upowiec
09.03.05, 11:47
Szajka spod Dubiecka
Mają po 20, 21 lat. Nie pracują, nie uczą się. Od kilku lat grasowali w
okolicach Dubiecka, kradnąc, co popadło i napadając na ludzi. W ubiegłą
środę, 23 lutego, prokurator na podstawie materiałów przygotowanych przez
policjantów z posterunku w Dubiecku i funkcjonariuszy sekcji kryminalnej
Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu przedstawił im zarzuty i zastosował
środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego.
Trzon szajki stanowili dwaj bracia S. – 20-letni Damian i o rok starszy
Michał, mieszkańcy Winnego Podbukowiny oraz 20-letni Tomasz Ch. z Wybrzeża.
Do najpoważniejszych zarzutów, jakie im przedstawiono, należy rozbój, którego
dopuścili się 26 listopada ub.r. Tego dnia, wieczorem, kręcąc się w trójkę po
rynku w Dubiecku, zauważyli starszą kobietę, mieszkankę pobliskiej Śliwnicy,
którą miejscowi nazywają „celniczką”. Kobieta odstawiła rower i prowadziła
rozmowę z budki telefonicznej. Dość głośno rozmawiała z kimś ze swojej
rodziny o jakichś pieniądzach. Bandyci nadstawili uszy i słysząc o
pieniądzach, postanowili napaść na kobietę.
Rozbój i usiłowanie
W trójkę ruszyli za nią i zaczęli ją śledzić. Kobieta opowiadała potem, że
zauważyła trzech mężczyzn, którzy szli z tyłu, ale nie podejrzewała ich o złe
zamiary. Było około 22.15, kiedy w pobliskiej Śliwnicy kobieta prowadząc
rower, skręciła z głównej drogi w kierunku domu. Wtedy przystąpili do akcji.
Jeden z nich pchnął ją tak silnie, że upadła na ziemię, wypuszczając z rąk
kierownicę roweru. Drugi podskoczył i błyskawicznie odpiął torbę przyczepioną
do ramy i cała trójka rozpłynęła się w mroku. W torbie były dokumenty i 1500
hrywien. Rozzuchwaleni powodzeniem i chwilową bezkarnością, kilka tygodni
później próbowali zdobyć kasę w podobny sposób. Wieczorem, 8 lutego, na
drodze w Winnym Podbukowinie spotkali starszego mężczyznę. „Dziadek dawaj
pieniądze” – krzyknął któryś z nich. Ale mężczyzna odmówił. „Dawaj, bo cię
utopimy” – nalegali, na co napadnięty odparł rezolutnie, że nie mogą go
utopić, bo staw jest zamarznięty. Bandziory widząc, że nic nie wskórają,
odstąpili. Prokurator czyn ten zakwalifikował jako usiłowanie rozboju.
Życie Podkarpackie