agatabe
17.01.02, 15:24
Dzieńdobry,
taka krótka historia:
szukałam do kupienia małego domku, współpracowałam z kilkoma biurami, ale jedne
pracowały intensywnie, inne tylko podpisały umowę i to tyle z ich strony.
Szukałam też cały czas sama (to w końcu taniej), jeżdżąc po mieście i
okolicach, kupując wszelką możliwą prasę , wywieszając ogłoszenia na murach.
No i w końcu - znalazłam sama to czego szukałam. Zobaczyłam tabliczke "na
sprzedaż", zadzwoniłam umówiłam się i mam.
W czym rzecz? Byo takie jedno biuro, z którym współpracowałam najintensywniej
(tacy trochę moi znajomi). Chciałam , mimo iż dom znalazłam sama, zaangażować
ich i tak - jako pomoc w formalnościach. Poszłam do nich z informacją, ze domek
znalazłam, ale, ponieważ im ufam i cenię ich fachowość chciałabym, żeby, za
ustaloną wspólnie kwotę, pomogli mi w niektórych sprawach.
I co oni na to? MOŻE KTOŚ MYŚLI, ŻE SIĘ UCIESZYLI???
1.Obrazili się (??!!), że znalazłam sama!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
2.Uznali, że nadal mają prawo dostać swoją prowizję (a gdyby tak uznało każde
biuro, które kiedykolwiek pokazywało mi jakieś mieszkania????)
3.Ogólnie mieli do mnie do mnie wielkie pretensje.
Czy ktoś mi wyjaśni co to w ogóle za sytuacja?? Czy to ma coś wspólnego z
profesjonalizmem????? Ocsobiście, rzecz jasna, już nigdy nie skorzystam z ich
usług i każdemu będę odradzać! To jedno wiem na pewno.
Agata