26.03.26, 07:19

Za intrygujące uważam, że jedyni sąsiedzi z którymi Borejki utrzymują kontakty po OwR to pani Szczepańska i dyr. Dąbek-Nowacka. Sąsiedzi z przeciwka (a muszą tacy być) nie istnieją, ditto ci z I piętra poza Nowackimi i ci z II. Nikt jakoś nie wpada do tych przemiłych ludzi na herbatkę, nie pożycza szklanki cukru i nie pyta o przepis na dobre ciasto. Nikt nie puka w świąteczny poranek w Pulpecji do ich drzwi, stroskany brakiem ogrzewania, nikt nie rzuca nawet "dżbry" na schodach. Zupełnie jakby wszyscy w kamienicy omijali ich szerokim kołem :>
Obserwuj wątek
    • czekamnawiatr Re: Sąsiedzi 26.03.26, 07:56
      Też bym ich omijała 😃. Widać się ałtorce prawda niechcący wymksła.
    • przymrozki Re: Sąsiedzi 26.03.26, 09:16
      Może uciekli w popłochu, a mieszkania sprzedali lub wynajęli klientom biznesowym (takim jak biznes laryngologiczny Idy).

      Borejkowie przecież mogli być uciążliwi nie tylko swoją inteligencką wyższością, ale też tak ogólnoludzko. Porozumiewają się między sobą waleniem w ściany, ciągle kiszą w mieszkaniu tuziny niewychowanych dzieci, którą drą się pewnie jak oparzone, Józek z IGSem mają trąbkę, Laura pianino i swój operowy sopran, którym piłuje kiedy ją najdzie, nie mając względu na sąsiadów, do tego regularnie urządzają w mieszkaniu spędy na kilkadziesiąt osób.
      • tt-tka Re: Sąsiedzi 26.03.26, 09:30
        Ba, nawet Roma, jedyna przyjaciolka, czy Dziuba, jedyny przyjaciel, nie zaglada na Rusfelta, choc rusfeltczykow u siebie przyjmuja bez oporow...
        mam teorie taka - jak sie swiezo sprowadzili w tym nastoleciu Gaby i Idy, to mieszkanie bylo jeszcze po Gizeli zadbane; a potem zaczely sie gromadzic wieloletnie poklady milego kurzu wymieszane z zapachem starej smazeniny i jak kogo ten zapaszek owional od progu, to drugi raz dany osobnik juz sie nie pojawial
      • przymrozki Re: Sąsiedzi 26.03.26, 10:36
        I remonty. Zostawiłam sobie na koniec i w końcu zapomniałam. Przecież oni ciągle coś remontują. I pół biedy gdy kulturalnie zatrudniają fachowców pracujących w zwykłych godzinach pracy (tzn. Chrobota wielofunkcyjnego), ale oni przecież zwykle remontują sami, czyli pewnie po pracy i w weekendy.
      • bupu Re: Sąsiedzi 26.03.26, 11:15
        przymrozki napisała:

        > Może uciekli w popłochu, a mieszkania sprzedali lub wynajęli klientom biznesowy
        > m (takim jak biznes laryngologiczny Idy).
        >
        > Borejkowie przecież mogli być uciążliwi nie tylko swoją inteligencką wyższością
        > , ale też tak ogólnoludzko. Porozumiewają się między sobą waleniem w ściany, ci
        > ągle kiszą w mieszkaniu tuziny niewychowanych dzieci, którą drą się pewnie jak
        > oparzone, Józek z IGSem mają trąbkę, Laura pianino i swój operowy sopran, który
        > m piłuje kiedy ją najdzie, nie mając względu na sąsiadów

        Pyziakowny ongi posiadały akordeon produkcji radzieckiej. Nie wątpię, że sąsiedzi łkali ze szczęścia.
        • przymrozki Re: Sąsiedzi 26.03.26, 11:51
          bupu napisała:

          > Pyziakowny ongi posiadały akordeon produkcji radzieckiej. Nie wątpię, że sąsied
          > zi łkali ze szczęścia.

          Racja, wysadzany udawaną masą perłową.
    • tygrys_dziure_wygryzl Re: Sąsiedzi 26.03.26, 09:26
      Kamienica niemała a mieszkają raptem 2 rodziny, Borejki i Dąbki-Nowackie.
      Kojarzy mi się tylko sytuacja z "DP" gdy Gaba przypomina sobie, że Pyza i Laura bawiły się lalkami na podwórku z dziećmi sąsiadów. Ale to równie dobrze mogli być sąsiedzi z kolejnej kamienicy.

      Przy okazji sprawdziłam właśnie w Kłamczusze, że ówczesny adres Pawła to Roosevelta 5a m.2. To co z tym Zaciszem w końcu? I jaki adres mieliby wtedy Lewandowscy i Ogorzałkowie? Roosevelta 5/-1 oraz 5/-2? Czy 5/1a albo 5/1b?
      • tt-tka Re: Sąsiedzi 26.03.26, 09:32
        Zacisze bylo mala uliczka na tylach kamienicy. Urzedowy adres to Rusfelta, na Zacisze prowadzilo tylne wyjscie.
        O numeracje nie pytaj.
      • pi.piasia Re: Sąsiedzi 26.03.26, 13:55
        tygrys_dziure_wygryzl napisała:

        > Kamienica niemała a mieszkają raptem 2 rodziny, Borejki i Dąbki-Nowackie.
        > Kojarzy mi się tylko sytuacja z "DP" gdy Gaba przypomina sobie, że Pyza i Laura
        > bawiły się lalkami na podwórku z dziećmi sąsiadów. Ale to równie dobrze mogli
        > być sąsiedzi z kolejnej kamienicy.
        >
        > Przy okazji sprawdziłam właśnie w Kłamczusze, że ówczesny adres Pawła to Roosev
        > elta 5a m.2. To co z tym Zaciszem w końcu?

        O Zaciszu powiedziała Anieli Tosia:
        - Ona chyba mieszka gdzieś niedaleko? - spytała Aniela niewinnie.
        - Kto? Wicedyrektor? - Tosia wytarła nos sobie i płaczącemu Tomciowi. - Mieszka gdzieś na Zaciszu.
        -

        i dalej:
        Cała ulica Zacisze nie miała więcej jak kilka domów - nie licząc usadowionego bokiem przy jej wlocie szpitala imienia Raszei. Nietrudno było przejść się po bramach i na liście lokatorów odnaleźć nazwisko wicedyrektor.
        oraz rozwiązanie zagadki:
        Zeszli na półpiętro.
        - Tędy będzie bliżej - zorientował się Tomcio, patrząc przez niebieskie szybki drzwi frontowych. - Tutaj jest wyjście na Roosevelta.
        Wyjście na Roosevelta!!!
        Aniela wyszła przed bramę o niebieskich szybkach. Istotnie. Ulica Roosevelta była właśnie tą ruchliwą arterią z tramwajami. Dom miał numer pięć, wszystko się zgadzało. Kamienica była przejściowa. Pawełek mieszkał jednocześnie przy ulicy Roosevelta i przy Zaciszu.


        Natomiast ja zauważyłam w mojej wersji elektronicznej inną zaskakującą rzecz - Pawełek napisał Anielce adres z nrem 5a, natomiast Aniela zaadresowała list do niego już bez tego "a". A kod pocztowy tego samego miejsca jest kompletnie różny!
        Przekłamanie elektroniczne czy babol? Kto ma wersję papierową?


        • chatgris01 Re: Sąsiedzi 26.03.26, 14:20
          pi.piasia napisał(a):

          > Natomiast ja zauważyłam w mojej wersji elektronicznej inną zaskakującą rzecz -
          > Pawełek napisał Anielce adres z nrem 5a, natomiast Aniela zaadresowała list do
          > niego już bez tego "a". A kod pocztowy tego samego miejsca jest kompletnie różn
          > y!
          > Przekłamanie elektroniczne czy babol? Kto ma wersję papierową?
          >
          >

          Ja mam papierową, w wydaniu 5 z 1991 roku (Nasza Księgarnia) adres się zgadza, Pawełek podaje w tym liście Roosevelta 5a m.2, 60-829 Poznań, i Aniela mu odpisuje na ten sam adres.
          • pi.piasia Re: Sąsiedzi 26.03.26, 17:25
            chatgris01 napisała:


            >
            > Ja mam papierową, w wydaniu 5 z 1991 roku (Nasza Księgarnia) adres się zgadza,
            > Pawełek podaje w tym liście Roosevelta 5a m.2, 60-829 Poznań, i Aniela mu odpis
            > uje na ten sam adres.

            Dzięki!
      • chatgris01 Re: Sąsiedzi 26.03.26, 14:14
        tygrys_dziure_wygryzl napisała:

        > Kamienica niemała a mieszkają raptem 2 rodziny, Borejki i Dąbki-Nowackie.

        Jeszcze Lewandowscy i Ogorzałkowie w suterenie.
        Pani Szczepańska zmarła, a Gadomskich i Łuczaków zapewne amba zjadła, bo zniknęli bez wzmianki zdaje się już natychmiast po KK.

      • ako17 Re: Sąsiedzi 26.03.26, 19:28
        tygrys_dziure_wygryzl napisała:

        > Kamienica niemała a mieszkają raptem 2 rodziny, Borejki i Dąbki-Nowackie.

        Jak to jest, na litość, możliwe? Przecież to jest naprawdę duży budynek.
        Przypomina mi się pierwsza powieść kryminalna J.K. Rowling (napisana pod pseudonimem), "Wołanie kukułki". Tam był nowoczesny apartamentowiec, w którym na każdym poziomie było jedno mieszkanie - razem 3, z czego tylko 2 zamieszkane.
        No, ale nikt z lokatorów nie był etosowym inteligentem, wymachującym sztandarem wywalenia na dobra materialne.
        • tt-tka Re: Sąsiedzi 26.03.26, 19:36
          Poczatkowo, do OwR mieszka wiecej - Lewandowscy, Ogorzalkowie, p. Szczepanska, Gadomscy, Luczakowie... wolno przypuscic, ze inni tez, tylko nie dostapili zaszczytu wymienienia, przeciez Dabek-Nowaccy nie zajmowali calego pietra, musieli miec sasiadow naprzeciwko, nad nimi tez ktos mieszkal (ile tam jest pieter, nie pamietam) - i zapewne nadal mieszkaja, jak nie ci, to inni, tylko nie ulegli czarowi borejkow i na schodach wymijali ich pospiesznie (starajac sie nie oddychac, gdy przechodzili obok otwartych drzwi) lub, co rownie ptawdopodobne, altoressie nie starczylo wyobrazni na zaludnienie :P
          • przymrozki Re: Sąsiedzi 27.03.26, 07:26
            tt-tka napisała:

            > Poczatkowo, do OwR mieszka wiecej - Lewandowscy, Ogorzalkowie,

            Akurat ci (miejmy nadzieję, że dobrowolnie i na lepsze) odeszli weg, żeby zrobić miejsce dla Pałysów. Wedle mapy gugla kamienica ma dwie piętra plus poddasze ewidentnie wyglądające na zamieszkałe (natomiast nie jest jasne, czy to poddasze to oddzielne lokale czy wieżyczki dwupoziomowych apartamentów). Tak czy inaczej mieszkający na parterze Borejkowie mają nad sobą przynajmniej dwa piętra mieszkań. Raczej nie okupuje ich sama pani Dąbek-Nowacka (sama lub z mężem, w sumie nie wiemy, czy pan Nowacki żyje).
      • bupu Re: Sąsiedzi 29.03.26, 07:42
        tygrys_dziure_wygryzl napisała:

        > Kamienica niemała a mieszkają raptem 2 rodziny, Borejki i Dąbki-Nowackie.

        Ano właśnie, Pawełek ma matkę nie w Środzie wszakże, tylko na R5. Zgaduje, że ją odwiedza, ciekawym jest za to, że młodzi państwo Nowaccy nie odwiedzają w ogóle Borejkow.
        • przymrozki Re: Sąsiedzi 29.03.26, 11:50
          bupu napisała:


          > Ano właśnie, Pawełek ma matkę nie w Środzie wszakże, tylko na R5.

          Chyba że został nauczycielem.

          >Zgaduje, że j
          > ą odwiedza, ciekawym jest za to, że młodzi państwo Nowaccy nie odwiedzają w ogó
          > le Borejkow.

          W sumie Gaba z Pawłem nie przyjaźnili się jakoś szczególnie, mogliby być tylko na "cześć, co u ciebie" przy przypadkowych spotkaniach na klatce schodowej, kończonych zwyczajowym i nigdy niespełnionym "musimy się kiedyś umówić na kawę".

          Ale i tak uważam, że mamy dowód na to, że MM zapomniała o Pawełku. Nie ma opcji, żeby władcza i pewna siebie pani dyrektor, matka co najmniej jednego naukowca i wykładowcy akademickiego z sukcesami międzynarodowymi, płaszczyła się lękliwie przez koleżanką z dzieciństwa syna i swoją odwieczną sąsiadką, tylko dlatego, że owa sąsiadka ma habilitację z filologii klasycznej. A gdyby coś takiego się jednak wydarzyło, gdyby kobiecie w wieku Mili i Ignaca nagle zmieniła się osobowość, to empatyczna i zawsze pomocna Gabriela powinna się zainteresować, czy pani Dąbek-Nowacka dobrze się czuje i nie potrzebuje pomocy.
          • mackakisa Re: Sąsiedzi 29.03.26, 12:04
            przymrozki napisała:
            > Ale i tak uważam, że mamy dowód na to, że MM zapomniała o Pawełku. Nie ma opcji
            > , żeby władcza i pewna siebie pani dyrektor, matka co najmniej jednego naukowca
            > i wykładowcy akademickiego z sukcesami międzynarodowymi, płaszczyła się lękliw
            > ie przez koleżanką z dzieciństwa syna i swoją odwieczną sąsiadką, tylko dlatego
            > , że owa sąsiadka ma habilitację z filologii klasycznej. A gdyby coś takiego si
            > ę jednak wydarzyło, gdyby kobiecie w wieku Mili i Ignaca nagle zmieniła się oso
            > bowość, to empatyczna i zawsze pomocna Gabriela powinna się zainteresować, czy
            > pani Dąbek-Nowacka dobrze się czuje i nie potrzebuje pomocy.

            Eee tam, jestem pewna, że jakbyśmy mogli wejść w myśli pani wicedyrektor, to byśmy się dowiedzieli, że żałuje ona, iż Pawełek wybrał Danusię, a nie mądrą i dzielną, bardzo dzielną doktor habilitowaną Gabrielę Strybę.
            • przymrozki Re: Sąsiedzi 29.03.26, 12:31
              mackakisa napisał(a):

              > Eee tam, jestem pewna, że jakbyśmy mogli wejść w myśli pani wicedyrektor, to by
              > śmy się dowiedzieli, że żałuje ona, iż Pawełek wybrał Danusię, a nie mądrą i dz
              > ielną, bardzo dzielną doktor habilitowaną Gabrielę Strybę.

              A to na pewno, w Neo cały świat kręci się wokół Gaby. Ale w starszych tomach pani Dąbek-Nowacka miała Borejków tam, gdzie kolory ziemi i pewnie by jej się w głowie nie mieściło, że Pawełek mógłby woleć kocmołucha z rodziny wielodzietnych dziwaków śliniących się na widok cielęciny niż elegancką, uduchowioną Danusię z rodziny tych poważanych Filipiaków, którzy jakby chcieli cielęciny, to zeszliby sobie do własnej piwnicy, a nie błąkali się po cudzych.
              • mackakisa Re: Sąsiedzi 29.03.26, 13:21
                przymrozki napisała:

                > mackakisa napisał(a):
                >
                > > Eee tam, jestem pewna, że jakbyśmy mogli wejść w myśli pani wicedyrektor,
                > to by
                > > śmy się dowiedzieli, że żałuje ona, iż Pawełek wybrał Danusię, a nie mądr
                > ą i dz
                > > ielną, bardzo dzielną doktor habilitowaną Gabrielę Strybę.
                >
                > A to na pewno, w Neo cały świat kręci się wokół Gaby. Ale w starszych tomach pa
                > ni Dąbek-Nowacka miała Borejków tam, gdzie kolory ziemi i pewnie by jej się w g
                > łowie nie mieściło, że Pawełek mógłby woleć kocmołucha z rodziny wielodzietnych
                > dziwaków śliniących się na widok cielęciny niż elegancką, uduchowioną Danusię
                > z rodziny tych poważanych Filipiaków, którzy jakby chcieli cielęciny, to zeszli
                > by sobie do własnej piwnicy, a nie błąkali się po cudzych.

                No pewnie! I do tego czułaby niesmak, że tego kocmołucha chciał Pawełek poderwać na keks z kandyzowanymi wiśniami.
                Ciekawe, jakby się czuła, zobaczywszy Gabę we własnym mieszkaniu nad tym leksem.
                • mackakisa Re: Sąsiedzi 29.03.26, 14:08
                  .
                  >
                  > No pewnie! I do tego czułaby niesmak, że tego kocmołucha chciał Pawełek poderwa
                  > ć na keks z kandyzowanymi wiśniami.
                  > Ciekawe, jakby się czuła, zobaczywszy Gabę we własnym mieszkaniu nad tym leksem
                  > .
                  Keksem🙈
          • bupu Re: Sąsiedzi 29.03.26, 14:43
            przymrozki napisała:

            > bupu napisała:
            >
            >
            > > Ano właśnie, Pawełek ma matkę nie w Środzie wszakże, tylko na R5.
            >
            > Chyba że został nauczycielem.

            Został profesorem , co to zagramanico wykłada. Też skądinąd niezła przemiana, leniwy bananowiec który znienacka postanawia zostać naukowcem.

            > >Zgaduje, że j
            > > ą odwiedza, ciekawym jest za to, że młodzi państwo Nowaccy nie odwiedzają
            > w ogó
            > > le Borejkow.
            >
            > W sumie Gaba z Pawłem nie przyjaźnili się jakoś szczególnie, mogliby być tylko
            > na "cześć, co u ciebie" przy przypadkowych spotkaniach na klatce schodowej, koń
            > czonych zwyczajowym i nigdy niespełnionym "musimy się kiedyś umówić na kawę".

            Niemniej jednak wedle zapewnień autorki mieszkanie Borejkow to oaza miłego ciepła, w której każdy uwielbia przebywać. Rylko jakoś tych każdych nie widać, wszycy wkoło trzymają się na dystans.


            > Ale i tak uważam, że mamy dowód na to, że MM zapomniała o Pawełku. Nie ma opcji
            > , żeby władcza i pewna siebie pani dyrektor, matka co najmniej jednego naukowca
            > i wykładowcy akademickiego z sukcesami międzynarodowymi, płaszczyła się lękliw
            > ie przez koleżanką z dzieciństwa syna i swoją odwieczną sąsiadką, tylko dlatego
            > , że owa sąsiadka ma habilitację z filologii klasycznej.

            A to absolutnie, pani dyrektor uniżenie paniprofesorująca Gabie razi mnie potwornie.
            • przymrozki Re: Sąsiedzi 29.03.26, 16:06
              bupu napisała:

              > Został profesorem , co to zagramanico wykłada. Też skądinąd niezła przemiana, l
              > eniwy bananowiec który znienacka postanawia zostać naukowcem.

              O tyle nie jest to całkiem ex machina, że Paweł od początku był pokazywany jako wyjątkowo zdolny. Piróg uważał go za jednego ze swoich najlepszych uczniów, a kiedy Pawełek zakolegował się z Robertem, po incydencie pączkowym, widziano ich snujących rozważania o półprzewodnikach, a nie babach i wódce. Jakby mu MM napisała karierę naukową w Posen i doskonałe wyniki w jakiejś wysokospecjalistycznej i innowacyjnej inżynierii, to rzecz by była niedziwna.

              Natomiast, żeby młody naukowiec (on w BBB nie miał nawet trzydziestki) z PRL w 1988 r. robił karierę w RFN - to jednak wymagało czegoś więcej niż bycia tylko trochę mniej zdolnym w liceum niż Hajduk. A dyrektorska rodzina w Posen nie miałaby ani takich znajomości, ani pieniędzy, żeby to załatwić (nawet jeżeli oboje starsi państwo Nowaccy łykali łapówki jak pelikany, to brali je w złotówkach, które po wczesnym kursie dojcze marek, były w Monachium niewiele warte).

              > Niemniej jednak wedle zapewnień autorki mieszkanie Borejkow to oaza miłego ciep
              > ła, w której każdy uwielbia przebywać. Rylko jakoś tych każdych nie widać, wszy
              > cy wkoło trzymają się na dystans.

              Ale dla ludzi cywilizowanych i szlachetnych, Pawełek pewnie stał po stronie "jakich-to-dziecko-ma-koleżanek". Czyli był brzydki i ulany, czytał najwyżej Kinga, oglądał telewizję, a jego dzieci nie potrafiły kochać prawdziwie.




              • tt-tka Re: Sąsiedzi 29.03.26, 16:51
                Skad wam sie ten Pawelek bananowiec wzial ?
                sprzatac umie, i robi to, po kolejkach wystaje, w domu i rodzinie swoja dzialke ma, uczy sie dobrze i chetnie, a i pozaszkolne zainteresowania ma i je realizuje - zamozny z domu, ale jaki tam z niego bananowiec, normalny chlopak, tyle ze babiarz (a to mu pewnie Danusia ukrocila)

                a i profesorem ni czorta nie mogl byc w 1988, ani w Monachium, ani w Posen, skoro w 78 byl zaledwie trzecioklasista
                • przymrozki Re: Sąsiedzi 29.03.26, 18:12
                  tt-tka napisała:

                  > Skad wam sie ten Pawelek bananowiec wzial ?

                  Kwestia definicji bananowca. Jeżeli wystarczy bycie z zamożnego domu, to był. Jeżeli bananowiec musi być albo nieświadomy swojego przywileju, albo świadomie go nadużywający dla własnych korzyści, to rzeczywiście już niekoniecznie, bo jego kobieciarstwo mogło mieć źródło w urodzie i charyzmie (jak u Pyziaka), a nie w pieniądzach rodziców.

                  Inna rzecz, że dzieci Nowackich, nawet jeżeli umiały sprzątać, to wcale nie były to tego nawykłe - Paweł posprzątał i zagonił do porządków siostrę, dopiero gdy chciał zbliżyć się do Anieli. Wcześniej to Franciszka zbierała po Nowaczątkach śmieci z podłogi.
                  • tt-tka Re: Sąsiedzi 29.03.26, 21:50
                    Pawelek umial sprzatac, i z werwa to robil - scena z Franciszka w lazience
                    sprzatac Aniela musiala po Marzence, siedmiolatce,i tez tylko do czasu - od krwawej rozprawy z Pawlem Marzenka nabrala szacunku do Wyrobek i utrzymywala w swoim pokoju wzorowy porzadek, nie brat ja gonil, ona sama z wlasnej inicjatywy
                    rodzice tez gonili, dwie godziny Pawelek stal po wolowine, a dodatkowo na ochotnika zabiera dywan na gore
            • chatgris01 Re: Sąsiedzi 29.03.26, 18:06
              bupu napisała:


              > Został profesorem , co to zagramanico wykłada.

              A było o profesorze? I czy tylko profesorowie mogą wykładać na uniwersytetach? I czy on nie mógł tam być gościnnie, na jakimś stypendium naukowym np.? (serio pytam, bo się w tym nie orientuję).

              W tekście jest: -Paweł jest w Monachium-pochwaliła się pani Nowacka. -Już od miesiąca. Wykłada tam na uniwersytecie.

              Już od miesiąca oznacza od końca sierpnia 1988. Na profesora faktycznie raczej za młody, ma wtedy jakieś 27 lat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka