Gość: P-77
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
24.09.04, 23:36
Trzy w moim odczuciu skandaliczne wyjątki z oficjalnego (!) serwisu PZPN -
1. 102 mecze w reprezentacji, 45 goli.
2. Jego reprezentacyjna przygoda skończyła się 21.06.78 roku na stadionie w
Mendozie (Argentyna) podczas finałów MŚ. Pożegnanie było smutne - Polska
przegrała z Brazylią 1-3. W tym meczu Deyna po raz 57. poprowadził biało -
czerwonych jako kapitan, ustanowił rekord, który trudno będzie poprawić.
3. Niedawno wiceprezprezes PZPN Zbigniew Boniek rozpoczął starania, by
stadion Legii nosił imię Kazimierza Deyny. Kilka lat temu kibice próbowali
dokonać zbiorki na tablice pamiątkową, akcja nie zakończyła się sukcesem.
Kolega z boiska i jedyny, który wygrywał z Nim w rankingach - Zbigniew Boniek
obiecuje, że PZPN ufunduje tablice, która upamiętni legendę polskiego
futbolu!"
Były już wiceprzes PZPN powinien był raczej zadbać o to aby w oficjalnym
serwisie federacji piłkarskiej nie było tak skandalicznych błędów. W
rzeczywistości bilans Kazimierza Deyny to 97 meczów i 41 bramek. Przez lata
wciskano kit, że mecz z Argantyną na Mundialu w 1978 roku kiedy to
przestrzelił karnego był jego setnym meczem - tymczasem zapomnano o
wcześniejhszym towarzyskim meczu również z Argentyną gdzie zresztą też nie
strzelił karnego. Za to doliczono na siłę sześć meczów z amatorskimi
zespołami, w tym zwłaszcza wliczenie jednego towarzyskiego z olimpijską
reprezentacją Brazylii, z 1976 roku, nie znajduje uzasadnienia poza
propagandowym.
Przypadkiem prawdą jest, że Deyna był 57 razy kapitanem narodowej
reprezentacji, ale jak PZPN powtarza utarte błędy to powinien pamiętać, że
były jeszcze dwa mecze z amatorami gdzie Deyna również sprawował godność
kapitana. A tak wychodzi brak logiki.
Ale od Zbigniewa Bońka, który nawet nie wie ile sam ma meczów i bramek w
reprezentacji wiele wymagać nie można. Natomiast to że Michał Listkiewicz,
który uczestniczył w ustalaniu jedynej i obowiązującej listy meczów narodowej
reprezentacji pozwala aby oficjalna strona związku zawierała akie buble to
jeden z wielu powodów dla których nie powinien pełnić tej funkcji.
A poza tym Deyna był faktycznie najwybitniejszym piłkarzem po wojnie i tego
nie zamierzam kwestionować.