basia.basia
19.07.05, 11:31
Utwór wierszem autorstwa Marynata
Z ust Millera w eselde
słyszano takie gadki,
że senat psu na bude
bo to relikt magnacki.
Tylko utrudnia pracę
władzę dzierżącej grupy
wtrąca się w legislację
i w ogóle jest do d..py.
Gdy rząd się wykopyrtnął
i Miller spadł ze stołka,
a potem Oleksy i Janik
też fiknęli koziołka –
w rankingach notowania
opadły blisko zera
komisje, prokuratury
tu przękręt, tam afera...
Wybory coraz bliżej
Prawica na czele bryluje
Lewica o wiele niżej,
poniżej progu się snuje...
Marzyli, że Millerone
przebawi gdzieś całe lato
lecz wrócił opalony
i chce być kandydatom.
Betona się nie przekona
daremny to wysiłek
że listą nim skażoną
można podetrzeć tyłek!
I przyszła towarzyszom
myśl jasna jak sprane gacie
że może go kandydatem
zrobić na fotel w Senacie?
Czego tknie, się rozleci
W tym wiele ma doświadczenia
jest szansa po kadencji
dotrzymać przyrzeczenia...
Ach, słownym być,choc w destrukcji
czy nie jest to myśl słodka?
Niech w geście desperacji
rozwali Senat od środka!