Alkoholizm wykladowcow

14.03.04, 17:07
Najbardziej mnie wkurza, ze wszyscy wokol o nich wiedza, a nikt nic z tym nie
robi.

Mam zajecia z pewnym docentem - od kilku tygodni nie ma wykladow, ot
czlowiek "jest w ciagu" /o czym wiemy nieoficjalnie od prowadzacych
cwiczenia/, wiec jest tymczasowo nieobecny. Nic to, ze nie pierwszy to raz.

Kolezanka na innym kierunku opowiadala o profesorze prowadzacym wyklady po
pijaku - przyszedl z czerwonym frugo i z kazdym lykiem tracil poczucie
rzeczywistosci... Nie pierwszy raz.
I tez jego choroba jest tajemnica poliszynela!!!
Ponoc nawet ktos w jego sprawie kiedys interweniowal, ale clzowiek ma za
silne 'plecy'.

Alkoholizm jest choroba i problemem, ale nie o tym chce dyskutowac.
Po prostu nic mnie tak nie rozsierdza, jak kolejny raz odwolany wyklad czy
cwiczenia 'z powodu choroby' /fajnie jest miec czasem wolne, ale.../, a
pozostala kadra mowiac o tym puszcza oczko - to nie jest problem, na ktory
nalezy przymknac oko !!

Tez takich znacie? Co z tym mozna zrobic?
    • lider_pojutrza Re: Alkoholizm wykladowcow 14.03.04, 17:21
      Doprowadzic do udzielenia nagany, a jesli to nie pomoze - po stokroc zwolnic!
      Pzdr.
    • Gość: ppp Re: Alkoholizm wykladowcow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.04, 01:56
      bycie pijanym w KAZDEJ pracy powinno byc surowo karane
      • Gość: Richelieu* Re: Alkoholizm wykladowcow IP: 217.98.107.* 15.03.04, 02:44
        o, ale wykładowca powinien być szczególnie pod ostrzałem z uwagi na to, że jego
        alkoholizm demoralizuje wrażliwych i niewinnych studentów, którzy po każdym
        zdanym egzaminie idą do biblioteki uczyć się, uczyć i jeszcze raz uczyć zamiast
        do baru na piwo


        ale czy alkoholizm, może zwykłe pijaństwo?

        i ppp ma rację, że w każdej sytuacji, bo student ma takie samo prawo otrzymywać
        stuprocentową usługę jak klient warzywniaka czy pacjent u dentysty
      • nenadaconte Re: Alkoholizm wykladowcow 15.03.04, 10:10
        Jasne, ze w kazdej.
        Ale jest jakies takie przywolenie... Kiedy moj znajomy wyrzucal z pracy
        pracownika-alkoholika /najpierw go wysylal na leczenie, i w ogole zaangazowal
        sie dosc w te sprawe, ale bezskutecznie/, to na kogo spadly wszystkie gromy?

        A o wykladowcach pisze, bo to z nimi mam ostatnio najwiekszy kontakt. I coraz
        wiecej historii tego typu slysze.
Pełna wersja