Dodaj do ulubionych

OLEKSY u Lisa:)

07.01.05, 16:23
TL – Tomasz Lis
JO - Józef Oleksy
P - publiczność
G1,G2,G3 - Goście z publiczności

TL – „Co z tą Polską?” witam Państwa. Jeszcze wczoraj był marszałkiem Sejmu,
dziś jest już tylko liderem partii, która według wielu za kilka miesięcy
zniknie ze sceny politycznej. Jeszcze 3 tygodnie temu był jednym z kandydatów
Aleksandra Kwaśniewskiego na prezydenta. Dziś w tym gronie kandydatów
Aleksandra Kwaśniewskiego już nie jest. Już raz wydobył się z politycznego
niebytu. Czy uda mu się to drugi raz? Moim gościem jest Józef Oleksy. Witam
serdecznie.
TL – Gorące reakcje pan budzi.
JO – To normalne. Kiedy jest się barwną osobowością, to budzi się różne reakcje.
TL – A nie miał pan ochoty w ostatnim czasie być mniej barwną osobowością?
JO – Nigdy nie reżyseruję sam siebie. Jestem po prostu sobą. Z tego, co widać
ludzie odbierają mnie każdy na swój sposób. Byłbym bardzo sztucznym
człowiekiem, gdym grał jakieś twarze. Gram swoją twarz, która w różnych
okresach może się podobać albo nie podobać. O tę naturalność nieraz biłem się
w dyskusjach publicznych.
TL – Kiedy pan się bił?
JO – Wielokrotnie w przeróżnych starciach, sparingach z opozycją, z kolegami o
to, żeby nie rysować życia i siebie w sposób sztuczny. Dość już jest
sztuczności jest z innych powodów. A bycie naturalnym w Polsce jest bardzo
zafałszowane.
TL – A te sparingi, które zdefiniowały pana życie polityczne i prywatne w
ostatnich 10 latach, to nie były te sparringi na sali sejmowej czy z kolegami.
Choć jeden sparring może tak, ten sprzed 9 lat.
JO – To nie był sparing.
TL – Nie?
JO – Sparing jest wtedy, kiedy jest uczciwa walka. Natomiast to nie była
uczciwa walka. To była agresja.
TL – Zadano panu cios poniżej pasa?
JO – Bardzo poniżej pasa. To był cios, który będę pamiętał do śmierci. Jeżeli
ktoś chce służyć uczciwie Polsce, to nawet jak ma trudny życiorys, bo ja mam
trudny życiorys, bo przełom dziejów przechodziłem z własnym rachunkiem sumienia…
TL – Trudny życiorys to chyba eufemizm panie marszałku?
JO – To jest moje określenie dla samego siebie. Powiedzmy, że mój życiorys
wywodzi się z czasów, które dziś nie są aprobowane.
TL – To poniekąd pan podejmował te wybory życiowe i to pan zdecydował, że ten
życiorys był tak trudny, jaki był.
JO – Niekoniecznie. W życiu nie decyduje się o wszystkim samemu. Są sytuacje,
które zaskakują i które pojawiają się same znienacka i trzeba się do nich
odnosić tak, jakimi się stają.
TL – Ale to PZPR, pan sobie to uświadomił, prawda?
JO – Tak.
TL – A do tego agenturalnego wywiadu operacyjnego świadomie?
JO – Zwiadu. To jest małą różnica.
TL – Zwiadu brzmi groźniej.
JO - Nie, brzmi łagodniej, jest zupełnie czym innym.
TL – Dojdziemy do tego zwiadu. Jak się pan czuł wczoraj kiedy na tej samej
Sali sejmowej, gdzie 5 metrów od miejsca gdzie musiał pan odpierać zarzuty
Andrzeja Milczanowskiego, oddawał pan koledze laskę marszałkowską?
JO – Bez wątpienia nasuwają się skojarzenia jakiegoś nieszczęsnego trafu,
zbiegu okoliczności czy błędu.
TL – Może zwiadu okoliczności?
JO – Eee, to akurat mało się kojarzy. Jeżeli pan wie, co to jest zwiad i
wywiad… nie jestem tego pewien.
TL – Dojdziemy do tych subtelnych różnic.
JO – Myślę, że tu nie będziemy ich analizować, ale one nie są aż tak subtelne.
To nie o to w tym wszystkim chodzi, nie o tą subtelność. Natomiast w Sejmie
trudno się czuć dobrze, kiedy po wielu latach w imię honoru i zasad trzeba
opuszczać stanowisko. To z tego powodu to uczyniłem. Formalnie i prawie rzecz
biorąc poza presją publiczną nie było powodu do takiego przymusu. Uczyniłem
więc to świadomie, bo wyznaję zasadę, że osoba publiczna nie powinna być
obciążona oskarżeniami czy zarzutami.
TL – Panie marszałku, czy nie byłaby bardziej trafna formuła, w imię honoru i
zasad po rozmowie z prezydentem, gdzie padły mocne argumenty?
JO – Nie, prezydent nie dyktował mi i nie mógłby zresztą, bo jestem
samodzielnym politykiem. Te decyzje podjąłem sam.
TL – Ale tak popchnąć trochę w przepaść..
JO – Nie uwierzy pan pewnie, ale pan prezydent, mój dobry kolega podzielał w
tej sprawie część moich wątpliwości i argumentów. Nie musiał podejmować
nacisku, bo mnie zna.
TL – Ale nie namawiał pana, żeby pan pozostał marszałkiem?
JO – Prawdę mówiąc na ten temat nie rozmawialiśmy, ponieważ ja tę decyzję
szybko podjąłem.
TL – Pan mówił, że prezydent podzielał część pana wątpliwości czy opinii?
JO – Część moich wątpliwości.
TL – Ale to nie była chyba ta istotniejsza cześć skoro zaraz po tym spotkaniu
powiedział, że był pan w tej piątce kandydatów lewicy na prezydenta i już nie
jest. Uznał, że orzeczenie sądu lustracyjnego dyskwalifikuje pana.
JO – Nie. Sam mając takie orzeczenie i wyznając zasady, które wyznaję sam
skreślałbym się z takiej listy do czasu ostatecznego oczyszczenia.
TL – A czy pan prezydent nie sprzedał pana i to któryś raz z rzędu? Pierwszy
raz tak 8-9 lat temu.
JO – Nie wiem, na czym pan opiera taka sugestię.
TL – Sugestię opieram na tym, że prezydent pewnie nie powiedział tego wprost
jako człowiek wyrafinowany i inteligentny, ale delikatnie rzecz ujmując nie
przeszkadzał panu w przestaniu być premierem.

JO – Powiem wprost, że w takich sytuacjach zawsze jest się samotnym. To brzmi
jak banał. Nie chcę żeby tak brzmiało, ale tak to czułem i wtedy i dziś. Tak
naprawdę, niezależnie od tego ile ma się przyjaznych, nieprzyjaznych czy
obojętnych gron, jak przychodzi chwila o bardzo zasadniczym charakterze, to
człowiek polityki i nie tylko jest sam. Ja byłem sam.
TL – W sensie wewnętrznym tak, ale w sensie zewnętrznym mam wrażenie, że miał
pan paru ludzi ze swojego politycznego otoczenia bardzo blisko. Oni tak pana
popychali – Józek odejdź.
JO – Sytuacja popychała. Musi pan sobie przypomnieć, wtedy już znanym
dziennikarzem, że media w Polsce mają ogromny wpływ na bieg wydarzeń. Gdyby
nawet racjonalność mnie zatrzymywała, to media czyniły swoje. Wyroki były
dotkliwe i stanowcze i wtedy też tak było. Wtedy presja medialna była
niesłychana. De facto wyroki medialne zostały wydane bez pytania o
jakiegokolwiek wyjaśnienie.
TL – Teraz też?
JO – Teraz w dużej mierze też. Żal czytać i słuchać komentarze, które nie
szukają wyjaśnień ani interpretacji, tylko po prostu przesądzają. Pan np. w
swoim felietonie przesądził, że SLD to grób i pogrzeb. Pogrzeb, z którego nikt
się nie smuci.
TL – Nowych członków SLD rzecz jasna.
JO – Nie, w ogóle, może pan się pomylił.
TL – Prezydent, to się chyba nie ucieszył, że pan wygrał te wybory, prawda?
JO – Myślę, że nie.
TL - Jak pan powiedział parę minut wcześniej? Mój przyjaciel?
JO – Tak, to był mój bardzo dobry kolega.
TL – To jest szorstka przyjaźń.
JO – Nie wiem jaka duża.
TL – W tym trójkącie: Oleksy, Miller, Kwaśniewski, to są tylko szorstkie
przyjaźnie, prawda?
JO – Nie wiem skąd akurat wyszedł panu ten trójkąt.

TL – Akurat ten wyszedł z najnowszej historii piętnastolecia, gdzie ewidentnie
najważniejszymi postaciami na polskiej lewicy są: Józef Oleksy, Leszek Miller,
Aleksander Kwaśniewski. Nie mówię o kolejności, ale o tych trzech osobach.
JO – Ale to nie musi tworzyć trójkąta.
TL – Sam pan powiedział: „ten trójkąt”, jest jeszcze jakiś inny?
JO – Ten właśnie. Trójkąty można wymyślać przeróżne, z różnych osób.
---buczenie publiczności---
JO – Chyba, że myślicie o erotycznych, ale ja ich nie miałem na myśli.
TL – Uspokojeni?
P – Nie.
JO – Nie zaspokojeni.
TL – Wchodzi pan trochę w zwischenruf Leszka Millera.
JO – Nie uprawiam tego stylu.
TL – Ok. Nie miałem mówić Ok, to o
Obserwuj wątek
    • Gość: wiesiek.wiesiek Jezu, jak można się tak czymś podniecać... IP: *.chello.pl 07.01.05, 16:24
      i to czymś tak beznadziejnym jak polski świat polityki... orgazm już
      osiągnięty??
    • basia.basia cd. 07.01.05, 16:26
      TL – Ok. Nie miałem mówić Ok, to ostatni raz. Panie marszałku… może panie
      przewodniczący powinienem mówić? Nie, grzeczniej będzie panie marszałku.
      JO – Jak pan chce.
      TL – To za chwilę o sądzie lustracyjnym i o tym, co pan powiedział a czego nie
      powiedział, czy powiedział pan prawdę.
      JO – Ma pan świadomość, że chce rozmawiać o czymś, co jest tajne?
      TL – Zobaczymy, co jest tajne. Już za chwilę „Co z tą Polską?”. Zapraszam.
      TL – „Co z tą Polską?” rozmowa z Józefem Oleksym, witam Państwa ponownie. Panie
      marszałku, dlaczego nie napisał pan prawdy w swoim oświadczeniu lustracyjnym?
      JO – Napisałem prawdę.
      TL – Sekundę. Sad kategorycznie stwierdza, że Józef Oleksy był świadomym
      współpracownikiem służb specjalnych PRL. Nie tylko stwierdza, stwierdza
      kategorycznie.
      JO – Nie zgadzam się z tym orzeczeniem.
      TL – Złagodził pan swoje stanowisko, bo jak pan wyszedł… Nie, nawet pan nie
      wyszedł, bo tuż po wyroku powiedział pan, że to farsa.
      JO – Mówiłem o całości sprawy i o całości i sposobie działania pana Nizieńskiego.
      TL – Powiedział pan: „Mam wrażenie, że wyrok był z góry ustalony.” To nie było o
      całości sprawy, to było o sądzie.
      JO – To było kiedy indziej. Mówi pan o dwóch różnych sytuacjach i o dwóch
      różnych wypowiedziach. Jeżeli mówimy o tej sądowej, to ona nie dotyczy sądu, bo
      o nim nie wspominałem. Mówiłem o orzeczeniu, do którego mam prawo mieć stosunek
      po 6 latach procesu i o działaniach rzecznika oraz o frazie prawnej, którą
      uważam za wadliwą.
      TL – Powiedział pan: „Mam wrażenie, że wyrok był z góry ustalony.”
      JO – Wrażenia mogą być mylne.
      TL – Sąd z góry ustalił wyrok. Sugeruje pan...
      JO – Nic nie twierdziłem, mówiłem o wrażeniach.
      TL – Panie marszałku, to jest już kazuistyka na 150%. Mam wrażenie, że wyrok był
      ustalony, wyrok ustala sąd. Wyrok był z góry ustalony, czyli że sąd podjął
      decyzję przed rozpatrzeniem sprawy.
      JO – Nie mogę panu wszystkiego powiedzieć. Z tego, co wiem po 6 latach mogę panu
      powiedzieć, że uważam, że ten proces nie był potrzebny, ponieważ pan Nizieński
      powtórzył dokładnie to, co mówił 5 lat wcześniej. Po co były te wyjaśnienia,
      koszty poniesione przez Rzeczpospolitą, po co te 5 i pół roku?
      TL – Nie sądzi pan, że powoływanie się na Rzeczpospolitą jest trochę nie na
      miejscu w sytuacji, kiedy to ci sędziowie w imieniu Rzeczpospolitej podkreślali
      i stwierdzili, że był pan świadomym i tajnym …

      JO – Jaka jest różnica pomiędzy stwierdzili kategorycznie a stwierdzili? Ja tego
      nie widzę. Proszę, żeby mnie pan nie wciągał w publiczną dyskusję o sądzie,
      ponieważ sąd jest niezawisły i podejmuje decyzje według swojego przeświadczenia.
      TL – Panie marszałku, panie przewodniczący, ja pana nie wciągam, to pan się sam
      wciągnął.
      JO – Nie, to pan ciągnie temat dotyczący wypowiedzi sędziego. Ja uchylam się od
      odpowiedzi na temat ocen sądu.
      TL – Tuż po wyroku pan się nie uchylał?
      JO – Nie mówiłem o sądzie.
      TL – Mówił pan o panu Niezieńskim, tak?
      JO – Tak.
      TL – O sądzie nie?
      JO – Nie.
      TL – Jak pan zareagował na tę deklarację stowarzyszenia pana Kochanowskiego,
      żeby pana do sądu podać za obrazę sądu?
      JO – Bardzo dobrze, że pan mnie o to zapytał, bo to jest dopiero farsa.
      TL – To jest dopiero farsa, a taka zwykła farsa to było co?
      JO – Powiem panu, że jak pan pyta o pana Kochanowskiego, to ja mam tutaj
      przygotowane cytaty, które pan musi mi pozwolić przeczytać.
      TL – A to cała kartka maszynopisu?
      JO – Nie, one dotyczą wypowiedzi pana Jarosława Kaczyńskiego z 26 kwietnia, pana
      Zbigniewa Ziobro z 26 kwietnia i pana Zbigniewa Wasermanna z 19 września.
      Wszyscy są z PiS-u liderami i fundacja pana Kochanowskiego jest PiS-owską
      fundacją. Czytam panu pierwszy cytat Zbigniewa Ziobro „Wyrok w procesie Lwa
      Rywina to porażka i parodia wymiaru sprawiedliwości. Parodią było śledztwo
      prokuratury w takich też kategoriach bądź poszlace wyrok sądu. Ten wyrok
      pokazuje, że polski wymiar sprawiedliwości całkowicie nie radzi sobie z wielkimi
      sprawami. To po prostu klęska.” Chce pan następne cytaty? Oto fundacja tych
      panów z powodu jednej, ogólnej mojej oceny. Kierują sprawę do prokuratora? Ja
      czekam aż pójdą z wnioskiem do prokuratora z tymi sprawami.

      TL – A wie pan jaka jest różnica między tymi stwierdzeniami z tej kartki a pana?
      JO – Że oni są z PiS-u a ja z lewicy. Taka jest różnica.
      TL – Nie. Jest taka ładna łacińska zasada „nemo iudex in causa sua”, czyli nikt
      nie jest sędzią w swojej sprawie. Pan postanowił nim być.
      JO – Nie. Ja po prostu przytoczyłem panu wypowiedzi z tego samego źródła, które
      się mnie czepiło, które powinno uczynić to wcześniej ze swoimi liderami.
      Oczywiście jeśli chroni powagi i honoru wymiaru sprawiedliwości.
      TL – Powiedział pan, że orzeczenie jest sprawiedliwe, czy powiedział pan, że się
      zastanowi?
      JO – W tej kwestii już się wypowiedziałem.
      TL – Kilkadziesiąt spotkań w lokalach gastronomicznych, podawanie agentom czy
      funkcjonariuszom czy dokładnie oficerom danych potencjalnych kandydatów do
      agenturalnego wywiadu operacyjnego, podawanie danych osób, z którymi trzymał pan
      kontakty, pisanie sprawozdań z praktyk, otrzymywanie za część z tych rzeczy
      wynagrodzeń, to nie jest współpraca?
      JO – To jest kłamstwo jeżeli chodzi o to wynagrodzenie, więc niech pan nie
      wciąga w publiczną dyskusję.
      TL - Nie dostał pan wynagrodzenia?
      JO – Nie. Może mi pan odpowiedzieć na takie pytanie: czy pan zamienia się teraz
      w sad?
      TL – Nie.
      JO – Wtedy nie mógłbym na wszystkie pytania panu odpowiedzieć. Ja zapowiedziałem
      apelacje i całe uzasadnienie będzie podlegać ocenie apelacyjnej i na tym muszę
      poprzestać.
      TL – Ja jednej rzeczy nie rozumiem.
      JO – Ja nie wiem czy nam chodzi o rozmowę Co z tą Polską, czy pan chce powtórzyć
      wyrwane wątki.
      TL – Do Polski dojdziemy, bo postać człowieka, który w tej Polsce był premierem,
      ministrem, wiceministrem, marszałkiem sejmu...
      JO – I zrobił dla Polski wiele dobrego, gdyby pan chciał się dowiedzieć.
      TL – Zgadzają się państwo? Nie?
      JO – Szuka pan wsparć?
      TL – Pan ma tu swoich stronników i oni też dostana prawo głosu. Nie zgadzają się
      państwo, że Józef Oleksy zrobił dla Polski wiele dobrego?
      G1 – Oczywiście, że nie. Farsą jest ciągła obecność pana Józefa Oleksego w
      polskim życiu publicznym i politycznym.
      TL – Dlaczego jest farsą?
      G1 – Dlatego, że był świadomym współpracownikiem tajnych służb.
      TL – Pragnę podkreślić, że orzeczenie sądu nie jest prawomocne i ostateczne.
      G1 – Mam nadzieję, że się uprawomocni. Jedną rzecz chciałabym tu powiedzieć.
      Społeczeństwo chociażby z tego okręgu, z którego był pan wybrany, czyli m.in. z
      Siedlec, skąd ja też pochodzę, jest oburzone dalszym pańskim pozostawaniem na
      arenie politycznej.
      TL – Przepraszam, jest tu jeszcze ktoś z Siedlec?
      JO – Czy pani jest społeczeństwem?
      G1 – Jestem przedstawicielem pewnej społeczności, także siedleckiej. Oszukuje
      pan społeczeństwo, całe społeczeństwo polskie, oszukuje pan sąd. Panie Oleksy,
      jest pan człowiekiem bardzo inteligentnym i pańska współpraca ze służbami
      specjalnymi była świadoma, to na pewno. Niech pan nam nie wmawia takich rzeczy.
      JO – Panie redaktorze, musimy zmodyfikować tę audycję, dlatego, że pan się bawi
      w ocenę fajnej dziewczynki, która wypowiada osądy lustracyjne.
      TL - Jak pan mówi fajnej dziewczynki, to brzmi to trochę protekcjonalnie.
      JO – Być może, ale ja bym chciał, żeby pan wyklarował formułę audycji.
      TL – To klarujmy. Za chwile będą opinie innych osób.
      JO - Bardzo proszę, bo nie takiej audycji się spodziewałem. Ja nie musze w niej
      uczestniczyć, nie wiem
      • basia.basia cd. 07.01.05, 16:29
        TL - Jak pan mówi fajnej dziewczynki, to brzmi to trochę protekcjonalnie.
        JO – Być może, ale ja bym chciał, żeby pan wyklarował formułę audycji.
        TL – To klarujmy. Za chwile będą opinie innych osób.
        JO - Bardzo proszę, bo nie takiej audycji się spodziewałem. Ja nie musze w niej
        uczestniczyć, nie wiem czy pan o tym wie.
        -
        • basia.basia cd. 07.01.05, 16:31
          JO – Gdzie to było?
          TL - Ten wywiad? Bodajże we „Wprost” a czy to ma znaczenie?
          JO – Nie przypominam sobie takiego wywiadu albo pan nieprecyzyjnie insynuuje.
          TL – Czegoś takiego nie mógł pan powiedzieć?
          JO – Nie mogłem, dlatego że słowa Papieża traktuję poważnie. Pan poddaje pod
          wątpliwość jak gdybym powątpiewał w sens słów Papieża. Nic takiego nie miało
          miejsca.
          TL – Odebrał pan, że to miało wielki wymiar ewangeliczny, ale nie odebrał pan
          tego jako bezpośrednią sytuację Polski.
          JO – To musimy się spotkać i musi mi pan ten tekst pokazać.
          TL – Pokażę panu ten cytat. Czy nie był troszeczkę zawstydzony, zażenowany gdy
          padły oskarżenia ze strony Andrzeja Milczanowskiego w Moskwie na konferencji
          prasowej, gdy Władimir Ałganow bronił pana.
          JO – Nie, było mi to całkowicie obojętne.
          TL – Naprawdę?
          JO – Naprawdę.
          TL- Dzisiaj mimo tego, co się wokół Ałganowa dzieje?
          JO – To mnie nie obchodzi.
          TL – W ogóle?
          JO – W ogóle.
          TL – To co się wokół Ałganowa dzieje w ogóle pana nie obchodzi?
          JO – W ogóle mnie nie obchodzi nic, co dotyczy tej osoby.
          TL – Naprawdę?
          JO – Nie, na żarty.
          TL- Ciekaw jestem, bo to jest szalenie intrygujące. Czy ja dobrze pamiętam, że
          pan marszałek powiedział, że te dokumenty z procesu lustracyjnego.., że pan jest
          za ich ujawnieniem, tak?
          JO – Ile pan ma jeszcze pytań na temat lustracji?
          TL – To ostatnie. Może być?
          JO – Dobrze.
          TL – Powiedział pan, że jest za ujawnieniem decyzji.
          JO – Powiedziałem, że będę starał się dążyć do ujawnienia całej dokumentacji.
          TL – A zgłosił się pan też do ministra Szmajdzińskiego?
          JO – Nie, dlatego, że eksperci powiedzieli mi, że nie ma mowy o publikowaniu
          całości a na żadne selektywne wybieranie na pewno się nie zgodzę.
          TL – To znaczy, że wszystko ma być opublikowane?
          JO – Tylko w takiej formie.
          TL – A minister Szmajdziński powiedział, że jest za tym żeby wszystko...
          JO - Wszystkiego nie można opublikować ze względów operacyjnych.
          TL – Pan się oburzył na ten mój tekst, który napisałem w „Rzeczpospolitej”, że
          to pogrzeb SLD…
          JO – Pan to już zawyrokował.
          TL – Powiem panu prawdę, że jak to pisałem, to nie myślałem, że to będzie taki
          pogrzeb jaki był.
          JO – Był pan na kongresie?
          TL – Nie, widziałem wszystkie relacje w telewizji.
          JO – To pan widział wyreżyserowany obraz swojego środowiska.
          TL – Zmanipulowany?
          JO – Dobrany tak, żeby wyszedł pogrzeb.
          TL - Teraz Cytat z „Wyborczej” Marek Borowski, mówił, że „Oleksy mówił na
          kongresie, kongresie, że wszyscy są wspaniali.”
          JO – To nieprawda. Marek Borowski dobiera sobie swoje oceny na potrzeby swojej
          partii, która jest partią ludzi czystych, jak twierdzi, bo udało im się pod
          osłoną nocy wyjść z SLD.
          TL – Nie lubi ich pan?
          JO – Nie, dlaczego? Mam tam bardzo wielu kolegów.
          TL – Jak pan powiedział, że Marek Borowski mówi, że to jest partia ludzi
          czystych, to tak jakby chciał pan poddać to pod wątpliwość.
          JO – Nie. Odbieram tylko prawo Markowi Borowskiemu do zawłaszczania pojęcia
          uczciwości. Marek Borowski był bardzo długo wysokim przedstawicielem SLD i
          bardzo wpływowym, znacznie bardziej niż ja. Więc spokojnie z ta czystością i
          brakiem udziału w tych procesach, które dziś obaj oceniamy jako złe w SLD.
          TL – Jak pan mówi, że on był znacznie bardziej wpływowy niż pan, to pan mówi o
          tym początku kadencji Leszka Millera?
          JO – Nie, mówię o całym okresie pełnienia przez Marka Borowskiego wysokiej
          funkcji państwowej. Był wiceprzewodniczącym partii, był marszałkiem Sejmu z
          ramienia tych partii i był bardzo ściśle związany z Aleksandrem Kwaśniewskim,
          którego rola wobec lewicy zawsze była bardzo wpływowa. Komentuję wyłącznie tę
          manierę, z której wynika, że ci, co wyszli są czyści a cała reszta 80 tys.
          członków SLD to ci bee. Ja się nie zgadzam z takimi podziałami, bo ja siebie
          zaliczam do tych polityków SLD, którzy od początków istnienia SLD reagowali
          bardzo ostrzegawczo do tych zjawisk, o których uważali, że przybiorą źle na sile.
          TL - Jeszcze jedno pytanie dotyczące pana Borowskiego, bardzo uderzał w tym
          wywiadzie. Tam padło pytanie: czy SLD wydobędzie się z dołka? Odpowiedź: Po
          wyborze Oleksy już chyba nie.
          JO – To mnie w ogóle nie zaskakuje.
          TL – W ogóle?
          JO – W ogóle. Marek Borowski, kiedy namawiał mnie, żebym razem z nim wyszedł z SLD…
          TL – Namawiał pana?
          JO - …Poczuł się bardzo zawiedziony. Nie dziwię się teraz, że tak ostro reaguje
          przy moim nazwisku. Ja uważam, że jeżeli się czymś zajmowaliśmy na poważnie i
          prezentowaliśmy Polsce jakiś nienajgorszy program i w niejednym elemencie
          zrealizowany, to nie jest żadna metodę wyjście i pokazanie się czystym a tych
          inny jako tych złych. Co to za metoda?
          TL – Jak bardzo wtedy pana namawiał?
          JO – Wystarczająco.
          TL – Znaczy niewystarczająco?
          JO – Dla siebie niewystarczająco.
          TL – Czy pan się znowu podniesie?
          JO – Słyszałem pańska zapowiedź przed moim wejściem.
          TL – To było pytanie.
          JO – Nie, nie. Ja to usłyszałem jako twierdzenie.
          TL –Nie.
          JO –Właśnie lada moment odejdzie i zniknie. Zobaczymy.
          TL – Nie. Jest szefem partii, o której wielu mówi, że niedługo…
          JO – To źle usłyszałem.
          TL – Źle.
          JO – To zależy jak pan rozumie czy się podniosę.
          TL – Tu trzeba panu oddać… Po katastrofie… Nie wchodźmy w przyczyny z ’95 roku,
          pan się podniósł krok po kroku.
          JO – Tylko wciąż mam niedostatek notabene, że pan mówi po katastrofie a nie po
          prowokacji. Czy pana nie męczy i nie drażni i wielu pańskich kolegów
          dziennikarzy i polityków, że po takiej prowokacji, która wstrząsnęła połową
          Europy, obaleniu rządu w wyniku sfingowanych spraw wywiadowczych i
          agenturalnych, z udziałem obcego agenta i po oczyszczeniu człowieka, Polaka, że
          nikt nie poniósł kary? Że sprawcy nawet nie zostali napietnowani?
          TL – Są dziennikarze, którzy się wycofywali, przepraszali.
          JO – Tak, ale to były personalne incydenty. W wymiarze Państwa Polskiego, które
          zachwiało się w posadach na początku swojej drogi demokratycznej w Europie i ci
          sprawcy nawet nie zostali napiętnowani publicznie. Jedynie Aleksander
          Małachowski, wielki człowiek polskiej polityki, który miał odwagę i przekonanie,
          że by na początku kadencji te parę ciepłych słów wypowiedzieć do mnie i mojej
          rodziny.
          TL – Wielu uważało, że to było absolutnie nie na miejscu, ale zostawmy
          Aleksandra Małachowskiego.
          JO – Wielu rzuciło się na niego ze złością. Powiedzmy sobie, że sprawa tak
          naprawdę nie jest dokończona, że generalskie lampasy…, czterech spiskowców z
          Milczanowskim na czele, powinny ich parzyć te generalskie lampasy. Wałęsa też
          powinien sobie zrobić rachunek sumienia.
          TL – Powiem panu tylko, gwoli uczciwości do końca, że zapytaliśmy pana
          Mielczanowskiego czy zgodziłby się na jakąś wypowiedź, którą pan mógłby
          skomentować. Powiedział, że ma bardzo dużo do powiedzenia, ale teraz tego nie
          powie. Zapytałem pana czy pan wyjdzie z tego dołka, bo to jest też pytanie,
          które zadaliśmy paru znanym politykom. Posłuchajmy tych wypowiedzi.
          Jarosław Kaczyński – Jeśli to jest koniec SLD, to jest to również koniec Józefa
          Oleksego. Jeżeli to nie jest koniec SLD, to on ma taki sam życiorys jak wielu
          innych działaczy jego pokolenia i wtedy się utrzyma.
          Zyta Gilowska – Jest bardzo twardym człowiekiem, odpornym na ciosy i zdolnym do
          podnoszenia się, więc myślę, że to bynajmniej nie jest koniec jego kariery.
          Antoni Macierewicz – Jest bardzo odpornym politykiem, być może jednym z bardziej
          odpornych, doświadczonych i wytrwałych polityków. Sądzę, że sprawę lustracyjną
          będzie równie długo prowadził w
          • basia.basia Re: cd. 07.01.05, 16:32
            Antoni Macierewicz – Jest bardzo odpornym politykiem, być może jednym z bardziej
            odpornych, doświadczonych i wytrwałych polityków. Sądzę, że sprawę lustracyjną
            będzie równie długo prowadził w przyszłości jak prowadził ją w przeszłości. Nie
            spodziewam się, żeby ona w sposób szczególny rzutowała negatywnie dla niego w
            elektoracie, który jest dla niego najważniejszy, czyli lewicowym. Oczywiście dla
            elektoratu, dla polskiej opinii publicznej jest to kompromitująca sprawa. Dla
            zaplecza komunistycznego często jest to sprawa nobilitująca.
            Leszek Miller – W żadnym razie nie jest to koniec politycznej kariery Józefa
            Oleksego. Jestem przekonany, że sąd najwyższy uwzględni zażalenie marszałka
            Oleksego i wyrok będzie dla niego satysfakcjonujący. Jeśli chodzi o reakcję
            społeczną, to jestem przekonany, że dla przeważającej części Polaków lustracja i
            wszystko, co się z nią wiąże nie ma większego znaczenia.
            Tomasz Nałęcz – Józef Oleksy ma ogromne siły witalne i wychodził z takich
            opresji, z których wydawało się, że normalny człowiek nie ma prawa wyjść. Myślę,
            że jako szef SLD nie ma szansy na podniesienie się. SLD przegra.
            JO – Słowa pana Nałęcza są pełne doświadczenia, które zbierał w wielu partiach,
            w których był dotąd.
            -
            • basia.basia Koniec:) 07.01.05, 16:33
              Wstawiam to ze względu na walory kabaretowe
              oraz poznawcze:)
              • imagistyk Re: Koniec:) 07.01.05, 20:49
                Sprawa "Olina" nie została rozliczona do końca,gdyż Milczanowski i jego pomagierzy powinni pójść do więzienia.Lis ma świadomość tego,ale klei durnia ,że jacyś dziennikarze przepraszali Oleksego.A dziennikarze tylko pomagali wykańczać Oleksego.Natomiast zabrakło reakcji Państwa Polskiego.I podłością ze strony Lisa jest klejenie durnia w tej sprawie.A sprawa Oleksego-agenta zwiadu to już istny kabaret.Dlaczego po rozpadzie Układu Warszawskiego nie można odtajnić tych dokumentów? Czyżby Wojsko Polskie w ramach NATO dalej miało uderzać na Danię ? Przecież to nasi sojusznicy !!!!
                • plopli Re: Koniec:) 08.01.05, 00:05
                  imagistyk napisał:

                  > Sprawa "Olina" nie została rozliczona do końca,gdyż Milczanowski i jego
                  pomagie
                  > rzy powinni pójść do więzienia.Lis ma świadomość tego,ale klei durnia ,że
                  jacyś
                  > dziennikarze przepraszali Oleksego.A dziennikarze tylko pomagali wykańczać
                  Ole
                  > ksego.Natomiast zabrakło reakcji Państwa Polskiego.I podłością ze strony Lisa
                  j
                  > est klejenie durnia w tej sprawie.A sprawa Oleksego-agenta zwiadu to już
                  istny
                  > kabaret.Dlaczego po rozpadzie Układu Warszawskiego nie można odtajnić tych
                  doku
                  > mentów? Czyżby Wojsko Polskie w ramach NATO dalej miało uderzać na Danię ?
                  Prze
                  > cież to nasi sojusznicy !!!!

                  Dużo w tym wszystkim prawdy. Szczególnie dotyczy to sprawy odtajnienia akt.
                  Chyba że oficerami prowadzącymi Oleksego są ludzie, na których obecnie opiera
                  się wywiad wojskowy albo osoby wskazane przez niegopełnią becnie znaczące
                  funkcje czy też są czynnymi agentami i dałoby się to z ujawnionych akt
                  wydedukować.
                  Generalnie nie ma w tej chwili na polskiej scenie polityka, który zostałby
                  zaszmacny tak jak to było w przypadku Oleksego. Nie usprawiedliwia to jednak
                  djego zachowania po ogłoszeniu wyroku sądu.
                  • basia.basia Oleksy szpiegował na rzecz Układu Warszawskiego 08.01.05, 13:48
                    plopli napisał:

                    > Generalnie nie ma w tej chwili na polskiej scenie polityka, który zostałby
                    > zaszmacny tak jak to było w przypadku Oleksego. Nie usprawiedliwia to jednak
                    > djego zachowania po ogłoszeniu wyroku sądu.

                    Warto sobie uprzytomnić czy zajmował się Olesky!

                    dzis.dziennik.krakow.pl/test/?Kraj/16/16.html
                    Fragmenty:

                    "Teczki w Moskwie
                    Rozmowa z HENRYKIEM PIECUCHEM, autorem "Tajnej historii Polski"

                    - Jozef Oleksy twierdzi, ze jest za ujawnieniem akt ze swojego procesu
                    lustracyjnego - pod warunkiem opublikowania kompletu materialow. Sad lustracyjny
                    orzekl, ze Oleksy zatail wspolprace ze sluzbami specjalnymi PRL; uznal, ze w
                    latach 1970-1978 byl agentem Agenturalnego Wywiadu Operacyjnego. Jerzy
                    Szmajdzinski, minister obrony narodowej, do ktorego nalezy decyzja o odtajnieniu
                    akt sprawy, zapowiedzial, ze nie wszystkie materialy moze odtajnic, gdyz
                    odslonilby w ten sposob tajemnice operacyjne wojskowych sluzb specjalnych III
                    RP. Czy faktycznie tak mogloby sie stac?

                    - Minister Szmajdzinski i posel Oleksy mamia nas. Dokumenty dotycza lat 70., a
                    to oznacza, ze sa materialami wytworzonymi w ramach Ukladu Warszawskiego, ktory
                    juz nie istnieje. Jaka tajemnice dla Polski i NATO moga one dzisiaj stanowic?
                    Zadna. Wrecz przeciwnie, w naszym interesie powinno byc ujawnienie wszelkich
                    zrodel z okresu istnienia Ukladu Warszawskiego.
                    (...)
                    Jezeli np. Jozef Oleksy przewerbowal Polakow na Zachodzie, to ich nazwiska w
                    ostatecznosci moga byc zamazane, ale jezeli Niemcow, Dunczykow czy Holendrow, to
                    coz moze dzis zaszkodzic ujawnienie materialow pokazujacych, ze tacy ludzie
                    zdradzali swoje ojczyzny posrednio na rzecz Polski Ludowej, a bezposrednio na
                    rzecz Moskwy. Warto pamietac, ze np. agent holenderski Fritz Neuhausen sypnal
                    bardzo wiele komorek "Solidarnosci" w latach 1981-1986. Nie widze powodu, aby
                    chronic dzisiaj takich ludzi z Zachodu.
                    (...)
                    Dodam, ze Niemcy czy Czesi nie mieli skrupulow i ujawnili niemal cala swoja
                    agenture z okresu komunistycznego w swoich krajach i na Zachodzie. My, jak
                    widac, nadal chronimy takich ludzi.

                    Ale gorsze jest to, ze teraz goni sie za pionkami, a duzych figur nie lustruje
                    sie. Z drugiej strony rozumiem, ze lustrowanie VIP-ow wspolpracujacych z
                    komunistycznymi sluzbami wojskowymi jest bardzo utrudnione, bo "teczki" na ich
                    temat znajduja sie przede wszystkim, a wlasciwie wylacznie w Moskwie. Taka
                    sytuacja jest - moim zdaniem - konsekwencja tego, ze w 1976 r. wraz ze zmiana
                    konstytucji (wprowadzono do niej sojusz PRL ze Zwiazkiem Sowieckim - przyp.
                    red.) 70 proc. sil zbrojnych PRL scisle podporzadkowano Ukladowi Warszawskiemu.
                    Wprowadzeniem w czyn tego planu zajeli sie podopieczni gen. Witalija Pawlowa
                    (przedstawiciela sowieckich sluzb specjalnych w Polsce w latach 1973-1984 -
                    przyp. red.). W III RP ukrywa sie tamte dzialania ekipy Pawlowa, a nalezy je
                    koniecznie ujawnic, bo zaangazowanych w nie bylo sporo ludzi zarowno z ZSRR, jak
                    i z Polski.

                    - Nie mamy zatem powodow do obaw o naruszenie interesu Polski, gdyby dokumenty
                    dotyczace agenturalnej wspolpracy Oleksego wyszly na swiatlo dzienne?

                    - Nie istnialoby takie zagrozenie; wrecz przeciwnie - publikacja takich
                    materialow moglaby uwiarygodnic III RP w oczach sojusznikow z NATO.
                    Spoleczenstwo mogloby tez przekonac sie, jak czesto latwo bylo zwerbowac
                    szpiegow na Zachodzie. A ze ucierpi z tego powodu Jozef Oleksy, tym chyba nie
                    warto sie zbytnio przejmowac. Choc z drugiej strony, wspolczuje mu, bo on w
                    pierwszej polowie lat 70. byl pionkiem.

                    Rozmawial: WLodzimierz Knap
              • Gość: t1s Re: Koniec:) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.01.05, 23:41
                basia.basia napisała:

                > Wstawiam to ze względu na walory kabaretowe
                > oraz poznawcze:)

                :)

                Cyrk. Lepsze nawet.
                "Trybuna Ludu" i "Mięso na Kartki" ulubione piśmidła komuchów. Ciekawe jak
                Oleksy dochodzi do tej harmonii? Nie pije, biega i pewnie wystrzega się mięsa:)?
                Swoją drogą akordeoniście Józkowi branże się chyba pomieszały. Może błędu tego
                nie popełnią Ryszard "Fat Domingo" Kalisz i Generał "Roy Orbison" Jaruzelski i
                będzie można zobaczyć ich w teleexpresie u boku Sierockiego.
    • marcepanna Lis przyznal ze Oleksy wiele zrobil dla Polski 08.01.05, 02:11
      sama to na wlasne uszy slyszalam i widzialam
      a co Ty Baska na to? he?
      • Gość: doradca Metodą ścierwa bolszewickiego IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.01.05, 04:08
        Olesky dużo ZŁEGO zrobił dla Polski.
        • Gość: olo do doradcy Re: Metodą ścierwa bolszewickiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 13:54
          Masz racje Olesky to fatalna postać. Ponoc zmienił sobie nazwisko. Wczesniej
          był Olszewskim czy Olszowskim.
    • p.smerf Re: OLEKSY u Lisa:) 08.01.05, 10:58
      TL – To jest inna sprawa. Mnie interesuje w tym momencie stan pana świadomości.
      Jak pan myślał o tych tyłach? Czy te tyły miały być w Danii, Holandii czy to
      tamten inny wróg?
      JO – To jest sprawa planu operacyjnego, które mi nie były znane jako studentowi.
      Ja miałem nabrać umiejętności zachowania się i spostrzegawczości, poruszania się
      i różnej sprawności po to, żeby nie zginąć.
      TL – Ale jak pan powiedział, że był pan jednym z najzdolniejszych, to musiał pan
      pomyśleć: z kim ta wojna, po co i czy to na pewno wróg?
      JO – A po co skoro nie wierzyłem, ze ta wojna wybuchnie? Jeżeli pan pamięta
      sytuacja w Europie była jasna.
      TL – To, po co wchodzić do struktury, o której z góry wiadomo, że nie będzie
      użyteczna, bo wojny nie będzie?

      Brawo panie redaktorze¹ Człowiek tak zatroskany o losy Polski, z pewnością
      przepytał już obecne dowództwo WP po co kupuje F16 i do którego wroga wojsko ma
      zamiar z tych samolotów strzelać. Wie już pewnie także po co nam hałubice i wozy
      Patriot, jeśli wiem, to nie służą one do uprawy buraków. Wie przecież pełen
      troski pan redaktor również, po co szkolimy komandosów i na tyły którego wroga
      będą oni zrzucani. - No chyba że uważa pan redaktor komandosów za idiotów, bo
      przecież "ludzie inteligentni" powinni wiedzieć kogo będą atakować.
      • basia.basia Re: OLEKSY u Lisa:) 08.01.05, 13:50
        p.smerf napisał:

        >
        > Brawo panie redaktorze¹ Człowiek tak zatroskany o losy Polski, z pewnością
        > przepytał już obecne dowództwo WP po co kupuje F16 i do którego wroga wojsko ma
        > zamiar z tych samolotów strzelać. Wie już pewnie także po co nam hałubice i woz
        > y
        > Patriot, jeśli wiem, to nie służą one do uprawy buraków. Wie przecież pełen
        > troski pan redaktor również, po co szkolimy komandosów i na tyły którego wroga
        > będą oni zrzucani. - No chyba że uważa pan redaktor komandosów za idiotów, bo
        > przecież "ludzie inteligentni" powinni wiedzieć kogo będą atakować.

        Czy raczysz pamietać Papo Smerfie, że WP było podporządkowane
        armii czerwonej i Oleksy wobec tego szpiegował na jej rzecz?
        • imagistyk Re: OLEKSY u Lisa:) 08.01.05, 16:00
          Jeszcze raz powtórzę,że powinny zostać odtajnione wszystkie dokumenty ze sprawy Oleksego.Czyżby Układ Warszawski jeszcze istniał ? Także KAŻDY,powtarzam KAŻDY Polak powinien mieć dostęp do swojej teczki(o ile oczywiście ją miał).Basiu.Basiu ! Na Twoim miejscu z rezerwą podchodziłbym do publikacji p.Piecucha.O ile dobrze kojarzę to on ma różne publikacje na swoim koncie i nie wszystkie przynoszą mu chlubę.
        • p.smerf Re: OLEKSY u Lisa:) 08.01.05, 16:09
          > Czy raczysz pamietać Papo Smerfie, że WP było podporządkowane
          > armii czerwonej i Oleksy wobec tego szpiegował na jej rzecz?

          A co to ma za znaczenie. Armia to nie kółko dyskusyjne. A skąd wiesz kto będzie
          za 30 lat naszym przyjacielem a kto wrogiem? Skąd wiesz na kogo będą skierowane
          inetlignetene rakiety naszych wspaniałych F16? Idź do pilotów z rektorem Lisem i
          zapytaj i czy wiedzą do kogo będą strzelać. A może uważacie że są za głupi, aby
          ich o to pytać, bo to było pytanie do młodego inteligentnego.
          • Gość: P-77 Re: OLEKSY u Lisa:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 16:26
            > > Czy raczysz pamietać Papo Smerfie, że WP było podporządkowane
            > > armii czerwonej i Oleksy wobec tego szpiegował na jej rzecz?
            Po pierwsze Armia Czerwona została w 1945 roku przemianowana na Armię Radziecką.
            Po drugie formalnego podporządkowania nie było, co najwyżej faktyczne (dowódcą
            sił Układu Warszawskiego mógł być tylko radziecki generał, ale jego zastepcą z
            urzędu był polski minister obrony narodowej).
            Po trzecie niby to prawda, że wojsko PRL służyło komunistycznemu ustrojowi, ale
            dokładnie to samo można powiedzieć np. o wymiarze sprawiedliwości gdzie sędzia
            Nizieński robił zawrotną kariere orzekając w sprawach karnych a więc stosując
            wszystkie represyjne normy.
        • Gość: olo do basia.basi Re: OLEKSY u Lisa:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 13:59
          Powiedz jaka jest róznica miedzy podporzadkowanien armii czarwonej a
          Podporzadkowaniem np armii amerykańskiej czy innej armii ? Czy szpiegowanie
          na rzecz Usa jest lepsze moralnie od szpiegowania na rzecz innego kraju ?
    • Gość: Henryk A gdzie link do Pani gigantycznego "spama" ?;( IP: 82.160.16.* 08.01.05, 17:16
      Pani basiu.basiu ;(
    • Gość: wesołek Baśka!!!! IP: *.lublin.mm.pl 08.01.05, 17:24
      czy to wklejanie tego bełkotu lisa(farbowanego) to twoja wyszukana forma
      masturbacji?A komentarze - zamiast higieny osobistej "po"?
      • lvlarynat Spoko, panowie! Dzięki Basiu za ciekawe prasówki 09.01.05, 02:46
        Nie wiem, może Wy wszyscy macie czas śledzić na bieżąco publicystykę prasowa i
        telewizyjna. Ja na przykład nie. Dlatego, żeby być na bieząco, korzystam z
        takich digestów jak Forum i Angora oraz słucham w samochodzie radiowych newsów,
        przegladów prasy i audycji dyskusyjnych. Gdy mam chwilę na zajrzenie do
        komputera - czytam przede wszystkim co w ciagu dnia wyłowili z sieci lub
        napisali nowego internauci, których uważam za dobrze poinformowanych, a ich
        wypowiedzi - za ciekawe i miarodajne dla różnych kręgów opinii publicznej.
        Oczywiscie, z jednymi komentarzami się zgadzam, inne uważam za chybione lub
        irytujace - ale właśnie tę swobodę rozpowszechniania informacji i pluralizm
        opinii uważam za jedno z najcenniejszych osiągnięć polskiej transformacji.
        Może, gdybym miał wiecej czasu, robiłbym więcej research-erki samodzielnie.
        Ale - chcąc nie chcąc - muszę się zdawać na wstepną selekcję dokonywaną przez
        innych. I chapeau bas przed Basią! Przyznam, że ma dobre wyczucie newsów. Nie
        zdarzyło się mi się, w tym co Ona tu wrzuca i poddaje pod dyskusję, naciąć na
        jakieś nudziarstwo lub mało ważny temat. Fakt, ma wyraziste predylekcje, ale
        mnie to nie wadzi.
        Jeśli miłe damy i panowie o odmiennej, bardziej lewicowej wrażliwosci
        społecznej trafią w którejś ze swych ulubionych "gazet lub czasopism" na tekst,
        który uważają za wnoszacy oryginalny punkt widzenia i wart poddania pod
        dyskusję - to przeciez nikt chyba nie broni wkleić tu najcelniejszych
        fragmentów, skomentować i podrzucić linku do całosci...
        W istocie - można odnieść wrażenie, ze tradycyjne krynice myśli lewicowej
        ciutek sie zamuliły, "nowa lewica" wciaż w powijakach (choć wchodzi już w wiek
        emerytalny), a młódź "takie widzi swiata koło, jakie tępymi zakresla oczy" i
        nad poziomy nie wylata. Jakieś takie mało lotne roczniki, co zresztą widać i
        słychać...
        W efekcie - rzeczywiście zakłócona jest równowaga w srodowiskach
        opiniotwórczych, ale przyczyn tego upatrywałbym w postkomunistycznym kacu i
        głębokim kryzysie politycznym oraz moralno-ideowym środowisk, które mimo iż
        zawłaszczyły lewą stronę teatru władzy - w istocie tkwiły i nadal tkwią w
        etosie drobnomieszczańskim, mafijnej subkulturze knajacko-cwaniackiej z jej
        fiołem na punkcie "tajności", solidarnosci grupowej i omerty...

        Zacytowana tu przez Basię rozmowa miedzy Tomkiem Lisem a Józefem Oleksym (jak
        by nie było wygadanym i niegłupim szefem największego ugrupowania majacego w
        nazwie "lewicę") - jest świadectwem bezradności tzw "lewicy postkomunistycznej"
        w drugiej części programu "Jaka Polska" - równie dennie wystąpił wciaż
        utożsamiany ze skorumpowanym AWS-em Marian Krzaklewski. I tu, i tu "rada by
        dusza do raju, ale grzechy nie puszczają". Ale, na Boga, to nie wina Basi!
        Którą pozdrawiam :)
        M.
        • lvlarynat Poglądy tego co 13 lat temu wymyślał lustrację 09.01.05, 03:37

          NOWY ROK - STARA AGENTURA
          Janusz Korwin-Mikke
          Wybrane fragmenty felietonów z 1 i 2 numeru ANGORY

          "...To, że pp. Niezabitowskiej i Oleksego nie było na „liście
          Macierewicza”, pokazuje, iż była to lista niepełna.
          Nie było na niej dwóch kategoryj ludzi:
          1. Oficerów służb bezpieczeństwa
          (byli tylko ich agenci, tajni współpracownicy).
          2. Tych agentów (i oficerów, oczywiście), którzy w momencie zgłoszenia
          mojej Uchwały nadal pracowali dla bezpieki - tylko już nie dla SB,
          lecz dla UOP (obecnie ABW i AW), lub WSI.
          Ponieważ zaś 80-85% TW pracowało nadal dla nowej bezpieki,
          przeto ujawnieni na liście to 1/5 - 1/7 wszystkich.
          Jeśli jeszcze doliczyć oficerów UOP i WSI, to widać, że znaczna większość
          ówczesnego „niezależnego” Sejmu to była agentura.
          O tym, dlaczego p. Oleksego nie było
          na „liście Macierewicza”, już raz pisałem - i przed tygodniem
          przypominałem.

          ----------
          (oto ten fragment):
          ...clou Adwentu był wyczyn NCzc Józefa
          Oleksego, który jednak, okazało się - był agentem wywiadu PRL.
          Wyczyn polegał na tym, że się do tego nie przyznał!
          Nie wiadomo dlaczego - bo bycie agentem własnego wywiadu nie jest
          hańbą (James Bond, na przykład...);
          p. Andrzej Olechowski przyznał się - i nie przeszkodziło Mu to
          w kandydowaniu na prezydenta z ramienia PO...
          Swoją drogą: ujawnianie agentów WYWIADU jest niedopuszczalne!
          Kto będzie pracował jako nasz szpieg, skoro
          grozi ujawnienie nazwiska???!
          Ta Ustawa Lustracyjna to kompletny kretynizm - w odróżnieniu od mojej
          Uchwały z 1992 roku, która NIE przewidywała ujawniania ludzi wywiadu!
          A teraz najważniejsze: Państwo nie wierzyliście mi, że „lista Macierewicza”
          to tylko 1/5, a może i 1/7 wszystkich spec-służbistów wśród polityków?
          No to zastanówcie się:
          Czemu PP. Niezabitowskiej i Oleksego NIE było na liście Macierewicza?!
          I zrozumcie: ogromna WIĘKSZOŚĆ obecnych polityków (a i prezenterów
          TV, na przykład) - to agenci ABW, WSI (a może i Agencji Wywiadu).
          To są zwykłe marionetki.
          A śmiesznie podrygują - bo ci, co pociągają za sznurki, akurat walą się
          po łbach.

          ---------

          Natomiast doprawdy nie było łatwe domyślenie się dlaczego p. Oleksy
          - w odróżnieniu od p. Andrzeja Olechowskiego - nie ujawnił Swojej współ-
          pracy z Agencją Wywiadu Operacyjnego?
          Przypominam, że p. Oleksy powiedział wyraźnie, iż dwukrotnie pytał
          Ministerstwo Obrony Narodowej, czy ma ujawnić to, że współpracował z AWO
          - i dwukrotnie otrzymywał odpowiedź odmowną.
          Ale dlaczego w ogóle pytał - skoro współpraca z wywiadem wojskowym
          nikogo nie hańbi? Odpowiedź jest jedna: „Ponieważ p. Oleksy w dalszym
          ciągu pracował dla Agencji Wywiadu - a agentom bez zezwolenia
          zwierzchników nie wolno nic ujawniać!”.
          To - i tylko to - tłumaczy, dlaczego
          (a) nie został ujawniony w roku 1992,
          (b) dlaczego w ogóle musiał się pytać
          (c) dlaczego się nie ujawnił.
          Z czego wynika, że osoba nr 2 w hierarchii politycznej Polski,
          Marszałek Sejmu, był (i najprawdopodobniej jest) agentem, któremu
          bez zezwolenia zwierzchników nie wolno podejmować samodzielnych decyzyj.
          Z tego właśnie powodu wielokrotnie pisałem, że mam dość życia pod okupacją
          państwa, w którym myślę, że rozmawiam z dyrektorem Dep. Y w MSZ
          - a naprawdę rozmawiam z oficerem Dep. Z w MSW!!
          Niech bezpieka, która opanowała całe życie polityczne, weźmie
          otwarcie władzę w swoje ręce, niech weźmie odpowiedzialność za kraj,
          niech wprowadzi dyktaturę - i wtedy ją poprę. Natomiast sterowanie
          marionetkami, korumpowanie innych (i siebie, i siebie...)
          jest nie do przyjęcia.
          Z tym, że taki apel - zgłaszałem go parokrotnie - jest już nieaktualny,
          gdyż bezpieka jest w stanie rozpadu: dwa odłamy ABW (UOP rozwiązano, ponieważ
          Centrali nie udało się opanować np. oddziału krakowskiego...) AW plus WSI
          walczą ze sobą, a my odczuwamy wstrząsy polityczne.
          Oczywiście nie chodzi tylko o p. Józefa Oleksego.
          Warto się spytać, dla kogo pracuje JE Aleksander Kwaśniewski?
          Tradycja agenturalności w krajach na wschód od Odry jest stara.
          Włodzimierz I. Uljanov (ps.: „tow. Lenin”) był agentem wywiadu niemieckiego.
          Józef Piłsudski (ps.: „tow. Ziuk”) był agentem wywiadu niemieckiego - a także
          austriackiego i japońskiego;
          cała czołówka legionowa to byli masoni (dopiero prez. Ignacy Mościcki,
          objąwszy prezydenturę wbrew ostatniej woli Komendanta, w listopadzie
          1938 masonerię rozwiązał).
          Agentami NKWD byli: Bolesław Bierut, Aleksander Zawadzki i (jak mi zdradził
          jeden z najwyższych rangą członek PolitBiura PZPR) był nim,
          jeszcze w Belgii, Edward Gierek...
          W tej skali bycie agentem wywiadu wojskowego PRL (który to wywiad nie
          działał przecież przeciwko interesom Polski;
          interesy Polski i PRL były w zakresie wywiadu bardziej zbieżne,
          niż rozbieżne) jest nawet dość pozytywne...
          Tylko musimy mieć świadomość, że
          zamiast polityków mamy marionetki.

          -----
          (Notataka informacyjna)

          Niemal 600 osób na stanowiskach publicznych było zarejestrowanych jako
          tajni agenci służb specjalnych PRL - ujawnił Bogusław Nizieński, kończący
          kadencję rzecznik interesu publicznego.
          Podczas 6 lat jego pracy zweryfikowano 17 tys. (z 27 tys. złożonych)
          oświadczeń lustracyjnych.
          Sąd wydał 63 wyroki stwierdzające kłamstwo lustracyjne.

          Obfite lustracyjne żniwa jednak dopiero nadchodzą.
          • wartburg4 Re: Poglądy tego co 13 lat temu wymyślał lustrac 09.01.05, 13:09
            Zastrzegam, że mój komentarz nie ma nic wspólnego z Marynatem, którego bardzo
            cenię. Ale ten Korwin – Mikke to jednak debil. Co nie oznacza, że rozmija się
            z prawdą. Raz się rozmija, a raz nie. Sam pewnie nawet nie wie, kiedy. Co mu
            się pomyśli, to napisze. Beknie, pierdnie, opluje, jak to debil. Dlaczego
            używając formy zaimkowej pisze o Olechowskim z dużej litery? Po takich
            priwyczkach poznać świra. Zupełnie jakbym czytał homosia w szczytowej formie.

            Nie zdziwiłbym się, gdyby okazało się, że sam biegał na Rakowiecką z donosami.
            Tajne służby zatrudniają i takich.
          • homosovieticus LEKKIE PIÓRO i UMYSŁ WŁASNY- nieważki 09.01.05, 14:24
            I napisał marynat pomiędzy innymi:
            (...)"Agentami NKWD byli: Bolesław Bierut, Aleksander Zawadzki i (jak mi
            zdradził
            jeden z najwyższych rangą członek PolitBiura PZPR) był nim,
            jeszcze w Belgii, Edward Gierek...
            W tej skali bycie agentem wywiadu wojskowego PRL (który to wywiad nie
            działał przecież przeciwko interesom Polski;
            interesy Polski i PRL były w zakresie wywiadu bardziej zbieżne,
            niż rozbieżne) jest nawet dość pozytywne...
            Tylko musimy mieć świadomość, że
            zamiast polityków mamy marionetki."

            Bardzo interesujący fragment wypowiedzi "forumowego indywidualisty"
            poszukującego okruchów prawdy o polskiej rzeczywistości.BARDZO INTERESUJĄCY!
            Czytajcie uważnie i ...myślcie. Pióro lekkie ma marynat, ale umysł jeszcze
            lżejszy.
            • lvlarynat Znów smród bo chamosovieticus bździ w wentylator 09.01.05, 18:48
              homosovieticus wkleił cytat z Janusza Korwin Mikke i nakłamał,
              że to "napisał marynat pomiędzy innymi".

              Dana na hura, Marian, wal się!
              Ledwie kilka dni Cię tu nie było, a już można było odczuć ulgę. Podniósł sie
              poziom dyskusji i można było normalnie dyskutować z normalnymi ludźmi -
              rozumiejacymi kto, co i o czym pisze. Niestety wróciłeś! I jak za każdym razem
              po powrocie zaczynasz świrować! Ledwo sie pojawiłeś, jeszcze nie
              powiedziałeś "dzień dobry w Nowym Roku", a juz zaczynasz swoje denne zagrywki i
              intrygi? Juz nie wiem, czy Tobie, homosiu, coś się naprawdę poprzestawiało w
              głowinie, czy - jak tu niektórzy twierdza - robisz tu czarny pijar bo Ci płacą
              za destrukcję dyskusji na portalu GW! No bo jak inaczej potrafisz wytłumaczyć,
              że juz w drugim wątku wklejasz fragment felietonu Janusza Korwin Mikke,
              zmyslajac, że jest to cytat z wypowiedzi mojego autorstwa? Taki "roztargniony"
              jesteś, czy chory na rozum? Łżesz świadomie? A może tylko czytać ze
              zrozumieniem nie potrafisz i nie majac nic konstruktywnego do wniesienia w
              dyskusje - próbujesz zaistnieć wypisując jakieś bzdury?
              Dana na hura prowokatorze z Gdyni! Tfu!
              A poza tym, co słychać с Новым годом u homosovieticusów?

              • homosovieticus szkoda, taka fajna intryga i .nawet ją zepsułeś :( 09.01.05, 19:25
                Intryguję, robię pijar czarny, poprzestawiało mi sie w głowie,stosuję denne
                zagrywki,obniżam poziom dyskusji, jestem roztargniony,chory na rozum,nic
                konstruktywnego nie mam do wniesienia(konstruktywne ulubione okreslenie
                marynata -konstruktora rzeczywistości),łżę świadomie,i czytać, ze zrozumieniem
                nie potrafi, prowokator z Gdyni czyli homoś.
                Po za tym, boli mnie głowa, od ciągłego wspinania się na palce żeby poziom
                śledzić. Poziom dyskusji, oczywiście, z udziałem chóru prawie jednomyślnych i
                nawzajem się szanujacych, "1/4 inteligentów".
                A w nowym roku, pomarańcze sięgną bruku.Czego Tobie, marynowany kłamczuchu i
                krętaczu, nie życzę wcale.
                Myśl wiecej! i bacz pilnie, skąd wiatr wieje. :)
        • Gość: Henryk Spoko, panowie!? - i o to "idzie", że - IP: 82.160.30.* 09.01.05, 14:58
          -"...nikt chyba nie broni wkleić tu najcelniejszych fragmentów, skomentować i
          podrzucić linku do całosci...":).

          Za kluczowe(m.inn.) uznałbym w Pana(i) wypowiedzi słowa:"najcelniejszych
          fragmentów:, "skomentować", "linku do całosci" i nie byłoby do P b.b
          przynajmniej z mojej strony pretensji.:)
    • douglasmclloyd Zwiadowca się kurna trafił 09.01.05, 03:13
      Dyżurny przygłup SLD łapie formę :)
    • Gość: AZ Re: OLEKSY u Lisa:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 03:13
      Nikt z tego typu ludzi nie przechodzi do historii pozytywnej ze wzgledu na
      totalne zaklamanie ./zniszczona osobowosc,paranoiczne wypowiedzi/.To wszyscy
      widzą i wiedzą dlatego tak duza nawiść do nich.Prosty człowiek ma swoją wielką
      wewnętrzną mądrość,może być okłamany tylko przez geniusza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka