Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    licencja pośrednika - czy to jakaś gwarancja?

    29.04.04, 12:17
    chodzi o licencję pośrednika nieruchomosci - czy posiadanie takiej licencji
    gwarantuje jakość usług?
    co się stanie jeśli np. taki licencjonowany pośrednik pośredniczy w sprzedaży
    nieruchomosci, która nie należy do osoby podającej się za właściciela?
    Obserwuj wątek
      • Gość: x. Re: licencja pośrednika - czy to jakaś gwarancja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.04, 11:46
        Niestety, licencja nie jest gwarancja rzetelności, uczciwości i jakości usług.
        Jeśli w wyniku działań pośrednika poniesiesz szkodę i ją udowodnisz, możesz go
        pozwać i jeżeli sąd stwierdzi, ze poniosłaś szkodę mozesz z pośrednika ściagnąc
        odszkodowanie. Jest ubezpieczony od odpowiedzialnosci cywilnej (najczęściej
        jednak do kwoty 50.000 zł - minimalna wymagana) więc do tej kwoty7 powinno
        zapłacić towarzystwo ubezpieczeniowe, a reszta ... powodzenia. Proces w sądzie
        w dwóch instancjach - około 3 - 4 lat.
        Pocieszę Cię, że tak na prawdę to odpowiada równiez notariusz jeżeli sporządza
        wadliwą umowę i zadba o to, by były wszystkie niezbedne dokumenty. Ty musisz
        wybrać notariusza, powiedzieć mu, że jesteś osoba strachliwą i poprosić o
        wyjaśnienie wszystkich twoich obaw. Nie będzie z tym problemu.
        pozdrawiam
        x.
        • tribeca Re: licencja pośrednika - czy to jakaś gwarancja? 30.04.04, 12:36
          dziękuję za wyjaśnienia

          właśnie się zastanawiam, czy dobrze robię decydując się na notariusza, którego
          poleca pośrednik... sama staram się wszystko sprawdzić, to dla mnie zbyt
          poważna inwestycja, żeby zdać sie tylko na pośrednika, ale boję się, żeby nie
          było jakiejś wpadki
          • Gość: Inox Re: licencja pośrednika - czy to jakaś gwarancja? IP: *.MAN.atcom.net.pl 30.04.04, 14:53
            Bez paniki... jak poczytasz treść umowy i to jakie dokumenty są niezbędne do
            sprzedaży nieruchomości to sama postaw się w roli "przekręta" i spróbuj
            oszustwa. Pośrednik każdy ma swój (swoje) notariaty bo to tak jak z lekarzem,
            fryzjerem... kwestia wygody. Pozdrawiam
            InoX
            • tribeca Re: licencja pośrednika - czy to jakaś gwarancja? 30.04.04, 15:25
              dzieki za słowa otuchy:)
      • olimp.gdansk Re: licencja pośrednika - czy to jakaś gwarancja? 30.04.04, 15:12
        Pośrednik i notariusz zobowiązani są do szczególnej staranności. Polega ona na
        wykorzystaniu wszystkich możliwych i dopuszczalnych prawnie sposobów
        weryfikacji osoby sprzedającej. Ale przed totalnym oszustwem, czyli osobą
        posługującą się sfałszowanym dowodem tożsamości, nieznaną sąsiadom (większość
        mieszkańców się nie zna na nowych osiedlach )nie sposób się ustrzec. Notariusz
        potwierdza fakty -czyli, że osoba podajaca sie za XX,legitymująca się dowodem
        osobistym nr yz oświadcza, że jest włascicielem...., na co przedstawia
        zaświadczenie z .... itd. Czy dokumenty są autentyczne - tego nie mogą
        stwierdzać bo od tego jest sąd i policja. Dochodzi jeszcze opaczen pojmowanie
        ochrony danych osobowych przez urzędników - kiedyś w administracji spółdzielni,
        gdy chciałem poznać stan zadłużenia klientki - w jej obecności, pracownica SM
        powiedziała, że nie udzieli żadnych informacji w mojej obecności. Musiała
        przygotować pisemne zaświadczenie.. :-) Ale uczciwy sprzedający nie odmawia
        współpracy i pośrednicy stosują różne metody aby ich zweryfikować.
      • Gość: Infidel Re: licencja pośrednika - czy to jakaś gwarancja? IP: *.crowley.pl 30.04.04, 18:56
        Tribeca,

        Nie wiem gdzie kupujesz i co kupujesz i czy masz pieniądze.
        Wiedz, że pośrednik świadczący Ci usługę musi:
        - legitymować się licencją nadaną (do XII 2003) przez UMiRM,
        - zarzeć z Toba pisemną umowę pośrednictwa, gdzie będą określone jego obowiązki,
        - posiadać ważną polisę od odpowiedzialności z tytułu wykonywanego zawodu,
        maksymalna kwota ubezpieczenia to 2.000.000 pln, a składka chyba 5.000 rocznie

        Jeśli pośrednik nie ma polisy na conajmniej 1.000.000, to w umowie powinnaś
        zawrzeć klauzulę o odpowiedzialności za szkody przekraczające kwotę
        ubezpieczenia.

        Jeśli kupujesz mieszkanko za 80.000 PLN to się nie wygłupiaj ze swoimi
        żądaniami wobec pośrednika. Ustal swoje priorytety! Wszakże pośrednik nie może
        Ci sprzedać nieruchomości z wadą prawną, ale notariusz już może ... w
        majestacie prawa, bo notariusz to sędzia.

        W sprawie odpowiedzialności pośrednika, napisz do KOZA, jak KOZA ukarze
        pośrednika, to "jesteś w domu"
        Będąc sprawiedliwym, pośrednicy winni mieć CZECENA, aby prowizję od uczciwych
        inaczej egzewkował.

        Infidel

        ps.
        wiesz do jakiej kwoty są ubezpieczeni adwokaci? śmiech ... więc nie podam
        • tribeca Re: licencja pośrednika - czy to jakaś gwarancja? 04.05.04, 10:50
          dziękuję za wyjaśnienia!

          > Jeśli kupujesz mieszkanko za 80.000 PLN to się nie wygłupiaj ze swoimi
          > żądaniami wobec pośrednika.
          a dlaczego nie? czy pośrednik, który wyszukuje mi tańsze mieszkanie może być
          mniej uczciwy czy też może mniej starannie wypełniać swoje obowiązki?

          > W sprawie odpowiedzialności pośrednika, napisz do KOZA, jak KOZA ukarze
          > pośrednika, to "jesteś w domu"
          KOZA? możesz rozszyfrować?

          pozdrawiam
          • Gość: Infidel Re: licencja pośrednika - czy to jakaś gwarancja? IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 04.05.04, 11:22
            Tribeca,

            Kazdy posrednik powinien rzetelnie wykonywac swoja prace.
            Jednakze, gdybym byl posrednikiem, trzymalbym sie z dala od takich klientow,
            jacy pisuja na tym forum (bez obrazy).
            Ludzie musza zrozumiec za co placa posrednikowi, po postach wiem, ze nie maja
            jakiegokolwiek pojecia.
            Ludzie musza zrozumiec jaki jest koszt doprowadzenia do jednej transakcji, po
            postach wiem ze nie maja jakiegokolwiek pojecia.

            Nie rozumiem dlaczego podchodzisz z nieufnoscia do zawodu posrednika i z pewna
            zawiscia?, ze ktos przy transakcji zarobi powiedzmy ok. 2.400 PLN. Czy wiesz
            jaka moze byc jego inwestycja z tym zwiazana?

            Koza to taka komisja odpowiedzialnosci, ale nie wiem gdzie tego szukac.

            I
            • tribeca Re: licencja pośrednika - czy to jakaś gwarancja? 04.05.04, 12:39
              > Nie rozumiem dlaczego podchodzisz z nieufnoscia do zawodu posrednika i z
              pewna
              > zawiscia?, ze ktos przy transakcji zarobi powiedzmy ok. 2.400 PLN. Czy wiesz
              > jaka moze byc jego inwestycja z tym zwiazana?
              owszem, podchodzę z nieufnoscią, bo wykładam duże (dla mnie) pieniadze i nie
              chciałabym ich stracić. Do tego jestem osobą dość naiwną w tym sensie, że
              wierzę, że ludzie są z gruntu dobrzy, więc tym bardziej staram się pilnować i
              wolę być w takich sprawach ostrożna i posądzona o nieufność, niż dac się
              oszukać.

              Nie wiem natomiast, gdzie się doszukałeś zawiści? Wiem, ile ten człowiek
              pracuje, ile wysiłku koszuje zdobycie licencji itd., nie musisz mi tego klarować


              > Koza to taka komisja odpowiedzialnosci, ale nie wiem gdzie tego szukac.
              dzięki, poszukam sama
              • Gość: Infidel Re: licencja pośrednika - czy to jakaś gwarancja? IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 04.05.04, 13:17
                Tribeco,

                Sorry, jeśli Cię bezpodstawnie pomówiłem.
                Spowodowane to było postami typu: "Jak obejść pośrednika" itp.
                Jest powiedzenie: "Wstyd to kraść i wpaść" ja uważam, że kradziez ma swoj
                odnosnik w 5 prykazaniu - o wstydzie tam nic nie ma.
                Staje się agresywny, kiedy na forum szerza sie ludzie, ktorzy chca nieuczciwie
                postepowac z innymi.

                pozdr.

                I

                p.s.
                moim zdaniem licencja, pisemna umowa i ubezpieczenie to 100-krotnie wieksza
                gwarancja niz te tutaj porady pani B.
            • Gość: ewa Re: licencja pośrednika - czy to jakaś gwarancja? IP: 212.87.3.* 04.05.04, 15:36
              Po pierwsze od tranzakcji wartej 80tys posrednik zarabia 4800 bo bierze ja od
              dwu stron. To calkiem sporo pieniedzy za wstawienie oferty do komputera, bo do
              tego w wiekszosci praca posrednika sie sprowadza. No ale rzeczywiscie takie
              wlasnie maja podejscie posrednicy - za marne 5tys to im sie czesto nawet nie
              chce oddzwonic, a co tu dopiero mowic o sprawdzaniu dokumentow to przeciez
              zajmuje moze nawet ze dwa dni . W ciagu roku kiedy szukalam mieszkania poznalam
              tylko jedna posredniczke ktora sama sprawdzila dokumenty i uprzedzila lojalnie o
              wadach prawanych nieruchomosci ktora chcialam kupic, byla naprawde rzetelna.
              Kilkunastu innych jakich poznalam nikomu bym nie polecila, bo byli to ludzie
              ktorzy nie mieli pojecia o swym zawodzie.
              Co do licencjonoawnych i tych bez nie widze specjalnej roznicy.
              A ludzie piszacy tu maja naogol duzo wieksze pojecie o pracy posrednikow bo sie
              z nia zetkneli a nie tylko o niej czytali. A nieufnosc - no coz jak sie ryzykuje
              dorobek zycia to chyba jest zrozumiala. Tobie Infidelu (posredniku?) bym raczej
              nie zaufala.
              ewa
              • Gość: Infidel Re: licencja pośrednika - czy to jakaś gwarancja? IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 04.05.04, 16:07
                Ewa,

                broń Cię Panie Boże korzystać z moich usług, gdybym się obudził jako pośrednik!

                Z mojej strony to jest tak: gdybym przymierał z głodu i jedyną moją szansą
                byłoby zostać pośrednikiem i praca dla takich ludzi jak tu są, to:
                - oceniłbym, dla kogo jest sens pracować
                - doszedłbym do wniosku, że dla nikogo za pieniądze; jedyne co bym zrobił -
                postawiłbym na dwie-trzy osoby, które mogą coś w życiu osiągnąć i dla nich
                pracował za symboliczną złotówkę.

                Swoją drogą, ciekawi mnie czym wzbudziłem Twoj brak zaufania.
                Dodam, że ze mnie nie możesz skorzystać - ja mam swoją zaufaną osobę z której
                sam korzystam.

                I

                p.s.

                nie odnoszę sie do Twojej oceny poznanych przez Ciebie posrednikow, ale polowa
                z Twojego postu to czysta demagogia (w wolnej chwili Ci wytlumacze dlaczego -
                podaj adres emailowy na infidel@op.pl , albo olej to post scriptum)
                • Gość: ewa teoria czy praktyka? IP: 212.87.3.* 04.05.04, 18:45
                  Tak z ciekawosci czy ty probowales cos kupowac/sprzedac przez agenta
                  nieruchomosci? Najpierw sproboj ....

                  Nie tak dawno sprzedalam swoje dotychczasowe mieszkanie przez agencje a ludzie
                  ktorzy kupili je zaplacili 10 tys dodatkowo za nic. Rola agencji (telefonow
                  mialam kilka codziennie, chyba z wszystkich agencji jakie w Warszawie dzialaja)
                  sprawadzila sie do doliczenia do mojej internetowej ceny 'prowizji za usluge'
                  sprzedazy i kupna. Tylko jeden, z kilkunastu agentow zadal sobie trud
                  zobaczenia mieszkanie przed przyjsciem potencjalnych kupujacych, inni ogaldali
                  je z klijentami. Dokumnety przygotowalam sama i sama wreczylam kupujacym,
                  ktorzy sami je weryfikowali NIKT Z AGENCJI ICH NIE SPRAWDZAL. Cala rola agencji
                  ograniczyla sie do umowienia mnie z notariuszem. Wspomne jeszcze tylko ze
                  mieszkanie bylo obciazone tzw kredytem normatywnym (dosc czesty przy
                  mieszkaniach z lat 90) ale NIKT z kilkunastu agentow nie wiedzial co to jest,
                  sama wiec wydrukowalm odpowiedni dziennik ustaw i przepisy wykonacze i wreczalam
                  je i potencjalnym kupujacym i agentom.
                  A kupujac swoje nowe mieszkanie ... szkoda nawet pisac ile czasu stracilam,
                  ogladajac 'wyjatkowe' propozycje i wysluchujac od agentow 'naaaaprawde sie pani
                  nie podoba, no dwa a nie cztery pokoje ale takie piekne.... ?' albo przy dzialce
                  budowlanej 'no ten slup wysokiego napiecia to sie pewnie da przeniesc?' i 'no
                  nie wiedzialem ze tu ten row z woda jest przez srodek dzialki' i 'to ta dzialka
                  taaaaka waska?' etc co dziwniesze oni naprawde czesto wierza ze tak sie
                  zaczwycisz brodzac po kolana w wodzie po dzialce typu wybieg dla wyzla ze slupem
                  wysokiego napiecia na srodku ze natychmiast wreczysz im gotowke !! To moze by
                  bylo nawet zabawne gdyby nie stracony rok, .... po roku prob mieszkanie kupilam
                  od developera.
                  ewa
                  • Gość: robroy Re: teoria czy praktyka? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.05.04, 19:21
                    Nie rozumiem po co pośrednikowi licencja. A właściwie to rozumiem; prawo w tym
                    kraju jest takim bałaganem że trzeba było ustawowego nakazu aby było
                    przestrzegane. W niemczech np nie trzeba żadnej licencji tylko biuro, telefon,
                    ubezpieczenie i wiedza. Jak coś spartolisz to ponosisz odpowiedzialność a
                    klient nie ponosi żadnej szkody. Tylko u nas licencje, kursy egzaminy, a jak
                    przyjdzie co do czego to okazuje się że pośrednik oferuje dom z wadą prawną nie
                    informując klienta. Ten kupuje, ale później przy naszym sądownictwie może mu
                    naskoczyć
                    • Gość: Infidel Re: teoria czy praktyka? IP: *.crowley.pl 04.05.04, 20:35
                      robroy, zostaw te nazwe, wez inny nich

                      CALKOWITA NIEZNAJOMOSC TEMATU

                      posrednik, jesli oferuje nieruchomosc z wada prawna moze sie co najwyzej
                      osmieszyc.
                      UMOWA SPRZEDAZY jest w FORMIE AKTU notarialnego!!!
                      poczytaj ustawe o notariacie i

                      nie pchaj sie na afisz jak nie potrafisz

                      I

                      • Gość: roroy Re: teoria czy praktyka? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.04, 07:56
                        No i co ztego że w formie aktu? Skoro to samo mieszkanie można sprzedać
                        kilkakrotnie zanim trafi akt od pierwszego kupującego (jego notariusza) do
                        sądu wieczystoksięgowego? Mało takich przypadków? A całkowita nieznajomość
                        tematu to już tylko twoja i chyba tylko twoja opinia.
                        Art.181.1.Posrednik w obrocie nieruchomosciami jest zobowiazany do wykonywania
                        czynnosci, o których mowa w art. 180 ust. 1 i ust. 1a, zgodnie z zasadami
                        wynikajacymi z przepisów prawa i standardami zawodowymi, ze szczególna
                        starannoscia wlasciwa dla zawodowego charakteru tych czynnosci oraz zasadami
                        etyki zawodowej. Jest on takze zobowiazany do kierowania sie zasada ochrony
                        interesu osób, na których rzecz wykonuje te czynnosci. (ustawa o gosp
                        nieruchomościami; A niech mi ktoś powie jak można dobrze reprezentować interesy
                        sprzedajacego i kupujacego - tak jak to jest najczęściej w Polsce? Pośrednik
                        dba w tym wypadku o swój interes czyli aby kasa trafiła podwójnie do jego
                        kieszeni, a o działaniu w zgodzie z etyką zawodową polskich pośredników
                        napisano już wiele. Pośrednik również odpowiada za stan prawny nieruchomosci w
                        której sprzeazy posredniczy i indifel na szczęście tego nie zmieni
                        • Gość: Infidel educating since-five-days EC members ... IP: *.crowley.pl 05.05.04, 08:40
                          roroy,

                          poruszyles ciekawe zagadnienie - wiarygodnosci ksiag publicznych.
                          w przypadku sprzedazy tej samej nieruchomosci winny jest wedlug Ciebie
                          posrednik?
                          Ja uwazam, ze winne jest kiepskie prawo.
                          W przypadku sprzedazy nieruchomosci kilka razy oszustem jest sprzedajacy.
                          Notariusz ani posrednik nie sa w stanie wychwycic oszustwa, mimo ze kazdy z
                          nich dolozy nalezytej starannosci i dokona wgladu do ksiegi wieczystej.
                          Nie chce poprawiac prawa, ale trzeba cos zrobic, aby fakt sprzedazy i wniosek o
                          wpisanie nowego wlasciciela znajdowal odzwierciedlenie jako wzmianka o wniosku
                          do KW z chwila podpisania umowy sprzedazy. W takim przypadku sprzedajacy nie
                          bedzie sie mogl pojawic u dwoch roznych notariuszy w tym samym czasie,
                          pozostaje jeszcze kwestia pelnomocnikow ...

                          Czy wiesz jak jest rozwiazana sytuacja pobierania prowizji z dwoch stron w
                          innych krajach?
                          Pewnie nie, wiec Cie uswiadomie, ze jesli posrednik pobiera prowizje z jednej
                          strony (sprzedajacy) jest to zwykle minimum 5%.
                          Posrednik moze pobierac prowizje od obydwu stron transakcji, jezeli ten fakt
                          zostal stronom wczesniej ujawniony i zadna nie wnosi sprzeciwu. - uzywajac
                          moich slow, taki jest zapis w standardach amerykanskich realtors (europejskich
                          takze).
                          Uwazam, ze prowizja winna byc placona przez sprzedajacego, kupujacy moze miec
                          swojego doradce, ale nie powinien to byc ten sam posrednik.
                          Myslac jak sprzedajacy "otwiera mi sie scyzoryk w kieszeni" na mysl o tych min.
                          5%, ale skoro taki procent obowiazuje w krajach, gdzie ta galaz gospodarki ma
                          dluzsze tradycje - mysi byc to podyktowane przez ekonomie.

                          Zle pojmujesz ochrone interesow (nie tak jak na swiecie) - chodzi o
                          bezpieczenstwo transakcji, ze sprzedajacy otrzyma umowiona cene sprzedazy, a
                          kupujacy towar (nieruchomosc) bez wad prawnych.
                          Na swiecie cena sprzedazy jest wplacana na "escrow" - w Polsce nie ma dobrego
                          prawa w tym zakresie.

                          I
                  • Gość: Infidel Re: teoria czy praktyka? IP: *.crowley.pl 04.05.04, 20:51
                    Ewa,

                    Sorry, ale nie czytalem do końca twojego postu, wybacz mi prosze :(
                    Jak chodzisz po agencjach z przerobem, mozesz tylko trafic na wczoraj
                    przyjetego agenta.

                    Poznalem rynek agencji i zgadzam sie, ze 90% z nich opiera dzialalnosc
                    na "wydaniu adresu".
                    Ja nie chce miec z nimi nic do czynienia, nawet jesli jest tam kilkanastu
                    przyzwoitych posrednikow (dlatego ze tam tkwia!!!)
                    To 10% grupuje profesjonalistow i jesli chcesz uzyskać informacje - oby nie "za
                    dziekuje" - darmowa informacja ma zerowa wartosc, otrzymasz ja.

                    Jak bedziesz mogla zainwestowac ok. 1.000.000, PLN, daj znac, polece Cie komus.

                    Ja place swoim doradcom i jestem z tego zadowolony



                    pozdrawiam serdecznie

                    I

                    p.s.

                    ciekawi mnie jakie warszawskie agencje Ci zaszly za skore?
                    • Gość: ewa Re: teoria czy praktyka? IP: 212.87.3.* 05.05.04, 10:00
                      mieszkanie sprzedalam kilka miesiecy temu przez H&J dzialajaca na Mokotowie- nie
                      polecam. Innych agencji z jakimi mialam do czynienia tez raczej nie.
                      A pisanie ze sprawna obsuge ze strony agenta to mozna dostac dopiero gdy
                      inwestuje sie 1mln zlotych jest dosc arogancje, BTW przy polowie tej sumy jest
                      dokladnie tak jak to opisalam.
                      ewa
                      • Gość: Infidel Re: teoria czy praktyka? IP: *.crowley.pl 05.05.04, 10:16
                        Ewa,

                        zazartowalem z ta kwota, choc nie do konca. Sadze, ze taka cezura jest kwota
                        prowizji dla firmy i sadze, ze jest to ok. 10.000. Targowanie z posrednikiem o
                        jego wynagrodzenia powoduje obnizenie jakosci uslugi.
                        Obnizajac jego prowizje o np. 1% (np. z 2.5% z 500.000), oznajmiasz, ze nie
                        cenisz jego pracy na 12.500 tylko na 7.500. zobowiaz sie zaplacic mu 12.500 i
                        daj mu jeszcze "incentive", ze zaplacisz 20% od nadwyzki ponad cene, ktora
                        uznasz za gorna granice. Posrednik bedzie kolo Ciebie skakal, traktowal Cie
                        jak "cukiereczek"

                        Innymi slowy: pies ogrodnika traci.

                        I
                    • tribeca Re: teoria czy praktyka? 05.05.04, 10:24
                      Gość portalu: Infidel napisał(a):

                      > Jak bedziesz mogla zainwestowac ok. 1.000.000, PLN, daj znac, polece Cie
                      komus.

                      czyli profesjonalny pośrednik to taki, który obsługuje transakcje od miliona
                      wzwyż? od tych posredniczących w sprzedaży mieszkania za 80 tys. nie należy
                      wymagać zbyt wiele (czy wymaganie posiadania licencji i ubezpieczenia nie jest
                      zbytnią ekstrawagancją w atkim przypadku?). Takie nauki płyną z Twoich postów.
                      • Gość: Infidel Re: teoria czy praktyka? IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 05.05.04, 10:44
                        Tribeco,

                        przejdzmy na liczby
                        posrednik x pracuje w agencji y - otrzymuje % od prowizji ktora wplynie do
                        Agencji

                        - jak sadzisz, ile moze zawzec transakcji miesiecznie?
                        - jak sadzisz, jaki moze otrzymac procent z zarobionej prowizji?
                        - jak sadzisz, czy dostaje jakies pieniadze, jesli w danym miesiacu nie wyjdzie
                        zadna transakcja?

                        Trzeba spojrzec na posrednika jak na czlowieka, ktory musi zarabiac pieniadze,
                        aby zyc. Zarobi, jesli dojdzie do transakcji, nie zarobi a straci czas i
                        poniesie koszty, jesli transakcja sie rozsypie u notariusza.

                        Nie zazdroszcze nikomu pracy, kiedy wynagrodzenie jest na "success fee basis"

                        I

                        p.s.
                        mieszkanie za 80.000 mozna sprzedawac tylko przez jednoosobowa firme dzialajaca
                        z domu - jest szansa, ze bedziesz zadowolona.
                        • tribeca Re: teoria czy praktyka? 05.05.04, 11:12
                          Gość portalu: Infidel napisał(a):


                          > - jak sadzisz, ile moze zawzec transakcji miesiecznie?
                          > - jak sadzisz, jaki moze otrzymac procent z zarobionej prowizji?
                          > - jak sadzisz, czy dostaje jakies pieniadze, jesli w danym miesiacu nie
                          wyjdzie zadna transakcja?

                          nie bardzo mnie to interesuje, szczerze mówiąc. Taki wybrał zawód i wiedział,
                          co robi.

                          > Trzeba spojrzec na posrednika jak na czlowieka, ktory musi zarabiac
                          pieniadze,
                          > aby zyc. Zarobi, jesli dojdzie do transakcji, nie zarobi a straci czas i
                          > poniesie koszty, jesli transakcja sie rozsypie u notariusza.

                          tak aspecyfika tego zawodu, nikt nikogo nie zmusza do bycia pośrednikiem. Kazy
                          musi zarabiać, żeby żyć, przy tym nie każdy zarabia tyle, żeby kupować
                          nieruchomości za 1 mln zł i utrzymać dzięki temu przy życiu jakiegoś pośrednika

                          > Nie zazdroszcze nikomu pracy, kiedy wynagrodzenie jest na "success fee basis"
                          ja też nie, ale - jak mówię - wolna wola, taki sobie ktoś wybrał zawód i skoro
                          żyje i pracuje, to chyba ma z tego jakieś profity, wiec nei użalajmy sie tak
                          nad losem pośredników

                          > mieszkanie za 80.000 mozna sprzedawac tylko przez jednoosobowa firme
                          dzialajaca
                          > z domu - jest szansa, ze bedziesz zadowolona.
                          zadowolona z czego?

                          ne broń tak honoru pośredników, skoro uważasz, że można ten zawód wykonywać
                          dobrze tylko wtedy, kiedy obsługuje się transakcje powyzej pewnej bardzo
                          wysokiej kwoty
              • Gość: pośrednik Re: licencja pośrednika - czy to jakaś gwarancja? IP: *.elb.vectranet.pl / 81.15.226.* 19.05.04, 09:49
                Jak czytam te opinie to wydaje mi się , ze ludzie w ogóle nie pojmują , co
                oznacza nasza praca. Co do prowizji wcale nie jest tak, że zarabiamy krocie.
                Bardzo często współpracujemy ze sobą a co za tym idzie prowizja jest od jednej
                ze stron a więc przy kwocie ok. 80.000 zł jest to pk. 1700 zł. Poza tym każdy
                patrzy na dochody nie zdając sobie sprawy z naszych kosztów. Licencja
                gwarantuje rzetelność, ale jeżeli trafimy na oszusta np. z podroboinym dowodem,
                to jak można za to odpowiadać? ŻYCZĘ WSZYSTKIM POWODZENIA!
                Poza tym gwarancja są osoby zrzeszone w stowarzyszeniach pośredników!
      • Gość: Ron Re: licencja pośrednika - czy to jakaś gwarancja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.04, 14:31
        Infidel ma w 100% racje. Pracowałem w tej branży i mi się odechciało...

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka