Gość: art
IP: *.dynamic.chello.pl
24.08.11, 12:28
Dostałem 3-miesięczny płatny staż w LPP S.A. po 2-miesięcznym szkoleniu dla niepełnosprawnych "Gotowi na sukces" z Integralii. Ale nie było to na zasadzie, że organizatorzy pisali "ten mi się podobał, ten jest bardziej niepełnosprawny, ten był aktywniejszy na zajęciach itd.". Ogromnie trudno było w ogóle dostać się na to szkolenie. Na całe Pomorze było tylko 10 miejsc do tego szkolenia, a staż mogło dostać jedynie 5. Ludzi do stażu wybierali po szkoleniu nie organizatorzy lecz sami pracodawcy na podstawie profili kompetencyjnych wystawianych przez doradców zawodowych po 40 godz. indywidualnych zajęć. Było jeszcze ponad 170 godz. zajęć grupowych dotyczących wielu dziedzin (prawo pracy, rozmowy rekrutacyjne, prezentacja, pisanie dokumentów aplikacyjnych i inne). Prowadzili je profesjonaliści z dużych firm (osoba od CV wręcz pracowała w LPP). Niezależnie od rodzaju zajęć czy ich dziedziny wszyscy prowadzący zajęcia powtarzali, że pracodawcy przede wszystkim patrzą na OGÓLNĄ PREZENTACJĘ KANDYDATÓW. Ważne jest dla nich czy widzą optymistyczne podejście do rzeczywistości i przyszłości, chęć rozwoju, poszerzania kompetencji, zaangażowanie w wykonywaną pracę itd. CHARAKTER CZŁOWIEKA specjalista od rekrutacji widzi na rozmowie już po kilku minutach. Wykształcenie i doświadczenie nie jest najważniejsze. Wiadomo, że na informatyka nie wezmą kogoś kto studiuje administrację. Ale często wystarczy PODSTAWOWA WIEDZA w danej dziedzinie. Uzupełnić ją można w przyszłości np. na szkoleniach. Muszą jednak widzieć, czy warto w takiego człowieka inwestować.
Ja na pewno w informatyce nie jestem jeszcze specjalistą. Może w porównaniu do zwykłych użytkowników tak, ale w porównaniu z "normalnymi" pracownikami informatyki LPP będę zupełnym laikiem, bo jestem dopiero po 1 roku studiów i nigdy nie pracowałem w tej branży. Jak mówiłem doradczyni o moim poczuciu braku profesjonalizmu wynikającym np. z powodu braku doświadczenia doradczyni powiedziała, żebym zupełnie na to nie zwracał uwagi, bo właśnie staż jest do nauki i nabierania doświadczenia. I przede wszystkim pracodawcy trzeba POKAZYWAĆ SWOJE ZALETY i korzyści, jakie może on od nas uzyskać, a nie TŁUMACZYĆ SIĘ Z WAD I BRAKÓW. Trzeba też o nich mówić, ale w sposób marginalny, aby nie kreować się na ideała. Braki i tak szybko będzie widać. I pokazywać na rozmowach kwalifikacyjnych nie jedynie to, co nam da staż, lecz przede wszystkim co na tym zyska pracodawca.
Pracodawcy dostawali anonimowe profile kompetencyjne z pominięciem danych osobowych, rodzaju choroby itd. Ciekawe, jaka będzie reakcja, gdy zobaczą, że pracowałem rok, jestem na 2 roku, a mam ... 40 lat. Wcześniej nie miałem zdrowia, aby nawet się uczyć, ale od paru lat jest lepiej. Pewnie spodziewają się maturzysty, chyba że akurat data urodzenia była podawana, ale raczej nie. Mam nadzieję jednak, że odetchną, gdy zobaczą moje podejście do samej pracy i nie sądzę, aby kierowali się jedynie brakami wiedzy, bo wiedzą że nie biorą zwykłego w pełni wykształconego i doświadczonego pracownika.
Samo szkolenie nie było dla mnie "nagrodą" za niepełnosprawność, bo najpierw trzeba było do niego dotrzeć i przede wszystkim przejść bardzo długą rekrutację. Niepełnosprawność jest właśnie barierą do rynku pracy. Podobnie jest pewnie w innych dziedzinach. Nie można jedynie narzekać na na brak staży, pracy itp. Trzeba ich przede wszystkim aktywnie i długo szukać, a nie rezygnować po kilku próbach mówiąc, że rynek pracy jest do niczego i nie mamy żadnych szans. I nie trzeba być informatykiem, aby to znaleźć. Ja po skończeniu 1 roku studiów jestem raczej kandydatem na informatyka. W IT wzięli jeszcze jedną osobę, wszystkie inne osoby zostały wybrane przez pracodawców do pracy administracyjnej. Nie kierowali się też pracodawcy wykształceniem i doświadczeniem. Wśród pozostałych 5 osób, które nie dostały stażu chyba wszyscy byli już po studiach, a niektórzy już nawet sporo pracowali.