Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Uciążliwi sąsiedzi

      • szczypior74 smrodek 16.04.03, 17:51
        Witam!
        Jak poradzic sobie z mieszkajaca pietro nizej sasiadka uzywajaca chemicznych
        zapachów do powietrza wkladanych do kontaktu?
        Zapach jest nie tylko odczuwalny, gdy sasiadka otwiera drzwi balkonowe lub okna
        by wywietrzyc swoje zadymione (papierosy) mieszkanie, ale równiez na klatce
        schodowej - przedostaje sie przez jej nieszczelne drzwi.
        Moge oddychac normalnym powietrzem tylko przy zamknietych oknach mojego
        mieszkanka. Ale - jak kazdy - tez potrzebuje otworzyc okno.

        Rozmawialam juz z ta pania o intensywnosci unoszacych sie woni.
        Wykazala pelne zrozumienie. Obiecala nawet, ze przeniesie urzadzenie w inne
        miejsce mieszkania - obecnie zainstalowane jest wlasnie przy drzwiach
        balkonowych - dodajac, ze ona tego zapachu nie czuje.

        Skonczylo sie na obiecankach.
        Nie wiem czy jest sens rozmawiac z nia po raz kolejny. Ale trzeba bedzie, bo
        nie zamierzam drugi sezon znosic tych smrodków.
        Prosze o rade jakie skuteczne argumenty zastosowac by usiwadomic jej, ze mi ten
        zapach przeszkadza.

        Pozdrawiam
        aga
        • sheana Re: smrodek 16.04.03, 21:29
          Ago , Twoje zapachy są niczym (sic!) wobec smrodu i mojej bezsilności!
          Moja sąsiadka , w środku miasta, hoduje kury (5 szt) i nigdy (podkreślam nigdy)
          nie usuwa nawozu który one tworzą! Nie pomagaja prośby ,grożby i obraza.
          Na zwroconą uwagę reaguje agresją która wyraża się niszczeniem roślin po mojej
          stronie wspólnego ogrodzenia. Jestem bezsilna i zrezygnowana!
          Smród który wydobywa się że sprytnie ukrytego kurnika i ogromne , obrzydliwe
          muchy dosłownie i w przenośni zatruwają mi zycie. Kocham to miejsce i mój
          wymarzony dom ale jak taki smrodek może zatruć życie wie tylko ten kto to
          przeżył.Proponowałam że będę kupować jej wszystkie jajka jakie są jej potrzebne
          (jest samotna więc co to za ilość) ale twierdzi że te ze sklepu śmierdzą i ona
          woli "swoje". Litości! Niech mi ktoś pomoże i powie czy wolno jej w granicach
          miasta hodować kury? Ona twierdzi ze "te kilka kurek zawsze wolno mieć"!
          Zdecydowałam się na radykalne działanie , łącznie ze skarga do Sanepidu jeśli
          ta hodowla jest niedozwolona. Zaowocuje to kompletną obrazą ale stawiam
          wszystko na jedna kartę. Znoszę to 6 lat i moja wytrzymałośc wyczerpała się.
          A jeśli wolno jej to ja muszę sprzedać dom i wyprowadzić się.
          P O M O C Y !!!!
          • Gość: zadreczony_martyr Re: smrodek IP: *.acn.pl 16.04.03, 21:39
            Nie wolno chodować kur w ( jak piszesz ) środku miasta. Zgłoś w zarzadzie
            dzielnict,strazy miejskiej,policji i sanepidzie. tak samo jak nie mozna
            chodować gołębi pocztowych - vide: film-serial Alternatywy 4.
            pozdrawiam, Zadręczony_martyr
          • szczypior74 Re: smrodek 07.05.03, 15:05
            Hej
            Szczerze wspolczuje Ci towarzystwa sasiadki i jej ukochanego inwentarza.
            Dla pocieszenia powiem, ze zrobilam drugie grzeczne podejscie do smrodkujacej
            sasiadki.
            Chcesz wiedziec co uslyszalam?
            Ze ona BEDZIE UZYWAC TEGO ZAPACHU! I ZE TO PRZEZE MNIE ODPADL JEJ TYNK NA
            SUFICIE! BO SKAKALAM NA SKAKANCE!
            Fakt, skakalam. Dokladnie 2 razy po 15 minut. LAtem zeszlego roku (tynk odpodl
            w grudniu). Ale moim zdaniem tynk z sufitu od skakania nie powinien, a nawet
            nie ma prawa odpasc. Dla wyjasnienia dodam, ze waze 54 kg (to chyba nie za duze
            obciazenia dla sufitu mojej sasiadki?).
            I co ja ma z nia zrobic?
            Znowu skakac? Na zlosc?
            Chyba nie... bo dlaczego mam byc tak...hmm.. glupia jak ona.

            Jesli masz ochote to przeczytaj co napisalam w odpowiedzi panu z nickiem "zly".
            Moze Cie to troszke pocieszy.

            Trzymaj sie mocno.
            I w nocy podkradnij sie do kurnika i wydus wszystkie kury sasiadki!
            aga
        • Gość: zły Re: smrodek IP: 217.97.136.* 18.04.03, 09:39
          Za dużo niuchasz.
          • Gość: zły Re: a zaje...ta wy się w tych blokowiskach IP: 217.97.136.* 18.04.03, 11:22
            Przeczytałem wszystkie posty i od razu zrobiło mi się lepiej. Bo ja te
            wszystkie opisane historie przerabiałem osobiście. Ponad czterdzieści lat
            mieszkałem w blokach. Kilkakrotnie zmieniałem i urzadzałem mieszkanie. I zawsze
            komuś przeszkadzała moja włączona wiertarka. Zalewali mnie, zastawiali
            samochód, rzucał się na mnie agresywny pies sąsiada a ten na zwróconą mu uwagę
            też reagował agresją. Prócz tych wszystkich plag należy dodać wscibskiego i
            upierdliwego ciecia .
            Wierzcie mi, że z dwojga złego od uciążliwych gorsi są upierdliwi sąsiedzi. Ja
            byłem już w takim stanie, że mógłbym któregoś z sąsiadów zakatrupić i pewnie
            bym zrobił to.
            W końcu przeniosłem się do wolnostojącego domku choć nie było to łatwe. I
            odetchnąłem, różnica jak między niebem i ziemią. Dom jest stary sypie się ale
            gdy mam ochotę to o północy bezstresowo włączam udarową wiertarkę. Mieszkam sam
            ze swoim psem sam sobie jestem cieciem a gdy czytam o problemach hołoty z
            bloków robi mi się lżej na sercu. He, he, he.
            • szczypior74 Re: a zaje...ta wy się w tych blokowiskach 07.05.03, 14:51
              czesc Szczesliwy Posiadaczu Domku,

              Wiem jak mieszka sie w domku jednorodzinnym i w bloku. I kazde z tych miejsc ma
              swoje zalety i wady. Moze w domku jestes swoim wlasnym ciciem i sasiadem... ale
              Opowiem Ci, tak dla rozweselenia, o pladze jaka nawiedzala nas od poczatku lata
              do poznej jesieni, gdy jeszcze mieszkalismy w domu.
              Dom polozony byl w ustronnej spokojnej okolicy. I graniczyl z ogromnym ogrodem-
              sadem przesympatycznego sasiada. W sadzie roslo okolo 200 jablonek. Rodzily
              piekne i smaczne owoce (które oczywiscie czasami bez jego wiedzy smakowalismy.
              Owoce takze opadal i wtedty pojawial sie nasz WRÓG - muszki owocówki. Bylo ich
              wszedzie pelno. W naszym ogródku i w domu. I nikt nie byl sobie w stanie z nimi
              poradzic. Po prostu byly. Wlatywaly sobie z gracja do mieszkania swoimi tylko
              znanymi metodami.
              Najprzyjemniejsze bylo pewne popoludnie... nasze ulubienice chyba
              sie "wyroily". Oblepily nam okna wewnatrz domu do tego stopnia, ze zgarnialismy
              je z szyb gumowa "sciagaczka" do wody.

              Mysle, ze bez wzgledu na to, czy jestes posiadaczem M czy domu zawsze mozesz
              miec "klopoty" i nie jestes w stanie sie od nich odizolowac.
              W kazdym razie zycze Ci jednego, aby Twój blogostan byl trwaly.

              Pozdrawiam slonecznie i majowo,
              aga
          • Gość: martyr_do kwadratu Re: smrodek IP: *.acn.pl 18.04.03, 20:04
            Gość portalu: zły napisał(a):

            > Za dużo niuchasz.
            ZA MAŁO NIUCHASZ !!!!
      • Gość: krolik Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.03, 08:44
        na chamstwo trzeba dzialac metodami rygorystycznymi,bo prymitywy ktore nie
        potrafia wspolzyc w grupie trzeba karac skutecznie ,srogo i bez zadnych
        sentymentow,tak zeby poszlo im w przyslowiowe kosci,nawet w sam szpik
        kostny.prawo w polsce jest za poblazliwe na nasze schamiale spoleczenstwo,jesli
        nic skutecznego nie opracujemy to bedziemy kisic sie i bez konca narzekac,bat
        tylko bat na tych ktorzy,nie potrafia USZANOWAC,drugiej osoby.
        • Gość: Udręczony_m Re: !!!króliku !!!! IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 17.04.03, 19:23
          Gość portalu: krolik napisał(a):

          > na chamstwo trzeba dzialac metodami rygorystycznymi,bo prymitywy ktore nie
          > potrafia wspolzyc w grupie trzeba karac skutecznie ,srogo i bez zadnych
          > sentymentow,tak zeby poszlo im w przyslowiowe kosci,nawet w sam szpik
          > kostny.prawo w polsce jest za poblazliwe na nasze schamiale
          spoleczenstwo,jesli
          >
          > nic skutecznego nie opracujemy to bedziemy kisic sie i bez konca narzekac,bat
          > tylko bat na tych ktorzy,nie potrafia USZANOWAC,drugiej osoby.
          WIESZ,KRÓLIKU, ŻEBY TAK LUDZIE BYLI BARDZIEJ SOLIDARNI I WSPIERAJĄCY SIĘ W
          SŁUSZNYCH SPRAWACH-BYŁOBY ŁATWIEJ.ALE MY,POLACY,TO TAK KAŻDY SOBIE I POD SIEBIE.
          CZYŻ NIE JEST TAK ?? POZDR. UDRECZONY_MARTYR

          • Gość: krolik Re: !!!króliku !!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.03, 16:45
            Gość portalu: Udręczony_m napisał(a):
            Do solidarnosci ludzi potrzeba swiadomosci obywatelskiej,a wiekszosc nigdy o
            tyum nie slyszala nie wie co to jest i jak to sie je,do tego potrzeba sztabu
            inteligenytnych ludzi z roznych srodowisk,wlaczenia w to szkoly,mediow itp. a u
            nas z tym jest ciezko,zreszta wiekszosc obywateli poczulaby z pewnoscia,ze ich
            swoboda jest ograniczona ,tera jest "demokracja" jak kwituja to co
            poniektorzy,wiec ich psy moga srac gzie chca ,moga uzywac do woli w miejscach
            publicznych slow na k...,h...,p...itp.,nie uzywac slow -dzien
            dobr ,prosze,dziekuje/to znaczy ze jestes slaby/,wbijania gwozdzi w sciany rano
            w niedziele,przejezdzania przez trawnik samochodem,bo co to takiego,grilowania
            na balkonach lub podworkach,obsikiwania klatek-krotko przykladow takiego
            prymitywu mozna mnozyc,lecz ogolnie nic nie dziala sie w tym
            kierunku,bo,jestesmy spoleczenstwem prymitywnym i
            niecywilizowanym,egoistycznym,a wiec glupim-niestety,a szkoda!
            > Gość portalu: krolik napisał(a):
            >
            > > na chamstwo trzeba dzialac metodami rygorystycznymi,bo prymitywy ktore nie
            >
            > > potrafia wspolzyc w grupie trzeba karac skutecznie ,srogo i bez zadnych
            > > sentymentow,tak zeby poszlo im w przyslowiowe kosci,nawet w sam szpik
            > > kostny.prawo w polsce jest za poblazliwe na nasze schamiale
            > spoleczenstwo,jesli
            > >
            > > nic skutecznego nie opracujemy to bedziemy kisic sie i bez konca narzekac,
            > bat
            > > tylko bat na tych ktorzy,nie potrafia USZANOWAC,drugiej osoby.
            > WIESZ,KRÓLIKU, ŻEBY TAK LUDZIE BYLI BARDZIEJ SOLIDARNI I WSPIERAJĄCY SIĘ W
            > SŁUSZNYCH SPRAWACH-BYŁOBY ŁATWIEJ.ALE MY,POLACY,TO TAK KAŻDY SOBIE I POD
            SIEBIE
            > .
            > CZYŻ NIE JEST TAK ?? POZDR. UDRECZONY_MARTYR
            >
            • Gość: jacek2 Re: !!!króliku !!!! IP: *.abo.wanadoo.fr 18.04.03, 18:39
              Gość portalu: krolik napisał(a):

              > Gość portalu: Udręczony_m napisał(a):
              > Do solidarnosci ludzi potrzeba swiadomosci obywatelskiej,a wiekszosc nigdy o
              > tyum nie slyszala nie wie co to jest i jak to sie je,do tego potrzeba sztabu
              > inteligenytnych ludzi z roznych srodowisk,wlaczenia w to szkoly,mediow itp. a
              u
              >
              > nas z tym jest ciezko,zreszta wiekszosc obywateli poczulaby z pewnoscia,ze
              ich
              > swoboda jest ograniczona ,tera jest "demokracja" jak kwituja to co
              > poniektorzy,wiec ich psy moga srac gzie chca ,moga uzywac do woli w miejscach
              > publicznych slow na k...,h...,p...itp.,nie uzywac slow -dzien
              > dobr ,prosze,dziekuje/to znaczy ze jestes slaby/,wbijania gwozdzi w sciany
              rano
              >
              > w niedziele,przejezdzania przez trawnik samochodem,bo co to
              takiego,grilowania
              > na balkonach lub podworkach,obsikiwania klatek-krotko przykladow takiego
              > prymitywu mozna mnozyc,lecz ogolnie nic nie dziala sie w tym
              > kierunku,bo,jestesmy spoleczenstwem prymitywnym i
              > niecywilizowanym,egoistycznym,a wiec glupim-niestety,a szkoda!
              > > Gość portalu: krolik napisał(a):
              > >
              > > > na chamstwo trzeba dzialac metodami rygorystycznymi,bo prymitywy ktor
              > e nie
              > >
              > > > potrafia wspolzyc w grupie trzeba karac skutecznie ,srogo i bez zadny
              > ch
              > > > sentymentow,tak zeby poszlo im w przyslowiowe kosci,nawet w sam szpik
              >
              > > > kostny.prawo w polsce jest za poblazliwe na nasze schamiale
              > > spoleczenstwo,jesli
              > > >
              > > > nic skutecznego nie opracujemy to bedziemy kisic sie i bez konca narz
              > ekac,
              > > bat
              > > > tylko bat na tych ktorzy,nie potrafia USZANOWAC,drugiej osoby.
              > > WIESZ,KRÓLIKU, ŻEBY TAK LUDZIE BYLI BARDZIEJ SOLIDARNI I WSPIERAJĄCY SIĘ W
              >
              > > SŁUSZNYCH SPRAWACH-BYŁOBY ŁATWIEJ.ALE MY,POLACY,TO TAK KAŻDY SOBIE I POD
              > SIEBIE
              > > .
              > > CZYŻ NIE JEST TAK ?? POZDR. UDRECZONY_MARTYR
              > >
              Niestety w wiekszosci prymitywne i chamskie polskie spoleczenstwo , wyzwolone
              spod jarzma totalitaryzmu , ktoremu wydaje sie ze teraz mozna wszystko ... By
              to sie zmienilo trzeba wymiany pokolen !!! Coz albo zlikwidujesz swego pseudo-
              ineligenta z epoki realnego socjalizmu ... , albo sie wyprowadzisz.W miare
              uplywu czasu blokowiska przeksztalca sie w slumsy , jak wszedzie .....
              • Gość: U_martyr Re: !!!KRÓLIKU,króliku !!!! IP: *.acn.pl 18.04.03, 20:16
                Jedna pociecha, że już tego niedożyję. Wczoraj byłam na cmentarzu, u mojej
                niodżałowanej Mamy. To koło Magdalenki, pod W-wą. Dookoła lasek brzozowy.
                Cisza, spokój.... umrzeć.._ nie być...
                ----
                "reszta jest milczeniem"
                W.Shakspeare
      • Gość: już_mam_spokój Wszystko sie da hehehe IP: *.poczta.onet.pl 01.05.03, 21:46
        U mnie było przerypane. Mieszkałem w kamienicy, w której
        mieszkało od cholery hołoty. Jak tylko zebrałem kase to
        przeprowadziłem się do bloku. Jednak to był dopiero
        początek moich problemów. Cała moja klatka i kilka
        mieszkań były stałą miejscówką dla imprezek i balang.
        Wiadomo było, że bimberek pędzą pod szóstką a najlepsze
        dragi dostanie się pod ósemką. Drzwi do paru mieszkań
        były prawie ciągle otwarte, wystawiali sprzęt na klatke i
        grało przez noc itp. itd. Najpierw zadzwoniłem na
        policję. Kiedy przyjechały pały, społeczność imprezowa
        zablokowała się w bloku i kazała psom spier... Oni na to
        że była skarga. Po chwili bydlaczki wiedziały, że to ja
        zadzwoniłem. Pogonili policjmajstrów i ruszyli na mój
        samochód. Jako że policja właśnie odjechała zrozumiałem,
        że nie ma szans załatwić tego w ten sposób. Przebolałem
        stratę auta (wyrwane fotele, rozbite szyby, pożar w
        środku, petardy powrzucane do silnika) i sięgnąłem po
        najlepszy środek. Poszedłem do paru "karków" z sąsiednich
        bloków. Opowiedziałem im o swoich kłopotach. Oni
        powiedzieli że za patyka (1000zł) wezmą mnie pod ochronę.
        Ja się zgodziłem i dostałem od nich numer na komórke pod
        który miałem dzwonić w razie kłopotów. Kiedy zaczeło się
        następne "party" zadzwoniłem po nich. Usłyszałem "spoko,
        zaraz to sie skończy". Czekałem 15 minut i już chciałem
        po nich zadzwonić podjechała pod mój blok jedna a chwilę
        po tym druga nyska. Wyskoczyło z nich parunastu panów z
        kijami, pałkami i kastetami. Po półgodzinie imprezowicze
        leżeli przed budynkiem z rozwalonymi łbami, nosami i
        połamanymi kończynami. Imprez nie ma...
        • Gość: koneser Re: Wszystko sie da hehehe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.03, 12:34
          i bardzo dobrze zrobiles
          • Gość: verte Re: Wszystko sie da hehehe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.03, 20:08
            Lżej sie robi czytając takie historie:-) jak tu,człowiek widzi,że nie cierpi
            sam.Pisałem już kiedyś o swoich przejściach z sąsiadami tzn.muzykalną rodzinką
            i hodowcą gołębi.Teraz napisze zasłyszane.
            Był sobie gość,miłośnik psów,miał ich 3 sztuki.Kochał je ale jakoś nie chciało
            mu się z nimi wychodzić na spacery ani nawet spuszczać je do swojego ogródka.
            Po prostu jak psy skuczały to wypuszczał je na balkon na piętrze.Wtedy psy
            natychmiast srały i lały.Balkonik miał podłogę pod lekkim kątem i wszystkie te
            psie wydzieliny spadały na działkę sąsiada.Właścicielowi piesków nie chciało
            się tego balkonu sprzatać więc jak już było morze gówna,szczyn i chmary much
            pan brał wiadro z wodą i lał a wszystko oczywiscie spływało na działke
            sasiada.Pan ten był niereformowalny.Prośby,groźby,interwencje nie pomagały.
            W końcu biedny sąsiad się wkurwił i postanowił,ze teraz to on mu pokaże,skoro
            mu gówna nie przeszkadzają to będzie miał.Pożyczył od chłopa ze wsi rozrzutnik
            do obornika i z tonę nawozu.Podjechał tym pod dom upierdliwego sąsiada i włączył
            maszynę.Zapaćkał mu świeżym gównem cały dom aż po dach.I o dziwo poskutkowało.
            Pan zaczął zabierać pieski na spacer i nigdy więcej nie pozwolił załatwiać im
            się na balkonie.
            • Gość: piasia Re: Wszystko sie da hehehe IP: diabel:* 08.05.03, 09:21
              Dobre!!!! :)))))

              Ale równocześnie smutne, bo wychodzi na to, że niestety w Polsce obywatel
              spokojny, praworządny i uczciwy nie ma ŻADNYCH szans w zestawieniu z chamem,
              prymitywem i bandytą.

              No bo jakie są podstawy prawne, żeby ukarać kogoś za to, że jego dzieci drą się
              pod oknami i śmiecą na klatce? Albo za to, że pies obsrywa wycieraczki? Albo za
              głośne nocne imprezy?

              W rzadkich przypadkach przyjeżdża policja i "poucza", przy okazji często
              ujawniając nazwisko "donosiciela". A sąsiad dalej robi swoje, bo dobrze wie, że
              jest bezkarny.

              Moja koleżanka mieszkająca w Niemczech była zdumiona, że u nas policja toleruje
              samochody, w których sprzęt grający dudni tak, ze słychać go w promieniu
              kilkudziesięciu metrów. W Niemczech tak grający pojazd nie dojechałby do
              najbliższego skrzyżowania, a kierowca z placzem demontowałby głośniki, żeby
              darowali mu winę i nie wlepili mandatu. U nas - cóż.....

              A najbardziej wkur...ce jest to, że nam - lokatorom, którzy chcą odrobiny
              spokoju we własnych mieszkaniach, rzuca się argumenty:
              1. dziecko musi się wykrzyczeć, bo jest tylko dzieckiem
              2. pies też jest od tego, żeby szczekać (moje dwa psy jakoś potrafią być cicho)
              3. kino domowe i sprzęt HIFI ma się po to, żeby było go słychać
              4. palacze mogą palić wszędzie a pretensje o dym to rasizm i dyskryminacja
              5. osoby starsze mogą słuchać radia na pełny regulator, bo są głuche, cóż,
              choroba...

              I to NAS wzywa się do tolerancji wobec tego wszystkiego.
              I NAM sugeruje się, żebyśmy wyprowadzili się gdzie indziej, jak nam nie pasuje.

              A ja uważam, że wszelkich zakłócaczy spokoju powinno się eksmitowac do baraków
              w specjalnych dzielnicach, gdzie będą mogli robić zawody we wrzaskach,
              puszczaniu muzyki, sikaniu w windzie itd. Uważają, że mają do tego prawo - ależ
              proszę bardzo, ale na wydzielonym terenie!
              • Gość: got Re: Wszystko sie da hehehe IP: *.pbk.pl / 10.0.99.* 08.05.03, 13:13
                Witam
                Miałem ostatnio podobny przypadek, mieszkając od kilku lat w tym samym miejscu
                żyło mi się przyjemnie i wesoło, aż do pewnego momentu. Nad moim piętrem
                wprowadził się gość który codziennie od około 2-3 miesięcy ok. godz. 05:00 do
                ok. 06:30 chyba gimnastykował się (skakał, tupał, itp...). Myślałem, że
                kur...cy dostanę. Normalnie wstaję do pracy ok 7:00, a teraz nie spałem od
                05:00, nie wiedziałem co mam zrobić: przyklejanie karteczek do drzwi,
                delikatne rozmowy, później troszeczkę inne rozmowy, nic, zero reakcji. Wtedy
                wpadłem na pomysł całkiem przypadkowo, mój kumpel mieszkał nad nim i wyjeżdżał
                w "weekend majowy" nad morze. Opowiedziałem mu całą sprawę (troszkę się
                uśmiechnął),ale mój plan polegał na tym na czas jego wyjazdu ja na nocki będę
                chodził do niego.
                Jak pomyślałem tak zrobiłem. Teraz ja postanowiłem poćwiczyć. No i zaczęło się.
                1,2,3 maja całymi nockami regularnie co 10-15 min "ćwiczyłem".W końcu gość nie
                wytrzymał, w niedzielę 4 maja przychodzi i co widzi mnie (sąsiada z dołu)
                szczęka mu opadła z wrażenia. I myślicie, że nie poskutkowało.
                Pomogło, znowu żyje mi przyjemnie i wesoło.

                P.s.
                Ludzie nie dajcie się !!!!
            • Gość: u_martyr Re: Wszystko sie da hehehe IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 09.05.03, 20:10
              Gość portalu: verte napisał(a):

              > Lżej sie robi czytając takie historie:-) jak tu,człowiek widzi,że nie cierpi
              > sam.Pisałem już kiedyś o swoich przejściach z sąsiadami tzn.muzykalną
              rodzinką
              > i hodowcą gołębi.Teraz napisze zasłyszane.
              > Był sobie gość,miłośnik psów,miał ich 3 sztuki.Kochał je ale jakoś nie
              chciało
              > > maszynę.Zapaćkał mu świeżym gównem cały dom aż po dach.I o dziwo
              poskutkowało.
              > Pan zaczął zabierać pieski na spacer i nigdy więcej nie pozwolił załatwiać im
              > się na balkonie. @@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
              To niesamowite, że poskutkowało. Czy to naprawdę prawda? czyli trzeba działać "
              na chama". Z chamem jednak nie można po dobroci i z kulturą. A co, jeżeli ktoś
              po chamsku po prostu nie potrafi ????
        • otto_1 Re: Wszystko sie da hehehe 13.05.03, 19:05
          A te tysiąc zł to miesięcznie ? A jesli zalegasz - dzwonią i grzecznie
          przypominają o terminie płatności ? Pokwitowanie dają ?
      • Gość: xx Czy od 6 do 22 wolno wszystko? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.05.03, 23:15
        Dobrze, że piszecie w Gazecie o tym, że można wzywać policję w czasi ciszy
        nocnej. Ale nie uzyskałam odpowiedzi na pytanie, czy w dzień można wszytsko?
        Wydałam straszne pieniądze na mieszkanie "w cichym miejscu". Po awanturach w
        nocy jest lepiej, ale w dzień słyszę non stop ryk kilku telewizorów lub
        odtwarzaczy, a moi sąsiedzi (oczywiście tymczasowi lokatorzy - studenci)
        twierdzą, że w dzień wszytsko im wolno. Jestem bliska rozstroju nerwowego -
        często muszę w domu pracować, no i jak każdy odpoczywać.. Czy nastało prawo
        siły i wygrywa ten, kto jest bardziej bezczelny?
        • Gość: piasia Re: Czy od 6 do 22 wolno wszystko? IP: diabel:* 12.05.03, 09:53
          Gość portalu: xx napisał(a):

          > Dobrze, że piszecie w Gazecie o tym, że można wzywać policję w czasi ciszy
          > nocnej. Ale nie uzyskałam odpowiedzi na pytanie, czy w dzień można wszytsko?
          > Wydałam straszne pieniądze na mieszkanie "w cichym miejscu". Po awanturach w
          > nocy jest lepiej, ale w dzień słyszę non stop ryk kilku telewizorów lub
          > odtwarzaczy, a moi sąsiedzi (oczywiście tymczasowi lokatorzy - studenci)
          > twierdzą, że w dzień wszytsko im wolno. Jestem bliska rozstroju nerwowego -
          > często muszę w domu pracować, no i jak każdy odpoczywać.. Czy nastało prawo
          > siły i wygrywa ten, kto jest bardziej bezczelny?


          Oczywiście, że nie można wszystkiego!
          Poszperaj w uchwałach rady miasta na temat spokoju i porządku publicznego - bez
          słowa sprzeciwu dostaniesz je w urzędzie miasta. Jak trafi się sympatyczny
          urzędas, to sam pomoże Ci znaleźć. Skseruj sobie akapit o zakłócaniu porządku -
          bedziesz mieć tzw. Podstawę Prawną. Właśnie brakiem tejże chętnie zasłaniają
          się stróże porządku, żeby tylko nie interweniować.
          pzdr
        • Gość: społecznik Re: Czy od 6 do 22 wolno wszystko? IP: *.acn.pl 09.01.04, 12:40
          Ja tez mam takich debili co grają cała dobę! Zadzwoniłęm raz drugi na policję o
          szóstej rano po imprezie dzwonię domofonem i troche skutkuje! A pozatym
          zakablowałem do spółdzielni i US że mieszkanie jest wynajmowane :) A co flaki
          wypruwałem żeby je kupić teraz je spłacam i z powodu debila mam się wynosić?
      • Gość: Dorota Winni są budowlańcy - i media (WYBORCZA też) IP: *.ioz.pwr.wroc.pl 09.05.03, 16:44
        Po raz kolejny apeluję do Gazety o zajęcie sie problem hałasu od właściwej
        strony. Nowe, pieruńsko drogie bloki są budowane nie dla ludzi, a z całkowitym
        lekceważeniem ich potrzeb (tzn. spełnione są tylko portrzeby chamskich
        imprezowiczów). Chodzi o to, by upchnąć mieszkania, więc bloki są ładnie
        polożone, z wierzchu wygladają miło, ale w środku jest ZERO izolacji
        akustycznej. DLACZEGO NIKT O TYM NIE INFORMUJE? Wszystkim gazetom, w tym mojej
        dotąd ulubionej Wyborczej, chodzi tylko o wpływy z reklam, a nie o dobro ludzi.
        Narażają nasze zdrowie psychiczne po to, by zarabiać na reklamach od
        deweloperów. Gdyby bloki były porządnie budowane, odbywająca się przy
        umiarkowanej głośności impreza nie przeszkadzałaby nawet osobom bardzo
        wrażliwym.Dlaczego nie proponuje się opcji - wyciszonych klatek, cichych
        osiedli - tak jak to jest w krajach zachodnich? Ale to musi wyjść od mediów. a
        skoro one trzymają z gruba kasą...no cóż, no comment
        • jacekm22 Re: Winni są budowlańcy - i media (WYBORCZA też) 09.05.03, 18:44
          Gość portalu: Dorota napisał(a):

          > Po raz kolejny apeluję do Gazety o zajęcie sie problem hałasu od właściwej
          > strony. Nowe, pieruńsko drogie bloki są budowane nie dla ludzi, a z
          całkowitym
          > lekceważeniem ich potrzeb (tzn. spełnione są tylko portrzeby chamskich
          > imprezowiczów). Chodzi o to, by upchnąć mieszkania, więc bloki są ładnie
          > polożone, z wierzchu wygladają miło, ale w środku jest ZERO izolacji
          > akustycznej. DLACZEGO NIKT O TYM NIE INFORMUJE? Wszystkim gazetom, w tym
          mojej
          > dotąd ulubionej Wyborczej, chodzi tylko o wpływy z reklam, a nie o dobro
          ludzi.
          >
          > Narażają nasze zdrowie psychiczne po to, by zarabiać na reklamach od
          > deweloperów. Gdyby bloki były porządnie budowane, odbywająca się przy
          > umiarkowanej głośności impreza nie przeszkadzałaby nawet osobom bardzo
          > wrażliwym.Dlaczego nie proponuje się opcji - wyciszonych klatek, cichych
          > osiedli - tak jak to jest w krajach zachodnich? Ale to musi wyjść od mediów.
          a
          > skoro one trzymają z gruba kasą...no cóż, no comment
          Tak masz racje , tylko jest jeden problem - wyciszanie bydynkow sporo
          kosztuje.A dewloperzy chca zarobic jak najwiecej , jak najmniejszym
          kosztem .Dopoki nie bedzie presji przyszlych klientow mieszkanie tak
          wykonczone - to nic sie nie wydarzy w tej materii...
          • Gość: Dorota Re: Winni są budowlańcy - i media (WYBORCZA też) IP: *.ioz.pwr.wroc.pl 09.05.03, 19:01
            Dlatego chodzi mi o opcjonalne wyciszanie czy o specjalene klatki, osiedla.
            Gdybym w momencie zakupu wiedziała to, co wiem teraz, kupiłabym nawet znacznie
            mniejsze mieszkanie, ale wygłuszone. Chodzi o informację, nich ludzie wiedzą,
            co kupuja, i niech moga dokonać wyboru.

            dorota
            • Gość: pani Zofia Re: Winni są budowlańcy - i media (WYBORCZA też) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.03, 21:35
              Gość portalu: Dorota napisał(a):

              > Dlatego chodzi mi o opcjonalne wyciszanie czy o specjalene klatki, osiedla.
              > Gdybym w momencie zakupu wiedziała to, co wiem teraz, kupiłabym nawet
              znacznie
              > mniejsze mieszkanie, ale wygłuszone. Chodzi o informację, nich ludzie wiedzą,
              > co kupuja, i niech moga dokonać wyboru.
              >
              > dorota

              problem jest tez taki ze nie mozna niektorych mieszkan dobrze wyciszyc.

              ja, na szczescie mam cichych sasiadow, ale co z tego jak slysze wszystko z ich
              lazienki w s z y s t k o.

              i jak byl remont, to ekipa stwierdzila ze to feler nie do usuniecia.

              dzwiek sie rozchodzi po suficie i tyle...
              • Gość: piasia Re: Winni są budowlańcy - i media (WYBORCZA też) IP: diabel:* 13.05.03, 13:21
                no ludzie, nie przesadzajcie, że winni są budowlańcy. Wyciszenie mieszkań, a
                raczej jego brak to fakt, ale uciążliwość sąsiadów polega nie tylko na hałasie
                we własnym mieszkaniu.

                Co z tego, że będę miała mieszkanie wygłuszone jak studio nagrań, i super
                szczelne okna, skoro te okna muszę otwierać, a pod nimi stoi banda pijanych,
                grupka palaczy, albo dzieci sprawdzają które głośniej krzyczy.

                Wyciszenie mojego mieszkania nie zmieni nawyków sąsiada, który "po pijaku" sika
                na klatce schodowej, a czasem śpi na schodach.

                Nie sprawi też, że jego synowie i ich koledzy przestaną mazać sprayem wszystkie
                ściany.
                • magda761 uciazliwi sasiedzi 13.05.03, 23:39
                  Czytam sobie watek i stwierdzam, ze jest super :) Fakt, zycie w bloku z
                  sasiadami czasami nie nalezy do najlatwiejszych. Ja na szczescie mam spokojnych
                  sasiadow, nikt mi na glowie nie skacze, nikt nie slucha przesadnie glosnej
                  muzyki itd. ALE... mamy innych sasiadow, ktorych od lat nie mozemy sie pozbyc.
                  KARALUCHY!!! Blok 69 mieszkan. Spoldzielnia robi dezynsekcje co jakis czas, ale
                  tylko na korytarzach i w piwnicach. A w mieszkaniach... chodza prywatnie
                  panowie i proponuja odkaraluszanie, oczywiscie odplatnie. I co z tego, ze my
                  odkaraluszamy, probujemy coraz to nowszych cudow, jak inni sasiedzi nigdy tego
                  nie robia, a karaluszki sobie od nich do nas przychodza.
                  Kiedys byly mrowki faraona. Mrowek juz nie ma, bo moja mama sie ich pozbyla :)
                  Nie bylo to zbyt przyjemne dla niej, ale mrowki zniknely :) A mianowicie
                  chciala wziac prysznic. Odkrecila wode, a z prysznica zamiast wody najpierw
                  wylecialo cale mrowisko :)
                  I tak skonczyla sie epoka mrowek i nadeszla epoka karaluchow. Fuj.
                  • Gość: szatannista Re: uciazliwi sasiedzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.03, 11:24
                    '....chciala wziac prysznic. Odkrecila wode, a z prysznica zamiast wody
                    najpierw
                    wylecialo cale mrowisko :)...'

                    aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

                    rany julek!!!
                • Gość: Mariusz Re: Winni są budowlańcy ale i lokatorzy tez! IP: 213.31.220.* 14.05.03, 11:34
                  Czyli sa dwa powody halasu:
                  1. ludzie, ktorzy nie potrafia sie zachowac
                  2. budowlancy

                  Pierwszy temat jest tu juz dobrze reprezentowany dorzuce wiec komentarz do
                  drugiego.

                  Spotkalem w zwiazku ze swoja praca ostatnio kilkudziesieciu budowlancow z
                  najlepszych firm budowlanych i doszedlem do wniosku, ze ...... to totalni
                  dyletanci jezeli chodzi o akustyke!!! Jest na to jednak rada, ktorej nie
                  zastosowalem u siebie, bo bylo juz za pozno-wejsc na etapie budowy i kazac dac
                  podwojne sciany oraz wyznaczyc tzw. strefe cicha w mieszkaniu i w niej
                  usytulowac sypialnie. Takie proste a jednoczesnie tak skomplikowane dla naszych
                  budowlancow. Jedyna osoba, ktora to rozumiala (i mam nadzieje stosowala) byl
                  obcokrajowiec pracujacy w NCC. Strasznie sie smial z tego, ze budujemy scianki
                  dzialowe z cegly zamiast z plyt gipsowo-kartonowych a nie interesuje nas realny
                  poziom akustyki mieszkania.
                • olunc Re: Czy od 6 do 22 wolno wszystko? 15.05.03, 22:10
                  Piasia napisala:
                  Gość portalu: xx napisał(a):

                  > Dobrze, że piszecie w Gazecie o tym, że można wzywać policję w czasi
                  ciszy
                  > nocnej. Ale nie uzyskałam odpowiedzi na pytanie, czy w dzień można
                  wszytsko?
                  > Wydałam straszne pieniądze na mieszkanie "w cichym miejscu". Po
                  awanturach w
                  > nocy jest lepiej, ale w dzień słyszę non stop ryk kilku telewizorów
                  lub
                  > odtwarzaczy, a moi sąsiedzi (oczywiście tymczasowi lokatorzy -
                  studenci)
                  > twierdzą, że w dzień wszytsko im wolno. Jestem bliska rozstroju
                  nerwowego -
                  > często muszę w domu pracować, no i jak każdy odpoczywać.. Czy
                  nastało prawo
                  > siły i wygrywa ten, kto jest bardziej bezczelny?


                  Oczywiście, że nie można wszystkiego!
                  Poszperaj w uchwałach rady miasta na temat spokoju i porządku
                  publicznego - bez
                  słowa sprzeciwu dostaniesz je w urzędzie miasta. Jak trafi się
                  sympatyczny
                  urzędas, to sam pomoże Ci znaleźć. Skseruj sobie akapit o zakłócaniu
                  porządku -
                  bedziesz mieć tzw. Podstawę Prawną. Właśnie brakiem tejże chętnie
                  zasłaniają
                  się stróże porządku, żeby tylko nie interweniować.
                  pzdr

                  Wiecie, to nie samowite, co piszecie. W zeszly piatek w mojej ulubionej szkole
                  naprzeciwko mojego bloku byl bal... Gimnazjalisci konczyli nauke i mieli taka
                  gimnazjalna "studniowke". Byla godz. 18 i CALE osiedle huczalo. Nie wiem ile to
                  bylo decybeli!... To byl huk gorszy od nisko przelatujacego samolotu i basy od
                  ktorych drzaly jezdnie. Moja wspollokatorka, dotychczas bardzo tolerancyjna (z
                  tych, co uwazaja, ze dzieci sie musza pod blokiem wykrzyczec, a pijaki zsikac),
                  zadzwonila po straz i policje. Straz odmowila interwencji (przeciez nie ma
                  ciszy nocnej jeszcze!), a policja tez nie chciala przyjechac, ale nalegala, ze
                  w kk pisze jak wol, ze nie wolno zaklocac spokoju halasem, i ze maja
                  przyjechac. Kazali podac nazwisko i przyjeli zgloszenie. Za 5 minut byli u
                  mnie. Bardzo grzeczni. Powiedzieli, ze nic nie moga zrobic, choc slysza, ze
                  jest za glosno, bo:
                  1) nie ma ciszy nicnej
                  2) szkola ma pozwolenie na te impreze do 21, ale ze jak po 21 beda grac, to mam
                  dzwonic.
                  Zapytalam ich zatem, czy to znaczy, ze od 6 do 22 moge puszczac przy otwartych
                  oknach muzyke na full? I powiedzieli, ze TAK! Naprawde tak jest? Napiszcie, ze
                  stroze prawa niedouczenie jednak, pls...

                  PS O 21 przestali grac na szczescie.


                • Gość: ala Re: Winni są budowlańcy - i media (WYBORCZA też) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.05.03, 23:27
                  Nie lubię słów "nie przesadzaj" w tym kontekście. Widocznie Tobie tak bardzo
                  sąsiedzi hałasem nie dokuczyli, to moze zrozumieć tylko ktoś, kto w czymś takim
                  żyje. Przed sąsiadami z góry i za ścianą nie ma czego zamknąć - nawet okien. Ja
                  bym wolała się trochę podusić w zamkniętym mieszkaniu, a choc chwilę sie
                  przespać w godzinach 0.00 -2.30. Ty widać tego nie rozumiesz.
      • Gość: Facelia Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.03, 22:36
        Co zrobić gdy sąsiedzi o 3 nad ranem zaczynają grać w tenisa o ścianę ?
        (słychać odbijania piłki) albo po rurach z ciepłą wodą dochodzącą do
        kaloryferów zaczyna ściekać jakiś olej, zapach sprawdziłam, lepi się, nie
        smakowałam. CO ROBIĆ???
      • jgacka Re: Uciążliwi sąsiedzi 03.08.03, 18:53
        Cóż, może nie sąsiedzi ale... mieszkamy w centrum miasteczka, w bezpośrednim
        sąsiedztwie Rynku, dwóch kościołów i USC. To, co się dzieje w soboty,
        szczególnie w "ślubnych" miesiącach, przechodzi jakiekolwiek granice
        wytrzymałości. Chodzi mianowicie o polską tradycję uzywania klaksonów w orszaku
        slubnym. U nas słychać je przaktycznie ciągle - od mniej więcej 15 do 18.
        Trąbią dojeżdzając do kościoła, trabią odjeżdżając. I to nie jest pojedynczy
        sygnał jedego samochodu. To ciągły dźwięk niekiedy kilkunastu naciśniętych
        klaksonów. Czasem orszak ślubny okrąża w ten sposób trzykrotnie rynek na
        przykład. W lecie nie można przebywać w tych godzinach w pokoju od ulicy (zimą
        jest nieco lepiej - zamknięte okna).
        Mam pytanie - czy zmieniły się przepisy w zakresie używania sygnałów
        dźwiękowych w terenie zabudowanym? Bo policja, zapytana o możliwości
        interwencji stwierdziła, że taka jest tradycja i oni nic nie bedą z tym robić.

        Ja rozumiem, że dla tych ludzi to wyjątkowy dzień w życiu, ale dla mnie i dla
        wielu ludzi mieszkających w moich okolicach sobotnie popoludnie jest jedną z
        nielicznych chwil, gdy mogę nieco odpocząć.

        J.
        • Gość: ewa Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: 212.87.3.* 05.08.03, 13:37
          a mnie denerwuja taksowki czekajace na 'zamawiajacego'
          pod mojm balokonem z wlaczonym silnikiem. Zadzwonilam do
          korporacji ale powiedzieli mi ze general-sasiad co te
          taksowki zamawia lubi miec dobrze sklimatyzowane wnetrze,
          wiec kierowca czeka z wlaczonym silnikiem az mu sie
          schlodzi. No coz general zapomnial ze mieszka w bloku a
          nie na polu.
          ewa
      • Gość: nefretete Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.01.04, 02:22
        Czytam wypowiedzi innych udręczonych forumowiczów i już sama nie wiem, co
        myśleć i czy w ogóle pisać? Poruszałam ten wątek na forum Wrocław, Straż
        Miejska i innych. Bez odzewu. Mam wszystkie plagi sąsiedzkie jakie opisujecie :
        nade mną chora umysłowo osoba, która w środku nocy wpada w histerie i dziecko,
        które nie wychodzi na spacery więc normalne, że musi pobiegać, czasem do 24.00.
        Obok gitarzysta amator, ale za to ze wzmacniaczem, w nocy nie gra, ale chrapie,
        a pies szczeka dla towarzystwa. I trzeci, najbardziej interesujący sąsiad -
        alkoholik. Na przeciwko do niedawna mieszkało w porywach 15 imprezowych
        studentów. Za oknem z jednej strony tramwaj, z drugiej pociąg. Po prostu
        uroczo. I wyobraźcie sobie, że z całej gromady już nikt i nic nie jest w stanie
        wyprowadzi ćmnie z równowagi oprócz ... No właśnie sąsiada alkoholika. Mamy
        mieszkania obok siebie i dwie wspólne ściany. Kazdego dnia odbywają się
        libacje, awantury, krzyki i bijatyki. Jesteśmy napadani na klatce (groźby
        karalne itp. to norma), wyzywani i dręczeni waleniem w drzwi. A za co ? Bo jako
        spośród 18 innych lokatorów odważyliśmy się wezwać policję. Reszta żyła w
        strachu 15 lat !!!!!!!!!! I tu rozpoczęła się droga przez mękę, która trwa trzy
        lata. Szkoda pisać : policja, dzielnicowy, kolegium, administracja (pani prezes
        to jego koleżanka), straż miejska (zero reakcji), wreszcie gazeta pod
        tytułem ..., co nie pomogła, a zaszkodziła. Zmobilizowaliśmy sąsiadów i aż 14
        osób podpisało pismo (oczywiście zaraz trafiło do sz.p. pijaczka by wiedział,
        kogo wyzywać), ale przez 3 miesiące nie dostaliśmy odpowiedzi, teraz
        napisaliśmy do Urzędu Miasta i prezydenta tak pro forma, bo i tak nic pewnie to
        nie da. Złożyliśmy wniosek o wykup, zapożyczymy się i uciekamy, gdzie pieprz
        rośnie. Bo mimo kolegium, sprawy w Sądzie Grodzkim, która ma się niedługo
        odbyć, skierowania sprawy do sądu z art. 190&1kk, pism z podpisami lokatorów,
        notatek z policji, izby wytrzeźwień i takim oto faktom, że człowiek ów:
        * niszczy urządzenia przeznaczone do wspólnego korzystania
        * wykracza w sposób uporczywy i rażący przeciwko porządkowi domowemu od lat
        17 !!!!
        * czyni uciążliwym korzystanie z naszego mieszkania
        * zagraża naszemu życiu
        * pali na klatce schodowej
        * dewastuje lokal mieszkalny (twierdzeni, że jest tam remont)
        * zniszczył skrzynkę Telekomunikacji itd., itp.
        administracja nie widzi powodu, by zareagować.
        A dodatkowo dokładamy się ze swoich podatków do renty owego alkoholika (54
        lata) i dodatku mieszkaniowego. To tak, jak gdyby sami fundujemy mu kolejne
        flaszki :-) PARANOJA !!! A człowiek ów śmieje nam się w twarz i rozpowiada, że
        rentę załatwił (rzekomo niedowidzi), w administracji nic mu nie zrobią (to
        fakt). My natomiast nie korzystamy zupełnie z jednego pokoju, bo nie jest to
        możliwe, balkonu nie otwieramy ze względu na fetor i oglądamy się za siebie
        wchodząc na klatkę i do domu (zdarza mu się wyskoczyć z żelastwem w ręce lub
        zamachnąć butelką po winie).
        Taki kraj ... przyzwolenie na chamstwo, protekcję, rozbój w biały dzień i do
        tego totalna niemoc.
        • Gość: gizela Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.big.pl / 195.94.207.* 13.01.04, 16:04
          Czytam Wasze opisy uciążliwych sąsiadów i włos się jeży....a ja myślałam, że
          sąsiadki (stara matka i nie młoda już córka) mieszkające nade mną to wredne
          typy. A one tylko:
          - głośno oglądają telewizję (zwłaszcza seriale, których ja oglądać nie
          muszę, a jestem na bieżąco)
          - głośno krzyczą przy ścieleniu łóżka, tak około 1-2 w nocy,
          - remont robiły 6miesięcy (wcale nie jestem pewna, że skończyły) w
          godzinach 19-24 (ktoś z rodziny im pomagał po godzinach swojej pracy),
          - psy posiadają- chyba dochodzące, bo raz słychać ratlerka a raz
          wilczura,
          - uwielbiają kąpać się około północy i około 6 rano (jeszcze mnie nie
          zalały, ale mieszkanie ubezpieczyłam)....a dodatek do mieszkania mają na pewno,
          bo któraś z nich według relacji sąsiadów jest „psychiczna” (ja stawiałabym na
          alkoholizm). Chyba jestem bardzo tolerancyjna, bo z uciążliwymi sąsiadkami
          rozmawiałam tylko raz (są głuche). W każdym razie, nikogo nie nasłały na mnie;
          a żeby się wysypiać stosuję stopery. Pocieszające jest to, że mogłam trafić
          gorzej, a poza tym nikt nie żyje wiecznie......
          Pozdrawiam wszystkich udręczonych
        • Gość: Janina Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.aster.pl / *.acn.pl 15.02.04, 20:15
          Muszę przyznać, że trochę mnie pocieszyły Wasze listy. Przynajmniej wiem, że
          nie jestem sama z moim problemem i, że nie jest on najgorszy... Ja też mam
          sąsiada, który lubi imprezować do późnych godzin, nie tylko w weekendy (średnio
          co drugi dzień). Na szczęście, po interwencji policji nie puszcza już głośnej
          muzyki po 22-ej. Ale przed 22-gą czasami trzęsą się u mnie meble. Niestety po
          22-ej słychać nadal wrzaski, przekleństwa i donośny tubalny śmiech.
          Mam już naprawdę dość. Bardzo lubię swoje mieszkanie, ale myślę, żeby się
          wyprowadzić stąd jak najszybciej. Jedynym wyjściem jest chyba domek
          wolnostojący (po tym co tu przeczytałam).
      • annb wentylacja i panel prysznicowy 12.01.04, 08:08
        krótko mieszkam w moim już własnym mieszkaniu...po latach tułaczki po
        wynajmowanych myślałam że teraz już osiądę w ziemi obiecanej...ech..ale o co mi
        chodzi...
        w protokole odbioru stoi jak byk że nie wolno się wpinac do wentylacji
        zbiorczej ...ale co tam...ktoś widać czytać nie umie...sąsiedzi uprawiają takie
        sporty ekstremalne jak przypalanie ziemniaków na czas.....i wszystko to wyrzuca
        wentylacja w mojej łazience...lazienka bez okna....wietrzenie oznacza
        wietrzenie całego mieszkania....
        szkoda mówić
        druga sprawa to panel prysznicowy
        nie wiem co za ustrojstwo nabyli ale podczas ich kapieli (przewaznie 0;15 do
        0;30 ) w całym moim mieszkaniu taki hałas że własnych myśli nie słyszę....
        i co wy na to?
        czy ja mogę coś zrobić?
        dodam tylko że mam sąsiadów nad, pod i obok i tylko tych jednych obok słyszę....
      • Gość: Frezja Re:SEKS IP: *.acn.pl 19.02.04, 02:50
        Kochani, a co powiecie na to?
        Kupiliśmy z mężem wymarzone nowe mieszkanko - mnóstwo nerwów (czy w ogóle
        wybudują), mnóstwo pieniążków - rozumiecie sami. Nie mogliśmy się doczekać
        kiedy wprowadzimy się. Po wprowadzeniu się zaczęły dochodzić do nas odgłosy
        uprawiania seksu przez sąsiadów (mieszkają naprzeciwko, ale nasze mieszkania
        znajdują się na końcu korytarza i są tzw. narożne - nasz pokój sąsiaduje z ich
        sypialnią, a WC z ich łazienką...) Może opiszę co dokładnie mam na myśli pisząć
        odgłosy, a więc dzikie wrzaski (na całe gardło), jęki, wycie (panienki) - nie
        przerywaj; jeszcze; tak mi rób;zrób mi błagam;o jak dobrze itp. Pomijam już
        sprawę starego, walącego w podłogę łóżka. Pory tych orgii -różnie, początek
        między 21-24, koniec 1-3(nad ranem). Dodam, że nie
        jesteśmy "dinozaurami".Grzeczne, ale stanowcze zwrócenie uwagi przez męża
        skutkowało tym, że on zachowywał się jakby go nie było, natomiast panna
        pyskowała w znanym stylu "mogą robić co chcą". Mąż przypomniał jej, że cisza
        obowiązuje od 22, więc panienka stwierdziła, że "do 22 będą robić co będzie im
        się podobało". I co wy na to, tylko walić w ryj - moim zdaniem. Dodam, że na
        nasze nieszczęście tylko my interweniowaliśmy - myślałam wtedy, że może reszta
        sąsiadów jet głucha, a może np. piętro niżej nie słychać. W celu sprawdzenia
        wysłałam męża piętro niżej (żeby stanął koło drzwi sąsiadów), a także wyżej,
        jak również wyjście z budynku na zewnątrz - wszędzie było bardzo głośno.
        Obecnie po kilku miesiącach sąsiedzi robią to trochę ciszej (co nie znaczy, że
        cicho), ale mimo wszystko cierpnie mi skóra na myśl o przyjeździe rodziny spoza
        Warszawy i noclegu w naszym mieszkaniu... nie mówiąc o tym, że pies szczeknie
        za oknem, a ja już myślę, że to znowu oni.Może ktoś z Was miał podobne problemy
        i wie jak postępować z takimi chamami...
      • Gość: eva Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.04, 11:24
        Jak tak czytam te wypowiedzi to widzę mojego sąsiada z dołu. Tez mu wszystko
        przeszkadza, że robimy remont (do 22 niestety) ze słuchamy muzyki, ogladamy
        telewizje, pralka wiruje, odkurzam wszystko. U mnie tez wiele słychać, ale nie
        zwracam na to uwagi. Ludzie jesteście w swych narzekaniach tak samo upierdliwi
        jak sąsiedzi na których narzekacie! Wyluzujci trochę!
        • Gość: Mariusz Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: 213.31.220.* 20.02.04, 16:08
          Wlasnie jestem na etapie wyluzowywania sie. I nie jest to zart. Mieszkam z moja
          dziewczyna w naszym nowym, wypracowanym mieszkanku. Ona spi jak zabita a mnie
          wszystko przeszkadza. Zanim wszyscy sie wprowadzili dostawalem szalu na
          wiertarki i parapetowki po 22.00. Teraz to sie raczej skonczylo ale ja
          ciagle "slysze glosy". Wreszcie jednak odkrylem, ze to ja mam problem. Mnie
          rodzice wychowali w ciszy. Czeste wycieczki do lasu i generalnie uciekanie z
          bloku, gdzie wowczas mieszkalismy. Tymczasem moja dziewczyna nie moze zyc bez
          wlaczonego radia lub TV. Dlugo sie na to zloscilem a wreszcie zauwazylem, ze
          pomaga to przestac "slyszec glosy". Jesli sasiad robi cos glosno (oczywiscie
          bez przesady) ja po prostu wlaczam muzyke. Wystarczy, ze bedzie cicho grala a
          ja przestaje zwracac uwagi na otoczenie. Pomaga! Chcialem sie zatem podzielic z
          Wami moim rozwiazaniem. Nie sprawdzi sie zawsze ale moze chociaz 20% z Was
          zacznie sie lzej mieszkac.
          Pomimo tego nadal podtrzymuje swoje plany:
          1. Wyprowadzenia sie docelowo z Warszawy do malego miasteczka do wlasnego domu
          przy/w lesie.
          2. Zanim nastapi pkt.1 wyporwadzic sie do wiekszego mieszkania i wlasciwie je
          zaprojektowac pod wzgledem halasu: sypialnie umiescic w najcichszym miejscu z
          dala od wentulacji, rur, lazienki, kuchni i sasiadow, pogrubic wszystkie sciany
          zewnetrzne i czesc wewnetrznych oraz zrobic dodatkowa wylewke na podlodze.
          • Gość: T Re: Uciążliwi sąsiedzi IP: *.visp.energis.pl 21.02.04, 19:19
            Proponuję zaznajomić się z systemami wewnętrznej renowacji akustycznej:

            1. "Rockton" firmy Rockwool - www.rockwool.pl
            2. "Optima Sonic" firmy Isover - www.isover.pl
        • marian.piastowski Re: Uciążliwi sąsiedzi 19.06.20, 23:03
          Jak będziesz miał dzieci a tacy ruchają się za ścianą to zmienisz zdanie. Miałem już jednego co ciągle walił konia i oglądał pornole. Kiedy policja wpadła do niego okazał sie że to pedofil. Dostał 5 lat i już nigdy nie pojawił sie w bloku. Koledzy widać zaopiekowali sie nim. Nie odpisuję na post z przed 16stu lat po pewnie już cię z nami nie ma. A le pisze dla ludzie co mają podobne problemy.
      • vatka Re: Uciążliwi sąsiedzi 20.08.20, 15:21
        miałam jakiś czas imprezowych sąsieadów za ścianą no i cóż powiedzieć, trzeba było jakoś przeboleć, plus z tego taki że jak ja robiłam imprezę nigdy nie było skarg, potem jakoś się dogadaliśy więc też jak mi bardzo przeszkadzali już poźną porą wystarczyło zwrócić grzecznie uwagę, czasem nie ma co iść na noże
      • leegrand Re: Uciążliwi sąsiedzi 15.11.23, 21:10
        Mój wygląda w ten sposób, że od ponad trzech lat przeżywam w swoim mieszkaniu prawdziwą gehennę związaną z hałasami oraz przykrymi zapachami. Mieszkam samotnie w tym budynku (2-klatkowym bloku na ok. 60 mieszkań) od jego wybudowania w 2013 roku i wcześniej, przez 7 lat, nie było tego typu problemów.

        Hałasy to przede wszystkim uderzenia i stukania, które występują regularnie co noc oraz podczas dnia. W ciągu dnia są głośniejsze. Emitowane są seriami, np. po kilka (1-5) uderzeń, w różnych odstępach czasu i jako takie trudno je zgłosić jako ewidentne hałasowanie np. jak podczas głośnej imprezy. Nie występują też, gdy mam gości. Zapachy - chemii, typu rozpuszczalnika, benzyny, czy farby, a także spalenizny, zgnilizny itp. przedostają się do mieszkania przez wentylację oraz zza okien.

        Uciążliwości ustają, gdy ktoś mnie odwiedza. Wtedy w otoczeniu panuje idealna cisza. Wręcz taka, z jaką nie spotykałem się w swoich wcześniejszych, normalnych doświadczeniach mieszkalnych. Oczywiście powoduje to, że nie jestem w stanie uzyskać potwierdzenia dla występujących uciążliwości przez świadka - osobę trzecią. Jedyne co mi pozostaje, to nagrywanie hałasów, gdy jestem sam. Załączam kilka próbek dźwiękowych. Niestety, ich jakość nie potrafi oddać pełni zjawiska. Ma to prawdopodobnie związek z trudnościami w nagraniu dźwięku o charakterze impulsowym (nawet jeśli posiada on dużą energię). Dysponuję też odczytami z sonometru, które wskazują poziomy około 60 dB w nocy.

        Próbowałem podjąć temat z sąsiadami z mieszkań z których pochodzą uciążliwości, ale oni uważają, że wszystko jest normalnie i niczego nie słyszą (o fetory nie pytałem spodziewając się analogicznej odpowiedzi). Przy czym, tak jak napisałem wcześniej, we wszystkich mieszkaniach, z których pochodzą uciążliwości nastąpiła zmiana mieszkańców. Są to obecnie pary w wieku około 30 lat, które przychodzą do tych mieszkań, można odnieść wrażenie - na dyżury. Udało mi się też ustalić, że większość mieszkań w moim pionie zmieniła mieszkańców a nawet właścicieli. Część mieszkań ma tego samego, nowego właściciela.

      • leegrand Re: Uciążliwi sąsiedzi 15.11.23, 21:12
        Mój problem wygląda w ten sposób, że od ponad trzech lat przeżywam w swoim mieszkaniu prawdziwą gehennę związaną z hałasami oraz przykrymi zapachami. Mieszkam samotnie w tym budynku (2-klatkowym bloku na ok. 60 mieszkań) od jego wybudowania w 2013 roku i wcześniej, przez 7 lat, nie było tego typu problemów.

        Hałasy to przede wszystkim uderzenia i stukania, które występują regularnie co noc oraz podczas dnia. W ciągu dnia są głośniejsze. Emitowane są seriami, np. po kilka (1-5) uderzeń, w różnych odstępach czasu i jako takie trudno je zgłosić jako ewidentne hałasowanie np. jak podczas głośnej imprezy. Nie występują też, gdy mam gości. Zapachy - chemii, typu rozpuszczalnika, benzyny, czy farby, a także spalenizny, zgnilizny itp. przedostają się do mieszkania przez wentylację oraz zza okien.

        Uciążliwości ustają, gdy ktoś mnie odwiedza. Wtedy w otoczeniu panuje idealna cisza. Wręcz taka, z jaką nie spotykałem się w swoich wcześniejszych, normalnych doświadczeniach mieszkalnych. Oczywiście powoduje to, że nie jestem w stanie uzyskać potwierdzenia dla występujących uciążliwości przez świadka - osobę trzecią. Jedyne co mi pozostaje, to nagrywanie hałasów, gdy jestem sam. Załączam kilka próbek dźwiękowych. Niestety, ich jakość nie potrafi oddać pełni zjawiska. Ma to prawdopodobnie związek z trudnościami w nagraniu dźwięku o charakterze impulsowym (nawet jeśli posiada on dużą energię). Dysponuję też odczytami z sonometru, które wskazują poziomy około 60 dB w nocy.

        Próbowałem podjąć temat z sąsiadami z mieszkań z których pochodzą uciążliwości, ale oni uważają, że wszystko jest normalnie i niczego nie słyszą (o fetory nie pytałem spodziewając się analogicznej odpowiedzi). Przy czym, tak jak napisałem wcześniej, we wszystkich mieszkaniach, z których pochodzą uciążliwości nastąpiła zmiana mieszkańców. Są to obecnie pary w wieku około 30 lat, które przychodzą do tych mieszkań, można odnieść wrażenie - na dyżury. Udało mi się też ustalić, że większość mieszkań w moim pionie zmieniła mieszkańców a nawet właścicieli. Część mieszkań ma tego samego, nowego właściciela.

      • problem_z_sasiadka_pod_nami Re: Uciążliwi sąsiedzi 25.08.25, 15:42
        Ja dla odmiany mam problem z sąsiadka, która mieszka pode mną. A mianowicie opowiem od początku, może ktoś z Was miał też taki problem i podpowie co w takiej sytuacji możemy zrobić..
        Kupiliśmy mieszkanie jakieś 4 lata temu, słyszeliśmy od kilku osób że mamy specyficzną sąsiadkę z dołu, ale nie braliśmy po prostu tego do głowy. Jesteśmy spokojnym, nie imprezującym małżeństwem, mamy 8 letniego syna, który również nie jest hałaśliwy. Pomyśleliśmy, że to plotki wyssane z palca, albo osoby mieszkające przed nami po prostu hałasowały.
        Od około roku zaczęły dziać się u Nas po prostu cyrki. Myślałam, że takie rzeczy to tylko w filmach.
        Sąsiadka z dołu po trzech latach nagle stała się wyczulona na jakiekolwiek dźwięki jakie usłyszy w naszym mieszkaniu. Synek przejdzie głośniej, albo niedajboze przebiegnie to słyszymy głośne uderzanie o sufit. Było chodzenie Męża i kulturalne zwrócenie uwagi, to słyszeliśmy teksty że robimy na złość itp. w tamtym tyg tłukłam schabowe na obiad i owa sąsiadka zaczęła tłuc dla mnie po ścianie w kuchni. Mąż nie wytrzymał i zszedł znowu zapytać kulturalnie czy jest normalna, ale powiedziała że nie będzie z nim rozmawiać i zamknęła drzwi przed nosem. Na dłuższą metę to staje się uciążliwe. Zgłaszaliśmy do spółdzielni, był na chwilę spokój i dalej sytuacja się powtarza. Czujemy się jakbyśmy to mieszkanie wynajmowali od niej, a nie mieli na własność. Machaliśmy na to wszystko ręką, ale mamy dość bo zauważyliśmy że po tych sytuacjach gdy jest walenie sąsiadki to nasz Syn zaczął się bać, przestał wychodzić z domu z dziećmi, jest płaczliwy a ostatnio jak stukała pobiegł do swojego pokoju, zamknął się tam i płakał. To pokazało Nam, że nie możemy tak tego zostawić i czas coś z tym zrobić. Nie pozwolimy żeby ta sytuacja odbila się na zdrowiu naszego dziecka. Czy ktoś z Was był w takiej sytuacji ? Jakie kroki powinniśmy podjąć?
        Dodam, ze wcześniejsi właściciele wyprowadzili się właśnie przez tą sąsiadkę i toczyła się między Nimi sprawa w sądzie.
        Sąsiadka tłumaczy się wokół wszystkim, ze jest chora. Dla mnie to żadne tłumaczenie, bo chory człowiek powinien się leczyć a nie uprzykrzać życie innym.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka