tia666
19.04.20, 18:26
"Na jednym z warszawskich osiedli wydarzyła się historia, która wprawia w osłupienie. Lekarka walcząca z epidemią została “poproszona” przez sąsiadów o wyprowadzkę. Gdy się nie zgodziła, oblano jej drzwi farbą.
Lekarze, pielęgniarki, ratownicy i cała służba medyczna walczy o nasze zdrowie i życie. Ludzie służby zdrowia z “pierwszej linii frontu” stawiają czoła koronawirusowi, samemu narażając się na niebezpieczeństwo. Wydawałoby się, że to właśnie im należy się szacunek i odpoczynek po długim i trudnym dyżurze. Najlepiej – we własnym domu.
Sytuacja, która zdarzyła się w jednym z bloków szokuje. W sieci krąży post, w którym opisana jest historia lekarki, którą sąsiedzi poprosili o zmianę miejsca zamieszkania na czas epidemii. Gdy kobieta się nie zgodziła, jej drzwi oblano farbą. Nie jest też obsługiwana w pobliskim warzywniaku.
Co jeszcze bardziej oburzające, lekarka na początku epidemii sama rozdawała sąsiadom maseczki, by ułatwić im ochronę przed koronawirusem. I właśnie wtedy “życzliwi” sąsiedzi dowiedzieli się, gdzie kobieta pracuje.
Chyba nie ma wystarczająco mocnych słów, by opisać takie zachowanie. Skandal, podłość, prymitywizm…to wszystko za mało. Idziemy w kierunku palenia na stosach. Polska, 2020 rok."
tekst:
Paweł Jędrusik
Crowd Media