maro22 25.02.05, 00:02 Jaka jest wasza opinia na ten temat? Czy ściągając (a wierzę, że każdy ma takie doświadczenia) czujecie się oszustami, czy znajdujecie potwierdzenie swojej zaradności? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kormoran7 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 25.02.05, 09:48 Raczej gdy sciagam nigdy nie nachodza mnie mysli ze oszukuje. To sie poprostu dzieje tak szybko:)A swoja droga czym jest male oszustwo ze sciaganiem w porownaniu z wielkimi oszustwami politykow. Niczym. Dlatego wole sciagnac i miec swiety spokoj ze sciaganym przedmiotem.Choc musze przyznac sie ze np przy maturze w ogole nie mialem sciag. Tu jednak zadzialalo prawo ze jakby mnie zlapali to jednak bylyby wieksze konsekwencje tego czynu dlatego nie chcialem kusic losu. Odpowiedz Link Zgłoś
cipcipcip Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 25.02.05, 20:02 Ej, Kormoranie... nie trzeba szukać usprawiedliwienia dla ściągania aż tak daleko... Ściaganie jest oszustwem - to fakt. Jest to jednak także odpowiedź, rodzaj zadośćuczynienia sobie za przekręty i chamstwa, jakich dopuszczają się czasem egzaminatorzy. Już niejedna sesja za mną, więc mam coś na ten temat do powiedzenia. Na studiach nigdy nie jestem pewien oceny - wielokrotnie bywało, że poczucie klęski przeradzało się w tryumf, a nadzieja zwycięstwa w rozczarowanie. Niestety moje idealistyczne wyobrażenie o nauczycielu akademickim legło w gruzach juz dawno. Owszem, jest kilka wyjatków, ale niewiele. Cóż to za oszustwo - ściaganie - wobec takiego chamstwa jak wyrzucanie z egzaminu za ubranie, losowanie prac "zdanych" zamiast sprawdzania wszystkich itp. Nie czarujmy sie - wiekszość prowadzących zajęcia ma w d... studentów, zależy im tylko na wydaniu kolejnej beznadziejnej książki, w nakładzie dwucyfrowym, która przybliży ich do kolejnego szczebelka w karierze, wydłuży tytuł przed nazwiskiem itp. Z opowiadań starszych profesorów mozna wynieśc jeden wniosek - uczelnia przestała spełniać funkcję forum kształtowania i wymiany poglądów, stała sie fabryką dyplomów. Nie tak to sobie kiedyś wyobrażałem, nie tak... Odpowiedz Link Zgłoś
kormoran7 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 26.02.05, 11:41 Moje wyobrazenie jest takie ze studentow traktuje sie jak powiedzmy "popychadla" tylko na 1 lub 2 roku. Potem wydaje mi sie(taka mam nadzieje)traktuje ich sie juz w miare powaznie. Bo nie wyobrazam sobie zeby 24 letniemu studentowi po owczesnym umuwieniu sie powiedzmy na sprawdzeniae pracy magisterskiej wykladowca prowazacy powiedzial by ze nie ma czasu dla niego. Tp by zle o nim swiadczylo. Moze mnie sprowadzicie na ziemie i powiecie ze sie myle w tej kwestii to unikne rozczarowania:) Odpowiedz Link Zgłoś
waclaw_kzn Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 26.02.05, 12:38 Mylisz sie w tej kwestii :-) Ileż to razy trzeba przyjść do jakiegos wykąładowcy na konsultacje, a on sobie krąży po instytucie - tu kawka, tam kawka, a ty czekasz godzinę, dwie - nieraz się w ogóle nie zjawi, a jeśli sie zjawi, to usłyszysz: "Przepraszam za spóźnienie, ale miałem ważna narade z profesorem X. Mam nadzieję, że nie czekał pan długo..." i w tym momencie wiesz, że nie czekałes żby t długo i nic sie nie stało, bo inaczerj możesz byc zmuszony do powrotu na konsultacje co tydzień, albo nic nie załatwisz. Oczywiście to też zależy od wykładowcy. Ja mam najlepsze doświadczenia z tymi, którzy maja dr przed nazwiskiem. Z mgr różnie bywa - jedni pamiętaja jak to jest, a drudzy robią co moga, żeby mieć dr, a ty im dupe zawracasz... Prof. często mają cię gdzieś, bo kim ty niby jesteś - ale zdarzają się i tacy, którzy maja odruch dobrej babci i nikt ci jak oni nie pomoże. Zależy od człowieka, ale nie licz na wielkie zrozumienie i partnerstwo. Tylko Ci naprawde wybitni moga być ich w miare pewni - bo to potencjał, który wsławi nazwisko wykładowcy :-) Odpowiedz Link Zgłoś
kormoran7 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 26.02.05, 13:35 Tak to wszystko zalezy od postawy wykladowcy. Ja jednak jak narazie mialem male spiecia z paniami w dziekanacie. Straszne sluzbistki u nas pracuja. Kiedys pamietam chcialem dostac tylko jakis swistek papieru i juz go prawie mialem w rece kiedy zapytano mnie z jakich jestem studiow. Powiedzialem ze z dziennych a pani w dziekanacie poiformowala mnie ze dla dziennych studentow sa inne godziny przyjmowania i ze ma przyjsc za ok 6 godzin. I jednej malej kartki oczywiscie nie dostalem. Nie wspomne tez o tym ze musialem czekac prawie 4 tygodnie na rozpatrzenie jakiegos mojego wniosku a za kazdym razem slyszalem prosze przyjsc jutro.Jutro bedzie gotowa odpowiedz. Odpowiedz Link Zgłoś
waclaw_kzn Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 27.02.05, 13:45 hahaha - dziekanat, to oczywiście osobny rozdział... Ale i tak największym wydarzeniem w życiu studenta jest zejście do szatni. "Pani królikowa" w Collegium Novum przebija wszystkie. Głeboka komuna na niej osiadła i niczym zmyc jej się nie da :-) Polecam, taki zywy skansen... Odpowiedz Link Zgłoś
kormoran7 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 27.02.05, 14:47 Moze jakies szczegoliki Waclawie zdradzisz jak mozesz na temat tej pani:) Odpowiedz Link Zgłoś
waclaw_kzn Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 27.02.05, 15:13 To jedno z tych zjawisk, które trudna opisać słowami, którego trzeba po prostu "zaznać" - w kazdym razie "Pani królikowa" jest legendą w Collegium Novum :-) Odpowiedz Link Zgłoś
luser16 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 03.03.05, 23:28 Uwaga, bedzie przydlugawe.... kormoran7: "A swoja droga czym jest male oszustwo ze sciaganiem w porownaniu z wielkimi oszustwami politykow. Niczym." No po prostu rece opadaja :) Taka jest widzisz mentalnosc Polakow. A przeciez politycy mogliby powiedziec tak samo: na przyklad czym jest kolejny idiotyzm Leppera w porownaniu z tym co robil np. Neron? Niczym. Jak chcemy zeby w tym pojebanym kraju bylo lepiej to zacznijmy od siebie. cipcipcip: "Cóż to za oszustwo - ściaganie - wobec takiego chamstwa jak wyrzucanie z egzaminu za ubranie, losowanie prac "zdanych" zamiast sprawdzania wszystkich itp. Nie czarujmy sie - wiekszość prowadzących zajęcia ma w d... studentów," Hmmm ... no jezeli to co piszesz jest prawda, to zadna przyjemnosc tak studiowac :( Ale mam nadzieje ze tak jest tylko w szczegolnych, sporadycznych przypadkach. Ja na przyklad w ciagu 3 lat studiowania jeszcze sie nie spotkalem z ewidentnym olewaniem studentow przez wykladowcow. Wrecz przeciwnie, uwazam ze robia naprawde duzo zeby studiowanie ulatwic i uprzyjemnic, poczawszy od udostepniania materialow/slajdow przed wykladem (co by czlowiek mogl normalnie sluchac a nie zapierdalac notatki) a konczac na poswieceniu kilkunastu bitych godzin zeby z kazdym niezadowolonym studentem przeanalizowac jego egzamin, omowic co zrobil zle, przyjac ew. reklamacje itp. Dlatego sorry, ale nie chce mi sie wierzyc w to losowanie zdanych prac. Co do ubran - na PP ludzie przychodza na egzamy naprawde _ROZNIE_ poubierani, ale nikt nie zwraca takim ludziom uwagi, bo maja do tego prawo i wykladowcy potrafia to uszanowac. Fakt ze czasami smiesznie to wyglada ;) Osobiscie jestem wrogiem sciagania, oddawania cudzych projektow na zaliczenie i wszelkich podobnych praktyk. Jest u mnie na roku pare osob ktore od poczatku studiow przeslizguja sie wlasnie w ten sposob, ale delikatnie mowiac, nie reprezentuja oni wysokiego poziomu. Gdyby rozumieli pytania, ktore zadaja czasem na laborkach, pewnie spaliliby sie ze wstydu. Szczerze mowiac, do tej pory trafilem na 2-3 przedmioty, ktore wymagaly uczenia sie "na pamiec" zamiast zrozumienia tematu. Poza tym czasami sciaganie jest fizycznie niemozliwe - ostatnio na przyklad pisalem egzamin podczas ktorego mozna bylo korzystac ze wszystkiego - ksiazki, notatki, wyklady ... jesli ktos chcial mogl nawet odpalic laptopa - no i jak tu sciagac?! ;) Dlatego jak czasem slysze teksty w stylu "sciagac trzeba bo inaczej sie nie da" albo o tym losowaniu zdanych prac, to mnie po prostu krew zalewa.... Sorry ze sie tak nagle i niespodziewanie zjawilem i od razu taka ostra wypowiedz :). Trafilem tu przez przypadek, poprzez link w statusie padu-padu kumpla. A moze moj post zapoczatkuje jakiegos flame'a? Czekam z niecierpliwoscia :D :P lUser Odpowiedz Link Zgłoś
kormoran7 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 04.03.05, 00:03 Moze i trzeba by bylo zaczac od siebie ale ja zawsze uwazalem ze to ludzie starsi, madrzejsi powinni dawac przyklad nam mlodym ktorzy dopiero wchodza w doroslosc.Ale Skoro politycy sie nie przejmuja ze kradna to dlaczego ja mam miec wyrzyty sumienia ze sciagam na jakiejs klasowce. Zreszta odczepmy sie od politykow. Nawet kobieta powiedzmy 80 letnia ma gdzies przepisy drogowe bo leci na łeB na szyje przez ulice na czerwonym swietle a obok stoi grupa mlodych ludzi. I jaki to przyklad dla nas mlodych?A co powiesz na to ze aplikacje z prawa najczesciej zdaja dzieci prawnikow i sedziow. mozesz byc uczciwym studentem,harowac 5 lat i tak na koniec aplikacji nie dostaniesz. Czy wiec oplaca sie byc uczciwym skoro od poczatku wiesz ze bez znajomosci nic nie osiagniesz.Dziwisz sie ze ktos pisze ze wykladowcy sa zli i nie dobrzy dla studentow. Powiem szczerze ze dziwie sie ze ty jeszce na swej drodze nie spotkales zlego wykladowcy. Albo masz cholerne szczecie albo sorry ze to powiem umiesz sie usmiechnac kiedy trzeba i przez to masz luzy ze tak powiem. Ps:Tutaj nie przeklinamy wiec uwazaj na dobor slow bo nastepnym razem moze byc kara:) Odpowiedz Link Zgłoś
waclaw_kzn Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 04.03.05, 11:12 A ja Lusera po części bedę bronił. Po części...b o losowanie zaliczonych prac jest znanym faktem, choć to zależy na kogo sie trafi. U mnie to sie nie zdarza, ale też większość egzaminów jest ustnych. A teraz do obrony: popieram krytykę postawy "Jak inni mogą, to dlaczego ja nie?!" Do diaska (chciało mi się wyrwać ostrzejsze słowo, ale kultura forumowa... sam o nią walczyłem), przecież z takim podejściem możemy siedzieć i nic nie robić! Po co pracować, skoro sa tacy, co nic nie robią, a pieniądze dostają. Po co byc uczciwym, skoro sa tacy, którzy oszukują. Po co zachowywac kulture na Forum, skoro taki Andrzej sobie może mięchem z ambony rzucić!!! Taka postawa do niczego nie dojdziemy. To tylko szukanie usprawiedliwień. Nie zapominajmy, że gdy oni (politycy) odejda - to byc może my zajmiemy ich miejsca. I co wtedy? Będziemy się tłumaczyć, że jak Ci przed nami mogli, to dlaczego my mamy robić coś dla dobra kraju i nie oszukiwać. A wtedy nasze dzieci będa powtarzać - skoro nasi rodzice i politycy mogą, to dlaczego my nie możemy??!! Krąg się zamyka i topimy sie sami w swoim własnym sosie, szukajac tylko kolejnych usprawiedliwień, a nie konstruktywnego rozwiazania. Jakie to polskie!! Zacznijmy pic i popuszcać pasa, bo Ci na górze też tak robią...i oddajmy się pod wygodną opieke carycy, skoro inni magnaci też na jej pensji sie dorabiają! Brzmi znajomo? A co do prawników dziedziczących zawód po rodzicach. Protekcja - owszem, ale nie do końca. Niestety, każdy chętnie wygodnie spłyca problem. To też wygodne - nie udało mi się, ale przecież nie mogło się udać, bo oni i tak mieli "plecy". Haha - ano mieli, możliwe. Ale dziedziczenie zawodu to wynalazek nie nowy i ma wiele zalet. Wiem to na swoim przykładzie: matka polonistka, ja też na studia polonistyczne trafiłem. I co - wiele rzeczy nowych dla moich przyjaciół z uczelni dla mnie sa oczywiste, bo znam je od dziecka, wiele materiałów dla nich niedostepnych ja mam zgromadzonych w domu, wiele rozwiązań praktycznych, o których oni nies łyszeli i mozolnie muszą ćwiczyć, ja znam odkąd pamiętam i sa dla mnie czymś łatwym i oczywistym. Czy to protekcja? Czy mam "plecy"? Nie - po prostu ja moje studia zacząłem jako dziecko, sam o tym nie wiedząc, a gdy tylko mam problem mam się do kogo zwrócić, kto mi pomoże. Dzieci prawników, czy lekarzy, po prostu maja na starcie przewage nad innymi - nawet bez protekcji sa w lepszej sytuacji. Potem, rzecz jasna rodzice im pomagaja zacząć, ale nie spłycajmy tylko do tego jednego... Poza tym - mamy założyć ręce i nic nie robić, bo i tak nie mamy "pleców"? To dojdziemy do stadium łopaty - do takiej pracy nie musimy dochodzić dziedzicznie i nikt nie musi nam pomagać. Odpowiedz Link Zgłoś
kormoran7 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 04.03.05, 12:55 Jednak nie dokonca moze sie dobrze wyrazilem i przez to powstale male zamieszanie. Otoz podobnie jak ty uwazam ze taka postawa do niczego nie dojdziemy i w tym sie zgadzam z Toba. Problem polega jednak na tym ze wkurza mnie fakt ze politycy robia zle rzeczy jak kradziez majatku narodowego ,lapowki, skandale itd i nie ponosza za to najczesciej zadnej odpowiedzialnosci. Odpowiedzialnosc karna lub dyscyplinarna ponosza zazwyczaj zwykli obywatele za przestepstwa napewno mniejszego kalibru. Czyli ktotko mowiac kto ma wladze ten moze sie liczyc z tym ze jest moliwe ze za jakis grzech niz zlego go nie spotka. Argumentem moim na ta teze niech bedzie fakt ze dopiero pare miesiecy temu po raz pierwszy skazano posla za oszustwo. Pierwszy raz w Historii RP!!!!Przeciez to jawna groteska ze przez tyle poprzenich lat zadnego polityka nie wsadzono do pudla. A pare dni temu slyszalem ze dwie uczennice za podrobienie kilku ocen w dzinnikach trafilo od razu na 48 godzin do celi. I gdzie tu jest sprawiedliwosc? Podsumowujac uwazam ze dopuki nie zmienia sie ludzie we wladzy my mlodzi nie bedziemy mieli zadnego przykladu na szlachetnosc i honor. Co do do "plecow" uwazam ze dla przyszlego lekarza pomoc ojca lekarza tez ma swoje plusy i naturalnie bardzo jest wskazane zeby sie radzic kogos kto juz jest w tym zawodzie. Jednak wkurza mnie fakt ze golym okiem widac kto sie dostal na prawo po znajomosci a nikt tego nie tepi i zareaguje. Sa jednak ludzie sprawiedliwi bo przeciez ostanio wyszla jakas afera z tymi znajomosciami z prawa. Ale gdyby nie glos jakiegos mlodego czlowieka nikt by sie nie dowiedzial ze kilkaset osob dostalo sie na prawo po znajomosci. Dlatego uwazam ze egzamina na aplikacje powinien byc panstwowy. To by rozwiazalo problem "aplikacji po znajomosci" Odpowiedz Link Zgłoś
duch3 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 05.03.05, 01:50 A moze moj post zapoczatkuje jakiegos flame'a? Mam nadzieje ze nie chodzilo Ci tylko o to Luser! Genrelnie sie z Toba zgadzam. Trzeba zaczac "na dole" aby "gora" byla zdrowa. Ale to, ze Ty nie spotkales sie z przypadkami naruszen, to nie znaczy ze takich nie ma. Sam bylem ostatnio swiadkiem, jak wykladowca wpisal do indeksu 3, mimo ze na liscie mial 5. Hmm... czyli cos tu nie gra. Pogratulowac Ci tylko studiow, na ktorych nie musisz kuc. Pozdrawiam PS. Bede wdzieczny jak bedzies zamianial slowa "pojebany" na bardziej kulturalne. Odpowiedz Link Zgłoś
kormoran7 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 05.03.05, 11:29 Moim zdaniem trzeba zaczac od gory zeby dol byl zdrowy. Odpowiedz Link Zgłoś
wolframiq Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 05.03.05, 13:33 Niestety najpierw trzeba byc na dole zeby znalezc sie u gory.Jesli dol jest chory,gora chora jest tym bardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
waclaw_kzn Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 05.03.05, 13:57 Kormoranie, czy nie powracamy tą ideą znów do postawy: "Jak inni moga, to ja też!", tym razem w wersji: "Po co ja mam sie poprawiać, skoro inni tego nie robią. jak oni sie zmienią - to wtedy ja też"? Zaczynam się bać, bo dotąd sprawiales wrażenie aktywisty, który chce cos zmienic i działać - a teraz przyjmujesz poglady, które wskazują jakbyś miał wszystko rzucic w chol..., bo po co? skoro inni też nic nie robią... Nie czyń tak, proszę, bo tylko Ci, którzy się przeciwstawiają, zmieniają coś. Odpowiedz Link Zgłoś
kormoran7 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 05.03.05, 20:34 To prawda Waclawie ze powoli staje mi sie obojetne co sie dzieje w tym miescie. Bylem pelen ochoty do dzialania bo wierzylem ze z pomoca wladzy, lokalnej gazety mozna cos zrobic. Niestety olala mnie wladza nie odpisujac na e-maile, olala mnie gazeta nie odpowiadajc na e-amaila i moja sugestie zeby ludzie mogli sie wypowiedziec co chca zmienic w srodzie a potem jeszce wyrzucono mnie z forum GS nie wiadomo za co. Nie mam zadnego zaplecza do dzialnia. Spotkalem sie kiedys z kilkoma ludzi w sprawie tworzenia gazetki i na tym sie skonczylo. Nikt nie kwapi sie by znow sie spotkac i pogadac a ja nie bede za wszytkimi biegal i sie prosil o spotkanie. Narazie jeszce nie spasowalem calkowicie bo czekam na ten program w Tv i na to ze spotkanie w sprawie gazety(ulotek) sie odbedzie. Jesli nic nie wyjdzie z tych rzeczy to rzucam w diably jakakolwiek forme aktywizacji. Odpowiedz Link Zgłoś
emi53 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 05.03.05, 23:41 Do kormorana7: znalazłem wczoraj informację,że program reality show "Miasto marzeń" rusza 13.03.2005 ,przeciwko Czaplinkowi ma stanąć Lesko.Prowadzić go będą Magda Olszewska i Tomasz Kammel.Cytuję dalej:Ich mieszkańcy nie wygrają pieniędzy,nagrodą będzie satysfakcja,że pomogli sobie i miastu, w którym żyją.Jak zapewniają twórcy, program będzie obrazem autentycznych przeżyć i emocji ludzi,którzy otrzymują być może jedyną szansę, by zmienić swoje życie na lepsze.Dzięki programowi zobaczą niedostrzegalne dotąd szanse i możliwości ich wykorzystania, będą uczyć się inicjatywy,podpatrywać rozwiązania i przenosić je na swoje podwórko.Nad projektem będzie czuwał specjalnie powołany zespół ekspertów z różnych dziedzin-ekonomiści,ludzie biznesu,unijni doradcy i artyści,którzy będą starali się doradzać i pomóc mieszkańcom "miast marzeń".Trzy razy w tygodniu widzowie będą śledzić walkę mieszkańców o lepszy los, a ich zmagania, na co liczą produceńci, będą inspiracją dla tysięcy mieszkańców podobnych miasteczek w całej Polsce."Miasto marzeń" jest prekursorem nowego gatunku programu, znanego na świecie jako "socialtainment".Od siebie pragnę dodać ,iż napisałem do redakcji TVP1 list, z zapytaniem o kryteria i procedurę przyjęcia kolejnych miast do programu, z zaznaczeniem kandydatury Środy,wspominając o licznym poparciu tejże. Odpowiedz Link Zgłoś
kormoran7 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 05.03.05, 23:56 Dziekuje za informacje Emi. Ciesze sie ze napisales list do TV. Jednak mam prosbe abys na temat tego programu pisal w temacie "Szansa dla Środy?" Ps:Temat o sciaganiu przeszedl na zupelnie inne tory:) Odpowiedz Link Zgłoś
luser32 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 07.03.05, 12:52 duch3 napisał: > A > moze moj post zapoczatkuje jakiegos flame'a? > > Mam nadzieje ze nie chodzilo Ci tylko o to Luser! Nie, nie tylko :) >Sam bylem ostatnio > swiadkiem, jak wykladowca wpisal do indeksu 3, mimo ze na liscie mial 5. Hmm... > Czegos tu nie rozumiem. Skoro piszesz ze byles swiadkiem, znaczy to ze dotyczylo to kogos innego, czyli bylo co najmniej 2 swiadkow. Nie mozna w takiej sytuacji isc i powiedziec o zaistnialym problemie komus kto stoi "nad" owym wykladowca? Przeciez nawet jak ktos ma prof'a przed nazwiskiem, to jest normalnym pracownikiem uczelni i odpowiada przed kims za to, co robi. Moze sie myle, ale wydaje mi sie, ze gdyby studenci widzac takie incydenty odpowiednio (wszyscy) zareagowali, to wykladowca nie mialby wiecej ochoty na takie numery. Chyba musi istniec jakis sposob. Gdyby ta sytuacja dotyczyla mnie, to podejrzewam ze tak latwo bym sie z tym nie pogodzil i nie poprzestal na "narzekaniu na wykladowcow". Jako ciekawostke napisze jak to jest rozwiazane na moim kierunku. Jak ktos ma narzekac ze nudze to niech nie czyta. Zawsze pod koniec semestru organizowana jest ankieta, ktora kazdy student moze sobie wypelnic (anonimowo). Ocenia sie w niej wykladowcow (np. stopien przygotowania do prowadzenia zajec, wiedza, sposob jej przekazania, itp.) oraz poszczegolne przedmioty (czy jest ciekawy/potrzebny, czy material na laborkach "pasuje" do tego na wykladach, czy sprawdzanie wiedzy nie polega na koniecznosci pamieciowego uczenia sie, czy zajec z danego przedmiotu powinno byc wiecej/mniej, itd.). Zebrane i odpowiednio przetworzone wyniki ankiet trafiaja potem do dyrektora instytutu, ktory traktuje je naprawde powaznie, o czym juz nieraz sie przekonalismy. Jezeli na przyklad jakis wykladowca dostaje wyjatkowo niskie noty, jest proszony "na dywanik". Jesli sytuacja powtarza sie w kolejnym roku, po prostu ktos inny zaczyna prowadzic dany przedmiot. Rowniez jesli jakis przedmiot przez wielu uwazany jest za niepotrzebny (oczywiscie nie dotyczy to przedmiotow podstawowych, ktore musza byc) to znika z harmonogramu studiow, a w zamian pojawia sie najczestsza propozycja studentow. Moze brzmi to troche sielankowo, ale naprawde tak jest. Napisalem to jako dowod, ze mozna tak zorganizowac studia, zeby wspominane przez Was incydenty nie mogly miec miejsca. Oczywiscie oprocz woli studentow jest do tego potrzebne jeszcze poparcie "gory" (ale nie mam na mysli "szarych" wykladowcow, tylko "sama gore" :) ) > PS. Bede wdzieczny jak bedzies zamianial slowa "pojebany" na bardziej > kulturalne. Spox, sorki. Widze ze przywiazujecie do tego ogromna wage, zatem obiecuje, ze juz nie bede! :) pozdrawiam lUser32 ( bo od lUsera16 zapomnialem hasla :] ) PS A zna ktos jakies inne slowo, ktore trafniej oddaje to, co sie obecnie dzieje w naszym kraju? Odpowiedz Link Zgłoś
duch3 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 07.03.05, 14:26 Niestety to nie bylo mozliwe bo ta osoba byla... Dyrektorem Instytutu. A tobie jeszcze raz gratuluje ciekawych studiow informatycznych? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
wolframiq Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 07.03.05, 18:15 Jesli dobrze kojarze to przyjmij rowniez pozdrowienia dla wspollokatora:))) Odpowiedz Link Zgłoś
waclaw_kzn Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 07.03.05, 19:23 Sielanka, sielanką - aż dziw bierze, że w Polsce (czyw ogóle na świecie) stała się możliwa... A teraz troche praktyki z naszego codziennego życia - a przypuszczam, że takie doświadczenia są jednak udzialem większości studentów: 1. Można iść na skargę, ale zawsze jest ryzyko, że dany wykładowca zna się z dyrektorem osobiście. Na uniwersytetach jak wszędzie - niektóre przywileje zdobywa się wiedzą, inne przez znajomości. W końcu tego dyrektora tez ktoś wybierał i nigdy nie wiadomo, kiedy zadziała zasada ręka rękę myje. Interwencja "u góry" może byc skuteczna, zwłaszcza gdy naukowcy maja ze soba na pieńku... ale zawsze może się zdarzyć też, że reakcją na nasz protest będzie rozmowa na dywaniku... "Władek, siadaj. Zrób cos z tymi swoimi studentami, żeby tu nie przyłazili, bo jeszcze ktoś się z zewnątrz doczepi..." - a pan prof. (dr) Władek daje nam do zrozumienia, że jeszcze jeden taki wyskok, a na więcej niż 2 możemy w ogóle nie liczyć, a na egzaminie komisyjnym będzie siedzial jego przyjaciel - dyrektor X... No i tyle z interwencji... 2. Co do ankiet - to na moim wydziale tylko raz miały wpływ na decyzję co do wykładowcy. Jak się dowiedzieliśmy był to argument pomocniczy, bo wykładowca i tak naerazil się wieloma innymi rzeczami. Natomiast same ankiety maja znikomą siłę sprawczą... Ale to opinie oparte na moim doświadczeniu. Domyślam się co prawdam, że większość doświadczeń jest takich, ale skoro są miejsca, gdzie trwa idylla, to mogę mieć tylko nadzieję, że wkrótce wszędzie tak będzie. Oby... Odpowiedz Link Zgłoś
rogeer Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 07.03.05, 20:51 Na moim kierunku, sprawa z ocenianiem kształcenia ma się podobnie jak u Lusera. Na końcu semestru na ostatnich lub przedostatnich zajęciach studentom dawane są puste ankiety i koperta, wystawiamy ocene końcową+ uwagi+ pododobne pytania jak u Lusera. Koperta jest zaklejana i oddawana przez studentów do Najważniejszej Pani na Wydziale zajmującej się planem studiów itp. rzeczami, przy tym na maxa pozytywnie nastawiona do studentów(apropo pani napiszę na końcu). Prowadzący nie mają szans się wykręcić przed oceną ani jej sfałszować. Pozatym czego byłem światkiem studenci sami mają wpływ na prowadzących zajęcia. Miałem kiedyś przedmiot prowadzony tragicznie, poprostu przepisywanie notatek na tablicę przy komentarzu typu:" Uwaga to jest BWF. Co nie wiecie? no Bardzo Ważny Fakt!!!". Nasze egzaminy(ponad 100 osób na roku) były poprawione następnego dnia o 8.00, co wykluczało dokładne sprawdzenie tych prac bo miały one często do 3 stron A4 i nie znam człowieka który by tle tak szybko przeczytał. Więc by nie mieć z tym panem przyjemności w następnym semestrze wystosunkowaliśmy pismo do dziekana o zmianę prowadzącego, co też uczyniono bez większych problemów. Co ważne trzeba dodać, że miało to miejsce na pierwszym semestrze, a kto traktuje poważnie w takich sprawach studentów pierwszego roku??? Co do pani to ostatnio kumpel mi opowiadał o pewnej interesującej rozmowie która przeprowadziła ta Pani. Otóż prawie połowa roku dostała warunek z jednego przedmiotu, nie przez egzamin a ćwiczenia, no i teraz ludzie robią ten warunek. Gdy się okazało, że ta pani od ćwiczeń teraz prowadzi wykład padł blady strach na rok, problem był też taki, że pani nie pasowały godziny w których nasz rok ma czas. No więc Nasza Super Pani wzieła za telefon ( bo prowadząca jest z innego wydziału), zadzwoniła do wydziału prowadzącej i rozmowa wyglądała mniej więcej tak:" Tee co to jest za jedna ta B.??? Mi tutaj połowe roku uwaliła! Weźcie jej wytłumacie żeby się uspokoiła, bo będą problemy!" Chciałbym zauważyć, że miało to miejsce w obecności studentów i Pani jest czymś w rodzaju sekretarki od studentów. Chyba nie ma osoby na moim wydziale która by jej nie lubiła:) Odpowiedz Link Zgłoś
duch3 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 01.03.05, 14:35 Zgadzam sie z moimy przedmowcami. Wykladowcy traktoja nas jak zwierzeta. Czesto zamieniamy sie w wazelinirzy zeby cos zalatwic. Taki los studenta. Mysle wiec ze sciaganie to zaradnosc. Program bardzo czesto jest tak idiotycznie skonstruowany a egzaminy przypadaj dzien po dniu ze nie mozliwe jest sie wszystkigo nauczyc. Do wszystkiego trzeba miec jednak dar. Ja akurat w tym aspekcie go nie mam. Sciaganie jednak powinno byc surowo tepione na uczelniach medycznych ( ktos kto wybiera ten rodzaj studiow powinnien sie z tym liczyc). Bo potem wychodzi ze nasz Sluzba Zdrowia jest bardziej chora niz jej pacjenci, a ministrem zdrowia jest psychiatra. Odpowiedz Link Zgłoś
maro22 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 01.03.05, 17:50 Duchu czy nie wyłazi z Ciebie hipokryta??? Cóż to znaczy?? "Sciaganie jednak powinno byc surowo tepione na uczelniach medycznych ( ktos kto wybiera ten rodzaj studiow powinnien sie z tym liczyc)". Niedouczony psycholog może dowolnie majstrować w psychice, niedouczony pedagog może intuicyjnie wychowywać dzieci, niedouczony inżynier może źle wykonywać swoje obowiązki???itd.,itp. Moim zdaniem w kazdym zawodzie liczy się wiedza, odpowiedzialność i profesjonalizm. Zdaję sobie sprawę,że nie zawsze wiedza wyniesiona z uczelni jest skuteczna, liczy się praktyka i ciągłe samokształcenie, ale myślę ,że każdy człowiek powinien być odpowiedzialny nigdynie wiemy co przyda nam się w przyszłości Odpowiedz Link Zgłoś
rogeer Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 01.03.05, 18:53 Osobiście ściąganie uważam za oszustwo i staram się tego nie robić, oczywiście zdarzają się wyjątkowe przypadki(czyt. wyjątkowo głupie przedmioty) że trzeba sięgnąc do oszustwa. Nie ściągam z przedmiotów kierunkowych tzn. takich które mogą się przydać mi w przyszłym zawodzie, a jeśli się już tak zdarzy, że coś ściągne to mam wyrzuty sumienia bo przecież nie po to poszedłem na studia żeby dostać magistra tylko żeby się czegoś naprawde nauczyć! Odpowiedz Link Zgłoś
k_walus Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 01.03.05, 21:35 Bez przesady, to ze sciagam to znaczy ze bede zle wyksztalcony i nie bede dobrym fachowcem? Nie wydaje mi sie. Jakos nigdy nie mialem wyrzutow ze sciagam. W pewnych okolicznosciach inaczej po prostu sie nie dalo:) A co do wykladowcow, to wiadomo ze jedni lepsi inni gorsi. I nic tego nie zmieni. Czasem trezba byc wazeliniarzem czasem dupkiem, taki zycie... Odpowiedz Link Zgłoś
duch3 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 01.03.05, 22:45 Mysle ze wszystkie zawody ktore wymieniles Maro, swoja wiedze opieraj nie na teorii, lecz na praktyce. Nie mozna zostac dobrym psychologiem uczac sie tylko teorii. Z reszta w psychologii istnieje ich tyle , ze nie mozna opierac sie do konca na zadnej z nich. Masz jednka duzo racji. Chcialem jednak podkreslic ze blad lekarski (gdzie znajmosc anatomi jest potrzebna) niesie szczegolne niebezpieczenstwo. Nic nie stania sie jednak pacjetowi, ktorego psycholog zapomnial ksiazki Levina albo Younga. Czy nie jest tak, ze 80% rzeczy ktorych nauczyles sie na egzamin, zapomniasz w ciagu 2,3 tygodni? Mysle ze tak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
wolframiq Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 02.03.05, 22:33 Z pewnoscia jednak lepiej pamieta sie zreczy ktorych sie uczylo niz te ktore np.przepisalo sie z kartki.Sam czesto kozystam z"pomocy naukowych"i oprocz oceny w indeksie i sciagi zachowanej na pamiatke nic z tego nie mam.Prawda niestety jest taka ze nikt nie zostanie dobrym specjalista przeslizgujac sie na sciaganiu,i nie wazne czy chce zostac neurochirurgiem czy wuefista. Odpowiedz Link Zgłoś
duch3 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 03.03.05, 13:24 Tez masz racje. Tylko ze wiedza ktora nie jest wykorzystywana w praktyce, ktora nie jest utrwalana przepada. Jak juz wczesniej napisalem nie sciagam, bo nie potrafie. I generalnie jestem przeciwyny. Ale przedmioty ktore sluza zapelnieniu planu, czesto sa bezuzyteczne. Tak jest prawda. Dlatego potrafie zrozumiec osoby ktore sciagaja. System edukacji w Polsce jest zly. Znam mnostwo osobo ktore szczyca sie tytulem MGR (magazynier :), a sa po prostu (hmmm...) niemadrzy. Dobrze bybylo, gdyby ludzie przestali uczyc sie dla papierka, tylko dla siebie. Aby tak sie stalo, musi nastapis pewne przetasowanie wartosci... Odpowiedz Link Zgłoś
kormoran7 Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 03.03.05, 21:18 Dlatego popieram pomysl przyszlej koalicji Po i Pis ktore chca wprowadzic w szkolnictwie tzw bony edukacyjne. bedzie to polegac na tym ze kazdy rodzic bedzie mogl sobie wybrac szkole do ktorej ma isc jego dziecko. Wybierze wiec najlepsza szkole z dobrymi nauczycielami. Gdy wybierze szkole, pieniadze przeznaczone na ksztalcenie tego ucznia zostana skierowane do wybranej szkoly nawet do niepublicznej. W ten sposb nierentowne szkoly upadna kiepscy nauczyciele odejda i zostana tylko najlepsze szkoly ktore cala kase pzreznacza na remonty, zajecia pozalakcyjne itd. Tylko oczywiscie podniesie sie krzyk wsrod nauczycieli ze beda zwolnienia ale raz na zawsze trzeba wprowadzac reformy drastyczne i nie przejmowac sie ludzmi. To ze politycy boja sie drastycznych reform doprowadzilo do takiej katastrofy jaka mamy obecnie w kraju Odpowiedz Link Zgłoś
cipcipcip Re: ŚCIĄGANIE - OSZUSTWO CZY ZARADNOŚĆ? 03.03.05, 22:09 I wreszci prosta, racjonalna myśl - nie ma to jak klasyka neoliberalizmu. Jeśli sam na to wpadłeś, to tym nizsze moje pokłony, ale wiedz, że wspominał o tym Milton Friedman (Nobel z ekonomii 1976). Odpowiedz Link Zgłoś