Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    wscibscy sasiedzi

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.06, 11:07
    No własnie jak sobie z nimi radzicie. Wyprowadziliśmy się z bloków, pragnąc
    spokoju, ciszy itp. Kupilismy domek pod miastem. Wszystko tak jak chcielismy
    oprócz jednego. SASIEDZI. Ze względu na dom i okolicę, chcemy utrzymywać dobre
    kontakty z sąsiadami, zresztą oni też. Gdy jedni wyjeżdzają drudzy zwracają
    uwagę na dom, na ludzie kręcących się w pobliżu itp. Wszystko byłoby ok, ale
    mamy utrapienie z jednymi sąsiadami, którzy są bardzo wścibscy i nachalni.
    Wciąż przesiadują u nas na tarasie, nie mamy chwili dla siebie, gdy chcemy
    odpocząć po pracy zamykamy się w domu zasłaniając rolety i zasłony, aby
    mysleli, że nas nie ma. Wystarczy wyjść na taras aby od razu do nas przyszli,
    mężowi brakuje już cierpliwości, ale nie chce z nimi wojny, bo jak wyżej
    pisałam pomoc sąsiadów jest wszystkim w okolicy na rękę. Jeden drugiemy może
    przypilnować domu, pożyczyć kosiarkę bądź inne urządzenie, którego akurat
    brakuje. Ale.. jak można przesiadywać u kogoś 12 godzin dziennie to rekord od
    9 do 21. w tym czasie z mężem kombinowaliśmy fikcyjne wyjazdy, żeby się ich
    pozbyć, ale natychmiast po powrocie z takiego wyjazdu przychodzą znowu. Mamy
    psa, którego się boją i potrafią od granicy działki wydzierać się, że nie mogą
    przejśc bo pies jest na ogrodzie. Musimy wiązać psa, aby oni mogli przyjść.
    Jak im dać do zrozumienia, że są wścibscy. Jak się ich pozbyć nie urażając.
    Ostatnio sąsiadka przyszła do nas pożyczyc ziele angielskie, ja się kąpałam, a
    mąz jej szukał. Jak sam potem mówi nawet nie wie kiedy ona zniknęła z kuchni
    i... pojawiła się u mnie w łazience siadając na wc i dyskutując ze mną!!!!!!!
    POMOCY.
    Obserwuj wątek
      • mynia_pynia Re: wscibscy sasiedzi 16.08.06, 17:07
        A ile macie lat???
        Albo wyprosicie grzecznie bądź niegrzecznie sąsiadów i zakażecie odwiedzin
        częściej niż raz na tydzień przez 20 min, albo przez następne kilka lat nie
        będziecie mieć chwili spokoju.
        Jak można bać się wyjść na taras??? To wasz dom, wasze podwórko i wasza
        prywatność.
        Odwagi !!!
      • Gość: Sara wscibscy sasiedzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.06, 12:23
        To nie jest śmieszne,ale ja to samo przerabiałam i nigdy bym nie uwierzyła,jak
        by mi to ktoś opowiadał.U mnie to przez bramę górą przechodzono i pytano się
        ,dlaczego zamknięta?Dopiero pies powstrzymał zapędy sąsiadów ,ale musiałam
        poczekać jak podrośnie do roku czasu i nabierze słusznego wyglądu.Dzisiaj ,gdy
        widzę moich sąsiadów to zmykam ,bo w dalszym ciągu czuję ,że chętnie by
        poprawili stosunki między nami.
        • Gość: maslanka Re: wscibscy sasiedzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.06, 13:49
          Czyli pokłóciłaś się z sąsiadami?

          Chyba nam też nic innego nie pozostaje jak zwrócenie uwagi.
          Już dawaliśmy aluzje słowne, że czas aby poszli, bo chcemy iść spać, albo
          sugerowaliśmy, że tak często przychodzą, że już nie ma o czym rozmawiać.

          Nic to nie daje.
          Ostatnio przeszli samych siebie zjechała nam się rodzina, a oni przyszli na
          taras do nas usiedli i siedzieli, rodzina na nasz znak poszla do domu usiąść
          przy stole, a oni cały czas siedzieli na tarasie. W końcu doczekali się grilla,
          bo ile można siedziec w domu, gdy piękna pogoda jest, pomimo, że nikt z nimi nie
          rozmawiał ONI SIEDZIELI!!

          Wydawałoby się, że są ludźmi inteligentnymi, a jednak nie potrafią zrozumieć, że
          są uciążliwi. My wogóle do nich nie chodzimy.
      • kropka.nad.zet u mnie nie byłoby tego problemu, 17.08.06, 14:19
        bo jestem, hmmm, dość bezpośrednia
        ludzie się na mnie nie obrażają, bo wiedzą, że co w sercu, to na języku :D
        nie rozumiem, że musisz chodzić koło nich jak koło śmierdzącego jajka, skoro
        oni zupełnie się nie przejmują Waszymi odczuciami
        serio: powiedziałabym - "kochani, nie sądzicie, że już czas, żebyście trochę
        pomieszkali u siebie?"
        albo ubiegała ich przez jakiś czas i chodziła (np. przez dwa miesiące) do nich
        w gości na baaaardzo dłuuugie wizyty
        albo powiedziała wprost - przepraszam, ale musimy pobyć sami, bo mamy naprawdę
        ważne sprawy do omówienia i przemyślenia

        mówienie prawdy czasem pomaga oczyścić atmosferę
        z sąsiadów człowiek powinien być zadowolony, a nie robić do nich słodkie oczy,
        a poza ich plecami obsmarowywać ich na forum :DD
        skoro nie mówicie im prawdy - że Wam trochę przeszkadzają - skąd mogą wiedzieć,
        że tak właśnie jest
        skoro przyjmujecie ich u siebie i pozwalacie, żeby u Was mieszkali prawie, może
        sądzą, że wszystko jest w jak najlepszym porządku?
      • Gość: Sara wscibscy sasiedzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.06, 15:18
        Dobrze jest radzić na odległość ,albo jak samemu się nie było w takiej
        sytuacji.Ja zamknęłam sąsiadce drzwi przed nosem mówiąc ,że teraz kładziemy się
        spać.Po takim przyjęciu ,ja ,juz nigdy bym się nie zjawiła w tym domu.Na drugi
        dzień mam znów gości!Trzeba walczyć ,bo sami się nie domyślą ,ale nie palić za
        sobą mostów ,o ile tylko się da.
      • jakfajnie Re: wscibscy sasiedzi 20.08.06, 19:26
        Tak myślę nad Twoim problemem od kilku dni i do głowy przyszedł mi tylko jeden
        powód ich ciągłych i długich wizyt - jedzonko.
        Może oni oszczędzają na jedzeniu? Albo nie mają za co kupić jedzenia?
        Jeśli przesiadują u Was po kilka godzin to chyba ich zawsze czymś poczęstujesz,
        dla niektórych darmowe jedzonko jest jedynym jedzonkiem.
        Jeżeli o to chodzi, to wystarczy ograniczyć poczęstunek do samej herbaty.
      • Gość: maslanka Re: wscibscy sasiedzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.06, 07:21
        Kiedy się wprowadziliśmy zostaliśmy zaproszeni przez wszystkich sąsiadów po
        kolei na zapoznanie się. MY wtedy jeszcze nie mielismy wykończonego domku, więc
        spotykaliśmy się po jednym razie z każdą rodzinką ( 4 rodzinki). U jednej z
        rodzinek usłyszeliśmy taki tekst - mniej więcej sens był taki - fajnie jest mieć
        sąsiadów, można się spotkać raz na jakiś czas na grillu, ale za często to będzie
        nudne. Ok, troche się zdziwiliśmy tym tekstem, nie rozumiejąc wtedy sensu,
        okazało się później, że oni mieli podobny problem z tymi sąsiadami i z góry już
        ustalali reguły. To dobre na nowych sąsiadów.

        Ci sąsiedzi są ogólnie w porzadku, wykształceni, pracują i co najgorsze... co
        chwila wpadaja, a to z ogórkami z działki, pomidorami, itp itd. Człowiek odmawia
        mówiąc, że mamy swoje, ale są uparci. Oni np widzą, że jesteśmy zmęczeni, bo
        np. cały dzien robiliśmy koło domu np. wyrównywaliśmy działkę ostatnio. Ciężko
        to idzie, bo działkę mamy utwardzoną humusem (kamienie itp.) było to konieczne,
        ale to inny temat. Po całym dniu marzymy o kąpieli i spaniu. Przychodzą jednak a
        mąż mówi, ja idę się kąpać i spać bo jestem wykończony, nie będę pił piwa sory.
        Ja mówię idę posprzątać bo jutro do pracy, a muszę też się jeszcze wykąpać. I
        co?? Żadna aluzja nie daje im do myślenia. Często jest tak, że mąż się kąpie, ja
        np. w sypialni szykuję łóżko a oni siedzą w salonie i przez cały dom wydzierają
        się do nas rozmawiając z nami. Nie mogę drastycznie postąpić, zawsze to jednak
        sąsiad, który sprawdzi dom, a oni jako jedyni pracują na zmiany tzn. Jeden jest
        rano, drugi wieczorem. Mąż już kilka razy dał do zrozumienia, za co byłam nawet
        oburzona, że czas na "seks" więc muszą iść. Uznawali to zawsze za świetny żart,
        a nie sugestię.
      • mimamo Re: wscibscy sasiedzi 21.08.06, 08:49
        jedyne co przychodzi do głowy to pójść do innych sąsiadów na kawkę i delikatnie
        poruszyć temat tych uciążliwych sąsiadów - może zdradzą, jak się ich pozbyli,
        bo z tego co piszesz nie wy pierwsi cierpicie.
        • Gość: al9 jest rada IP: *.com / *.teleton.pl 21.08.06, 10:00
          w każdym wiekszym mieście sa kursy asertywności...
          Niestety - umiejetnosci odmawiania trzeba się nauczyć.
          jedyna rada - ochłodzenie stosunków i jasny klarowny komunikat: spotkania TYLKO
          po naszym zaproszeniu. Bez wpadania znienacka.
          :-(
          al
          • andrzej.sawa Re: jest rada 21.08.06, 13:51
            Proszę,tylko nie o kursach.
      • andrzej.sawa Re: wscibscy sasiedzi 21.08.06, 13:54
        Jest na to prosta metoda,bywa skuteczna.
        Zaprasza się przyjaciół,którzy na okrągło,ale treściwie opowiadają o
        upierdliwych sąsiadach,przysłowiowym teatralnym szeptem.Upierdliwych też można
        zaprosić,ale niech przyjaciele ich edukują,niezbyt nachalnie,ale dobitnie.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka