Gość: zdziwiony Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: 85.89.197.* 13.11.06, 00:08 bawi mnie wasz klopot bo za 240 000 mozna postawic 150m dom, a nie gniesc sie w bloku. a 50 procent ludzi zarabia mniej niz 600 miesiecznie wiec wasz ,olbrzymi, problem uzmyslawia mi ze poprostu nie macie pojecia o zyciu i jestescie snobami Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: akna Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 06:52 Stopy procentowe idą w górę na zachodzie i nas też to czeka w nieługim czasie. W Anglii ludzi nie stać na spłacanie kredytów. Lepiej mieszkać w mniejszym ale bez obciążenia. Jeśli macie gdzie mieszkać to radzę teraz nie poddawać się tej gonitwie. Odpowiedz Link Zgłoś
jag66 Re: Uciekłam spod drzwi developera. 13.11.06, 10:06 coś tu jest nie tak. Albo to jest jakaś marna prowokacja albo jesteście nieźle stuknięci (czyt. rozrzutni) bo jeśli się ma 7-9 tyś. dochodu miesięcznie to nie wiem co trzeba robić z forsą aby się obawiać że wam na spłatę 1500 zł kredytu nie starczy. No chyba że dzieci muszą chodzić do prywatnych szkół, jadacie w restauracjach codziennie, koszule, bieliznę i inne ciuchy po 1 użyciu wyrzucacie zamiast prać itd itp. Albo też czujecie się oboje "na wylocie" z pracy i groźba bezrobocia jest realna. NIe rozumiem tego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tulipan Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.11.06, 09:50 Przeszliśmy się na budowę (z narzeczonym), mieszkania ładne, do wykończenia. Ogólnie koszt wyniósłby jakieś 200 tys, ale zarabiamy mniej niż Wy (dużo mniej. Nie zdecydowaliśmy się, bo perspektywa kredytu na 30 lat nas przerosła. Odpowiedz Link Zgłoś
ignapio Re: Uciekłam spod drzwi developera. 13.11.06, 13:34 Stara i przykra prawda , o której bankierzy , developerzy ani pośrednicy nie powiedzą , głosi , że żeby wziąć kredyt to trzeba najpierw mieć pieniądze . Trzeba skalkulować to co się ma (lub nie ma) przychody , oprocentowanie własnych lokat jak się ma , zrobić bilans aktywów i pasywów , po czym zastanowić się nad kredytem i możliwością jego spłacenia w rozsądnym czasie . Przykład z konieczności bardzo uproszczony . Mam sto złotych . zarabiam 20 złotych na miesiąc .Sto złotych leży na lokacie inwestycyjnej co daje około 2 procent miesięcznie czyli 2 złote /miesiąc. Chce coś kupić za dwieście złotych . Stopa kredytu dajmy na to 10 procent rocznie . Bilansujemy nasze sto na lokacie - 2%miesięcznie to jest 24%rocznie , spłata kredytu 10% rocznie. Czyli nasze sto złotych na lokacie zarabia na odsetkach więcej niż mamy do spłacenia odsetek z kredytu 200 złotych . Umawiamy się z bankiem na spłate dajmy na to 10 złotych miesięcznie odsetki plus kapitał . Po około 2 latach jesteśmy spłaceni i na plusie w bilansie odsetkowym .Może być też i tak , że mamy tyle , że same odsetki spłacą kredyt , który wtedy nic nas nie kosztuje a używamy tego co chcemy mieć od razu .Kombinacji jest wiele . Dlatego ludzie zamożni chętnie biorą kredyty . Inaczej w przypadku ludzi niezamożnych . Moim zdaniem nie stać ich na kredyty ,szczególnie duże i rozłożone na dziesiątki lat , chyba , że chcą inwestować w majątek przyszłych pokoleń (można i tak wszak oszczędnością i pracą narody się bogacą). Mogą brać względnie niewielkie kredyty i krótkoterminowe , bo wtedy są najtańsze . Nie uczą w szkołach ekonomii domowej , oj nie uczą , podobnie jak podstaw prawa za to durnot programowych nie brakuje Odpowiedz Link Zgłoś
ja.wars zrobiliscie dobrze! 13.11.06, 20:13 Obecne spekulacujne ceny mieszkan sa napedzane przez mafie globalnej finansjery, ktora zarabia miliardy na sprzedawaniu ludziom wielkich kredytow na zakup mieszkan, ktore nie sa warte ich ceny. To samo jest na calym swiecie. W USA ludzie pobrali ogromne kredyty na zakup domow i teraz ceny domow spadly do ich prawdziwej wartosci, a naiwniacy pozostali z kredytami do splacenia wiekszymi niz ceny ich domow. Odczekajcie spokojnie, ceny mieszkan na pewno spadna i wezcie tylko taki kredyt, ktory mozecie splacic w 15 lat lub wczesniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blue. tak naprawde nie ma jednej odpowiedzi IP: *.aster.pl 13.11.06, 21:03 ja wzielam kredyt na mieszkanie 8 lat temu. wtedy nie bylo jeszcze tak preferencyjnych kredytow jak teraz. kredyt byl w plnach i przez pierwsze lata odsetki mnie zjadaly a na splate kredytu szla 1/3 a czasem i polowa zarabianych przez nas pieniedzy. ale nigdy nie zalowalam - mialam wreszcie swoje mieszkanie z ktorego nikt mnie nie mogl wyprosic i ktore moglam urzadzic tak jak chcialam. dzis sprzedajac je zarabiam na tym drugie tyle ile na nie wydalam. a za ta kwote + nowy kredyt kupuje dom z dzialka. i tak naprawde nie ma znaczenia czy ten kredyt jest na 15, 20 czy 30 lat - jak znudzi mi sie mieszkanie w domu to go sprzedam, jak podwinie mi sie noga to tez sprzedam i albo wezme nowy kredyt na cos mniejszego albo to cos mniejszego kupie za gotowke ktora mi zostanie po spłacie kredytu za dom (po jego sprzedazy). wole zeby noga mi sie podwinela przy kredycie (bo z bankiem zawsze mozna negocjowac) niz przy wynajetym mieszkaniu gdzie jego wlasciciel po prostu wyrzuci mnie na zbity pysk. a zreszta nie zamierzam dopuscic do tego zeby mi sie cokolwiek podwijalo:)) tak sie trafilo ze domu ani mieszkania nie dostalam w spadku po babci ani tez rodzicie nie kupili mi na ukonczenie studiów. to co mam - mam bo sama do tego doszlam i wole mieszkac w komforcie regularnie placac raty (jakby nie patrzec jest to wymuszona forma odkladania pieniedzy:)) niz latami skladac stresujac sie faktem zycia w wynajetej ciasnoscie i tym ze i tak uskladac mi sie nie uda. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
uyu Re: tak naprawde nie ma jednej odpowiedzi 14.11.06, 01:16 Oboje z mezem uwazamy, ze jestesmy bogatymi ludzmi, bo nie mamy dlugow. Dom i wszystkie dobre materialne do ktorych ludzie daza z takim uporem sprzedalismy i wedrujemy po swiecie. To co dzis posiadam (samochod, kilka mebli, scanner) moge w kazdej chwili sprzedac. Wozimy ze soba dwie walizki, laptopa i aparat fotograficzny. Nasza spora biblioteka jest na przechowaniu u rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blue. :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 09:51 a to juz jest uyu zupelnie inna kwestia - i o wiele bardziej obszerna bwoeim dotyczy stylu zycia:))) ja na ten przyklad jezdzenie z aparatem i posiadanie dobytku mieszczacego sie w jednym plecaku mam za sobą:))) jak rowniez posiadanie biblioteki u rodziny i przyjaciol. teraz akurat jestem na etapie ze chce miec duuuza biblioteke u siebie w domu hihihih. ale czy tak bedzie zawsze? nie mam zielonego pojecia:) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hektor01 mieć czy być? IP: 217.153.224.* 14.11.06, 12:24 dokładnie. Tego typu decyzje to czesto wybór mieć czy być. Czy wole mieć wygodniejsze mieszanie i kredyt na karku czy wole raczej żyć dostatniej ale w ciasniejszym mieszkanku. Najważniejsze, zeby nie ulegać prseji innych, w tej chwili to tłumu, który na wyscigi kupuje mieszkania. Mam wrazenie, ze Polacy po latach komunistycznej siermiegi za bardzo chcą mieć. Rozumiem ludzi starszych, biedowali pół zycia i teraz wreszcie moga sobie pozwolić na zachodnie auto albo nowe mieszkanie. Ale młodzież? Na zachodzie młodzi ludzie po studiach najpierw podrózuja, przeprowadzają sie z miasta do miasta, kraju do kraju. Łapia się często small jobs i po prostu kontynuują studencki tryb zycia A my? Dyplom magistra, jak najszybciej praca, stała umowa i w kierat kredytu na mieszkanie. Młodzieży, jestesmy w UE! nie kusi was świat? Odpowiedz Link Zgłoś
uyu Re: blue :)) 14.11.06, 16:57 Raz jeszcze, bo zle mi sie kliknelo:) U mnie to jest zjawisko wtorne. Jako dwudziestka podrozowalam z plecakiem. Potem nastapil okres "dorobku i kariery zawodowej", a potem rzeczowe pytanie - po cholere mi to wszystko? Zauwaz, ze my juz z walizkami podrozujemy. Stopa nam sie podniosla :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: blue. uyu:)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 17:33 toteż wlasnie piszę ze nigdy nic nie wiadomo. bo i moze mnie takie wtorne dopadnie:))))))) najgorzej to kurczowo przywiazywac sie do planów, decyzji i funkcjonowac na zasadzie "i az do konca swiata". bo wtedy tak naprawde wszelkie decyzje zaczynaja przychodzic z trudem. pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Re: blue :)) IP: 142.179.204.* 14.11.06, 18:29 ile macie okolo lat? Odpowiedz Link Zgłoś
uyu Re: blue :)) 15.11.06, 02:50 Kiele piecdziestki. Dopadlo nas w okolicach moich 49. Gdy wyjezdzalismy mialam 51 a maz 53. Moglismy czekac do zasluzonych emerytur itp. Tylko po co? Jak gryzc zycie to jeszcze wlasnymi zebami :)) Odpowiedz Link Zgłoś
benio16 duzo ludzi wyzbywa sie materialnego balastu 14.11.06, 18:26 czuje sie z tego powodu szczesliwszymi. Odpowiedz Link Zgłoś
uyu Re: duzo ludzi wyzbywa sie materialnego balastu 15.11.06, 02:52 benio, a jaka ulga !!! A jaka frajda urzadzac sie od nowa na koncu swiata :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Re: duzo ludzi wyzbywa sie materialnego balastu IP: 142.179.204.* 15.11.06, 20:21 to wyjechaliscie na stale? jak to sie ma z prawnej strony/? Odpowiedz Link Zgłoś
uyu Re: duzo ludzi wyzbywa sie materialnego balastu 15.11.06, 23:09 Ze strony prawnej? Normalnie. Konto bankowe i ubezpieczenie zdrowotne (specjalna klauzula obejmujaca caly swiat) we Francji. Staly adres u rodziny z zaznaczeniem dla instytucji, ze to adres grzecznosciowy. Odpowiedz Link Zgłoś
owrank Witamy w Europie ! Tak wlasnie jest na Zachodzie 14.11.06, 15:37 Witamy w Europie ! Tak wlasnie jest na Zachodzie, do którego tak usilnie dążymy. I co najciekawsze jeszcze tego nie odkryli wszyscy emigranci (tzn. udaja że nie widzę), że gdyby chciali mieszkac w chociażby "przyzwoitych" swoich mieszkanich to okaze sie ze te ich 2000 funtow czy 2000 euro miesiacznie to zwykla jalmuzna :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aha Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.tvtom.pl 21.11.06, 20:12 Myślę, że zrobiłabym podobnie. Co z tego, że teraz zarabiacie ok 9tys. Niestety przyszło nam żyć w takiej Polsce, w której człowiek nie jest w stanie przewidziec co będzie za tydzień a co dopiero za 20 czy 30 lat. Za parę lat możecie stracic pracę lub zdrowie i co wtedy? A wtedy bank zabierze mieszkanko z całym dobytkiem i fru pod most. Swoją drogą to podziwiam takich ryzykantów co decydują się na kredyty na 20 lat i więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
lord.of.the.flies Re: Uciekłam spod drzwi developera. 21.11.06, 22:16 A tam, przy takim wzroście cen jaki jest obecnie to za dwa miesiace mieszkanie byłoby o 20% droższe, wtedy w sytuacji niekorzytsnej mogłaby jes sprzedać kupić mniejsze i jeszcze zainwestować zysk jaki zrobiła na nieruchomości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiktor Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.acn.waw.pl 21.11.06, 23:20 Dolicz sobie koszty kupna i sprzedaży mieszkania. Ponadto miesięczna rata obejmuje oprocentowanie + kapitał (w mniejszej części). Wydając 1000zł miesięcznie spłacasz faktycznie może jakies 400zł kapitału (lub nawet mniej w pierwszych latach). Twoje łączne wydatki związane z kupnem, sprzedażą i spłatami kredytu mogą zjeść ewentualny zysk związany ze wzrostem cen. Mieszkanie jest inwestycją długoterminową, ale tylko w przypadku że masz drugie mieszkanie - gdzieś mieszkać trzeba, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Martika Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.adsl.inetia.pl 23.11.06, 10:38 Myślę, że jako dwieście któryś post go nie przeczytacie, ale może innych zaintersuje www.biznespolska.pl/files/reports/Mieszkanie%20na%20dom% 20zamieni.doc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: polonus Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: 142.179.204.* 23.11.06, 17:10 inwestycja na 'wynajem' z ladowaniem sie w kredyt jest obecnie srednim pomyslem, jesli chodzi o kupno dla siebie, to chyba nie ma wyjscia. jesli sie placi troche mniejszy 'wynajem' to dlugoterminowo ciagle jeszcze lepiej sie wyjdzie na ratach i kupnie. splacic mozna tez szybciej. Odpowiedz Link Zgłoś