mao111
19.07.16, 09:23
Jarosław Pinkas, wiceminister zdrowia, od piątku jest szczęśliwym człowiekiem. Sąd miał sprawdzać, czy przyjął ponad 40 tys. zł gotówki za sprzyjanie firmie Diagnostyka i czy przyjmował drogie prezenty. Jednak na sali rozpraw doszło do cudu. Zreformowana przez PiS prokuratura uznała, że oskarżanie ministra było pomyłką.
Były wiceminister zdrowia w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Pinkas, miał zasiąść na ławie oskarżonych w procesie dotyczącym korupcji. Jednak tak się nie stało... dlaczego?
Cud czy kompromitacja?
Prokurator ? awansowany w kwietniu do Prokuratury Krajowej przez Zbigniewa Ziobrę młody śledczy z Łodzi ? poprosił o cofnięcia aktu oskarżenia. Sąd nie miał wyjścia, w takiej sytuacji mógł tylko umorzyć sprawę.
Takie przypadki to w polskim wymiarze sprawiedliwości rzadkość. Pozwalają na nie przepisy, ale w praktyce prokuratura niemal nigdy nie wycofuje własnych aktów oskarżenia, bo to kompromitujące dla organów ścigania. ? Instytucja wycofania aktu oskarżenia nie zdarza się na co dzień ? przyznaje Beata Marczak, rzecznik Prokuratury Regionalnej z Łodzi.
Mówi jeden z działaczy PiS z centrali partii na Nowogrodzkiej: ? Wokół tej sprawy był u nas kwas. Pinkas przed powołaniem do rządu głośno mówił, że sąd go uniewinnił. Nikt nie zwrócił uwagi, że chodziło o wyrok pierwszej instancji, że to nie jest ostateczne. W grudniu, gdy sprawa jego korupcji wróciła do sądu, przeszła bez echa, bo rozgrywała się w czasie największej awantury o Trybunał Konstytucyjny. Dopiero wiosną ktoś się zorientował w sytuacji: za chwilę urzędujący minister z PiS będzie siedział na ławie oskarżonych.
Mieliśmy zagwozdkę ? będzie się zwalniał z narad na Miodowej [siedziba Ministerstwa Zdrowia ? red.] żeby chodzić na rozprawy? Do tego Kostek [Konstanty Radziwiłł, minister zdrowia ? red.] jest na cenzurowanym u prezesa. Kłopot.
Zarzuty?
?Newsweek? sprawdził w sądzie, jakie dowody na korupcję Pinkasa miała prokuratura. To głównie zeznania pracowników firmy Diagnostyka którzy twierdzili, że opłacali się Pinkasowi żeby zdobyć kontrakty. Jacek P. zachował pendrive z plikiem w excelu, na którym łapówki dla ministra Jarosława Pinkasa odznaczał w pliku ?moje inwestycje?. Jak inwestował?
Sierpień 2005 r. Nie istnieje jeszcze CBA, nikt nie słyszał o doktorze G. Na urodziny Jarosław Pinkas dostaje od spółki Diagnostyka wieczne pióro Marlen Polish Prestige za niemal 3 tys. zł. ?Nie była to forma łapówki, ale odwdzięczenia się ludzi, którzy byli traktowani jako przyjaciele? ? opowie w prokuraturze. Ale ABW znajduje u niego w domu fakturę za pióro wystawioną na Diagnostykę.
Z przesłuchania: ?Podejrzany wskazał, że od wielu lat jest zbieraczem artykułów piśmiennych. Zbiera kałamarze, stare stalówki, pióra wieczne. Wiele z tych rzeczy otrzymał od ludzi, którzy chcieli się pozbyć takich przedmiotów lub uważają, że obdarowując kogoś sprawią tym przyjemność?.
Pinkas przyznaje się, że wziął od Diagnostyki jeszcze jedno pióro marki Visconti i dwa razy bilety na koncerty w Krakowie. Ale nie uważa się za łapówkarza. Remont w szpitalu, za który kazał zapłacić Diagnostyce? ?Przyjazny gest ze strony firmy?.