Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Uciekłam spod drzwi developera.

    09.11.06, 23:44
    Dosłownie. Mieliśmy z mężem wpłacic pieniądze na 1 ratę deweloperowi i stchórzyliśmy. Dosłownie rozmyśliliśmy się przed wejściem do biura firmy mając już naszykowane pieniądze. Przeraził nas ogrom kredytu (270 tys na 30 lat)do spłacenia. Nie byłby to nasz pierwszy kredyt mieszkniowy (jeden juz spłacilismy) ale pierwszy tak ogromny.
    Cały czas nie wiem czy dobrze zrobilismy. Mamy mieszkanie (bardzo małe 3 pokoje w cegle, nierozkładowe w takiej sobie dzielnicy, to 270 tys kredytu zostałoby do spłaty po sprzedazy tego i urządzeniu nowego.), mamy tez dwoje dzieci i po prostu przestraszylismy się, ze całe życie zamiast na podróże, wakacje, kursy językowe czy też itp będziemy harować na mieszkanie, które spłacimy w
    wieku 65 lat. Zarabiamy razem około 7- 9 tys i wiemy,ze rata 1, 5 zł byłaby do spłacenia teraz ale nie wiadomo czy za 15/ 20 lat też.
    Kłębią mi się po głowie rózne mysli po prostu nie wiem czy dobrze zrobilismy. W obecnym mieszkaniu nigdy nie będziemy mieć sypialni jest ono b. nieustawne,nie podoba się nam okolica ale z drugiej strony nie będziemy musieli oszczedzać na przykład na edukacji dzieci itp. Sama nie wiem co robić w czasie takiej gonitwy cen nieruchomości.
    Ktoś był w takiej sytuacji?
    Obserwuj wątek
      • Gość: monika Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.06, 09:15
        Poniekad i ja :) Rozmyslilam sie majac przed nosem umowe rezerwacyjna na
        naprawde korzystne cenowo mieszkanko w modnej dzielnicy nowych domow. Jakos nie
        wystarczyly mi argumenty, ze bylo to Ostatnie takie mieszkanie do wziecia -
        osiedle sprzedalo sie wszak bez jakiejkolwiek reklamy. Z pewnoscia obiektywnie
        nie byla to zla oferta, ale ja nigdy nie chcialam tam mieszkac, chwilowo tylko
        padlam ofiara presji rynkowej. Marzy mi sie juz ustabilizowanie cen, kiedy to
        decyzje o zamianie mieszkania podejme pod wplywem rzeczywistej potrzeby a nie
        histerii, ze bedzie drozej ;-) Mam mieszkanko, ciasne ale nieobciazone dlugami.
          • Gość: grzeg Re: Według mnie dałyście ciała ... IP: *.kuleuven.ac.be 11.11.06, 16:00
            ...a mnie kilka lat temu kilka dni przed podpisaniem umowy wywalili z pracy a
            po dwóch tygodniach moją żonę. Postanowiłem że nigdy nie wezmę kredytu na żadną
            rzecz nawet najmniejszą. Załozylismy własna firmę mieszkamy w wynajetym
            mieszkanku jakoś sobie radzimy. Juz przestały przekonywac mnie argumety ze
            przeciez wynajmujac wiecej place niz bym kupil jak bede mial gotowke to kupie.
              • Gość: MW Myślenie powinno być logiczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.06, 21:54
                Przecież mieszkanie w razie kryzysu można sprzedać. Ryzyko dotyczy tylko -
                spadku wartości nieruchomosći ( mało prawdopodobne) , utraty pracy lub zdrowia (
                prędzej) Ale wtedy mozecie wrócić do punktu wyjścia sprzedając mieszkanie.
                Sprzedaż nieruchomości z kredytem hipotecznym to bułka z masłem - kazdy bank w
                tym pomoże. Tracicie przy sprzedaży koszty prowizji, ale po roku wzrost wartości
                mieszkania na pewno je pokryje.
                W Warszawie w tym roku następowało to po 1 miesiącu. Myslenie w tym stylu jest
                typowe podobno dla Polaków w USA - kupują jedynie za oszczędności. Z kolei rata
                kredytu 1500 zł za mieszkanie jest wyższa od czynszu o ile ? O 500 zł ?
                Skalkulujcie sobie komplet kosztów. Ale najtaniej jest wybudować sobie dom, bez
                haraczu dla dewelopera.
                • Gość: miki Re: Myślenie powinno być logiczne IP: *.hsd1.ct.comcast.net 12.11.06, 03:04
                  Wczasie kryzysu nic nie mozna sprzedac. A szczegulnie domu/mieszkania. W
                  kryzysie mieszka sie gdzie popadnie. Np. moze byc wlasny samochod/przyczepa.
                  Juz w USA domy spadly srednio 11% za zeszly miesiac w poruwnaniu z poprzednim.
                  Takze zycze tym bankiera i sprzedawca domow, przyjemnosci wciskania ludzia
                  cemnoty, ze nieruchomosci nigdy nie stanieja. W USA rowniez mozna kupis
                  posiadlosci na kredyt. Obecnie jest tak, ze mozna napisac wszystko(ze sie
                  zarabia milony) i tak bank nie sprawdzi(jest to mu nie na reke). Nieruchomosc
                  jest zastawem i kazdy kto podpisze "wyrok na siebie" dostanie kredyt. Bankierzy
                  z tego zyja, wiec musza dawac kredyt, zeby zarobic. Nie pozyczaja swoich
                  pieniedzy, ale to trudna do zrozumienia historia.
                  • Gość: MW Re: Myślenie powinno być logiczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.06, 23:33
                    Dlatego podałem spadek cen mieszkań jako ryzyko. Ale jest mało prawdopodobne, by
                    za 5 lat uzyskać mniej , niż kosztuje teraz. Ceny są takie, że kolega praujący w
                    Budimeksie ( za granicą) mógł w ramach promocji dla pracowników kupic mieszkanie
                    w Warszawie po cenach jak z dnia rozpoczęcia sprzedaży. Nie mógł się zdecydować
                    i zrezygnował - następnego dnia firma sprzedała to mieszkanie o 90 000 drożej.
                    • Gość: miki Re: Myślenie powinno być logiczne IP: *.hsd1.ct.comcast.net 13.11.06, 00:25
                      Jak to sie tyczy do wspominanego kryzysu bankowego w Polsce? Tak naprawde
                      jeszcze go nie ma, bo nie wiele relatywnie Polska jest zadluzona i sam zachod
                      wykazuje jakies tam szczatkowe zainteresowanie naszym krajem. Juz za pare
                      miesiecy amerykanski potecjalny nabywaca przestanioe sie interesowac domami w
                      Polsce, bo beda one tansze w samej Ameryce niz sa u nas. Po Ameryce najczesciej
                      jest Europa Zachodnia, ktora kopiuje co sie tam dzieje. Najleprzym przykladem o
                      nieruchomosciach jest Japonia, gdzie wartos posiadlosci szla do samego nieba,
                      gdzy najle jakies 17lat temu spadla wiecej niz 50% i do dzisiaj nie uzyskaly
                      one wartosci jaka mialy uprzednio. Jest tam do tego stopnia z tym zle, ze banki
                      pozyczaja praktycznie bez oprocetowania dla kazdego chetnego. Ktorych ciagle
                      nie ma. Polska moze tylko wzbudzac soba zainteresowanie tak dlugo jak jest
                      tanszym krajem.
              • robertrobert1 Re: Według mnie dałyście ciała ... 13.11.06, 19:13
                Podrozowanie po swiecie nie wyklucza posiadania np domu. Cala sztuka polega na
                tym aby ograniczac koszty. I tak kupujac dom nie mamy wplywu na koszty...ale
                remontujac go juz tak. Nalezy jak najwiecej robic samemu. Rowniez i na
                podrozach mozna oszczedzac...wystarczy tylko zrezygnowac z hoteli na rzecz
                namiotu i samolotu na rzecz pociagu... a gdy zrezygnujemy z samochodu i
                przewodnika to podrozowanie okaze sie bardzo tanie. Wystaczy tylko
                przemieszczac sie na rowerze.
                Tak wiec jak widzisz dalas ciala!!!
                • volpo Re: Według mnie dałyście ciała ... 13.11.06, 21:37
                  > Nalezy jak najwiecej robic samemu.

                  Kiedy (po dniu ciezkiej pracy ? na urlopie ?) i za co ?
                  Rowniez i na
                  > podrozach mozna oszczedzac...wystarczy tylko zrezygnowac z hoteli na rzecz
                  > namiotu i samolotu na rzecz pociagu... a gdy zrezygnujemy z samochodu i
                  > przewodnika to podrozowanie okaze sie bardzo tanie. Wystaczy tylko
                  > przemieszczac sie na rowerze.

                  Oczywiscie. A na Hawaje poplynac kajakiem. Czegos glupszego dawno nie czytalem.
                  Prawda jest taka, ze nalezy mierzyc sily na zamiary i myslec oraz przewidywac.
                  Postawa typu jakos to bedzie zawsze niszczy ludzi... Tylko wielu wstydzie sie
                  do tego przyznac. Ludzie maja dom a dzieci bieduja gdyz oszczedzaja na splate.
                  A jak splaca to dom niewiele wart i wymaga remontow a zycie minelo... A jak sie
                  powinie noga to wtedy tragedia.
                  Trzba znac proporcium mocium panie
                  • Gość: Roberto Re: Według mnie dałyście ciała ... IP: *.broadband.pl 14.11.06, 22:47
                    W domu jest zawsze wiele do roboty ale jesli nie jest to przeciekajacy dach to
                    kazdy remont mozna rozlozyc w czasie i np zamiast obowiazkowego niedzielnego
                    obiadu u tesciowej mozna ten czas przeznaczyc na cos bardziej produktywnego.

                    Na Hawaje nie ma sensu plynac kajakiem...to byloby bezsensowne. Zwiedzac
                    Polske, Europe a nawet swiat mozna z rowerowego siodelka i ...to z
                    powodzeniem...i to jest fakt. Trzeba tylko chciec.

                    Dokladnie trzeba wiedziec co chce sie miec lub kim chce sie byc. Nie mozna byc
                    leniwcem i miec dom , nieprawdaz?
                    • volpo Re: Według mnie dałyście ciała ... 20.11.06, 20:44
                      Nie do końca masz rację. Wielu nie jest leniwcami i nie ma domów, i to nei
                      dlatego że tego nei chcą.
                      Poza tym każdy ma swoją rację...
                      Bilet na Hawaje wcale nie jest taki drogi w porównaniu do ceny metra
                      mieszkania, i to nie koniecznie w Warszawie.
              • Gość: Martika Re: Według mnie dałyście ciała ... IP: *.adsl.inetia.pl 22.11.06, 15:49
                I mój!!! Kupiłam dom na kredyt ponad 100% wartości. Własne mieszkanie wynajęłam
                i ta kasa idzie na ratę kredytu. Różnica to -600 zł. Część domu przeznaczyłam
                na dziłalność firmy (rezygnuję z wynajmowanego lokatu - 600 zł) czyli jestem na
                zero. Oszczędzam na internecie, telefonie, benzynie (dojazdy do pracy) itp.
                Mieszkanie sprzedam za ok. 5 lat i spłacę kredyt, według czarnego scenariusza
                (że ceny mieszkań zatrzymają się) jeszcze mi zostanie kasa. Gdybym kupiła dom
                rok temu a dzisiaj sprzedała mieszkanie to byłabym do przodu 100 tys. Niestety
                mądry Polak po szkodzie. Trzeba znaleźć złoty środek między zdrowym rozsądkiem
                a strachem. Ryzyko kredytowe jest duże jeżeli nic nie posiadasz. Jeżeli masz
                mieszkanie to ryzykujesz tylko różnicę, a wzrosty cen nieruchomości mnożysz x3
                (rośnie wartość domu, wartość mieszkania i zysk z wynajmu). Nie muszę dodawać,
                że mieszkam w o niebo lepszych warunkach i to też jest zysk.
                • Gość: es Re: Według mnie dałyście ciała ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 12:54
                  Gość portalu: Martika napisał(a):

                  > a wzrosty cen nieruchomości mnożysz x3
                  > (rośnie wartość domu, wartość mieszkania i zysk z wynajmu). Nie muszę dodawać,
                  > że mieszkam w o niebo lepszych warunkach i to też jest zysk.

                  Gdzie Ci zysk z wynajmu wzrósł 3x? Od kilku lat ceny nieruchomości rosną, w sumie 50-100% a ceny wynajmu stoją tudzież spadają. Skąd wieć ten 3 krotny zysk z wynajmu?Dokwaterujesz ludzi czy 3x wynajmniesz to samo mieszkanie?
        • Gość: zdziwiony Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.eranet.pl 11.11.06, 13:09
          Nie rozumiem waszego podejścia. Z góry zakładacie, że kupujecie mieszkanie
          docelowe (do końca życia). Na bardzo długi okres bierzecie kredyt - zgoda. Ale
          mieszkanie jest to rzecz którą można sprzedać (minusy: czas + formalności). Nie
          przewidzicie przyszłości. Co będzie gdy jedno z Was znajdzie pracę w innym
          mieście (i tak trzeba będzie się wyprowadzić).
          Ucieczka jest nie najlepszym rozwiązaniem. Tak naprawdę to polecam rynek wtórny
          (bo developerzy ostatnio poszaleli) - trafiają się naprawdę ciekawe okazje.
          Znajdź coś co Ci się spodoba (może odrobinę gorszego niż u developera), a
          jednocześnie nie posiadającego tak zawrotnej ceny.
          No i negocjuj z bankami do upadłego (mów otwarcie że masz lepszą ofertę od
          konkurencyjnego banku)! Czym większy bierzesz kredyt tym łatwiej się targować.
        • a000000 Re: Uciekłam spod drzwi developera. 10.11.06, 11:53
          heroxie, zejdź w końcu na ziemię. Zadłużanie się na resztę życia to ogromne
          ryzyko, uważam, że jeszcze większa głupota. Przecież do końca życia taki
          kredytobiorca pracuje na bank. Mało! przez te lata żyje w strachu, jak
          niewolnik, że coś się w życiu nie uda i ma komornika z całą machiną na głowie.
          Przez swoje najlepsze lata każdy grosz niesie do banku, zapomina o wczasach,
          wycieczkach, basenach, butach z Ecco, szynce z prawdziwej świni.... tylko
          chytrzy każdy grosz aby wydobyć się z potrzasku... A gdy już się wydobędzie....
          ma siwe włosy, sto chorób... i mieszkanie w starej substancji mieszkaniowej... I
          już jest tak zmęczony, że...przeklina heroxa który go w maliny wpędził.

          Niezły musi być z Ciebie spekulant, że tak zupełnie się nie liczysz z
          większością ciężko pracujących ludzi zarabiających w przedziale do średniej
          krajowej... a którzy też chcą gdzieś mieszkać, żyć... Tacy jak Ty napędzają
          koniunkturę spekulantom...kosztem ludzi zdesperowanych, nie mających innego
          wyjścia.

          Obecny rynek nieruchomości to jedna wielka granda. Tu powinien prokurator wejść
          i spekulantów pogonić, bo gospodarkę psują. Jak? kredytobiorcy wszelki dochód do
          banku niosą, na inne dobra już ich nie stać. I potem widzimy, jak banki
          "wykonują" miliardowe zyski (większość wyprowadzając w ręce właścicieli - czyli
          poza granicę) ... a inne dziedziny plajtują. Te zyski zasilają inne gospodarki -
          u nas pozostaje szarzyzna.

          Powiadasz, że do "zachodnich" cen jeszcze daleko??? Owszem, ale naszym płacom.
          Bo mieszkania już zaczynają być nawet droższe niż np w Berlinie, czy Pradze.

          Heroxie, postrzegam Cię jako wampira krew wysysającego z ofiar.... Wiesz, że
          zaczynasz mnie denerwować??? Jak śmiesz ludzi popychać do większego zadłużenia
          niż byliby w stanie to znieść? Jak długo osoba o dochodach 2500 miesięcznie
          może spłacać kredyt 300 tysięczny? Do emerytury?
          • herox Re: Uciekłam spod drzwi developera. 10.11.06, 12:52
            Po pierwsze już wyjaśniałem jakiś czas temu, że nie jestem spekulantem i nie
            zarabiam na nieruchomościach.
            Możesz mnie traktować jako postronnego obserwatora albo niezależnego eksperta.

            Spirala maksymalnego zadłużania na niewyobrażalnym poziome została nakręcona
            przez działające w zmowie: pośredników (chieny polujące na łatwą zdobycz),
            bankierów (ci już dawno postradali zmysły i zostaną za to ukarani), pośredników
            (jacy oni są każdy wie), developerów(-) i media podsycane przez te wszystkie
            grupy.
            Człowiek o niskich i średnich dochodach w znakomitej większości nie orientuje
            się w ekonomii nie orientuje się w trendach,cyklach i w ogóle brak mu
            doświadczenia w zarządzaniu finansami. Poza tym znakomita większość z tych
            ludzi to ludzie bardzo młodzi, którzy o prawdziwym dorosłym życiu niewiele
            wiedzą, nie przeżyli większych porażek są idealistycznie nastawieni do świata.
            Taka masa ludzi została w bardzo łatwy sposób wciągnięta w wir samonapędzającej
            się maszynki - czy jak mówią - rakiety.

            Każdy ufa bankierowi, który jak powie, że tyle mu na przeżycie wystarczy to on
            wierzy, że tak jest. Na początku jest fascynacja mieszkankiem, potem
            wprowadzka, urządzanie i dopiero za jakiś czas widać, że się trochę
            przecholowało.

            Dlatego też pułap wzrostu cen jest niesamowicie wysoki - tak wysoki jak
            zdolności kredytowe średniej rodziny. Obliczenia są w innych moich wątkach,
            tutaj tylko przypomnę cenę docelową aktualnej rakiety: średnia cena m2 w Wawie
            dojdzie do 15 tys/m2.
            Wtedy może się trochę uspokoi.
          • Gość: sasin. Opowiadasz dyrdymały a000000 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.06, 11:01
            Nie rozumiem Twojej wypowiedzi, "ogromne ryzyko", "głupota", "spekulant",
            "prokurator". Duzo emocji. A prawda jest taka, ze ceny wynikaja z popytu a takze
            z kosztow budowy. Te ostatnie rosna bo brak kwalifikowanych pracownikow.

            Rynkiem rzadza prawa rynku i nie ma sie co o to obrazac. I mieszac do tego
            prokuratora. Pamietam jakie byly kiedys zasady, ksiazeczka nieszkaniowa i
            czekanie 15-20 lat na tzw. M3. A czasem i dluzej. A na telefon 10 lat a na
            samochod 8 lat, itp. Ale bylo bezpiecznie i bezstresowo, prawda?

            Podejmujac wazne zyciowo decyzje nie opowiadajmy dyrdymalow ale postepujmy
            rozsadnie. Przeanalizuj czy wybralas mieszkanie wartosciowe, dobrze
            zlokalizowane, czy cena jest w miare porownywalna do rynkowych. Przeanalizuj
            jakie sa perspektywy waszych zarobkow w okresie 15 lat (wiek, kwalifikacje),
            rozwaz mozliwosc skorzystania z wsparcia rodziny w razie kryzysu (pozyczka).
            Rozwaz za i przeciw i podejmij decyzje. Zakup mieszkania to troche emocji
            (pragnien i marzen) i bardzo duzo chlodnej kalkulacji.

            > Powiadasz, że do "zachodnich" cen jeszcze daleko??? Owszem, ale naszym płacom.
            > Bo mieszkania już zaczynają być nawet droższe niż np w Berlinie, czy Pradze.

            Co do plac - nasze place beda wzrastac i w kilka lat zbliza sie do hiszpanskich
            i grackich.
            Co do cen - nie porownuj ceny podlego mieszkanie w podlej dzielnicy Berlina czy
            Pragi z cenami mnieszkan w centrum Warszawy. Nie porownuj nasycenie rynku
            mieszkaniowego tych miast z gigantycznym "glodem" mieszkan w Polsce.

            • Gość: Darek upst IP: *.crowley.pl 11.11.06, 11:15
              NIestety tu się mylisz.Rynkiem i cenami nieruchomości w PL nie rządzi
              rynek,tylko administracyjne ograniczenia w pozwoleniach na budowę.Mamy 100%
              komunizm i myślenie nakazowo rozdzielcze.Urzędnik ,przy braku planów
              zagospodarowania przestrzennego miast,robi co chce,lub boi sie robić
              cokolwiek.Przykładem jest niechlubnia Dąbrowa zwana mylnie Górniczą,gdzie w
              okresie 15 lat nie zbudowano niczego poza magistratem.Terenów pod zabudowę jest
              full,ale nie ma pieczątki Strasznie Ważnego Urzędnika.(piszę o budowie
              deweloperskiej i spółdzieczej)
              • Gość: Mykey Re: upst IP: *.interdom.net.pl 11.11.06, 22:07
                A ja mam nieco inne zdanie na ceny mieszkan i ich dostepnosc, poniewaz aktywnie
                poszukuje i wiem ze wiekszosc mieszkan jest faktycznie wykupowana przez
                zagraniczne fundusze lub indywidualnych inwestorow, skala jest ogromna i przez
                to dostepnosc coraz mniejsza, choc na szczescie niektorzy developerzy
                dostrzegaja zagrozenia. Otoz z czasem nikt nie bedzie chcial kupowac mieszkania
                na pustym osiedlu, w pustej klatce a to nie wplywa pozytywnie na postrzeganie
                developera w oczach potencjalnych klientow i moze zle sie odbic w czasach gdy
                minie szal mieszkaniowy i trzeba bedzie znow w normalny sposob funkcjonowac na
                rynku.
                takze w ciagu 2 lat albo bedziemy zarabiali wiecej na tyle ze bedzie nas stac
                na te mieszkania, zeby je wykupic od funduszy, albo rynek bedzie spadal i wtedy
                bedzie mozna na spokojnie cos kupic.
                Niestety jest tylko jedno pytanie czy to bedzie za rok, 2 czy 5 i do jakiego
                poziomu zejda ceny????
          • Gość: Majka Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.aster.pl 11.11.06, 13:21
            a000000 napisała:

            > . Zadłużanie się na resztę życia to ogromne
            > ryzyko, uważam, że jeszcze większa głupota. Przecież do końca życia taki
            > kredytobiorca pracuje na bank. Mało! przez te lata żyje w strachu, jak
            > niewolnik, że coś się w życiu nie uda i ma komornika z całą machiną na głowie.
            > Przez swoje najlepsze lata każdy grosz niesie do banku, zapomina o wczasach,
            > wycieczkach, basenach, butach z Ecco, szynce z prawdziwej świni.... tylko
            > chytrzy każdy grosz aby wydobyć się z potrzasku...

            Nie uogólniaj. Ja dzięki kredytowi mam piękny dom, a miesięczna rata nie
            przekracza 20% naszego domowego budżetu.
            Kredyt ograniczył u mnie jedynie oszczędzanie, bo teraz na tzw czarną godzine
            odkładam mniej, niż przedtem. Ale wciąż odkładam i przyjemności też sobie nie
            odmawiam. Nie szaleję po prostu i tyle, bo wiem, ze muszę zapłacic ratę i muszę
            coś odłożyć co miesiąc.
            Pewnie, że fajniej mieć wymarzony dach nad głową bez obciążonej hipoteki, ale
            gdybyśmy mieli odkładać na niego, to może byśmy uzbierali wymaganą sumę na
            emeryturze, a może nie. Bo - przynajmniej w moim przypadku - łatwiej mi płacić
            ratę, którą płacić muszę, niż tyle samo odkładać i nie ruszać tego.
            Oczywiście, że nie wiem czy całe życie będziemy mieć z mężem takie zarobki,
            oczywiście, ze istnieje ryzyko, ale ... właśnie, ale póki co spełniłam swoje
            marzenie. Musielibyśmy mieć z mężem ogromnego pecha, żebyśmy oboje w tym samym
            czasie stracili pracę. Póki co każde z nas stać byłoby na płacenie raty i jako
            takie życie (mam na myśli z jednej pensji, gdyby drugie pracę straciło).

            Natomiast zgadzam się, ze branie kredytu, gdzie rata wynosi 1500 zł, a łączne
            dochody rodziny to 3000zł, jest wg mnie głupotą. Szczególnie jeszcze, jeżeli ów
            kredyt pozwolił na kupno małego mieszkanka w blokowisku z wielkiej płyty. Na
            takie coś nigdy bym się nie zdecydowała,wolałabym już wynajmować mieszkania.
          • Gość: Mack Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.06, 15:09
            Tak , popieram Cię w całej rozciągłosci, ceny nieruchomosci są sztucznie
            napedzone przez; 1.POŚREDNIKÓW -biorą 2,5% od wartosci, 2. devloperów - chca
            miec jak największy zysk, 3."DURNE MEDIA" -piszą obojętnie co, wygląda to na
            ukrytą reklamę pośredników!!! Rozwiązanie: 1. nie korzystać z posredników,
            2.budować samemu (ale z fachowym nadzorem)
          • Gość: anonim Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.06, 19:31
            > heroxie, zejdź w końcu na ziemię. Zadłużanie się na resztę życia to ogromne
            > ryzyko, uważam, że jeszcze większa głupota. Przecież do końca życia taki
            > kredytobiorca pracuje na bank. Mało! przez te lata żyje w strachu, jak
            > niewolnik, że coś się w życiu nie uda i ma komornika z całą machiną na głowie

            LUDZIE JAK WY MYSLICIE? GDZIE WY ZYJECIE? W EUROPIE CZY JAKIMS ZAPYZIALYM
            ZAKATKU SWIATA? Nie macie szans zostac milionerami z taka mentalnoscia.
            • a000000 Re: buty Ecco? 14.11.06, 13:50
              bo wygodne od pierwszego dnia, jednocześnie ...wcale nie tanie. Więc doskonały
              przykład: wolisz tanie plastiki które nogę zniszczą i kredyt aż po grób, czy
              drogi but i zdrową nogę jednocześnie mniejsze mieszkanko bez salonu dla gości?

              Współczuję serdecznie tym, którzy wogóle nie mają gdzie mieszkać. Mają nóż na
              gardle i nie mają wyjścia innego, jak kredyt aż po grób. I złości mnie, że ten
              nóż trzymają tacy, co to mieszkanie nazywają inwestycją na której można zarobić.
              Owszem - można - kosztem łez, tragedii, wyrzeczeń....a nawet bezdomności wielu
              zarabiających poniżej średniej krajowej, których w naszym kraju jest coś około
              80% pracowników.

              Jeden z komentatorów zauważył, że bez mentalności spekulanta nie zostanie się
              milionerem.... Możliwe, wolę wszakże nie być tym milionerem (mój grób jest mały,
              całego majątku nie pomieści) - i spokojnie w nocy spać a w dzień w lustro prosto
              sobie w oczy patrzeć... I nie mieć na sumieniu cudzej krzywdy. I BYĆ -
              człowiekiem. Nie harpią co wykorzystuje sytuację... Jestem chrześcijanką i takie
              bezwzględne rozpychanie się łokciami mnie mierzi... Rozpychanie z pozycji
              zostania jak najszybciej milionerem....mamona na ołtarzu.
              • Gość: Majka Re: buty Ecco? IP: *.aster.pl 14.11.06, 23:36
                a000000 napisała:

                >
                >
                > Współczuję serdecznie tym, . Mają nóż na
                > gardle i nie mają wyjścia innego, jak kredyt aż po grób. I złości mnie, że ten
                > nóż trzymają tacy, co to mieszkanie nazywają inwestycją na której można
                zarobić
                > .
                > Owszem - można - kosztem łez, tragedii, wyrzeczeń....


                Już raz pisałam, abyś nie uogólniała, ale widzę, ze nie czytasz postów
        • Gość: Jery Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.aster.pl 11.11.06, 11:13
          Pracuje jako posrednik kredytowy i sa dwie sprawy ktore mnie w tej pracy
          dziwia :
          1. prawie 70 % nie ocenia -swoich mozliwosci splaty kredytu -smodzielnie !!
          pozostawiaja to bankowi ?? nie podejmuja decyzji -sami czy stac ich na kredyt
          nie
          2. wiekszosc klientow nie uzaleznia decyzji o zakupie od swoich mozliwosci
          finansowych - tylko kupuja poprostu to co im sie podoba - to rownierz dotyczy
          autorki - moze czsem warto pomyslec i powiekszyc stare i kiepsko polozone
          mieszkanie na wieksze o 9-10 i drozsze o 150-200 tys a niz skazywac sie na
          mieszaknie w norze - ktora zreszta wczesniej czy pozniej i tak opuscicie -tyle
          ze wtedy wezmiecie juz kredyt na 550 tys a nie 270 - wiem cos o tym z
          obserwacji pozdrawiam
          • Gość: ewamalgorzata Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.06, 20:05
            > 1. prawie 70 % nie ocenia -swoich mozliwosci splaty kredytu -smodzielnie !!
            > pozostawiaja to bankowi ?? nie podejmuja decyzji -sami czy stac ich na kredyt
            > nie

            Jako pośrednik kredytowy powinieneś wiedzieć, że nie zawsze bank traktuje nasze3
            dochody tak, jak byśmy chcieli, tak jak to jest w rzeczywistości. Vide--> osoby
            prowadzące własną działalność, płacące podatek ryczałtowy od obrotów. Jeden bank
            zakłada, że koszty stanowią 60 % obrotu, drugi 40 a trzeci jeszcze inaczej. A w
            moim przypadku mój dochód to mniej-więcej 95% obrotów - zajmuje się tworzeniem
            serwisów www. Jedyne kosty, jakie ponoszę to - od czasu do czasu jakieś części
            do kompa i dojazdy do klientów. nie znalazłam banku, który chce się zgodzić na
            to, że tyle zarabiam - ich zdanim zarabiam połowę..
        • bayadera_40 Re: Uciekłam spod drzwi developera. 11.11.06, 12:09
          Uważam, że bardzo dobrze zrobiliście, też byłam w takiej sytuacji trafiłam na
          nieuczciwego developeraoszustami okazali sie nie tylko oni ale wójt, bank,
          notariusz...ponieważ byłam pierwsza co zwąchałam nieuczciwość zwrócili mi
          pieniądze żeby nie popsuc im interesu, przez 3 miesiace walki z nimi myślałam
          że osiwieję ........udało się...... póżniej straciłam dobrą pracę, więc
          wyglądało by to tak teraz że mieszkałabym pod mostem i spłacałąbym kredyt, a
          syn nie miałby na ksiązki, a tak mam swoje małe mieszkanko które na nowo
          pokochałam, i śpię spokojnie że mam co dać dzieciakowi na śniadanie do
          szkoły......A wy jak stworzycie dzieciom warunki do nauki i do rozwoju to sobie
          same mieszkania pokupują, a wy w swoim będziecie mieli sypialnie, każde z was
          osobno, w mniejszym mieszkaniu jest więcej miłości........powodzenia wam życzę,
          żadnych kredytów brrrrrrrrr
      • kaja3004 Re: Uciekłam spod drzwi developera. 10.11.06, 14:05
        A my wzięliśmy kredyt na 200 tys. i nie żałujemy. Przeprowadzamy się do
        wymarzonego większego mieszkania w grudniu, stare juz sprzedane po korzystnej
        cenie. Miesięczna rata naszego kredytu to ok. 1000 zł. Myślimy pozytywnie, może
        nie starczy nam na dalekie podróże, ale na fajne wakacje na pewno. I na
        edukację synka również. Obecnie nasze miesięczne dochody to niecałe 5000 tys.
        zł.

        Mieliśmy już dosyć mieszkania na 50 mkw. Teraz będziemy mieli 4 pokoje, nie
        bedzie problemu z przenocowaniem gości, dziecko bedzie miało swój pokoik. Wg
        mnie to bardzo ważne, jak się mieszka i gdzie. W końcu w mieszkaniu spędzamy
        duzo czasu i powinnismy czuć się w nim dobrze.
        • a000000 Re: Uciekłam spod drzwi developera. 10.11.06, 16:15
          oczywiście, akurat Ty Kaju nie masz się czego bać - startujesz z zupełnie innego
          poziomu - masz połowę wkładu - gdyż sprzedajesz stare mieszkanie. A wyobraź
          sobie, że nie masz niczego własnego do spieniężenia i całe 400 000 to kredyt? Na
          ile lat? Ile zapłacisz frycowego? rocznie 5% przez 30 lat?

          Myślę, że dla możliwości przenocowania gości nie warto się zarzynać.

          Na zero wyjdziesz za jakieś 20 lat. Jeśli nie miałabyś do sprzedania mieszkania,
          czyli startujesz tak jak większość ludzi młodych, dla których 5000 miesięcznie
          to marzenie ściętej głowy, to spłata Ci się wydłuża do 40 lat, plus jakieś
          obecne 30 - razem jak by nie liczyć - czyni latek 70. DOŻYJESZ??????

          Ja jestem ciekawa, co będzie w wypadku recesji, masowych zwolnień, choroby lub
          czego gorszego. Nie można się zamartwiać na zapas to prawda, ale i nie można być
          aż tak niefrasobliwym, aby swoją przyszłość dać bankom w zastaw... A banki tylko
          wykorzystują owczy pęd i kuszą.... A deweloperzy odstawiają coraz większą lipę
          za coraz większą kasę... Kres temu MUSZĄ położyć K U P U J Ą C Y .... Bo
          sprzedający zawsze będzie śpiewał coraz wyżej, ile wlezie...

          Chyba jednak świstak zawija w te papierki....

          • maretina Re: Uciekłam spod drzwi developera. 11.11.06, 11:00
            mozna tez nowe mieszkanie przez jakis czas wynajmowac. bedzie sie samo splacac.
            Kaczory mają chód nieciekawy, platfusa z natury, dlatego kiwają się na boki.
            Jedzą nieestetycznie. Wystawiają kupry do góry i cedzą błoto.

            czekam na zmianę pogody i rządu!:-)
            • mario-radyja Re: Uciekłam spod drzwi developera. 12.11.06, 21:00
              Nie potrafię rozszyfrować tej logiki kredytowych nabywców mieszkania.

              Z jednej strony mówicie, że lepiej jest płacić ratę kredytu na własne
              mieszkanie niż te same pieniądze oddawać komuś za czynsz.

              Z drugiej strony chcecie mieszkanie, które kupiliście za kredyt, wynajmować za
              czynsz, żeby ktoś inny za was spłacał raty czynszowe.

              Obie koncepcje rozpatrywane oddzielnie brzmią rozsądnie. Ja się zastanawiam czy
              nie są przypadkiem ze sobą sprzeczne.

              Skoro bardziej opłaca się mieszkanie mieć z kredytu, niż je wynajmować, to
              wygląda na to, że chcecie mieszkania wynajmować jakimś idiotom, którzy tego nie
              wiedzą i będą wam czynsz płacić, podczas gdy wy byście nigdy nikomu czynszu nie
              płacili. O kim mówimy? Przyjezdnych studentach?

              Ja wychodzę z założenia, że mechanizmy rynkowe muszą działać i wszystko musi
              dążyć do równowagi. Prawdopodobnie ktoś tutaj popełnia błąd w obliczeniach i
              oczekiwaniach. Jak wszyscy kredytobiorcy rzucą swoje mieszkania na rynek
              wynajmu, to okaże się, że ceny czynszowe polecą w dół grubo poniżej waszych rat
              kredytowych.
          • Gość: gosc Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: 86.62.225.* 12.11.06, 18:36
            Kupujacy na razie nie poloza KRESU poniewaz popyt przewyzsza podaz. Prosta
            regula. Podaz jest takze mocno napedzana przez "obcokrajowcow", ktorzy w duzej
            czesci sa Polakami mieszkajacymi za granica, dla ktorych 1500 PLN/m-c to zadne
            obciazenie. Druga grupa to faktyczni obcokrajowcy dla ktorych cena mieszkania w
            centrach duzych i atrakcyjnych polskich miast jest wciaz niezwykle atrakcyjna.
            I te nieruchomosci z pewnoscia nigdy nie stanieja. Owszem zawsze moze nastapic
            kryzys i trzeba byc na to przygotowanym. Kryzys ma to do siebie ze pozera pewna
            grupe lecz inna na tym ogromnie zyskuje. Kryzys nie trwa wiecznie i trzeba
            umiec go przeczekac.
          • kaja3004 Re: Uciekłam spod drzwi developera. 13.11.06, 09:28
            po pierwsze: 400 tys kredytu na pewno bym nie dostała
            po drugie: nie kupuję nowego mieszkania dla gości, lecz dla mojej rodziny, żeby
            żyło nam się wygodniej
            po trzecie: bez kredytu nigdy nie byłoby mnie stać na nowe mieszkanie
            po czwarte: myślę pozytywnie, nie będę na zapas martwić się, że mogę stracić
            pracę itp.
        • mario-radyja Bo twój przypadek jest pozytywny. 12.11.06, 20:24
          Obliczmy przez ile lat będziecie spłacać:
          200 tys. zł / 1000 zł-na-miesiąc /12 miesięcy = 16,6 lat

          I to jest okej.

          Problem dotyczy ludzi, których w tej chwili LEDWO stać na obecną ratę, a
          zadłużyli się na 30 lat swojego życia. A w Polsce mamy gospodarkę
          charakteryzującą się fatalnym poziomem aktywizacji zawodowej ludzi w późnym
          wieku i jest bardzo wątpliwe, czy na ostatnim etapie będzie ich stać na raty,
          bo nie uzyskuje się wtedy takich samych dochodów jak w sile wieku.
        • Gość: kuks Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: 195.205.24.* 13.11.06, 08:44
          a kto wam dał na te pierwsze 50m2? Mama, tato, babcia? Zeby kupić 4 pok. to
          musieliście sprzedać te 50m2 za ok. 200-250 tysi +wziąść następne 200 tysi na
          cztery pokoiki. Jak jesteście takie kozaki to trzeba było wziąść 400-450 tysi i
          nie pieprzyć że ważne jest jak sie mieszka i takie tam. Poza tym co to tylko
          jedno dziecko macie? To nie Chiny. Zróbcie drugie trzecie. Niech i na wasze
          emerytury w przyszłości ktoś robi. Poz tym ciekawe jakie to opinie będziecie
          wyrażać za 20-25lat, kiedy to ludzie młodsi od was będą zawsze w lepszej
          sytuacji na rynku pracy, ze wzgledu na wiek. Podejrzewam że optymizm gdzieś też
          zacznie umykać.
      • Gość: janka Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.06, 16:52
        zrobiliście madrze i okazałaliscie sie ludźmi roztropnymi czego nie mozna
        powiedzieć o innych wypowiadajacych się w tym watku.
        Przy Waszych dochodach lepszym rozwiazanie jest dobrowolne i nieprzymuszone ale
        systematyczne inwestowanie co miesiąc kwoty odpowiadajacej racie kredytu i po
        połowie tego okresu na jaki wzielibyście kredyt stać was będzie na nowe
        mieszkanie jeśli uznacie to za konieczne.
        A na dodatek inwestujesz ile możesz i nie wisi nad tobą groźba utraty
        wszystkiego w razie zdarzeń które w jakiś sposób mogłyby obniżyć wasze dochody
        i tym samym pogorszyć waszą sytuację finansową .
        Zgromadzone środki wykorzystacie na cel jaki wam będzie wówczas najblizszy .
      • Gość: hekto01 Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.06, 18:51
        reek, jestem z Toba! Co prawda nie uciekłem developerowi spod noża, ale tez juz
        troche mieszkań ogladałem na ryku wtórnym. Rynek pierwotny z zalożenia odpada:
        Dwoje naszych znajomych straciło parę lat temu po równowartosci mieszkania.
        Mamy już mieszkanie, spłacone, i chcieliśmy zmienić na większe. Ceny nor, które
        ogladalismy spłoszyły nas. Zdecydowanie stać nas było i jest nadal na kredyt,
        ale 20-30 lat w kieracie kredytu nie jest warte jednego pokoju wiecej. Też już
        mieliśmy kredyt (mniejszy)i wiemy nie jest to takie słodkie jak sie wydaje, w
        pewnym okresie oprocentowanie skoczyło do kilknastu procent. Nikt nie może
        przewidzieć co się może wydarzyć w ciągu 30lat! Taki kredyt, zwłaszcza na
        mieszkanie, które niekoniecznie jest tyle warte to spore ryzyko.
        • Gość: kingston Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.adsl.inetia.pl 11.11.06, 10:00
          Jak dla mnie to nie umiecie w ogóle planować. Porażka.
          Też brałem kredyt, duży ale zanim go wziąłem to dokładnie przeanalizowałem swoje
          wydatki. Ale nie w myślach tylko w excelu i nie przed drzwiami banku albo
          developera ale w domu.
          Nie wiem jakie są Wasze miesięczne wydatki oraz okazjonalne w roku. Ja przy
          takich dochodach spłaciłbym ten kredyt w 5 - 6 lat (średnia 6000/miesiąc
          dochodu) maksimum ale celowałbym na 5 lat.
          Trzeba umieć powiedzieć sobie kiedy coś można lub nie. Nie każdy tak potrafi.
          Trudno doradzić coś poprzez forum internetowe. Jest wiele czynników m.in. utrata
          pracy, dziecko, itp, które trzeba brać pod uwagę.
          Możecie się wstrzymać, nazbierać trochę pieniędzy i wtedy się zadłużyć jeśli
          macie obawy.
          Moim zdaniem to dobrze, że uciekliście sprzed drzwi. Macie teraz czas na analizę.
          • Gość: kingston Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.adsl.inetia.pl 11.11.06, 10:01
            Gość portalu: kingston napisał(a):

            > Jak dla mnie to nie umiecie w ogóle planować. Porażka.
            > Też brałem kredyt, duży ale zanim go wziąłem to dokładnie przeanalizowałem swoj
            > e
            > wydatki. Ale nie w myślach tylko w excelu i nie przed drzwiami banku albo
            > developera ale w domu.
            > Nie wiem jakie są Wasze miesięczne wydatki oraz okazjonalne w roku. Ja przy
            > takich dochodach spłaciłbym ten kredyt w 5 - 6 lat (średnia 6000/miesiąc
            > dochodu) maksimum ale celowałbym na 5 lat.
            > Trzeba umieć powiedzieć sobie kiedy coś można lub nie. Nie każdy tak potrafi.
            > Trudno doradzić coś poprzez forum internetowe. Jest wiele czynników m.in. utrat
            > a
            > pracy, dziecko, itp, które trzeba brać pod uwagę.
            > Możecie się wstrzymać, nazbierać trochę pieniędzy i wtedy się zadłużyć jeśli
            > macie obawy.
            > Moim zdaniem to dobrze, że uciekliście sprzed drzwi. Macie teraz czas na analiz
            > ę.


            sorki, średnia 8000 a nie 6 tys.
        • Gość: kuks Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: 195.205.24.* 13.11.06, 08:56
          a ile to tam na benzyne wydajesz. 30km w jednią i powrót 30km. Razem 60 km.
          Spalanie 10l/100km (i nie pieprzmy że mniej, bo kto jeździ to wie jak jest).
          czyli dziennie 6 lierków x 25 dni w miesiącu x 4,1 zł/litr = 615 zł. O i już
          się rozjaśniło. Ratka kredyciku 400zl+615zł za samochodzik i już jesteśmy w
          domku. Jakie uwagi?
      • squaree Re: Uciekłam spod drzwi developera. 11.11.06, 09:52
        Przy takich dochodach nie masz sie czego martwic, ale lepiej sie budowac, jesli
        chcialabys sprzedac obecne mieszkanie i wybudowac dom, to wyjdziesz z kredytem
        moze 100-150 tys, jesli nie mnie, w zaleznosci co wmurujecie w dom itp. A dom
        jest juz mozliwy od 250 tys z niewielka ziemia. W porownaniu z cenami nowych
        mieszkan - 6000 za m2 to sprawa jest prosta. I nie pisze danych z powietrza, dom
        z niewielka dzialak pod wroclawiem kosztuje 250 tys od dewelopera, a np
        mieszkanie na wroclawskich partynicach 6500 za m2. I kogo by bylo stac na trzy
        pokoje?
      • Gość: gąsior trzeci Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.06, 10:36
        Do wszystkich tych którzy gardza bankami i do tych co wolą kolejny raz jechac
        do Egiptu oraz do tych sprawdzających swój wyuczony na kursach angielski na
        objezdzie po Rzymie . Zapamiętajcie : Tak tanich kredytów i tak tanich mieszkań
        moze juz nie być!
        Mało tego nadmienie jeszcze, ze nie wiecie kogo nazywacie spekulantem bo czy
        spekulant to ten kto mieszkanie kupił 2 lata temu a sprzedał rok temu z zyskiem
        ok 80%,czy moze ten ktory kupił od niego i sprzedał dzisiaj z zyskiem 120% czy
        wrescie ten ktory kupił dzisiaj a sprzeda za dwa lata jednemu z pyskatych
        forumowiczów ??

        pozdrawiam gąsior trzeci (praktyk)
        • jarker Swiat idzie w innym kierunku 11.11.06, 11:23
          Jesli myslisz o sprzedaży- kupuj mieszkanie, jesli o mieszkaniu dla siebie-
          domek. Ewentualnie male kredyty i konczenie przez kilka lat. Ale swoboda i
          wolnosc, bez wiszącego miecza banku nad głowa i swoboda mieszkania
          nieporownywalna z blokiem. Kupować mieszkanie za taka cene to cos dobrego dla
          starszych ludzi z kasą, ktorzy nie umieja juz życ poz blokiem, blokowiskiem i
          blockersami.
        • mario-radyja do d.u.p.y. z takim praktykiem 12.11.06, 21:17
          Pokaż mi taki rynek dóbr, na którym ceny rosną nieprzerwanie w tempie 80-120%
          rocznie! ( i nie jest to inflacja)

          Już to przetrenowaliśmy na bańce giełdowej w Polsce na początku lat 90tych, na
          giełdzie amerykanskiej, która się skończyła w 1999.

          W długim okresie wartości aktywów nie mogą odbiegać od fundamentów
          ekonomicznych. A u nas wzrost PKB jest ok. 5% rocznie. Dodaj do tego inflację i
          zmiany w preferencjach konsumentów i masz długookresowe tempo wzrostu cen na
          produkty.
      • Gość: sasin Źle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.06, 10:41
        Zrobiliście źle. O ile mieszkanie ktore chcieliscie kupic bylo nowe, ladne i
        dobrze zlokalizowane to trzeba bylo je kupic.Zakup nieruchomosci jest INWESTYCJA
        i w swojej ocenie ryzyka uwzglednij wzrost wartosci kupionego mieszkania.
        Oczywiscie - to sa koszty ale nie mozna zarobic(wzrost wartosci mieszkania)
        jesli nie ma kosztow. Mieszkania na pewno nie potanieja, moze potanieje wasze
        aktualne mieszkanie bo jest stare. Oczywiscie - kupujac nieruchomosc - trzeba
        kierowac sie rozumem a nie emocjami i kupic cos co bedzie coraz bardziej
        wartosciowe (lokalizacja, lokalizacja, lokalizacja!!!). Zaciagajac kredyt na
        zakup mieszkania po jednej stronie masz splaty a po drugiej majatek.
        Rozne ryzyka np. utraty zdrowia czy pracy? Oczywiscie sa ale - UBEZPIECZ sie!
        • Gość: Swoboda_T Re: Źle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.06, 12:17
          "Mieszkania na pewno nie potanieja, moze potanieje wasze
          aktualne mieszkanie bo jest stare" Już sama w sobie ta wypowiedź jest
          sprzeczna. No i wyraża tą ludową mądrosć - "na nieruchomosciach nie można
          starcić". Jak już wszyscy, których stać na meiszkanie po 6-10kpln/m2 się
          pozadłużają na całe życie, jak wielcy inwestorzy zechcą zrealizować zyski (lub
          po prostu przenieść kasę na bardziej dynamiczne rynki), jak przyjdzie dołek
          koniunktury w gospodarce itp. itd. to oczywiscie ceny dalej będą rosły, wbrew
          prawom rynku i zdrowemu rozsądkowi :D
        • mario-radyja Re: Źle 12.11.06, 21:39
          > Zakup nieruchomosci jest INWESTYCJA
          > i w swojej ocenie ryzyka uwzglednij wzrost wartosci kupionego mieszkania.

          To o czym mówisz to jest SPEKULACJA CENOWA, a nie inwestycja. Dajesz ludziom
          bardzo szkodliwe rady.
      • kooopa Re: Uciekłam spod drzwi developera. 11.11.06, 10:49
        A co maja powiedziec ludzie ktorzy wynajmuja mieszkanie i placa za to 1000zl?
        Ludzi przeraza wieelka kasa w jednym momencie ...270tys, a wynajmujac mieszkanie
        przez 30lat i placac za to 1000zl wychodzi 360tys. Tylko wynajmujac po 30 latach
        nie ma sie ani kasy, ani mieszkania.

        Po co w ogole takie pytanie na forum? Jedyne glupie co zrobilas to to ze
        zrezygnowalas w ostatniej chwili. Wczesniej przeciez wiedzialas ile to bedzie
        kosztowac
        • Gość: Swoboda_T Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.06, 12:26
          Kredyt 270kpln na 30 lat ze stałą ratą 1000pln to chyba superhimermegapromocja
          jakaś?? Ponadto do kredytu trzeba dodać koszty czynszu i remontów, kilkaset
          złotych miesięcznie. W przypadku wynajmu to nie nasze zmartwienie. A co do
          majątku za 30 lat - wystarczy dziś wsadzić 10 tysięcy złotych (np.
          zaoszczędzone na opłatach skarbowych i prowizjach) na solidny fundusz
          zrównoważony lub akcji, żeby za 30 lat mieć z tego lekko sześćset tysięcy -
          milion. Ale jak ktoś dał się owładnąć rynkowqej histerii i chce się poczuć jak
          landlord, to faktycznie - niech kupuje kwadrat z oknami na sąsiada na 360 rat.
          • Gość: kusk Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: 195.205.24.* 13.11.06, 09:15
            no i tu też jest racja. Wielu ludzi rzuca się do kupna bo boją się że za moment
            nie będzie ich stać na tę swoją "betonową półkę". Dużo jest też starszych
            pryków (którym młodość za komuny minęła)takich co to kupują niby dla dzieci,
            takich tam inwestorów, bo w telewizji mówią że trza kupować. I np. wielu
            zamożniejszych wsiunków kupuje mieszkanka w warszawie. Które najmuje potem
            innym wsiunkom mniej zamożnym. A ja powiem tak jak nie będę mógł mieszkać jak
            człowiek to trudno ale nie zadłuże się na maksa tylko dlatego że robią tak
            wszyscy. Może wyjade. Warszawa to nie cała Polska. Polska to nie świat.
          • Gość: Alicja Re: mozna i bez sypialni zyć normalnie IP: *.chello.pl 11.11.06, 11:34
            Jestes chyba bardzo mloda kobietka, jezeli piszesz takie rzeczy. Zakladasz ze ceny domow nie beda sie zmienialy. Tylko jeszcze kilka lat temu ceny domow osiagaly chorendalne ceny. To ze dzisiaj sytuacja sie odwrocila nie znaczy ze tak bedzie. Te troszeczke zainwestowane ma starczy na wybudowanie domu?...Co za beztroskosc. Jezeli ktos nie zna sie troszeczke na ekonomii, nie sledzi uwaznie rynku, niech nie wypowiada sie. A jezeli ktos ciebie poslucha i tak robi?. A za kilka lat wejdzie podatek katastralny i po kieszeniach dostana przede wszystkim wlasciciele domow i gruntow?( Oni maja majatek..cenne aktywa). Badzmy odpowiedzialni za swoje slowa. Przynajmniej my, forumowicze. Mozemy sobie wspolczuc, nie kazdy musi sie na tym znac, to ciezka materia, ale nie radzmy jezeli nie mamy o tym najmniejszego pojecia.
            • Gość: zenek Re: mozna i bez sypialni zyć normalnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.06, 12:37
              a jeśli wejdzie podatek katastralny i o kieszeni dostaną posiadacze mieszkań ?
              Cóż za głupie stwierdzenie i brak odpowiedzialności za słowo! Podatek ten jest
              na całym świecie od wartości nieruchomości, niezaleznie czy to dom czy
              mieszkanie.

              Mieszkanie w domu daje nieporównywalnie wiekszy komfort niż mieszkanie w bloku
              chocby nowym. Ceny mieszkań są absurdalnie wysokie wyższe niż w Hiszpanii i
              Irlandii mierząc siłą nabywczą ludzi, a nominalnie w niekórych miejscach W-wa
              czy Kraków wyższe niż w Niemczech czy Austrii. To jest nieracjonalne i powstało
              w wyniku rozdawnictwa kredytów. Wszystko oparte na założeniu że ceny będa
              rosły. Nie dziwi zatem że ludzie kombinują czy sobie coś nie pobudować zamiast
              płacić 40 % marży developerowi.

              Ostatnio widze nerwowosc w prasie - znów nagonka, ceny nie spadną, trzeba sie
              pospieszyć z kupnem itd - czyżby rynek sie stabilizował albo szykowała sie
              korekta i developerom, pośrednikom, bankom, gazetom palił się grunt pod
              nogami ?
              • Gość: Alicja Re: mozna i bez sypialni zyć normalnie IP: *.chello.pl 11.11.06, 20:22
                Zgadza sie - jest od wartosci nieruchomosci, niezaleznie czy to jest dom czy mieszkanie. Tylko inaczej sie placi jezeli mieszka sie w bloku - rozklada sie to na poszczegolne mieszkania a inaczej jak na podobnej dzialce stoi jeden piekny domek...
                Mozna prowadzic rozmowe, mozna sie pomyslic w pogladac, tylko dlaczego zaraz wychodzic z wyzwiskami? Widac od razu Twoj poziom
              • Gość: Alicja Re: mozna i bez sypialni zyć normalnie IP: *.chello.pl 11.11.06, 20:30
                i jeszcze jedno. Chyba nie mieszkasz w Polsce, albo w jakims wiekszym miescie. Albo nie masz do czynienia z finansami, bo bys wiedzial ze to nie wina kredytow a gruntow. Nie mamy unormowanej sytuacji prawnej gruntow. Urzedy sa zatkane. I nie bedzie lepiej w najblizszym czasie. Bedzie malo oddawanych mieszkan a w zwiazku z tym ich cena bedzie wysoka. Poza tym nie wierze w twoje slowa o nizszych cenach mieszkan w hiszpanii albo innych miastach europejskich. Odpowiadam w twoim watku, chociaz wcale nie mam ochoty prowadzic z toba rozmowy. Moze przyczynie sie do przedstawienia czytelniejszej calej tej sytuacji. Licze na merytoryczne odpowiedzi, absolutnie twoje
            • a000000 Re: mozna i bez sypialni zyć normalnie 11.11.06, 15:12
              słusznie wspominasz podatek katastralny. Tyle, że będzie on płacony nie tylko od
              domów, ale i od innych nieruchomości - jak mieszkania. A te już są w cenie
              domów. Myślę, że jeśli żadna katastrofa wcześniej się nie przytrafi - dopiero
              gdy podatek katastralny wejdzie w życie - skończy się szaleństwo cenowe.
              Właściciele bardzo drogich nieruchomości będą chcieli się ich pozbyć - nie
              będzie chętnych. I ceny pójdą w dół. Mam nadzieję. Bo nasze pensje (średnie!!!)
              NIGDY nie dogonią cen mieszkań na tyle, aby móc sobie w miarę godnie żyć i
              kredyt spłacać - jak na zachodzie.
              • Gość: Miki Re: mozna i bez sypialni zyć normalnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.06, 20:50
                Podatek katastralny jest najwyższą bezczelnością jaką rząd może zrobić
                społeczeństwu, gdyż oznacza on de facto opłatę za używanie ziemi swojego
                własnego kraju. Na dodatek tym będzie on dotkliwszy im więcej włoży się pracy i
                pieniędzy w zadbanie o własność. Wobec tak nieprawdopodobnego draństwa lepiej
                od razu iść na służbę do obcych niż budować coś za co zostanie się dotkliwie
                ukaranym.
        • Gość: kuks Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: 195.205.24.* 13.11.06, 09:23
          oj niuniu ty chyba komuny nie pamiętasz. nie takie rzeczy się tam działy. w
          post-komuniźmie też można żyć w myśl zasady ciasne ale własne. Polska to
          jeszcze nie zachód, tu standardy są inne bliższe wschodnim wzorcom. Choćby w
          UK, USA itp. mówimy że mieszkanie ma dwie sypialnie - co oznacza dwa pokoje +
          salon, w polsce i w rasji, mówimy że miszkanie ma dwa pokoje co oznacza
          sypialnię oraz salon. Niby tu dwa i tu dwa a jednak to nie to samo. No coż
          Polska to prawie europa, prawie robi dużą różnicę.
      • adam.dazim Bardzo madra decyzja! 11.11.06, 11:25
        inwestuj, oszczedzaj i nie daj sie zapedzic w kozi rog...
        co bedzie jak Wam rodzicom cos sie stanie (zdrowie nie dopisze albo zabraknie
        Was) dzieciak nic nie dostanie poza dlugami...
      • Gość: mk Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.adsl.proxad.net 11.11.06, 11:31
        Dobrze zrobilas! W tej chwili ceny sa szalone i z pewnoscia narazie nie
        spadna, ale wrecz wzrosna. Jednak wziecie kredytu na cale zycie to smierc.
        Nigdy bym tak nie zrobila, wiedzac, ze zyje w tak niestabilnym panstwie jak
        Polska. W kazdej chwili mozna stracic prace.
        Gdybyscie w ogole nie mieli gdzie mieszkac - trudno, nie byloby wyjscia. Ale wy
        macie gdzie mieszkac i chodzilo tylko o podniesienie standardu. Tymczasem
        podnoszac powierzchnie, ZNACZNIE obnizylibyscie sobie wasnie standard zycia.
        Ciagly stres, oszczedzanie, odejmowanie sobie od ust, itp. Warto? Moim zdaniem
        nie. Na piec lat - OK, ale na trzydziesci...
      • Gość: Martin Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.06, 11:36
        Bardzo madra decyzja. Gratuluje. Zauwaz ze takie dochody masz dzisiaj i to
        dzisiaj stac cie na taki kredyt. A co bedzie za 10/12/15 lat ? Trzeba myslec
        perspektywicznie. Moze firma w ktorej pracujesz padnie, a Ty bedziesz musiala
        pracowac w McDonaldzie za 700 zl ? - i co wtedy ? Zeby godnie zyc nie trzeba 100
        m2 i domu z tarasem. Ja mieszkam z zona i dzieckiem w 2 pokojach z kuchnia (46
        m2) i wcale nam to nie przeszkadza, nie chcemy sie przeprowadzac, chociaz stac
        by nas bylo na kredyt, jestesmy zadowoleni i cieszymy sie zyciem,wlasna
        miloscia, podrozami, wspolnymi zakupami, markowa odzieza, butami ecco itp... i
        jest nam dobrze. Ba - powiem wiecej - czuje ze petla na szyje, jaka mielibysmy
        zalozona do 60 roku zycia moglaby wykonczyc nas psychicznie. Co miesiac
        denerwowac sie czy starczy do 1-szego, czy aby nie staracimy pracy, i co wtedy
        ?? - nie nie to nie dla nas. Naprawde dobra decyzja. Ciesz sie zyciem, kupuj
        sobie ekskluzywne ciuchy, wyjezdzaj na wczasy na karaiby - jestes za mloda zeby
        zazynac sie kredytem.
        • Gość: desu Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.06, 12:56
          A co to jest za ryzyko gdy wynajmuje się mieszkanie za 1200zł/miesiąc a mozna
          na takie samo mieszkanie wziąć kredyt hipoteczny gdzi rata kredytu nie
          przekracza 1200zł. zero wkladu własnego, 100% kredytowania przez bank,
          obciążona hipoteka. W perspektywie wielu lat wartość nieruchomości wzrośnie
          niewspołmiernie do obecnych cen. A co w przypadku straty pracy, choroby? Można
          się ubezpieczyć! W najgorszym wypadku bank zabierze mieszkanie i zostaniemy
          mieszkaniowo w sytuacji na pewno nie gorszej niż obecnie. Zamiast płacić
          pośrednikowi za wynajem sami decydujemy gdzie chcemy zamieszkać i mamy
          możliwość stania sie kiedyś właścicielami takej nieruchomości. Poza tym zawsze
          można takie mieszkanie sprzedać i spłacić kredyt natychmiastowo. Perspektywa 5
          lat: obecnie mieszkanie 250 tys zł - kredyt 250tys zł . Za 5 lat wartość
          mieszkania 350tys zł pozostała kwota do spłaty 230tys zł. I tak jesteśmy do
          przodu 120 tys zł . Dalej 120 tys / 5 lat=24 tys/ro. A to jest 2 tys zysku
          miesięcznie. Pozdrawiam . Tylko surowa kalkulacja.
            • Gość: Swoboda_T Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.06, 12:37
              I to jest sedno sprawy. Oplaca (a raczej oplacało się, bo korekta chyba już
              czeka za rogiem) nabrać kredytów i kupować mieszkania na wynajem, gdy już się
              jakieś miało. Wtedy faktycznie realizujemy zyski sprzedając mieszkania i nadal
              mamy gdzie mieszkać. Gdy sprzedajemy swoje jedyne mieszkanie to gdzie się
              wyprowadzimy?? Do rpzyczepy albo... innego mieszkania, które w tym czasie
              zdrożało :D
                • Gość: Swoboda_T Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.06, 13:24
                  No i co z tego? Jeśli "zarobimy" na sprzedaży np. 50 tysięcy, po czym kupimy
                  mniejsze, które w tym czasie zdrożalo np. o 30 tysięcy (procentowo tak samo,
                  nominalnie mniej, bo tańsze). Zostaje nam 20 tysięcy, ale przecież musimy
                  zaplacić podatek (ch.g.w jakie one będą wkrótce), z tej kwoty kilka tysięcy
                  poszło na opłaty skarbowe, prowizje itp. Załóżmy, że "zarobiliśmy" przez kilka
                  lat 10 tysięcy - to nie pokryje wyższych kosztów kredytu przez ten okres. To
                  oczywiście prowizoryczne wyliczenia, ale pokazują mechanizm. Istotnie - można
                  zarobić, jak kupimy kwadrat i podrożeje on znacząco (ekstra lokalizacja, bo np.
                  w międzyczasie zrobią autostardę albo centrum biznesowe), a potem wyprowadzimy
                  się do dużo mniejszego w jakiejś podłej dzielnicy. Wtedy faktycznie będzie
                  zarobek :)
                  • romka_p Re: Uciekłam spod drzwi developera. 12.11.06, 14:02
                    Wedlug Twego myslenia ludzie wogole nie powinni kupowac mieszkania jedynie zyc w
                    przyczepie albo katem u tesciowej i ciulac aby kupic za gotowke trzymajac
                    oczywiscie pieniadze w banku za liche oprocentowanie. To ci dopiero inwestycja :)
                    • swoboda_t Re: Uciekłam spod drzwi developera. 12.11.06, 15:04
                      Po pierwsze to założycielka wątku ma gdzie mieszkać. Po drugie - ceny w
                      niektórych maistach są absurdalne i ogólna panika na rynku pozawala
                      przypuszczać, że wzrost wkrótce zostanie zatrzymany, może nawet nastąpi spadek
                      wartości mieszkań. Kupowanie w tej sytuacji jest błędem. Po trzecie - trzymanie
                      kasy w banku na lichych procentach też uważam za błąd :) Wyłożyłem, że wg.
                      mnie zarzynanie się na większy metraż jest w obecnej sytuacji bezsensowny i
                      rzekome zyski z odsprzedaży tego nie zmieniają, to czysta konsumpcja.
                      Inwestycją byłoby kupienie za te pieniądze drugiego niewielkiego mieszkania.

                      P.S.: Jakbym miał nad głową kilkusettysiecnzy kredyt i wizję spłacania prez
                      kilkadziesiąt lat czterech ścian w ciasnym blokowisku, to też bym pewnie gadał,
                      ze się opłaca, że się zarobi, że bedzie drożej, że tak trzeba. Racjonalizacja.
                      • romka_p Re: Uciekłam spod drzwi developera. 12.11.06, 16:04
                        No tak, male mieszkanie ktore wynajma, potem drugie, trzecie a potem wszystkie
                        pieniadze do grobu sobie wezma przezywajac swe zycie niekomfortowo w blokowisku.
                        No coz, moze dzieci beda chojne i chociaz im ladny i duzy grobowiec postawia.
                        Z widokiem na morze.
                        • Gość: kuks Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: 195.205.24.* 13.11.06, 09:43
                          a ja własnie od takich wynajmuje mieszkania. A Państwo te som wielką gembom.
                          Brud za paznokciaki i przetłuszcone włosieta. Lendlordy panie, na 50m2. No i
                          jak czytam o tych zyskach inwestycjach lokalizacjach wyliczankach. Ludzie
                          zajmijcie się normalnym życiem i pracą. A jak ktoś ma ciśnienie niech wyjży za
                          okno....ach ta polska siermięga. Cały tarchominek liczy ile to już kasy zarobił
                          na swoich mieszkankach (zakładając ze się sprzeda, tylko gdzie się potem
                          przeprowadzić....wszakrzeć siła nabywcza ta sama) i posyła dzieci na angielski
                          balet i do teatru. Dlaczego?...no bo tak wszyscy robiom
      • Gość: ,9mln Mam kolo 900 tys kredytu... IP: *.devs.futuro.pl 11.11.06, 12:04
        ... na 3 mieszkania. W jednym bede mieszkal, pozostale do wynajecia. Raty to ok
        35% dochodu netto. Za 20 lat bank juz nie bedzie musial sie martwic o moje
        zdrowie;) Nie mam zamiaru sie zapracowywac aby splacac wczesniej - wlasnie
        potrzebuje pieniedzy na zycie, podroze etc.
        A ja nie bede na lasce naszego cudownego systemu emerytalnego.
        Patrzac na ceny mieszkan (wroclaw wzrost o 80% ciagu roku!!!), rozmawiajac ze
        znajmomymi z hiszpanii, portugalii, irlandii oceniam ze taniej juz bylo. A
        warunki kreedytowe mamy jedne z lepszych w Europie. A juz sa ubezpieczenia od
        utraty pracy:)
        Dla porownani proponuje zainteresujcie sie co sie dzieje w USA, koszty
        mieszkan/domow oraz warunki i okres kredytowy. Tam dopiero zyja na koszt banku:)

        pozdrowienia dla niezdecydowanych. Wiecej odwagi.
      • Gość: Misz- Masz Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.lublin.mm.pl 11.11.06, 12:12
        Gratuluję odwagi!!!!!!!!!Spróbujcie znaleźć jakieś tańsze rozwiazanie. Teraz
        mieszkania ida jak woda bez wzgledu na dzielnicę i inne walory. Moze uda sie
        sprzedac i kupić domek gdzieś na peryferiach lub na pobliskiej wsi? Może trzeba
        z czegos zrezygnować, zmienić nieco oczekiwania co do własnego lokum i stylu życia?
        Dzięki tej mądrej decyzji macie duzo czasu, aby to przemyśleć na spokojnie.
        Mieszkanie to nie wszystko. Na komfort życia składa sie tyyyyyle różnych
        rzeczy...... Powodzenia : ).
          • mart5000 Re: Uciekłam spod drzwi developera. 12.11.06, 18:35
            Aż mi sie chce rzygać jak słucham tych obaw!!!! Na całym świecie ludzie biora
            kredyty na mieszkania i sa cholernie szczęśliwi z tego powodu. Mają swój dom,
            który zawsze mogą sprzedać a większość z nich przeprowadza się w poszukiwaniu
            pracy od kilkun do kilkunastu razy w życiu lub zmieniają mieszkania na wyższy
            standard wraz z awansem zawodowym i nikt nie płacze!!! Kredyt jest zawsze
            lepszy od wyrzucania w błoto pieniędzy na wynajem!!! Kredyt średnio na świecie
            żyje 6 lat czyli po tym okresie nieruchomość zostanie sprzedana nowemu nabywcy.
            Skąd to socjalistyczne przywiązanie do ziemi?!!! Kredyt na 30 lat OK bo
            niskie raty ale kto by go tak długo płacił. MIESZKANIE NA ZADUPIU - NIGDY ŁATWO
            TANIO KUPIĆ - TRUDNO SPRZEDAĆ. Marne szanse na zysk który zrękompensuje kredyt
            po paru latach. Ludzie gdzie wy dorastaliście? Ryzyko jest zawsze bez względu
            na waszą obecną sytuację

            Kaczor sam jesteś nieudacznikiem kurdupluuu!
      • Gość: Ada Re: Uciekłam spod drzwi developera. IP: *.elisa-laajakaista.fi 11.11.06, 12:20
        Niepotrzebnie sie boicie. Kredyt hipoteczny jest najbezpiczniejszym z
        isniejacych. Dlatego jest tez najtanszy.Jezeli mieszkanie lezy w dobrym miejscu
        i ma wysoki standard jego wartosc bedzie rosla. W razie jakichkolwiek klopotow
        zawsze mozna negocjowac z bankiem o wydluzenie czasu splaty. Mozna tez w
        potrzebie sprzedac mieszkanie badz zamienic je na mniejsze.
        Ci co chwala dom wolnostojacy- taki dom to wieczna praca.Wiem cos o tym bo
        mieszkam w takowym. Na jakosc zycia ma bardzo duzy wplym usytuowanie mieszkania
        i jego standard.Usytuowanie w miejscu o dobrej i szybkiej komunikacji skraca
        czas spedzany w drodze do pracy siedzac np w korkach lub autobusach czy
        tramwajach.Ja np przenioslam sobie miejsce pracy tak, ze teraz droga praca-dom
        w jedna strone zajmuje mi 12min-20min. Poprzednio bylo to 45 min. To dalo mi
        dodatkowe 50 min dziennie! Usytuowanie mieszkania w tzw dobrej dzielnicy daje
        wieksze szanse na tzw dobre sasiedztwo i zwieksza bezpieczenstwo. A wszystko to
        ulatwia ewentualna sprzedaz mieszkania.
        • dalton78 Re: Uciekłam spod drzwi developera. 12.11.06, 02:51
          kredyt hipoteczny jest najtańszy bo jest najbezpieczniejszy - DLA BANKU - jak
          cos sie stanie to mieszkanko zabiorą i jeszcze na tym zarobią bo mieszkania
          drożeją:)stres będzie zawsze ale ja sie jeszcze nie skusiłem:) może jeszcze 29
          lat to zbyt młoda dusza:)

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka