Dodaj do ulubionych

ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ?

25.02.05, 00:02

Jaka jest wasza opinia na ten temat? Czy ściągając (a wierzę, że każdy ma
takie doświadczenia) czujecie się oszustami, czy znajdujecie potwierdzenie
swojej zaradności?
Obserwuj wątek
    • kormoran7 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 25.02.05, 09:48
      Raczej gdy sciagam nigdy nie nachodza mnie mysli ze oszukuje. To sie poprostu
      dzieje tak szybko:)A swoja droga czym jest male oszustwo ze sciaganiem w
      porownaniu z wielkimi oszustwami politykow. Niczym. Dlatego wole sciagnac i
      miec swiety spokoj ze sciaganym przedmiotem.Choc musze przyznac sie ze np przy
      maturze w ogole nie mialem sciag. Tu jednak zadzialalo prawo ze jakby mnie
      zlapali to jednak bylyby wieksze konsekwencje tego czynu dlatego nie chcialem
      kusic losu.
      • cipcipcip Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 25.02.05, 20:02
        Ej, Kormoranie... nie trzeba szukać usprawiedliwienia dla ściągania aż tak
        daleko... Ściaganie jest oszustwem - to fakt. Jest to jednak także odpowiedź,
        rodzaj zadośćuczynienia sobie za przekręty i chamstwa, jakich dopuszczają się
        czasem egzaminatorzy. Już niejedna sesja za mną, więc mam coś na ten temat do
        powiedzenia. Na studiach nigdy nie jestem pewien oceny - wielokrotnie bywało,
        że poczucie klęski przeradzało się w tryumf, a nadzieja zwycięstwa w
        rozczarowanie. Niestety moje idealistyczne wyobrażenie o nauczycielu
        akademickim legło w gruzach juz dawno. Owszem, jest kilka wyjatków, ale
        niewiele.
        Cóż to za oszustwo - ściaganie - wobec takiego chamstwa jak wyrzucanie z
        egzaminu za ubranie, losowanie prac "zdanych" zamiast sprawdzania wszystkich
        itp. Nie czarujmy sie - wiekszość prowadzących zajęcia ma w d... studentów,
        zależy im tylko na wydaniu kolejnej beznadziejnej książki, w nakładzie
        dwucyfrowym, która przybliży ich do kolejnego szczebelka w karierze, wydłuży
        tytuł przed nazwiskiem itp.
        Z opowiadań starszych profesorów mozna wynieśc jeden wniosek - uczelnia
        przestała spełniać funkcję forum kształtowania i wymiany poglądów, stała sie
        fabryką dyplomów. Nie tak to sobie kiedyś wyobrażałem, nie tak...
        • kormoran7 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 26.02.05, 11:41
          Moje wyobrazenie jest takie ze studentow traktuje sie jak
          powiedzmy "popychadla" tylko na 1 lub 2 roku. Potem wydaje mi sie(taka mam
          nadzieje)traktuje ich sie juz w miare powaznie. Bo nie wyobrazam sobie zeby 24
          letniemu studentowi po owczesnym umuwieniu sie powiedzmy na sprawdzeniae pracy
          magisterskiej wykladowca prowazacy powiedzial by ze nie ma czasu dla niego. Tp
          by zle o nim swiadczylo. Moze mnie sprowadzicie na ziemie i powiecie ze sie
          myle w tej kwestii to unikne rozczarowania:)
          • waclaw_kzn Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 26.02.05, 12:38
            Mylisz sie w tej kwestii :-)
            Ileż to razy trzeba przyjść do jakiegos wykąładowcy na konsultacje, a on sobie
            krąży po instytucie - tu kawka, tam kawka, a ty czekasz godzinę, dwie - nieraz
            się w ogóle nie zjawi, a jeśli sie zjawi, to usłyszysz: "Przepraszam za
            spóźnienie, ale miałem ważna narade z profesorem X. Mam nadzieję, że nie czekał
            pan długo..." i w tym momencie wiesz, że nie czekałes żby t długo i nic sie nie
            stało, bo inaczerj możesz byc zmuszony do powrotu na konsultacje co tydzień,
            albo nic nie załatwisz.
            Oczywiście to też zależy od wykładowcy. Ja mam najlepsze doświadczenia z tymi,
            którzy maja dr przed nazwiskiem. Z mgr różnie bywa - jedni pamiętaja jak to
            jest, a drudzy robią co moga, żeby mieć dr, a ty im dupe zawracasz... Prof.
            często mają cię gdzieś, bo kim ty niby jesteś - ale zdarzają się i tacy, którzy
            maja odruch dobrej babci i nikt ci jak oni nie pomoże. Zależy od człowieka, ale
            nie licz na wielkie zrozumienie i partnerstwo. Tylko Ci naprawde wybitni moga
            być ich w miare pewni - bo to potencjał, który wsławi nazwisko wykładowcy :-)
            • kormoran7 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 26.02.05, 13:35
              Tak to wszystko zalezy od postawy wykladowcy. Ja jednak jak narazie mialem male
              spiecia z paniami w dziekanacie. Straszne sluzbistki u nas pracuja. Kiedys
              pamietam chcialem dostac tylko jakis swistek papieru i juz go prawie mialem w
              rece kiedy zapytano mnie z jakich jestem studiow. Powiedzialem ze z dziennych a
              pani w dziekanacie poiformowala mnie ze dla dziennych studentow sa inne godziny
              przyjmowania i ze ma przyjsc za ok 6 godzin. I jednej malej kartki oczywiscie
              nie dostalem. Nie wspomne tez o tym ze musialem czekac prawie 4 tygodnie na
              rozpatrzenie jakiegos mojego wniosku a za kazdym razem slyszalem prosze przyjsc
              jutro.Jutro bedzie gotowa odpowiedz.
              • waclaw_kzn Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 27.02.05, 13:45
                hahaha - dziekanat, to oczywiście osobny rozdział... Ale i tak największym
                wydarzeniem w życiu studenta jest zejście do szatni. "Pani królikowa" w
                Collegium Novum przebija wszystkie. Głeboka komuna na niej osiadła i niczym
                zmyc jej się nie da :-) Polecam, taki zywy skansen...
                • kormoran7 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 27.02.05, 14:47
                  Moze jakies szczegoliki Waclawie zdradzisz jak mozesz na temat tej pani:)
                  • waclaw_kzn Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 27.02.05, 15:13
                    To jedno z tych zjawisk, które trudna opisać słowami, którego trzeba po
                    prostu "zaznać" - w kazdym razie "Pani królikowa" jest legendą w Collegium
                    Novum :-)
        • luser16 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 03.03.05, 23:28
          Uwaga, bedzie przydlugawe....

          kormoran7:
          "A swoja droga czym jest male oszustwo ze sciaganiem w
          porownaniu z wielkimi oszustwami politykow. Niczym."

          No po prostu rece opadaja :) Taka jest widzisz mentalnosc Polakow. A przeciez
          politycy mogliby powiedziec tak samo: na przyklad czym jest kolejny idiotyzm
          Leppera w porownaniu z tym co robil np. Neron? Niczym. Jak chcemy zeby w tym
          pojebanym kraju bylo lepiej to zacznijmy od siebie.

          cipcipcip:
          "Cóż to za oszustwo - ściaganie - wobec takiego chamstwa jak wyrzucanie z
          egzaminu za ubranie, losowanie prac "zdanych" zamiast sprawdzania wszystkich
          itp. Nie czarujmy sie - wiekszość prowadzących zajęcia ma w d... studentów,"

          Hmmm ... no jezeli to co piszesz jest prawda, to zadna przyjemnosc tak studiowac
          :( Ale mam nadzieje ze tak jest tylko w szczegolnych, sporadycznych przypadkach.
          Ja na przyklad w ciagu 3 lat studiowania jeszcze sie nie spotkalem z ewidentnym
          olewaniem studentow przez wykladowcow. Wrecz przeciwnie, uwazam ze robia
          naprawde duzo zeby studiowanie ulatwic i uprzyjemnic, poczawszy od udostepniania
          materialow/slajdow przed wykladem (co by czlowiek mogl normalnie sluchac a nie
          zapierdalac notatki) a konczac na poswieceniu kilkunastu bitych godzin zeby z
          kazdym niezadowolonym studentem przeanalizowac jego egzamin, omowic co zrobil
          zle, przyjac ew. reklamacje itp. Dlatego sorry, ale nie chce mi sie wierzyc w to
          losowanie zdanych prac.
          Co do ubran - na PP ludzie przychodza na egzamy naprawde _ROZNIE_ poubierani,
          ale nikt nie zwraca takim ludziom uwagi, bo maja do tego prawo i wykladowcy
          potrafia to uszanowac. Fakt ze czasami smiesznie to wyglada ;)

          Osobiscie jestem wrogiem sciagania, oddawania cudzych projektow na zaliczenie i
          wszelkich podobnych praktyk. Jest u mnie na roku pare osob ktore od poczatku
          studiow przeslizguja sie wlasnie w ten sposob, ale delikatnie mowiac, nie
          reprezentuja oni wysokiego poziomu. Gdyby rozumieli pytania, ktore zadaja czasem
          na laborkach, pewnie spaliliby sie ze wstydu.
          Szczerze mowiac, do tej pory trafilem na 2-3 przedmioty, ktore wymagaly uczenia
          sie "na pamiec" zamiast zrozumienia tematu. Poza tym czasami sciaganie jest
          fizycznie niemozliwe - ostatnio na przyklad pisalem egzamin podczas ktorego
          mozna bylo korzystac ze wszystkiego - ksiazki, notatki, wyklady ... jesli ktos
          chcial mogl nawet odpalic laptopa - no i jak tu sciagac?! ;) Dlatego jak czasem
          slysze teksty w stylu "sciagac trzeba bo inaczej sie nie da" albo o tym
          losowaniu zdanych prac, to mnie po prostu krew zalewa....

          Sorry ze sie tak nagle i niespodziewanie zjawilem i od razu taka ostra wypowiedz
          :). Trafilem tu przez przypadek, poprzez link w statusie padu-padu kumpla. A
          moze moj post zapoczatkuje jakiegos flame'a? Czekam z niecierpliwoscia :D :P

          lUser
          • kormoran7 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 04.03.05, 00:03
            Moze i trzeba by bylo zaczac od siebie ale ja zawsze uwazalem ze to ludzie
            starsi, madrzejsi powinni dawac przyklad nam mlodym ktorzy dopiero wchodza w
            doroslosc.Ale Skoro politycy sie nie przejmuja ze kradna to dlaczego ja mam
            miec wyrzyty sumienia ze sciagam na jakiejs klasowce. Zreszta odczepmy sie od
            politykow. Nawet kobieta powiedzmy 80 letnia ma gdzies przepisy drogowe bo leci
            na łeB na szyje przez ulice na czerwonym swietle a obok stoi grupa mlodych
            ludzi. I jaki to przyklad dla nas mlodych?A co powiesz na to ze aplikacje z
            prawa najczesciej zdaja dzieci prawnikow i sedziow. mozesz byc uczciwym
            studentem,harowac 5 lat i tak na koniec aplikacji nie dostaniesz. Czy wiec
            oplaca sie byc uczciwym skoro od poczatku wiesz ze bez znajomosci nic nie
            osiagniesz.Dziwisz sie ze ktos pisze ze wykladowcy sa zli i nie dobrzy dla
            studentow. Powiem szczerze ze dziwie sie ze ty jeszce na swej drodze nie
            spotkales zlego wykladowcy. Albo masz cholerne szczecie albo sorry ze to powiem
            umiesz sie usmiechnac kiedy trzeba i przez to masz luzy ze tak powiem.

            Ps:Tutaj nie przeklinamy wiec uwazaj na dobor slow bo nastepnym razem moze byc
            kara:)
            • waclaw_kzn Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 04.03.05, 11:12
              A ja Lusera po części bedę bronił.
              Po części...b o losowanie zaliczonych prac jest znanym faktem, choć to zależy
              na kogo sie trafi. U mnie to sie nie zdarza, ale też większość egzaminów jest
              ustnych.
              A teraz do obrony: popieram krytykę postawy "Jak inni mogą, to dlaczego ja
              nie?!" Do diaska (chciało mi się wyrwać ostrzejsze słowo, ale kultura
              forumowa... sam o nią walczyłem), przecież z takim podejściem możemy siedzieć i
              nic nie robić! Po co pracować, skoro sa tacy, co nic nie robią, a pieniądze
              dostają. Po co byc uczciwym, skoro sa tacy, którzy oszukują. Po co zachowywac
              kulture na Forum, skoro taki Andrzej sobie może mięchem z ambony rzucić!!! Taka
              postawa do niczego nie dojdziemy. To tylko szukanie usprawiedliwień. Nie
              zapominajmy, że gdy oni (politycy) odejda - to byc może my zajmiemy ich
              miejsca. I co wtedy? Będziemy się tłumaczyć, że jak Ci przed nami mogli, to
              dlaczego my mamy robić coś dla dobra kraju i nie oszukiwać. A wtedy nasze
              dzieci będa powtarzać - skoro nasi rodzice i politycy mogą, to dlaczego my nie
              możemy??!! Krąg się zamyka i topimy sie sami w swoim własnym sosie, szukajac
              tylko kolejnych usprawiedliwień, a nie konstruktywnego rozwiazania. Jakie to
              polskie!! Zacznijmy pic i popuszcać pasa, bo Ci na górze też tak robią...i
              oddajmy się pod wygodną opieke carycy, skoro inni magnaci też na jej pensji sie
              dorabiają! Brzmi znajomo?
              A co do prawników dziedziczących zawód po rodzicach. Protekcja - owszem, ale
              nie do końca. Niestety, każdy chętnie wygodnie spłyca problem. To też wygodne -
              nie udało mi się, ale przecież nie mogło się udać, bo oni i tak mieli "plecy".
              Haha - ano mieli, możliwe. Ale dziedziczenie zawodu to wynalazek nie nowy i ma
              wiele zalet. Wiem to na swoim przykładzie: matka polonistka, ja też na studia
              polonistyczne trafiłem. I co - wiele rzeczy nowych dla moich przyjaciół z
              uczelni dla mnie sa oczywiste, bo znam je od dziecka, wiele materiałów dla nich
              niedostepnych ja mam zgromadzonych w domu, wiele rozwiązań praktycznych, o
              których oni nies łyszeli i mozolnie muszą ćwiczyć, ja znam odkąd pamiętam i sa
              dla mnie czymś łatwym i oczywistym. Czy to protekcja? Czy mam "plecy"? Nie - po
              prostu ja moje studia zacząłem jako dziecko, sam o tym nie wiedząc, a gdy tylko
              mam problem mam się do kogo zwrócić, kto mi pomoże. Dzieci prawników, czy
              lekarzy, po prostu maja na starcie przewage nad innymi - nawet bez protekcji sa
              w lepszej sytuacji. Potem, rzecz jasna rodzice im pomagaja zacząć, ale nie
              spłycajmy tylko do tego jednego... Poza tym - mamy założyć ręce i nic nie
              robić, bo i tak nie mamy "pleców"? To dojdziemy do stadium łopaty - do takiej
              pracy nie musimy dochodzić dziedzicznie i nikt nie musi nam pomagać.
              • kormoran7 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 04.03.05, 12:55
                Jednak nie dokonca moze sie dobrze wyrazilem i przez to powstale male
                zamieszanie. Otoz podobnie jak ty uwazam ze taka postawa do niczego nie
                dojdziemy i w tym sie zgadzam z Toba. Problem polega jednak na tym ze wkurza
                mnie fakt ze politycy robia zle rzeczy jak kradziez majatku
                narodowego ,lapowki, skandale itd i nie ponosza za to najczesciej zadnej
                odpowiedzialnosci. Odpowiedzialnosc karna lub dyscyplinarna ponosza zazwyczaj
                zwykli obywatele za przestepstwa napewno mniejszego kalibru. Czyli ktotko
                mowiac kto ma wladze ten moze sie liczyc z tym ze jest moliwe ze za jakis
                grzech niz zlego go nie spotka. Argumentem moim na ta teze niech bedzie fakt ze
                dopiero pare miesiecy temu po raz pierwszy skazano posla za oszustwo. Pierwszy
                raz w Historii RP!!!!Przeciez to jawna groteska ze przez tyle poprzenich lat
                zadnego polityka nie wsadzono do pudla. A pare dni temu slyszalem ze dwie
                uczennice za podrobienie kilku ocen w dzinnikach trafilo od razu na 48 godzin
                do celi. I gdzie tu jest sprawiedliwosc? Podsumowujac uwazam ze dopuki nie
                zmienia sie ludzie we wladzy my mlodzi nie bedziemy mieli zadnego przykladu na
                szlachetnosc i honor.

                Co do do "plecow" uwazam ze dla przyszlego lekarza pomoc ojca lekarza tez ma
                swoje plusy i naturalnie bardzo jest wskazane zeby sie radzic kogos kto juz
                jest w tym zawodzie. Jednak wkurza mnie fakt ze golym okiem widac kto sie
                dostal na prawo po znajomosci a nikt tego nie tepi i zareaguje. Sa jednak
                ludzie sprawiedliwi bo przeciez ostanio wyszla jakas afera z tymi znajomosciami
                z prawa. Ale gdyby nie glos jakiegos mlodego czlowieka nikt by sie nie
                dowiedzial ze kilkaset osob dostalo sie na prawo po znajomosci. Dlatego uwazam
                ze egzamina na aplikacje powinien byc panstwowy. To by rozwiazalo
                problem "aplikacji po znajomosci"
          • duch3 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 05.03.05, 01:50
            A
            moze moj post zapoczatkuje jakiegos flame'a?

            Mam nadzieje ze nie chodzilo Ci tylko o to Luser! Genrelnie sie z Toba zgadzam.
            Trzeba zaczac "na dole" aby "gora" byla zdrowa. Ale to, ze Ty nie spotkales sie
            z przypadkami naruszen, to nie znaczy ze takich nie ma. Sam bylem ostatnio
            swiadkiem, jak wykladowca wpisal do indeksu 3, mimo ze na liscie mial 5. Hmm...
            czyli cos tu nie gra. Pogratulowac Ci tylko studiow, na ktorych nie musisz kuc.
            Pozdrawiam

            PS. Bede wdzieczny jak bedzies zamianial slowa "pojebany" na bardziej
            kulturalne.
            • kormoran7 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 05.03.05, 11:29
              Moim zdaniem trzeba zaczac od gory zeby dol byl zdrowy.
              • wolframiq Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 05.03.05, 13:33
                Niestety najpierw trzeba byc na dole zeby znalezc sie u gory.Jesli dol jest
                chory,gora chora jest tym bardziej.
              • waclaw_kzn Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 05.03.05, 13:57
                Kormoranie, czy nie powracamy tą ideą znów do postawy: "Jak inni moga, to ja
                też!", tym razem w wersji: "Po co ja mam sie poprawiać, skoro inni tego nie
                robią. jak oni sie zmienią - to wtedy ja też"? Zaczynam się bać, bo dotąd
                sprawiales wrażenie aktywisty, który chce cos zmienic i działać - a teraz
                przyjmujesz poglady, które wskazują jakbyś miał wszystko rzucic w chol..., bo
                po co? skoro inni też nic nie robią... Nie czyń tak, proszę, bo tylko Ci,
                którzy się przeciwstawiają, zmieniają coś.
                • kormoran7 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 05.03.05, 20:34
                  To prawda Waclawie ze powoli staje mi sie obojetne co sie dzieje w tym miescie.
                  Bylem pelen ochoty do dzialania bo wierzylem ze z pomoca wladzy, lokalnej
                  gazety mozna cos zrobic. Niestety olala mnie wladza nie odpisujac na e-maile,
                  olala mnie gazeta nie odpowiadajc na e-amaila i moja sugestie zeby ludzie mogli
                  sie wypowiedziec co chca zmienic w srodzie a potem jeszce wyrzucono mnie z
                  forum GS nie wiadomo za co. Nie mam zadnego zaplecza do dzialnia. Spotkalem sie
                  kiedys z kilkoma ludzi w sprawie tworzenia gazetki i na tym sie skonczylo. Nikt
                  nie kwapi sie by znow sie spotkac i pogadac a ja nie bede za wszytkimi biegal i
                  sie prosil o spotkanie. Narazie jeszce nie spasowalem calkowicie bo czekam na
                  ten program w Tv i na to ze spotkanie w sprawie gazety(ulotek) sie odbedzie.
                  Jesli nic nie wyjdzie z tych rzeczy to rzucam w diably jakakolwiek forme
                  aktywizacji.
                  • emi53 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 05.03.05, 23:41
                    Do kormorana7: znalazłem wczoraj informację,że program reality show "Miasto
                    marzeń" rusza 13.03.2005 ,przeciwko Czaplinkowi ma stanąć Lesko.Prowadzić go
                    będą Magda Olszewska i Tomasz Kammel.Cytuję dalej:Ich mieszkańcy nie wygrają
                    pieniędzy,nagrodą będzie satysfakcja,że pomogli sobie i miastu, w którym
                    żyją.Jak zapewniają twórcy, program będzie obrazem autentycznych przeżyć i
                    emocji ludzi,którzy otrzymują być może jedyną szansę, by zmienić swoje życie na
                    lepsze.Dzięki programowi zobaczą niedostrzegalne dotąd szanse i możliwości ich
                    wykorzystania, będą uczyć się inicjatywy,podpatrywać rozwiązania i przenosić je
                    na swoje podwórko.Nad projektem będzie czuwał specjalnie powołany zespół
                    ekspertów z różnych dziedzin-ekonomiści,ludzie biznesu,unijni doradcy i
                    artyści,którzy będą starali się doradzać i pomóc mieszkańcom "miast
                    marzeń".Trzy razy w tygodniu widzowie będą śledzić walkę mieszkańców o lepszy
                    los, a ich zmagania, na co liczą produceńci, będą inspiracją dla tysięcy
                    mieszkańców podobnych miasteczek w całej Polsce."Miasto marzeń" jest
                    prekursorem nowego gatunku programu, znanego na świecie
                    jako "socialtainment".Od siebie pragnę dodać ,iż napisałem do redakcji TVP1
                    list, z zapytaniem o kryteria i procedurę przyjęcia kolejnych miast do
                    programu, z zaznaczeniem kandydatury Środy,wspominając o licznym poparciu tejże.
                    • kormoran7 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 05.03.05, 23:56
                      Dziekuje za informacje Emi. Ciesze sie ze napisales list do TV. Jednak mam
                      prosbe abys na temat tego programu pisal w temacie "Szansa dla Środy?"

                      Ps:Temat o sciaganiu przeszedl na zupelnie inne tory:)
            • luser32 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 07.03.05, 12:52
              duch3 napisał:

              > A
              > moze moj post zapoczatkuje jakiegos flame'a?
              >
              > Mam nadzieje ze nie chodzilo Ci tylko o to Luser!

              Nie, nie tylko :)

              >Sam bylem ostatnio
              > swiadkiem, jak wykladowca wpisal do indeksu 3, mimo ze na liscie mial 5. Hmm...
              >

              Czegos tu nie rozumiem. Skoro piszesz ze byles swiadkiem, znaczy to ze dotyczylo
              to kogos innego, czyli bylo co najmniej 2 swiadkow. Nie mozna w takiej sytuacji
              isc i powiedziec o zaistnialym problemie komus kto stoi "nad" owym wykladowca?
              Przeciez nawet jak ktos ma prof'a przed nazwiskiem, to jest normalnym
              pracownikiem uczelni i odpowiada przed kims za to, co robi. Moze sie myle, ale
              wydaje mi sie, ze gdyby studenci widzac takie incydenty odpowiednio (wszyscy)
              zareagowali, to wykladowca nie mialby wiecej ochoty na takie numery. Chyba musi
              istniec jakis sposob. Gdyby ta sytuacja dotyczyla mnie, to podejrzewam ze tak
              latwo bym sie z tym nie pogodzil i nie poprzestal na "narzekaniu na wykladowcow".

              Jako ciekawostke napisze jak to jest rozwiazane na moim kierunku. Jak ktos ma
              narzekac ze nudze to niech nie czyta. Zawsze pod koniec semestru organizowana
              jest ankieta, ktora kazdy student moze sobie wypelnic (anonimowo). Ocenia sie w
              niej wykladowcow (np. stopien przygotowania do prowadzenia zajec, wiedza, sposob
              jej przekazania, itp.) oraz poszczegolne przedmioty (czy jest ciekawy/potrzebny,
              czy material na laborkach "pasuje" do tego na wykladach, czy sprawdzanie wiedzy
              nie polega na koniecznosci pamieciowego uczenia sie, czy zajec z danego
              przedmiotu powinno byc wiecej/mniej, itd.).
              Zebrane i odpowiednio przetworzone wyniki ankiet trafiaja potem do dyrektora
              instytutu, ktory traktuje je naprawde powaznie, o czym juz nieraz sie
              przekonalismy. Jezeli na przyklad jakis wykladowca dostaje wyjatkowo niskie
              noty, jest proszony "na dywanik". Jesli sytuacja powtarza sie w kolejnym roku,
              po prostu ktos inny zaczyna prowadzic dany przedmiot. Rowniez jesli jakis
              przedmiot przez wielu uwazany jest za niepotrzebny (oczywiscie nie dotyczy to
              przedmiotow podstawowych, ktore musza byc) to znika z harmonogramu studiow, a w
              zamian pojawia sie najczestsza propozycja studentow.
              Moze brzmi to troche sielankowo, ale naprawde tak jest. Napisalem to jako dowod,
              ze mozna tak zorganizowac studia, zeby wspominane przez Was incydenty nie mogly
              miec miejsca. Oczywiscie oprocz woli studentow jest do tego potrzebne jeszcze
              poparcie "gory" (ale nie mam na mysli "szarych" wykladowcow, tylko "sama gore" :) )

              > PS. Bede wdzieczny jak bedzies zamianial slowa "pojebany" na bardziej
              > kulturalne.

              Spox, sorki. Widze ze przywiazujecie do tego ogromna wage, zatem obiecuje, ze
              juz nie bede! :)

              pozdrawiam
              lUser32 ( bo od lUsera16 zapomnialem hasla :] )

              PS
              A zna ktos jakies inne slowo, ktore trafniej oddaje to, co sie obecnie dzieje w
              naszym kraju?
              • duch3 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 07.03.05, 14:26
                Niestety to nie bylo mozliwe bo ta osoba byla... Dyrektorem Instytutu.
                A tobie jeszcze raz gratuluje ciekawych studiow informatycznych? ;)
                • wolframiq Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 07.03.05, 18:15
                  Jesli dobrze kojarze to przyjmij rowniez pozdrowienia dla wspollokatora:)))
              • waclaw_kzn Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 07.03.05, 19:23
                Sielanka, sielanką - aż dziw bierze, że w Polsce (czyw ogóle na świecie) stała
                się możliwa...
                A teraz troche praktyki z naszego codziennego życia - a przypuszczam, że takie
                doświadczenia są jednak udzialem większości studentów:
                1. Można iść na skargę, ale zawsze jest ryzyko, że dany wykładowca zna się z
                dyrektorem osobiście. Na uniwersytetach jak wszędzie - niektóre przywileje
                zdobywa się wiedzą, inne przez znajomości. W końcu tego dyrektora tez ktoś
                wybierał i nigdy nie wiadomo, kiedy zadziała zasada ręka rękę myje.
                Interwencja "u góry" może byc skuteczna, zwłaszcza gdy naukowcy maja ze soba na
                pieńku... ale zawsze może się zdarzyć też, że reakcją na nasz protest będzie
                rozmowa na dywaniku... "Władek, siadaj. Zrób cos z tymi swoimi studentami, żeby
                tu nie przyłazili, bo jeszcze ktoś się z zewnątrz doczepi..." - a pan prof.
                (dr) Władek daje nam do zrozumienia, że jeszcze jeden taki wyskok, a na więcej
                niż 2 możemy w ogóle nie liczyć, a na egzaminie komisyjnym będzie siedzial jego
                przyjaciel - dyrektor X... No i tyle z interwencji...
                2. Co do ankiet - to na moim wydziale tylko raz miały wpływ na decyzję co do
                wykładowcy. Jak się dowiedzieliśmy był to argument pomocniczy, bo wykładowca i
                tak naerazil się wieloma innymi rzeczami. Natomiast same ankiety maja znikomą
                siłę sprawczą...
                Ale to opinie oparte na moim doświadczeniu. Domyślam się co prawdam, że
                większość doświadczeń jest takich, ale skoro są miejsca, gdzie trwa idylla, to
                mogę mieć tylko nadzieję, że wkrótce wszędzie tak będzie. Oby...
              • rogeer Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 07.03.05, 20:51
                Na moim kierunku, sprawa z ocenianiem kształcenia ma się podobnie jak u Lusera.
                Na końcu semestru na ostatnich lub przedostatnich zajęciach studentom dawane są
                puste ankiety i koperta, wystawiamy ocene końcową+ uwagi+ pododobne pytania jak
                u Lusera. Koperta jest zaklejana i oddawana przez studentów do Najważniejszej
                Pani na Wydziale zajmującej się planem studiów itp. rzeczami, przy tym na maxa
                pozytywnie nastawiona do studentów(apropo pani napiszę na końcu). Prowadzący nie
                mają szans się wykręcić przed oceną ani jej sfałszować. Pozatym czego byłem
                światkiem studenci sami mają wpływ na prowadzących zajęcia. Miałem kiedyś
                przedmiot prowadzony tragicznie, poprostu przepisywanie notatek na tablicę przy
                komentarzu typu:" Uwaga to jest BWF. Co nie wiecie? no Bardzo Ważny Fakt!!!".
                Nasze egzaminy(ponad 100 osób na roku) były poprawione następnego dnia o 8.00,
                co wykluczało dokładne sprawdzenie tych prac bo miały one często do 3 stron A4 i
                nie znam człowieka który by tle tak szybko przeczytał. Więc by nie mieć z tym
                panem przyjemności w następnym semestrze wystosunkowaliśmy pismo do dziekana o
                zmianę prowadzącego, co też uczyniono bez większych problemów. Co ważne trzeba
                dodać, że miało to miejsce na pierwszym semestrze, a kto traktuje poważnie w
                takich sprawach studentów pierwszego roku???

                Co do pani to ostatnio kumpel mi opowiadał o pewnej interesującej rozmowie która
                przeprowadziła ta Pani. Otóż prawie połowa roku dostała warunek z jednego
                przedmiotu, nie przez egzamin a ćwiczenia, no i teraz ludzie robią ten warunek.
                Gdy się okazało, że ta pani od ćwiczeń teraz prowadzi wykład padł blady strach
                na rok, problem był też taki, że pani nie pasowały godziny w których nasz rok ma
                czas. No więc Nasza Super Pani wzieła za telefon ( bo prowadząca jest z innego
                wydziału), zadzwoniła do wydziału prowadzącej i rozmowa wyglądała mniej więcej
                tak:" Tee co to jest za jedna ta B.??? Mi tutaj połowe roku uwaliła! Weźcie jej
                wytłumacie żeby się uspokoiła, bo będą problemy!" Chciałbym zauważyć, że miało
                to miejsce w obecności studentów i Pani jest czymś w rodzaju sekretarki od
                studentów. Chyba nie ma osoby na moim wydziale która by jej nie lubiła:)
    • duch3 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 01.03.05, 14:35
      Zgadzam sie z moimy przedmowcami. Wykladowcy traktoja nas jak zwierzeta. Czesto
      zamieniamy sie w wazelinirzy zeby cos zalatwic. Taki los studenta. Mysle wiec
      ze sciaganie to zaradnosc. Program bardzo czesto jest tak idiotycznie
      skonstruowany a egzaminy przypadaj dzien po dniu ze nie mozliwe jest sie
      wszystkigo nauczyc.
      Do wszystkiego trzeba miec jednak dar. Ja akurat w tym aspekcie go nie mam.
      Sciaganie jednak powinno byc surowo tepione na uczelniach medycznych ( ktos kto
      wybiera ten rodzaj studiow powinnien sie z tym liczyc). Bo potem wychodzi ze
      nasz Sluzba Zdrowia jest bardziej chora niz jej pacjenci, a ministrem zdrowia
      jest psychiatra.
      • maro22 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 01.03.05, 17:50
        Duchu czy nie wyłazi z Ciebie hipokryta??? Cóż to znaczy??
        "Sciaganie jednak powinno byc surowo tepione na uczelniach medycznych ( ktos
        kto wybiera ten rodzaj studiow powinnien sie z tym liczyc)". Niedouczony
        psycholog może dowolnie majstrować w psychice, niedouczony pedagog może
        intuicyjnie wychowywać dzieci, niedouczony inżynier może źle wykonywać swoje
        obowiązki???itd.,itp. Moim zdaniem w kazdym zawodzie liczy się wiedza,
        odpowiedzialność i profesjonalizm. Zdaję sobie sprawę,że nie zawsze wiedza
        wyniesiona z uczelni jest skuteczna, liczy się praktyka i ciągłe
        samokształcenie, ale myślę ,że każdy człowiek powinien być odpowiedzialny
        nigdynie wiemy co przyda nam się w przyszłości
        • rogeer Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 01.03.05, 18:53
          Osobiście ściąganie uważam za oszustwo i staram się tego nie robić, oczywiście
          zdarzają się wyjątkowe przypadki(czyt. wyjątkowo głupie przedmioty) że trzeba
          sięgnąc do oszustwa. Nie ściągam z przedmiotów kierunkowych tzn. takich które
          mogą się przydać mi w przyszłym zawodzie, a jeśli się już tak zdarzy, że coś
          ściągne to mam wyrzuty sumienia bo przecież nie po to poszedłem na studia żeby
          dostać magistra tylko żeby się czegoś naprawde nauczyć!
          • k_walus Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 01.03.05, 21:35
            Bez przesady, to ze sciagam to znaczy ze bede zle wyksztalcony i nie bede
            dobrym fachowcem? Nie wydaje mi sie. Jakos nigdy nie mialem wyrzutow ze
            sciagam. W pewnych okolicznosciach inaczej po prostu sie nie dalo:) A co do
            wykladowcow, to wiadomo ze jedni lepsi inni gorsi. I nic tego nie zmieni.
            Czasem trezba byc wazeliniarzem czasem dupkiem, taki zycie...
        • duch3 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 01.03.05, 22:45
          Mysle ze wszystkie zawody ktore wymieniles Maro, swoja wiedze opieraj nie na
          teorii, lecz na praktyce. Nie mozna zostac dobrym psychologiem uczac sie tylko
          teorii. Z reszta w psychologii istnieje ich tyle , ze nie mozna opierac sie do
          konca na zadnej z nich.
          Masz jednka duzo racji. Chcialem jednak podkreslic ze blad lekarski (gdzie
          znajmosc anatomi jest potrzebna) niesie szczegolne niebezpieczenstwo.
          Nic nie stania sie jednak pacjetowi, ktorego psycholog zapomnial ksiazki
          Levina albo Younga.

          Czy nie jest tak, ze 80% rzeczy ktorych nauczyles sie na egzamin, zapomniasz w
          ciagu 2,3 tygodni? Mysle ze tak jest.
          • wolframiq Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 02.03.05, 22:33
            Z pewnoscia jednak lepiej pamieta sie zreczy ktorych sie uczylo niz te ktore
            np.przepisalo sie z kartki.Sam czesto kozystam z"pomocy naukowych"i oprocz
            oceny w indeksie i sciagi zachowanej na pamiatke nic z tego nie mam.Prawda
            niestety jest taka ze nikt nie zostanie dobrym specjalista przeslizgujac sie na
            sciaganiu,i nie wazne czy chce zostac neurochirurgiem czy wuefista.
            • duch3 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 03.03.05, 13:24
              Tez masz racje. Tylko ze wiedza ktora nie jest wykorzystywana w praktyce, ktora
              nie jest utrwalana przepada. Jak juz wczesniej napisalem nie sciagam, bo nie
              potrafie. I generalnie jestem przeciwyny. Ale przedmioty ktore sluza
              zapelnieniu planu, czesto sa bezuzyteczne. Tak jest prawda. Dlatego potrafie
              zrozumiec osoby ktore sciagaja.
              System edukacji w Polsce jest zly. Znam mnostwo osobo ktore szczyca sie tytulem
              MGR (magazynier :), a sa po prostu (hmmm...) niemadrzy. Dobrze bybylo, gdyby
              ludzie przestali uczyc sie dla papierka, tylko dla siebie. Aby tak sie stalo,
              musi nastapis pewne przetasowanie wartosci...
              • kormoran7 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 03.03.05, 21:18
                Dlatego popieram pomysl przyszlej koalicji Po i Pis ktore chca wprowadzic w
                szkolnictwie tzw bony edukacyjne. bedzie to polegac na tym ze kazdy rodzic
                bedzie mogl sobie wybrac szkole do ktorej ma isc jego dziecko. Wybierze wiec
                najlepsza szkole z dobrymi nauczycielami. Gdy wybierze szkole, pieniadze
                przeznaczone na ksztalcenie tego ucznia zostana skierowane do wybranej szkoly
                nawet do niepublicznej. W ten sposb nierentowne szkoly upadna kiepscy
                nauczyciele odejda i zostana tylko najlepsze szkoly ktore cala kase pzreznacza
                na remonty, zajecia pozalakcyjne itd. Tylko oczywiscie podniesie sie krzyk
                wsrod nauczycieli ze beda zwolnienia ale raz na zawsze trzeba wprowadzac
                reformy drastyczne i nie przejmowac sie ludzmi. To ze politycy boja sie
                drastycznych reform doprowadzilo do takiej katastrofy jaka mamy obecnie w kraju
                • cipcipcip Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 03.03.05, 22:09
                  I wreszci prosta, racjonalna myśl - nie ma to jak klasyka neoliberalizmu. Jeśli
                  sam na to wpadłeś, to tym nizsze moje pokłony, ale wiedz, że wspominał o tym
                  Milton Friedman (Nobel z ekonomii 1976).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka