carte_2026
26.06.26, 16:34
i tak i nie powiem.
Tytułem wstępu.
Siedzimy od dziś właśnie w pewnym hotelu na zaproszenie znajomych, którzy wykupili 2 tyg. wczasów. W niedzielę wracamy razem do nas.
Kumpel ponieważ gdyż również "ma gadane" i to lepsze ode mnie - lunch dzisiaj spożywał z nami dyrektor tego przybytku. Nazwijmy go M.
Kuwa, chłop to wygląda jakby dopiero co skończył studia, a już jest dyrektorem obiektu dużej sieci hotelarskiej.
Do rzeczy teraz.
Poprzednio pracował kilka lat w jakiejś innej sieci z udziałem wiodącym skarbu państwa. Jak się zmieniła władza to uwierzył, że tera fachowcy i złożył CV na dyrektora.
Oczywiście przegrał z kimś z nadania.
I puenta anegdoty - poprzednia dyrektorka była kochanką wiceministra, która o hotelarstwie nie miała bladego pojęcia. Za to od rana do wieczora chodziła totalnie napruta, więc jak powiedział M. - przynajmniej nie przeszkadzała.
Nowy zaczął wsadzać swoich ludzi i "usiłować mieć pojęcie".
No to M. kilka lat temu poszedł do międzynarodowego korpo i przynajmniej mi wygląda na zadowolonego z pracy. Pogadalim pogadalim i M. poleciał coś uzgadniać z urzędem miasta.