdzie. Z
      żalem nigdzie nie złożyłam papierów (zawsze marzyłam o medycynie albo o czymś
      pokrewnym, a maturę zdałam na 5,0. W szkole i poza nią wygrywałam różne
      konkursy, w olimpiadach też daleko dochodziłam, nie mówię tego po to, żeby się
      chwalić, ale po to żeby pokazać że na zaoczynych nie studiują same głąby. Na
      studiach spotykam różnych ludzi, niektórzy przyszli tam tylko po to żeby mieć
      jakis papierek. Ale jest mnóstwo takich, którzy są tam temu, że różnie ułożyło
      się im życie i to było dla nich jedyne wyjście. Są też osoby, które z pełną
      świadomością wybrały taki system z setek różnych powodów. Studiuję
      administrację na UŚ, te "głąby" jak ktoś ich nazwał już odpadły (po pierwszej
      sesji z 460 osób zostało 270, można powiedzieć, że był to taki egzamin
      wstępny). Nie jest to trudny kierunek, ale i tak było bardzo dużo nauki, wcale
      nie więcej ani nie mniej niż na dziennych - porównywalnie. Może mówię tak
      dlatego, że miałam czas się uczyć, ale widziałam ludzi którym bardzo zależało
      ale nie dali rady (bo np. pracuja całymi dniami i mają małe dzieci, z którymi
      czasem przychodzili na zajęcia).

      Zazdroszczę tym, którzy studiują dziennie i to w dodatku kierunek, który lubią.
      Tylko nie rozumiem dlaczego z taką pogarda potrzą na tych, którym życie nie
      układa się tak kolorowo. Nie martwcie się tę "głąby" odpodają po pierwszych
      egzaminach. Reszty nikt nie traktuje ulgowo.

      Wkurza mnie, że ktoś nazywa mnie idiotką, "głąbem"!!!!!, i podobnymi
      określeniami tylko dlatego, że studiuję zaocznie. Mam łzy w oczach jak czytam
      takie komentarze, bo zastanawiam czy naprawdę nie rzucić tego wszystkiego w
      cholerę skoro u innych to całe moje studiowanie budzi tylko śmiech, a po pięciu
      latach ktoś spojrzy na mój dyplom i mi powie, że to się nie liczy.
      Tylko powiedzcie mi co niby miałam zrobić, zostawić wszystkie problemy i co
      dalej???????????????????????????????????????????????????????????????????????????
      ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

      • Gość: Misty Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.acn.pl 16.02.04, 15:08
        olimka, na szczęście nie każdy myśli stereotypami. Jeśli przejrzysz sobie
        dokładnei ten watek, i w ogóle to forum - zauważysz, że wielu ludzi nie uważa
        wcale studentów zaocznych za gorszych, tylko dlatego, że są zaoczni.

        Każdy ma swoje zycie, jedni mniej drudzy bardziej kolorowe, tak samo jedni
        umieją godzić wiele rzeczy na raz, inni nie. Są jeszcze tacy, którzy myślą, że
        ich droga życiowa jest jedyna i słuszna – a każda inna zła i w ogóle bez sensu.
        Po prostu to olej. Starasz się być konsekwentna i ROBIĆ coś wartościowego ze
        sobą i swoim życiem – i za to wielki RESPECT :) Pozdrawiam :)
        • Gość: ppp Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.04, 21:48
          Alez oczywiscie ze to kompletnie nie ma znaczenia w jakim trybie kto studiuje.
          Sam mam kilku bardzo dobrych przyjaciol ktorzy studiuja zaocznie i absolutnie
          nie uwazam ich za glabow. Gdybyscie nie poruszyli tej dyskusji na forum ja bym
          kompletnie niczego nie zauwazyl bo przynajmniej w moim srodowisku tryb studiow
          sie nie liczy. Wazne zeby byc dobrym w tym co sie robi. A czesto zazdroszcze
          zaocznym studentom ze moga sobie popracowac i zarobic sobie kilka groszy a nie
          liczyc na laske czy nielaske rodzicow.
    • r.richelieu wszyscy widzimy tylko czubek własnego nosa 15.02.04, 17:56
      Co za różnica dzienne czy zaoczne. I tak każdy z nas nie widzi poza czubek
      własnego nosa więc będzie twierdził, że napewno, koniecznie i nigdy.
      Umniejszanie tych, a wywyższanie onych NAPEWNO, tak tak, napewno, ja wiem to
      doskonale, badania amrykańskich uczonych to potwierdziło, że napewno ci co
      (uwaga teraz to trudne słowo) deprecjonują tych są na tyle niepewni własnej
      pozycji i umiejętności, że niech przynajmneij ma opinię publiczną za sobą.
      Opinia publiczna lubuje się w Wiśniewskim i Lepperze więc doprawdy miarodajne
      źródło.

      Każdy wymyśla tu bzdety odnośnei swojego wykształcenia, bo niby, że ten co ma 3
      faktultety to lepszy, a ten co ma średnie to gorszy. 3 fakultety, znaczy
      zarządzanie przedsiębiorstwem raz, zarządzanie zasobami ludzkimi dwa,
      zarządzanie ochroną środowiska trzy.
      A ja mam wykształcenie podstawowe i się nie chwalę, ale z Wami w tej
      piaskownicy w obrzucanie się piaskiem mogę się pobawić. Oj jak fajnie,
      poklaszczmy sobie
    • piega97 Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie 15.02.04, 19:50
      Kończę zaoczne. Jeśli mogłabym cofnąć czas i warunki by mi na to pozwoliły to
      zdecydowanie wybrałabym DZIENNE!!!Pozdrawiam
      • Gość: liss Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: 158.75.28.* 22.02.04, 23:14
        dzienne i tylko dzienne
    • Gość: margaret_84 Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.crowley.pl 01.03.04, 10:47
      jestem na zaocznych bo nie dostalam sie na dzienne!!! zabraklo mi 1,5 pkt. i co
      mialam siedziec i ryczeć! poszłam do pracy( ktora zalatwiłam sobie sama) i
      studiuje! smiem twierdzic ze zaoczni sa LEPSI od dziennych bo my mamy
      świadomośc wysiłku jaki musielismy podjąć zeby studiować!!!
      • olus_stad Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie 01.03.04, 17:05
        No wlasnie nie wiem czy jest do konca tak jak mowisz. Za moje studia zaoczne placa rodzice jak i za dzienne, i wcale nie czuje sie gorszy tylko dlatego, ze nie musialem na nie zarobic.

        Pozdrawiam
      • Gość: Ania Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.crowley.pl 07.03.04, 22:28
        Wysiłek to trzeba było włozyć w przygotowanie się do egzaminów wstępnych.
        Niestety większość zaocznych to takie osoby jak Ty, które albo nie dostały się
        na studia dzienne, albo nawet nie próbowały bo od razu wiedziały, że im sie nie
        powiedzie.
    • Gość: skjgvskj Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.warszawa.comarch.pl 01.03.04, 13:44
      Uwazam, ze studia zaoczne sa tak samo dobre a moze i lepsze niz dzienne. Mam
      tylko jedna propozycje, aby na dyplomie po studiach zaocznych napisac na kazdej
      stronie, WIELKIMI LITERAMI "STUDIA ZAOCZNE". :))))
      • Gość: zaoczniak->lepszy Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.gorzow.mm.pl 07.03.04, 16:36
        heheheheheheheeh

        chcialoby sie :)
      • Gość: ddfd Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.chello.pl 07.03.04, 21:46
        > Uwazam, ze studia zaoczne sa tak samo dobre a moze i lepsze niz dzienne. Mam
        > tylko jedna propozycje, aby na dyplomie po studiach zaocznych napisac na
        kazdej
        >
        > stronie, WIELKIMI LITERAMI "STUDIA ZAOCZNE". :))))

        "WIECZOROWE" tez by sie przydalo :)))))
    • Gość: Ania Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.crowley.pl 07.03.04, 22:25
      Bzdura. Ja skończyłam dzienne. Na ostatnich latach pracowałam. Miałam dość
      wymagające studia, ale wszystko jest kwestią organizacji i odpowiedniego
      rozplanowania sobie czasu. Jak się chce to się wszystko da zrobić.
      Jeśli chodzi o zaocznych.... niestety w naszym kraju zaoczni nie posiadają tej
      wiedzy, którą mają studenci studiów dziennych. Program jest okrojony i nie
      wymaga się od nich tyle ile się powinno. Zawsze zdają egzaminy, bo która
      uczelnia pozbędzie się swoich dojnych krów.
      • Gość: pbz Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 01:01
        Więc i ja pozwole sobie napisac bzdura!!!!
        nie jestem studentką zaoczną, studiuję 2 fakultety dziennie, ale zdaję sobie
        sprawę, jak wygląda życie niektórych z moich kolegów. Studenci-zaoczni-te dojne
        rowy, tez wylatują ze studiow!!!
        poza tym studia kształcą, uczą i poszerzają wiedzę i horyzonty, ale potencjału
        intelektualnego nie zmieniają !!!
        i zastanowiłabym sie co kieruje ludzmi, ktorzy tak latwo, bo tylko na podstwie
        rodzju studiów, pozwalają sobie na ogólne oceny względem innego człowieka
      • Gość: Richelieu* Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: 217.98.107.* 09.03.04, 01:47
        no, dzieweczka powoliła sobie powiedzieć "bzdura". Tak, to bardzo dobry sposób
        na podcięcie nóg i danie po pysku.
        zorganizuj sobie życie od 18-19 r.ż. a nie ostatnie lata studiów, to już żadna
        filozofia
        i skąd wiesz jak jest na zaocznych gdy na ani jednych zaocznych studiach nie
        byłaś?
        i zaoczna i dzienna, żeby nie było wątpliwości
        • Gość: bzg Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 18:21
          Dzieweczka...uroczo, ale na tym poziomie dyskutować nie będę,
          jak brakuje argumencików to personalnnie??
          powodzenia
          • Gość: Richelieu* Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie IP: 217.98.107.* 09.03.04, 18:37
            no wiesz, kiedy Tobie wolno "bzdurami" rzucać i nick zmieniać w każdym poście.

            czuję się tu na w piaskownicy, te lepsze, te gorsze, dzieci po prostu.
            Przekonanie o własnej słuszności tak ogromne jakby każdy z dyskutantów był
            ogromnym autorytetem.
            Jedyne co można to opowiedzieć jak było kiedy się do szkoły chodziło, samemu, a
            nie bo koleżanka opowiadała
            no, ale tak już jest, że zawsze szuka się dowartościowań w tym co nas nie
            dotyczy, a co na siłę naginamy do własnych potrzeb

            mi argumencików nie brakuje, to nawet śmiesznym się staje gdy co miesiąc
            wybucha nowa dyskusja na stary temat, a ja parę chwil już na tym forum jestem

            i nabrałam nawyku olewania durnych sporów, choć czasem jeszcze mnie coś
            nawiedza i staję się na powrót starą zrzędą, hihi
            • facecja Re: dzienne i zaoczne- moje zdanie 09.03.04, 22:30
              Richeliu i pbz(czy bzg;) śmieszy mnie wasza niezbyt miła wymiana zdań, bo jakoś
              niechcący zauwazyłam, że obie macie odobne zdanie w tej całej dyskusji, a
              różnią się one (te wasze poglądy) od poglądu Ani. Nie wiem skąd to
              nieporozumienie, ale mam dziś dzień dobrych uczynków i apeluję - pogódźcie się!!
              ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka