bupu
26.03.26, 07:19
Za intrygujące uważam, że jedyni sąsiedzi z którymi Borejki utrzymują kontakty po OwR to pani Szczepańska i dyr. Dąbek-Nowacka. Sąsiedzi z przeciwka (a muszą tacy być) nie istnieją, ditto ci z I piętra poza Nowackimi i ci z II. Nikt jakoś nie wpada do tych przemiłych ludzi na herbatkę, nie pożycza szklanki cukru i nie pyta o przepis na dobre ciasto. Nikt nie puka w świąteczny poranek w Pulpecji do ich drzwi, stroskany brakiem ogrzewania, nikt nie rzuca nawet "dżbry" na schodach. Zupełnie jakby wszyscy w kamienicy omijali ich szerokim kołem :>