Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi...

    IP: *.chello.pl 09.02.07, 23:40
    Jestem dość częstym gościem na tym forum i od kilku miesięcy obserwuję
    kolejną modę. Post za postem pod tytułem: za ile wybuduję domek 80 - 100m
    kwadratowych jeżeli wezmę się za to sam/ ze śwagrem/ 98-letnim dziadkiem/ ew.
    7-letnią córeczką. Pomijam kwestię sensowności budowy 80 metrowego domu na
    działce 40km od miasta przez osoby zmuszone do codziennego dojeżdżania do
    tegoż miasta, mające małe dzieci które za kilka lat będą chciały pójść
    wieczorem do kina/na dyskotekę, etc.
    Czy desperacja jest już tak wielka, że ludzie są gotowi poświęcić 5 -10 lat
    życia na ciągłe dymanie z workami cementu w bagażniku by na stare lata
    mieszkać w samotności w psiej budzie na zadupiu? Czy też sami próbują się
    oszukiwać twierdząc, że będzie to tańsze, przyjemniejsze od mieszkania np. w
    bloku? (co chwila pojawiają się podpowiedzi, że budowa domu własnymi rękami
    to taka wielka przyjemność i satysfakcja:-)
    Mam znajomych, którzy postanowili wykończyć (podkreślam wykończyć, nie
    wybudować) dom systemem gospodarczym. Od 3 lat mieszkają na placu budowy w
    sąsiedztwie desek/palet/cegieł, itp, chodzą w gumowcach po rozjeżdżonym polu
    nazwanym szumnie posesją, każdą wolną chwilę zasuwają jak niewolnicy w
    gułagu, a efekty wciąż prawie żadne (dla mnie, oni oczywiście widzą
    niesamowite zmiany bo ułożyli 20 płyt chodnikowych i da się już przejść od
    drzwi do "drogi" suchą nogą. Skacząc jak kangur, bo płyty są położone co 40
    cm. W ten sposób użyli ich o połowę mniej i było taniej. Zimą nie są w stanie
    dojechać do głownej drogi bo śnieg, wiosną i jesienią bo błoto. Samochód
    stawiają więc 300m od domu, przy drodze asfaltowej. Latem zarówno oni jak i
    dzieci wygladają jak chłopi z PGR-u, albo robotnicy budowlani. Nikt ze
    znajomych ich nie odwiedza, bo głupio jest przyjechać do kogoś kto każdą
    wolna chwilę spędza z łopatą, młotkiem lub piłą w ręku i de facto mu
    przszkadzać.
    Czy to jest normalne? Czy osoby planujące budowę systemem gospodarczym wiedzą
    na co się decydują i jaki ostatecznie może być efekt ich harówki? Wspomniani
    znajomi wpakowali w swoją budkę już ponad 300 tys (bez działki) a ja za ten
    dom nie dałbym 200k. O czasie i zmarnowanych latach bez wakacji, wyjścia do
    kina, itp. już nie wspomnę. Być może niektórym mój post może się wydać
    obraźliwy czy złośliwy. Nie jest to moją intencją. Nie chcę nikogo obrazić.
    Po prostu jestem ciekaw Waszych opinii. Czy warto? I co w tym jest, że ludzie
    się na to decydują?
    Obserwuj wątek
      • mynia_pynia Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi 10.02.07, 09:35
        Wiesz co oznacza termin "budowa systemem gospodarczym" w 99,9% przypadków???

        "Budowanie domu systemem gospodarczym polega na samodzielnym angażowaniu przez
        inwestora ekip, odpowiedzialnych za poszczególne etapy budowy."

        Czyli jeśli nie busuje ci deweloper pod klucz to jest to system gospodarczy.

        Ja mam ekipę do stanu surowego zamkniętego, kupują mi wszystko i wszystko sami
        robia, ja tylko sprawdzam faktury za materiały i im płace za robociznę.

        Będą oni mi też wykańczać dom do stanu deweloperskiego, ale na to będze inna
        umowa.

        A całą reszte wykończeniówek będa robiły ekipy które się tym zajmóją na codzień.

        Proszę wcześniej poczytać i się zorientować co oznacza pojęcie a dopiero
        później się wypowiadać

        Systemem gospodarczym nie nazwałabym tylko kupna domu (szeregówki) od
        dewelopera.
        • mynia_pynia Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi 10.02.07, 09:39
          A teraz wersja bez byków ortograficznych i interpunkcyjnych ;):

          Wiesz co oznacza termin "budowa systemem gospodarczym" w 99,9% przypadków???

          "Budowanie domu systemem gospodarczym polega na samodzielnym angażowaniu przez
          inwestora ekip, odpowiedzialnych za poszczególne etapy budowy."

          Czyli jeśli nie buduje ci deweloper pod klucz to jest to system gospodarczy.

          Ja mam ekipę do stanu surowego zamkniętego, kupują mi wszystko i wszystko sami
          robią, ja tylko sprawdzam faktury za materiały i im płace za robociznę.

          Będą oni mi też wykańczać dom do stanu deweloperskiego, ale na to będzie inna
          umowa.

          A całą resztę wykończeniówek będą robiły ekipy które się tym zajmują na codzień.

          Proszę wcześniej poczytać i się zorientować, co oznacza pojęcie a dopiero
          później się wypowiadać

          Systemem gospodarczym nie nazwałabym tylko kupna domu (szeregówki) od
          dewelopera.
        • Gość: Tomek Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.chello.pl 10.02.07, 10:14
          Wiesz dobrze o co mi chodziło. Może określenie nie było najszczęśliwsze, ale Ty
          próbujesz odkręcać kota ogonem.
          • Gość: Sas RE do Tomka IP: *.net81.citysat.com.pl 10.02.07, 11:32
            Zgadzam sie z Tobą . Mynia_pynia zapewne źle Cie zrozumiała i odpowiada nie
            zupełnie na temat.System gospodarczy to też oczywiście - sformułowanie z
            którego nie wiele mozna wyczytać . Kilka moich postow , ktore opisywały
            sytuację o której piszesz -zostało zakrzyczanych a ja z moimi poglądami / jest
            nas dwóch / zostałem zmieszany z błotem. Powtarzam ,dom budowany -śwagrami ,
            dziadkami ,żonami , itd- to OBIEKT KTÓRY ZARAZ RZUCA SIE W OCZY .Sas
            • Gość: piotrek Re: RE do Tomka IP: 213.17.180.* 10.02.07, 14:42
              przepraszam cię tomku, ale co dla ciebie nie ma sensu dla kogoś innego ma.
              budując dom 80-90 m2 dla ciebie to kurnik, a dla mnie jak w sam raz. dla ciebie
              200-300 m2 jest akurat dla mnie jest to stodoła, w której można się pogubić i
              która nie ma klimatu. ja np. lubię się babrać w budowę „gospodarczą” a ty nie.
              dlatego jest ten świat tak piękny, że ludzie się od siebie różnią. pozdrawiam i
              proponuje więcej tolerancji.
      • Gość: Alicja Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.07, 19:21
        Tom, Piter czy jak ci tam... po prostu oplułam monitor przy czytaniu twojego
        postu!!!! Masz poczucie humoru, po co więc było tyle wczesniejszych złościwości
        i chamstwa? :))))))))))))
        • Gość: piotrek Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: 213.17.180.* 10.02.07, 20:02
          droga alis czy jak ci tam, czy możesz napisać o co ci chodzi?
        • Gość: Tomek Alicja... IP: *.chello.pl 10.02.07, 20:19
          ...jeżeli nie wiesz na czyj post chcesz odpisać to może lepiej milcz...
          Przeczytałem ponownie mój post i nie znalazłem w nim śladu chamstwa (może moje
          kryteria są inne niż Twoje). Po prostu zadałem pytanie czy ludzie rzeźbiący w
          g... zdają sobie sprawę z tego co robią? Czy nie lepiej mieszkać w 60 m2 w
          bloku niż udawać ziemianina i mieszkać w budce na wsi? Mam po prostu wrażenie,
          że szał mieszkaniowy z ubiegłego roku zamienił się w szał działkowy/ domowy.
          Ludzie nie patrzą na to czy ich stać na dom, tylko w owczym pędzie zaczynają
          stawiać imitacje domów o powierzchni 80 m2 w odległości 20 - 40 km od miasta. A
          za parę lat bedą płakać bo po pierwsze nikt tego wynalazku nie kupi, a po
          drugie życie tam nie jest taką bajką. 30 km x 2 (droga w obie strony) x 0,78zł
          (obecny ryczałt za 1 km - nie sądzę żeby ministerstwo zawyżało stawki
          eksploatacyjne samochodów) x 20 dni roboczych w miesiącu = 936 zł (a mówimy tu
          tylko o dojazadach do pracy w tygodniu). To połowa raty za mieszkanie w mieście
          o powierzchni 60m2!!! A trzeba jeszcze doliczyć wyjazdy nieplanowane (do
          rodziny, sklepu, lekarza, etc.). Ludzie, przestańcie się oszukiwać. Dom na wsi
          to nie tylko świeże powietrze i własny ogród. To również czas poświęcony na
          dojazdy, ekstra koszty, ciężka praca i inne utrudnienia.
          • Gość: BS Re: Alicja... IP: *.gprspla.plusgsm.pl 10.02.07, 20:46
            Kazdy rozsądnie myslacy człowiek decydujacy się na budowę domu na wsi wie o
            wszystkich tych niedogodnościach i nie musisz o tym przypominać. rozważa sie
            plusy i minusy.każdy ma prawo do realizacji swoich planów na swój sposób.
            proponowałaym więcej szacunku dla cudzej pracy i pasji
            • Gość: Tomek Re: Alicja... IP: *.chello.pl 10.02.07, 20:51
              Szacunek dla ciężkiej pracy mam. Ale czytając niektóre posty mam wrażenie, że
              niektórzy nie wiedzą na co się decydują i co w efekcie mogą osiągnąć. I właśnie
              ten post miał rozpocząć dyskusję na ten temat.
          • Gość: tvrg Re: Alicja... IP: *.agoff.umn.edu 11.02.07, 00:41
            no dobra, to po ile sprzedajesz te mieszkania?
            • Gość: Tomek Re: Alicja... IP: *.chello.pl 11.02.07, 08:50
              Mam dwa i nie zamierzam sprzedawać. W jednym mieszkam, a drugie wynajmuję.
              Czyli pudło...
              • Gość: gość Re: Alicja... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.07, 09:55
                o rany, ale idiotyczny post Tomku
      • mynia_pynia Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi 11.02.07, 10:18
        Ja do postu: „każdy zdrowo myślący co buduje się na wsi, wie ....

        Otóż w 40% przypadkach ludzie nie wiedzą, co to znaczy budować się.
        Media jeszcze pogrążają tych ludzi, mamiąc ich opowieściami, że za równowartość
        mieszkania (np. we Wrocławiu) wybudują dom.

        Koszty budowy domku 100m2 są powalające, przy domku 300m2 już jest ciekawiej,
        jeśli rozłożymy cenę na 1m2.

        Moi znajomi (bardzo zaradni ludzie, mieszkający na wsi w domu rodziców) wzięli
        się za budowę.
        Działkę dostali, projekt wybrany (bardzo łatwy w budowie dom o powierzchni
        120m2, z użytkowym poddaszem).
        Obecnie są na etapie stanu surowego zamkniętego, i kasy im zabrakło. Muszą
        wsiąść kredyt. Wydali już 120tyś (własnych) a biorą jeszcze 150tyś (hipoteczny).
        I mimo że dużo rzeczy robili razem z wynajętymi ekipami to koszty budowy tego
        małego domku ich zaskoczyły.

        Ja zaczynam budować dom 150m2 i nie umiem przewidzieć kosztów wykończenia, (bo
        samej budowy do stanu zamkniętego jest prosto, bo wycenia to ekipa.
        Mi wyceniono na 150tyś, i wiem, że drugie tyle mi nie starczy żeby się
        wprowadzić. A nie zamieszkam na placu budowy tak jak znajomi Tomka, bo później
        jest 1000 rzeczy pilniejszych od kupienia listew przypodłogowych, otynkowania
        domu, założenia żyrandoli, itp.
        • Gość: Tomek Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.chello.pl 11.02.07, 10:47
          Właśnie o to mi chodziło, aby ludzie mamieni teoriami że jakoby da się
          wybudować dom za 300 tys. "pod klucz" zastanowili się czy jest to realne. W
          ubiegłym roku panował owczy pęd za mieszkaniami. W tym obserwuję to samo w
          kierunku domów. Ludzie podejmują życiowe decyzje na podstawie artykułów w
          prasie lub też wypowiedzi na forach internetowych. I tak naprawdę nieistotne
          jest czy będą budować systemem gospodarczym (w moim rozumieniu, czyli rzeźbiąc
          samemu) czy też wezmą ekipę. Wzrosły już ceny działek, a za chwilę poszybują w
          niebo ceny budowy. Wykonawców jest coraz mniej, a popyt coraz większy.
          • Gość: Sas Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.net81.citysat.com.pl 11.02.07, 11:13
            Do wszystkiego trzeba dojrzeć. O paranoicznych pomysłach budowy 70m2 -tzw.
            DOMÓW 30km za miastem , za 200tys. pisałem wiele razy. Byłem wyklinany od czci
            i wiary. Ale widac są na tym forum jeszcze ludzie rozsadni , a przede wszystkim
            praktycy , którzy wiedza że marzenia to jedno a szara, smutna , bezwzględna
            rzeczywistośc to drgie. Proponuję marzycielom - najpierw kalkulator a później
            głowę w chmury. Sas
            • Gość: pp Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: 213.17.180.* 11.02.07, 11:47
              Zakładając, że mieszkam w Warszawie w mieszkaniu. Wyobraź sobie, że przychodzi w
              życiu taki dzień , że tracisz pracę, a drugą dobrze płatną ciężko znaleźć.Co
              wtedy? Zaczynają się długi.Za czynsz i inne opłaty trzeba bulić w tym rata za
              mieszkanie powiedzmy 2000 zł (skromnie). Po kilku latach zbiera się tego dosyć
              sporo. Zaczynasz myśleć, długi zaraz przekroczą wartość mojego mieszkanka, i
              niedługo zostaje ci mieszkać pod mostem. Ja w domku 80 m2 30 km od miasta płace
              rocznie za całą nieruchomość 160 zł. nie będę miał kasy na ogrzewanie pójdę do
              lasu nazbierać chrustu żeby się ogrzać. Może to co piszę to skrajność, ale nie
              jest to wykluczone. Nawet mając dobry biznes można wpaść w tarapaty i długi.
              Osobiście ci powie, że znam takich ludzi.
              Pozdrawiam
              • Gość: Tomek Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.chello.pl 11.02.07, 12:54
                Nie zapominaj, że dziś twój dom jest prawdopodobnie względnie nowy i nie wymaga
                nakładów finansowych. Za parę lat różnie może być i te 160zł (w które tak na
                marginesie nie bardzo wierzę) będzie tylko wspomnieniem. Pracy tam gdzie
                mieszkasz i tak raczej nie znajdziesz, więc będziesz skazany na dojazdy do
                miasta. W związku z tym będziesz musiał ponosić koszty samochodu, pociągu,
                itp.
                • Gość: w Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.chello.pl 11.02.07, 13:35
                  nizej miliona to nie ma sesnu startowac
                  A ładny dom to i 2 miliony pochłonie.
                  • Gość: aaa Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.07, 13:46
                    poniżej miliona.....buahahahaha, dobry żart ! szkoda że nie 10 milionów,
                    PRZESADZACIE, wielcy mi znawcy..
                    • Gość: pp Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: 213.17.180.* 11.02.07, 14:11
                      Tomek, do centrum warszawy dojeżdżam 30 km kolejką co zajmuję mi godzinę a koszt
                      biletu miesięcznego to 155 zł. Mieszkając w Warszawie np. przejechać z Gocławia
                      na Bemowo to koszt około 90 zł miesięcznie a czas dojazdu to minimum godzinka.
                      Jest jeszcze jeden atut mieszkania po za wielkim miastem. Moje dzieci bawią się
                      podwórku bez specjalnej opieki, mogę sobie głośniej pierdnoć i mi sąsiad nic nie
                      powie, mogę wieczorem rozpalić sobie grilla, zaczerpnąć świeżego powietrza itd.
                      itp. Mieszkając w blokowisku dzieci mają owszem większy dostęp do kultury ale i
                      do narkotyków i tak zwanej subkultury co się zwie Blokersami. Kisisz się w tych
                      czterech kątach na 60 m2 i udajesz pana z miasta.
                      Wybacz ale wole się kisić w domku co ma 90 m2.
                      • Gość: Tomek Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.chello.pl 11.02.07, 14:35
                        Oczywiście zgadzam się z Tobą. Mieszkając w domu jesteś bardziej niezależny,
                        możesz wypuścić dzieci do ogrodu i robić w nim co Ci się podoba. Do zalet
                        dopisałbym jeszcze możliwość wypicia kawy czy piwa na tarasie, rozpalenia
                        grilla, położenia się na trawie i milion innych rzeczy. Ja nie jestem
                        przeciwnikiem domów za miastem. Co do narkotyków to nie ryzykowałbym
                        twierdzenia, że dom za miastem uchroni od nich dzieci. Te stykają sie z nimi
                        głównie wśród rówieśników, w szkole. Tu jest raczej kwestia wychowania i pracy
                        z dziećmi. Podobnie jest z blockersami (których juz jest coraz mniej w
                        normalnych dzielnicach). Jeżeli pozwolisz dziecku na latanie samopas to również
                        w małej miejscowości lub wsi może stać pod sklepem i chlać piwsko lub jeździć
                        autem po pijaku i ćpać na dyskotekach. Ale tu wskakujemy już w dyskusję na
                        temat wyższości mieszkania w domu lub w bloku. A ta dyskusja nie ma sensu, bo
                        każdy ma na ten temat swoje zdanie i ja nie zamierzam nikogo przekonywać do
                        swojego punktu widzenia. Mój post był pytaniem o sensowność budowy bida domu na
                        nieskomunikowanej wsi i bawienia się w budowę przez ileś lat z rzędu z
                        najczęsciej opłakanym efektem.
                      • Gość: Sas Re: do pp IP: *.net81.citysat.com.pl 11.02.07, 15:17
                        Policzyłes to wszystko x1 . A gdzie rodzinka? Gdzie zajęcia pozalekcyjne
                        dzieci , basen , jezyki , urodzinki , imieninki , itd. Kolejka kolejką a
                        samochod / najlepiej dwa/ . Już o tym kiedyś pisałem . Mieszkanie w cudnym 70m2
                        pałacyku za miastem to koszt conajmniej 20 tys zł rocznie + 2 miesiace spędzone
                        w srodkach komunikacji . Wychodzi na to ,ze domek za miastem to bardzo droga i
                        bardzo mała sypialnia/ w ktorej oczywiscie bez krempacji mozesz sobie
                        pierdzieć./. Przeciez nikt Ci nie narzuca swoich pogladów . Jezeli lubisz sie
                        kisic to sie kiś. Sas
                        • sabrilla Re: do pp 11.02.07, 19:49
                          Sas nie przesadzaj. To zalezy gdzie jest to " za miastem". Podojeżdzaj sobie np.
                          z cudnego mieszkanka na Tarchominie na np. Ursynow i tez jesteś uziemiony.
                          Wszystko zalezy gdzie mieszkasz i gdzie pracujesz. A dwa samochody w rodzinie to
                          raczej normalka niezależnie od miejsca zamieszkania. To tak na marginesie bo
                          generalnie się zgadzam. Wybaczcie, ale 70m domek to raczej letniskowy i szkoda
                          nerwow i kasy na coś takiego. I co do mieszkania daleko od miasta-naprawdę
                          trzeba sobie zdawać sprawę z tego, ,ze poza dojazdami do pracy od czasu do czasu
                          trzeba z domu gdzieś wyjść, pojechać z dzieckiem na basen, odwiedzić znajomych.
                          Co może stać się prawdziwą wyprawą i sprawa wybitnie upierdliwą. Dodam do tego
                          rzeczy bardzo przyziemne-gdy kupuje się działkę warto sprawdzić gdzie są sklepy,
                          lekarz, szkoła itp. Własny dom ma bez dwóch zdań niewątpliwe zalety, ale czy
                          zawsze maleńki domek, z dala od wszystkiego zrekompensuje nam większe trudy
                          normalnego funkcjonowania.
                          • gringo68 Re: do pp 12.02.07, 11:38
                            sabrilla napisał:

                            > A dwa samochody w rodzinie t
                            > o
                            > raczej normalka niezależnie od miejsca zamieszkania.

                            Gdzie ty mieszkasz panienko??? W suburbiach Nowego Jorku??? Tu jest
                            Polska...dwa samochody, hehe....
                            • sabrilla Re: do pp 14.02.07, 21:44
                              Panienko? My się znamy? A zatem chłoptasiu mieszkam w Warszawie, która jako żywo
                              wciąz nie jest przedmiesciem NY i nie znam ani jednej pary, malzenstwa w której
                              jest tylko jeden samochod. He, he
                              PS Ta twoja arogancja granicząca z chamstwem to taki wewnetrzny imperatyw, he he?
                              • gringo68 Re: ROTFL 15.02.07, 07:46
                                sabrilla napisał:

                                > Panienko? My się znamy? A zatem chłoptasiu mieszkam w Warszawie, która jako
                                żyw
                                > o
                                > wciąz nie jest przedmiesciem NY i nie znam ani jednej pary, malzenstwa w
                                której
                                > jest tylko jeden samochod. He, he


                                farszawianka, hehehehe....
                                > PS Ta twoja arogancja granicząca z chamstwem to taki wewnetrzny imperatyw, he
                                h
                                > e?
                                • Gość: aaa Re: ROTFL IP: *.eranet.pl 18.02.07, 20:46
                                  czyli jednak chamstwo. Słomę do butów koleś
              • Gość: Sas Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.net81.citysat.com.pl 11.02.07, 15:06
                30 KM od Wwy - 160 zł to kosztuje m2 ziemi / moze nie starczyc / a nie
                wynajecie jakiegokolwiek odiektu mieszka;lnego . Sas
                • Gość: pp Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: 213.17.180.* 11.02.07, 16:12
                  Sas dla twojej informacji 160 zł to koszt biletu miesięcznego na dojazd i
                  przyjazd z Warszawy. Co do basenów itp. to mieszkam zaledwie 6km od miasta
                  powiatowego gdzie można znaleźć większość atrakcji. Nie muszę się pchać do samej
                  "warszawki" Nam wystarcza jeden samochód notabene który jest mało eksploatowany.
                  Wiem, że są tacy którzy mają i pięć samochodów i im nie starcza.
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: Sas Re: do pp IP: *.net81.citysat.com.pl 11.02.07, 17:22
                    Słuszna uwaga- punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia i od tego czego
                    czlowiek chce od zycia. Sas
                    • Gość: pp Re: do pp IP: 213.17.180.* 11.02.07, 17:33
                      Ciesze się, że doszliśmy do wspólnego mianownika.
                      Pozdrawiam.
      • sabrilla Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi 11.02.07, 20:33
        Wiesz co Tomku, to chyba jest desperacja. Ludzie po prostu chcą gdzieś mieszkać
        i chyba nierzadko emocje biorą górę nad zimną kalkulacją, brakuje rzeczowego
        zstanowienia czy faktycznie warto inwestować czas, nerwy i pieniądze w maciupci
        domeczek z dala od miasta. Też zalezy co kto lubi i umie, mam przyjaciół którzy
        wykańczają swój dom częściowo "systemem gospodarczym", ale raz że oni są
        zawodowo od wielu lat związani z budownictwem wiec doskonale wiedzą na co się
        ważą i potrafią ocenić zakres prac i opracować realny kosztorys. Dwa, ze im się
        nie spieszy a trzy, ze dom jest tuż pod Warszawą. Ale to chyba wyjątek...
        Ja mogę mówić tylko za siebie-ale na malutki dom 30-40 km od Wawy raczej bym się
        nie zdecydowała. Ryzyko (trud i koszty) przeważają tu moim zdaniem nad korzysciami.

        Gość portalu: Tomek napisał(a):

        > Jestem dość częstym gościem na tym forum i od kilku miesięcy obserwuję
        > kolejną modę. Post za postem pod tytułem: za ile wybuduję domek 80 - 100m
        > kwadratowych jeżeli wezmę się za to sam/ ze śwagrem/ 98-letnim dziadkiem/ ew.
        > 7-letnią córeczką. Pomijam kwestię sensowności budowy 80 metrowego domu na
        > działce 40km od miasta przez osoby zmuszone do codziennego dojeżdżania do
        > tegoż miasta, mające małe dzieci które za kilka lat będą chciały pójść
        > wieczorem do kina/na dyskotekę, etc.
        > Czy desperacja jest już tak wielka, że ludzie są gotowi poświęcić 5 -10 lat
        > życia na ciągłe dymanie z workami cementu w bagażniku by na stare lata
        > mieszkać w samotności w psiej budzie na zadupiu? Czy też sami próbują się
        > oszukiwać twierdząc, że będzie to tańsze, przyjemniejsze od mieszkania np. w
        > bloku? (co chwila pojawiają się podpowiedzi, że budowa domu własnymi rękami
        > to taka wielka przyjemność i satysfakcja:-)
        > Mam znajomych, którzy postanowili wykończyć (podkreślam wykończyć, nie
        > wybudować) dom systemem gospodarczym. Od 3 lat mieszkają na placu budowy w
        > sąsiedztwie desek/palet/cegieł, itp, chodzą w gumowcach po rozjeżdżonym polu
        > nazwanym szumnie posesją, każdą wolną chwilę zasuwają jak niewolnicy w
        > gułagu, a efekty wciąż prawie żadne (dla mnie, oni oczywiście widzą
        > niesamowite zmiany bo ułożyli 20 płyt chodnikowych i da się już przejść od
        > drzwi do "drogi" suchą nogą. Skacząc jak kangur, bo płyty są położone co 40
        > cm. W ten sposób użyli ich o połowę mniej i było taniej. Zimą nie są w stanie
        > dojechać do głownej drogi bo śnieg, wiosną i jesienią bo błoto. Samochód
        > stawiają więc 300m od domu, przy drodze asfaltowej. Latem zarówno oni jak i
        > dzieci wygladają jak chłopi z PGR-u, albo robotnicy budowlani. Nikt ze
        > znajomych ich nie odwiedza, bo głupio jest przyjechać do kogoś kto każdą
        > wolna chwilę spędza z łopatą, młotkiem lub piłą w ręku i de facto mu
        > przszkadzać.
        > Czy to jest normalne? Czy osoby planujące budowę systemem gospodarczym wiedzą
        > na co się decydują i jaki ostatecznie może być efekt ich harówki? Wspomniani
        > znajomi wpakowali w swoją budkę już ponad 300 tys (bez działki) a ja za ten
        > dom nie dałbym 200k. O czasie i zmarnowanych latach bez wakacji, wyjścia do
        > kina, itp. już nie wspomnę. Być może niektórym mój post może się wydać
        > obraźliwy czy złośliwy. Nie jest to moją intencją. Nie chcę nikogo obrazić.
        > Po prostu jestem ciekaw Waszych opinii. Czy warto? I co w tym jest, że ludzie
        > się na to decydują?
      • Gość: lofty Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 14:56
        Ta dyskusja przypomina mi rozstrząsanie dylematu o przewadze świąt bożego
        narodzenia nad wielkanocą.

        Ile ludzi tyle gustów.

        Gdy mieszkałem sam (byłem sam) miałem własne mieszkanko 2 pokoje niewielkie,
        kuchnia, łazienka i byłem szczęśliwy. Gdy zacząłem zarabiać lepsze pieniądze
        zamarzyły mi się wielkie pomieszczenia jak lofty.

        Wydoroślałem, założyłem rodzinę - okazało się, że dziecku brakuje miejsca do
        zabawy, kupno mieszkania równało się budowie domku jednorodzinnego na obrzeżach
        miasta. Różnica wynosiła 50 tyś zł. Nie zastanawialiśmy się ani chwili.

        DOm wybudowany systemem gospodarczy i wykończony własnymi siłami. NIczym nie
        odbiega od standardu mieszkania dwupoziomowego o pow. 160 m2 no, może tylko
        tym, że dom jest tańszy niż kupno tego mieszkania o podobnej wielkości
        powierzchni.

        Wszyscy są szczęśliwi, dojazd do pracy zajmuje tyle samo czasu co poprzednio, z
        tym że teraz z drugiego końca miasta jeździmy. Nie zmieniło się nic oprócz
        tego, że muszę porąbać drewno do kominka co jest samą przyjemnością.
        • Gość: as taa IP: *.chello.pl 12.02.07, 15:31
          bystrzacha jestes reszta glupkow nie wpadla na pomysl budowy domku na obrzezach
          tylko matoly kupuja mieszkania

          kupujemy i przeplacamy i nie umiemy liczyc


        • Gość: Tomek Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.chello.pl 12.02.07, 18:47
          Z całym szacunkiem, ale Twój stosunek do tego domu nie jest miarodajny. Po
          prostu Ty go budowałeś i masz w mniejszym lub większym stopniu emocjonalny
          stosunek do niego. To czy ten dom jest warty dużo, czy też nie może ocenić
          jedynie rynek i potencjalni nabywcy. Może się okazać, że próbując go sprzedać
          zażądasz za niego np. 400k PLN, a kupujący zareaguje na to jedynie śmiechem.
          Podobnie jest w sytuacji moich znajomych. Oni twierdzą, że położyli chodnik, a
          ja widzę tam kilkanaście płyt chodnikowych rzuconych w błoto. Oczywiście nie
          zakładam, że u Ciebie jest tak samo. Aczkolwiek patrząc na domy wybudowane
          systemem gospodarczym, w większości tak jest (według mnie). Zresztą nie dotyczy
          to tylko domów. Podobnie jest z wykończeniem mieszkań. Np. samodzielnie robione
          meble, kładzione glazury, etc. można poznać na pierwszy rzut oka. Może są
          zrobione solidnie, ale wyglądają jak wyglądają.
        • Gość: lofty Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.07, 07:25
          Pisze, że nie jestem wiarygodnym bo już wybudowałem dom i teraz będę go
          zachwalał. No cóż mylisz się. Gdybym miał więcej pieniędzy, albo wziął kredyt
          na milion złotych kupiłbym starą halę pofabryczną i zrobił z niej piekne lofty.
          To są mieszkania, które mi się podobają. Inni na takich powierzchniach gubią
          się, ja czuję się wspaniale. Dom to właśnie wypośrodkowanie jak dla mnie między
          potrzebą przestrzeni, a wygodą, czyli między mieszkaniem a loftami.

