nenadaconte
14.03.04, 17:07
Najbardziej mnie wkurza, ze wszyscy wokol o nich wiedza, a nikt nic z tym nie
robi.
Mam zajecia z pewnym docentem - od kilku tygodni nie ma wykladow, ot
czlowiek "jest w ciagu" /o czym wiemy nieoficjalnie od prowadzacych
cwiczenia/, wiec jest tymczasowo nieobecny. Nic to, ze nie pierwszy to raz.
Kolezanka na innym kierunku opowiadala o profesorze prowadzacym wyklady po
pijaku - przyszedl z czerwonym frugo i z kazdym lykiem tracil poczucie
rzeczywistosci... Nie pierwszy raz.
I tez jego choroba jest tajemnica poliszynela!!!
Ponoc nawet ktos w jego sprawie kiedys interweniowal, ale clzowiek ma za
silne 'plecy'.
Alkoholizm jest choroba i problemem, ale nie o tym chce dyskutowac.
Po prostu nic mnie tak nie rozsierdza, jak kolejny raz odwolany wyklad czy
cwiczenia 'z powodu choroby' /fajnie jest miec czasem wolne, ale.../, a
pozostala kadra mowiac o tym puszcza oczko - to nie jest problem, na ktory
nalezy przymknac oko !!
Tez takich znacie? Co z tym mozna zrobic?