man_sapiens
13.06.14, 14:41
Kaczyński był łaskaw powiedzieć, że podważanie klauzuli sumienia to podważanie tolerancji religijnej .
Ma rację, jeżeli jakiś lekarz nie chce wykonywać aborcji z powodu swoich przekonań (nie koniecznie religijnych!) to nikt go do tego nie zmusza. Tak jest i tak było zawsze, nawet w komunie byli ginekolodzy, o których wiadomo było, że tacy są. Ale dlaczego ta tolerancja religijna ma działać tylko w jedną stronę? Nie tylko elementarne poczucie sprawiedliwości (czyli "prawo naturalne" albo boskie, jak kto woli) ale nawet przepisy o klauzuli sumienia jasno stwierdzają, że tolerancja musi być w obie strony. Dlatego lekarz powołujący się na swoje sumienie powinien pacjentkę poinformować, że są lekarze myślący inaczej niż on i którzy to są. Z elementarnej tolerancji, jaką katolik powinien mieć w stosunku do ludzi o innej wierze niż jego własna. Elementarna ("naturalna") przyzwoitość wymaga, aby lekarz mówiący pacjentce o konieczności aborcji uprzedził ją (zwłaszcza gdy wie, że jest katoliczką), że niektórzy albo nawet wielu uważa taki zabieg za niedozwolony i żeby to rozważyła, zanim podejmie decyzję. Ale tak samo taki Chazan powinien uprzedzić swoją pacjentkę - gdy ta np. prosi o leki antykoncepcyjne - że oprócz uznanej wiedzy medycznej dużą role w jego decyzjach odgrywa moralność rozpowszechniania przez Kościół Katolicki i że on takich środków nie przepisze. Bez kłamstw, że nie przepisuje ich dlatego, że są szkodliwe - aspiryna też jest szkodliwa.
Dlatego odwołanie Chazana z funkcji dyrektora szpitala (jeżeli ktoś wierzy, że do tego dojdzie) będzie uzasadnione łamaniem przez niego zasad tolerancji religijnej. Pozostawienie Chazana w tej funkcji będzie oznaczało, że państwo akceptuje nietolerancję religijną.