          Wybudowanie domu kosztowało mnie jak pisałem wyżej o prawie 50 tys. więcej
          aniżeli kupno adekwatnego znacznie mniejszego mieszkania. Teraz mam dom w cenie
          na którego wydałem znacznie mniej niż gdybym kupował mieszkanie dwupoziomowe o
          160 m2.

          Jednak już miałem dwoje klientów i to na etapie budowy oraz wykończenia.

          Na etapie budowy, gdy stał stan surowy otwarty a ja wydałem ok 110 tys. zł gość
          dawał mi 180 tys. Na etapie wykończenia już gość dawał mi 360 tys. To nie są
          ceny z choinki. Zarobiłbym na tym prawie 130 tys. zł na samym domu + działka.

          Już pisałem to prawda, że gdy się wykańcza dom trwa to dłuższy czas, mogę
          jednak wykończyć dom w ciągu 2 m-cy na luks dając na wykończenie kasę równą
          zapłacie za dwupoziomowe mieszkanie. Więc niczym się to nie różni. Ludzie nei
          wykańczają domów na maksa tylko dlatego, że właśnie tak jak ja wolą pojechać na
          urlop do grecji czy hiszpani. A drobiazgi, które nie przeszkadzają można zrobić
          później. Mam 33 lata, syne 2,5 roku, jeszcze 3 lata temu myślałem tylko o
          sobie. Teraz myślę o tym, że syn w przeciwieństwie do mnie będzie miał
          łatwiejszy start, bo ne będzie musiał się martwić gdzie ma mieszkać.Dom jest
          już wykończony, a oszczędności tak tak oszczędności w opłatach np. czynszowych
          lokuję na koncie, zbieram dla siebei i dla żony na mieszkanko na stare lata.
          Mogę też kupić mieszkania an wynajem już teraz dopłacając brakującą kwotę z
          kredytu i mieć z żoną drugie lokum. Ale nie widzimy takiej potrzeby. Dom
          zapewnia mi to o czym w mieszkaniu nie sposób nawet marzyć. Czyli spokój,
          komfort, wypoczynek i relaks. Mieszkałem wiele lat w blokach i mogę bez
          problemu powiedzieć, dom zawsze będzie górą.
      • mamamonika Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi 12.02.07, 20:46
        To rzeczywiście jak dyskusja "o wyższości..."
        Ja wybudowałam "prawdziwy" dom za prawdziwe pieniądze, na obrzeżach miasta. Ale
        gdybym miała mniej pieniędzy i dylemat, czy postawić mały domek pod miastem czy
        kupić mieszkanko w blokowisku (bo taki wybór mają osoby z mniejszą gotówką),
        wybrałabym domek, ale w dobrej lokalizacji. I tutaj nadrzędną rzeczą byłaby
        lokalizacja - wolałabym mniejszy dom, ale dobrze skomunikowany niż rancho
        daleko. Ta druga opcja też mnie kusi, ale na innym etapie życia.
        Poza tym - dom można rozbudować, "apartamentu" wielkości 50m niespecjalnie ;-)
        Jest sporo projektów umożliwiających zwiększenie metrażu w miarę potrzeb i
        przypływu gotówki.
        Z jednym stwierdzeniem Tomka się zgadzam - ludzie często rozpoczynają budowę w
        złudnym przekonaniu, że będzie tanio, bez realnej kalkulacji budżetu, z
        przekonaniem, że "jakoś" będzie. I wtedy bywa rzeczywiście kiepsko - właśnie
        jest mieszkanie na budowie, bo gdzieś trzeba, zero zagospodarowania działki (bo
        tego budżet nie obejmował) i PGR generalnie (bo tanio było albo ładnie w lecie).
        Ale to już nie wina decyzji o budowie domu jako takiego, tylko błędnych
        kalkulacji ;-)
        A jeszcze dodam, że i kupując mieszkanko na nowym osiedlu można nie mieć drogi
        z prawdziwego zdarzenia, oświetlenia, żadnej infrastruktury i jeszcze mieć
        kłopoty z developerem. I to w samej wawie za duuże pieniądze...
        Pozdrawiam wszystkich "ziemian" ;-))
        • Gość: Majka Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.eranet.pl 12.02.07, 23:40
          Znam małżeństwo, średnio zarabiające. Parę lat temu kupili okropną, paskudną,
          drewnianę chatkę (niemalże na kurzej nóżce :)) na dzialce 2tys metrow. I sa
          szczesliwi jak nigdy, takich ich nie widzialam w warszawie, w mieszkaniu w
          bloku.
          Czasem wiec takie rzeczy naprawde zależą tylko i wyłącznie od upodobań danej
          osoby. Jeden woli mieszkać na placu budowy przez 5 lat, ale za to mieć swoją
          ziemię pod miastem, inny za nic, woli gotowe ladne mieszkanie w bloku i w
          mieście, ze wszystkimi jego atrakcjami.
          Trzeba uszanować i jednego i drugiego. Pod warunkiem oczywiście, że i jeden i
          drugi naprawde wie co robi i co ma. I czerpie z tego radość.
          Ja też wolę pod miastem. Jestem szczęśliwa na swojej wsi w otoczeniu lasu i
          pola, gdzie mam jeden sklep spożywczy i to nie pod domem. I moja cena, czyli
          dojazdy do pracy nie jest wysoka (dla mnie). Jade pół godziny do centrum
          Warszawy. Musze jednak oddać sprawiedliwość, bo jeżdżę i wracam poza godzinami
          szczytu. Mój mąż jedzie godzinę, ale też nie narzeka.
          Inna sprawa, że ja WIEM, że nie wytrzymałabym na placu budowy. Dom kupiliśmy od
          człowieka, który budował dla siebie, ale że w życiu mu się pozmieniało, to
          sprzedał , zanim zamieszkał. Drobne prace wykonczeniowe robilismy przed
          wprowadzeniem się. Nie mamy ogródka, tylko klepisko z chwastami. I już mnie
          mierzi, jak sobie pomyślę co się zacznie na wiosnę.... Ale zacisnę zęby i
          wytrzymam ten jeden sezon układania kostki i robienia ogrodzenia, siania trawy
          itp.
          Dla mnie nie ma nic piękniejszego niż mój dom, moja kawałek ziemi (klepiska
          haha) oraz widok lasu za oknem.
          Pozdrawiam tych z bloków i tych z domków na kurzych łapkach.

          • des4 Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi 13.02.07, 07:48
            Jesze jedna sprawa. Wszyscy wypowiedający się piszą z punktu widzenia Wawy. Z
            Tarchomina na Ursynów itp...Jednak rynek i warunki warszawskie to ewenement w
            Polsce i nie są miarodajnym przykładem, znacznie więcej ludzi mieszka w
            mniejszych miejscowościahc gdze nie ma takich problemów z dojazdem, a i ceny
            mieszkań/domów są niższe.
            W takich miejscach sprawa dom czy mieszkanie zdecydowanie wypada na korzyść
            domu, a domy w ogromnej większości są budowane właśnie systemem gospodarczym. I
            jak ktoś już wyżej wsapmniał nie oznacza to że wlaściciel samodzielnie miesza
            cement i wozi kafelki. Z reguły wynajmuje się jedną firmę do budowy i kolejną
            do prac wykończeniowych. D rozrzycenia siemi i uwalcowania trawnika wynajałem
            Ukraińców. Byłbym głupi gdybym miał płacić za to grube pieniądze u dewelopera.

            Dla mnie zredsztą domki od deweloperów to właśnie porażka. Z reguły jednakowe,
            na to samo kopyto, wg z góry ustalonego projektu. Wykończenie to zwykle
            masowka, od firm które robią to na dużą skalę, a i z jakością jest nie
            najlepiej. Nie mówię już o cenia, która zwykle o min. 30% przekracza koszty
            budowy systemem gospodarczym.

            Może kto to lubi, jak ma kasę, a nie ma czasu i gustu...
            • Gość: Alicja PXM a ja mam zamiar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 02:11
              wybudować dom 100m2 (oejej jaki kurnik!!), sama go wybuduję, 40 km od
              cywylyzacji, od sklepu i od ło matko basenu (ło na co mi albo dzieciakowi
              basen) będę sama na plecach nosiła worki z cementem, kafelki też se sama w
              kyblu położę, krzywo bo krzywo, ale sama, na działce bende miała błoto a latem
              chwasty se będą rosły itd itp
              i (po chamsku to napiszę bo już mnie szlag trafia na posty tego kretyna sasa i
              innych mu podobnych mądrali) ch.... Wam do tego!!!!!
              normalnie człowieku nie masz co robić tylko pierd...te swoje kocopały na forum,
              że dom 70m2 to kurnik i po co ludzie budują, daleko do miasta itp itd CZY TO
              JEST W MORDĘ JEŻA TWÓJ PROBLEM????!!!???
              każdy robi to co uważa za stosowne, budują się zazwyczaj dorośli ludzie i chyba
              bez żółtych papierów i wiedzą co robią...
              normalnie ponosi człowieka, weź Ty sas i Ty jak Ci tam tobiasz założyciel wątku
              idź do kina, sałny, dżiakuzi na siuszi idź do siuszibaru jak nie masz co
              robić, albo idź się lecz, serio.
              pozdrawiam normalnych ludzi z normalnym podejściem
              ps co za typy :////
              :\\\\\
              • Gość: Tomek Re: a ja mam zamiar IP: *.chello.pl 23.02.07, 06:41
                Z takim poziomem kultury to istotnie lepiej zamieszkaj z dala od ludzi...
              • Gość: Sas Re: do Alicja PXM IP: *.net81.citysat.com.pl 23.02.07, 09:59
                Budują sie zazwyczaj dorosli -to prawda , ale prawdą jest też ,że na tym
                forum pojawiają sie czasami ludzie których wierszówka świadczy o tyn ,że ŻÓLTE
                PAPIERY mają juz od dawna . Sas
              • Gość: Taki_jeden Re: a ja mam zamiar IP: *.crowley.pl 23.02.07, 12:28
                dobre ;-))))

                Spotkalem juz takich gosci oderwanych odrzeczywistosci co to sie dziwili
                dlaczego ludzie kupuja jeszcze małe fiaty, albo inne Lanosy, Logany i inne
                cudawiaki. Przeciez duzo ladniejsze, bezpieczniejsze i lepiej wyposazone sa
                Audi, Toyoty czy Volvo.
      • Gość: uno Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 09:29
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=217&w=57819814&a=57860982
        • Gość: Dorcia Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.07, 13:24
          Tomek, masz duzo racji, ale chce jeszcze dodac cos od siebie....ludzie dlatego
          wybieraja domy na wsi,nawet gdyby mieli 10 lat je budowac,bo wychodza
          taniej.Zakup gruntu w miescie lub w okolicy duzych miast jest bardzo duzym
          wydatkiem,wiec kombinuja,ze sprzedadza mieszkanie w bloku,dobiora kredyt,kupia
          dzialke na wsi,bo taniej wychodzi i bedzie swietnie.Dopoki trwa budowa,sa
          wielkie emocje,podniecenie i plany na przyszlosc jak to wspaniale bedzie domek
          urzadzony,jednak, kiedy przyjdzie im tam zamieszkac,okazuje sie,ze nie jest to
          taka wygoda o jakiej mysleli.Problem z dojazdem,odsniezaniem drogi w
          zimie,ogrzewaniem itp.sprawami daje w kosc a ludzi z blokow sa do tego nie
          przyzwyczajeni.Obojetnie o ktorej godzinie wrocisz do domu,zawsze jest
          cieplutko,sprzataczka posprzata dookola bloku a tu trzeba wszystko samemu...
          Ja rozgraniczam jeszcze takie zjawisko - mianowicie ludzie,ktorzy od URODZENIA
          mieszkaja w duzym miescie,w wiekszosci nie beda chcieli wyprowadzic sie na wies
          i siedziec w dziurze i sie nudzic, jednak jesli ktos pochodzi ze
          wsi,przeprowadzil sie do miasta,to ZAWSZE bedzie go ciagnelo z powrotem na wies
          jak wilka do lasu a im na pewno latwiej sie przystosowac niz miastowym...
          Argumenty typu - grill u siebie, nie sa wystarczajaco przekonywujace,poniewaz
          moge grilla nie wyjezdzajac z miasta w kazdym zielonym zakatku,wakacje co roku
          spedzac w innym kraju a majac domek patrzylabym tylko na wlasna trawe i tak do
          znudzenia, do starosci a przyjda stare lata i ciezko bedzie nosic wegiel z
          piwnicy...wezcie wszystko pod uwage!
          • Gość: mif Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.07, 13:50
            > taka wygoda o jakiej mysleli.Problem z dojazdem,odsniezaniem drogi
            > i siedziec w dziurze i sie nudzic

            Można z nudów odśnieżać :)

            > Ja rozgraniczam jeszcze takie zjawisko - mianowicie ludzie,ktorzy od
            URODZENIA
            > mieszkaja w duzym miescie,w wiekszosci nie beda chcieli wyprowadzic sie na
            wies

            Parę lat temu wyprowadziłem się na wieś.

            > wsi,przeprowadzil sie do miasta,to ZAWSZE bedzie go ciagnelo z powrotem na
            wies
            >
            > jak wilka do lasu a im na pewno latwiej sie przystosowac niz miastowym...

            Mają lepszy odbiór TV i mogą oglądać "M- jak miłość"

            > znudzenia, do starosci a przyjda stare lata i ciezko bedzie nosic wegiel z

            Jest jeszcze ogrzewanie gazowe (nie wymaga noszenia węgla). Gdy obecni
            inwestorzy zestarzeją się, będzie na wsi kanalizacja, wodociągi i coś tam
            jeszcze. Spoko. Nie będą musieli chodzić do osranych przez psy parków. Zieleń
            będą mieć u siebie, przed domem :)
          • Gość: monka Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: 212.106.28.* 23.02.07, 15:23
            Dla mnie mieszkanie w centrum było dobre na etapie studenckim i wczesnego
            japiszona ;-))
            Na zasadzie - krótko tam jesteś, dużo imprezujesz, chcesz mieć wszędzie blisko.
            Później - tylko dom :-)))
            Co kto lubi
          • Gość: aaaa Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.eranet.pl 24.02.07, 20:37
            Sorki, ludzie ale co Wy z tym odsnieżaniem (albo grabieniem lisci) i
            ogrzewaniem. Ogrzewanie mozna mieć gazowe albo olejowe, albo nawet na "paliow
            stałe" i to wcale nie znaczy że kwitniesz przy piecu i cały czas dorzucasz. Po
            prostu grzeje, tez przychodzisz do domu i masz ciepło. O jakim weglu Ty na
            litość piszesz? Nawiasem mówiąc jakbys juz tak bardzo chciała mieć piec na
            węgiel to są one z automatycznymi podajnikami i nie trzeba tego nigdzie nosić.
            No chyba ze ktoś lubi i tak trzyma formę
            A to odsnieżanie to juz urasta do rangi sportu narodowego. Co my mamy okrutne
            zimy pół roku? Ile razy tego śniegu tak naprawdę solidnie napada? Można posypac
            sola albo uzyc odsniezarki i po kłopocie. A nawet jak trzeba zamachac łopatą to
            da sie z tym zyc. Naprawdę. Nie przesadzaj.
            Dorciu, mieszkajac w domu tez jezdzi sie na wakacje w rozmaite miejsca. Nie
            bardzo rozumiem dlaczego dom ma oznaczać, ze przykuwamy się łańcuchami do
            własnego ogródka i wakacje na Bali to już nie? A dla mieszkańca bloku tak? Nijak
            nie widzę tu związku przyczynowo-skutkowego.
            • Gość: crisp Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.07, 20:48
              Tomka na pewno nie stać nawet na domek 70m2 i łajza podpie.. że jak to w
              takim można żyć
              • Gość: aaaa Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.eranet.pl 24.02.07, 22:28
                Tego nie mozesz wiedzieć, prawda? Pozatym wydaje się, że wszystkie jego posty
                były wyważone i nie przekraczały granic dobrego wychowania więc czemu tak
                nieuprzejmie piszesz?
              • Gość: Tomek Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.chello.pl 24.02.07, 23:45
                Nawet tego postu nie skomentuje, bo poziom twojej, crisp wypowiedzi jest
                zenujacy...
          • Gość: Majka Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.eranet.pl 24.02.07, 23:35
            Gość portalu: Dorcia napisał(a):

            > jednak, kiedy przyjdzie im tam zamieszkac,okazuje sie,ze nie jest to
            > taka wygoda o jakiej mysleli.Problem z dojazdem,odsniezaniem drogi w
            > zimie,ogrzewaniem itp.sprawami daje w kosc a ludzi z blokow sa do tego nie
            > przyzwyczajeni.Obojetnie o ktorej godzinie wrocisz do domu,zawsze jest
            > cieplutko,sprzataczka posprzata dookola bloku a tu trzeba wszystko samemu...

            nie zgadzam się. Albo inaczej: nie do końca tak jest. Długi dojazd do pracy czy
            gdziekolwiek rekompensuje mi własna ziemia i własny dom (a nie mieszkanie w
            bloku). Osśnieżanie, sprzątanie, przestawianie pieca gdy za zimno/za goraca,
            wszelkie prace związane z domem, sprawiają mi - paradoksalnie - radość.
            I patrząc na swój dom, odczuwam coś, czego nigdy nie czułam w żadnym z mieszkań
            w Warszawie.
            Owszem, mieszkałam już kiedyś w domu jednorodzinnym, ale to gdy byłam dzieckiem
            i to w dodatku w Warszawie, a nie pod.... nie wiem więc czy ma to coś wspólnego
            z moim aktualnym podejściem do sprawy
      • Gość: minka Jeszcze jedno... IP: 212.106.28.* 25.02.07, 10:29
        Jeszcze jedna myśl mi się nasunęła. Chyba jeszcze mentalnie nie
        przyzwyczailiśmy się do tanich domów. Zawsze dom to był pomnik zaradności,
        wymarzona "willa", wyznacznik statusu i przedmiot zazdrosci wszystkich wokół.
        Wszystko poniżej to była bieda-buda. Teraz to powoli normalnieje - domy służą
        do mieszkania i są coraz bardziej zróżnicowane - tak mniej więcej jak
        apartamenty i mieszkania w karaluchowcu na 15-tym.
        Poza tym w końcu ludzie zaczęli budować domy na miarę możliwości, do
        mieszkania. A to, że możliwości wielu osób to właśnie 70m i 40 km od miasta, to
        insza inszość i temat na inna dyskusję. Jeśli decyzja jest podjęta świadomie i
        ze świadomością uciążliwości - niech sobie budują. Mi to nie przeszkadza :-)
        A jeśli alternatywą jest mieszkanie w slumsiejącym osiedlu - dla mnie wybór
        jest prosty :-)
        • Gość: Dorcia Re: moje wnioski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.07, 11:21
          Powyzej wyrazilam swoje zdanie na temat domu na wsi, jak ja to widze i sama
          zaczelam zastanawiac sie czy dalabym rade wyprowadzic sie na wies?
          U mnie sprawa wyglada tak...od urodzenia mieszkam w duzym miescie,nigdy nie
          bywalam nawet na wsi,bo nie bylo u kogo,znalam jedynie z przekazow z
          ksiazek,filmow np."Sami swoi" :P i z opowiesci.
          Zawsze mieszkalismy w bloku.Od dwoch lat jestem mezatka i tez mieszkamy w
          bloku.Wcale nie mowie,ze jest to miod,ale ma tez swoje zalety.Wada jest to,ze
          slychac sasiadow,wieczne remonty,glosna muzyka,tupanie nad glowa itd...Zaleta
          jest to,ze za sciana jest sasiad,przez co czuje sie bezpieczniej - przynajmniej
          jest to taki stan umyslu :) nawet jesli wiem,ze w razie wlamania, sasiad
          pomoglby zlodziejom wynosic rzeczy z naszego mieszkania :P hmmm i chyba nie
          potrafie odnalezc wiecej zalet...
          Doszlismy do takiego momentu,ze zaczelismy sie zastanawiac (glownie maz) czy
          nie byloby lepiej gdybysmy sprzedali wszystko co mamy + nasze oszczednosci +
          kredyt na 200lat i postawili cos swojego.Zaczelismy dumac, jak byloby fajnie
          wypic we wlasnym ogrodzie poranna kawke,widziec wschodzace slonce przez okno
          sypialni z poddasza uzytkowego,miec wlasny garaz i trawke do koszenia, nawet
          poszlismy dalej i przejrzelismy oferty.Niestety ceny nas ostudzily.Grunt 10-15
          arow w moim miescie to wydatek od 100 tys.w gore :/ przejrzelismy pozniej domy
          do remontu,ale w kazdy z nich trzeba byloby zainwestowac worek pieniedzy by
          doprowadzic go do stanu uzywalnosci i jako takiego wygladu, wiec odpada! I
          nagle niespodziewanie dla mnie maz wyskoczyl z informacja,ze moze domek na
          wsi,ze ziemia tansza,ze cisza,spokoj,zielono,ladny widok itp...nie wiem
          dlaczego podzialalo to na mnie jak plachta na byka,ale nie widze siebie na wsi
          i odechcialo mi sie domku :( cisze,spokoj trzeba lubic,tesknota zabije mnie za
          miastem,ile mozna cieszyc sie z grilla w ogrodku czy gapienia sie przed siebie
          nawet na najpiekniejszy widok? lubie towarzystwo,lubie jak sie cos dzieje,lubie
          zwiedzac swiat i lubie miec swiadomosc,ze mieszkam w miescie,nawet jesli jest
          to blok z beznadziejnymi sasiadami,tak wiec wniosek taki,ze nie dla kazdego
          wies,nawet jesli jest najpiekniejsza,bo to musi byc swiadomy wybor,trzeba
          baaaardzo chciec a najbardziej trzeba umiec przyzwyczaic sie do zmiany stylu
          zycia :)
        • Gość: szary czlowiek Re: Jeszcze jedno... IP: 213.17.180.* 25.02.07, 11:27
          Napiszę wam jedno. Moja żona przed ślubem mieszkała w bloku i mówiła, że za
          żadne skarby świata nie przeprowadzi się do domu(powiedzmy na wsi). Niestety tak
          się złożyło po ślubie, że jednak musieliśmy zamieszkać, nie w mieszkaniu u żony,
          lecz u mnie w domu pod Warszawą. Co się okazało? Gdy zasmakowała mieszkania w
          domu z własnym podwórkiem, gdzie dzieci mogą swobodnie bawić się i biegać do
          woli bez specjalnej opieki, doszła do wniosku, że teraz nie wyobrażała sobie
          powrotu do „getta” blokowego.
          Na razie mieszkamy u moich rodziców, ale już niedługo przeprowadzamy się do
          własnego domku 90 m2 „psiej budy jak ktoś ładnie nazwa takie domy”
          P.S.
          Mały ciasny, ale własny.
          Pozdrawiam tych z „psich bud” i tych z wielkich rezydencji.
      • monsiu73 Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi 26.02.07, 10:15
        witam,
        od 4 m-cy mieszkam w "psiej budzie" 23 km od W-wy- 90 m2 pow.żytk.+900 m2
        działki.Nie budowalismy tej "psiej budy" systemem gospodarczym,kupilismy gotową
        od faceta,który ją chyba takim systemem zbudował,niestety.Dom ma 2 lata i
        nadaje się do remontu,już był naprawiany dach:/
        Jestem na macierzyńskim,siedzę więc w tej "psiej budzie" i codziennie myslę i
        analizuję,co kiedy i jak przebudowaćć,naprawić itp.Sprawia mi to frajdę,chociaż
        można się załamać z drugiej strony,bo kosztowało nas to trochę (ale nie taką
        chorą cenę,jakie są dzisiaj).Oczywiście na kredyt na 30 lat:D
        Codziennie odśnieżam,zagrabiam,sprzątam podwórko i naprawdę to lubię,traktuję
        to jak sport.Nigdy nie pomyślałam,że to tragedia,że muszę odśnieżać.To wcale
        nie jest ciężkie,drodzy panowie za biurkami przed laptopami.Ruch to
        zdrowie,zwłaszcza na świeżym powietrzu.
        mam dwoje małych dzieci i nie mogę się doczekać wiosny,kiedy będą mogły się
        bawić na podwórku,same,w piaskownicy nie obsikanej przez 100 miejskich piesków
        itp.
        Przeprowadziliśmy się z bloku z W-wy i nie żałujemy.Pod domem mamy komunikację
        miejską,można dojechać zwykłym czerwonym autobusem do W-wy.Zaznaczam,że
        mieszkamy 23 km od miasta Warszawki,a 10 km od miasta Pruszkowa,gdzie też jest
        cywilizacja.
        mamy dużo do zrobienia na zewnątrz i wewnątrz domu.Nie będziemy tego robić
        sami,ani ze śwagrem ani z dziadkiem itp.Na pewno weźmiemy fachowców do
        wszystkich prac.Wiosną pewnie będziemy wyglądać trochę jak z PGR-u,bo błoto
        itp., ale nie jest to dla nas życiowy problem.
        Co zyskaliśmy?Ciszę,spokój,trochę lasu,większy metraż za cenę mieszkania w
        bloku (teraz to jakieś 50 metrów tyle kosztuje,co nasz dom z działką)
        problemem są faktycznie dojazdy,co zajmuje nam 30 min.W W-wie z pragi na Włochy
        do pracy jechaliśmy godzinę w jedną stronę,z czego 45 min to było stanie w
        korku na Trasie Łazienkowskiej.Mamy jeden samochód (ktoś tu pisał,że w Polsce
        standardem są 2 samochody w rodzinie.No nie wiem,bo ja nikogo nie znam,kto ma
        dwa,ale my planujemy zakup drugiego,żeby ułatwić sobie życie)
        Teraz nie zamieniłabym sie na mieszkanie w bloku w stolicy,za żadne skarby.Wolę
        dojeżdżać,odsnieżać i czyścić buty z błota.
        Pozdrawiam właścicieli małych domków vel "psich bud" :))
        • Gość: Tomek Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.chello.pl 27.02.07, 20:34
          30 minut do Warszawy? Niezły żart. Alejami od Pruszkowa do Łopuszańskiej jedzie
          się 30 minut. Po co kłamiesz i wprowadzasz ludzi w błąd. Ostatnio rozmawiałem z
          człowiekiem który zapewniał mnie, że z Ząbek do centrum dojeżdża w 20 minut.
          Dopiero po chwili wygadał się, że do pracy jeździ na 10 - 10.30 a wraca około
          19.
          • monsiu73 Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi 28.02.07, 09:58
            jak stoisz w korku,to pewnie jedziesz 30 min,ale ja pracuję w Alejach przy
            Macro i odległość 23 km jadę 30 min-35 min.Mąż pracuje 300 metrów wcześniej
            przy skrzyżowaniu z Łopuszańską właśnie i jedzie równo 30 min,w godzinach
            szczytu.
      • Gość: asiabi Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.07, 16:31
        twój post bardzo mnie zainteresował, mimo że należę do tych budujących psią
        budę na wsi. w twojej wypowiedzi jesat dużo racji, ale ja od urodzenia mieszkam
        na wsi, co nie znaczy że nie wychowywałam się jak normalne dziecko. skończyłam
        studia, mam pracę. dwa lata temu postanowilismy z mężem wybudować dom na
        wzgórzu systemem gospodarczym. masz rację, błoto jest cholerne, ale warto bylo.
        po trzech miesiącach budowy (z poświęceniem własnych wakacji)nasz dom miał już
        ściany i dach. teraz zajmujemy sę pracami wewnątrz. to prawda, że każdą wolną
        chwilę spędzamy na budowie, ale musiałbyś zobaczyć minę mojego męża, gdy
        samodzielnie stawia ścianki wewnątrz. no i jeszcze jedno, za domem mamy piękny
        las i widok na panoramę okolicy. ja bym tego nie zamieniła na miasto, nawet z
        dopłatą. pozdrawiam.
        • Gość: Poirytowany Re: Budowa systemem gospodarczym psich bud na wsi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.07, 18:12
          Irytują mnie takie tendencyjne porównania - duży dom na totalnym zadupiu vs.
          ciasna klitka w blokowisku. Jest przecież tyle innych alternatyw - mieszkanie w
          kamienicy, w apartamentowcu, szeregowcu na przedmieściach. Porozmawijamy więc o
          nich wszytskich.
          P.S. ja mieszkam w segmencie na przedmieściu i nie wróciłbym do kamienicy, w
          której wcześniej mieszkałem. Nie wyobrażam sobie też życia na wsi.
      • Gość: kamil nie można pozwolić na slamsy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.02.07, 20:21
        Święta prawda wokół dużych miast powstają "domowiska". Wyglądają jakby komuś
        wysypał się wór ze śmieciami na trawniku. Bez ładu i składu każdy buduje sobie
        jak chce, gdzie chce z czego chce. Dworki-potworki na 600m działki. Każdy inny,
        6 m od drugiego i jeszcze najlepiej jakby stykały się dachami.

        Muszą być plany zagospodarowania i to b. restrykcyjne. Wysokość, jeden kąt
        dachu, linia zabudowy i kolorystyka. Tak jak robią francuzi. U nas panienki z
        wydziału pozwalają na wszystko. Inaczej czeka nas syfizna i brzydkie dzielnice.
        I nie mam nawet pretensji do psich bud jeśli trzymały by się jakiś sensownych
        warunków zabudowy.
        • Gość: Sas Re: do kamil IP: *.net81.citysat.com.pl 28.02.07, 13:05
          I wszyscy w takich samych mundurkach , z taka sama porcja ryżu itd. O gustach
          sie nie dyskutuje . Jeden lubi ogórki a inny ogrodnika córki . Sas
          • des4 Re: do kamil 28.02.07, 13:34
            Jednak pewne przepisy dotyczące zabudowy powinny być. U mnie na osiedlu
            szeregówki graniczą z dworkami, domkami w stylu "góralskim" i różnego rodzaju
            gargamelami. Wolność owszem ale zbyt duża dowolność też nie jest zbyt
            atrakcyjna architektonicznie i wizualnie.

            Z drugiej strony są zuniformizowane domki deweloperskie. Wszystko wg tego
            samego wzoru. Sczegolnie te wykońzone kolnkierem lub cegła. Moja zona mowi na
            to "obóz koncentracyjny"...faktycznie są spore podobieństwa....

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka