Gość: tfurca
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
14.11.02, 12:44
problem ten dotyczy mnie osobiscie, poniewz ja jestem tym
niepelnosprawnym studentem na ASP.
Wydaje mi się, że prace poczynione (w/g projektu profesora Bacia)
w celu remontu oraz połączenia starego budynku i nowego nijak się
mają do nowego prawa budowlanego [artykuł 5.1, Dz. U. Z 1994r.,
nr 89, poz. 414], które to zakłada w nowych budynkach (dotyczy
też budynków remontowanych) niwelowanie wszelkich występujących
barier architektonicznych. Pan Projektant jak mniemam o tym był
zapomniał i utrudnił poruszanie się osobom na wózkach
inwalidzkich, tworząc wiele niepotrzebnych i możliwych do
zniwelowania w fazie projektowej problemów. Projektant nie
borykał się osobiście z problemami z jakimi mają na codzień
doczynienia osoby na wózkach inwalidzkich, nigdy nie siedział na
wózku inwalidzkim (o co nie mam pretensji), jednakże uważam, że
mógł Pan Profesor Bać dokładnie zorientować się jak powinna
wyglądać przestrzeń przystosowana dla takich osób jak ja i inni
niepełnosprawni studiujący na ASP.
Zatem tworząc swój projekt Pan Profesor kompletnie o tym
wszystkim zapomniał – wszelkie „przystosowania” występujące w
budynku są pozorne i zamiast pomagać, wręcz utrudniają
egzystencję. Nasuwa się wniosek, że w ogóle mogło by nie być tych
ułatwień i nie było by mowy o źle zaprojektowanych ciągach
komunikacyjnych, mnóstwie wielkich korytarzy, które gdyby byłyby
mniejsze, skorzystałyby na tym pracownie w swoim metrażu. Poza
tym wydaje mi się, że przez umieszczenie schodów zamiast pochylni
utrudnił też wielu osobom poruszanie się – noszenie rzeźb,
papierów graficznych, blejtramów. Jest oczywiście i winda, która
nie dojeżdża wszędzie i nie można się do niej dostać, bo bronią
do niej dostępu schody z każdej strony (sic!). Po co w ogóle z
niej korzystać jak i tak trzeba później pokonać schody próbując
przejść z jednego budynku do drugiego. Nie sądzę też, że
wybudowanie drugiej zewnętrznej windy w starym budynku coś zmieni
(zamiast lepszej wewnętrznej umiejscowionej w szybie schodów przy
‘mojżeszu’ lub też windy dwustronnej poruszającej się w klatce
schodowej nowego budynku niwelującej różnice między poziomami),
bo i tak wszelkie uciążliwe bariery pozostaną. Wszędzie jest
strasznie śliski granit brazylijski, ciężko otwierające się drzwi
przeciw pożarowe. Lustra w toaletach są tak zawieszone, że nie
widzę swojej facjaty, bo osoba na wózku siedzi, a nie stoi;
dzwonki alarmowe oddalone tak, że nie można z nich skorzystać, a
także kran z wodą do którego nie można dosięgnąć. Cudowny podjazd
przy głównym wejściu, który paradoksalnie kończy się bardzo
twardą ścianą.
Czy powinienem narzekać? Może dalej siedzieć cicho i patrzeć jak
tracą kręgosłupy ci co mnie noszą po tych niezliczonych schodach
na ASP (dalej będą zresztą mnie nosić)? Wszystko co zastałem po 1
października jest bardzo smutne, a miało być tak pięknie i miło...
Kończąc zatem, zadaję pytanie: jak można wyobrazić sobie
koincydencję dwóch budynków i czemu projektant pan prof. dr inż.
arch. Zbigniew BAĆ to wszystko zepsuł. Śmiem wątpić, że stanu
rzeczy nie zmieni przyszły remont starego budynku, jeżeli jednak
miałoby to miejsce chciałbym żeby to było zaprojektowane w sposób
kompetenty i zgodny z normami budowlanymi.
z poważaniem
tomasz jakub sysło