Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    dylemat wieznia czyli jak zablokowac rosnace ceny

    IP: *.crowley.pl 24.01.07, 12:21
    pl.wikipedia.org/wiki/Dylemat_wi%C4%99%C5%BAnia

    Wystarczyloby, zeby chetni na zakup zmowili sie, ze sie wstrzymaja. Jesli
    osob byloby wystarczajaco duzo, wplyneloby to na zahamowanie wzrostu cen, a
    moze nawet przebilo bańke. Jeśli wszyscy byliby lojalni (wspolpracowali), to
    ceny zaczelyby spadac i wszyscy by zyskali. Niestety, choć przyniosłoby to
    duza nagrode w postaci zakuu po nizszych cenach niz obowiazujace, to zawsze
    znajdzie sie ktos, kto sie wylamie (w tym przypadku jakas grupa), bo bedzie
    wolala zdradzic (mala kara=niewielki wzrost cen) niz byc zdradzonym (duza
    kara=obawa przed znacznym wzrostem). Ludzie sobie nawzajem i dlatego wszyscy
    rowno dostaja w dupe.

    Tak wlasnie dziala dylemat wieznia, czego dowodzi teoria gier.
    Obserwuj wątek
      • Gość: hektor01 Re: dylemat wieznia czyli jak zablokowac rosnace IP: 217.153.224.* 24.01.07, 13:04
        Niezłe. Deweloperzy sa bardziej solidarni, Równo podnoszą ceny i nie peniają,
        że zostaną z niesprzedanymi lokalami. Sprzedadzą się, skoro nikt nie oferuje
        znacząco tańszych.
        • Gość: negocjator Re: dylemat wieznia czyli jak zablokowac rosnace IP: *.crowley.pl 24.01.07, 13:15
          Bo deweloperow jest malo i sie nawzajem znaja, wiec dogadac sie nie problem. A
          kupujacy nie tylko sie nie znaja, ale nawet nie wiedza, ilu ich tak naprawde
          jest. Poza tym deweloperow nie dotyczy dylemat wieznia. Im opalaca sie
          wspolpracowac, kupujacym "oplaca sie" zdradzac, choc wspolpraca bylaby o niebo
          bardziej korzystna. Strach przed byciem zdradzonym i uleganie propagandzie sa
          jednak silniejsze.
      • Gość: m Re: dylemat wieznia czyli jak zablokowac rosnace IP: 80.50.246.* 24.01.07, 14:01
        W takim razie cieszę się, że przed dwoma laty zdecydowałem się na niską karę.
        • Gość: negocjator Re: dylemat wieznia czyli jak zablokowac rosnace IP: *.crowley.pl 24.01.07, 14:06
          w psychologii to sie nazywa redukcja dysonansu poznawczego
          • Gość: wirek Re: dylemat wieznia czyli jak zablokowac rosnace IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.07, 14:32
            W tym przypadku mamy raczej do czynienia z dylematem wspólnego pastwiska, bo
            chodzi o pewne ograniczone dobro publiczne, jakim są mieszkania. Problem jest
            bardziej skomplikowany niż to przedstawiłeś ponieważ liczba graczy jest większa
            niż ilość owych dóbr. To jednak nie zmienia faktu, że na kooperacji zyskaliby
            wszyscy konsumenci.
            • Gość: negocjator Re: dylemat wieznia czyli jak zablokowac rosnace IP: *.crowley.pl 24.01.07, 14:40
              Dylemat wieznia dziala rowniez dla wiekszej liczby graczy (np. patrz: ochrona
              srodowiska). Ale rzeczywiscie,Twoja propozycja jest chyba bardziej obrazowa, a
              oddaje to samo.

              Pytanie do tych, ktorzy jeszcze nie kupili: dogadujemy sie? Gdyby zaczac tak
              silna propagande, jak uskutecznia herox, to moze by sie udalo ;)
              • Gość: negocjator nawet plemniki wspolpracuja... :) IP: *.crowley.pl 24.01.07, 14:49
                wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=66516&wid=8701416&rfbawp=1169646486.384
              • hektor01 Re: dylemat wieznia czyli jak zablokowac rosnace 24.01.07, 16:28
                Dogadujemy się! Na mnie możesz liczyć. Nie jestem skłonny płacić za mieszkanie
                tyle ile chcieliby teraz deweloperzy. Mam gdzie mieszkać i moge poczekać.
                Musimy ustalić do kiedy trwa nasz pakt. Proponuję, że obnizka cen do srednio
                5tys za nowe mieszkanie w całej Warszawie jest momentem kiedy pakt wygasa.
                • Gość: negocjator Re: dylemat wieznia czyli jak zablokowac rosnace IP: *.crowley.pl 24.01.07, 17:06
                  No dokladnie. Ja tez uwazam, ze to uczciwa cena, a wszystko powyzej jest
                  efektem histerii. Ja na na razie wynajmuje mieszkanie, a roznice miedzy rata
                  ewentualnego kredytu a czynszem (1700 zl miesiecznie !) wplacam do Funduszu
                  inwestycyjnego (stopa zwrotu 30% w skali roku). Za 15 lat, na 40 urodziny, bede
                  miala 3 mln zlotych i kupie sobie wille z basenem za gotowke. Konsultowalam sie
                  z kolezanka po ekonomii, robi tak samo :) Zapytalam ja, dlaczego ludzie rzucaja
                  sie na kredyty i placa miliony za dzipule z dykty. Odpowiedziala krotko: bo sa
                  zmanipulowani, glupi, albo jedno i drugie. I chca mieszkac na swoim za wszelka
                  cene, nawet zadluzenia sie do emerytury i srania w gacie ze strachu, ze ich
                  zwolnia.

                  Banke przekluc moze albo tapniecie w gospodarce, albo zmowa kupujacych. Mi ona
                  niepotrzebna, i tak sobie poradze. Szkoda mi tylko osob, ktore nie chca lub nie
                  moga tyle czekac.

                  Pozdrawiam zadluzonych na 3 pokolenia za 50 m2
                  • hektor01 Re: dylemat wieznia czyli jak zablokowac rosnace 24.01.07, 20:53
                    Nie chciałbym studzć twojego entujazmu, ale hossa na giełdzie i 30% zwroty nie
                    potrwają 15 lat. Akcje rosną bo wszyscy je kupują, ten sam mechanizm co na
                    rynku nieruchomosci. Ale skoro w tej chwili akcje tak ładnie rosną.. kwestia
                    wyczucia momentu kiedy wysiąśc z tego pociągu
                  • Gość: Wiewiorka Re: dylemat wieznia czyli jak zablokowac rosnace IP: *.centertel.pl 24.01.07, 21:44
                    Nie bardzo rozumiem..wolisz placic wynajmujacemu zamiast bankowi? Podziwiam za
                    odwage! Ja jednak wole miec cos w garsci przypieczetowane aktem notarialnym,
                    urzadzic po swojemu i tak jak mi sie podoba a nie mieszkac u kogos, kto mnie w
                    kazdej chwili moze z dnia na dzien wyrzucic na bruk...kredyt to obciazenie ale
                    nie warto z niego rezygnowac dla jakis kalkulacji o willi, ktore moga byc z
                    jaichs wzgledow nie do zrealizowania...
      • Gość: mader-kafer coś nie tak IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.01.07, 00:03
        sukces w dylemacie więźnia przynosi solidarne nieskładanie zeznań i na tym się
        kończy. Tutaj ma niby być "solidarne nie kupowanie mieszkań" ;)
        Ale jak tylko cena spadnie Ty od razu chcesz je kupić, szybciej od innych, zanim
        cena zacznie znowu rosnąć. To tak jakbyś dogadał się z kumplami z celi że
        jesteście honorowi, a sam po chwili w tajemnicy idziesz kapować.
        FE nieładnie, to nie teoria gier, nawet nie dylemat, to podpierducha!
        • Gość: negocjator(ka) Re: coś nie tak IP: *.crowley.pl 25.01.07, 09:05
          No więc po kolei:

          "Nie chciałbym studzć twojego entujazmu, ale hossa na giełdzie i 30% zwroty nie
          potrwają 15 lat."

          Kaske wplacam do TU, w ktorym mam ubezpieczenie na zycie z Funduszem.
          Zalozenia, ktore przyjelam i tak sa bardzo ostrozne, bo policzylam 30% (a tam,
          gdzie jestem, roczna stopa zwrotu wynosi 40-60%).



          "Akcje rosną bo wszyscy je kupują, ten sam mechanizm co na
          rynku nieruchomosci. Ale skoro w tej chwili akcje tak ładnie rosną.."

          Jakieś akcje zawsze rosna, trzeba sledzic kursy i sie miedzy nimi przerzucac.
          Mialbys swieta racje, gdybym kupila akcje i trzymala je w skarpecie. Ale moimi
          pieniedzmi obracaja fachowcy, ktorzy wiedza, co w trawie piszczy i nieustannie
          nimi zongluja. Kupuja akcje, ktore drozeja i sprzedaja je, gdy zaczynaja
          tanieć. I tak caly czas, dzieki czemu non stop zarabiam mimo tego, ze troche
          potracaja mi za obsluge. Zauwaz, ze te 1700 odkladam sama. Wyjde za maz, bedzie
          nas dwoje, bedziemy odkladac wiecej. Tym bardziej, ze juz mam zrobiony
          biznesplan na firme, ktora lekko liczac da mi 20 000 miesiecznie, co
          potwierdzaja eksperci z branzy, z ktorymi sie skonsultowalam :)



          "Kwestia wyczucia momentu kiedy wysiąśc z tego pociągu"

          Prawda. Ale w chwilach kryzysu mozna sie przerzucic w cos innego, np. zloto
          albo walute.




          "Nie bardzo rozumiem..wolisz placic wynajmujacemu zamiast bankowi? "

          Tak. Bo bankowi bede placic 35 lat za 35 metrow, a wynajmujacemu - 15 lat za 50
          metrow, po czym dom dostane gratis za madra inwestycje. Zawsze komus placisz.
          Bankowi tez (ODSETKI!!! - nawet 2x wiecej niz pozyczyles!).




          "Podziwiam za odwage!"

          Ja tez. Tych ktorzy wzieli kredyty.



          "Ja jednak wole miec cos w garsci przypieczetowane aktem notarialnym,
          urzadzic po swojemu i tak jak mi sie podoba a nie mieszkac u kogos, kto mnie w
          kazdej chwili moze z dnia na dzien wyrzucic na bruk..."

          A myslisz ze bank sie bedzie z Toba piescic jak stracisz prace albo
          zachorujesz? A jestes pewien, ze przez to, ze w ciagu 35 lat cos takiego sie
          zdarzy to niemal pewne.



          "kredyt to obciazenie ale nie warto z niego rezygnowac dla jakis kalkulacji o
          willi, ktore moga byc z jaichs wzgledow nie do zrealizowania..."

          1. plany potwierdzone przez ekonomiste 2. wole planowac na 15 lat niz 35



          "sukces w dylemacie więźnia przynosi solidarne nieskładanie zeznań i na tym się
          kończy"

          Rozumiem, ze jestes matematykiem, specjalista od teorii gier? Bo mi na
          wykladach z negocjacji mowili co innego. Ze dylemat wieznia opisuje wiekszosc
          zachowac spolecznych.



          "Ale jak tylko cena spadnie Ty od razu chcesz je kupić, szybciej od innych,
          zanim cena zacznie znowu rosnąć.To tak jakbyś dogadał się z kumplami z celi że
          jesteście honorowi, a sam po chwili w tajemnicy idziesz kapować."

          Wcale nie szybciej od innych. Mowiac szczerze to w ogle nie chce kupic
          mieszkania, tylko wybudowac dom, bo w domku sie wychowalam i w bloku dostaje
          klaustrofobii. Prawdziwy popyt, a nie nakrecany przez histerie, nie wywoluje
          galopady cen. Nie bylo jej przez 15 lat. Pojawila sie, bo wyz demograficzny
          wszedl na rynek pracy i zaczal sie "urzadzac". Kto mial kupic, juz kupil. Kogo
          nie stac, ten wyjedzie do pracy i raczej nie wroci, bo Anglia rozpieszcza tych,
          ktorym sie udalo. A jak sie komus nie udalo, to wroci, ale nie kupi mieszkania,
          bo nie bedzie mial za co. Dlatego nie chodzi o to, by zdazyc przed innymi,
          tylko nie ulegac histerii, miec swoj rozum i kalkulator. Kupowac, kiedy trzeba,
          a nie ze strachu, ze zabraknie. A to juz by wystarczylo do zahamowania wzrostow.
          • Gość: negocjatorka Re: coś nie tak IP: *.crowley.pl 25.01.07, 10:38
            poprawka
            zamiast:
            "A jestes pewien, ze przez to, ze w ciagu 35 lat cos takiego sie
            zdarzy to niemal pewne"
            powinno byc:
            "A to, ze ze w ciagu 35 lat cos takiego sie zdarzy, to niemal pewne"
            • Gość: mader-kafer Re: coś nie tak IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.01.07, 11:25
              W skrócie zakładasz, że inwestycje kapitałowe będą korzystniejsze od
              inwestowania w nieruchomości minus koszty kredytu. Możliwe. Tylko że nie wiadomo
              jak będzie wyglądał rynek nieruchomości za 15 lat. Możliwe że ceny tak się
              zróżnicują że nie będzie Cię stać absolutnie na lokalizacje, która teraz jeszcze
              jest dostępna. Możliwe, że na dobrze wybranej lokalizacji przebicie będzie
              kosmiczne, a w innej nic nie zarobisz. Nie wiesz też jaką siłę nabywczą będą
              miały Twoje pieniądze za te 15 lat. Może nominalnie będziesz milionerem, ale
              niewiele za to kupisz. Poza tym nikt nie zarobi za Ciebie kokosów, zarobią tylko
              tyle byś nie odeszła z ich funduszy. Wierz mi, wiem coś o tym.

              Jakoś w rozwiniętych gospodarkach domy kupuje się na kredyt. No ale my jak
              zawsze szukamy "trzeciej" drogi ;). Oby Ci się udało. Pzdr
              • Gość: negocjatorka Re: coś nie tak IP: *.crowley.pl 25.01.07, 11:58
                Jeszcze raz powtarzam, ze nie zamierzam kupowac mieszkania. Zamierzam kupic
                dzialke (jak najszybciej), daleko od miasta, upatrzona na domek w przyszlosci.
                Za gotowizne sie slono placi. A materialy budowlane w ciagu ostatnich 15 lat
                nie zdrozaly tak horrendalnie jak mieszkania. W zasadzie chyba porownywalnie z
                inflacja. W kazdym razie stosunek zarobkow do kosztow budowy nie zmienil sie od
                20 lat, kiedy dom budowal (a potem 3 razy rozbudowywal) moj ojciec.
                • Gość: farel Re: coś nie tak IP: 199.67.203.* 25.01.07, 13:25
                  czy Twoj "gienialny" plan inwestycyjny tez aprobowała koleżanka po ekonomii ???
                  jeżeli tak to gratuluję ;)!!!!
                  zakładanie stopy zwrotu 30% przez 30 lat jest chore a slepa wiara w doradców
                  inwestycyjnych jeszcze bardziej, gdyby tak dobrze wiedzieli co i kiedy kupic i
                  sprzedać to nie siedzieli by na pensjach tylko kupowali i sprzedawali na własny
                  rachunek !!!
                  i jeszcze jedno pytanie : za co zamierzasz tak szybko zakupić te działke, bo
                  widze dwa wyjścia przy obecnych cenach albo dostaniesz kase (rodzice itp.) albo
                  pozostaje tak krytykowany kredycik !!!!!
                  • Gość: negocjatorka Re: coś nie tak IP: *.crowley.pl 25.01.07, 13:42
                    Tak, kolezanka po ekonomii podjela taka sama decyzje. I nie na 30 lat, tylko na
                    12-15.

                    Chce kupic dzialke rolna (mam wystarczajaco oszczednosci na ten cel) i na
                    spokojnie sobie ja odrolnic. Poza tym nawet gdybym musiala wesprzec sie
                    kredytem, to bylby to kredyt krotkoterminowy, o wiele bardziej korzystny i nie
                    wiazacy sie z ryzykiem utraty dachu nad glowa.

                    A co do doradcow, to zapewniam Cie, ze obracajac gigantycznymi kwotami w
                    wielkich towarzystwach ubezpieczeniowych maja lepsze zarobki niz mieliby na
                    wlasny rachunek. Zeby duzo zarobic, trzeba zainwestowac. Sa ludzie, ktorzy sami
                    nie maja gigantycznego kapitalu na wstepie, ale wiedza, jak pomnazac cudzy. I
                    za to kasuja prowizje.

                    Poza tym sa towary, w ktore zawsze mozna bezpiecznie "zamrozic" pieniadze, bez
                    strachu o spadek sily nabywczej. Na przyklad zloto. Ale o tym juz pisalam.

                    Btw. Ilosc wykrzyknikow nie swiadczy o sile argumentow. A co, puszczaja ci
                    nerwy, bo sie zadluzyles i boisz sie, ze inne osoby zrobia tak jak ja i
                    obudzisz sie z reka w nocniku?

                    Pozdraiwam wszystkich myslacych!
                    • Gość: farel Re: coś nie tak IP: 199.67.203.* 25.01.07, 15:12
                      Tak, kolezanka po ekonomii podjela taka sama decyzje. I nie na 30 lat, tylko na
                      >
                      > 12-15.

                      >
                      > Chce kupic dzialke rolna (mam wystarczajaco oszczednosci na ten cel) i na
                      > spokojnie sobie ja odrolnic. Poza tym nawet gdybym musiala wesprzec sie
                      > kredytem, to bylby to kredyt krotkoterminowy, o wiele bardziej korzystny i
                      nie
                      > wiazacy sie z ryzykiem utraty dachu nad glowa.

                      > A co do doradcow, to zapewniam Cie, ze obracajac gigantycznymi kwotami w
                      > wielkich towarzystwach ubezpieczeniowych maja lepsze zarobki niz mieliby na
                      > wlasny rachunek. Zeby duzo zarobic, trzeba zainwestowac. Sa ludzie, ktorzy
                      sami
                      > nie maja gigantycznego kapitalu na wstepie, ale wiedza, jak pomnazac cudzy. I
                      > za to kasuja prowizje.

                      Masz wiedzę czysto podręcznikową wspartą folderami funduszy inwestycyjnych,
                      powiązaną ze ślepą wiarą że doradcy to nadludzie którzy zawsze wiedzą "lepiej",
                      zawsze trafiają ;))))
                      współczuję bo znam to środowisko od wewnatrz (13 lat obecnosci na rynku)
                      Nie bierzesz pod uwagę kryzysu gospodarki, inflacji i mnostwa rzeczy które moga
                      się zdarzyć tak samo jak choroba i utrata pracy i sprawić że Twoje odkładane
                      pieniadze bedą warte funt kłaków albo pudełko zapałek ;) lub też nie bedziesz
                      miała z czego odkładać, a na wynajem tak jak na ratę nie bedzie Cię stać.
                      Czym zreszta rózni się utrata dochodów w obu sytuacjach.
                      W wynajmowanym własciciel wyrzuci Cie w miesiac po tym jak nie zapłacisz
                      czynszu, a z bankiem zawsze mozna się dogadywać a w ostateczności mieszkanie
                      wynajmować lub sprzedać i spłacić zachowując różnice dla siebie.

                      Jak rozumiem nie zamierzasz zakładać rodziny tylko do 40 imprezować w
                      wynajmowanym?
                      A komfort życia, własne urządzenie?
                      Nie masz nic swojego i zdajesz się na dobry humor właściciela ok Twój wybór.

                      Nie chce mi się wypisywać argumentów choc dla jasności dodam ze jestem
                      PRZECIWNIKIEM kredytów na klitki w blokach daleko od centrum, jest jednak duża
                      róznica pomiędzy negowaniem mało sensownych zakupów a negowaniem kredytów
                      hipotecznych z zasady.

                      Z tego co wypisujesz jesteś z pokolenia po studiach, pewnego siebie i
                      uważającego że wszystkie rozumy juz zostały zjedzone :) a juz w ekonomii to na
                      100%
                      Życie najlepszym nauczycielem :)

                      Pozdrawiam
                      >
                      > Poza tym sa towary, w ktore zawsze mozna bezpiecznie "zamrozic" pieniadze,
                      bez
                      > strachu o spadek sily nabywczej. Na przyklad zloto. Ale o tym juz pisalam.
                      >
                      > Btw. Ilosc wykrzyknikow nie swiadczy o sile argumentow. A co, puszczaja ci
                      > nerwy, bo sie zadluzyles i boisz sie, ze inne osoby zrobia tak jak ja i
                      > obudzisz sie z reka w nocniku?

                      >
                      > Pozdraiwam wszystkich myslacych!
                      • Gość: Kredyt Re: coś nie tak IP: *.centertel.pl 25.01.07, 17:28
                        To bardzo ciekawe co piszesz, bowiem moje wszystkie kolezanki po ekonomii
                        wziely kredyty na mieszkania.....
      • Gość: Pawel do negocjatorki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 18:19
        hej,

        1. fajnie widziec osoby samodzielnie myslace ale niestety Twoja teoria nie
        sprawdza sie do konca.

        Zakladanie 30% stopy zwrotu z funduszy inwestycyjnych jest czyms bardzo
        nierozsadnym i naiwnym. Z funduszami jest tak, ze przez 3 lata moga wzrosnac
        40% rocznie, by potem spasc o 25% i stac w miejscu przez kolejne dwa lata.
        Srednio w dluzszej perspektywie czasowej powinnas wyjsc na tym lepiej niz na
        lokacie w baku... i tyle.... Ale na pewno nie jest tak, ze zawsze masz 30%
        rocznie, gdyby tak bylo, dlaczego ludzie trzymaliby peiniadze na lokatach?

        2. Co nie oznacza oczywiscie, ze nie uwazam, ze nie ma inwestycji ktore moga
        przyniesc lepsze zyski nawet od naszego galopujacego rynku nieruchomosci.

        Piszesdz ze masz biznes plan ktory ma Ci przyniesc 20 tys zlotych miesiecznie,
        no coz, byc moze faktycznie tak bedzie wiec zycze powodzenia i zawczasu
        gratuluje, jesli faktycznie Ci sie uda. Wbrew powszechnej opinii, nie uwazam,
        ze zarabianie zaraz po studiach na wlasna reke 20 tysiecy zlotych miesiecznie
        jest czyms kompletnie niemozliwym....ale pamietaj, zebys tez zbyt
        optymistycznie do tego nie podchodzila, bo pozniej moze przyjsc duze
        rozczarowanie.

        3. a co do mieszkan, no coz, obawiam sie ze beda rosnac niestety dalej, a
        spadki czekaja nas jedynie za rok-dwa w wielkiej plycie i najgorszych
        lokalizacjach. Wszedzie indziej spodziewalbym sie wzrostow, bo glownym
        czynnikiem ktory moglby doprowadzic do spadkow cen bylby wzrost podazy a na
        niego zbyt szybko sie nie zanosi (podziekujmy wszystkim co glosowali na
        blizniakow)

        4. masz juz kandydata na meza? :)

        pozdrawiam,
        • Gość: ciekawski akcje moga spasc a mieszkania nigdy? IP: *.chello.pl 25.01.07, 20:44
          to czym byly przeceny na rynkach azjatyckich? to czym byla przecena mieszkan w
          Polsce w 2000 roku? w inwestowaniu nic nie jest pewne. wszystko moze spasc.
          • Gość: Pawel Re: akcje moga spasc a mieszkania nigdy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.07, 21:22
            wszystko moze spasc

            moze spasc tez niewykryty asteroid i zabic nas wszystkich za pol godziny

            ale o ile sie orientuje, akcje spadaja duzo czesciej niz mieszkania. W
            przywolanym przez Ciebie roku 2000 ceny mieszkan w Polsce spadly moze o max 10%
            a akcje na swiecie duzo bardziej, bo pekla banka internetowa. Notabene wtedy
            mialem pierwsza stycznosc z funduszem inwestycyjnym - wplacilem jakas kwote na
            DWS Akcji wtedy kiedy "Wyborcza" pisala o bajecznych zyskach z polskiej gieldy,
            a po roku wyciagnalem mniej niz mialem. A Fundusz DWS Akcji to byla taka
            owczesna Arka Akcji, wiec to taka mala sugestia dla autorki tematu odnosnie jej
            spodziewanych 30% corocznych zyskow z gieldy. (choc przyznaje ze bledem moim
            bylo wycofanie pieniedzy po roku, bo raczej powinienem wtedy w tym dolku kupic
            wiecej jednostek zamiast wycofywac wklad, no ale nie o tym dyskutujemy).

            a co do mieszkan, mysle ze dobra lokalizacja raczej w Polsce zbytnio nie
            spadnie, ale wcale nie uwazam, ze jestem ekspertem od rynku nieruchomosci, wiec
            nie traktujcie tak moich wypowiedzi. Bo moze spadnie np. za 5 lat jak bedzie
            kryzys ekonomiczny na swiecie a w Polsce podaz mieszkan sie do tego czasu
            znacznie zwiekszy... no ale to juz wrozenie z fusow :)
            • artremi Re: akcje moga spasc a mieszkania nigdy? 25.01.07, 23:51
              Wzrost cen mieszkan bedzie proporcjonalny do rozwoju gospodarki i wzrostu
              zarobkow. Jesli zarobki nie beda wzrastaly, to ceny mieszkan moga sie obnizyc.
              • Gość: negocjatorka Re: akcje moga spasc a mieszkania nigdy? IP: *.crowley.pl 26.01.07, 09:18
                "Masz wiedzę czysto podręcznikową wspartą folderami funduszy inwestycyjnych,
                powiązaną ze ślepą wiarą że doradcy to nadludzie którzy zawsze wiedzą "lepiej",
                zawsze trafiają ;))))"

                Nadludzie to moze niekoniecznie, ale specjalisci w swojej branzy to i owszem.



                "współczuję bo znam to środowisko od wewnatrz (13 lat obecnosci na rynku"

                Współczuje znajomych. Moja kasa obraca kobieta, ktora moja mama zna od 10 lat i
                od 10 lat namawiala nas na fundusze, bo jeszcze NIKT u niej nie stracil (w
                sensownym okresie czasu, oczywiscie).


                "Nie bierzesz pod uwagę kryzysu gospodarki, inflacji i mnostwa rzeczy które
                moga się zdarzyć tak samo jak choroba i utrata pracy i sprawić że Twoje
                odkładane pieniadze bedą warte funt kłaków albo pudełko zapałek ;)"

                Biore. Nie zamierzam akcji zakopac w ogrodku. Jesli bedzie kryzys, przerzuce
                sie zloto, ktore w czasach kryzysu drozeje niesamowicie, w przeciwienstwie do
                mieszkan.



                "Czym zreszta rózni się utrata dochodów w obu sytuacjach.
                W wynajmowanym własciciel wyrzuci Cie w miesiac po tym jak nie zapłacisz
                czynszu, a z bankiem zawsze mozna się dogadywać a w ostateczności mieszkanie
                wynajmować lub sprzedać i spłacić zachowując różnice dla siebie."

                A jednak sie rozni. Jak strace prace to nie moge sprzedac mieszkania bez zgody
                banku, bo do momentu splaty ostatniej raty za 70 lat to on tak naprawde jest
                wlascicielem. A jak wpadne w tarapaty finansowe, to bank sprzeda moje
                mieszkanie nie tyle, ile jest warte, tylko za tyle, ile brakuje do konca
                splaty. Nergocjowanie z bankiem to zamiatanie pod dywan. Odpuszcza Ci na kilka
                miesiecy, poki nie znajdziesz nowej pracy. W trudniejszych sytuacjach zyciowych
                (dlugotrwale bezrobocie, ciezka choroba twoja lub kogos z rodziny) to tylko
                odsuniecie wyroku w czasie. Moi rodzice mieli przeprawe z bankiem, jak dom byl
                zastawem kredytu hipotecznego, a wspolnik uciekl z pieniedzmi. Wiem, jak to
                wyglada w praktyce. Przed komornikiem uratowala nas pozyczka od bardzo bogatego
                znajomego. Wiec mi nie p..ol o negocjacjach z bankiem, bo rok temu to
                przechodzilismy.
                Moge wynajac? Jasne, ze moge. A sama pojde pod most. Reszte kredytu splace z
                zasilku udzielanego przez pomoc spoleczna, bo zysk z najmu pojdzie mi na zycie.

                Trzymajac kase w funduszach w kazdej chwili mam dostep do gotowki. Takze wtedy,
                gdy sie okaze, ze mnie nagle wylali, albo ze moje dziecko ma bialaczke i na
                wczoraj potrzebuje 200 000 na przeszczep szpiku. Histeria na rynku
                nieruchomosci zaraz sie skonczy, bo wyz sie konczy, a inwestorzy zagraniczni
                przeniosa sie na bardziej dynamicznie rozwijajace sie rynki krajow, ktore
                dopiero wejda do UE i ceny nieruchomosci maja jeszcze na poziomie III swiata. I
                nie bedzie mozna sprzedac mieszkania w ciagu kilku godzin.



                "Jak rozumiem nie zamierzasz zakładać rodziny tylko do 40 imprezować w
                wynajmowanym?"

                Zamierzam. A nie mozna mieszkac z rodzina w wynajmowanym? W dodatku na 3
                pokojach, a nie wlasnosciowej kawalerce?




                "A komfort życia, własne urządzenie?"

                Wiec nareszcze doszlismy do sedna sprawy. Zastaw sie, a postaw. Wiesz, do
                komfortu zycia zalicza sie m.in. brak dlugow i spokojny sen.



                "Nie masz nic swojego i zdajesz się na dobry humor właściciela ok Twój wybór."

                Alez mam. Duzo pieniedzy zamiast duzo dlugow.



                "Z tego co wypisujesz jesteś z pokolenia po studiach, pewnego siebie i
                uważającego że wszystkie rozumy juz zostały zjedzone :) a juz w ekonomii to na
                100%"

                To nie moje opinie, ucze sie od madrzejszych od siebie. Gdybym urodzila sie dwa
                lata wczesniej, tez bym kupila mieszkanie, ale teraz nie ma juz sensu.
                Rzeczywiscie, jestem tuz po studiach, ale pracuje od 5 lat (jako dziennikarka,
                tłumacz i redaktor), a pierwsze pieniadze zarobilam jako szeciolatka, bo
                stwierdzilam, ze jestem dorosla i chce miesc wlasne $. A madrzy rodzice nie
                dali mi kieszonkowego tylko wyslali na zbieranie truskawek. Zarobilam na 2
                czekolady, ale nauczylam sie szanowac pieniadze. Studia (dziennne)
                sfinansowalam sobie sama (koszty zycia w innym miesie!) i jeszcze odlozylam 20
                000. Tak wiec chyba umiem myslec i liczyc. A dzieki zaradnosci nie mam kredytu
                studenckiego do splacania, na co mnei wiele osob namawialo :)




                "To bardzo ciekawe co piszesz, bowiem moje wszystkie kolezanki po ekonomii
                wziely kredyty na mieszkania....."

                Mze mamy kolezanki w roznym wieku. Dwa lata temu tez obie bysmy wziely kredyty.



                "Zakladanie 30% stopy zwrotu z funduszy inwestycyjnych jest czyms bardzo
                nierozsadnym i naiwnym. Z funduszami jest tak, ze przez 3 lata moga wzrosnac
                40% rocznie, by potem spasc o 25% i stac w miejscu przez kolejne dwa lata.
                Srednio w dluzszej perspektywie czasowej powinnas wyjsc na tym lepiej niz na
                lokacie w baku... i tyle.... Ale na pewno nie jest tak, ze zawsze masz 30%
                rocznie, gdyby tak bylo, dlaczego ludzie trzymaliby peiniadze na lokatach?"


                Ta znajoma, ktora obraca moja kasa, siedzi w branzy od 10 lat i jesli sie
                madrze inwestuje, to taka stopa zwrotu jest caly czas.



                "Piszesdz ze masz biznes plan ktory ma Ci przyniesc 20 tys zlotych miesiecznie,
                no coz, byc moze faktycznie tak bedzie wiec zycze powodzenia i zawczasu
                gratuluje, jesli faktycznie Ci sie uda. Wbrew powszechnej opinii, nie uwazam,
                ze zarabianie zaraz po studiach na wlasna reke 20 tysiecy zlotych miesiecznie
                jest czyms kompletnie niemozliwym....ale pamietaj, zebys tez zbyt
                optymistycznie do tego nie podchodzila, bo pozniej moze przyjsc duze
                rozczarowanie."


                Oczywiscie, ze jest mozliwe, jesli sie znajdzie nisze, a ja taka odkrylam i ten
                bizneslan jest naprawde bardzo ostrozny, za to potwierdzony przez kilka osob z
                branzy, ktore mowia, ze plan jest genialny, a same sie za niego nie wezma tylko
                dlatego, ze sa tuz przed emerytura, maja wystarczajaco duzo kasy i po prostu
                juz im sie nie chce.


                "4. masz juz kandydata na meza? :)"

                A co, szukasz zaradnej zony? :)
                Tak, mam kandydata na meza. Jest adwokatem.



                "ale o ile sie orientuje, akcje spadaja duzo czesciej niz mieszkania"

                Owszem, ale akcji sie nie zakopuje w ogrodku, tylko caly czas nimi obraca i
                kupuje te, ktore drozeja. Ile razy mam to jeszcze napisac?



                "choc przyznaje ze bledem moim bylo wycofanie pieniedzy po roku, bo raczej
                powinienem wtedy w tym dolku kupic wiecej jednostek zamiast wycofywac wklad, no
                ale nie o tym dyskutujemy"

                Niestety, gielda nie jest dla panikarzy. Jak ktos ulega panice, to rzeczywiscie
                juz sie zadluzyl na mieszkanie...



                "glownym czynnikiem ktory moglby doprowadzic do spadkow cen bylby wzrost podazy"

                albo spadek popytu z powodu:
                1) nizu demograficznego, ktory lada moment wejdzie na rynek pracy
                2) ucieczki inwestorow na lepsze rynki (patrz wyzej)
                3) cen zaporowych dla tych, ktorzy jeszcze nie kupili



                Ja wiem, ze doradcom kredytowym i naganiaczom puszczaja nerwy, bo robie wroga
                robote. Tak naprawde kazdy sam podejmuje decyzje i sam bedzie ponosil
                konsekwencje. Kazde rozwiazanie ma plusy i minusy. Trzeba wybrac to, co lepsze.
                Wole spac spokojnie niz 40 lat zyc z kredytem i kazda zlotowke ogladac dwa razy
                zastanawiajac sie, czy nie lepiej ja odniesc do banku. Poczucie wlasnosci
                zadluzonego mieszkania jest zludne. Biorac kredyt jestes figurntem, bo bez
                zgody banku niz z nim nie zrobisz. To dobre rozwiazanie tylko dla tych, ktorzy
                kupuja drugie mieszkanie, bo takie rzeczywiscie zawsze mozna sprzedac lub
                wynajac. Ale na pewno nie pierwsze, a w takiej sytuacji jestem.

                Czas pokaze, kto lepiej na tym wyszedl w skali kilkunastu lat. Ja o swoja
                przyszlosc jestem spokojna, bo zycie mi tak juz d.pe zloilo, ze w kazdych
                warunkach sobie poradze, o ile nie zapadne w spiaczke albo nie wybuchnie bomba
                atomowa.
                • Gość: gosc Re: akcje moga spasc a mieszkania nigdy? IP: 194.25.214.* 26.01.07, 11:45
                  Masz bardzo madra i dalekowzroczna wypowiedz. Wiesz co mowisz i moim zdaniem
                  masz absolutna racje. Ten watek powinni przeczytac wszyscy szukajacy wlasnego M
                  przed decyzja o kupnie. Tak dla schlodzenia emocji.


                  PS: szkoda, ze masz kandydata na meza:)


                  --------------
                  Mam czyste sumienie. Nieuzywane.
                • Gość: Kalafior Re: akcje moga spasc a mieszkania nigdy? IP: 148.122.35.* 26.01.07, 12:20
                  Wszystko to ładnie wygląda w opowieściach. Naprawdę uwierzyłaś tej babce, że u
                  niej przez dziesięć lat nikt nie stracił? Ludzka naiwność jest czasem
                  obezwładniająca. 30% rok w rok przez 15 lat - równie dobrze można powiedzieć:
                  jutro wygram w totka.
                • Gość: mader-kafer Dziecko ile masz lat, zgadłem gimnazjum? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.01.07, 12:32
                  > Współczuje znajomych. Moja kasa obraca kobieta, ktora moja mama zna od 10 lat i
                  > od 10 lat namawiala nas na fundusze, bo jeszcze NIKT u niej nie stracil (w
                  > sensownym okresie czasu, oczywiscie)
                  Pochwal się jakie masz gwarancje, że odzyskasz kasę od "babki", gdy jej się
                  powinie noga. Albo jak wyjedzie do ciepłego kraju. Dżizus ale ludzie są naiwni

                  >, a wspolnik uciekl z pieniedzmi. Wiem, jak to
                  > wyglada w praktyce. Przed komornikiem uratowala nas pozyczka od bardzo bogatego

                  no właśnie niczego Cię to nie nauczyło

                  Dziecko takie bzdury wypisujesz że włos się jeży. Weź znajdź sobie męża, który
                  będzie pilnował Twoich pieniędzy, bo mimo wielkich byznesplanów Twoją finansową
                  przyszłość raczej czarno widzę.
                  • Gość: negocjatorka Re: Dziecko ile masz lat, zgadłem gimnazjum? IP: *.crowley.pl 26.01.07, 12:53
                    Re: mader-kafer

                    Tatus?! <to byla ironia>
                    rozczula mnie twoja troska o moja finansowa przyszlosc. Na szczescie umowe mam
                    podpisana nie z babka, a z jej pracodawca (wielkie towarzystwo
                    ubezpieczeniowe). Ona jest tam pracownikiem, wiec spie spokojnie. A moi rodzice
                    wlozyli pozyczona kase w fundusze na pol roku i dzieki temu juz maja polowe
                    dlugow mniej.


                    Re: gosc

                    Ojej, az sie zarumienilam... <serio>

                    Znikam z watku, bo powiedzialam juz wszystko, co mialam do powiedzenia i zaraz
                    zaczne flirtowac z "gosciem" :) Jesli ktos bedzie mial do mnie jakies pytania,
                    zapraszam na priv: pretty2005@NOSPAM.wp.pl
                    Bez NOSPAM oczywiscie :)
                    • Gość: negocjatorka Re: Dziecko ile masz lat, zgadłem gimnazjum? IP: *.crowley.pl 26.01.07, 12:58
                      A co do pytania w temacie, to proponuje czytac uwaznie. Pisalam, ze jestem po
                      studiach. W tym roku skoncze 25 lat.

                      Ale mimo to lubie, jak sie do mnie mowi "dziecko", nawet protekcjonalnie.
                      Mrrrrr :) Bo ja nie tylko dzielna babka, ale i pieszczoch jestem... ;)
                      • Gość: mader-kafer Re: Dziecko ile masz lat, zgadłem gimnazjum? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.01.07, 13:10
                        > Ale mimo to lubie, jak sie do mnie mowi "dziecko", nawet protekcjonalnie.
                        > Mrrrrr :) Bo ja nie tylko dzielna babka, ale i pieszczoch jestem... ;)

                        No właśnie, ja tylko z czystej dobroci tak, nie żeby tam od razu dowalić.
                        Powodzenia.
                        • Gość: negocjatorka Re: Dziecko ile masz lat, zgadłem gimnazjum? IP: *.crowley.pl 26.01.07, 13:31
                          Gość portalu: mader-kafer napisał(a):
                          "No właśnie, ja tylko z czystej dobroci tak, nie żeby tam od razu dowalić."


                          Dziekuje :) Jestem wdzieczna takze za glosy krytyczne, bo lubie spojrzec na
                          problem z obu stron barykady. I swiadomie podjac decyzje. Wlasnie po to
                          przyznalam sie do tego pomyslu na fourm. Tak wiec dziekuje za wykazywaniue
                          dziur w moim toku myslenia:) Mimo wszystko w mojej sytuacji ten system, choc
                          niepozbawiony ryzyka (jak kazdy), bedzie najlepszym rozwiazaniem. Choc nie
                          przecze, ze gorszym dla osob w innej sytuacji.

                          Usciski
                    • Gość: Kalafior Re: Dziecko ile masz lat, zgadłem gimnazjum? IP: 148.122.35.* 26.01.07, 13:01
                      Podpuszczasz - widać to po loginie Twojego adresu. Nie sądzę by istnieli tak
                      nierozsądni ludzie. Przyznaj się, chcesz nagonić klientów tej babce, u której
                      to niby nikt nie stracił?
                      • Gość: negocjatorka Re: Dziecko ile masz lat, zgadłem gimnazjum? IP: *.crowley.pl 26.01.07, 13:09
                        buahahaha

                        no nie wytrzymam

                        Kochanie, te skrzynke mam od stu lat i zawsze podaje ja na forach, bo jest
                        spamowa. Wystarczy raz wklepac adres na forum i ci zaczynaja przysylac tony
                        spamu. Tak spalilam sobie skrzynke z imieniem i nazwiskiem. Mam ci podac
                        sluzbowa? Zwariowales. Jak mi nie wierzysz, to podaj adres, wysle ci zaraz cos
                        z tej skrzynki.

                        A co do napedzania babce, to podejrzewam, ze znalazlaby sie na takie mysli
                        jakas kategoria w ICD-10. Wysil szarą komórkę i zauważ, ze NIGDZIE nie podałam
                        nazwy tego TU, żeby nikt mnie nie posadzil o reklame. Sami sobie szukajcie
                        najlepszej oferty. Ja nie mam intersu w tym, zeby dorabiac posrednikow ponad
                        to, co musze.
                        • Gość: negocjatorka Re: Dziecko ile masz lat, zgadłem gimnazjum? IP: *.crowley.pl 26.01.07, 13:14
                          aha, i jeszcze jedno

                          pretty2005 jest dlatego, ze skrzynke zalozylam w 2005, a pretty - bo w szkole
                          tanca brzucha tak na mnie wolaja... Moze dlatego ze Matce Naturze zawdzieczam
                          wlosy w kolorze zlota do bioder, wielkie, szaroniebieskie oczy, roznice 30 cm
                          miedzy talia a biodrami i biust w rozmiarze C (czasami D, w zaleznosci od
                          modelu). Jeden ma ksywke Jaro, drugi Łysy, a ja mam Pretty, co w tym dziwnego?
                        • Gość: Kalafior Re: Dziecko ile masz lat, zgadłem gimnazjum? IP: 148.122.35.* 26.01.07, 13:49
                          Nie podałaś bo nikt nie pytał. Potencjalnych pytających, tych którzy połkną
                          haczyk, kierujesz na blond-mail'a by ich mamić obietnicą zarobku już poza
                          forum. Kogo ty chcesz nabrać?
                          • Gość: negocjatorka Re: Dziecko ile masz lat, zgadłem gimnazjum? IP: *.crowley.pl 26.01.07, 14:14
                            cos specjalnie dla kalafiora:

                            firmy.pkt.pl/slowo/psychiatra_cHN5Y2hpYXRyYQ==.html

                            Ja nikogo niczym nie mamie. Wystarczy miec jakiekolwiek pojecie o funduszach,
                            zeby wiedziec, ze nie ma jednego produktu dobrego dla wszystkich. Wszystko
                            zalezy od tego, ile pienidzy sie chce zainwestowac i na jak dlugo. Wybierajta,
                            co chceta. Mi to tito.

                            A maila podalam zeby poflirtowac poza forum z "gosciem" ;)
                            • Gość: Kalafior Re: Dziecko ile masz lat, zgadłem gimnazjum? IP: 148.122.35.* 26.01.07, 14:29
                              Gdybyś miała jakiekolwiek pojęcie o funduszach to wiedziałabyś, że nie ma
                              osoby, która NIGDY nie traci. Poza tym nie potrzebowałabyś do tych inwestycji
                              pośrednika. Następnym razem przyłóż się bardziej do tych prowokacji i
                              naganiania.
                              • Gość: negocjatorka Re: Dziecko ile masz lat, zgadłem gimnazjum? IP: *.crowley.pl 26.01.07, 14:42
                                No nie wytrzymam, musze odpisac.

                                1) NIGDY nie traci w sensownym okresie czasu. Czytaj uwaznie i nie wyrywaj z
                                kontekstu. Dla funduszu akcji to kilka ladnych lat. Zobacz jak to wyglada:
                                www.money.pl/fundusze/. Jesli ktos kupil akcje na poczatku maja 2006, a
                                sprzedal na poczatku czerwca, "bo byl krach", to oczywiscie ze stracil. Tak z
                                funduszami jest: 2 kroki do tylu, 3 do przodu. Nerwusy traca.

                                2) nie trace, bo nie obracam akcjami sama. Oczywiscie ze zdarza sie, ze we
                                wtorek jest mniej niz w poniedzialek. Ale juz w skali kilku miesiecy zawsze
                                jest na plus. Na przyklad: -300, +500, - 100, + 700, - 60, - 20, +100, -20,
                                +50, -20, + 70 i tak to suma sumarum idzie do przodu.

                            • Gość: negocjatorka Re: Dziecko ile masz lat, zgadłem gimnazjum? IP: *.crowley.pl 26.01.07, 14:35
                              Do wszystkich:

                              jesli ktos chcialby zapytac, w jakim funduszu jestem, to niech nie pisze, bo i
                              tak nikomu nie powiem. Nie jestem naganiaczem. Jestem glosem rozsadku wobec
                              zalewu agresywnej propagandy kredytowej. Sa google, sa portale o tematyce
                              finansowej, czasopisma specjalistyczne, kalkulatory. Kto ma glowe, niech sam
                              mysli, bo sam bedzie ponosil konsekwencje.

                              Pozdrawiam i znikam.
                              • Gość: Kredyt Re: Dziecko ile masz lat, zgadłem gimnazjum? IP: *.centertel.pl 26.01.07, 18:43

                                ""4. masz juz kandydata na meza? :)"

                                A co, szukasz zaradnej zony? :)
                                Tak, mam kandydata na meza. Jest adwokatem."

                                Do Negocjatorki:
                                skoro zaczynasz na powaznie flirtowac z "gosciem" to moze mozesz mi podac
                                namiary na Twojego faceta ?;-) Jestem zaradna,chociaz/bo mam kredyt
                                hipoteczny ;-)
                                • Gość: Pawel Re: Dziecko ile masz lat, zgadłem gimnazjum? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.07, 15:43
                                  gwoli scislosci to ja zapytalem ją o to, czy ma meza, a ja jestem "Pawel" a
                                  nie "gosc"

                                  szkoda, ze negocjatorka mimo tego, iz ma kandydata na meza, wyrazila ochote
                                  flirtem, ale nie ze mna, tylko z gosciem :(

                                  co do tematu, bylem ostatnio zajety wiec dopiero teraz przejrzalem ten watek

                                  w sumie trudno cos tu wiecej komentowac. Ja ze swojej strony podtrzymuje zdanie
                                  ze wiara w srednioroczne 30% zyski z gieldy jest bardzo naiwna... negocjatorce
                                  zycze powodzenia
                                  • Gość: negocjatorka Re: Dziecko ile masz lat, zgadłem gimnazjum? IP: *.crowley.pl 01.02.07, 16:15
                                    "Re: akcje moga spasc a mieszkania nigdy?
                                    Autor: Gość: gosc IP: 194.25.214.*
                                    Data: 26.01.07, 11:45 + dodaj do ulubionych wątków

                                    skasujcie post

                                    + odpowiedz

                                    --------------------------------------------------------------------------------
                                    Masz bardzo madra i dalekowzroczna wypowiedz. Wiesz co mowisz i moim zdaniem
                                    masz absolutna racje. Ten watek powinni przeczytac wszyscy szukajacy wlasnego M
                                    przed decyzja o kupnie. Tak dla schlodzenia emocji.


                                    PS: szkoda, ze masz kandydata na meza:)"






                                    Patrz PS, Pawle

                                    Kurcze, nie wszyscy naraz :)
                              • Gość: mader-kafer Re: Dziecko ile masz lat, zgadłem gimnazjum? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.01.07, 20:30
                                > jesli ktos chcialby zapytac, w jakim funduszu jestem, to niech nie pisze, bo i
                                > tak nikomu nie powiem.
                                To chociaż napisz coś jeszcze o tych złotych włosach i w ogóle
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka