Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Uciążliwi sąsiedzi

    26.03.03, 15:43
    Sąsiedzi robią imprezy od rana do nocy? Wrzucają Ci nieczystości do
    ogródka? Robią remont, który trwa już dwa lata? Prowadzą nieopodal
    warsztat, który zatruwa Ci powietrze? A może udało Ci się jakoś
    zalatwic takie sprawy? Opisz nam takie przypadki!
    Obserwuj wątek
      • Gość: pestka Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.crowley.pl 26.03.03, 16:43
        Ja mam taki problem z sąsiadami. Sytuacja naprawdę patowa. Uciążliwośc polega
        na puszczaniu bardzo, ale to bardzo głośnej muzyki...w ciągu dnia. W nocy jest
        spokój (z reguły). Ale w dzień jest to niewyobrażalnie głośno. Moje mieszkanie
        sąsiaduje z tym felernym, więc bardzo to odczuwam. Muzykę z ich mieszkania
        słychac wszędzie, u mnie w całym mieszkaniu (bardzo głośno) na korytarzu na
        moim piętrze, piętro wyżej i piętro niżej i właściwie w całym sąsziedztwie
        budynku. Prosiłam ich o ciszę - roześmiali mi się w twarz (młodzi,
        chamowaci, "blokersi"). Dzwoniłam na policję - brak podstawy prawnej w ciągu
        dnia... Interweniowałam w spółdzielni - prezes nastawiony do mnie jak do byka
        zaczął pleść coś o pomiarach i sanepidzie a w ogóle to żebym dała spokój...
        Sąsiedzi (i to mnie dobija) pogodzili sie z tym i mają nadzieję, że tym chamom
        przejdzie. Ja mam już niezłą nerwicę z tego powodu, nie lubię mojego
        mieszkania, które miało być wymarzonym. Nie wiem co robić, mam ochotę wynając
        kilku drabów, żeby wpadli do tego mieszkania i zrobili tam porządek... jestem
        załamana i całkowicie bezradna...rany, żebyście słyszeli jak oni głośno
        puszczają tę muzykę (jak oni tam wytrzymują?) i ten repertuar.... poradźcie
        coś....pestka.
          • Gość: Agnieszka Re:uciązliwi sąsiedzi IP: *.tele2.pl 17.04.03, 09:59
            Można, a nawet trzeba zadzwonić na policję i poprosić o interwencję w przypadku
            zakłócania ciszy nocnej. Każdy z nas ciężko pracował na swoje mieszkanie i chce
            mieć jakis komfort. A co zrobić, gdy sąsiadka (piętro niżej) puszcza tak głośno
            muzykę, że podłoga się trzęsie, a Ty nie jesteś w stanie skupić się na niczym
            innym niż ciągłe dudnienie. Nie oglądniesz spokojnie filmu, nie porozmawiasz z
            rodziną, czy goścmi.
            Okazało się, że przeszkadza to także innym sąsiadom. Kilkakrotnie zwracaliśmy
            uwagę, straszyliśmy nawet policją. Czasami sąsiadka nie słyszała naszego
            pukania i dzwonienia do drzwi. Wreszcie odpowiedziała nam, cytuję: "Mam prawo
            do słuchania muzyki od 6.00 do 22.00, zresztą ja tak słucham głośno" i
            zatrzasnęła nam drzwi przed nosem. Na takie dictum zbaranieliśmy.
            Tydzień temu wprowadziły się akurat na jej piętro (boczne mieszkania)oraz
            piętro niżej trzy nowe rodziny. Osoby starsze i dwa małżeństwa z dziećmi. I
            także zapoznali się z jej zachowaniem. Mamy nadzieję, że dziewczyna
            oprzytomnieje, bo stwierdziliśmy, że niestety nie ma innej drogi niż pomoc
            policji. A osoba do której przyjedzie policja i potwierdzi zakłócanie spokoju
            dostanie grzywnę i będzie miała przy okazji namieszane w papierach w pracy (tym
            też mozna postraszyć). Słyszałam także, że w trakcie rozpraw przed sądami
            grodzkim można powoływać się na tzw. "uciążliwość sąsiedzką", a w jej zakres
            wchodzi m.in. "chore" słuchanie głośnej muzyki w ciągu dnia.
            Może ktoś praktycznie rozwiązał ten problem?
            • Gość: gosć Re:uciązliwi sąsiedzi IP: *.sika.com.pl / 10.168.16.* 09.05.03, 10:13
              Gość portalu: Agnieszka napisał(a):

              >A osoba do której przyjedzie policja i potwierdzi zakłócanie spokoju
              > dostanie grzywnę i będzie miała przy okazji namieszane w papierach w pracy >
              (tym też mozna postraszyć). Słyszałam także, że w trakcie rozpraw przed sądam
              > grodzkim można powoływać się na tzw. "uciążliwość sąsiedzką", a w jej zakres
              > wchodzi m.in. "chore" słuchanie głośnej muzyki w ciągu dnia.
              > Może ktoś praktycznie rozwiązał ten problem?
              Jeżeli macie wspólnote mieszkaniową , to bardzo uciążliwego sąsiada można nawet
              eksmitować! szczególnie gdy bedzie już po paru nalotach policji.
            • Gość: rrrrrr Re:uciązliwi sąsiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 17:44
              ja wiem ze to chamski sposob :-) , ale moj kolega mial tego tyou sytuacje i
              zrobil co nastepuje:

              kiedy sasiad mu zatruwal zycie muzyka, to jako represje moj kolega o 6 rano
              wlaczal mu domofon i blokowal przycisk tak ze caly cza dzwonilo w domu

              tepy sasaid w koncu zrozumial, ze glosna muzyka powoduje dzwonienie domofonu
              i uspokoil sie

          • amaliafado Re: To prawda 19.02.04, 10:22
            Miałam też takich sąsiadów, zatruwali mi życie na dwa sposoby:1)3psy terriery
            zostawiane na wiele godzin bez opieki, wyły i szczekały ustawicznie, głośno(
            ach ile znałam różnych wariantów zgładzenia 3 psów za jednym zamachem i po
            kolei);2)sprzęt grający latorośli - fanów ICH TROJE i podobne chłamy(bum bum
            bum- i want you... !!!). Pożyczyłam od kumpla kwartety Bartoka i katowałam ich
            tym w godzinach największej oglądalności w TV. Skuteczne.
        • Gość: nefretete Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.01.04, 02:27
          Czytam wypowiedzi innych udręczonych forumowiczów i już sama nie wiem, co
          myśleć i czy w ogóle pisać? Poruszałam ten wątek na forum Wrocław, Straż
          Miejska i innych. Bez odzewu. Mam wszystkie plagi sąsiedzkie jakie opisujecie :
          nade mną chora umysłowo osoba, która w środku nocy wpada w histerie i dziecko,
          które nie wychodzi na spacery więc normalne, że musi pobiegać, czasem do 24.00.
          Obok gitarzysta amator, ale za to ze wzmacniaczem, w nocy nie gra, ale chrapie,
          a pies szczeka dla towarzystwa. I trzeci, najbardziej interesujący sąsiad -
          alkoholik. Na przeciwko do niedawna mieszkało w porywach 15 imprezowych
          studentów. Za oknem z jednej strony tramwaj, z drugiej pociąg. Po prostu
          uroczo. I wyobraźcie sobie, że z całej gromady już nikt i nic nie jest w stanie
          wyprowadzi ćmnie z równowagi oprócz ... No właśnie sąsiada alkoholika. Mamy
          mieszkania obok siebie i dwie wspólne ściany. Kazdego dnia odbywają się
          libacje, awantury, krzyki i bijatyki. Jesteśmy napadani na klatce (groźby
          karalne itp. to norma), wyzywani i dręczeni waleniem w drzwi. A za co ? Bo jako
          spośród 18 innych lokatorów odważyliśmy się wezwać policję. Reszta żyła w
          strachu 15 lat !!!!!!!!!! I tu rozpoczęła się droga przez mękę, która trwa trzy
          lata. Szkoda pisać : policja, dzielnicowy, kolegium, administracja (pani prezes
          to jego koleżanka), straż miejska (zero reakcji), wreszcie gazeta pod
          tytułem ..., co nie pomogła, a zaszkodziła. Zmobilizowaliśmy sąsiadów i aż 14
          osób podpisało pismo (oczywiście zaraz trafiło do sz.p. pijaczka by wiedział,
          kogo wyzywać), ale przez 3 miesiące nie dostaliśmy odpowiedzi, teraz
          napisaliśmy do Urzędu Miasta i prezydenta tak pro forma, bo i tak nic pewnie to
          nie da. Złożyliśmy wniosek o wykup, zapożyczymy się i uciekamy, gdzie pieprz
          rośnie. Bo mimo kolegium, sprawy w Sądzie Grodzkim, która ma się niedługo
          odbyć, skierowania sprawy do sądu z art. 190&1kk, pism z podpisami lokatorów,
          notatek z policji, izby wytrzeźwień i takim oto faktom, że człowiek ów:
          * niszczy urządzenia przeznaczone do wspólnego korzystania
          * wykracza w sposób uporczywy i rażący przeciwko porządkowi domowemu od lat
          17 !!!!
          * czyni uciążliwym korzystanie z naszego mieszkania
          * zagraża naszemu życiu
          * pali na klatce schodowej
          * dewastuje lokal mieszkalny (twierdzeni, że jest tam remont)
          * zniszczył skrzynkę Telekomunikacji itd., itp.
          administracja nie widzi powodu, by zareagować.
          A dodatkowo dokładamy się ze swoich podatków do renty owego alkoholika (54
          lata) i dodatku mieszkaniowego. To tak, jak gdyby sami fundujemy mu kolejne
          flaszki :-) PARANOJA !!! A człowiek ów śmieje nam się w twarz i rozpowiada, że
          rentę załatwił (rzekomo niedowidzi), w administracji nic mu nie zrobią (to
          fakt). My natomiast nie korzystamy zupełnie z jednego pokoju, bo nie jest to
          możliwe, balkonu nie otwieramy ze względu na fetor i oglądamy się za siebie
          wchodząc na klatkę i do domu (zdarza mu się wyskoczyć z żelastwem w ręce lub
          zamachnąć butelką po winie).
          Taki kraj ... przyzwolenie na chamstwo, protekcję, rozbój w biały dzień i do
          tego totalna niemoc.
          • Gość: szereg Czy potrzebne są dodatki mieszkaniowe? IP: *.imp.gda.pl 09.01.04, 10:25
            Twój post utwierdził mnie w przekonaniu ,że tzw dodatki mieszkaniowe to zły
            pomysł. Twój sąsiad ma za co pic ,a rzekomo nie ma na czynsz. Tak
            podejrzewałem ,że dodatki trafiaja w różne ręce prawdopodobnie w większości nie
            do tych którym rzeczywiście by sie należały. To po pierwsze. Po drugie nie jest
            to żadna pomoc dla najuboższych tylko dla właścicieli i nieudolnych
            administracji osiedlowych. Dodatki po prostu zaburzają rynek wynajmu i powoduja
            zawyżanie czynszów. Powiedzmy ,że w skali kraju z dodatków korzysta 1 mln
            osób . Złózmy dalej ,że gdyby nie było dodatków to te osoby musiałyby opuścić
            swoje mieszkania bo niestać by ich było na wynajem i co by sie stało ? w
            uproszczeniu mówiąc milon mieszkan stałoby pustych bo skąd niby mieliby przyjść
            następni. Twierdzę ,że gdyby nie dodatki czynsze musiałyby spaść, wymusiłoby to
            na administracjach oszczędności i lepszą organizację pracy . Zrozumncie doatki
            nie są dla najuboższych one trafiają do rak wląscicieli i nieudolnych
            administratorów. Co więcej, gdyby kwoty na dodatki wypłacane od wielu lat
            skierowac na budownictwo społeczne np na budowę domów samotnej matki z dziecmi,
            na budowę tanich hotelowców na obrzeżach miast byłoby dokąd eksmitować
            niepłacących czynsze i to również zmniejszyłoby popyt na mieszkania i wynajem
            dając spadek cen. Tak więc doatki to całkowicie błędna decyzja polityczna.
            • Gość: nefretete Re: Czy potrzebne są dodatki mieszkaniowe? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.01.04, 12:49
              Dziękuję za odpowiedź :-) Świadomość, że choć jedna osoba przeczytała moje żele
              dodaje otuchy.
              Co do dodatku, pisaliśmy do MOPS-u. Ale jak wiadomo nie są to dodatki tzw.
              uznaniowe, ale zależne od renty itp. Tak więc osoba może pić, dewastować i
              zagrażać naszemu życiu, a administracja sama (!!!) wypełni mu wniosek i dba o
              załatwienie dodatku co pół roku.Teraz nawet ZUS uznaje alkoholizm za chorobę i
              wspiera leczeniem z naszych składek, ha ...
              • amaliafado Re: Czy potrzebne są dodatki mieszkaniowe? 19.02.04, 10:37
                Szczerze Ci współczuję, pojęcia nie mam co mogłabyś zrobić z tym
                przyjemniaczkiem. Można się jeszcze dogadać z jakimiś ochroniarzami z knajpy,
                lubią bić, często bez powodu, kasa jest im potrzebna, mogliby go dobrze
                przestraszyć. Ale trzeba by było znać chociaż kogoś, kto ich zna. Wiem, że moja
                propozycja jest karkołomna i raczej należy traktować ją w ramach czarnego
                humoru.
            • Gość: krotki Re: Czy potrzebne są dodatki mieszkaniowe? IP: *.torun.mm.pl 11.01.04, 21:47
              Gość portalu: szereg napisał(a):

              > Twój post utwierdził mnie w przekonaniu ,że tzw dodatki mieszkaniowe to zły
              > pomysł. Twój sąsiad ma za co pic ,a rzekomo nie ma na czynsz. Tak
              > podejrzewałem ,że dodatki trafiaja w różne ręce prawdopodobnie w większości ni
              > do tych którym rzeczywiście by sie należały. To po pierwsze.

              Mam zgoła inne wiadomosci-
              po pierwsze ; dopiero od niedawna dodatki dostają niepłacacy czynszu - do niedawna był tak że były one tylko!!! dla płacacych regularnie zatem pijaczek nie miał szans ich dostac, a i dziś zawiesza się jak sa zadłużenia "po" ich otrzymaniu!!
              po drugie ; mam kilkudziesiecu "biorców" w tym dopiero teraz ma byc jeden pijaczek reszat to b. porządni ludzie!!
              po trzecie - może 10 % trafia do cwaniaczków - o ile tak mozna nazwac bezrobotnych dorabiajacych sobie bez ZUSu ( nie własnej winy!! )


              Po drugie nie jest> to żadna pomoc dla najuboższych tylko dla właścicieli i nieudolnych > administracji osiedlowych.


              Napisze najdelikatniej jak moge - a do kogo mają trafiac jak nie do tych do których ma trafiac czynsz??? i jeszcze jedno za co ten jad wylewasz na właąścicieli co ci zrobiliśmy???


              Dodatki po prostu zaburzają rynek wynajmu i powoduja> zawyżanie czynszów. Powiedzmy ,że w skali kraju z dodatków korzysta 1 mln> osób . Złózmy dalej ,że gdyby nie było dodatków to te osoby musiałyby opuścić> swoje mieszkania bo niestać by ich było na wynajem i co by sie stało ? w > uproszczeniu mówiąc milon mieszkan stałoby pustych bo skąd niby mieliby przyjść> następni. Twierdzę ,że gdyby nie dodatki czynsze musiałyby spaść, wymusiłoby to> na administracjach oszczędności i lepszą organizację pracy .


              może powiesz gdzie miałby pójśc ten milon ludzi na bruk????



              rozumncie doatki
              > nie są dla najuboższych one trafiają do rak wląscicieli i nieudolnych
              > administratorów.

              Chyba kompletnie nie rozumiesz na czym polega najem!! dodatek jest do kosztów utrzymania mieszkania, które jeśli jest cudzą właśnścią to trzeba za to płacić czynsz!!! zatem nie dodatki trafiają do włąścicieli tylko to co powinien dostac właściciel czyli czynsz. aż żenujace że musze to tu tłumaczyć.

              Co więcej, gdyby kwoty na dodatki wypłacane od wielu lat
              > skierowac na budownictwo społeczne np na budowę domów samotnej matki z dziecmi,> na budowę tanich hotelowców na obrzeżach miast byłoby dokąd eksmitować
              > niepłacących czynsze i to również zmniejszyłoby popyt na mieszkania i wynajem
              > dając spadek cen. Tak więc doatki to całkowicie błędna decyzja polityczna.


              pomieszanie z popątaniem - co to "tani hotelowiec" a co mają do tego domy samotnych matek ( przeciez to nikły procent mieszkań!!) . Chodzi Ci pewnie o owo "budownictwo spoleczne" ale....... prawo budowlane nakłada na budujacego rozlicze standardy powodujące że nowe mieszkanie jest de facto luksusem w stosunku do tych z których sie ma eksmitować!! - Sens jest budowac jko gminy TBS i "normalnych" loktorów tam przepprowadzać a mieszkania po nich robic socjalnymi!!

              A teraz generalnie - istota dodatków jest słuszna natomiast co do wykonania mam inne zdanie. System ma rozliczne wady ja proponowałem inny;
              1/ podmiotowy - dotacja do człowieka a nie przedmiotu czyli mieszkania
              2/oparty o rzeczywiste czynsze - obecnie o gminne a nie wolne


              Pozdrawiam
              • Gość: szereg Dodatki mieszkaniowe to błedna decyzja polityczna. IP: *.imp.gda.pl 12.01.04, 20:00
                Dziękuję za odpowiedź. Powiem szczerze ,że twój post mnie ucieszył bo poparł
                moje spostrzezenia. Zrozumiałem ,ze jesteś właścielem wynajmującym posiadane
                mieszkania i obstajesz za dodatkami i ja to doskonale rozumiem. Własnie moje
                spostrzeżenie było takie ,ze dodatki są w żywotnym interesie wlaścicieli i
                administratorów.. Ja mieszkam w Spoldzielni mieszkaniowej . Zaskoczyło mnie
                kiedyś ,gdy rozmawiałem z sąsiadem o potrzebie wyjasnienia jak S.M. pobiera
                opłaty za ciepło to on oswiadczył ,ze im więcej S.M ściąga za cieplo tym
                wiekszy dodatek mieszkaniowy on dostaje ??. Powstał więc mechanizm wzmacniania
                nieprawidłowości rozliczeń w Spoldzielni. Nie wiem jak to jest wkamienicach
                czynszowych ale twoj post potwierdza ,że właściciele rękami i nogami będa
                bronic pomysłu dodatków - bo to jest w ich interesie.
                Ja osobiście uważam ,że takie dodatki , to przejaw ręcznego sterowania
                gospodarki i nieporozumieniem jest ,zeby iluś tam obywateli stać było na
                mieszkanie pod warunkiem ,ze dostaną dodatek. To jest pogłębianie patologii
                rynkowej. To jest paranoja ,że normalny obywatel nie może mieszkać bez dodatków.

                Jedna uwaga w twym poscie jest cenna i wykazuje luke w moim rozumowaniu.
                Rzeczywiście jak zbudujemy coś nowego z mysla o lokatorach do eksmisji to może
                okazac się ,że to ma większa wartośc niż lokale zwalniane. ALE z drugiej
                strony wspomniałem o tanich hotelowcach na przedmieściach - lokal w centrum
                może mieć znaczna wartość położenia , a nie stanu technicznego.
                Co do niemożności wywalenia 1 mln osób na bruk to sie zgadzamy, nie ma ich
                gdzie wywalić ,ale nawet gdyby było hipotetycznie gdzie to i tak właścicielom
                nie opłaca się wywalac bo nie znajdą nowych chętnych więc dla właścicieli
                najlepszym rozwiązaniem są dodatki.
                Pozdrawiam
                • Gość: krotki Re: Dodatki mieszkaniowe to błedna decyzja polity IP: *.torun.mm.pl 12.01.04, 20:53
                  Gość portalu: szereg napisał(a):

                  > Dziękuję za odpowiedź. Powiem szczerze ,że twój post mnie ucieszył bo poparł
                  > moje spostrzezenia. Zrozumiałem ,ze jesteś właścielem wynajmującym posiadane
                  > mieszkania i obstajesz za dodatkami i ja to doskonale rozumiem. Własnie moje
                  > spostrzeżenie było takie ,ze dodatki są w żywotnym interesie wlaścicieli i
                  > administratorów..


                  La Boga nie to interes lokatora - ja mam dostac x i nie ma to znaczenia czy lokator płąci x czy x minus dodatek!!!

                  Ja mieszkam w Spoldzielni mieszkaniowej . Zaskoczyło mnie
                  > kiedyś ,gdy rozmawiałem z sąsiadem o potrzebie wyjasnienia jak S.M. pobiera
                  > opłaty za ciepło to on oswiadczył ,ze im więcej S.M ściąga za cieplo tym
                  > wiekszy dodatek mieszkaniowy on dostaje ??. Powstał więc mechanizm wzmacniania
                  > > nieprawidłowości rozliczeń w Spoldzielni. Nie wiem jak to jest wkamienicach
                  > czynszowych ale twoj post potwierdza ,że właściciele rękami i nogami będa
                  > bronic pomysłu dodatków - bo to jest w ich interesie.

                  wniosek zgoła zaskakujący z przesłanek dotyczących rozliczęń wyciągasz wniosek odnoścnie czegos odmiennego!!

                  > Ja osobiście uważam ,że takie dodatki , to przejaw ręcznego sterowania
                  > gospodarki i nieporozumieniem jest ,zeby iluś tam obywateli stać było na
                  > mieszkanie pod warunkiem ,ze dostaną dodatek. To jest pogłębianie patologii
                  > rynkowej. To jest paranoja ,że normalny obywatel nie może mieszkać bez dodatków


                  tak to jest paranoja jeżeli.... wszyscy maja zapewnine z góry!!! powodzenie - zdrowie, pieniadze, ale życie jest inne raz jersrteś na górze raz na dole - dodatki są dla tych na dole - zrozum ich to tez ludzie


                  Pozdrawiam
                  • Gość: szereg Re: Dodatki mieszkaniowe to błedna decyzja polity IP: *.imp.gda.pl 13.01.04, 19:50
                    > wniosek zgoła zaskakujący z przesłanek dotyczących rozliczęń wyciągasz
                    wniosek
                    > odnoścnie czegos odmiennego!!
                    - bład w rozumowaniu, wniosek wyciągam z twojego postu nie z rozliczeń


                    > La Boga nie to interes lokatora - ja mam dostac x i nie ma to znaczenia czy
                    lok
                    > ator płąci x czy x minus dodatek!!!

                    _ a niby skąd wiesz ,ze masz dostać x. Nic nie masz dostać możesz dostac i to
                    wszystko.

                    > - dodatki są dla tych na dole - zrozum ich to tez ludzie.
                    To jest właśnie najgorsze mydlenie oczu w tymwszystkim. Dodatki są dla
                    was ,żebyście mogli utrzymywac wysokie czynsze, gdyby nie dodatki czynsze by
                    spadły , bo tak zadziałaby rynek. Perfidią jest zasłanianie się pomoca dla
                    biednych ludzi.

                    Pozdrawiam


                    • Gość: krotki Re: Dodatki mieszkaniowe to błedna decyzja polity IP: *.torun.mm.pl 13.01.04, 22:33
                      Gość portalu: szereg napisał(a):

                      >
                      > _ a niby skąd wiesz ,ze masz dostać x. Nic nie masz dostać możesz dostac i to
                      > wszystko.
                      >

                      czy aby jestes zdrowy?????????



                      > > - dodatki są dla tych na dole - zrozum ich to tez ludzie.
                      > To jest właśnie najgorsze mydlenie oczu w tymwszystkim. Dodatki są dla
                      > was ,żebyście mogli utrzymywac wysokie czynsze, gdyby nie dodatki czynsze by
                      > spadły , bo tak zadziałaby rynek. Perfidią jest zasłanianie się pomoca dla
                      > biednych ludzi.

                      nie obraziłes mnie chociąż było to Twoim celem, bo prymitywny komuch nie jest wstanie mnie obrazic , coz rozmumiem, że gołodupiec zazdrości posiadajacemu ...cóż??

                      Pozdrawiam



                      > Pozdrawiam
                      >
                      >



                      Poleć ten adres swoim znajomym | Ustaw ten serwis
              • Gość: szereg Re: Czy potrzebne są dodatki mieszkaniowe? IP: *.imp.gda.pl 12.01.04, 20:13
                Aha jeszcze jedna uwaga:
                > Chyba kompletnie nie rozumiesz na czym polega najem!! dodatek jest do kosztów
                u
                > trzymania mieszkania, które jeśli jest cudzą właśnścią to trzeba za to płacić
                c
                > zynsz!!! zatem nie dodatki trafiają do włąścicieli tylko to co powinien
                dostac
                > właściciel czyli czynsz. aż żenujace że musze to tu tłumaczyć.

                Pozwolisz ,ze odgryze się w tym samym stylu.
                Chyba kompletnie nie rozumiesz czym jest rynek. Nie ma czegoś takiego jak coś
                co powinien włąściciel dostać. Jest jedynie coś co może właściciel dostać.
                Tego samego dnia u tego samego kupca moge kupić takie same jabłka po 1.50 rano
                i po 1zl po 13 róznica 50% ( od mniejszej ceny) Tak samo z czynszem za
                mieszkanie. Takie samo mieszkanie w innej dzielnicy nie przyniesie juz takich
                samych zysków, aż żenujące ,ze musze tu to tłumaczyć.

                A ustawa o dodatkach mieszkaniowych była w trosce o interesy właścicieli ,a
                przy okazji pogłebiła patologie rozliczen w spółdzielniach mieszkaniowych.
                Pozdrawiam
                • Gość: krotki Re: Czy potrzebne są dodatki mieszkaniowe? IP: *.torun.mm.pl 12.01.04, 20:56
                  > Chyba kompletnie nie rozumiesz czym jest rynek. Nie ma czegoś takiego jak coś
                  > co powinien włąściciel dostać. Jest jedynie coś co może właściciel dostać.
                  > Tego samego dnia u tego samego kupca moge kupić takie same jabłka po 1.50 rano
                  > i po 1zl po 13 róznica 50% ( od mniejszej ceny) Tak samo z czynszem za
                  > mieszkanie. Takie samo mieszkanie w innej dzielnicy nie przyniesie juz takich
                  > samych zysków, aż żenujące ,ze musze tu to tłumaczyć.


                  przykro mi ale ta odopwiedź mnie nie satysfakcjonuje - po prostu nie zawiera treści!!1



                  rynek to rynek towar to towar i nic pozatym i nic ponadto - to tez woda, konkret to : ja mam mieszkania i ja chce za nie pieniądze i inna jest sprawą skad lokator bierze pieniądze moze pracowac może kraśc moze dostawać ja o tym nie musze wiedziec ba... nie mogę!!! zatem ja mam dostać czynsz a sprawa lokatora jest go mi zapłącic, a państwo jak nie chce mieć klopotów z eksmisja czy lokalami socjalnymi musi ruszc d.... i np. dąc dodatki które jednych wyciągną z dna a innmy przedłużą agonię. coz życie

                  Pozdrawiam
                  • Gość: szereg Dodatki zabużają gospodarkę. IP: *.imp.gda.pl 13.01.04, 19:57
                    > > Chyba kompletnie nie rozumiesz czym jest rynek. Nie ma czegoś takiego jak
                    > coś
                    > > co powinien włąściciel dostać. Jest jedynie coś co może właściciel dostać.
                    > > Tego samego dnia u tego samego kupca moge kupić takie same jabłka po 1.50
                    > rano
                    > > i po 1zl po 13 róznica 50% ( od mniejszej ceny) Tak samo z czynszem za
                    > > mieszkanie. Takie samo mieszkanie w innej dzielnicy nie przyniesie juz tak
                    > ich
                    > > samych zysków, aż żenujące ,ze musze tu to tłumaczyć.
                    >
                    >
                    > przykro mi ale ta odopwiedź mnie nie satysfakcjonuje - po prostu nie zawiera
                    >treści!!

                    - To ,że nie widzisz w tym treści nie oznacza ,że treści tam nie ma, po prostu
                    nie chcesz czegoś do siebie dopuścic i tyle.

                    > ja mam dostać czynsz a sprawa lokatora jest
                    > go mi zapłącic, a państwo jak nie chce mieć klopotów z eksmisja czy lokalami
                    so
                    > cjalnymi musi ruszc d.... i np. dąc dodatki które jednych wyciągną z dna a
                    innm
                    > y przedłużą agonię. coz życie

                    No no niezle , państwo oczywiście ma obowiązek pomagać , górnikom , hutnikom,
                    kolejarzom i oczywiście tobie bo ty wbiłes sobie do łba ,ze tobie nalezy się
                    czynsz i musisz go z pomocą państwa dostać. Nieźle , Nieźle.
                    Pozdrawiam


                      • Gość: szereg Widzę ,że nerwy Ci puszczają krótki. IP: *.imp.gda.pl 14.01.04, 10:45
                        Odpowiadam na twoje oba wczorajsze posty w jednym miejscu , żeby nie prowadzić
                        dyskusji dwutorowo. Raczyłeś nazwać mnie gołodupcem , komuchem i jeszcze
                        próbowałeś podeprzeć się min Polem i UP. To juz najlepszy dowód ,że wyczerpałeś
                        argumenty i przeszedłeś do obelg.
                        Chłodno analizując treść twej wypowiedzi ośmielam się zauważyć ,że to akurat ja
                        w tej sprawie stoję , w obronie wolnego rynku , a ty upierasz się przy rynku
                        regulowanym dopłatami, co jest czystym komunistycznym wymysłem. Co więcej
                        prawdziwi komuniści autentycznie wierzą ,że w ten sposób zbawią świat , a Ty po
                        prostu uważasz ,że Tobie się coś należy , ty musisz dostać swoje i musisz mieć
                        specjalne prawa i przywileje dla biznesu , który prowadzisz. A prawda jest
                        taka ,że przypadkiem w spadku po dziadkach odziedziczyłeś jakąś zafajdoloną
                        kamienicę , której niebyłbyś w stanie przerobić na dochodowy interes , gdyby
                        nie interwencja państwa , regulowanie rynku i dopłaty do twoich klijentów.
                        • Gość: krotki Re: Widzę ,że nerwy Ci puszczają krótki. IP: *.torun.mm.pl 14.01.04, 12:48
                          Gość portalu: szereg napisał(a):

                          > Raczyłeś nazwać mnie gołodupcem , komuchem i jeszcze
                          > próbowałeś podeprzeć się min Polem i UP. To juz najlepszy dowód ,że wyczerpałeś> argumenty i przeszedłeś do obelg.

                          może przypomne Twoje słowa:


                          "właściciele rękami i nogami będa
                          bronic pomysłu dodatków - bo to jest w ich interesie"

                          "To jest właśnie najgorsze mydlenie oczu w tymwszystkim. Dodatki są dla
                          was ,żebyście mogli utrzymywac wysokie czynsze, gdyby nie dodatki czynsze by
                          spadły , bo tak zadziałaby rynek. Perfidią jest zasłanianie się pomoca dla
                          biednych ludzi."
                          " bo ty wbiłes sobie do łba ,ze tobie nalezy się
                          czynsz"

                          Te salonowe Twoje wypowidzi upoważniły mnie do wyciągniecia wnioskun, że głównym motywem twego stanowiska jest..,zawiść w stosunku do tych co posiadają zreszta wykazujesz to i w obecnym poscie - o czym dalej

                          > Chłodno analizując treść twej wypowiedzi ośmielam się zauważyć ,że to akurat ja> w tej sprawie stoję , w obronie wolnego rynku , a ty upierasz się przy rynku
                          > regulowanym dopłatami, co jest czystym komunistycznym wymysłem. Co więcej > prawdziwi komuniści autentycznie wierzą ,że w ten sposób zbawią świat

                          raczej totalny brak wiedzy niz chłodna wypowiedź - komuniści nie musieli siegać po tak pracochłonny instrument jak dodatki, oni po prostu zaniżali czynsze i mieli problem z głowy!!!W Żadnym kraju komunistycznym nie było i nie ma dodatków mieszkaniowych !!! To tam gdzie jest wolny rynek nalezy czasem wspomagać najsłabszych a to jest juz wymysł kapitalizmu tak, tak dodatki są w USA, GB , Francji , Niemczech i wielu wielu innych krajach są w niektórych krajach udzielanie nawet 26 % mieszkańców - poczytaj sobie

                          dom.gazeta.pl/dom/1,50847,1647543.html
                          dom.gazeta.pl/dom/1,50847,1647539.html
                          A Ty po prostu uważasz ,że Tobie się coś należy , ty musisz dostać swoje i musisz mieć> specjalne prawa i przywileje dla biznesu , który prowadzisz. A prawda jest taka ,że przypadkiem w spadku po dziadkach odziedziczyłeś jakąś zafajdoloną kamienicę

                          znowu ta żółc zawiści wylewa się z Ciebie że twoi antenaci , nic ci nie zostawili - widzisz mnie zostawili ja dokupuje kolejne kamienice i zostawię to miom następnom a Ty co?????????? weź się do roboty!! ot co!!

                          , której niebyłbyś w stanie przerobić na dochodowy interes , gdyby > nie interwencja państwa , regulowanie rynku i dopłaty do twoich klijentów


                          szczerze - bredzisz - w jednym miejsu nagromadziłes tyle nieorzecznoisci że aż to niewiarygodne
                          1/ interwencja państwa była nie w miom interesie a w interesie lokatorów !!- to był czynsz na uwięzi przez kilkadziesiąt lat - do dziś właściwie - ni epokrywający czasem kosztów wywozuśmieci za lokatora!!!!
                          2/ REGULOWANIE RYNKU jest -[rzeciw włacicielowi a nie w interesie właściela o czym Ty w ogóle piszesz
                          3/ dopłaty do moich klientów - brak elementarnej wiedzy do ustawu o ochronie dodatki należały się TYLKO lokatorom z decyzja administracyjną!!!! czyli nie tym którzy wynajmowali za cięzkie pieniądze atylko tym co płacili grosze!!!!!! dopioero wyrok TK sprowadził sprawe do tego że obecnie dostaja i co z wolnymi czynszami ale...... tylko do wysokosci czynszu gminnego czyli zaniożonego!!!
                          w efekcie dopłaty sa głownie dla narzuconych mi przez komunę lokatorów !!!

                          Pozdrawiam
                          • Gość: ajax Strasbourg IP: *.ite.waw.pl 28.01.04, 12:42
                            W Strasbourgu sie ruszylo. Sugeruje zagladnac do dzisiejszej Rzeczpospolitej
                            (28 stycznia 2004), gdzie nasza rodaczka z Francji walczy z ustawa
                            chroniaca "jej" lokatorow przed eksmisja i czynszami. Informacje w wersji
                            oryginalnej, po angielsku znajdziesz tez na stronie internetowej Trybunalu. W
                            kolejce stoja kolejne pozwy, w tym moj, w niemal identycznej sprawie.

                            Znamienne jest to, ze red. Wielgo i GW milczy. Ciekawe, czy po orzeczeniu
                            Trybunalu zgodnym z wnioskami wlascicieli Rzecznik Praw Obywatelskich w Polsce,
                            prof. Zoll poda sie do dymisji ?
        • Gość: ja Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.adb.pl 21.01.04, 12:20
          proste, dzwonisz na policje i wzywasz patrol - jak ci policjant odmnawia
          interwencji to prosisz o jego nazwisko i informujesz go ze skladasz skarge do
          komendanta wojewodzkiego, jednoczesnie w pismie informujesz ze podstawa prawna
          to zaklocanie porzadku i juz, cisza nocna nie ma nic do tego, sa normy na halas
          w budynkach mieszkalnych i juz. Budynek mieszkalny nie jest dyskoteka! proste!
          Mozna latwo zmusic kazdego funkcjonariusza do wiekszego zainteresowanai keidy
          spiszesz jego dane personalne, nic tak nie zobowiazuje jak utrata anonimowosci!
      • sisters Re: Uciążliwi sąsiedzi 26.03.03, 16:54
        Ja miałam sąsiadkę, której dwa psy dokładnie zas..ły i zasikały spory taras.
        Oprócz tego psy szczekały i wyły prawie całą dobę. Ponieważ tej pani nigdy nie
        mozna było zastać w domu, zostawialismy kartki przyklejone do drzwi (bez
        skutku), zgłaszaliśmy do zarządcy budynku (sporo nam pomógł). Na szczęście
        okazało się, że ta pani wynajmuje to mieszkanie i tak daliśmy się w kość
        właścicielce, że wypowiedziała tamtej damie wynajem. Od tej pory mamy święty
        spokój i możemy spokojnie wyjrzeć przez okno, bez oglądania psich odchodów.
      • Gość: Lukasz Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: proxy / 172.29.20.* 26.03.03, 17:28
        W mojej karierze spotkalem nastepujace grzeszki:
        - Glosna muzyka w ciagu dnia.
        - palenie papierosow na klatkach i w windzie
        - pieski zanieczyszczajace winde i klatki schodowe

        Az niewiarygodne ze skoro juz mamy takie beznadziejne spoleczenstwo nicnie da
        sie z tym zrobic...Ustawodawcy pewnie sa tego samego sortu...
      • Gość: Mar Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.skorosze.2a.pl 27.03.03, 08:31
        Jeden pan wrzucał mi pety do ogródka.
        1. Najpierw poprosiłem grzecznie, żeby tego nie robił. Nie poskutkowało.
        2. Wysmarowałem mu drzwi do mieszkania brązową pastą do butów. Nie
        poskutkowało - było nawet gorzej.
        3. Wysmarowałem mu drzwi do mieszkania gównem. Petów nie ma....
      • Gość: Nina Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.toya.net.pl 27.03.03, 11:02
        Nie wiem,jak opisac wyczyny moich sasiadow,chyba najprosciej byloby w
        punktach...
        Mieszkam w starej kamienicy i najgorszymi,najbardziej uciazliwymi sasiadami sa
        dwie panie-matka i corka-mieszkajace bezposrednio pod moim mieszkaniem.
        Matka to obecnie niepijaca alkoholiczka,corka zas to niespelna 30 letnia
        kobieta z kilkorgiem dzieci,zmieniajaca z upodobaniem swoich zyciowych
        partnerow.Oto ich najbardziej widoeiskowe wyczyny-o takich szczegolach,jak
        glosna muzyka czy imprezy rozpoczynajace sie o 3 nad ranem nawet wspominac nie
        bede:)

        1.Zmiana partnera przez corke odbywa sie malowniczo-wsrod wrzaskow,wyzwisk i
        mordobicia za okno leca meble eksmitowanego pana.Trzeba byc czujnym i wyciagac
        wnioski z wczwsniejszych awantur,zeby w dniu "O" nie zaparkowac samochodu pod
        domem.
        2.Matka uznala kiedys,ze jeden z sasiadw zbyt dlugo remontuje swoje
        mieszkanie,wiec z wysokosci I pietra wysypala mu na samochod wiaderko gruzu.
        3.Gdy robi sie cieplo,wszystkie dzieci hurtowo sa wysylane na podworko.Matka
        nie pozwala im co chwile latac do domu za potrzeba-bo to klopotliwe,tak ciagle
        drzwi otwierac-wiec dzieciaki zalatwiaja swe potrzeby na klatce
        schodowej.Dokladnie na polpietrze miedzy ich mieszkaniem a moim.Najpierw
        myslalam,ze to psy lub koty-dopoki nie zlapalam na goracym uczynku.Jest
        szansa,ze moze juz nie beda tego robic,bo w przyplywie desperacji wytlumaczylam
        matce dzieci,ze nastepnym razem wytarzam jej pociechy w ich wlasnych gowienkach.
        4.Odbywal sie u tych an handel narkotykami na masowa skale-poczatkowo cichaczem
        a potem juz bez zachamowan.Klienci i dostawcy zjawiali sie o kazdej porze dnia
        i nocy,trabili klaksonami,awanturowali sie.Niektorym mylily sie pietra i
        dobijali sie do mnie...Kupilam psa.Potem zwinela ich policja,ale po odsiedzeniu
        roku zaledwie znowu sa w domciu.
        5.Kradna prad-ale to nic dziwnego-tyle,ze uziemiaja przewody o rury z
        woda.Jakis czas temu maz probowal wziac prysznic i ze zdziwieniem ocknal sie na
        podlodze nie bardzo wiedzac,na jakim swiecie sie znajduje.Przez te kradzieze
        wymienialismy juz bojler,dwa grzejniki elektryczne,reperowalismy pralke i
        kulismy sciane,by wymienic kawalek podziurawionej rury wodociagowej.
        6.Gdy sasiadki-nie tylko te zreszta-wymieniaj jakis mebel,to wyrzucaja go po
        prostu przez okno.Obecnie na podworku stoi gnijaca amerykanka i takiz fotel.W
        ubieglym roku inna sasiadka wystawila pod okna wersalke i zajely sie nia
        dzieci.Poodrywane czesci i tona gabki walaly sie wszedzie,wiec stanelam pod jej
        oknem i stwierdzilam,ze skoro im syf nie przeszkadza,to ja zaraz te smieci
        zbiore i wrzuce im do chalupy.I zaczelam zbierac ze szczerym zamiarem
        dopelnienia obietnicy.Okazalo sie,ze taka grozba dziala i galopem wszystko
        uprzatnieto.
        7.To juz wlasciwie szczegol,ale dzieci mojej sasiadki nie dosc,ze sa
        rozwrzeszczane to jeszcze wala drzwiami,jak opetane.Efekt-sciana w mojej
        sypialni calkiem niedlugo moze sie zawalic wprost do mego lozka.

        Zeby oddac sprawiedliwosc mym sasiadom,to przyznaje,ze obecnie jest duuuuzo
        lepiej-moze to odsiadka tak podzialala?W kazdym razie nie narzekajcie na swych
        sasiadow,bo mozecie miec tak dobrze,jak ja;-)
        Pozdrawiam.
        • Gość: Lapusz Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.crowley.pl 27.03.03, 11:43
          Niesamowite - chyba bym podpalił całą kamienicę w takiej sytuacji. Jeżeli
          chodzi o mnie:
          1. Sąsiad z upodobaniem jarający na klatce i w piwnicy, gdzie pędzi bimber
          2. Sąsiadka dewotka piętro niżej: głucha, więc radyjko, niedzielne nabożeństwo
          i TV słyszę nie gorzej niż swoje własne; karmi koty - jebie na całej klatce
          3. Gówniażeria, która wymnknęła się rodzicom spod kontroli - wrzaski, bluzgi
          pod oknami
        • maiku200 Re: Uciążliwi sąsiedzi 28.03.03, 20:24
          Jest rada na jeden z punktów: kradzież prądu. Ja doniosłam Zakładowi
          Elektrycznemu o kradzieży i nękałam Zakład dwa tygodnie, aż założyli licznik
          przedpłatowy (taki, że jak nie kupią prądu, to nie mają). Kradzież prądu to
          brak jakiegokolwiek bezpiecznika, a to może skończyć się pożarem całego
          domostwa. Więc zgłaszanie złodziei, to nie "pies ogrodnika" tylko troska o
          własne bezpieczeństwo. Widziałam pożar spowodowany zwarciem w instalacji
          omijającej licznik i nigdy nie pozwolę na takie cuda w moim domu.
          • Gość: Nina Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.toya.net.pl 28.03.03, 22:30
            Widzisz,wszystko mozna obejsc.Dwa miesiace temu zakonczyl sie w kamienicy
            generalny remont instalacji elektrycznej,m.inn.wszystkie liczniki zostaly
            przeniesione na parter do zbiorczej,zamknietej szafy.Mialo to rozwiazac
            problem kradziezy.Nie rozwiazalo.Panie sasiadki dogadaly sie z majstrami-nie
            maja licznika a maja prad.Zaklad Energetyczny zrobil odbior i uznal,ze
            wszystko jest OK,a jesli nie jest,to sprawa ZGM.Ten z kolei uwaza,ze to nie
            moja sprawa i w nastepnej kolejnosci przekazuje wszystkie skargi i zazalenia
            osobom zainteresowanym,czyli tym,ktorzy kradna.Nastepnie rozpetuje sie
            pieklo,bo panie zlodziejki postanawiaja same zrobic porzadek z
            donosicielem.Wiec nie ma sensu robic czegokolwiek,bo i tak niczego nie
            osiagne,strace spokoj i uszkodza mi srodki lokomocji.
            Pozdrawiam.
        • spatologizowana_sempiterna Re: Uciążliwi sąsiedzi 10.05.03, 21:29
          Piszecie: policja. Ale kto się boi policji? Przecież oni nic nie potrafią
          załatwić. A takich stanach gówniarze sikają po gaciach jak trochę zabalują i
          sąsiad wezwie policję. A tutaj? Jedna wielka, schamiała kloaka, której nikt nie
          pilnuje, w której wszystko wolno, a im większy cham, tym może więcej.

          Niestety - i jak ktoś myśli, że to zmieni, to nie ma racji. Normalny człowiek w
          tym kraju stoi na przegranej pozycji.
          • Gość: sasiad Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.proxy.aol.com 14.01.04, 17:35
            policja a moze dzielnicowy ty poskarzysz mu nz sasiadow pijakow on przyjmnie
            skarge i co?? idzie do nich na interwencje a po tym to ty jestes tym zlym
            sasiadem to ty zaklucasz spokoj to ty nie pozwalasz biednym alkocholikom "zyc
            normalnie" a dlaczego taka zmiana nastapila to nie tajemnica to prawda szanowny
            DZIELNICOWY popil sobie za darmo na interwencji znalazl sobie kolezkow wiec
            teraz to ty jestes tym zlym sasiadem i tak sie skoncztlo "pukanie o pomoc" oni
            pija tak jak pili ublizaja tak a moze gorzej bo maja poparcie w DZIELNICOWYM no
            i co teraz????
      • Gość: hip Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.pgi.waw.pl 27.03.03, 14:38
        Tu trzeba się zastanowić ogólnie nad postępującym schamieniem wśród znacznej
        części tego społeczeństwa. To problem, o którym zaczęto wreszcie mówić ale nic
        nie dzieje się aby coś w tym względzie zrobić. I nie pojedyńczy ludzie mają
        obowiązek tu coś zdziałać tylko odpowiednie instytucje tego państwa. Ja jako
        osoba prywatna i obywatel poczuwam się jedynie do obowiązku nie akceptowania
        chamstwa i reagowania jeśli tylko mogę. Ale to też ma swoje granice bo jeśli
        byle bydlak może zrobić co mu się podoba, a nie ma reakcji policji i innych
        służb na zakłócanie porządku, ba nawet na drobne przestępstwa, to ja nie wyjdę
        z kijem albo z kamieniami i nie będę rozpędzał hołoty na ulicach i w osiedlach.
        Trzeba pisać więc o tym jak zmusić państwo do wyplenienia tego bydła z
        polskiego społeczeństwa.
        pozdr
      • martino Re: Uciążliwi sąsiedzi 28.03.03, 20:34
        Mój problem - niestety nie rozwiązany:
        Mam za ścianą pożal się Boże artystów, mają: fortepian, altówkę, wiolonczelę
        oraz lubią śpiew (własny). Najgorsza jest altówka, córka tych jakże
        kulturalnych ludzi katuje nas rzępoleniem po kilka godzin dziennie, często
        dokładnie do godziny 22., jak również w święta. Jest to bardzo głośny i
        ogromnie uciążliwy dźwięk uniemożliwiający odpoczynek czy nawet oglądanie
        telewizji. Dziecko się uczy i przygotowuje do egzaminów...

        Próby kulturalnych rozmów i załatwienia tej sprawy niestety nie pomagają,
        wpędza nas to we frustrację i złość, bo nie widzimy żadnej drogi cywilizowanego
        zakończenia tej sytuacji. Ostatnia próba ponownego wyjaśnienia tej sprawy
        zakończyła się zatrzaśnięciem drzwi przed nosem (przypominam, że ludzie ci
        uważają się za kulturalnych).

        Będziemy wdzięczni za wszelkie rady osób, które miały pecha mieć takich
        sąsiadów. Chętnie też opowiemy o tym szanownej Redakcji.
        • winniepooh Re: Uciążliwi sąsiedzi 22.04.03, 21:50
          martino napisał:

          > Mój problem - niestety nie rozwiązany:
          > Mam za ścianą pożal się Boże artystów, mają: fortepian, altówkę, wiolonczelę
          > oraz lubią śpiew (własny). Najgorsza jest altówka, córka tych jakże
          > kulturalnych ludzi katuje nas rzępoleniem po kilka godzin dziennie, często
          > dokładnie do godziny 22., jak również w święta. Jest to bardzo głośny i
          > ogromnie uciążliwy dźwięk uniemożliwiający odpoczynek czy nawet oglądanie
          > telewizji. Dziecko się uczy i przygotowuje do egzaminów...
          >
          > Próby kulturalnych rozmów i załatwienia tej sprawy niestety nie pomagają,
          > wpędza nas to we frustrację i złość, bo nie widzimy żadnej drogi
          cywilizowanego
          >
          > zakończenia tej sytuacji. Ostatnia próba ponownego wyjaśnienia tej sprawy
          > zakończyła się zatrzaśnięciem drzwi przed nosem (przypominam, że ludzie ci
          > uważają się za kulturalnych).
          >
          > Będziemy wdzięczni za wszelkie rady osób, które miały pecha mieć takich
          > sąsiadów. Chętnie też opowiemy o tym szanownej Redakcji.

          miałam kiedyś sąsiada, ktory grał na trąbce, przestał kiedy się ożenił
      • Gość: ja Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.acn.pl 30.03.03, 13:38
        Moi sąsiedzi rzadko na szczęście robią takie rzeczy jak w poprzednich postach.
        Ale za to od pewnego czasu (wprowadzili się nowi lokatorzy) kilka razy w
        tygodniu między 2 a 3 budzą mnie wrzaski i stęki głównie pana. Aż mi głupio
        tego słuchać i pisać o tym, bo rozumiem, że człowiek sobie (w zaciszu swojego
        mieszkania ?!) najzwyczajniej w świecie bardzo przeżywa kontakty intymne. My
        niestety też to przeżywamy, ale z zupełnie innego powodu. No i co ? Mam zwrócić
        człowiekowi uwagę, że hałasuje po nocy ?
        Aha. Żeby nie było wątpliwości: to nie jest wielka płyta, tylko kilkuletni blok
        z cegły. A w nocy słychać nawet zwykłą rozmowę, jeśli ktoś ma nieco
        donośniejszy głos.
        • Gość: pan Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.acn.waw.pl 31.03.03, 22:18
          Gość portalu: ja napisał(a):

          > Moi sąsiedzi rzadko na szczęście robią takie rzeczy jak w poprzednich
          postach.
          > Ale za to od pewnego czasu (wprowadzili się nowi lokatorzy) kilka razy w
          > tygodniu między 2 a 3 budzą mnie wrzaski i stęki głównie pana.

          Sorry, juz wiecej nie bede.
        • sidoni Re: Uciążliwi sąsiedzi 31.12.18, 23:32
          Ja również mam mieszkanie w kamienicy z cegły. Mam sąsiadów, którzy prawie codziennie robią imprezy do późnej nocy. W lecie siedzą na ogródku ale teraz - zimową porą w domu. Znalazłam w internecie sklep z takimi ściankami a, które pomagają w takich sytuacjach :zigzagshop.eu/pl/p/Izolacja-akustyczna-scian/232.
          Można kupić u nich takie cudo na raty i chyba się zdecyduję bo juz nie mam siły.
      • Gość: ewa Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: 212.87.3.* 06.04.03, 13:28
        Ja mieszkalam w budynku budowanym i zarzadzanym przez
        spoldzielnie dziennikarzy. Na pocztku bylo calkiem
        przyjemnie, duzo osob sie znalo bo czesto razem
        pracowali. Z czasem sasiedzi sie zmieniali, stawali sie
        bardziej anonimowi. Coraz wiecej bylo tych ktorzy
        wyprowadzali psa za potrzeba tylko do bramy, dzieci ktore
        caly dzien obijaly pilke o drzwi smietnika - halas byl
        taki ze nie mozna bylo wytrzymac w mieszkaniu a na moje
        uwagi i tlumaczenia dzieciaczki odpowiadaly czesto ze
        'tatus to z Pania pogada'. Mimo ze dozorczyni bardzo sie
        starala to co rano widac bylo na klatkach pety i
        buteleki po piwie, winada stale opluwana a tez czesto
        zasikanana przez psy etc etc... Ale znalazlam
        rozwiazanie, wyprowadzialam sie. Nie widze innego
        rozwiazania w duzym budynku w ktorym mieszkania tanieja
        nastepuje naplyw sasiadow ktorych raczej nalezy unikac.
        • olunc Boisko za oknem - caly dzien przeklenstwa 09.04.03, 09:38
          Mam problem niezupelnie z sasiadami - z naszym osiedlem sasiaduje gimnazjum.
          Moje okno wychodzi na boisko tej szkoly - kupujac mieszkanie zdawalam sobie
          sprawe, ze bedzie troche stamtad halasu, ale nie sadzilam, ze od switu bez mala
          do zmierzchu bede musiala wysluchac tysiecy, sorry, ale to cytat, "kurew",
          ktore padaja praktycznie po KAZDYM kopnieciu pilka. Kop - kurwa! - strzał -
          kurwa! - bramka - kurwa choralna! Zadzwonilam raz do tej szkoly i zapytalam,
          czy odpowiadaja za dzieci, ktore graja w pilke na boisku. Pani powiedziala, ze
          jest przerwa! Zapytalam, czy podczas przerwy nie odpowiadaja? I czy mam
          zadzwonic na policje, bo moje male dziecko, zanim powie mama, zacznie mowic
          kurwa? Wiec sie uspokoilo. Niestety wieczorem i rano od 6 na boisku dzieci
          bawia sie bez opieki. I naturalnie takze w weekendy! Czy szkola nie powinna
          wziac odpowiedzialnsci za to co dzieje sie na jej boisku? Co radzicie zrobic?
          Pozdrawiam,
          O.
            • Gość: hip Re: Boisko za oknem - caly dzien przeklenstwa IP: *.pgi.waw.pl 14.04.03, 09:48
              Gość portalu: ewa napisał(a):

              > Ja tez to obserwuje i zastanawiam sie czy nauczycielom
              > nie przeszkadzaja obseniczne i antysemickie graffity na
              > szkolach. Ja rozmumiem brak funduszy etc. ale czy
              > naprawde nie mozna zorganizowac mlodych ludzi by sami
              > zamalowali to co nabazgrali. Moze to ich czegos nauczylo.
              > ewa

              hip: A jak to zrobić skoro dzieci nauczycieli też bazgrzą po murach? A
              nauczyciele współcześni to co? Świętoszki? Patrzą jakby tu zakombinować trochę
              grosza i za te pieniądze kupić gnojom idiotyczne gry komputerowe. Takie jest
              społeczeństwo polskie XXI wieku. Po prostu bydło.
            • Gość: ana Re: Boisko za oknem - caly dzien przeklenstwa IP: *.piekary.net / 192.168.46.* 02.08.03, 15:31
              ludzie złoci o czym wy tu piszecie? oczywiście najłatwiej zrzucić wszystko na
              nauczyciela. a co ten nauczyciel ma zrobic???? biegać za nimi po boisku i
              upominać? ja nie mówię żeby zignorować problem, oczywiście że takie zachowanie
              jest naganne i trzeba z nim walczyć, ale czy wy nie rozumiecie, że to nie jest
              tak łatwo. że w dzisiejszych czasach nie wystarczy zwrócenie uwagi, czy
              poinformowanie rodziców (oni niejednokrotnie by wyśmiali taka skarge, gdyż sami
              tak mówią - wystarczy spojrzeć na przytoczony wyżej przykład matki i córki w
              kamienicy)) itd. chyba nie zdajecie sobie sprawy z tego jaka teraz młodzież
              przychodzi do gimnazjów. i najłatwiej mieć pretensje do nauczycieli. a gdzie są
              rodzice? jak te dzieci zostały wychowane? czego nauczył je dom? oczywiście
              możecie powiedzieć, że problem relacji szkoła-dom istnieje od zawsze i że
              te "instytucje" wzajemnie zrzucają na siebie odpowiedzialnośc. chodzi mi o to,
              że zanim zaczniecie tak surowo krytykować nauczycieli, zastanówcie się nad tym
              i spróbujcie postawić się w ich sytuacji. może mam za małą wyobrażnię, ale
              jakoś nie widzę uczniów przychodzących z własnej woli z wiaderkiem farby i
              zamalowujących graffiti na ścianach. sorry, ale jestem realistką.
      • Gość: Ala Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.k.mcnet.pl 10.04.03, 12:21
        Moi sąsiedzi (mieszkający pod nami) włączają muzykę na cały regulator - jak
        rozumiem w odwecie - za to, że moje 4 letnie dziecko (waga 19 kg) przebiegnie
        po podłodze. Od razu chciałabym zaznaczyć, że nie jest to bieganie/tupanie
        polegające na ciągłym stukaniu (np. 15 minut) tylko jednorazowe i nie bladym
        świtem ani póżną nocą. Moglibyśmy odpłacić tym samym a nawet jeszcze lepiej
        włączając nasze wielgachne kolumny stojące nad ich salonem, ale przecież nie o
        to chodzi. Doszło do tego, że pewnej nocy (o godzinie 1:00) przysłali do nas
        jakiegoś karakana (1,50 cm w kapeluszu), który odgrażał się, że zatruje nam
        życie tak, że się sami przeprowadzimy. Nie pozostało nam nic innego tylko
        założyliśmy alarm z monitoringiem oraz antynapadem i czekamy na następną
        wizytę, żeby uzbrojona po zęby ekipa zdjęła karzełka sprzed moich drzwi.

        Ala
        • Gość: puchatek Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.waw.cdp.pl, / 172.30.1.* 10.04.03, 15:23
          Myślałam, że tylko ja mam potwornych sąsiadów, ale widzę, że nie tylko.
          Otóż droga Pani Alu, tak się składa, że ja mam sąsiadów z małymi dziećmi,
          które są potworami i wiem jak potrafią zatruć życie.
          Jeżeli Pani sąsiedzi posunęli się do tak desperackich prób,
          to wyobrażam sobie jak Pani im musi zatruwać życie.

          Własnie dzięki takim jak Pani ludziom jest tak pięknie i przyjemnie żyć
          w naszym kraju.
          Nie stać mnie na kupienie domku, więc musze się męczyć
          z takimi właśnie milusińskimi sąsiadami.
          Jest to bardzo przykre i zatruwa mi zycie,
          tak więc powiem tyle, wcale Pani nie współczuję.
          Aha i podziwiam sąsiadó za pomysłowość i odwagę,
          choć może ich zachowanie jest nieco kontrowersyjne,
          ale powtarzam jestem w stanie to zrozumieć.
          Rozkoszne dzieci sąsiadów robią mi pobudkę o 7 rano w każdą sobotę i niedzielę.
          • Gość: Ala Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.k.mcnet.pl 10.04.03, 16:57
            Gość portalu: puchatek napisał(a):

            > Myślałam, że tylko ja mam potwornych sąsiadów, ale widzę, że nie tylko.
            > Otóż droga Pani Alu, tak się składa, że ja mam sąsiadów z małymi dziećmi,
            > które są potworami i wiem jak potrafią zatruć życie.
            > Jeżeli Pani sąsiedzi posunęli się do tak desperackich prób,
            > to wyobrażam sobie jak Pani im musi zatruwać życie.
            >
            > Własnie dzięki takim jak Pani ludziom jest tak pięknie i przyjemnie żyć
            > w naszym kraju.
            > Nie stać mnie na kupienie domku, więc musze się męczyć
            > z takimi właśnie milusińskimi sąsiadami.
            > Jest to bardzo przykre i zatruwa mi zycie,
            > tak więc powiem tyle, wcale Pani nie współczuję.
            > Aha i podziwiam sąsiadó za pomysłowość i odwagę,
            > choć może ich zachowanie jest nieco kontrowersyjne,
            > ale powtarzam jestem w stanie to zrozumieć.
            > Rozkoszne dzieci sąsiadów robią mi pobudkę o 7 rano w każdą sobotę i
            niedzielę.


            Drogi Puchatku,

            Niestety tu się mylisz. Moje dziecko o ile wstanie w sobotę lub w niedzielę
            wcześnie rano jest przez nas zabawiane (naklejki, filmy video, malowanie itp)
            na górym poziomie, wiec nie schodzi na dolny poziom wcześniej niż o godz. 10-
            10:30, więc nie ma mowy o zatruwaniu życia. Po pracy wracamy z dzieckiem ok
            godz. 18 a o 19:30 dziecko jest już w wannie również na górnym poziomie
            (pomiędzy 18 a 19:30 bawi się w swoim pokoju na górnym poziomie), więc tutaj
            tez nie ma mowy o zatruwaniu komuś życia. Problem w tym, że jeżeli w ciągu dnia
            (tj. pomiędzy 18 a 19:30) dziecko zejdzie dwa razy na dolny poziom (np. po
            picie) i przebiegnie od schodów do kuchni to nasi kochani sąsiedzi uznają to za
            zatruwanie życia. Przyznasz, że jest to trochę wyolbrzymione zwłaszcza, że to
            młodzi ludzie w wieku 27-28 lat. Gdybym była taką jędzą za jaką najwyraźniej
            mnie uważasz to o godzinie 8 rano w sobote włączałabym odkurzacz w myśl zasady
            cisza nocna obowiązuje tylko do 6:00. Nie jestem mamusią, której dziecko może
            tupać sasiadaom nad głową a ja nie będę zwracała na to uwagi, niemniej jednak
            nie rozumiem dlaczego nie pomyślałeś/aś, że nasi sąsiedzi mogą być delikatnie
            mówiąc przeczuleni.

            Ala
            • Gość: Lola Re: Uciążliwe dziatki piętro wyżej IP: 157.25.31.* 16.04.03, 13:08
              Tak sie sklada, ze ja rowniez mam malownicza dwojke malutkich milusinskich
              tupiacych nad moja glowa. Jesli jest lato - tupanie rozpoczyna sie ok. 20 (do
              20 sa wrzaski pod oknem); jesli jest zima - od powrotu z pracy do ok. 22.30 nie
              slysze nic innego oprocz tupania lub rzucania pilka. Ustawienie glosnikow pod
              sufitem (i duzo basow) jest jedyna forma mojej zemsty. Sasiedzi na prosbe o
              zaproponowanie dzieciom innego rodzaju rozrywki (np. intelektualnej) zakupili
              im drewniany i strasznie skrzypiacy samochod, ktorym dziatwa sie nawzajem wozi.
              Nie musze oczywiscie nadmieniac, ze w calym mieszkaniu jest gola podloga, bez
              wykladzin i dywanow. O ile wiec, dziecko pani Ali jest ladnie zabawiane przez
              swoich rodzicow, o tyle znam takich pomyslowych rodzicow niewielu. Przewaznie
              jest tak, ze gowniarz moze sobie robic co mu sie podoba byle mamusi nie
              wchodzil w droge, bo przeciez taka zajeta. Niech nie dziwi w takim razie chec
              odwetu - swietych i cierpliwych jest naprawde niewielu.
              • Gość: Ala Re: Uciążliwe dziatki piętro wyżej IP: *.k.mcnet.pl 16.04.03, 13:22
                Gość portalu: Lola napisał(a):

                > Tak sie sklada, ze ja rowniez mam malownicza dwojke malutkich milusinskich
                > tupiacych nad moja glowa. Jesli jest lato - tupanie rozpoczyna sie ok. 20 (do
                > 20 sa wrzaski pod oknem); jesli jest zima - od powrotu z pracy do ok. 22.30
                nie
                >
                > slysze nic innego oprocz tupania lub rzucania pilka. Ustawienie glosnikow pod
                > sufitem (i duzo basow) jest jedyna forma mojej zemsty. Sasiedzi na prosbe o
                > zaproponowanie dzieciom innego rodzaju rozrywki (np. intelektualnej) zakupili
                > im drewniany i strasznie skrzypiacy samochod, ktorym dziatwa sie nawzajem
                wozi.
                >
                > Nie musze oczywiscie nadmieniac, ze w calym mieszkaniu jest gola podloga, bez
                > wykladzin i dywanow. O ile wiec, dziecko pani Ali jest ladnie zabawiane przez
                > swoich rodzicow, o tyle znam takich pomyslowych rodzicow niewielu. Przewaznie
                > jest tak, ze gowniarz moze sobie robic co mu sie podoba byle mamusi nie
                > wchodzil w droge, bo przeciez taka zajeta. Niech nie dziwi w takim razie chec
                > odwetu - swietych i cierpliwych jest naprawde niewielu.

                Dzięki za zrozumienie. Powiem szczerze, że nie wyobrażam sobie, żeby moje
                dziecko biegało, tupało jeździło głośnym samochodzikiem a ja spokojnie siedzę
                przed telewizorem i nic. Tak się nie da, przecież każdemu normalnemu rodzicowi
                to też powinno przeszkadzać, chyba,że zakładają słuchawki na uszy i mają
                wszystko gdzieś (wtedy zastanawiam się po co tacy ludzie mają dzieci). Mając
                tak niewiele czasu dla własnego dziecka po pracy (zaledwie 2 godziny od powrotu
                z dzieckiem do domu do kąpania i położenia spać) dziwi mnie, że niektórzy
                rodzice chcą mieć święty spokój (to kiedy oni zajmują się dziećmi w weekend?)i
                nie zwracają uwagi na to co robi ich potomek.

                Ala
            • Gość: szereg Pływajaca podłoga załatwi sprawę IP: *.imp.gda.pl 07.01.04, 21:22
              Gdy mielismy jedno dziecko i mieszkalismy w hotelu asystenckim to trafił nam
              się sąsiad z dołu który , gdy małej wypadała zabawka na podlogę to stukał w
              kaloryfer !! Jego umiłowanie ciszy nie przeszkodziło mu kiedyś walić zoną w
              ścianę o 24 ale to inna sprawa. Sam nie lubię hałasów i tupania nad głowa
              dlatego przy otrzymywaniu wymarzonego m wybrałem bez wahania ostatnie 4 pietro
              (i widoki wspaniałe tez) ale ,zeby nie wchodzić w konflikt z sąsiadami pierwszą
              inwestycją , która zrobiłem były pływające podłogi pod terakotą w przedpokoju
              również. Miękka płyta twarda plyta a na to dopiero kostka parkietowa
              przyklejana ekologicznym klejem skornym. Robiłem doswiadczenie schodząc do
              sąsiada na dole poleciłem wszystkim dzieciom ( wtedy miałem 3 teraz jest już 4)
              biegać po mieszkaniu. Na dole nie było nic słychać .Aha na bukowej kostce
              paRKIETOWQEJ leżą jeszcze dywany. Teraz planujemy przeprowadzke do własnego
              szeregu. Pierwszą rzeczą którą zrobię będą pływające podłogi na wszystkich
              piętrach. Po co się klocić z sasiadami czy między sobą. Szkoda zdrowia.Miekka
              płyta + twarda płyta a na to dopiero panele czy co innego i SPRAWY NIE MA ,
              CISZA.
              Pozdrawiam serdecznie.
          • jme1 Re: Uciążliwi sąsiedzi 11.04.03, 09:14
            Gość portalu: puchatek napisał(a):

            > Myślałam, że tylko ja mam potwornych sąsiadów, ale widzę, że nie tylko.
            > Otóż droga Pani Alu, tak się składa, że ja mam sąsiadów z małymi dziećmi,
            > które są potworami i wiem jak potrafią zatruć życie.
            > Jeżeli Pani sąsiedzi posunęli się do tak desperackich prób,
            > to wyobrażam sobie jak Pani im musi zatruwać życie.
            >
            > Własnie dzięki takim jak Pani ludziom jest tak pięknie i przyjemnie żyć
            > w naszym kraju.
            > Nie stać mnie na kupienie domku, więc musze się męczyć
            > z takimi właśnie milusińskimi sąsiadami.
            > Jest to bardzo przykre i zatruwa mi zycie,
            > tak więc powiem tyle, wcale Pani nie współczuję.
            > Aha i podziwiam sąsiadó za pomysłowość i odwagę,
            > choć może ich zachowanie jest nieco kontrowersyjne,
            > ale powtarzam jestem w stanie to zrozumieć.
            > Rozkoszne dzieci sąsiadów robią mi pobudkę o 7 rano w każdą sobotę i
            niedzielę.

            A o ktorej ty drogi Puchatku kladziesz sie spac w kazdy piatek i sobote ?
            Czyzby o 21 byla juz kompletna cisza ?
          • Gość: Ilona Re: Do Puchatka IP: *.swic.dialup.inetia.pl 16.04.03, 19:50
            Drogi Puchatku (Droga Puchatko???)
            Idź pod latarnię, gdzie zarobisz pieniążki i będziesz mógł(mogła) kupić sobie
            domek. Widzisz jakie to proste wredny szczurze. Ty też byłeś kiedyś bachorem.
            Ciekawa jestem, czy grzeczniutkim, czy też matka chciała cię utopić w muszli
            klozetowej?
            Nie pamięta wół, jak cielęciem był.
            • capa_negra Zachowajmy spokój 09.05.03, 10:54
              Wiadomo dzici maja swoje prawa, ale rodzice ukochanych pociech potrafia nieźle
              przegiąć.
              Mieszkam w nowym bloku z cegły, 8 mieszkań większośc z małymi dziecmi których
              poprostu nie słychać.
              Pech chciał, ze niedawno wprowadzili się nowi - lokatorzy wynajmujący
              mieszkanie od właścicieli. Zamieszkali dokładnie nademną.
              Nie wiem czym zajmuje sie on, ale głownie jest w domu - ona nie pracuje.
              2 dzieci tak na oko 10 i 2 lata.
              Towarzystwo lubi pospac długo, wiec wieczorem szybko sennośc ich nie bierze
              wiec hulaj dusza- biegi, odbijanie piłki i dzwięk jak by sie stołki przewracały.
              Dopuki było to do 22 nie zwracałam uwagi, ale zaczeło sie przeciagać do 23-24 a
              my w przeciwieństwie do nich wstajemy przed 6.
              Po trzech nocach takich atrakcji nie wytrzymałam i przykleiłam im kartke -
              cisza nocna od 22 - pomogło.
              Nastepny problem pety rzucane za balkon - ja rozumiem ze ktos pali bo sama pale
              i tez robie to na balkonie, ale wiem do czego słuzy popielniczka.
              Akurat trwa sezon kwiatowy, kocham kwiaty wiec mam skrzynki na balkonie i róze
              wsadzone do guntu. Przez tydzień zbierałam pety w nadzieji, że moze ktos sie
              zorientuje, ale wczoraj kiedy jeden spadł mi właściwie na głowę nie wytrzymałam
              i dość głośnym tonem wyraziłam na ten temat swoje zdanie.
              Efekt - sąsiedzi sie nie odzywają o czym miałam sie okazje przekonac na
              wieczornym spacerze - i dobrze przynajmniej w przypadku powtarzających sie tego
              typu sytuacji nie będę miała oporów przed zwróceniem uwagi
            • Gość: nina dzieci nie sa ciche przynajmniej ja takich nie zna IP: 158.66.113.* 13.05.03, 17:13
              najspokojniejsze dziecko wpada czasami w szalenstwo - wiem to, odwiedzilam
              ostatnio moich znajomych, ktorzy maja paroletniegoo synka. Bardzo ulozony i
              grzeczny chlopiec, budzi sie codziennie ok 6 rano, jezdzi samochodem, rzuca
              klockami (mama w tym czasie mowi:Tomeczku, przestan, bo pani na dole jeszcze
              spi). Poza tym, nie zgadzam sie z twierdzeniem, ze rodzicom dzieci tez
              przeszkadza robiony przez nie halas - wiele razy sprawdzilam to naocznie
              niejako, ze tak nie jest. Rodzice maja zwiekszona odpornosc i na dzwieki
              wydawane przez same dzieci i ich zabawki, i na halasy czynione przezen.
              Tak wiec, Alu, Ilono (ktora pewnie tez masz dzieci, skoro tak ostro
              zareagowalas) - faktyznie: zapomnial wol jak cieleciem byl. Bo ciele biega po
              lace i beczy, a wol haruje do pozna w nocy, i jak wieczorem wroci do domu, to
              chce miec swiety spokoj. Wiec wol cielecia nie zrozumie.
              Alu - z cala sympatia za kulture wypowiedzi: sprobuj czasem spojrzec i uslyszec
              swoje dziecko oczami zmeczonego, zoranego czlowieka. Posluchaj go jak obca
              osoba, nie pelna czulosci i zrozumienia matka.
              pozdrawiam
          • Gość: mamcia Re:Do Puchatka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.01.04, 11:55
            A nie przyszło Ci do głowy, że dzieci nie potrafią fruwać a ciężko przekonać
            dziecko np. 2-latka,żeby poruszało się inaczej niż biegiem? Uciążliwy sąsiad
            to także ten, który nachodzi i prawi morały, że dziecko powinno chodzić w
            miękkich bamboszach(ortopeda zaleca sztywne obuwie), a spac dziecko powinno
            chodzić o 19.
            • amaliafado bez przesady 19.02.04, 11:07
              Mieszkam pod samotną mamą z córką 2-3lata, dzieciak dość często przebiega przez
              całe mieszkanie tupiąc niemiłosiernie i wiecie co, chociaż nie mam dzieci i
              instynkt się jeszcze we mnie nie odezwał, ten tupot małych nóżek jest słodki i
              wywołuje uśmiech, można powiedzieć rozczula, przypomina cudowne lata
              szczenięce. Może to dlatego, że chociaż mam 32lata, ciągle zbiegam po schodach
              podskakując, czego jak pamiętam stare sąsiadki nigdy nie lubiły, a moja
              teściowa robi o to karczemne awantury dzieciom sąsiadów. Ludzie nie starzejcie
              się tak szybko, to takie smutne.
      • jme1 Re: Uciążliwi sąsiedzi 10.04.03, 12:51
        Jak dobrze miec sasiada...
        Mnie sie wydaje, ze moi sasiedzi mieszkaja ze mna. A to nieprawda bo mieszkaja
        nade mna. Pare miesiecy po tym jak sie tu przyprowadzilam, zaczeli remont
        mieszkania ( oczywiscie we wlasnym zakresie ) Juz nie mowie o tym, ze trwalo to
        pare miesiecy, chodzi o to , ze zaczynali o 19,20 a konczyli o 22. No i co ,
        przyczepic sie nie mozna, kulturalnie o 22 konczyli. Niewazne, ze pietro nizej
        dwojka malutkich dzieci. Syn juz wtedy chodzil do przedszkola, musial wstawac o
        6 wiec wypadalo zeby o tej 20 przynajmniej sie wyciszal, a tu ...drrrrr wlacza
        sie wiertara i dudni przez 2 godziny. Na szczescie skonczyli.
        No i teraz slysze wszystko. Prawdopodobnie pozbyli sie dywanow, wykladzin i
        chodnikow i maja same panele czy cos podobnego. No coz, kazdy chce miec
        ladnie... Litosci sasiedzie ! Jezeli nie masz nic na podlodze to zaloz jakies
        wyciszajace obuwie ( moze niezbyt eleganckie filcowe papcie bylyby OK) ,
        podklej stoly, fotele, krzesla filcowymi czy gumowymi nakladkami. Pomysl, ze
        chodzisz komus po glowie. Nie pozwol dzieciakowi biegac przez caly dzien w
        obuwiu na twardej podeszwie ( moje dzieciaki maja pozakladane grube welniane
        skarpety).
        Zeby przynajmniej w nocy bylo cicho. Ciagle ktos (a mieszka tam 5 doroslych
        osob, dziecko, ktore przyszlo do babci i juz chyba zostanie do osiemnastki, a
        od niedawna jeszcze piesek) dudni nogami o podloge, sika (sorry ze tak
        doslownie) trzaska drzwiami ( rany ! przeciez drzwi mozna zamknac cicho), no i
        kapie sie ( o 2 w nocy, o 4 nad ranem ) . I co zwracac ciagle komus uwage ? Ja
        sie juz nie dziwie, ze poprzednim wlascicielom chcialo sie na emeryturze
        budowac dom i wyprowadzac sie. Tez o tym mysle !!!
        • Gość: uciazliwa:-( Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.bielsko.dialog.net.pl 12.04.03, 20:54
          Ostatnio my uzyskalismy status uciazliwych sasiadow (jako rodzina z dwojka malych dzieci). Sasiadka z dolu potrafi
          stukac w odwecie po rurach i kaloryferach, albo przychodzi z awanturami i koncepcjami pedagogicznymi w stylu:
          dzieci nie maja biegac po podlogach i bawic sie zabawkami (sic!). I maja byc wsadzone do lozeczka, zeby nie
          halasowaly... O ile rozumiem, ze dwojka tupiacych przedszkolakow potrafi byc uciazliwa (zwlaszcza, ze nie mamy
          dywanow, bo dzieci maja astme i dywany im nie sluza), ale komentarze o przechowywaniu dzieci w lozeczkach czy
          najlepiej przykutych do kaloryferow uwazam za gruba przesade i wtracanie sie w moja prywatnosc. Zaznacze, ze o
          21.00-21.30 u nas jest juz absolutna cisza nocna, a niemal wszystkie weekendy spedzamy poza domem, wiec
          wszelkie uciazliwosci trwaja najwyzej 5 dni w tygodniu. Slysze, co sie dzieje u innych sasiadow z malymi dzecmi i
          wnioskuje, ze moje nie sa wyjatkowo niegrzeczne ani halasliwe, ze sa w sredniej krajowej. Po prostu sa dziecmi
          bardzo zywymi, a ja mam (z racji typowych obowiazkow zawodowych i domowych) ograniczone mozliwosci
          bezustannego kontolowania sytuacji "na froncie zabaw" i dzieciaki czasem musza powalczyc same. A histeryczne
          reakcje sasiadki prowokuja mnie tylko do zlosliwosci w stylu: dam dziecku do zabawy drewniane klocki ;-)
          Z drugiej strony: wiosna idzie, wielu sasiadow rozpoczelo remonty: i mnie tez przeszkadza odglos wiertarki, nawet o
          2 po poludniu, bo wtedy moje dziecko spi... Musze przecierpiec, bo to nie bedzie trwalo wiecznie, tak jak moje dzieci
          nie beda wiecznie male. A sasiadka? Moze powinna zostac pustelnikiem?...
          • Gość: uciazliwa ps IP: *.bielsko.dialog.net.pl 12.04.03, 21:02
            Ostatnio dowiedzialam sie, zesasiedzi, ktorym tak przeszkadzaja moje dzieci, jeszcze kilka lat temu "po spozyciu"
            regularnie imprezowali tak, ze noze lataly i policja sie napracowala... Moze gdybysmy my sie obrzucali talerzami i
            wyzwiskami o 3 w nocy, to byloby wszystko ok? Bo taka jest norma obyczajowa tego kraju?
            A jesli chodzi o remont o 8 wieczorem, to jestem wyrozumiala. Sami pozno wracamy z pracy i tez trudno jest
            zorganizowac prace o wczesniejszej porze. A jesli ma sie male dzieci, to odglos wiertarki przeszkadza o kazdej
            porze ( bo pora snu poobiedniego...). Jak nie nam, to innym sasiadom z dziecmi, ktorych dzieci spia o innej porze...Nie
            sposob dogodzic. Natomiast jesli chodzi o niedzielne pobudki dzieci o 7-8 rano,to uwazacie, ze dla rodzicow tychze
            dzieci to jest naprawde przyjemnosc?????Ja bym wolala spac do 10...
            • jme1 Re: ps 14.04.03, 11:58
              Mam trojke dzieci nad ktorymi czasami trudno mi zapanowac i zdaje sobie sprawe
              ze moge byc uciazliwym sasiadem, ale... przynajmniej sie staram i naprawde
              MYSLE o ludziach z ktorymi przyszlo mi mieszkac. Piszesz, ze twoje dzieci
              biegaja po podlogach bez dywanow bo maja alergie. Pytanie jeszcze w czym
              biegaja. Wierz mi, inny jest odglos tuptajacego przez pare godzin dziennie po
              drewnianej podlodze dzieciaka w obuwiu typu tenisowki czy trampki a inny jezeli
              dziecko ma zalozone obuwie na miekkiej podeszwie. Mam nad soba w mieszkaniu
              dziecko i nie denerwuje mnie to, ze biega ( bo nad tym my, dorosli raczej nie
              zapanujemy) ale to w czym biega bo tutaj juz my mamy pole do popisu. Tak jak
              nie denerwuje mnie to , ze piesek sasiada zaszczeka kiedy ktos obcy pojawia sie
              na klatce, ale denerwuje to , ze slysze drapanie jego pazurow po moim suficie,
              bo to jest juz zaniedbanie wlasciciela psa. Piszesz, ze jestes wyrozumiala i
              nie masz nic przecwko temu , ze ktos wlaczy wiertarke po 20. Wiesz, jezeli to
              sie zdarza sporadycznie i po powrocie z pracy chcesz sobie powiesic obraz na
              scianie, albo zawiesic lustro w lazience to ok, ale gdybys zorientowala sie ze
              sasiad po prostu zaplanowal sobie zrobienie duzego remontu w pozno wieczornych
              godzinach to zapewniam , ze po dwoch tygodniach mialabys dosyc. I zapewniam
              cie, ze wtedy przez pol roku nie byloby szans na cisze w twoim mieszkaniu o
              godzinie 21, 21.30 a o tym piszesz.
              • Gość: zz Re: ps IP: *.acn.pl 15.04.03, 21:44
                Cieszę się, że Ty w przeciwieństwie do uciążliwej przynajmniej próbujesz coś
                zrobić. Ona ma swoich sąsiadów w nosie. Ja przez kilka lat musiałam znosić nad
                sobą bezstresowo wychowywane dziecko. Znajomi, którzy mnie odwiedzali, pytali:
                - jak ty to wytrzymujesz? - gdy bachor urządzał sobie kolejną galopadę po
                domu. Na moje prośby o uspokojenie dziecka, zawsze słyszałam od sąsiadów, że
                nie ma jeszcze 22, a dziecko musi biegać. Nigdy natomiast nie usłyszałam
                słowa "przepraszam". Wszystkim, którzy mają podobne podejście do sprawy, życzę
                by nad nimi zamieszkał jakiś "przyjemniaczek".
              • Gość: uciazliwa Re: ps IP: *.bielsko.dialog.net.pl 17.04.03, 00:49
                Z tego, co mi "zyczliwi" doniesli, poprzedni wlasciciel naszego mieszkania, majsterkowicz z zamilowania, nie odpuscil
                ani jednego weekendu, zeby sobie nie postukac mloteczkiem albo nie powiercic wiertarka... Nas przynajmniej przez
                wiekszosc weekendow nie ma w domu. A nasze zamieszkanie wszyscy sasiedzi z klatki (z wyjatkiem wspomnianej
                sasiadki) przyjeli z ulga, ze wreszcie bedzie spokoj od remontow... ;-)
        • Gość: ilo Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: 195.94.206.* 16.04.03, 15:52
          Pewnie należysz do tych co zaraz dzwonią na policję. Prawda jest taka, że nikt
          Ci jeszcze nie zwrócił uwagi na Twój hałas. Jakby nie patrzeć zobaczymy co Ci
          będzie przeszkadzać jak ktoś to uczyni. Moja rada dla wszystkich, którzy skarżą
          się na jakieś pojedyńcze stuknięcia o podłogę, jedną/dwie imprezy rocznie -
          wyluzujcie i śmiejcie się z tego. Tylko tak będzie Wam łatwiej i nie będziecie
          wpędzać się w nerwice. Ja sam wyluzowałem i jest mi lepiej. Inne wyjście kupić
          sobie domek ale i wtedy nic pewnego (znam takie przypadki).

          W dzisiejszych czasach ludzie są nerwowi, pędzą za karierą, ciężko pracują i
          skarżą jeden drugiego. Wiele razy jest tak, że dopiero im coś przeszkadza gdy
          mają problemy w pracy w życiu osobistym i wtedy próbują odgryzać się innym (bez
          znaczenia komu) Dlatego jak słyszę takie bajki, że komuś dzieci przeszkadzają
          albo chodzenie po podłodze to tracę wiarę w człowieka. Przejmują mnie tylko
          jakieś drastyczne sytuacje: kradzieże, zniszczenia mienia permanentne imprezy
          itd.
          • Gość: krecik Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.k.mcnet.pl 16.04.03, 17:30
            no coż, nie negując faktu, że częściowo zakłócanie porządku wynika z beztroski
            rodziców, czy ogólnie schamienia sąsiadów to wiele z tych sytuacji (nie mówię
            o przypadkach złośliwego nękania, opisanych w dalszych wątkach) bierze swój
            początek w ... polskim budownictwie i nie są zawinione przez ludzi, którzy po
            prosu we włąsnym domu chcą się czuc swobodnie. Tylko proszę, nie zrozumcie
            mnie opacznie: palenie na klatce, uciążliwe remonty, zbyt głośna muzyka,
            hałaśliwe imprezy,itd to oczywiście przekroczenie norm, ale już na przykład
            branie prysznica nocą czy chodzenie po własnym mieszkaniu, nawet w tramkach -
            jest całkowicie dopuszczalne. Nie możemy ponosić konsekwencji partactwa
            budowniczych z jednej strony, a z drugiej, kupując mieszkanie w bloku należy
            liczyć się z tego typu problemami, bo są to zagadnienia znane powszechnie
            jeszcze z czasów PRL-u, a jeśli ktoś pragnie ciszy to powinien postawić sobie
            domek w głuszy. Że go nie stać? no cóż, to jest kapitalizm i w takim razie
            musi się godzić na trochę niższy standart życia. I jeszcze raz powtarzam: nie
            namawiam do braku wrażliwości wobec sąsiadów, ale nie dalmy się zwariować.
            Sama, będąc świadoma problemów wyżej opisanych, kupiłam mieszkanie na
            poddaszu. W ten sposób nikt mi nad głową nie będzie tupał. Ale nie znaczy to,
            że w związku z tym sama, nie zważając na sąsiadów beztrosko biegam po
            parkiecie w drewniakach. Przeciwnie: uczulam męża, który chodząc czasem dosyć
            głośno tupie... piętami, że może to być uciązliwe. Pode mna mieszka małżeństwo
            z 2 dzieci - jedno z nich, malutkie, czasem bardzo się drze. Ale nie ide z
            awanturą, bo 1) nie jest to przesadne, 2) nad dziecka płaczem nie da się
            zapanować, 3) najważniejsze - licze na to, że kiedy sama będe miała dzieci
            sąsiedzi będą jeszcze pamiętali, że ich pociuchy też bywały uciążliwe, ale my,
            sąsiedzi, byliśmy wtedy wyrozumiali.
            Pozdrawiam wszystkich, którzy mają sąsiadów-wrażliwców.
          • amaliafado Święta racja 19.02.04, 11:31
            Nie ma to jak przejmować się rzeczami nieistotnymi. Raz mi się zdarzyło na
            nowym mieszkaniu, że włączyłam sobie bardzo głośno muzykę, chciałam się
            odprężyć, a nie każdego rodzaju muzyki można słuchać na słuchawkach, po 30 sek
            sąsiad z góry był u mnie z nie do końca uprzejmą prośbą. Dobra, co mi tam, nie
            będę chamem, przeprosiłam, obiecałam. Ale teraz się zastanawiam, czy dotrzymać
            (chodzi o słuchanie 3-4min muzyki 2-3* w tyg. naprawdę głośno), była już u
            sąsiada niezła popijawa do późnych godzin nocnych, była też karczemna awantura
            trwająca ok. 40min., zakończona przyjazdem policji i zabraniem wrażliwego
            sąsiada(groził ślubnej,że ją nożem). Chyba nie będę się nim przejmować,
            szczególnie, że innym to nie przeszkadza, a jemu z kolei przeszkadza mój mąż
            trzaskający drzwiami w naszym mieszkaniu, powoli jego zarzuty stają się dla
            mnie coraz bardziej absurdalne, co automatycznie zmniejsza szanse mojej chęci
            do współpracy.
      • Gość: Kryspina Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: 213.134.140.* 11.04.03, 09:50
        Własnie od wczoraj ja stałam sie takim "uciążliwym sąsiadem", bo zaczęłam
        remont w kupionym mieszkaniu. Ale na Boga, kazdy chce jakos mieszkac!!!.
        Przeciez ekipa pracuje od 10 do 18. A po jednym dniu juz mnie sasiedzi strasza
        administracja. Czyzby nikt nie remontował wczesniej w tym bloku swojego
        mieszkania????? Czy juz zapomniał????

        Kryspina
      • Gość: mona Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.acn.waw.pl 11.04.03, 10:14
        A skąd ja to wszystko znam. Miałam takoch imprezujacych sąsiadów, jak
        mieszkałam jeszcze z rodzicami w innym mieście, a teraz sprowadziłam sie do
        Warszawy i tez nbie jest lepiej. Moi starzy sąsiedzi mieli synów - nastolatków,
        którzy mieli wieże. Wiadomo co to oznacza, muzyka na caly regulator, w dzień,
        rano wieczore, . od casu ro zcasu impreza na cała noc, bez uprzedzenia
        oczywiście, niektórzy np,jak mieszkali na parterze czy pierwszym pietrze
        wystawiali głosniki na parapet zewnętrzny i wtedy była impreza na dworze i
        uszczęśliwianie na siłe wszystkich. Kiedys przy interwencji u jednego z
        rodziców , matka chłopaka powiedziała do mojej: Zrobie co będę mogła ale mogę
        niewiele. No cóż, rzeczywiście tak było.
        Teraz mieszkam na jednym z warszawskich osiedli i pode mną jest wynajmowane
        mieszkanie, przypuszczam, że nielegalnie. Sprowadzili się studenci- młodzi
        chłopcy i zaczeła sie jazda. Imprezy na okrągło, jak np. zrobili sylwestra to
        zaczęli we wtorek i skończyli w niedzielę.
        I tak prawie co weekend, było trochę spokoju wsesji czyli styczeń i luty a
        teraz - do niedawna znowu. ostatnio zaczeli w piątek jakąś imprezę. Oczywiście
        drzwi się nie zamykaly od liczby gości, trzaskanie, wrzaski śpiewy, muzyka itp.
        Po 10.00 mój mąz wybrał się do imprezowiczów i poprosił o ścieszenie muzyki, na
        drugi dzień, mimo, iz była to sobota musiał iść rano do parcy a ja raniutko
        wyjeżdżałam i żeby nie zasnąć za kierownicą chciałam trochę tej nocy pospac.
        Oczywiście nie wzieli sobie prosby do serca i było coraz głośniej, mąz oszedł
        wiec drugi raz, przed północą i przywitał go drugi podchmielony dobrze
        gospodarz i jego gośc - karakan - 1.50 w kapeluszu, jak ktos tu fajnie
        okreslił. I gadka mniej wiecej w tym stylu, "wiemy że obowiązuje cisza nocna,
        ale impreza dopiero sie rozkręca wieć jeszcze potrwa, jedyne co pan może zrobic
        to wezwac policję" mój mąz pyta więc" na pewno tego chcecie?"
        oni" tak, niech pan wzywa"
        Wic wezwaliśmy, przyjechali, pogadali z nimi, było z pół godziny cicho i dalej,
        więc wezwaliśmy drugi raz. Wtedy poskutkowało, bo sprawa wyladowała w sądzie
        grodzkim. Od tej pory cicho jak makiem zasiał.
        I wreszcie mozna normalnie żyć.
        • Gość: Ona Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: 212.244.226.* 16.04.03, 10:54
          Ja też mam sąsiada, który nie potrafi rozmawiać , używa tonu agresywnego,
          klnie przy tym jak szec. Zrobił impreze w środku tygodnia,ja wstaje wcześnie
          do pracy. Pukałam w podłogę,nie reagowali, zadzwoniłam na policje i był
          spokój. Tyle że sąsiad sie dwiedział,że to ja i zrobił mi awanturę, rzucając
          mięsem ile się da i teraz grozi mi,że mnie zap....
        • Gość: qwert HISTORIA NIESŁYCHANA!!! IP: *.szczecin.pl 13.04.03, 12:54
          Mieszkam w świeżo oddanym bloku. Moi sąsiedzi zza ściany regularnie robią
          imprezy. Po ostatniej sąsiad z dołu zadzwonił po policję. Policja przyjechała.
          Na porośbę o spokój, młodzi pobili policjantów. Ci wezwali posiłki.
          zniecierpliwieni oczekiwaniem palili pod blokiem papierosa za papierosem. po 30
          min. przyszło dwóch. okazało się że nie mogli znaleźć adresu!!!! Potem
          nadjechał radiowóz i w 10ciu zapukali do sąsiadów. Sąsiedzi tym razem nie
          otworzyli drzwi, tylko zapytali o nakaz. Policjanci nakazu nie mieli, tylko
          legitymacje. Cinato, że legitymacjami to mogą se ...podetrzeć. Policjanci
          jeszcze chwilę postali i odjechali. Następnego dnia okazało się, że sąsiedzi
          oskarzyli na komendzie policjantów (sic!!) o pobicie. Komendant tych dwóch
          zawiesił!!!
          Oto państwo prawa!
          Z ostatniej chwili.
          wczoraj w czasie imprezy, pod blok podjechały dwa samochody z 10cioma
          dresiażami. Ci zaczęli dobijać się do klatki, tłukąc szybę. Prawdopodobnie
          chcieli sie porachować z tymi z imprezy. Po 15 min odjechali. po kolejnych
          15min przyjechała policja. Policjanci mimo widocznych śladow włamania,
          stwierdzili, że nie będą się sprawą zajmować, bo w tym czsie ktoś może
          potrzebowaćpomocy, a oni tracą tu swój cenny czas. He, he, he.
        • Gość: qwert Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.szczecin.pl 13.04.03, 13:20
          Gość portalu: Piotr Miączyński napisał(a):

          > W najbliższą środę w Gazecie Wyborczej ukaże się poradnik jak walczyć z
          uciążli
          > wym sąsiadem. Zachęcamy wszystkich do lektury.
          >
          > Gazeta Dom
          ******************************************************************
          Panie Piotrze szanowny!!!
          tylko proszę bez takich rad jak np."zadzwonić po policję", bo to naprawdę nie
          skutkuje, patrz niżej.
          • Gość: Nina Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.toya.net.pl 13.04.03, 13:43
            Masz racje!U nas byl taki czas,ze ani policja ani nawet pogotowie nie chcialo
            przyjezdzac.Policja-bo adres znali doskonale i z gory wiedzieli,ze nie ma co
            sie spieszyc a pogotowie-bo ile razy mozna jezdzic do bolu watroby wywolanego
            przepiciem?
            Nie na miejscu beda rowniez rady typu "zawiadomic ZGM/spoldzielnie/itp."-u
            mnie administracja z marszu informuje tych,na ktorych sie poskarzono i
            problemy gotowe.Podobnie w sytuacji ciaglego zalewania mojego mieszkania przez
            pijaczka z petra wyzej (ostatni raz wczoraj,jakies 7 wiader wylapalam w
            przedpokoju).Administracja informuje,ze....mam sobie ubezpieczyc mieszkanie,bo
            sasiad to co prawda pijak,ale prawo do wody i kibelka posiada.Rozpacz po
            prostu.
            Pozdrawiam.
      • m.agnieszka Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.04.03, 10:57
        Witam,

        tak sobie czytam te wszystkie posty i dochodzę do wniosku, że ja mam też nie
        lepiej. Więc i ja dorzucę też coś do ogródka "uciążliwi sąsiedzi".

        Mieszkam sobie w wieżowcu na ostatnim 11 piętrze. Plusy są takie, że nikt mnie
        nie zaleje (całe szczęscie) i z okna mam ładny widok. Ale na to 11 piętro
        trzeba dojechać windą. Mam dostęp do dwóch wind, z czego ta w mojej klatce była
        niedawno remontowana. Nowa okleina (sklejka) w kabinie windy ładnie wyglądała
        przez krótki okres, potem gówniarze blokersi (bo nie sposób ich inaczej nazwać)
        postanowili upiększyć ją w środku wypisując czarnymi markerami słowa
        niecenzuralne. Szlak człowieka trafia widząc takie napisy, ale zwrócić im
        uwagę, to wyzwią ciebie (w najlepszym wypadku) od takich i owakich; a jeżeli
        zwrócić uwage rodzicom to ci są wielce obrażeni. Nie wiem gdzie i w jaki sposób
        rodzice wychowywali te swoje pociechy, o ile wogóle wychowywali. Niech napiszą
        matce czy ojcu w pokoju na ścianie coś takiego :))
        Następna sprawa: mam sąsiadów, którzy mieszkają pode mną - rodzina patologiczna
        alkoholowa (ostatnio troche mniej). Często zdarzało się tak, że jak mąż
        przychodził do domu wieczorem nawalony, żona robiła mu z tego powodu wymówki. A
        on wtedy ją "za fraki" i zaczął uderzać to o meble, to o ściany, a ona
        wołała "ratunku, pomocy". Kilka razy zgłaszało sie to na policję, ta
        przyjeżdzała, zabierała faceta, po jakim czasie on ponownie przychodził do domu
        i tak koło się zamyka. Później mówił wszystkim sąsiadom, żeby nie wtrącali nosa
        w nie swoje sprawy. Ostatnio trochę to ucichło i całe szczęscie. Teraz zamiast
        bicia żony, mam za darmo głośną muzykę z radia lub tv :). Kiedyś, jak mieszkał
        z nimi jeszcze syn (teraz siedzi za coś), to puszczał do bólu ostry metal-głowa
        pękała.
        W klatce mojej zamieszkuje również rodzina, która nie uznaje, że niedziela
        służy aby człowiek mógł w spokoju odpocząć, a oni wtedy zaczynają sobie
        remontować mieszkanie. Wówczas cały czas wiercą, a jak wiadomo ściany to
        wszystko noszą.

        To na razie tyle.
        Pozdrawiam wszystkich dręczonych przez sąsiadów :))
        • Gość: Szysz Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: 195.238.38.* 16.04.03, 11:45
          Tak się cieszyliśmy z nowego mieszkania, nareszcie nasze, tylko we dwoje.
          I tu pomyłka. A sąsiedzi?
          Na górze mieszakają ludzie z dwójką dzieci - ulubiona zabawa młodocianych:
          skakanie; efekt akustyczny : łup, łup,łup, brzdęk ( to szyby u nas).
          Na dole bardzo spokojne małżeństwo - ulubiona zabawa: palenie papierosów na
          balkonie; efekt powonieniowy: ...... i pozamykane okna u nas, nawet w upał.
          Za ścianą młody człowiek, mieszka sam - ulubiona zabawa: głośna muzyka, imprezy
          do 6 rano - nawet w dni powszednie, hodowla psów - kilku sztuk ( pieski nie
          lubią być zostawiane same na noc - hauuuuu!!!!); efekt akustyczny: !!!!!!!!!!!!
          Bliżej nie zlokalizowany sąsiad - ulubiona zabawa: stukanie, pukanie,
          wiercenie, szlifowanie (od dwóch lat); efekt akustyczny: wiiibrrrrrrruuujący!!!!
          Inni mieszkańcy bloku - ulubiona zabawa latem: posiedzenia i dyskusje na
          balkonach do późnych godzin nocnych, nocne entuzjastyczne okrzyki, sprawdzanie
          działania klaksonu samochodowego oraz alarmu tegoż.
          Może więc domek...
          • moj_nowy Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.04.03, 13:16
            Chyba domek. Biorąc pod uwagę efekt nośny ścian decydując się na mieszkanie w
            bloku decydujemy się na różnego rodzaju odgłosy od sąsiadów. Jak ktoś nie może
            tego wytrzymać - droga wolna, bo niech nikt nie oczekuje np. że jeśli ktoś
            wraca z pracy o 23 to pójdzie spać brudny bo komuś przeszkadza lecąca woda.
            • mira14 Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.04.03, 13:56
              Na pewno nie spij brudny, bo beda inne problemy niz te akustyczne.
              Pytanie jaka technika te brudy z siebie usuwasz. Czy w godzinach tuz przed
              polnoca wlewasz pelnym strumieniem wode do wanny , potem z przyjemnoscia
              chlapiesz sie jak kaczuszka, wychodzac z wanny z gracja zaczepisz o prysznic,
              ktory (z wcale nie lekkim halasem) uderzy o wanne, energicznie wyciagniesz
              korek a rozbudzeni sasiedzi przez moment pomysla, ze zanalezli sie nad
              wodospadem Niagara. Mozna tez wziac krotki prysznic, brudy tym sposobem tez
              zmyjesz, a nerwy sasiadow na pewno zostana nadszarpniete w mniejszym stopniu.
      • zbigniew.ostromecki Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.04.03, 11:08
        A może ktoś wie jak zareagować skutecznie na smród wydobywający
        się z mieszkania i od sasiada osobiście. Jaki organ jest władny
        stwierdzić swoim urzędowym nosem że smród jest uciążliwy i
        pozwala podjąć działania prawne. Swego czasu sanepid odmówił
        (nie ma norm) może inspektor ochrony środowiska ale to jest w
        budynku?! PROSZĘ O RADĘ BO WKRÓTCE UMRĘ ZE SMRODU.
        • Gość: lolla3 Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.chello.pl 11.05.03, 14:28
          Panie Zbigniewie!
          Mam identyczny problem zesmierdzącą sąsiadką, która zbiera różne rzeczy ze
          śmietnika. Kilka razy moja matka zostawiała jej w drzwiach list z prośbą o
          otwieranie okna z drugiej strony; pomogło na dzień, dwa. Kobieta się nie
          myje, "gotuje" jakieś przegniłe żarcie, a że blok jest z gatunku "każdy każdemu
          wielkim bratem", to smrody unoszą się na klatce dłuuugo...
          Będziemy grozić babie sanepidem i spółdzielnią, mam telefon do jej syna - parę
          lat temu był u niej i jak wy****lił większość tego śmietnika, to miała miejsce
          na nowe zbiory... Że też na takich nie ma rady!!! Utopić w kiblu i zakleić w
          beczce, jak to robią w Łodzi. Wówczas przynajmniej nie będzie AŻ TAK śmierdzieć.
          I apel: LUDZIE, NIE PALCIE NA KLATKACH!!!
      • Gość: Olcia Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.MAN.atcom.net.pl 16.04.03, 11:14
        A ja mam sytuację odwrotną... to ja jestem oskarżana o "bycie uciążliwym
        sąsiadem", mimo, ze uważam, że jest to bezpodstawne....
        I też czuje sie postawiona w sytuacji patowej:
        wprowadziłam sie do nowego bloku na nowym osiedlu. Oczywiscie parapetówka
        musiała byc, ale to było tylko RAZ i po uwagach sąsiada, zakończyliśmy
        spotkanie (bynajmniej nie można było tego nazwać libacją alkoholowa, ale
        rzeczywiscie było kilka osob). Ale taka impreza miała miejsce TYLKO RAZ...
        Ale sąsiad postanowił sobie, ze mnie "wychować".
        Za każdym razem, gdy wychodziłam wieczorem (23.00) na spacer z psem wyskakiwał
        zza drzwi i op... mnie za to, ze tupiemy. (moj pies nie jest az tak złośliwy)
        Powiem szczerze, juz miałam lęki przechodząc koło tamtych drzwi.
        Drugi przypadek: był piątek, spotkanie ze znajomymi: 6 osób siedzących przy
        stoliku, świeczuszki, nastrojowa muzyczka (naprawde cicho), winko w
        kieliszkach... godzina 22.30 - pojawia sie w moich drzwiach patrol mieszany -
        policjant + strażnik miejski. Dostali zgłoszenie o libacji alkoholowej i
        przyszli mnie pouczyc... prawde mowiac sami byli zdziwieni tym, co zastali, bo
        po prostu siedzielismy i rozmawialismy... spisali, ale niestety oni nie mają
        możliwosci określenia, czy wezwanie było podstawne czy nie... dodam, ze sąsiad
        ktory zgłaszał mieszka dwa pietra niżej, a gdy patrol wchodził na klatke chciał
        wejsc do mieszkania niżej (po przekątnej), gdyż tam była impreza, ale mieli
        wezwanie pod moj numer mieszkania, wiec musieli interweniować u mnie.
        My nadal kontynuowalismy spotkanie, tym razem zwracajac uwage, zeby nasze
        rozmowy nie były zbyt głośne. za godzinę pojawiła sie policja, informując, ze
        mieli ponowne zgłoszenie. Tez byli zdziwieni, ze na takie spotkanie ktos sie
        mogl skarżyc.
        Tydzien poźniej (w miedzyczasie nie było zadnych spotkań u mnie) pojawił sie
        Pan Dzielnicowy, mowiąc, ze sąsiad sie uskarża. Naprawde nie wiem, z jakiego
        powodu, ani nie mam dzieci, ani moj pies nie szczeka, ani nie slucham głośno
        muzyki!!! Ale cóż.. rolą dzielnicowego było spisanie mnie i pouczenie bez
        wzgledu, czy wezwania są zasadne, czy nie. Powiedział rownież, ze
        prawdopodobnie bedzie wniesiona sprawa przeciwko mnie w sądzie grodzkim.
        Inny przypadek: zostałam "zaczepiona" przez sąsiada przy wejsciu do budynku.
        Miał on do mnie pretensje, ze poprzedniego dnia o godzinie 1.00 w nocy schodził
        ode mnie tabun ludzi, ktorzy bardzo hałasowali na klatce schodowej. Ja
        poninformowałam go, ze poprzedniego dnia położyłam sie spać o godzinie 23.00 i
        owe osoby napewno nie schodziły ode mnie. On stwierdził, ze to nieprawda!!! i
        zrobił mi awanture na całe podworko.
        Powiem szczerze czuje sie "zaszczuta" i "sterroryzowana" przez owego sąsiada.
        Przyznaję że nowe budownictwo jest wyjątkowa akustyczne, bo jeszcze nawet nie
        ma mebli,a okolica jest bardzo cicha. Ja słyszę, gdy ktos pietro niżej chodzi
        boso po podłodze. no ale nie popadajmy w przesade.
        a co bedzie, gdy rzeczywiscie sprawa trafi do sądu grodzkiego? przeciez on ma
        dowody, ze wzywał na mnie policje, ale nikt nie mogł określić, ani nigdzie tego
        zaznaczyc, ze nie było zakłócania ciszy?
      • annkier Re: Uciążliwi lokatorzy 16.04.03, 11:18
        Moi "mili" sąsiedzi potrafią bawić sie o każdej porze dnia np. przychodzą nad
        ranem ok 5 i słuchają muzyki dyskutując przy tym zaciekle
        nadużywając "czarodziejskich słów". Od początku roku wynajmują lokal pod nami,
        natomiast pod nimi mieszkają sąsiedzi z Wietnamu którzy nie reagują w ogóle na
        ten hałas. Jedynie ja wydzwaniam na policję oraz zgłaszam dzielnicowemu o całym
        zajściu. Jednak niewiele to pomaga ponieważ po wizytach policji robi się
        jeszcze głośniej. Policja tez nie chce ciągle przyjeżdżać na takie wezwania.
        Zresztą odradza wniesienie sprawy oo zakłucanie spokoju do sądu argumentując to
        ponoszonymi kosztami w razie gdy byśmy nie mogli się stawić na rozprawie,
        natomiast sprawcy zakłucania spokoju nie ponoszą żadnych konsekwencji
        niestawiania się.
      • Gość: sąsiad Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.ii.uni.wroc.pl 16.04.03, 12:18
        A co zrobić z sąsiadem który nie hałasuje, nie śmieci, ale jego pasją jest bezpodstwane oskarżanie mnie i szpiegowanie? Starsza pani była zauważana pod moimi drzwiami przez innych sąsiadów gdy podsłuchiwała. W nocy nie mogę oglądać tv ani słuchać muzyki. Daje słowo że robię to naprawdę cicho, jednak według tej Pani po ciszy nocnej nawte mucha nie może u mnie latać. Jak przyjdą znajomi i sobie rozmawiamy to ona wzywa policję!
        • Gość: Ula Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.proxy.aol.com 14.01.04, 17:48
          Dam ci rade moze trafna zapros ta babe na kawe,gdy bedziesz miak gosci ale
          uprzedz ich o tym rozmawiajcie bardzo cicho babsko nie bedzie sie pytac bo
          bedzie jej wstyd rozmowe prowadzcie na jakis okreslony temat /przygotujcie sie
          na to/ np na temat Marsu lub na jakis dokumantalny ale tak aby ona nie mogla
          wziasc udzialu w rozmowie musisz sie zorietowac co robila ,gdzie pracowala nie
          siedzcie dlugo u nas w Canadzie ,gdy przyjdzie ktos na kawe dostaje najpierw
          piwo /kazdy je lubi /lub jakas wode do picia ,gdy rozmowa zbliza sie do konca
          podajesz kawe to znak,ze po wypicu jej jestes proszony do wyjscia jest to
          bardzo ladny sposob na spedzenie wieczora.Mysle,ze ci sie uda good luck
      • Gość: MMMADZIA Złośliwi sąsiedzi - niesłuszne oskarżenia IP: 192.11.224.* 16.04.03, 13:08
        Chciałam opiasać moją historię: mam fatalnych sąsiadów, konflikt rozpoczął się
        gdy zwróciłam im uwagę aby nie palili na klatce bo dym wchodzi mi do
        mieszkania, coś tam odburknęli i przestali, ale za to.....pukają do mnie jak
        tylko puszczę trochę głośnie muzykę, czy próbuje wbić gwóżdz...zakrawa to na
        obłęd, tak jakby się uwzieli, co więcej napisali na mnie skargę do spółdzielni,
        że u mnie są jakieś burdy pijackie, chore...mieszkam sama i pracuje przez cały
        dzień! Odpisałam do spóldzielni, opisując sutuację, i oświadczyłam, że nie
        życzę sobie tego typu pomówień i będę reagowała na tego typu pisma jeżeli będą
        dysponowali dowodami - raporty policji czy straży miejskiej....!
        Jestem zaszokowana rozwojem sytuacji i groźbami spółdzielni pod moim adresm -
        dotyczącymi wykluczenia z członków spółdzielni.
        Na razie sprawa ucichła...ale wskutek tego czuję się nieswojo w moim własnym
        mieszkaniu!
        Sąsiedzi osiągneli efekt!
        Piszę to wszystko ku rozwadze i uwadze, że nie wszystkie skargi są przwdziwe i
        uzasadnione!
        Co myślicie?
      • Gość: zoja Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.microb.uni.wroc.pl 16.04.03, 13:53
        Moi sąsiedzi regularnie uprzykrzają życie mojej rodzinie, mieszkamy w
        bliźniaku, w niewielkiej miejscowości, a status materialny najbliższych
        sąsiadów odbiega od naszego. Najczęsciej budzi mnie walenie w ściany od godziny
        6 rano, również w weekendy, rzucane są śmieci na nasz z reguły posprzątany
        trawnik, wypielęgnowane rośliny w ogrodzie są zlewane substancją, po której
        oczywiście usychają. Wezwani policjanci twierdzą, że muszę mieć 2 świadków,
        najlepiej postronnych... bezradność jest nie do zniesienia!!! czyżby jedynym
        wyjściem było zgodnie z przysłowiem "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie" zniżenie się
        do poziomu sąsiadów???
      • Gość: Zameczony_martyr Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.acn.pl 16.04.03, 14:47
        redakcja napisała:

        > Sąsiedzi robią imprezy od rana do nocy? Wrzucają Ci nieczystości do
        > ogródka? Robią remont, który trwa już dwa lata? Prowadzą nieopodal
        > warsztat, który zatruwa Ci powietrze? A może udało Ci się jakoś
        > zalatwic takie sprawy? Opisz nam takie przypadki!

        BaRDZO PROSZĘ, PRZECZYTAJCIE MÓJ KRZYK ROZPACZY p.t.!!!CHRAPANIE NA BALKONIE
        i poradźcie coś. na myśl o tym, że niedługo zaczną się ciepłe noce,skóra mi
        cierpnie, a inni, nie mający opisanych atrakcji, pewnie czekają na ciepłe noce
        z utęsknieniem ! HELP ! pozdrawia - zestresowany martyr
          • Gość: zamęczony_martyr Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.acn.pl 16.04.03, 17:32
            annkier napisała:

            > W nocy używam zatyczek do uszu trochę tłumią chrapanie

            Jak sobie wyobrażasz np. słuchanie radia, muzyki np klasycznej, TV i w ogóle 3-
            4 miesiące od godz 21-szej, albo i wcześniej żyć z zatyczkami w uszach we
            własnym locum. Jeżeli coś włączam ( radio,tv,cd ) około godz. 21-szej to
            wiadomo, że po cichu, nie na ful decybeli. Wyobraż sobie teraz upał, takie jak
            były zeszłego lata. to chyba nie luxus,że chce sie mieć drzwi na loggie
            otwarte. Nie stac mnie na klimę. A jak okno.lub drzwi uchylę to jedno co
            słychać to potworne,nieludzkie chrapanie. Nie ma mowy o czytaniu lub słuchaniu
            i o żadnym odpoczynku i relaxie. Jak ci sie chce i masz czas- to przeczytaj
            moje wszystkie posty w wątku " CHRAPANIE na BALKONIE "pozdraw. _ martyr
            • annkier Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.04.03, 17:42
              Gość portalu: zamęczony_martyr napisał(a):

              > annkier napisała:
              >
              > > W nocy używam zatyczek do uszu trochę tłumią chrapanie
              >
              > Jak sobie wyobrażasz np. słuchanie radia, muzyki np klasycznej, TV i w ogóle
              3-
              > 4 miesiące od godz 21-szej, albo i wcześniej żyć z zatyczkami w uszach we
              > własnym locum. Jeżeli coś włączam ( radio,tv,cd ) około godz. 21-szej to
              > wiadomo, że po cichu, nie na ful decybeli. Wyobraż sobie teraz upał, takie
              jak

              moze wydać Ci się głupie ale właśnie między innymi z tego powodu wyprowadzam
              się z mojego mieszkania
              poradziłam sobie z głośnymi sąsiadami wzywając policje
              jesli on tak głośno chrapie to oni też to usłysszą jak przyjdą do Ciebie i
              posłuchają
              a tymczasowo kozystaj z zatyczek
              proponuje budowe domu
              wlasnie tak robie
              a.
              > były zeszłego lata. to chyba nie luxus,że chce sie mieć drzwi na loggie
              > otwarte. Nie stac mnie na klimę. A jak okno.lub drzwi uchylę to jedno co
              > słychać to potworne,nieludzkie chrapanie. Nie ma mowy o czytaniu lub
              słuchaniu
              > i o żadnym odpoczynku i relaxie. Jak ci sie chce i masz czas- to przeczytaj
              > moje wszystkie posty w wątku " CHRAPANIE na BALKONIE "pozdraw. _ martyr
      • Gość: Bb Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 16.04.03, 15:19
        Mieszkam na małym nowopowstałym osiedlu segmentów. Sąsiedzi ze skrajnego
        segmentu graniczącym z wjazdem na teren wspólnego osiedla z uporem maniaka
        parkują swój samochód w takim miejscu, że utrudniają wjazd pozostałym osobom na
        teren osiedla. Dodam, że jest to o tyle dziwne, że sąsiedzi ci posiadają swoje
        miejsce parkingowe. Na prośby całego osiedla żeby parkowali samochód na
        miejscu parkingowym a nie na wspólnej drodze reagują niesłyszeniem i
        lekceważeniem a czasem niemiłymi komentarzami. Niby nic takiego, ale wkurza i
        stwarza sytuację konfliktową. Dlaczego ludzie w Polsce tak często nie potrafią
        wykazać się kulturą osobistą i tak bardzo lubią ze sobą walczyć. Czyż z
        sąsiadami nie powinno się żyć w zgodzie?
      • Gość: Ilo Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: 195.94.206.* 16.04.03, 16:19
        Nie popadajmy w skrajności. Jednym naprawdę przydałaby się pomoc w związku z
        uciążliwymi sąsiadami a niektórzy piszą o drobnostkach odkrywając swoje karty i
        widać zaraz, że mamy przypadek sfrustrowanego człowieka. W tych ciężkich
        czasach ludzie są znerwicowni pogonią za pieniądzem, zmęczeni różnymi
        doczesnymi problemami. Jedni skarżą na innych tylko dlatego, że nie mogą
        znaleźć upustu dla swoich emocji np.: dlatego, że nie potrafią powiedzieć o
        trapiących ich sprawach swoim przełożonym, że nie stać ich na samochód a inni
        mają lepiej itd. A tu jest sposobność dopiec komuś np.: sąsiadowi. - "No to
        słuchaj sąsiedzie: chodź po swoim mieszkaniu tylko w butach na "filcu", nie pal
        na balkonie, nie oglądaj telewizji po 21.00, nie używaj swojej wieży (bo ma za
        dużą moc muzyczną), nie budź się zegarkiem z melodyjką bo ja z Tobą nie muszę
        wstawać, nie kąp się po 22.00, nie wyprowadzaj psa po 22.00 ... itd."
        Dosyć, dosyć, dosyć takim bzdurą. Ci wszyscy co mają problem ze sobą niech
        znajdą inną stronę (wyluzujcie się i zacznijcie się śmiać z takich drobnostek).
        Piszcie tylko o poważnych rzeczach.
        Pozdrawiam
        • Gość: Hersi Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.menos.org 16.04.03, 17:36
          przeczytałam wszystkie wypowiedzi na forum nie mam zamiaru powtarzać sie tu do
          znudzenia o ciągłych awanturach w bloku w ktorym mieszkam,przykrych zapachach,
          paleniu i ćpaniu naklatce,najlepsze jest to ze od paru dni tzw blokersi ktorzy
          zalozyli sobie klub na poddaszu wylewaja mocz przez okna na przechodniow-
          siedza tam caly dzien, pija piwo nie chce im sie wychodzic siusiu na podworko
          wiec sikaja do butelek a pozniej urzadzaja sobie polowanie na
          przechodniow.chodzi o osiedle w Piekarach na roweckiego-omijajcie to
          miejsce!! pozdrowienia dla wszystkich:-))
        • Gość: Maximus_rex Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.acn.pl 16.04.03, 17:40
          Gość portalu: Ilo napisał(a):

          > Nie popadajmy w skrajności. Jednym naprawdę przydałaby się pomoc w związku z
          > uciążliwymi sąsiadami a niektórzy piszą o drobnostkach ..... pal
          >
          > Dosyć, dosyć, dosyć takim bzdurą. > BZDUROM a nie bzdurą !!!!!

          Uważasz, że parkowanie na wyjeździe i tym samym utrudnianie innym- to bzdura ??
          Niektórym można nasrać na głowę a powiedzą,że deszcz pada.
          gratuluję stopnia masohizmu. Przystosowałeś się dokładnie, aż za dokładnie.
          Ty i w Bangladeszu w powódź czułbyś się cool.
        • Gość: jme1 Do ilo IP: *.is.gliwice.pl 17.04.03, 09:08
          Wylania mi sie taki obraz czlowieka : owszem, makabryczny mord na mojej ulicy
          jeszcze mnie poruszy, wielka sprawa, ale juz napad na sasiadke pod sklepem i
          zabranie portmonetki z pieniedzmi mam gdzies, taki jest dzisiejszy swiat i
          musze sie z tym pogodzic. A ja nie zgadzam sie z toba, ze trzeba sie dostosowac
          i uwazam ze to wlasnie dla takich jak ty, co to nie widza problemu w glosnej
          muzyce ( nie mam dobrego auta to niech przynajmniej ludziska wiedza ze mam
          dobry sprzet) , czlapaniu komus nad glowa przez caly dzien w obuwiu domowym
          typu trampki ( nie bede chodzil na paluszkach we wlasnym mieszkaniu),
          przyjemnych kapielach o 3 nad ranem (wolnoc Tomku w swoim domku) , puszczeniu
          samopas pojedynczego egzemplarza,dwojki,trojki rozbawionych przedszkolakow
          (pilki, znow te trampki, jezdzace z odpowiednim sygnalem samochodziki ), ze to
          wlasnie dla takich jak ty przydalaby sie wielka akcja uswiadamiajaca. Moze tym
          razam zamiast "Rodzic po ludzku" zacznijmy "Mieszkac po ludzku". Bo na te
          wielkie problemy , ktore juz tylko ciebie poruszaja ( jakies mety spoleczne
          sikajace przez okno, codzienne pijackie burdy nocne ) ... chyba faktycznie
          tylko policja i sady. Ja mysle o ludziach z ktorymi daloby sie jeszcze dogadac
          a oni sobie nie USWIADAMIAJA ze sa uciazliwy. Tak jak juz pisalam , chcesz miec
          w mieszkaniu piekne, drewniane podlogi pomysl w czym po tych podlogach
          chodzisz, nie chcesz myslec i nie zrezygnujesz z wygodnych drewniakow to poloz
          na podlodze gruba wykladzine. Ale jezeli chcesz miec piekne drewniane podlogi i
          nie chcesz zrezygnowac z wygodnych drewniakow to po prostu jestes zwyklym
          chamem i to raczej ty powinienes pomyslec o kupnie wlasnego domku a nie dawac
          takich rad na przyklad mnie, ktorej akurat przyszlo mieszkac pod toba.

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka