Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    do Pani Beaty

    IP: 192.160.110.* 10.12.03, 07:41
    Pani Beato, chcialabym Pani zadac pytanie dot. ... "obyczajow" notariuszy.
    Pracuje Pani w kancelarii, z tego co pamietam, wiec pewnie Pani troche wie.
    Nie chcialabym jednak pisac na forum, z roznych wzgledow. Czy jest mozliwosc
    by napisac do Pani mejla? Czy uznalaby Pani to za zbyt duza poufalosc?
    Dodam tylko, ze pytanie nie jezt wziete z sufitu, a sytuacja jest powazna.
    pozdrawiam
    Ksenia
    Obserwuj wątek
      • Gość: Bebiak Re: do Pani Beaty IP: *.acn.pl 10.12.03, 19:34
        Witam Cię Kseniu, widziałam Twój post w wątku Tomka, ale postanowiłam napisać
        tutaj. Chciałabym Ci wyjaśnić, że to nie jest tak, iż uznałabym to za zbyt
        dużą poufałość, absolutnie nie. To, że nie piszę maili wynika tylko i
        wyłącznie z tego, że staram się bardzo nie zmieniać swoich zasad jakie
        przyjęłam, przede wszystkim z uwagi na to aby nikt nie czuł się gorszy od
        drugiego, a ja mam doprawdy mocno ograniczony czas:(( Możesz to jakoś
        spróbować napisać tutaj tylko od razu uprzedzam Kseniu: ja nie zawsze mogę
        wszystko napisać, szczególnie jeśli chodzi o opinie nt. notariuszy,
        jakichkolwiek prawników, developerów czy np. agencji. Tego mi robić nie wolno
        (mój własny zakaz) i wierzę, że mnie rozumiesz. Pozdrawiam Cię cieplutko.
        B.
        • Gość: Ksenia Re: do Pani Beaty IP: 192.160.110.* 15.12.03, 08:21
          Oczywiscie rozumiem. Dlatego pytalam o ten adres, myslalam, ze lepiej bedzie
          nie na forum.
          Nie chodzi mi tyle o opinie czy oceny na temat, o ktory pytalam, ile o
          potwierdzenie pewnych faktow.
          Sytuacja jest taka, ze mam podpisac umowe kupna mieszkania wybudowanego przez
          spoldzielnie, ktora obsluguje pewien notariusz. A ja bym wolala (z roznych
          wzgledow)sporzadzic akt u innego notariusza. No i mam problem, bo kazdy inny
          notariusz patrzy na mnie jak na raroga i probuje wywinac sie z tematu.
          Wiec chcialam Cie spytac - o co tu chodzi? Czy naprawde istnieja tzw. strefy
          wplywow i kazdy boi sie wkroczyc w te cudza strefe???
          Jestem, oglednie mowiac, zdumiona tym wszystkim.
          Stad moje pytanie.
          Jesli uznasz, ze nie mozesz odpowiedziec, oczywiscie zrozumiem.
          Abstrahujac od tematu - niec mnie juz nie zdziwi:)
          Pozdrawiam
          Ksenia
          • Gość: Bebiak Re: do Pani Beaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.03, 21:37
            Witam Cię Kseniu i dzięki za zrozumienie.

            Gość portalu: Ksenia napisał(a):

            > Sytuacja jest taka, ze mam podpisac umowe kupna mieszkania wybudowanego przez
            > spoldzielnie, ktora obsluguje pewien notariusz. A ja bym wolala (z roznych
            > wzgledow)sporzadzic akt u innego notariusza. No i mam problem, bo kazdy inny
            > notariusz patrzy na mnie jak na raroga i probuje wywinac sie z tematu.
            > Wiec chcialam Cie spytac - o co tu chodzi? Czy naprawde istnieja tzw. strefy
            > wplywow i kazdy boi sie wkroczyc w te cudza strefe???
            > Jestem, oglednie mowiac, zdumiona tym wszystkim. Stad moje pytanie.

            Wg mnie to żadna - jak to nazwałaś - strefa wpływów. Ja bym tak tego nie
            odebrała, aczkolwiek wiem, że problem, który poruszasz istnieje. Polega to wg
            mnie na samej kwestii technicznej związanej ze sporządzanymi umowami (mówimy o
            ustanowieniu odrębnej własności nowych lokali). To - być może wbrew pozorom -
            nie są najbanalniejsze umowy. Kiedy ma dojść do wyodrębniania pierwszego z
            lokali w danym budynku developer/spółdzielnia musi złożyć u notariusza stos
            dokumentów przewidzianych prawem, cała inwestycja musi być dokładnie przez
            notariusza rozliczona z powierzchniami wszystkich lokali, komórek, schowkami
            itp czyli tym wszystkim co ma związek z udziałami w nieruchomości wspólnej
            (pomyłka choćby o 0,05 m2 "kładzie" potem całą inwestycję), musi być ustalona
            jakaś wizja co do parkingów. Określam to w ten sposób, że ktoś "grzebie się" w
            tej nieruchomości od postaw i ma jej jakąś wizję jak również obmyśloną przez
            siebie konstrukcję umów. Nie da się sporządzać w ramach jednego budynku
            różnych umów, po prostu się na da bo zasady winny być podobne: toż to wspólna
            nieruchomość. Ktoś to wszystko prowadzi, rozlicza, doprowadza do końca i
            odpowiada za to niejako, że w ostatecznym rozliczeniu wyjdzie na 100. Stąd
            myślę niechęć (nie wiem czy to niezbyt silne słowo) do wpadkowego sporządzania
            danej umowy a tym samym wchodzenia znów od podstaw w daną nieruchomość. Myślę
            również, że notariusz notariuszowi absolutnie nie chce takim wpadkowym aktem
            choćby w najdrobniejszy sposób "popsuć" wizji, którą ten ma od początku ale
            jednocześnie myślę, że nikt nie zdecydowałby się przepisać umowy z istniejącego
            już nazwijmy to wzoru. Każdy ma przecież inną technikę, swoją, wypracowaną
            przez lata technikę, i wedle tej techniki pracuje, a ta własna technika może
            mieć znaczący wpływ (niekoniecznie pozytywny) na tę pierwotną wizję
            nieruchomości i stworzyć bałagan oraz niekoniecznie oczekiwane skutki. Nie wiem
            czy mnie tutaj rozumiesz, bo to bardziej sama technika sporządzania aktów, ale
            wierz mi, że staram się pisać w miarę jasno. Dochodzą do tego jeszcze
            rozbieżności prawne np. w przypadku parkingów: część spokojnie ustala sposób
            korzystania ze wspólnej hali garażowej, a część uważa, że parkingi moga być
            pomieszczeniami przynależnymi i ma argumenty na obronę tego poglądu (choć ja
            akurat uważam, że to nie prawidłowe). Jak to rozliczyć, jeśli akty już były
            sporządzane? Po prostu się nie da, bo trzebaby zmieniać wszystkie dotychczasowe
            akty. Dochodzi do tego kwestia tego stosu dokumentów, które
            developer/spółdzielnia składa raz przy pierwszym lokalu a potem dany notariusz
            już tylko się na nie powołuje. Inny notariusz sporządzając wpadkowy akt na
            prawo do dokumentów również, a przecież część z nich znajduje się w księgach
            (może obejrzeć i tu w porządku) ale część znajduje się u tego pierwszego
            notariusza i co wtedy? Stąd zapewne wynika ta (nazwijmy to tak nadal) niechęć:
            myślę, że notariusze nie bardzo chętnie patrzą na takie wpadkowe akty, choć
            oczywiście odmówić moim zdaniem nie mogą - ale i nie są szczęśliwi, bo
            wielokroć nie są pewnie w stanie ustalić tej pierwotnej wizji danej inwestycji,
            nie mają możliwości rozliczenia tego od podstaw, a też niekoniecznie (przy
            założeniu, że ten pierwszy notariusz gdzieś się pomylił) nie mają ochoty na
            powielanie błędu, bo wtedy za ten konkretny błąd w tym konkretnym akcie
            odpowiada przecież czyniący notariusz a nie poprzedni.

            > Jesli uznasz, ze nie mozesz odpowiedziec, oczywiscie zrozumiem.
            > Abstrahujac od tematu - niec mnie juz nie zdziwi:)

            Uznałam, że nie jest to żadną tajemnicą i wskazałam powody, dla których
            spotykasz się z takim mniej lub bardziej niechętnym podejściem do Twojej
            sprawy. Nie jestem co prawda notariuszem, ale nie sądzę, żebym się w swojej
            opinii myliła. Czy to w miarę dla Ciebie zrozumiałe? Mocno wierzę, że tak i
            pozdrawiam Cię cieplutko. B.
            • Gość: Ksenia Re: do Pani Beaty IP: 192.160.110.* 16.12.03, 07:50
              Jasne, ze zrozumiale!:) Bardzo dziekuje za odpowiedz!
              Tylko niestety argument o stosach dokumentow odpada. Przedlozylam notariuszowi
              wszystkie dokumenty, ktore bez problemow przekazala mi spoldzielnia (o dziwo,
              spoldzielnia nie nalega, bym korzystala z ich notariusza, dokumenty
              udostepnila mi od reki).
              Wiec jedyne co trzeba zrobic to isc ewentualnie i obejrzec raz jeszcze kw.
              Przedlozylam tez akt, podpisany przez jednego z sasiadow, zeby - jak to ladnie
              okreslilas - przedstawic mu te wizje :)
              Ja doskonale zdaje sobie sprawe z tego, ze to nie jest ot taka umowa kupna
              kawalka ziemi. Zdaje sobie tez sprawe z wagi problemu, wiec to nie tak, ze ide
              i mowie,zeby od razu sporzadzili mi akt, niewazne jaki, byleby byl.
              W kazdym razie .... sama juz nie weim co o tym myslec, a poki c moja sprawa
              sie odwleka :(
              Raz jeszcze dziekuje i pozdrawiam.
              Ksenia

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka