Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsiada?

    IP: 217.17.46.* 28.09.04, 09:57
    Moja sąsiadka pietro niżej chodzi w nocy (najczęściej ok.godz.3) w
    drewniakach po podłodze wyłożonej gresem. Hałas jest niemiłosierny. Spacery
    te trwają od 0,5 do 2 godzin i ostatnio powtarzają się średnio co 2 dzień.
    Nierzadko towarzyszy im łomot przesuwanych mebli i inne niezidentyfikowane
    dźwięki. Żadne prośby nie przynoszą rezultatu a sen jest po prostu
    niemożliwy. Czy w takim przypadku mogę wezwać policję? Czy musi to być hałas
    słyszalny np. z ulicy bądź bardzo dużej odległości? Mieszkanie jest wynajęte,
    właściciel podobno za granicą. Interweniowałam w administracji ale
    powiedzieli mi, że jedyne co mogą zrobić to napisać pismo do właściciela, co
    w tym przypadku jest bezsensowne. Będę wdzięczna za pomoc.
    Obserwuj wątek
      • Gość: yannis mieszkamy w jednym bloku? :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 11:21
        mam podobny problem z sąsiadką z góry. Nie wiem, jak z tą kobietą rozmawiać.
        Również jestem zainteresowana sposobem na takie sąsiedztwo...
        • Gość: jateż Re: mieszkamy w jednym bloku? :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.09.04, 11:40
          musiałabym mieszkac w tym samym bloku. Kurcze, dlaczego ja mogę chodzić w
          lekkim obuwiu po mieszkaniu i to w normalnych godzinach? Większość nie może?
          • Gość: lokatorka Re: mieszkamy w jednym bloku? :) IP: 217.8.186.* 28.09.04, 13:45
            Ja nie tylko chodzę w lekkim obuwiu ale też zamykam cicho drzwi gdy wstaję w
            nocy, nie włączam odkurzacza po 22-giej, przyciszam telewizor itp. Moją
            sytuację dodatkowo pogarsza fakt, iż owa sąsiadka mieszka na parterze a więc
            nie ma lokatora pod nią a mieszkanie obok niej stoi puste. Nie ma więc nikogo
            do wspólnych bojów. Doszło do tego, ze kładąc się spać zastanawiam się czy dziś
            się wyśpię czy nie. Jestem tym tak umęczona, że dojrzałam do radykalnych
            działań ale wątpliwość umieściłam w tytule tego wątku: czy w przypadku każdej
            uciążliwości można wezwać policję? Głośna impreza jest ewidentnym, "namacalnym"
            hałasem, odgłosy chodzenia w chodakach czy szpilkach już nie tak samo chociaż
            konsekwencje dla sąsiadów identyczne.
          • Gość: ula Re: mieszkamy w jednym bloku? :) IP: *.chello.pl 28.09.04, 13:53
            Ja też mam takich sąsiadów! Piętro wyżej!
            Marzę żeby chociaż w sypialni położyli jakąś wykładzinę! Nie tylko słychać
            każdy krok i łomot przesuwanych mebli (w jakim celu ktoś codziennie, późnym
            wieczorem to robi?) ale i każde głośniej wypowiedziane słowo!
            Brak kultury, czy wyobraźni?
            Niestety jest to mieszkanie wynajmowane i sytuacja powtarza się po
            każdej "wymianie" (średnio 2 x w roku!), proszę Panią Administrator, ona zwraca
            uwagę, przez kilka dni jest ciszej a potem sytuacja wraca do "normy"! Teraz są
            właśnie "nowi" lokatorzy, wyjątkowo ożywiają się dopiero po 22-ej! bieganina,
            szuranie, nawoływanie się trzech dorosłych osób jest naprawdę uciążliwe!
            Jedyna moja nadzieja w tym że ktoś zaproponuje właścicielowi dobrą cenę i kupi
            od niego to mieszkanie! Może jest ktoś chętny? Pozostali lokatorzy są w
            porządku!
      • matania Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi 28.09.04, 16:22
        to jest nic,ja na prawo mam sąsiadkę lat 90 z hakiem,która całe noce się modli
        a w niedzielę o 7 rano włącza radio na cały regulator bo o 9 jest transmisja
        mszy a ona jako osoba wysoce religijna..na lewo mieszkają kibole z
        rotwailerem,albo oni oglądają mecz zachowując się identycznie jak na stadionie
        (śpiewy,jakieś wystrzały,okrzyki) albo piesek szczeka..a nade mną mieszkają
        studenci,którzy chyba nigdy nie śpią..pode mną nikt nie mieszka bo to parter a
        szkoda,może mnie coś jeszcze fajniejszego omija?

        a propos interwencji raz wezwałam policję do tych na górze i się okazało,że
        chociaż była 3 nad ranem a muza grała tak,że u mnie się szyby w oknach trzęsły
        oni nie mogą zainterweniować chyba,że spiszą (no i podadzą tamtym) moje
        personalia,zważywszy,że towarzycho dresiarskie jakoś nie miałam odwagi.podobno
        najlepiej jest iść do naczelnika i tam złożyć skargę,najlepiej podpisaną przez
        większą grupę sąsiedzką,policja wtedy musi interweniować,niestety nie
        przetestowałam tego osobiście.
        • zaholec Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi 30.09.04, 07:17
          Pierdoły zasunęłaś straszne !!! Nie muszą podawać dresiarzom Twoich danych.
          Spisać Twoje dane muszą by określić osobę zgłaszającą ale masz prawo zażądać
          dyskrecji. Więcej wiary w policjantów, nie mam o nich dobrego zdania ale bez
          przesady..


          Pozdrawiam
          • Gość: andrzej Re: nie liczcie na policję IP: 80.51.241.* 12.10.04, 13:35
            Na policje nie nalezy liczyc. Wiem z doświadczenia.

            Mam sasiadow na gorze ktorzy zatruwaja mi zycie (2 dzieci+rodzice na 40m+syf w
            mieszkaniu+halas i bieganie w drewniakach 16h/dobe).

            Kiedy zwracalem sąsiadom uwage żeby kupili dzieciom kapcie - to ONI WEZWALI NA
            MNIE policje, dodajac jakobym napastowal ich bahory w ich mieszkaniu.

            Dzielnicowy w takiej sytuacji przychodzi - i informuje ze on nic nie moze
            zrobic. Jest to o tyle dobre ze Tobie tez wszystko ujdzie na sucho - walenie w
            grzejniki, sufit, głośna muzyka itp ekscesy.

            Mozecie sobie Panstwo isc ewentualnie do sądu.
            • Gość: mamma Re: nie liczcie na policję IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.04, 14:50
              Drogi Andrzeju, jeżeli ktoś nie ma kolegów dresiarzy, którzy pójdą i
              takim "sąsiadom" obiją twarz, to właśnie powinien liczyć na policję. Nade mną
              wynajmuje totalny świr: młode chłopię, które tak bardzo chce być trendi, że aż
              miotało się po ścianach i podłodze. Dziś się już nie miota (przynajmniej nie
              tak intensywnie), bo zajęła się nim policja właśnie. Dzielnicowy stanął na
              wysokości zadania, będzie sprawa w sądzie, przy czym sprawę zakłada policja, ja
              jestem świadkiem.
              Swoją drogą, kiedyś na podobnym wątku ludzie proponowali bardziej innowacyjne
              rozwiązania. Ktoś np. pisał, że wysmarował sąsiadowi drzwi pastą do butów,
              niestety nie pomogło, więc następnym razem posłużył się gównem. I to zadziałało.
              Tak, czasem rowiązania niekonwencjonalne są najbardziej skuteczne.
              Pozdrawiam wszystkich udręczonych życząc więcej odwagi i inwencji.
          • Gość: mm Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: 192.85.16.* 13.10.04, 13:29
            Szanowny (Zaholec) ja wezwalam policje i podalam dane proszac o dyskrecje i
            oczywiscie uciszyli sasiadow po czym od razu skierowali sie do moich drzwi;-(
            Nietrudno bylo sie domyslec po co ? Dodam ze byla noc i nawet pukanie do drzwi
            slyszeli juz inni.
            • Gość: AS Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 14.10.04, 17:31
              Gość portalu: mm napisał(a):

              > Szanowny (Zaholec) ja wezwalam policje i podalam dane proszac o dyskrecje i
              > oczywiscie uciszyli sasiadow po czym od razu skierowali sie do moich drzwi;-(
              > Nietrudno bylo sie domyslec po co ? Dodam ze byla noc i nawet pukanie do
              drzwi
              > slyszeli juz inni.
              POlicja czy sąsiedzi pukali do ciebie?
          • knidyjka Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi 14.10.04, 14:00
            kiedy ja wezwałam straż,policję do dresiarstwa,które wynajmuje mieszkanie nad
            nami (zameldowany jest tylko właściciel tam nie mieszkający,a łyse dresiarstwo
            zrobiło z mieszkania noclegownię do której może przyjść każdy,śpią na
            zmiany,myślę,że to mieszkanie "na godziny")
            i zatruwało nam życie nocnymi balangami, poinformowali ich dokładnie kto ich
            wezwał.
            Tylko ja nie znam danych swoich sąsiadów.
            Może chcesz wiedzieć jak wygląda nasze życie obecnie?
            Boimy się opuszczać dom,a śpimy w dzień kiedy na górze jest cisza.
            Sprawdzamy przez wizjer czy nie płonie nasza trzecia z kolei wycieraczka,a
            jeśli nic nie widać tzn,że wizjer jest zapluty.
            Jeśli wymiotują przez okno-myjemy.
            Kiedy między 1-4 w nocy wracają do domu zaćpani ,pijani z panienkami
            wrzeszczą,piszczą na całą klatkę schodową ale nikt z pozostałych sąsiadów nic
            nie widzi ani nie słyszy.
            Zawiadomiłam administrację o ekcesach jakie tam się dzieją ,skierowano mnie do
            rady osiedla.
            Tam jakiś staruszek patrzył na mnie milcząc z dziwnym uśmieszkiem,o godz 12
            kiedy kończył się jego czas urzędowania wstał i wyszedł -mnie nie pozostało nic
            innego mimo,że byłam w trakcie relacji.:)
            Przeprowadziłam remont ponosząc duże koszty,polegający na wymianie okien i
            założeniu podwójnych sufitów.
            Bez spodziewanych efektów.Okna,a raczej szyby wyciszają hałas z zewnątrz a ten
            dobiegający z góry przenoszony jest przez drgania ścian,wiadomo wielka płyta.
            Klatka schodowa to dziesięć mieszkań,po dwa na każdej kondygnacji.
            Ja mieszkam na 1 piętrze,oni na 2.Mieszkania na tych dwóch piętrach są
            wynajmowane (oprócz mojego)na pozostałych piętrach mieszkają głównie starsi
            ludzie.
            Niedługo chyba stanę się zdziwaczałą,znerwicowaną kobietą podobną do moich
            pozostałych sąsiadów.
            W ciężkich chwilach z czułością wspominam poprzednich mieszkańców zajmujących
            przez 20 lat mieszkanie nade mną,kulturalnych,miłych,którzy byli sąsiadami
            moich teściów również przez 20 lat pod innym adresem.
            Eh.wspomnienia...
      • Gość: jano Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: *.emu.int.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 28.09.04, 23:45
        jesli nie popra was sasiedzi nie da sie nic zrobic w swietle prawa a nawet
        jesli was popra to i tak sprawy moga sie toczyc wiele lat i zakonczyc
        niepowodzeniem jak chcecie mozecie sprobowac pozaprawnych metod ale i tu skutek
        pozytywny nie jest gwarantowany
        • Gość: Ewik Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.04, 23:48
          Są dwa sposoby, albo sprzedać albo być głośniejszym od innych.
      • js72 Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi 30.09.04, 07:53
        sąsiad chodził z psem nie uwiazanym na smyczy a dość agresywnym. Ja sobie z nim
        radziłem, bo jakoś na atak psa automatycznie przechodzę do kontrataku. Ale
        gorzej było z żoną i dzieckiem. Po trzech ostrzeżeniach wezwałem policję.
        Przyjechało dwóch czarnych panów. Pytali się czy w razie czego będę zeznawał w
        sądzie grodzkim jako świadek. Później poszli do sąsiada. Obyło się bez sądu,
        sąsiad od kilku lat chodzi z psem na smyczy.

        Czasami słyszę odgłosy imprezy dwa piętra niżej. To studenci. Ale skoro nie
        przeszkadza to sąsiadom niżej to i ja nie reaguję. Niech głupi cierpią.
      • Gość: ela Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: *.acn.waw.pl 01.10.04, 20:07
        Są dwa wyjścia. Wiem co mówię, bo sama wiele przeszłam. Pierwsze to musisz mieć
        namiary na właściciela. Ktoś pewnie odbiera pieniądze w jego imieniu, może
        sąsiedzi coś wiedzą, może czasami pojawia się ktoś z rodziny,żeby zobaczyć czy
        wszystko ok. Spróbój pogadać. A potem spytaj się uprzejmie czy zgłosił dochód
        do urzędu skarbowego... Po drugie - mieszkasz NAD babą. Zazwsze możesz o godz.
        6.01 zadzwonić i życzyć miłego dnia. W ten sposób mój sąsiad "dziękował" pewnej
        panience za koncerty techno do 4ej nad ranem. Po paru razach załapała. Masz
        duże pole do popisu - jesteś NAD nią....
        • Gość: ... Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: *.kom / *.kom-net.pl 02.10.04, 19:53
          Ty Ela masz głowę nie od parady...Ja po prostu zastosuję Twoje metody i od
          dzisiaj ciepło o Tobie myślę.
        • Gość: lokatorka Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 22:22
          Dzięki za rady. Wariant pierwszy chyba nie jest w moim przypadku najlepszy bo
          po przeprowadzeniu wywiadu okazało się, że właściciel mieszka (chyba) na stałe
          za granicą a mieszkaniem opiekuje się jakaś agencja i to ona znajduje kolejnych
          lokatorów (poprzednich dwoje było OK) i rozlicza się z nimi w imieniu
          właściciela... Oczywiście postaram się o namiar na tę agencję, ale to przecież
          nie to samo co np. rodzina właściciela i nie sądzę aby się zbytnio sprawą
          przejęli....:(
          Wariant drugi wydaje się być dobrym pomysłem i jak tylko sytuacja wróci
          do "normy" (po ostatnim upomnieniu od kilku dni jest spokój, ale na jak
          długo...?) to na pewno warto wypróbować....Pzdr
          • Gość: pomogło Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 11.10.04, 18:43
            Ja też przez kilka lat miałem problem z sąsiadami z "góry". Kiedy interweniowałem błagając o spokuj w nocy, nie raczyli otworzyć drzwi tylko krzykneli że "dzieci się muszą wybiegać" (o 1-szej w nocy!!!) Jako ze nie raczyli otwierać poddało mi to pewną myśl o zemście. Poczekałem jak wyszli do szkóły i pracy i udałem się z tubą kleju montażowego pod ich mieszkanie. Szczelnie wypełniłem wszelkie szpary i otwory pomiędzy drzwiami i framugą (dziurkę od klucza też). Co prawda około 18 łomot wyważanych drzwi i przekleństwa były okropne ale cisza w nocy była jak makiem zasiał.
            • blasphemy Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi 12.10.04, 01:41
              Gość portalu: pomogło napisał(a):

              > Ja też przez kilka lat miałem problem z sąsiadami z "góry". Kiedy
              interweniował
              > em błagając o spokuj w nocy, nie raczyli otworzyć drzwi tylko krzykneli
              że "dzi
              > eci się muszą wybiegać" (o 1-szej w nocy!!!) Jako ze nie raczyli otwierać
              podda
              > ło mi to pewną myśl o zemście. Poczekałem jak wyszli do szkóły i pracy i
              udałem
              > się z tubą kleju montażowego pod ich mieszkanie. Szczelnie wypełniłem wszelkie
              > szpary i otwory pomiędzy drzwiami i framugą (dziurkę od klucza też). Co prawda
              > około 18 łomot wyważanych drzwi i przekleństwa były okropne ale cisza w nocy b
              > yła jak makiem zasiał.

              jestes totalnym kretynem (co widac po ortografii zreszta). A jakby wybuchl u
              nich pozar?
              • Gość: lila b. Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 09:08
                a co ja mam zrobic?!
                sasiedzi podemna maja psa - husky (sliczny nie powiem) i ten piesek wyje calymi
                dniami jak wychodza do pracy od godz 7 do godz 18 czasem 20 czasem 22....
                wyobrazcie sobie potorne dluuuugie wycie baaardzo glosne (brzmi jakby pies
                stal pol metra ode mnie , zaglusza nawet telewizor)
                ostatnio to wyl nawet w nocy od 22 do godz 7 rano
                w nocy wiem - mozna wezwac policje tylko jak wlascicieli nie ma w domu to
                przeciez nie ucisza psa
                a co zrobic w dzien? teoretycznie do 22 ciszy nocnej nie ma ale po prostu nie
                da sie zyc w takim domu
                mam podobna sytuacje z sasiadami jak zalozyciel watku - oni sa na parterze a
                mieszkanie obok puste
                gdybym sasiadowala sciana to bym ja wyciszyla, ale podlogi calego mieszkania
                nie wyglusze
                nic nie pomaga - ani kartki w drzwiach a ni prosby...
                czy istnieje jednak jakies prawo np. spoldzielcze ze nie wolno zaklócac zycia
                sasiadom nawet poza godz ciszy nocnej?
                • Gość: Atka Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: *.pekao.com.pl 12.10.04, 09:44
                  Jak wszyscy narzekaja to ja tez. Mieszkam na parterze. Nade mna: dwojka dzieci
                  w wieku od 4 do 7. Niezaleznie od pory dnia lub pogody - bawia sie w berka nad
                  moim pokojem; czasami jezdza drewnianymi samochodzikami. Do tego jest piesek.
                  Bernardynek. Na razie malutki - ot jakies 1,5 metra dlugosci. Ale dorasta.
                  Piesek, zachecany przez swojego Pana, lubi sie zalatwiac pod moimi oknami
                  (kupka -> niedlugo bedzie kuuuupa) albo robic siusiu na klatce. Zwrocenie uwagi
                  ma efekt odwrotny od zamierzonego - powoduje eskalacje halasow oraz
                  zintensyfikowanie procesu wydalania przez pieska jak rowniez poinformowanie
                  mnie o stanie mojego umyslu i sposobie prowadzenia sie. Pomalu dojrzewam do
                  jakiegos czynu. Czy ktos ma jakis pomysl?
                  • Gość: mara Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.10.04, 20:47
                    Co do tej dłuuugiej kupy. Miałam kiedyś daleką znajomą która problem psich g...
                    pod drzwiami oknem zalatwilam prostu / bo i sama była bardzo prosta/. Zgarnęła
                    g... na szufelkę i zadzwonila do drzwi wlaścieli psa od gowienka. Po otwraciu
                    zsunęla gowienko do mieszkania z komentarzem " To wasze". Pomogło Polecma.
                    Stosowałam do sąsiadów zwalająch mi po balangach na taras pety, szkło i takie
                    tam. Wychowalam.
                    • tuti a na kupy 12.10.04, 22:19
                      to tez mozesz spieprzyć :)
                      trawnik pod oknem - ot porządną porcje mielonego pieprzu podsypać.. zeby sie
                      zwierzak przyzwyczail ze to miejsce jest fe!
                    • Gość: Izabela Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 13:20
                      Naprawdę super- bardzo mi się podoba, chociaż nie lubię tak prostych rozwiązań,
                      ale to naprawdę jest świetne.
                  • Gość: Izabela Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 13:18
                    Myślę, że dobrze byłoby kupić środek przeciwko psom dobrej firmy i wysypać
                    wszędzie dokoła swojego lokum oraz miejsc, gdzie nie chce pani, aby piesek sie
                    załatwiał.Pozdrawiam.
                • rezurekcja Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi 12.10.04, 09:55
                  Pies wyraza swoj niepokoj, bo stado (=jego ludzie) mu zniknelo z oczu.
                  Moze nagraj te wycia. I moze odtworz wlasicielom. I powiedz, ze on tak przez 8
                  godzin i ze przestjesz pieska lubic.
                  Z psem nie pogadasz, ale jesli nie masz nic przeciwko temu, przygarnij psa na
                  godziny nieobecnosci stada. Odplatnie (karma) lub nie.
                • the_dzidka Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi 12.10.04, 12:30
                  Pies sam w domu od 7 do 22-giej nawet?! Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. I
                  to natychmiast!!
                  U nas jedna gropa trzymała psa na balkonie jak wychodziła do pracy. Już tego
                  nie robi.
              • p-iotr Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi 12.10.04, 11:00
                > jestes totalnym kretynem (co widac po ortografii zreszta). A jakby wybuchl u
                > nich pozar?

                To wtedy drzwi wywaliliby strazacy. Oni robia to naprawde szybko.
                A w domu nikogo nie bylo - nie ma zagrozenia zycia/zdrowia.

                pzdr
              • maminka_wiktorynki Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi 13.10.04, 08:07
                skoro nie było ich w domu to straz pewnie by podołała klejowi:D
              • Gość: tuskbesk. Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.04, 09:46
                To było by o kilku debili mniej (ty też do tej kategorii się zaliczasz).
                Szczerze żałuję,że pożar nie wybuchł.
              • Gość: Izabela Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 13:16
                Wydaje mi sie, że kazdy sposób dobry, byle prowadził docelu. Czasem jest mi
                przykro, że czytam o chamstwie a inne chamstwo poucza tego, kto ma juz tego
                dość. Żal, ale typowe dla większości.
        • rezurekcja Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi 13.10.04, 13:00

          Gość portalu: ela napisał(a):
          > Zazwsze możesz o godz.
          > 6.01 zadzwonić i życzyć miłego dnia. W ten sposób mój sąsiad "dziękował" pewnej
          > panience za koncerty techno do 4ej nad ranem.


          Elu, a sasiad dzwonil telefonem czy do drzwi?
          Obawiam sie, ze bede musiala skorzystac z Waszych porad.
      • allumeuse_21 sposoby na sasiadow. 12.10.04, 09:58
        sasiadka pod moim chlopakiem czesto robi imprezy z glosna muzyka do ok 6-7
        rano. on ma na to taki sposob: jak u niej muzyka cichnie, bo sie wybalowali i
        ida spac, to on kladzie 4 kolumny glosnikami do podlogi, podglasza na maxa i
        wychodzi z domu. wraca po kilku godzinach. nie pochwalam tego ale coz... z
        kolei u mnie w bloku na parterze z ogrodkiem studenci wynajmuja mieszkanie..
        bardzo szybko nauczylismy ich panujacych u nas zwyczajow, a bylo co temperowac.
        regulamin jest taki [wszedzie taki sam] ze miedzy 22h30 a 6h30 NIKOMU nie wolno
        halasowac. moj ojciec smialo dzwoni na policje bo jest czlowiekiem pracy i chce
        sie wyspac we wlasnym lozku. ma troche racji, ale ogolnie w moim bloku wszyscy
        zyja bardzo zgodnie i solidarnie stawiaja sie chamstwu. jest cisza i spokoj,
        mam tylko problem z sasiadem ktory ciagle parkuje na moim miejscu i to tak zeby
        zajac najlepiej 2 miejsca, ale on sie poprostu starzeje :(
        • banta Co do wyjącego psa... 12.10.04, 12:34
          Nagrałam kiedys 2 godzinny występ psa sąsiadów. Ludzie pracy cały dzien poza
          domem. Punkt18 dzwonek do dzwi, poszłam z własnym odtwarzaczem;) i ciastkami,
          Właczylam koncert na full i przeszłam do omawiania problemu. O dziwo
          zrozumieli, przez cała dyskusię kaseta wyła, a ja nie dawałam ściszyc. Nie wiem
          co zrobili psu, ale slyszalam ,ze poszedł na kurs, a przede wszystkim dostawał
          dłuższy poranny spacer- widziałam.

          Kiedyś miałam też problem z głośnymi sąsiadami- typ techno młodzieży, pomogły
          regularne wizyty strazy i policji (oczywiście bez podawanych danych), ale
          wiekszy skutek przyniosla wizyta "komitetu zemsty" Opisze wam bo sytuacja byla
          komiczna. Halas oczywiscie najbardziej dokuczal u mnie- a jedyny lokator ktory
          moglby pomoc jest zawsze nieobecny (ciekawe;), reszta woli nie zadzierac i
          sluchac DjKotemOściane. Jednak ta banda debili o tym nie wiedziała- wynajmowali
          i nie znali sytuacji. Zebrałam grupę znajomych, wygladającą wiarygodnie jako
          komitet mieszkanców (zróznicowany wiek!!!)i udaliśmy się tam z pogadanka
          naukowa, polaczoną z wykładem z podstaw prawa i naświetleniem skutków.
          Zaskoczyli;)))
          Co smieszne prawdziwi lokatorzy o tym nie wiedzieli, tylko cieszyli sie ze juz
          jest cicho. Polecam.
          • Gość: rere Re: Co do wyjącego psa... IP: *.spm.pl / *.spm.pl 12.10.04, 13:54
            syn sąsiadów zalożył zespół muzyczny i próby przeprowadzał w domu. W oczy mi
            się śmiał i powiedział że do 22.00 może robić co chce. Otóż nie. Mieszkam w
            bloku spółdzielczym i tylko mi to przeszkadzało. Zaniosłam do spółdzielni
            oficjalną skargę na sąsiada, a do sąsiadów wysłałam list polecony, gdzie
            wyjaśniłam że będę wzywać policję, a to jest otwarta droga do eksmisji. Po
            tygodniu muzyka umilkła, już od 2 lat jest cisza.
            • Gość: kolejny lokator Re: Co do wyjącego psa... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.04, 14:36
              A co poradzicie na to.. mieszkam przy zlaczu dwoch domow cos na ksztalt litery
              L. W domu obok, praktycznie okno w okno mieszka sobie koles, ktory uwielbia
              puszczac "muzyke" na caly regulator a glosniki ma naprawde mocne, robi o to
              roznych godzinach dnia i nocy, czasem o 6 rano (niedziela), czasem o 1 w nocy
              no i w dzien, kiedy to teoretycznie mozna przeszkadzac innym. Na prosby o cisze
              grozi powibijaniem okien po czym robi glosniej, na prosbe o cisze w nocy
              przybiega z kumplami pod okno i wygraza, ze zabije mi psa. Policja juz nie raz
              interweniowala, ale ilez mozna? co zrobic gdy w dzien potrzebuje chociaz chwili
              ciszy a za oknem bebni "muzyka" (chyba cos a'la techno)
              • Gość: kocicca majsterkowicz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 14:47
                a ja mam sasiada nad soba ktory od 10 lat !!! (sic!) w sobote i w niedziele
                boruje , wierci, tnie drewno, stuka w sciane - minimum godzina dziennie ,
                maximum od 7 -8 rano do 22
                Przysiegam ze przez te 10 lat moze ze 2 albo 3 razy byla cisza
                Ja sie juz zastanawiam czy on nie zrobil sobie w domu warsztatu i tak zarabia i
                tez sie zastanawiam chyba sa jakies przepisy ze warsztat pracy nie moze byc w
                mieszkaniu ??????
                • Gość: mara Re: majsterkowicz IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.10.04, 20:56
                  Spróbój go podkablować do spółdzieli, ze ma nielegalny warsztat / możliwe/ i
                  delikatnie mu zasugerować donos do fiskusa z tytułu pracy na czarno. Może ma
                  rentę i się przestraszy. Jeśli to niestety hobbysta to masz przechlapane .
                  Mozesz mieć tylko nadzieję ze zabuduje wszystko i zmieni mieszkanie zeby mieć
                  nowe pole do popisu.
            • Gość: Rupert Re: Co do wyjącego psa... IP: *.vline.pl / *.rev.vline.pl 12.10.04, 21:54
              Gość portalu: rere napisał(a):

              > syn sąsiadów zalożył zespół muzyczny i próby przeprowadzał w domu. W oczy mi
              > się śmiał i powiedział że do 22.00 może robić co chce. Otóż nie. Mieszkam w
              > bloku spółdzielczym i tylko mi to przeszkadzało. Zaniosłam do spółdzielni
              > oficjalną skargę na sąsiada, a do sąsiadów wysłałam list polecony, gdzie
              > wyjaśniłam że będę wzywać policję, a to jest otwarta droga do eksmisji. Po
              > tygodniu muzyka umilkła, już od 2 lat jest cisza.


              A potem ludzie się dziwią, że nie ma w Polsce nowych fajnych zespołow ... może
              swoim brakiem wyrozumiałości zabiłaś w zarodku wielki talent muzyczny ?
              Ech, Polacy to tylko narzekać umieją jak to im jest źle.
          • rezurekcja Re: Co do wyjącego psa... 13.10.04, 13:09
            banta napisała:

            > i nie znali sytuacji. Zebrałam grupę znajomych, wygladającą wiarygodnie jako
            > komitet mieszkanców (zróznicowany wiek!!!)i udaliśmy się tam z pogadanka
            > naukowa, polaczoną z wykładem z podstaw prawa i naświetleniem skutków.

            banta, a mozesz mi powiedziec, na co zescie sie powolywali? Bo jakies przepisy
            normujace wspolzycie lokatorow istnieja. Wolalabym powolywac sie na prawo a
            nie na wlasne wymysly.

            Chociaz zastanawiam sie tez nad "wproszeniem" sie na impreze, najlepiej z
            kilkoma innymi osobami. Glosna muzyka to znak,ze gdzies sie ludzie ciesza,
            trzeba zatem "pomnozyc" ich radosc.

            > Co smieszne prawdziwi lokatorzy o tym nie wiedzieli, tylko cieszyli sie ze juz
            > jest cicho.

            Wiesz, to kladzenie uszu po sobie przez lokatorow jest niepokojace. Przeciez
            lokatorow jset wiecej niz tych łomotliwych sasiadow. Gdybysmy sie tak skrzyneli...
          • Gość: bećka Re: Co do wyjącego psa... IP: *.skierniewice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.04, 16:15
            Pies moich sąsiadów nie wyje co prawda ale sika na balkonie. Mieszkam pod nimi
            w związku z czym co jakiś czas znajduję na swoim balkonie niespodziankę. Były
            rozmowy i nawet demonstracje ale oni jakoś nie bardzo chcę to na siebie wziąć.
            Właściwie, nie jest możliwe żeby to ich pies bo przecież na spacery chodzi!
            Może czyjś inny.
            Tylko, że w tym bloku nikt inny nie ma psa.
            Nadal prowaadzę rozmowy- póki co staram się spokojnie ale nie sądzę by
            przyniosły efekt. Nie wiem co dalej, myślicie że spółdzielnia może mieć na to
            jakiś wpływ?
      • dracusia Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi 12.10.04, 21:30
        Ja mam wujka , który kiedys miał pod sobą sklep spożywczy. O 6 rano było
        szuranie skrzynkami , głosy pijaków i okrzyki w stylu,,ile tego sera?", ,,daj 6
        kilo";].
        • Gość: emma Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 13.10.04, 08:21
          Mieszkaliśmy sobie spokojnie przez około 20 lat aż ludzie za nowego systemu się
          pobudowali i wyprowadzili - Ci którzy się wprowadzili to tragedie! Jedni nad
          nami - imprezy co drugi dzień - i nie młodzież ani studenci - 30 letni ludzie -
          imprezy do rana - do dziś mam uraz do "bo do tanga trzeba dwojga" - potrafili
          to puszczać 10 razy pod rząd - biegali po nocy i łomotali w ściany - to chyba
          taniec był - interwencje osobiste nie działały - aż urodziło im się dziecko i
          zrobiło się spokojniej - do czasu aż po nocy zaczęły budzić mnie monotonne
          łomoty - huśdali go w wózku tak mocno że koła stukały o posadzkę bo dywanów
          przypuszczam nie mieli - budzili mnie tym 3-4 razy w nocy - i teraz mam spokój -
          niestety musiałam poczekać aż się wypriowadzili - ale to jeszcze nic - mamy z
          tych nowych lokatorów kobietę fatalną - oskarża wszystkich o wszystko (młoda +2
          dzieci - które piszczą a nie płaczą ze strachu) i wszyscy w klatce się jej boją
          stosuje terror psychiczny - jej wystąpiena to np wyzywanie się pod klatką z
          jakąś inną osobą,
      • Gość: recznik Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: 62.181.161.* 13.10.04, 10:46
        W podobnej sytuacji, po kilku bezowocnych rozmowach (a raczej szczepach ze
        strony przeciwnej), napisalam do spoldzielni oficjalne pismo ze skarga, proszac
        o zorganizowanie spotkania z moimi buszmenami w biurze spoldzielni. To juz
        odnioslo skutek. Potem nalezalo reagowac na kazde ekscesy, przypominajac o
        ustaleniach. Najtrudniej bylo z synalkiem buszmenem, ale teraz jest spokoj.
        PS. Na wszelki wypadek puszczam im jeszcze (nie glosno) kasete z mantra OM.
        Chyba tez dziala !!!!!
        • Gość: lokatorka Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: 217.8.186.* 14.10.04, 09:22
          A czy skargę napisałaś tylko we własnym imieniu czy zebrałaś podpisy innych
          sąsiadów? U mnie z innymi byłby problem z powodów, które opisałam wcześniej.
          • Gość: recznik Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: 62.181.161.* 14.10.04, 13:38
            Napisalam we wlasnym imieniu, bo inni sasiedzi nie reagowali na halasy,
            wielomiesieczne remonty, albo glosne nocne imprezy - albo byli zastraszeni,
            albo "slepi, glusi i bez wechu", albo moze wyznawali PRL-owska zasade "z
            sasiadem lepiej zyc w zgodzie" i to za wszelka cene. Ja te zasade stosuje wobec
            ludzi na poziomie (a takich sasiadow tez mam), a buszmenow scigam konsekwentnie
            ( droga administracyjna), bo gotowi sa nasrac na glowe, jesli im sie na to
            pozwoli.
            • Gość: lokatorka Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: 217.17.46.* 14.10.04, 16:00
              Zgadzam się z Tobą w zupełności i mam zamiar zrobić to samo. Dzięki za radę,
              pozdrawiam.
              • Gość: recznik Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: 62.181.161.* 21.10.04, 12:39
                Ale nie zapomnij tez o mantrze OM (kaseta, plyta) ! W pewnym momencie, doszlam
                do wniosku, ze moi buszmenscy sasiedzi reprezentuja taki typ rodaka-pijaka z
                aspiracjami. W sumie biedni, bez klasy, ludzie. To nie ich wina, ze tak ich
                wychowano i taka kindersztube (a raczej jej brak) przekazuja swoim potomkom. Od
                1.5 roku, gdy wychodze z domu, puszczam im 45 minut nagrania na kasecie
                (cicho). Jakos potem przestali klocic sie i chyba pic, a na pewno imprezowac do
                pozniej nocy. Cos jest w tych swietych dzwiekach ! Nie trzeba tracic czasu i
                energii na prowadzenie wojen z ludzmi. Lepsze sa rokowania i zyczliwa (dzieki
                mantrze) pomoc. Sprobuj. Zycze powodzenia !
      • rezurekcja Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi 13.10.04, 11:14
        porady z innego forum, ale tez na temat glosnych sasiadow
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=529&w=16553592&v=2&s=0
      • Gość: RBBB Re: Sąsiadka wariatka IP: *.wielun.sdi.tpnet.pl 13.10.04, 11:33
        O czym wy piszecie. Ja to mam (mialem) sąsiadkę. Jej żywioł to; donosy pisemne
        z wymyslonymi kłamstwami do wszelkich mozliwych urzędów, napadanie na małe
        dzieci z wyzwiskami i groźbami (jak dorosłych nie ma w poblizu), wypinanie
        tyłka i pukanie po czole przez okno kiedy sie da, opowiadanie niestworzonych
        historii wszystkim kto tylko słucha, nasyłanie policji za każdym razem jak mam
        imieniny (raz w roku i tylko siedzenie przy stole),oskarżanie o chęc jej
        zamordowania pisemne na Policję i ...długo by jeszcze pisać... Wasza wyobraźnia
        nie jest w stanie tego ogarnąc ! A co w tym jest najciekawsze ? To to,ze tzw.
        urzedy traktowały ją i jej urojenia ze śmiertelną powagą. Nawet udało się jej
        skazać jednego z sąsiadów za groźby karalne. Mimo,że były to wyssane z chorej
        głowy insynuacje i urojenia. Wysokiemu sądowi nawet to,ze nie miała żadnych
        świadków nie przeszkadzało w ogłoszeniu sprawiedliwego wyroku. Trwalo by to
        jeszcze gdyby... nie zmogła ją wreszcie choroba, ktorej objawy widać bylo juz
        od samego początku. Każdy kto choc miał odrobine oleju w glowie to widział.
        tylko nie urzednicy, straż miejska, prokuratura, policja. Teraz miła sąsiadka
        robi w łózko i nie wie czy wtorek czy Nowa Zelandia. I jest wreszcie spokój.
        • Gość: marko Re: Sąsiadka wariatka IP: *.ino.tvknet.pl / *.ino.tvknet.pl 13.10.04, 13:03
          Córka z zięciem mieszkają w śrudmieści stolicy przez ścianę (obok) z agencją
          towarzyską. W agencji jest cicho. Ale klienci w nocy są upierdliwi. Mylą się i
          dzwonią nie do tego mieszkania. Byłem kiedyś świadkiem tego o 2 w nocy.
          Prezydent Kaczyński obiecał zrobić porządek z agencjami w stolicy. Raz policja
          zrobiła nalot aż na trzy agencje. Był szum medialny. Wiadomości w TV, Gazecie
          Wyb. Drzwi do agencji zaplombowane były przez trzy dni. Po kilku dniach
          wszystko wróciło do normy. Pomyłki z waleniem w nocy do drzwi, pety i puszki,
          butelki od piwa ma klatce schodowej. Zdarza się nawet załatwianie potrzeb
          fizjologicznych na schodach (mocz). Sprzątaczka nawet nie chce sprzątać tej
          klatki. Mieszkańcy nie chcą zadzierać i mieć świety spokój. I co Panie
          Profesorze Kaczyński? Kiedy następne wybory? Będą nowe obietnice?
          • Gość: marko Re: Sąsiadka wariatka IP: *.ino.tvknet.pl / *.ino.tvknet.pl 13.10.04, 17:38
            Coś się ruszyło! Dziś w TV w wiadomościach chwalili Pana Profesora Lecha
            Kaczyńskiego, że znowu była akcja na agencje towarzyskie. Ale na nie takie,
            gdzie przychodzi się dla towarzystwa. Tylko na takie, gdzie przychodzi się dla
            nierządu. Następny krok naprzód w walce o stołki. Brawo. Tylko trochę za mało,
            jak na ilość agencji znajdujących się w wielorodzinnych budynkach mieszkalnych
            (blokach). Widziałem to po ilości ulotek za wycieraczką samochodu. Przepraszam
            za błąd w poprzednim: pisze się śródmieście.
            • xxx131 Re: Sąsiadka wariatka 13.10.04, 20:05
              Jeden znalazl sposób

              Reprezentacja przegrała - omal nie zabił sąsiadów

              Dwie osoby niemal zginęły, kiedy rozwścieczony kibic rumuński wyrzucił przez
              okno swój telewizor, jednak niedoszłe ofiary nie złożą skargi na winowajcę,
              gdyż jak, powiedziały "rozumieją, co czuł".

              43-letni Ghita Axinte z Pascani powiedział, że był tak wściekły na piłkarską
              reprezentację kraju za porażke w meczu eliminacyjnym MŚ 2006 przeciwko Czechom
              (0-1), że cisnął odbiornikiem TV przez okno. Telewizor wylądował tuż obok dwóch
              sąsiadów, kótrzy dyskutowali o meczu na balkonie poniżej.

              Radu Demergiu powiedział, że doznał szoku, kiedy odbiornik TV rozbił się na
              jego balkonie, niemal trafiając jego i jego brata. Ale przyznał, że w pełni
              rozumie Axinte i nie zamierza występować przeciwko niemu w sądzie.

              "W pierwszej chwili byłem zły na sąsiada, w końcu omal nas nie zabił. Jednak
              kiedy powiedział mi, że to z powodu meczu, który oglądał, zrozumiałem go. My
              też widzieliśmy to spotkanie i byliśmy wściekli na reprezentację Rumunii."


              link na ten artykul: sport.onet.pl/993184,wiadomosci.html
      • Gość: nocny marek Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: *.acn.waw.pl 14.10.04, 00:36
        A co powiecie o bezmyślnych idiotach, którzy potrafią hałasować młotkiem czy
        wiertarką od wczesnego rana i nie wpadną na to, że ktoś może potrzebować wyspać
        się w dzień, bo np. w nocy pracuje? Ja mam na takich sąsiadów swoje metody...
        • Gość: katoga Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: *.tnt1.new-brunswick3.nj.da.uu.net 14.10.04, 02:54
          tez pracuje na noce a spie w dzien i mam podobne problemy ,tylko jak sobie
          poradzic z sasiadem ktory robi niekaczacy sie remont od 6 miesiecy....chyba
          wezme jakis dluzszy urlop i pojade pod namiot gdzies do lasu.
        • Gość: AS Re: w jakim przypadku policja do uciążliwego sąsi IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 15.10.04, 12:26
          Gość portalu: nocny marek napisał(a):

          > A co powiecie o bezmyślnych idiotach, którzy potrafią hałasować młotkiem czy
          > wiertarką od wczesnego rana i nie wpadną na to, że ktoś może potrzebować
          wyspać
          >
          > się w dzień, bo np. w nocy pracuje? Ja mam na takich sąsiadów swoje metody...
          A jakie to metody?:)
      • Gość: RIFLUX A Kolega zasosował taki sposób IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 07:56
        Miaqł problemy z sasiadami nad nim hałasowali, ale pewnej niedzieli kiedy
        jechał na działke i widział że wróci późno. Ustawił kolumny jak najbliżej
        sufitu skierowane oczywiście do góry, załączył radio Maryja i głosniki na full.
        Jak pograło od 8 do 20 to zrozumieli i sie uspokoili.

        Pozdro
        • Gość: klient Re: A Kolega zasosował taki sposób IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.04, 14:26
          Czesc wszystkim. ja w porównaniu z Wami mam fajnie. Mieszkam w starej kamienicy
          na ostatnim (2-gim) piętrze. podemną mieszkanie puste, obok sąsioada więcej nie
          ma jak jest. Cisz i spokój. działający domofon, sprzątanie sieni raz na
          tydzień, żeby było czysto. A za oknem? SKUP ZŁOMU, nożesz k...... Od
          poniedziałku do soboty od 6:30 do często 20, 21 walenie żelastwem,
          przesypywanie z kupki na kupkę, ładowanie (i rąbanie przy tym) samochodów
          ciężarowych, przekleństwa i kupa hałasu. Żeby obejżeć telewizję czy posłuchać
          muzyki to albo na full albo pozamykać okna (w zimie to drugie). A po 21 i
          czasem w niedzielę spokój.............słychać tylko upierdliwy syk palników i
          ewentualnie stukanie młotkiem. Pozdrawiam.
          • Gość: ula Re: nie tylko hałasy IP: *.chello.pl 14.10.04, 16:15
            No, jak tak sie licytujemy kto ma fajniejszych sasiadów, to ja mam jeszcze
            takiego, w pionie obok, dwa pietra wyżej, który jest cichutki, nie hałasuje,
            jak jest w domu to z reguły śpi aż wytrzeźwieje, a jak się obudzi w środku nocy
            to szuka w mieszkaniu czegos jadalnego, niejadalne, cuchnące już siaty z tym co
            dostaje na pobliskim bazarku gdzie "dorywczo" pracuje (?), wyrzuca oczywiście
            przez balkon! Nieraz latem, w samym srodku nocy, budzi nas nieopisany fetor!,
            choć gorąco wszyscy zamykają okna, ale trzeba jakoś dotrwać do rana z tym
            smrodem który zdążył wedrzec się do mieszkania! Skargi w SM i na policji nic
            nie dają bo gosciu wypiera sie że to robi, nikt go nie złapał na gorącym
            uczynku, a to że widziałam skad smieci lecą też sie nie liczy!, wejść do niego
            nie można, nikomu nie otwiera, policji też! Eksmitować go nie mozna, rodzina
            opłaca czynsz i tylko to się w SM liczy!
            I jak takiemu się odwdzięczyć?
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka