arturx2
06.01.06, 22:54
Przygladam sie czasami tej pracy z boku i nasuwa mi sie kilka uwag moze nieco
prowokacyjncyh.
Posrednicy często opowiadaja jakiej to pomocy udzielaja, przed wpadka
chronia, dorobek zycia itp. dyrdymaly. Srednio rozgarniety czlowiek sam może
dac ogloszenie i sprawdzic podstawowe sprawy a za bezpieczenstwo prawne
transakcji odpowiada notariusz. Tylko on, jest od tego ubezpieczony, ma
daleko idace uprawnienia, wiedze, szkolenia i to jego domena. Po to
wprowadzono tzw. przymus notarialny - jakos wszyscy udaja ze nie wiedza o co
chodzi. Mamienie ze odpowiada za transakcje posrednik jest dorabianiem
ideologii uzasadnijacej wysokosc prowizji lub w ogole istnienie posrednika.
Posrednik nie ma wiedzy a przede wszystkim uprawnien do wykonywania
wiekszosci czynnosci do których się zabiera (lub z powazna mina to udaje).
Nie może czytac akt ksiegi wieczystej (od tego jest notariusz lub adwokat),
nie może doradzac w sprawach podatkowych (zastrzezone dla doradcow
podatkowych), budowlanych lub geodezyjnych (także odpowiedni fachowcy ze
specjalistycznymi uprawieniami - ktory posrednik faktycznie sprawdza granice
dzialki a to podstawa!), wyceny (rzeczoznawcy), dotyczacych praw majatkowych
(adwokat), rperezentowac w sadach czy instystucjach (tez adwokat ewent. radca
prawny). Może za upowaznieniem pobrac ogolnodostepne zaswaidczenia – ale to
każdy może zamiast wlasciciela który nie chce tym się zajmowac np. jego
tesciowa lub sekretarka.
Domena posrednika jest z jednej strony oferowanie nieruchomosci z drugiej
szukanie kupca. Czyli dzialalnosc wylacznie „matrymonialna”. I tyle!
Przyjdzie czas ze odpowiednie korporacje zajma się wchodzeniem przez
posrednikow w obszary dla nich ustawowo zastrzezone. Za to jest
odpowiedzialnosc karna!, tak samo jakby adwokat przy okazji rozwodu zajmowal
się posrednictwem a dentysta robieniem lekarstw na obrzmiale dziasla.
Posrednicy popadaja w hipokryzje bo uzasadniaja swoje istenienie tym ze w
nowoczesnym swiecie jest specjalizacja ale jednoczesnie sami chca byc alfa i
omega.
A w ogole to „kojarzenie” niechybnie skonczy się wraz z coraz
powszechniejszym Internetem i mozliwoscia dawania oraz wyszukiwania ogloszen.
Spoleczenstwo jest coraz rozumniejsze. Wraz z koncem analfabetyzmu zniknely
biura pisania podan, potanienie rajstop zlikwidowalo punkty repasacji a
dostepnosc kredytow praktycznie zlikwidowala lombardy. Tylko obecnie
niezwykly boom i niedostatek ofert daje jeszcze szanse posrednikom
wykorzystywac sytuacje. Kupujacy godza sie dzis zaplacic cene + prowizje, bo
jutro nawet bez prowizji cena bedzie wyzsza.
Z drugiej strony slysze ze jakies 20% klientow agencji juz wchodzac przez
drzwi ma zaplanowane oszukanie posrednika. Nastepne 20% dojrzewa do oszukania
w trakcie wykonywania zlecenia usprawiedliwiajac sie przed samym soba
(wiadomo w wiekszosci katolicy :-) bo "az 3% tylko za wydanie
adresu/ogloszenie?!". Kolejne 10% jest namawiane do oszustwa przez swojego
kontrahenta. Prowizje moglyby byc gdyby nie zlodzieje o polowe mniejsze i
wszyscy byliby zadowoleni. Takze posrednicy bo za 1-1,5% trudno byloby
wymagac czegos wiecej niz czystego psrednictwa a te drugie poltora procent
wymagajacy i ostrozny klient moglby wydac na adwokata, rzeczoznawce
budowlanego, doradce podatkowego itp. ktorzy zamiast niego zrobiliby
(fachowo!) dokladnie wszystko.
Cale to posrednictwo jest takie jak wszystko u nas - wielkie slowa, zadecie,
ale rozmycie kompetencji i odpowiedzialnosci, a calosc okraszona oszukiwaniem
wszystkich przez wszystkich (prawie).