Dodaj do ulubionych

Ojczyzna to puste slowo...

IP: *.dip.t-dialin.net 15.10.01, 19:55
Dzisiaj obejrzalem sobie "Pana Tadeusza" pana Wajdy na video -
po raz drugi, bo go juz raz widzialem w kinie.

Szczegolnie uderzajace, wzruszajace byly dla mnie sceny,
gdy na koncu filmu pokazane zostaly w armii Napoleona
oddzialy polskie. Ta wiara, ze ktos obcy (Napoleon) dla nas
odzyska ojczyzne, jest naiwna, dosc przejmujaca i tragiczna
jednoczesnie. Nasz narod czepial sie brzytwy i poswiecal
zycie dosc czesto, aby tylko uzyskac niepodleglosc...

Realia dnia dzisiejszego to narod, ktory jest dosc malo
zadowolony z wlasnego losu. Narod, ktory nie docenia
swojej niepodleglosci i szans o jakich mu sie nie snilo
jeszcze kilkadziesiat lat wczesniej. Ma sie wrazenie, ze
preferencje polityczne decyduja o samopoczuciu kazdej
jednostki - przy czym porywczosc i skrajnosc prowadzi
nas do wypowiedzi, od ktorych uszy bola. Nie chodzi mi
o politykow, ale o tzw. przecietnych ludzi, rodziny, itp.

Dominujacy jest takze brak wiary we wlasne mozliwosci -
moze dlatego, ze nasza niepodleglosc nie wywalczylismy
sami? Tylko nam ja dano? Moze dlatego jej nie szanujemy?

Moje obserwacje utwierdzaja mnie w przekonaniu, ze
jedynie zawisc wzgledem bliznich (o majatek, wyksztalceniem
etc.) jest prawie wyzsza od instynktu samozachowawczego.

Zawisc i instynkt przeczenia wszystkiemu, co moglo by niesc
ze soba "autorytet" decyduja o naszym zyciu. Tworza tyle
nienawisci, ze moglibysmy nia obdarowac dosc sporo innych
narodow. Skad sie to bierze i dokad nas to zaprowadzi?

Czy to wieczne przyslowie "Polak madry po biedzie" kiedys
sie wreszcie nie sprawdzi?

Ogorek
Obserwuj wątek
    • Gość: Leszek S Re: Ojczyzna to puste slowo... IP: 66.95.1.* 15.10.01, 21:35
      Chyba w nazbyt czarnych barwach malujesz Polaka portret maly na dzis.

      Ze wiekszosc jest zdecydowanie niezadowolona z obecnego losu nie powinno
      specjalnie dziwic. I niekoniecznie swiadczy to wylacznie o "przyrodzonym"
      malkontenctwie. Po 1989 roku gwaltownie wzrosly nadzieje i oczekiwania w zwiazku
      z odzyskana suwerennoscia i zapoczatkowanymi przeobrazeniami. Okazalo sie jednak,
      ze droga do dobrobytu jest znacznie dluzsza i bardziej stroma niz to sie moglo
      poczatkowo wydawac. Przypomnij sobie ilu to naszych rodakow dalo sie nabrac na
      demagogiczna retoryke niejakiego Tyminskiego.

      Do tego dochodzi niezadowolenie z naszych elit politycznych i gospodarczych.
      Jakkolwiek zarzuty sa czesto uproszczeniem i raza swoista "urawnilowka" trudno
      zaoprzeczyc, ze korupcja panoszy sie okropnie, zas egoizm i cynizm pozbawionych
      skrupulow (ortografia?) "przedsiebiorcow" jest zbyt czesty i skrajny.

      Zapewne to prawda, ze nie grzeszymy jako narod nadmierna wiedza i zrozumieniem
      procesow tak ekonomicznych jak i politycznych a to co jest pozytywne bywa juz
      niedostrzegane. Socjalizm tez bardzo zdemoralizowal wielu Polakow, ktorzy teraz
      oczekuja, ze to panstwo im dostarczy tego lub tamtego, i ze nie oplaca sie
      wysilac. Takiej demoralizacji nie da sie wyrugowac w ciagu kilku lub nawet
      kilkunastu lat.

      Nie zgadzam sie rowniez z opinia, ze nie cenimy niepodleglosci bo ja nam dano.
      Jednak wywalczylismy. Jasne, ze gdyby nie zmiany w ZSRR na nic zdalaby sie
      Solidarnosc i wizyty Papieza; z drugiej strony, gdyby nie Solidarnosc, wcale nie
      jestem pewien, czy zmiany polityczne i ekonomiczne nastapilyby w ZSRR wtedy
      akurat kiedy nastapily. Sam Gorbaczew wcale nie zamierzal rezygnowac z doktryny
      socjalizmu. Jak wiemy zamierzal ja jedynie "zreformowac".

      Znalem osobiscie pewnego Rosjanina, filozofa, ktory w 95-tym wzial sobie urlop z
      Fundacji Gorbaczowa i przyjechal na goscinne wyklady na UCLA (Los Angeles).
      Opowiadal mi z jak wielkim przejeciem przez cala dekade lat 80-tych, od powstania
      Solidarnosci do utworzenia rzadu Mazowieckiego, doslownie z zapartym tchem
      sledzono co sie dzieje w Polsce (i takze na Wegrzech). Wyjawszy znane dinozaury,
      wiekszosc raczej sympatyzowala z procesami dziejacymi sie w Polsce, zwlaszcza co
      mlodsi i bardziej zwiazani z "akademia", "eksperci" i naukowcy. Mysle, ze jest
      calkiem prawdopodobne, ze to co sie dzialo w Polsce rowniez mialo istotny wplyw
      na definitywna decyzje Gorbaczowa aby wycofac sie z Europy Srodkowej i pozwolic
      Polsce i Wegrom zrezygnowac z komunizmu.

      Owszem, nasuwa mi sie niezbyt pochlebne dla Polakow porownanie z Amerykanami.
      Wedlug stereotypowego ujecia Amerykanie to ignoranci, daleko w tyle w porownaniu
      do Polakow "erudytow". Ignorancji Amerykanow nie neguje, ale jest to ignorancja
      widziana z naszej euro-centrycznej perspektywy (nie wiedza kto to Mozart,
      Beethoven, nie slyszeli o Tolstoju i nie wiedza, ze Conrad to Korzeniowski, a co
      gorsza nie pamietaja czy Polska lezy miedzy Rosja i Niemcami, czy na odwrot).

      Kiedy jednak przychodzi do przeegzaminowania umiejetnosci poprawnego,
      racjonalnego rozumowania to Amerykanie bija naszych rowno. U Polakow, razi mnie
      nadmierny emocjonalizm, niecierpliwosc i pochopne uogolnianie. Uprzedzenia,
      przesady, selektywne dostrzeganie wylacznie tego co potwierdza wczesniej
      wyrobiona opinie. Z Amerykanami rozmowa jest zupelnie inna. Byc moze
      owa "faktograficzna" ignorancja ulatwia im otwartosc, nie maja z gory wyrobionego
      zdania, przeto mozna z nimi normalnie podyskutowac. Z Polakami trudniej.

      Tym nie mniej, nie poddawalbym sie tej frustracji. Nic nie trwa wiecznie.
      Ten emocjonalizm jest w rownym stopniu skutkiem frustracji w obliczu trudow
      codziennego zycia w Polsce, co przyczyna. Mimo wszystko, pozostaje optymista, ze
      sprawy beda sie mialy raczej lepiej w przyszlosci niz gorzej.
      • Gość: Ogorek Re: Ojczyzna to puste slowo... IP: *.*.*.* 19.10.01, 15:24
        Czesc Lechu,


        Gość portalu: Leszek S napisał(a):
        > Przypomnij sobie ilu to naszych rodakow dalo sie
        > nabrac na demagogiczna retoryke niejakiego Tyminskiego.


        No wlasnie - wszysko co egzotyczne ma wiecej znaczenia
        dla naszych umyslow niz rozsadek i logika...


        >Socjalizm tez bardzo zdemoralizowal wielu Polakow,
        >ktorzy teraz oczekuja, ze to panstwo im dostarczy tego
        >lub tamtego, i ze nie oplaca sie
        > wysilac. Takiej demoralizacji nie da sie wyrugowac w
        >ciagu kilku lub nawet kilkunastu lat.

        Chyba jakos sobie Wegry czy Czechy tutaj lepiej radza?
        Czy to znjaczy ze Polacy sa glupsi od Czechow i Wegrow?

        > Owszem, nasuwa mi sie niezbyt pochlebne dla Polakow
        >porownanie z Amerykanami. Wedlug stereotypowego ujecia
        >Amerykanie to ignoranci, daleko w tyle w porownaniu
        > do Polakow "erudytow". Ignorancji Amerykanow nie
        >neguje, ale jest to ignorancja widziana z naszej euro-
        >centrycznej perspektywy (nie wiedza kto to Mozart,
        > Beethoven, nie slyszeli o Tolstoju i nie wiedza, ze
        >Conrad to Korzeniowski, a co gorsza nie pamietaja czy
        >Polska lezy miedzy Rosja i Niemcami, czy na odwrot).
        > Kiedy jednak przychodzi do przeegzaminowania
        >umiejetnosci poprawnego, racjonalnego rozumowania to
        >Amerykanie bija naszych rowno. U Polakow, razi mnie
        > nadmierny emocjonalizm, niecierpliwosc i pochopne
        >uogolnianie. Uprzedzenia, przesady, selektywne
        >dostrzeganie wylacznie tego co potwierdza wczesniej
        > wyrobiona opinie.

        Znam mase Polakow na Zachodzie Europy, ktorzy nie
        potrafia wydobyc z siebie glosu, gdy ktos ich poprosi o
        publiczna wypowiedz... Zawsze szukalem winy w polskim
        systemie edukacji, ktory stawial na zapamietywanie a nie
        na samodzielne myslenie - ale po 12 latach system
        edukacji sie juz troche zmienil - a efektow jak nie
        widac tak nie widac... (troche jednak widac, ale
        stanowczo za malo - w takim tempie nawet za 100 lat
        bedziemy odstawali od krajow czolowych)

        Wegrzy i Czesi stanowczo lepiej sie prezentuja w skali
        globalnej.

        Poza tym jest masa katastroficznym opinii u naszego ludu
        - ktore dotycza mozliwosci gospodarczej Polski, sfer
        rzadzacych, mozliwosci indywidualnego rozwoju.
        Naturalnie to spojrzenie nie ma nic wspolnych z
        rzeczywistoscia - ale efkt tego bedzie taki, ze podczas
        gdy Polaczki bedac jedzec, narzekac i sporadyczno-
        tradycyjnie dobrze sobie hulac - przyjda Niemcy i inne
        narodowosci, ktore zakupia ziemie (wtedy gdy juz bedzie
        mozna) i dadza Polakom powody to prawdziwej zazdrosci i
        do trudnej sytuacji. Naturalnie, jak to zwykle bywa u
        ludow zachodnich, nie beda sie rozczulac nad niedola
        swoja i sfer rzadzacych, tylko sie wezma do roboty...

        Dlaczego Polacy chca ciagle, zeby im ktos cos bez
        przerwy dawal?? Moze potrzebuja, zeby im ktos nawdawal?

        Ogorek Skfaszony
      • Gość: Agnostyk Re: Ojczyzna - Jaka?! IP: 194.139.172.* 19.10.01, 16:25
        Zapominacie obaj, Panowie, że mamy w tej chwili pomiędzy Bugiem a Odrą i Nysą
        Łużycką, Bałtykiem a Sudetami i Karpatami obywateli przyznających się do dwóch
        państw, choć nominalnie prawie wszystkich jednej narodowości: Polaków. Ostatnie
        wybory parlamentarne doswiodły tego wyraźnie.
        Mamy obywalteli RP3, a jakże, zadowolonych ze swojej nowej, pięknej Ojczyzny,
        gdzie można się do woli dorobić, najlepiej na czyimś nieszczęściu i tym się
        chwalić, skąd można bez trudu wyjechać na wycieczkę na Karaiby (jak się ma za
        co), ale gdzie w każdej chwili można zarobić "w łeb" w biały dzień, gdzie
        opieka medyczna jest tylko dla mbogatych, toż samo szkolnictwo, gdzie Kościół
        Katolicki stoi ponad wszelikm prawem, etc...
        I mamy obywateli PRL (wciąż mam paszport, dowód osobisty i prawo jazdy tego
        państwa), którzy tej nowej ojczyzny nie chcą, bo i ona ich nie chce, gardzi
        nimi i traktuje ich jak jeńców wojennych albo przynajmniej obywateli trzeciej
        kategorii. Oni tęsknią do państwa niezamożnego, siermiężnego, ale
        gwarantującego bezpieczeństwo, jaką-taką opiekę medyczną, wczasy FWP raz do
        roku, choć także reglamentującego co się da i surowo tępiącego wszelkie
        przejawy braku miłości do Wielkiego Barta za Wschodu i Przedwodniej Siły.
        Sytuacja przypomina trochę Palestynę ze zwycięskimi obecnie Żydami i
        przegranymi Arabami.
        Ja sam nie wiem, za którą Polską się opowiadam. Poprzednia na pewno mi się nie
        podobała, od drugiej chyba za dużo oczekiwałem, co więcej, po 4 latach rządów
        AWS-u RP3 nie podoba mi się jeszcze bardziej niż kiedyś nie podobało mi się PRL
        (no, może nie PRL stanu wojennego, ale PRL: np. E.Gierka).
        Jako nie-katolik uważam obecną Polskę za państwo równie okupacyjne w stosunku
        do mnie, jak zapewne moi dziadkowie oceniali Generalne Gubernatorstwo.
        • Gość: Ogorek Re: Ojczyzna - Jaka?! IP: *.*.*.* 19.10.01, 16:44
          Gość portalu: Agnostyk napisał(a):

          > Zapominacie obaj, Panowie, że mamy w tej chwili
          pomiędzy Bugiem a Odrą i Nysą
          > Łużycką, Bałtykiem a Sudetami i Karpatami obywateli
          przyznających się do dwóch
          > państw, choć nominalnie prawie wszystkich jednej
          narodowości: Polaków. Ostatnie
          >
          > wybory parlamentarne doswiodły tego wyraźnie.


          Agnostyk - naturalnie polityka poteznie Polakow dzieli.
          Ale dlaczego wykazujemy jakby trochy ograniczony zmysl
          logiki, rozsadku itp. - stanowczo bardziej niz inne tzw.
          "cywilizowane" narody?

          Nawet w twoim poscie slychac wyraznie, ze gdybys mogl
          przeforsowac swoja polityczna "prywate" to bys to zrobil
          nie baczac na zadne koszta... takiem kosztem moglaby sie
          kiedys okazac strata niepodleglosci... Taki efekt
          liberum weto pewnie jeszcze pare razy przezyjemy.

          W dzialaniach oraz mysleniu Polakow dominuje brak
          szacunku dla wartosci podstawowych - Polska jako kraj
          niepodlegly, niezalezny.

          Moj brat mowiac o jakimkolwiek polityku bez przerwy
          uzywal slowa "glupek". Taki calkowity brak szacunku dla
          tych, ktorzy nami rzadza widac takze w co drugim poscie
          na tym forum. Rzadko kiedy uzywamy argumentow - ale
          glownie epitetow - problem polega w tym, ze naszcze
          zacietrzewienie i szybkosc dzialania spokojnie moga
          prowadzic do politycznych katastrof.

          Nasze szczecie polega na tym, ze w tej chwili, ani
          Niemcy ani Ruscy nie moga sie "zainteresowac" Polska...
          Bo gdyby sie zainteresowali, to po prostu potworzyliby
          troche wiecej partii i poaprli by 300 rozmaitych odlamow
          (ta liczbe oczywiscie szybko mogli by zwiekszyc). Chyba
          dalbym glowe, ze bez najmniejszej interwencji militarnej
          spokojnie podzieliliby Polske na powiedzmy 3 czesci...
          niemiecka, rosyjska i kongresowke...

          Historia sie lubi powtarzac. Moze by jak Rosjanie nie
          doroslismy do demokracji? Moze potrzebujemy dyktatora?
          On podejmnie za nas decyzje i uspokoju oszolom (w tym
          nas tez)?

          Czy da sie wogole wykrzewic warcholstwo w Polakach w
          sposob pokojowy (n.p. przez edukacje)? Jak zrobic, zeby
          bylo lepiej?

          Ogorek Oszolomiony
          • Gość: adam Re: Ojczyzna - Jaka?! IP: *.tor.pathcom.com 19.10.01, 18:08
            w zadnym panstwie nie wszyscy musza sie zgadzac.demokratyczna wiekszosc
            (patryjotyczna)moze poprowadzic kraj do rozkwitu.
            wizja,cele nadrzedne,ooooo ale ja zaczynam moze o UTOPI
            • Gość: Ogorek Ojczyzna innych? IP: *.dip.t-dialin.net 19.10.01, 18:56
              Gość portalu: adam napisał(a):

              > w zadnym panstwie nie wszyscy musza sie zgadzac.demokratyczna wiekszosc
              > (patryjotyczna)moze poprowadzic kraj do rozkwitu.
              > wizja,cele nadrzedne,ooooo ale ja zaczynam moze o UTOPI

              Gdy przypomne sobie sytuacje przed wyborami - kipiace nienawiscia komentarzy do
              wszelkich rzadzacych lub majacych jakakolwiek odpowiedzialnosc - to wydaje mi
              sie, ze "wizja, cele nadrzedne" to dla Polski/Polakow - Utopia.

              Stary Chrchill sie klania: "Polacy so doskonali w bitwie, ale rzadzic nimi bym
              nie chcial" (wolny przeklad). Nic sie nie zmienilo od czasow Churchila. Ani od
              czasow szlachetek i sejmikow... no nie, naturalnie tzw. szerszy ogol ma prawo
              glosu... ktorego jednak prawie wcale nie uzywa.

              Polacy czekaja nadal na paczki z zachodu ogladajac 100 programow telewizyjnych i
              nie pracujac za wiele "bo sie przeciez nie oplaci". Na wsiach pelno sprzetu
              telewizyjnego i video, ale ziemia stoi odlogie "bo sie nie oplaci"...

              Czas powoli dojrzewa aby ktos zaczal powoli wykupywac Polske... moze nawet
              jeszcze przed umozliwieniem zakupu ziemi (jak wiadomoto sie dzieje...). Tym
              obcojezycznym sie moze oplaci...


              Moralogorek



              • Gość: adam Re: Ojczyzna innych? IP: *.tor.pathcom.com 20.10.01, 22:29
                belgom sie oplaca kupowac polski obornik(bialostocki)i sprzedawac pieknie
                opakowany nawoz do kwiatow
              • Gość: Julia Re: Ojczyzna innych? IP: 149.225.170.* 27.10.01, 14:41
                Popieram!!!My Polacy tylko umiemy narzekac,ze Ci,czy tamci maja lepiej,ale do
                roboty ciezko sie wziasc.Marudzenie mamy juz chyba we krwi.To prawda ,ze polska
                wies jest w katastrofalnym stanie,a ludzie zyja na granicy z ubostwem ,jednak
                do podniesienia dziurawego garnka lezacego od tygodni na podworku,czy
                zreperowania plotu,nie potrzeba zwykle nawet zlotowki.Zamiast wlepiac galy w
                TV,wezcie sie ludzie lepiej do roboty!!!
    • Gość: Kir Re: Ojczyzna Polaków czy polityków? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.01, 22:11
      Nie zgadzam się z większością wypowiedzianych tu poglądów.Bo jest to obraz
      nieprawdziwy.Przypomina mi to raczej dysputy przy kawiarnianym stoliku, kiedy
      patrzymy na świat przez przydymione szyby a ludzie dla nas to te anonimowe
      istotki przemykające za nimi. I tak się zastanawiamy zamknięci w swoim własnym
      świecie: czegóż oni chcą? są dobrze ubrani, jeżdżą nie najgorszymi samochodami,
      wracają do domów gdzie czeka na nich:telewizor,video,tuner satelitarny. Kiedyś
      nawet o tym nie mogli marzyć.Tak, tylko technika poszła do przodu i na żart
      zakrawałoby twierdzenie,że mają to wszystko dzięki niepodległości. Przecież
      w większości jest to sprzęt stary, kupowany po niskich cenach,a i tak nie
      wszystkich stać na niego. Dzisiaj nawet samochód można kupić za 300 zł. Czy to,
      że ludzie posiadają aż "takie dobra" oznacza że marnują szanse i są leniwi?
      Powinno im wystarczyć światło elektryczne i radio (w II RP to też był luksus)?
      Gdyby tak pójść między tych ludzi to okazałoby się,że ich niezadowolenie nie
      wynika wcale z preferencji politycznych ale z poziomu ich życia (tylko nie
      patrzmy już na te anteny satelitarne:-)).Czy naród jest temu winien? Zgodnie
      z Konstytucją-tak, bo sprawuje władzę przez swych przedstawicieli, a tych sam
      wybierał w demokratycznych wyborach.Wybierał ich z myślą o dobru własnym i
      Polski.Okazało się jednak,że to dobro może być inaczej rozumiane przez suwerena
      a inaczej przez jego przedstawiciela-polityka,patrzącego przez pryzmat interesów
      własnej partii a czasami i swój własny. Jednak jeżeli chcemy kogoś krytykować
      to nie naród ale właśnie elity rządzące,nie przeciętnych ludzi ale właśnie
      polityków. Oczywiście nie wszystkich, bo byli wśród nich i są ludzie którym
      naprawdę zależy na losie tego kraju i dla jego dobra gotowi są wznieść się
      ponad podziały i wspólnie pracować. Są jednak też i tacy dla których jedynym co
      potrafią to składanie czczych obietnic za które i tak nikt ich nie rozliczy (bo
      są w mniejszości i opozycji) oraz szerzenie podziałów i nienawiści jak np.
      Ujazdowski, Wrzodak, Giertych,Maciarewicz. Przecież to politycy mają wpływ na
      myślenie tysięcy obywateli tego kraju. Wszyscy mówią o "lepperyźmie" ale nie
      wiem który gorszy, ten z lewej czy ten z prawej strony? Jeżeli przez 12 lat
      kroczyliśmy drogą do dobrobytu to ja rzeczywiście jestem bardzo wielkim
      ignorantem,bo dla mnie była to droga ciągłych kłótni, oskarżeń, walki o
      stanowiska i własne ego, walki z lewicą nawet kosztem dobra państwa. Ten naród
      jest gotów do największych nawet wyrzeczeń ale tylko wtedy kiedy ma nadzieję,
      że mają one sens. Teraz ta nadzieja została utracona i w interesie wszystkich
      jest aby ją jak najszybciej odzyskać. Polacy chcą pracować, ale chcą też za
      swoją pracę otrzymywać godną płacę, taką aby mogli godnie żyć. Ciekawy jestem
      czy każdy ekonomista i politolog pozostający bez pracy z takim zrozumieniem
      i spokojem przyjmował to co działo się przez 12 lat w kraju mówiąc sobie
      w duchu: to tylko przejściowe,za parę lat będzie lepiej. Szczególnie gdy coraz
      trudniej było o pracę. Wracając do meritum: "ojczyzna" nie jest dla mnie pustym
      słowem,tutaj się urodziłem,wychowywałem,żyję i umrę.Mówię takim samym językiem
      jak ludzie wokół mnie,nie mam zamiaru wyjeżdżać z tego kraju (chociaż kiedyś
      miałem go już dosyć).Przypuszczam, że takich jak ja są miliony, bo gdyby ich
      nie było, to nie byłoby i Polski.Nie można ich obrażać, bo to oni stanowią sól
      tej ziemi.Politycy dzisiaj są, jutro ich nie ma, dlatego nie mają prawa do
      niszczenia tego narodu poprzez sianie nienawiści i kreślenie linii podziałów,
      kiedy sami nie kierują się jego dobrem lecz własnym interesem.Tak, kochamy
      Napoleona,chociaż byliśmy tylko pionkiem w jego wielkiej grze,nie dał nam
      niepodległej Polski a przecież mógł.Pozwolił nam jednak umierać w polskim
      mundurze z marzeniem o niepodległej Polsce.Potrzebni mu byli żołnierze a nie
      Polska. Tak samo było za czasów "Solidarności" w latach 80-tych, byliśmy tylko
      pionkiem w grze. Nie chodziło wcale o nas tylko o ZSRR i blok wschodni.Polska
      w tym bloku stanowiła najsłabsze ogniwo,ze względu na bardzo silną pozycję
      Kościoła Katolickiego.Dlatego USA i Watykan współpracowały ze sobą: Watykan w
      ramach krucjaty przeciwko komunizmowi a USA aby pokonać ZSRR.Dlatego Kongres
      USA inwestował w polską opozycję.Inwestował bo tym razem ta inwestycja
      rokowała szansę powodzenia. Sowieci byli poważnie osłabieni gospodarczo,
      politycznie też byli bankrutami.W Polsce panował kryzys za który winą obarczano
      komunizm i ZSRR,co bardzo umiejętnie wykorzystano.Obawiam się, że gdyby zabrała
      się do tego tylko polska opozycja skończyłoby się to tak, jak w grudniu
      1970r.Papież był informowany o każdym prawdopodobnym rozwoju wypadków (nawet
      tym najgorszym, gdyby doszło do użycia wojsk NATO), miał też dokładne nformacje
      o tym co dzieje się w kraju.Mieliśmy szczęście,że papieżem był Polak a prymasem
      kard.S.Wyszyński.Dlatego za wszelką cenę starano się na polu walki
      dyplomatycznej uniemożliwić interwencję militarną sowietów w Polsce.Pamiętajmy,
      Watykan jest państwem, co prawda bez armii, ale o potężnych wpływach (liczył
      się z nim nawet Hitler).
      Bez wsparcia USA, Watykanu i państw zachodnich nie byłyby możliwe przeobrażenia
      w Polsce i rozpad imperium sowieckiego.Sowieci nie mieli wyjścia, chyba, że III
      wojna światowa. Ale nam się "ubzdurało",że my sami "rozwaliliśmy" cały blok
      wschodni i ZSRR. Najśmieszniejsze, że nikt nie wyprowadzał nas z błędu. Chociaż
      z drugiej strony każdy miał w tym swój interes, przecież Wschód traktowaliśmy
      jak coś gorszego, inne kraje niegodne pouczania "pogromcy komunizmu i sowietów".
      Oczekiwaliśmy hołdów a tu nas potraktowano jak normalny kraj, bez żadnych
      gratyfikacji za tak "heroiczny czyn". Tak naprawdę to byliśmy tylko "kostką
      domino", którą umiejętnie ustawiono a następnie pchnięto.Tylko gdyby coś poszło
      nie tak, znowu zostalibyśmy sami, cała pomoc Zachodu sprowadziłaby się do
      potępienia "imperialistycznej i totalitarnej polityki ZSRR i Układu
      Warszawskiego" bo kto chciałby III wojny światowej o Polskę? Tragiczne jest to,
      że zawsze to co zostanie wywalczone przez ten Naród,musi zostać zaprzepaszczone
      przez elity rządzące, które w ciągłych kłótniach prowadzą kraj na samo dno,
      zapominając o tych którzy im tę władzę dali. Dzisiaj prawdziwi bohaterowie
      martwią się jak przeżyć dzień jutrzejszy a pseudobohaterowie brylują w mass
      mediach.Doskonale rozumiem Aleksandra Małachowskiego i jego oburzenie. Przecież
      oni nie martwią się o pracę ani kasę, partia nie pozwoli im głodować a partiom
      my podatnicy.Dlatego łatwo powiedzieć komuś kto ma 40 lat albo zamężnej
      kobiecie, że są leniami bo kto ich przyjmie do pracy? Może gdyby krócej żyli w
      PRL-u nie mieli by takich problemów, najlepiej gdyby urodzili się dzisiaj. Może
      tak zamknąć ich w specjalnych ośrodkach przystosowawczych i tam
      resocjalizować:-)). Zawsze to lepiej niż dawać, lepiej dawać "nawiedzonym"
      politykom. Nie będę się powtarzał, już kiedyś pisałem o tym. Emocje już dawno
      się we mnie wypaliły. Denerwują mnie tylko czasami te teoretyczne dyskusje
      i twierdzenia budowane a priori.
      pozdrawiam
      • Gość: Ogorek Re: Ojczyzna Polaków czy polityków? IP: *.*.*.* 22.10.01, 09:21
        Gość portalu: Kir napisał(a):

        > Jednak jeżeli chcemy kogoś krytykować to nie naród ale
        > właśnie elity rządzące,nie przeciętnych ludzi ale
        > właśnie polityków. Oczywiście nie wszystkich, bo byli
        > wśród nich i są ludzie którym naprawdę zależy na losie
        > tego kraju i dla jego dobra gotowi są wznieść się
        > ponad podziały i wspólnie pracować. Są jednak też i
        > tacy dla których jedynym co potrafią to składanie
        > czczych obietnic za które i tak nikt ich nie rozliczy
        >(bo są w mniejszości i opozycji) oraz szerzenie
        > podziałów i nienawiści jak np. Ujazdowski, Wrzodak,
        Giertych,Maciarewicz. Przecież to politycy mają wpływ na
        > myślenie tysięcy obywateli tego kraju.

        To jest czesc tego, o czym tez mowilem - dla mnie ma to
        zalosny posmak takiego szlachetkowania z Pana Tadeusza.
        Ale przeciez, Polacy wybrali te "elyty" - dlaczego
        sytuacja wyglada prawie identycznie po kazdych paru
        latach nowego rzadu? Czy to nie jest tak, ze te "elyty"
        sa jak zwierciadlo spoleczenstwa i wlasciwie dobrze
        odbijaja przecietne myslenie i dozenia spoleczenstwa?

        Na ile n.p. w tym watazkowym zachowaniu politykow jest
        "demokracji" i "wolnosci slowa" a na ile prostactwa,
        obludy, zarobkowiczostwa, oszustwa... Takie same
        proporcje beda w spoleczenstwie.

        Pamietam jakas ostra dyskusje polityczna, w ktorej
        krytykowano "bez miary" jakiegos polityka za zalatwianie
        stanowisk dla znajomych/rodziny oraz inne przekrety
        finansowej natury - w pewnej chwili ktos zmienil temat i
        zwrocil uwage na aktualna szanse zarobku w transporcie
        dla miasta/gminy - prawie cala gromadka dyskutantow
        zaczela sie zastanawiac jakimi drogami i srodkami
        moznaby zalatwic dla siebie ten interes - znajomi,
        ktorzy pracuja w gminie, jak wysoka musi byc lapowka,
        jak znalezc dojscia przez rodzine etc...

        Dokladnie wszystkie te nielegalne sposoby, co do ktorych
        krytykowano polityka...


        > Wszyscy mówią o "lepperyźmie" ale nie wiem który
        > gorszy, ten z lewej czy ten z prawej strony? Jeżeli
        > przez 12 lat kroczyliśmy drogą do dobrobytu to ja
        > rzeczywiście jestem bardzo wielkim ignorantem,bo dla
        > mnie była to droga ciągłych kłótni, oskarżeń, walki o
        > stanowiska i własne ego, walki z lewicą nawet kosztem
        > dobra państwa.

        To jest odczucie powszechne - ale wnioski ktory
        spoleczenstwo wyciaga sa np: to wszystko jest szajs -
        nie bede chodzil na wybory (w znaczeniu: protestuje).
        Co to jest za protest? Oddanie wszystkich atutow
        potencjalnemu wrogowi?

        Zamiast oczyscic sytuacje - chowac glowe w piasek w
        nadziei, ze problem sie sam rozwiaze? A potem jeszcze
        bardziej narzekac, bo nie stalo sie to, co siedzialo mi
        w glowie, gdy ja chowalem w piasek?

        To i tak dobrze, ze przy tyj niewielkiej partycypacji
        spoleczenstwa w wyborach, wybrano Leppera - jako wyraz
        odrzucenia dzialan politycznych poprzednich "elyt".

        Co nie znaczy, ze wszystko co uczynily "elyty" w
        ostatnim rzadzie bylo zle. Chcialbym widziec
        jakikolwiek rzad "zachodni", ktory przeskoczylby takie
        trudne reformy w czasie jednej kadencji...

        > Ten naród jest gotów do największych nawet wyrzeczeń
        > ale tylko wtedy kiedy ma nadzieję, że mają one sens.
        > Teraz ta nadzieja została utracona i w interesie
        > wszystkich jest aby ją jak najszybciej odzyskać.

        To brzmi dla mnie nieprzekonywujaco. Polska ma tradycje
        porywow i wzlotow - ta tradycja pokutuje czaly czas -
        trudno nam sie wziac do prozaicznej roboty...

        > Polacy chcą pracować, ale chcą też za swoją pracę
        > otrzymywać godną płacę, taką aby mogli godnie żyć.

        Polacy musza sobie tutaj wypracowac warunki takiej pracy
        - nie oczekiwac jej o rzadu, ale wypracowac. Szukac
        mozliwosci nowego dzialania - zamiast tracic te
        nieprawdopodobne masy czasu na ogladaniu telewwizji...
        (mamy 2 miejsce w swiecie wzgledem spedzania czasu przed
        ekranem - po Amerykanach). Popatrz na wypowiedz Adama, o
        tym jak Belgom sie oplaca sprowadzac obornik z Polski...

        > Tragiczne jest to, że zawsze to co zostanie wywalczone
        > przez ten Naród,musi zostać zaprzepaszczone przez
        > elity rządzące, które w ciągłych kłótniach prowadzą
        > kraj na samo dno, zapominając o tych którzy im tę
        > władzę dali. Dzisiaj prawdziwi bohaterowie martwią się
        > jak przeżyć dzień jutrzejszy a pseudobohaterowie
        > brylują w mass mediach.

        Jak okiem siegnac po historii narodow, wszdzie wyglada
        to podobnie - sa ludzie od robienia rewolucji i sa
        ludzie od rzadzenia w czasie pokoju. Jak to wyglada w
        przypadku przejecia przez rewolucjonistow wladzy na
        dluzszy okres - mozna sobie zobaczyc n.p. na Kubie...

        Polacy dosc szybko i ostro reaguja na dyskusje
        polityczne prowadzopne na niskim poziomie - ale reaguja
        rownie ostra za jak i przeciw. Nadal brak jest
        wywazonych politykow, ktorzy potrafia pogodzic "Narod" z
        "Partia" (i naturalnie "Prywata").

        > Doskonale rozumiem Aleksandra Małachowskiego i jego
        > oburzenie. Przecież oni nie martwią się o pracę ani
        > kasę, partia nie pozwoli im głodować a partiom
        > my podatnicy.Dlatego łatwo powiedzieć komuś kto ma 40
        >lat albo zamężnej kobiecie, że są leniami bo kto ich
        >przyjmie do pracy?

        (Dominujaca)Wiekszosc ludzi mieszkajacych szczegolnie na
        wsi nie rusza sie z miejsca aby szukac pracy w innym
        rejonie. Moje pytanie na ten temat potraktowano w pewnej
        wsi dosc wrogo - jak to tutaj jest dom, ktory
        wybudowalem (lub tata albo mama) i ja mam stad
        wyjezdzac? Jeszcze dlugo nie... A wiec, ogolne
        oczekiwanie na to, ze praca kiedys przyjdzie do
        pracownika...

        Na samym koncu, co prawda, ale, przede wszystkim,
        chcialbym ci podziekowac za Twoj obszerny komentarz z
        szeregiem interesujacych wypowiedzi.

        Pozdrawiam
        Ogorek
        • Gość: Kir Re: Do Ogórka IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.01, 22:36
          Witam.Postaram odnieść się do wszystkich Twoich uwag bez cytowania fragmentów
          postu.Moim zdaniem elity wyalienowały się ze społeczeństwa i żyły inną
          rzeczywistością.Oczywiście nie wszyscy członkowie elit, ale ci stanowili
          mniejszość.To właśnie doprowadziło do tego,że większość zdecydowała głosować
          się na lewicę. Nazwano więc naród głupim, nie umiejącym korzystać z
          demokracji,przesiąkniętym "komuną".Tak mówią ci którzy temu narodowi powinni
          służyć, czy tak mówią ci którzy uważają,że to naród powinien im służyć? Kto w
          takim razie powinien być suwerenem?naród czy elity?W PRL-u też jakoś inaczej
          rozumiano demokrację. Czyżby naród za każdym razem musiał uczyć jej zasad elit?
          Może lepiej niech elity nauczą ich się same i zapoznają z Konstytucją, bo jej
          też nie znają,dobrze byłoby też gdyby nauczyły się dialogu,to nic trudnego,zwykli
          ludzie to potrafią.Kandydaci do Sejmu i Senatu godzili się na odpowiedzialność za
          kraj przed narodem.Nie równajmy tej odpowiedzialności z odpowiedzialnością
          zwykłego człowieka.Zwykły człowiek gdy narusza prawo działa na szkodę jednej lub
          kilkunastu osób i z reguły zawsze ponosi odpowiedzialność,poseł, senator,członek
          rządu może działać na szkodę całego narodu i z reguły nie ponosi żadnej
          odpowiedzialności (nawet politycznej).Ale czemu się dziwić skoro należy do elit.
          Łatwiej walczyć z "komuną",wspominać stare zasługi i żyć przeszłością niż
          odpowiadać na trudne wyzwania przyszłości.Rzeczywiście taka "Polska Kuba".Twój
          post nasunął mi takie porównanie,u nas od 1989r. ciągle przy władzy byli
          rewolucjoniści.Przecież najczęściej powtarzanym hasłem to była walka z komuną,
          a największym osiągnięciem ostatniej dekady: obalenie komunizmu. Na Kubie do
          dzisiaj mówi się o obaleniu kapitalizmu i pokonaniu USA.Tak,że mamy jeszcze trochę
          czasu. Dziwnym zrządzeniem losu historia gospodarki jest prawie podobna, nasza
          lepsza, ale to dopiero 12 lat a u nich już 42.Ja w kraju nie widzę żadnego wroga
          ani wrogiego ugrupowania,chyba,że ugrupowania faszyzujące,chociaż i je staram się
          zrozumieć.Nie słyszałem zdecydowanego głosu potępienia ich ze strony elit.
          Widocznie źle słuchałem.Jeżeli chodzi o reformy to Gierek też był "odważnym
          reformatorem",on też mówił że jego reformy były niezbędne i też nie znalazł
          uznania u ludzi.Upadł nie tylko premier,PZPR ale i cały system.Premier Buzek miał
          więcej szczęścia,czy prawica nie zdawała sobie z tego sprawy?, ale i komunizmu
          już nie ma od 12 lat.Polacy cały czas mówią co należy zmienić aby kraj lepiej
          funkcjonował,trzeba ich tylko słuchać.To jest to co nazywa się "narzekaniem"
          np.na złe przepisy utrudniające lub uniemożliwiające powstawanie,działanie
          i rozwój zakładom,spółkom,przedsiębiorczości itp.Przecież to nic innego jak
          postulat dokładnej analizy tych przepisów i nowelizacji prawa z uwzględnieniem
          tych uwag.Narzekanie na korupcję to konieczność wprowadzenia zewnętrznych
          mechanizmów kontrolnych w samorządach i administracji państw.itd.itp.Jednak tych
          głosów lepiej było nie słyszeć i wrzucić je do worka "malkontenctwa narodowego".
          Narodu tak naprawdę nikt nie słuchał,bo burzyło to obraz idealnego państwa
          o którym cały czas mówiono,idealnej polityki,wszystko co złe to "zaszłości
          starego systemu".Dla mnie to taktyka właśnie tamtego systemu.Zwykły człowiek nie
          jest w stanie wiele zrobić, państwo- tak,ponieważ ma odpowiednie instrumenty
          prawne.Dzisiaj i tak bardzo dużo robią organizacje i stowarzyszenia pozarządowe
          i pozaparlamentarne,czyli sami obywatele.Czemu biura poselskie,za utrzymanie
          których płacimy,nie miałyby stać się punktem podawczym inicjatyw obywatelskich do
          odpowiednich instytucji lub Sejmu a posłowie ich propagatorami?Czy wszystko co
          wymyśli zwykły obywatel musi być już z założenia głupsze od myśli posła? Tylko jak
          uświadomić to posłom?!Jak ktoś może prowadzić własną działalność jeżeli ma pustą
          kieszeń.Za co kupi niezbędne narzędzia i maszyny, uiści stosowne opłaty?Podobnie
          też wygląda sprawa w rolnictwie.Ratowałby ich kredyt długoterminowy o stałym,
          niskim procencie,z gwarancją,że nie zostanie zmieniony.W większości państw ludzie
          żyją na kredyt,dlaczego nie my? Mogłoby się to zmienić gdyby była gwarancja
          państwa i RPP,że cena zaciągniętego kredytu nie wzrośnie w przyszłości aby ludzie
          się go nie obawiali.Pamiętają przecież z przeszłości taki wzrost cen
          zaciągniętych kredytów, że niektórzy popełniali samobójstwa.To wszystko jest do
          zrobienia,trzeba tylko przestać walczyć a zacząć rozmawiać.Dlaczego więc
          ironicznie wszyscy mówią tylko o dawaniu. Dajmy tylko tym, którzy tej pomocy
          naprawdę potrzebują,gdyż są w kraju ludzie starzy i chorzy,są ludzie potrzebujący
          pomocy i od tych państwo nie może się odwrócić bo jest to jedna z podstawowych
          funkcji każdego państwa Należy tylko sprawdzać czy pieniądze przeznaczone na
          pomoc rzeczywiście trafiają do najbardziej potrzebujących.alej: czynsze gmin za
          wynajmowane lokale w większości miast i miasteczek są porównywalne do miast
          wojewódzkich. Na co przeznaczane są te pieniądze? na diety? pensje wójtów
          i burmistrzów? Jeżeli chodzi o wyjazdy,to dokąd mają wyjeżdżać ludzie ze wsi,
          kiedy w miastach i miasteczkach to samo: bezrobocie.Może i lepiej, że ich nie ma
          zbyt wielu w miastach, bo za co i gdzie by mieszkali? na dworcach? w melinach?
          w piwnicach? Z czego by żyli gdyby nie znaleźli pracy? Myślałeś nad tym, gdyby tak
          kilka albo kilkanaście tysięcy tych ludzi zdecydowało się wyruszyć do wielkich
          miast aby tam szukać pracy? Do tych ludzi trzeba iść i zaproponować im coś
          konkretnego,a może z nimi porozmawiać jak oni widzą swoją przyszłość.Przecież nie
          każdy z nich to Kalinowski.Nie przeczę że są lenie(ale czy tylko na wsi),są też
          tacy którzy siedzą pod sklepami czy w parkach i piją,ale czy to znaczy że wszyscy
          są takimi ludźmi? Skąd ta chęć do generalizowania? Sami budujemy obraz takiego
          marginalnego społeczeństwa a później dziwimy się,że tak nas postrzegają za
          granicą. Chociaż trzeba przyznać, że na początku lat 90-tych, podczas wyjazdów za
          granicę w poszukiwaniu pracy,szczególnie do Niemiec,niektórzy z nas zachowywali
          się prawie tak jak Rumuni swego czasu u nas.Co prawda był to niewielki procent
          Polaków,ale od czego są uogólnienia i umiejętne dozowanie strachu: co to będzie
          gdy Polska wejdzie do UE a Polacy znów "najadą" Niemcy aby pracować? Przecież
          robiliśmy to samo przez 12 lat, mówiąc o powrocie "komuny", oni zastąpili tylko
          słowo "komuna" słowem "Polak".Jak widać my komunizmu nareszcie się tak nie
          obawiamy ale oni polskich pracowników-tak.Nie wszyscy są też przebojowi, odważni,
          przedsiębiorczy. Gdyby tacy byli mielibyśmy idealne społeczeństwo. Niestety tak
          nie jest.Wybory-zachowanie się prawicy w Sejmie to tylko potwierdzenie tego, że
          mieli rację ci którzy nie głosowali,bo nawet w tak okrojonym składzie nie potrafi
          dogadać się między sobą a cóż dopiero mówić o rządzeniu.Premier Buzek też
          twierdzi, że państwo nie jest w stanie zapaści.Z wypowiedzi jakie słyszę to
          opozycja sejmowa również czeka co powie koalicja rządząca aby to poddać krytyce.
          Tylko po co czekać,czemu nie zgłaszać własnych pomysłów na naprawę
          Reczpospolitej? Czyżby dlatego,że łatwiej krytykować niż wymyślić coś mądrzejszego
          (a nas potępiają)? Jeżeli tak to wystarczy skorzystać z mojej propozycji
          o biurach, ale oni tego nie chcą bo i po co. Gdyby ludzie mieli pracę i w miarę
          normalne zarobki poradzili by sobie sami, nie dyskutowalibyśmy o moralności,
          etyce elit,narodowych wadach, bo nie byłoby ich widać. Państwo funkcjonowałoby
          w sposób normalny, zgodnie z konstytucyjnymi zasadami.Takie dyskusje bardziej
          potrzebne są politykom niż nam,tylko że oni nie chcą rozmawiać a my nie możemy
          ich do tego zmusić.Rozwiązywania problemów przez naród naprawdę się obawiam.
          Pozdrawiam
          Kir


          • Gość: Ogorek Ogorek do Kira IP: *.dip.t-dialin.net 29.10.01, 20:41
            Kir:
            )To jest to co nazywa sie "narzekaniem" np.na zle przepisy utrudniajace
            )lub uniemozliwiajace powstawanie,dzialanie i rozwój zakladom,spólkom,
            )przedsiebiorczosci itp.Przeciez to nic innego jak postulat dokladnej
            )analizy tych przepisów i nowelizacji prawa z uwzglednieniem tych uwag.
            )Przeciez to nic innego jak postulat dokladnej analizy tych przepisów i
            )nowelizacji prawa z uwzglednieniem tych uwag.

            Masz naturalnie racje. Problemem dla mnie jest "intensywnosc" (fanatyzm?)
            walki o "swoje zdanie" - co prowadzi (albo moze prowadzic?) do braku
            wlasciwego, konkretnego dzialania. Jak jest efekt tych wszystkich protestow?
            Lepper? Brak udzialu w wyborach jako protest?
            Brak jakby wspolnej bazy najwazniejszych wartosci dla spoleczenstwa.
            Na przyklad, Niemcy traktuja potrzebe dobrej organizacji i struktur
            dzialanosci bardzo powaznie -jest to dla nich cos, co (prawie) kazdy
            Niemiec rozumie i z czym sie (wrecz bezwzglednie) zgadza. Co jest wspolna
            baza Polakow? Wydaje mi sie ze jej (tradycyjnie?) nie ma. Kazdy ciagnie w
            swoja strone - jednosc przychodzi tylko w sytuacjach takich jak wojna,
            okupant etc. Nam potrzeba wspolnych wartosci takze w czasach pokoju.

            Kir:
            )Narzekanie na korupcje to koniecznosc wprowadzenia zewnetrznych
            )mechanizmów kontrolnych w samorzadach i administracji panstw.itd.itp.Jednak
            )tych glosów lepiej bylo nie slyszec i wrzucic je do worka "malkontenctwa
            )narodowego". Narodu tak naprawde nikt nie sluchal,bo burzylo to obraz
            )idealnego panstwa o którym caly czas mówiono,idealnej polityki,wszystko co zle
            )to "zaszlosci starego systemu".Dla mnie to taktyka wlasnie tamtego
            )systemu.Zwykly czlowiek nie jest w stanie wiele zrobic, panstwo- tak,poniewaz
            )ma odpowiednie instrumenty prawne.

            Jestem za "narzekaniem" jezeli prowadzi do "cywilizowanego" dzialania.
            Naturalnie, ze krytyka jest potrzebna - ale wydaje mi sie, ze jest on zbyt
            powierzchowna i zbyt tylko po to aby slownie "przylac" a takze sluzy ona jako
            usprawiedliwienie, zeby wlasnie NIC NIE ROBIC. W efekcie krytyka jest
            wykorzystywana przez czesto watpliwe organizacje/partie, na ktore glosuje czesc
            ludzi (nazwijmy ich "swiadomi politycznie"). Bo i tak nie ma alternatywy.
            Ludzie nie protestuje bezposrednio u politykow na ktorych glosowali, lecz ten
            protest "wrze", ale jego owocem nie jest szybki i bezposredni nacisk na
            wybranych politykow - lecz " wieczorne rozmowy Polakow" - ja jestem za krytyka,
            jezeli prowadzi do bezposredniego nacisku na wybrane wladze. Dlatego nie
            zgadzam sie z Twoim zdaniem, ze "Zwykly czlowiek nie jest w stanie wiele
            zrobic" - on nic nie robie, bo jest za wygodny - woli pie..lic o "durnych
            politykach" - ale to juz jest wszystko... az do momentu, gdy kolejna grupa
            polityczna wykorzysta jego krytyke, aby dojsc do wladzy - ale realizowac
            postulaty tych "krytykow" na pewno nie bedzie...

            Kir:
            )Dzisiaj i tak bardzo duzo robia organizacje i stowarzyszenia pozarzadowe
            )i pozaparlamentarne,czyli sami obywatele.

            Moim zdaniem, robia za malo. Organizacje - ale przede wszystkim obywatele -
            Polacy powinni sie wiecej angazowac politycznie - to angazowanie sie obecnie
            konczy sie na dosc emocjonalnych dyskusjach w kregu znajomych. To jest naprawde
            za malo.

            )Czemu biura poselskie,za utrzymanie których placimy,nie mialyby stac sie
            )punktem podawczym inicjatyw obywatelskich do odpowiednich instytucji lub Sejmu
            )a poslowie ich propagatorami?Czy wszystko co
            )wymysli zwykly obywatel musi byc juz z zalozenia glupsze od mysli posla? Tylko
            )jak uswiadomic to poslom?!

            Nalezy rozmawiac z poslami - ten dialog nie istnieje - jest tylko (jak
            wspomnialem) "wieczorne gadanie Polakow" miedzy soba - a nie z poslami...
            Nie nalezy dyskutowac z poslami, tylko wymagac spelnienia postulatow, ktory
            doprowadzily poslow do sprawowania wladzy. Biura poselskie musza wyrazac
            to co chca wyborcy - chyba, ze wyborcy sie kryguja z poinformowaniem
            poslow jak "trzymac" - a zamiast tego, prowadza dlugie i ostre dyskusje
            jak to wszyscy kradna i lobuzuja a przede wszystki przez nich wybrani
            "przedstawiciele" wladzy...- te dyskusje naturalnie w rodzinnym kregu lub wsrod
            znajomych - bez zadnych konkretnych efektow - przynajmnie krotki list, jeden
            telefon, zadanie rozmowy z poslem, itd.

            )Ratowalby ich kredyt dlugoterminowy o stalym, niskim procencie,z gwarancja,ze
            )nie zostanie zmieniony.W wiekszosci panstw ludzie zyja na kredyt,dlaczego nie
            )my?

            Tutaj jest duzo roznych teorii. Jedno jest pewne - ryzyko, ktore sie wiaze ze
            zmian koniunkury, nigdy nie zniknie - co w konsekwencji moze ZAWSZE prowadzic
            do katastrofy (czyli niewyplacalnosci). To wlasnie mozesz zobaczyc w wielu
            krajach (jeden pies jakich..). Moze niekoniecznie w wielu krajach naglosnia
            sie te w sumie prywatne a takze firmwe katastrofy. Kto wie, ze w ciagu ostatnich
            miesiecy liczba bankrupcji w Niemczech wynosci 200% sytuacji przed rokiem?
            Ja bym z tymi kredytami uwazal. Jezeli sie dobrze znam na finansach i potrafie
            kredyt splacic - to nie widze zadnych problemow. Ale czesto widze podejscie
            do kredytow jako do kolejnej wyplaty... Przyklady na to mam w swojej wlasnej
            rodzinie.

            )Do tych ludzi trzeba isc i zaproponowac im cos konkretnego,a moze z nimi
            )porozmawiac jak oni widza swoja przyszlosc.

            Nie ma zgody - to sa dorosli ludzie - musza podejsc do rzeczywistosci o
            wlasnych silach. Takie opuszczanie sie na panstwo jest efektem "sojalistycznej"
            historii - powtarzam to co juz w jakims poscie powiedzialem: bo przyjda inni
            i "pomimo trudnosci" dadza sobie rade. Jak wiesz - nawet podczas czasow komuny
            mozna bylo w niektorych miasteczkach slaskich zauwazyc drastyczne roznice:
            po jednej stronie rzeki ladne zadbane domki i ogrody a po drugiej stronie rzeki
            rozwalajace sie rudery, zablocone i zagnojone podworza etc... Moznaby nawet
            powiedziec, ze te ladne, zadbane domki nalezaly wowczas do mniejszosci wrecz
            "uciskanej"...

            )Nie przecze ze sa lenie(ale czy tylko na wsi),sa tez tacy którzy siedza pod
            )sklepami czy w parkach i pija,ale czy to znaczy ze wszyscy sa takimi ludzmi

            Nie przecze, ze procent "leni", ktorych mozna kiedys bylo wrecz wlasnymi oczyma
            zauwazyc - dosc wyraznie zmalal. Ale nadal jest o duzo za duzy. Powiedz mi
            co by sie dzialo, gdybysmy mieli takie socjalne zaplecze jakie istnieje jeszcze
            w niektorych krajach zachodnich? Kto by jeszcze w ogole szukal pracy?
            Idioci? Przeciez mozna czas spedzic o ile przyjemniej? n.p.przed telewizorem...

            )Skad ta chec do generalizowania? Sami budujemy obraz takiego
            )marginalnego spoleczenstwa a pózniej dziwimy sie,ze tak nas postrzegaja za
            )granica.

            Masz racje. Winnismy to zmienic - moze jest to tez czesc wychowania lub
            ksztalcenia przez rodzime szkoly? Ktore ucza wyklepania formulek, a nie
            zdyscyplinowanego wystepowania z wlasna opinia? I jej obrona?

            )Tylko po co czekac,czemu nie zglaszac wlasnych pomyslów na naprawe
            )Reczpospolitej? Czyzby dlatego,ze latwiej krytykowac niz wymyslic cos
            )madrzejszego (a nas potepiaja)? Jezeli tak to wystarczy skorzystac z mojej
            )propozycji o biurach, ale oni tego nie chca bo i po co.

            Zgoda - a zglaszac je trzeba do politykow na ktorych sie glosowalo. I naturalnie
            kontrolowac wypelnienie postulatow.

            )Gdyby ludzie mieli prace i w miare
            )normalne zarobki poradzili by sobie sami, nie dyskutowalibysmy o moralnosci,
            )etyce elit,narodowych wadach, bo nie byloby ich widac. Panstwo funkcjonowaloby
            )w sposób normalny, zgodnie z konstytucyjnymi zasadami.Takie dyskusje bardziej
            )potrzebne sa politykom niz nam,tylko ze oni nie chca rozmawiac a my nie mozemy
            )ich do tego zmusic.Rozwiazywania problemów przez naród naprawde sie obawiam.

            Widzisz, ta ostatnia kwestia ilustuje jak wyglada myslenie w kraju.
            Punkt 1: gdybym lepiej zarabial... - moja odpowiedz - wytworz sobie warunki,
            w ktorych bedziesz lepiej zarabial - n.p. znajomosc 2-3 jezykow, dobre studia,
            planowanie kariery, szukanie mozliw
            • Gość: Ogorek Re: Ogorek do Kira - czesc 2 IP: *.dip.t-dialin.net 29.10.01, 20:52

              Widzisz, ta ostatnia kwestia ilustuje jak wyglada myslenie w kraju.
              Punkt 1: gdybym lepiej zarabial... - moja odpowiedz - wytworz sobie warunki,
              w ktorych bedziesz lepiej zarabial - n.p. znajomosc 2-3 jezykow, dobre studia,
              planowanie kariery, szukanie mozliwosci w kraju i za granica, szukacie pracy
              takze wowczas, gdy jest 7,5 kilometrow dalej niz szukales do tej pory...etc.
              ale na pewno NIE CZEKANIE AZ PANSTWO CIE POPROWADZI NA PASKU DO SUKCESU

              Punkt 2: takie dyskusje nie zwala sie na politykow - bo wowczas politycy
              traca kontakt ze spoleczenstwem i zaczyna sie balanga... Dlatego dla mnie
              jest OK, jezeli sie na ten temat dyskutuje, tylko mi takze chodzi o efekty -
              nacisk na polityke - samodzielnie, poprzez grupy nacisku, przez kolo gospodyn
              wiejskich itp. To zaczy - dochodzenie do dzialania, ktore jest "wydyskutowane".
              - czyli dochodzenie do pewnej "jednosci".

              Jak pewnie zauwazyles z moich wypowiedzi - potytyczny kolor jest mi troche
              obojetny - szukam profesjonalizmu politycznego nie tylko u politykow ale takze
              w spoleczenstwie. Jestem zdania, ze jestesmy Bogu, ktory dal nam kolejna szanse
              na niepodleglosc i niezaleznosc - w ramach istniejacych mozliwosci cos winni.
              To cos jest dla mnie swiadome podejscie do polityki: nie chowanie glowy w
              piasek, gdy kolejny (ktory z kolei?) rzad nie spelnich moich wyobrazen, nie
              zapienianie sie z nienawisci, gdy u wladzy sa politycy o kolorach i wyznaniach,
              ktorych nie lubimy, nie upieranie sie przy mniej znaczacych politycznie
              punktach (typowa prywata gubiaca cale pokolenia Polakow), ale szukanie
              wspolnych postulatow do przeforsowania politycznego dla dobra OGOLU. Wiara, ze
              WSZYSTKO mozemy zmienic i ulepszyc - bo przeciez jest to prawda.

              Kir, dziekuje za szczery komentarz

              Ogorek
              • Gość: Kir Re: Kir do Ogórka IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.01, 23:00
                Ogórek:
                )Problemem dla mnie jest "intensywnosc" (fanatyzm?), walki o "swoje zdanie" - co
                )prowadzi (albo moze prowadzic?)
                )do braku wlasciwego, konkretnego dzialania. Jaki jest efekt tych wszystkich
                )protestow? Lepper? Brak udzialu w wyborach jako protest? Brak jakby wspolnej
                )bazy najwazniejszych wartosci dla spoleczenstwa

                Nie, tak reagują ludzie, którzy uważają, że ich nikt nie słucha.Popatrz na jak
                zachowuje się człowiek, kiedy wydaje mu się, że nikt nie zwraca na niego uwagi
                a on chciałby aby wszyscy go słuchali.W końcu zacznie krzyczeć.Czasami więc
                wystarczy posłuchać a kiedy opadną emocje porozmawiać. Rzeczywiście trudno
                rozmawiać kiedy dwie strony stosują przemoc, każde ustępstwo wtedy traktowane
                jest jako zwycięstwo.Takiego dialogu nauczyliśmy się.Nie dziwmy się więc skąd
                tyle roszczeń i szantażu i dlaczego wygrywają politycy "siłowi".Piszesz o braku
                właściwego działania? ale czyż ten zarzut nie dotyczy właśnie władzy wykonawczej?
                Dlaczego cały czas przyjmujesz, że brak udziału w wyborach to był protest, a nie,
                że ludzie po prostu nie mieli na kogo głosować? Rzeczywiście wartości uległy
                dewaluacji, ale to już nie z winy ludzi.Dlatego mówię, że najpierw trzeba
                odbudować zaufanie do rządzących, bez niego nikt nie ruszy z miejsca.Ludzie muszą
                uwierzyć państwu.Kto targa tym narodem we wszystkie strony? nie wiem czy tego nie
                widzisz czy też nie chcesz widzieć?. Komu mają wierzyć skoro jedni mówią o
                katastrofie finansów a drudzy, że to nieprawda, jedni mówią o trudnym okresie dla
                kraju a drudzy, że mają sposoby aby temu już zapobiec i to w sposób bezbolesny.
                Oczywiście część uwierzy jednym a część drugim, z pewnością nie będą
                współdziałać.Może tylko w jednym kierunku-destabilizacji państwa.Jeżeli to ma być
                działanie dla dobra Polski i motywować obywatela do działania, to rzeczywiście
                bardzo różnie ta Ojczyzna i te wartości są rozumiane. W sprawach istotnych
                i oczywistych nie może być sporów.

                Ogórek:
                )Moim zdaniem, robią za malo. Organizacje - ale przede wszystkim obywatele.Polacy
                )powinni sie wiecej angazowac
                )politycznie -

                Nie zgadzam się, odwalają kawał dobrej roboty za państwo.Wystarczy przejrzeć
                tylko te, które mają strony internetowe. Przecież gdyby nie było tych organizacji
                i stowarzyszeń obywatel byłby pozostawiony sam na sam z całym aparatem państwowym
                i wszystkimi jego ułomnościami a także bezdusznością urzędników i skłonnościami
                niektórych do wykorzystywania swoich stanowisk.Zaangażowanie polityczne?widocznie
                nie ma takiej partii politycznej,która byłaby w stanie wykorzystać ten potencjał,
                który drzemie w narodzie.Polacy przestali wierzyć politykom?czy politycy powinni
                się zmienić?Domyślam się jak odpowiesz, więc pozwolę się nie zgodzić: jedno i
                drugie.Zmiana sposobu myślenia musi nastąpić po jednej i drugiej stronie.Jednak
                by mogło to nastąpić należy zająć się edukacją zarówno polityczną jak
                i samorządową

                Ogórek:
                )Nie ma zgody - to sa dorosli ludzie - musza podejsc do rzeczywistosci o wlasnych
                )silach. Takie opuszczanie sie na panstwo )jest efektem "sojalistycznej" historii

                Rzeczywiście,tutaj się różnimy.To nie jest żadne opuszczenie się tych ludzi na
                państwo.Wieś po prostu zestarzała się.Ci co mogli wyjechali, pozostali ludzie
                albo bez wykształcenia albo z wykształceniem rolniczym.Na wsi rzeczywiście
                wyczuwa się stan apatii.Ludzie którzy mają własne maszyny jakoś funkcjonują,
                pozostali zdani są na usługodawców.Ceny usług są tak wysokie, że nie zawsze
                starcza im zbiorów (jeżeli je sprzedadzą) na ich opłacenie.Gospodarstwo to nie
                działka ale mała firma,śmiesznym wydaje się pogląd,że można wziąć łopatę i grabie
                i wszystko zrobić samemu.Muszą też jeszcze z czegoś żyć.Budynki się walą bo nie
                mają za co ich remontować.Druga sprawa: to nie jest obraz typowy tylko dla
                Polski, znajdziesz go też w bogatych państwach zachodnich.Tylko, że u nas są to
                zewnętrzne objawy negatywnego zjawiska."Socjalistyczna" historia to małe
                gospodarstwa rolne i PGR-y.To właśnie ta ziemia jest niewykorzystana. Na problem
                wsi nie można patrzeć tylko z perspektywy Śląska i pojedynczych wiosek czy
                gospodarstw, ale z perspektywy całej Polski.Jest chyba różnica problemów Ściany
                Wschodniej i Śląska?Chyba że chcemy wytłumaczyć nieudolność rządzących wówczas
                Twój sposób argumentowania jest wprost idealny.Oby nie wykorzystał go tylko
                obecny rząd.Nie jest to złośliwość z mojej strony, chodzi mi tylko o to,że
                ludziom tym trzeba stworzyć jakąś alternatywę np.tworzenie na terenach gdzie
                kiedyś była jedynie produkcja rolna, przemysłu przetwórczego poprzez
                korzystniejsze warunki inwestowania.Będą inwestorzy ruszy też i produkcja.Zresztą
                wszystkie opcje polityczne mówią o rozwiązaniu problemu wsi, niech więc wcielają
                w życie swoje pomysły. Dlaczego żadna z partii nie powiedziała tym ludziom prawdy
                (i to od tylu lat) tylko każda mamiła ich obietnicami, a Ty masz pretensje że
                czekają? Ja przyznam szczerze w życiu nie chciałbym prowadzić gospodarstwa
                rolnego i żyć tylko z tych dochodów.Ale, mam pomysł: a gdyby tak z bezrobotnych
                wybrać chętnych, którzy założyliby spółki z rolnikami i razem prowadzili te
                podupadające gospodarstwa.To nie żart, państwo mogłoby tylko uprościć procedury
                związane z działalnością takich spółek. Oczywiście tam, gdzie zjawisko to nie ma
                takich dużych rozmiarów powinny zająć się nim społeczności lokalne.
                To zdecydowanie popieram, bo jest to ich problem a nie państwa.Po to stworzono
                samorządy.

                Ogórek:
                )Widzisz, ta ostatnia kwestia ilustuje jak wyglada myslenie w kraju.
                )Punkt 1: gdybym lepiej zarabial... - moja odpowiedz - wytworz sobie warunki, w
                )ktorych bedziesz lepiej zarabial - n.p.znajomosc 2-3 jezykow, dobre studia,
                )planowanie kariery, szukanie mozliwosci w kraju i za granica, szukacie pracy
                )takze wowczas, gdy jest 7,5 kilometrow dalej niz szukales do tej pory...etc. ale
                )na pewno NIE CZEKANIE AZ PANSTWO CIE POPROWADZI NA PASKU DO SUKCESU

                To co piszesz skierowane jest do ludzi młodych wchodzących dopiero w dorosłe
                życie. Dzisiaj powinno być to dla nich całkowicie naturalne, jeżeli nie będą się
                rozwijać i inwestować w siebie nie mają co liczyć na pomoc państwa i sukces.
                Powinni więc wykorzystać wszystkie możliwości jakie daje im państwo.Bardzo ważne
                zadanie w takim przygotowaniu do życia spoczywa na rodzicach, to jest chociażby
                sprawa konieczności zapracowania na wakacje a nie dania pieniędzy.Konieczność
                znalezienia sobie zajęcia i samej pracy pozwala na nabycie szeregu przydatnych
                później cech.Z dobrymi studiami już gorzej,albo zasobna kieszeń rodziców albo
                dużo samozaparcia, wyrzeczeń i samodzielności.Tutaj na państwo z pewnością nikt
                nie liczy. Osobom tym już nie trzeba tłumaczyć jak i gdzie mają szukać pracy.
                Osobiście wolałbym aby zdolni i wykształceni Polacy pozostawali w kraju, ale to
                już zależy od państwa.Z młodymi ludźmi raczej nie ma problemów, są ciekawi
                świata, szukają nowych wyzwań, są jeszcze pełni enrgii.Cały świat należy do nich,
                i tak powinno być.Państwo przede wszystkim powinno myśleć o nich.Politycy też,
                ale nie jak o maszynkach do głosowania.Jednak społeczeństwo to nie tylko oni,są
                też ludzie dla których na naukę jest już za późno albo jest ona wręcz niemożliwa.
                Rodziny wielodzietne utrzymujące się tylko z pensji męża lub żony, najczęściej
                jest to mąż gdyż żona musi opiekować się dziećmi. Dobrze jeżeli oboje mogą
                pracować,bo dzieci są już na tyle duże, że nie wymagają opieki.Ci ludzie nie
                rozmawiają o polityce, mają inne problemy.Dla wielu sukcesem jest znalezienie
                pracy i naprawdę jeżdżą za nią gdzie się da.Dlaczego o tych ludziach zapominasz?
                czyżbyś naprawdę nigdy np.będąc w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu nie spotkał
                górala, Ślązaka albo śpiewnie zaciągającego człowieka ze wschodnich rejonów
                Polski? A w Niemczech mało jest Polaków: tych którzy tam zostali, tych którzy tam
                pracują legalnie i tych na czarno? A w Czechach? Oni
                • Gość: Ogorek Re: Ogórek do Kira IP: *.dip.t-dialin.net 01.11.01, 20:18
                  Kir:
                  >Piszesz o braku wlasciwego dzialania? ale czyz ten zarzut nie dotyczy wlasnie
                  >wladzy wykonawczej?

                  Jestem zdania, ze kazda niekontrolowana wladza wykonawcza bedzie robic
                  przewaly. Albo trwac w bezruchu. Trzeba nowych przyzwyczajen - n.p. takiego, ze
                  trzeba kontrolowac wladze/partie/stowarzyszenia etc.

                  Kir:
                  >Dlaczego caly czas przyjmujesz, ze brak udzialu w wyborach to byl protest, a
                  >nie, ze ludzie po prostu nie mieli na kogo glosowac? Rzeczywiscie wartosci
                  >ulegly dewaluacji, ale to juz nie z winy ludzi.

                  W Niemczech widzi sie na kazdych wyborach mase starych ludzi - emerytow. Oni
                  maja za soba taka faze, kiedy moze nie chcialo im sie glosowac, bo nie bylo na
                  kogo... Brak udzialu w wyborach nie mozna niczym tlumaczyc - jak tylko brakiem
                  odpowiedzialnosci.

                  Kir:
                  >Zaangazowanie polityczne?widocznie nie ma takiej partii politycznej,która
                  >bylaby w stanie wykorzystac ten potencjal, który drzemie w narodzie.

                  Mam wrazenie, ze ludzie czekaja na zaproszenie do udzialu w pracy politycznej.
                  Takie zaproszenie nigdy nie przyjdzie. Trzeba walczyc o wlasne przekonania -
                  poza domowym stolem...

                  Kir:
                  >Polacy przestali wierzyc politykom?czy politycy powinni
                  >sie zmienic?Domyslam sie jak odpowiesz, wiec pozwole sie nie zgodzic: jedno i
                  >drugie.

                  Powinno sie zmienic politykow. Nie ma ludzi niezastapionych. Najsmieszniej jest
                  z tymi, ktorzy sie uwazaja za niezastapionych... bo zwykle wszystko funkcjonuje
                  znacznie lepiej bez nich - i sami to potem zauwazaja...

                  Kir:
                  >To nie jest zadne opuszczenie sie tych ludzi na
                  >panstwo.Wies po prostu zestarzala sie.Ci co mogli wyjechali, pozostali ludzie
                  >albo bez wyksztalcenia albo z wyksztalceniem rolniczym.Na wsi rzeczywiscie
                  >wyczuwa sie stan apatii.Ludzie którzy maja wlasne maszyny jakos funkcjonuja,
                  >pozostali zdani sa na uslugodawców.Ceny uslug sa tak wysokie, ze nie zawsze
                  >starcza im zbiorów (jezeli je sprzedadza) na ich oplacenie.Gospodarstwo to nie
                  >dzialka ale mala firma,smiesznym wydaje sie poglad,ze mozna wziac lopate i
                  >grabie i wszystko zrobic samemu.Musza tez jeszcze z czegos zyc.Budynki sie
                  >wala bo nie maja za co ich remontowac.

                  Strasznie duzo warunkow - dla mnie jest jeden istotny - zmiana pogladow na
                  swiat, gospodarke, role wsi, role w ogole, etc. To nie warunki objektywne,
                  tylko swiatopoglody wsi tworza marazm.

                  Zgadzam sie, ze nie da rady wszystkiego zrobic samemu. Ale czy ktos zabrania sie
                  jednoczyc, podejmowac wspolne akcje etc. Znam na wsi domu, w ktorych telewizja
                  leci jakies 18-20 godzin na dobe. Tutaj wysiadaja nawet Amerykanie.
                  A na podworzu nielad i brud.

                  Kir:
                  >Druga sprawa: to nie jest obraz typowy tylko dla Polski, znajdziesz go tez w
                  >bogatych panstwach zachodnich.

                  Gdzie? A nawet gdyby znalazlbys pare przykladow zasadniczym pytaniem jest
                  wielkosc danego zjawiska. Zarowno w Chicago jak i w Londynie zdarzaja
                  sie zabojstwa - nie boje sie chodzic po Londynie nocami nawet w dosc
                  egzotycznych dzielnicach - w okolice uniwersytetu Chicago nawet w bialy dzien
                  nie bardzo mnie ciagnie...

                  Kir:
                  > Na problem wsi nie mozna patrzec tylko z perspektywy Slaska i pojedynczych
                  >wiosek czy gospodarstw, ale z perspektywy calej Polski.Jest chyba róznica
                  >problemów Sciany Wschodniej i Slaska?Chyba ze chcemy wytlumaczyc nieudolnosc
                  >rzadzacych wówczas Twój sposób argumentowania jest wprost idealny.Oby nie
                  >wykorzystal go tylko obecny rzad.Nie jest to zlosliwosc z mojej strony, chodzi
                  >mi tylko o to,ze ludziom tym trzeba stworzyc jakas alternatywe np.tworzenie na
                  >terenach gdzie kiedys byla jedynie produkcja rolna, przemyslu przetwórczego
                  >poprzez korzystniejsze warunki inwestowania.

                  Masz naturalnie racje - ale nadal czuje sie w tym biernosc i oczekiwanie na
                  rozwiazania rzadu. U USA sa regiony, ktore bardzo zle akceptuja wszelkie
                  propozycje i dzialania rzadu - sa zdania, ze wszystko sami daleko lepiej zrobia.
                  Sami... sami... wlasnymi lapkami, wlasnymi glowami - bez rozpadania sie
                  na czynniki pierwsze juz przy najmniejszych klopotach...

                  Kir:
                  >(Mlodzi) Powinni wiec wykorzystac wszystkie mozliwosci jakie daje im
                  >panstwo.Bardzo wazne zadanie w takim przygotowaniu do zycia spoczywa na
                  >rodzicach, to jest chociazby sprawa koniecznosci zapracowania na wakacje a nie
                  >dania pieniedzy.Koniecznosc znalezienia sobie zajecia i samej pracy pozwala na
                  >nabycie szeregu przydatnych pózniej cech.

                  NO wlasnie! Sam na pewno znasz mase rodzin, gdzie papa i mama (ale przede
                  wszystkim mama) upupiaja dziecko do okolo 30-38 roku zycia - z bardzo
                  interesujacym efektem, ze taki 40 letni dzieciak nie bardzo sie moze mierzyc z
                  16-18 letnim bekartem rodem z "dzikiego" zachodu. To zjawisko niewyrosnietej
                  mlodziezy w srednim wieku wydaje mi sie byc dosc masowym - bardzo kiepska cecha
                  naszego spoleczenstwa.
                  Powody to jakies dziwne wychowanie w rodzinie (w celu, zeby klient nigdy nie
                  dorosl to zycia) a takze wychowanie w szkole - gdzie nikt nie traktuje mlodych
                  jako odpowiedzialnych i wartych szacunku ludzi. Dla porownania - od 18 roku
                  zycia nauczyciel w takim szwabskim liceum zwraca sie do uczniow per Pan/Pani...

                  Kir:
                  >Jednak spoleczenstwo to nie tylko oni,sa tez ludzie dla których na nauke jest
                  >juz za pózno albo jest ona wrecz niemozliwa.

                  Ile oni maja lat, ze na nauke jest dla nich za pozno? Czy to nie jest tak
                  naprawde kwestia nastawienia?

                  Kir:
                  >Dla wielu sukcesem jest znalezienie pracy i naprawde jezdza za nia gdzie sie
                  >da. Dlaczego o tych ludziach zapominasz? czyzbys naprawde nigdy np.bedac w
                  >Warszawie, Wroclawiu, Poznaniu nie spotkal górala, Slazaka albo spiewnie
                  >zaciagajacego czlowieka ze wschodnich rejonów Polski? A w Niemczech malo jest
                  >Polaków: tych którzy tam zostali, tych którzy tam pracuja legalnie i tych na c
                  >czarno? A w Czechach?

                  Zgadza sie co do wyjazdow ludzi zagranice. Ale zjawisko szukania pracy w innych
                  rejonach kraju jest naprawde jeszcze marginalne. Fakt, ze znajde pare osob,
                  ktore to zrobily, jest tylko potwierdzeniem reguly.

                  Nie chodzi mi o to zeby wszyscy wyjechali ze wsi do miast - chodzi mi o to, ze
                  na wsi widze (u starych i mlodych) bierna postawe wzgledem zycia. Jezeli oni
                  (rzad, wladze) wreszcie cos zalatwia (dadza pieniadze, znajda prace, etc) to
                  jest to dobrze, kazdy inny przypadek jest zly...

                  Dzieki za dyskusje.

                  Ogorek
    • fnoll Re: nie ojczyzna a matkowizna raczej 22.10.01, 02:56
      w zwiazku z szerzacym sie kryzysem ojcostwa (gdzie sa ojcowie z tamtych lat?
      gdzie przewodnicy i autorytety?) ciezar wychowania dziecka spada zwykle w
      90% na matke - tak wygladaly uklady w rodzinach wiekszosci moich znajomych

      na poziomie rodziny zwykle matki rzadza

      zatem kraj naszego dziecinstwa to dzis matkowizna, kraj gdzie wychowaly nas
      nasze zapracowane matki

      to kolejny powod dla ktorego "ojczyzna" staje sie pustym slowem

      wybierzmy jeszcze kobiecy parlament, skoncza sie wasnie

      i bedzie jak u mamy

      :-))))))))))
      • Gość: objektyw Re: nie ojczyzna a matkowizna raczej IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.01, 23:38
        fnoll napisał(a):

        >
        >
        >
        >
        > wybierzmy jeszcze kobiecy parlament, skoncza sie wasnie
        >
        > i bedzie jak u mamy
        >
        Nie będzie jak u mamy - będzie jak w maglu, zaręczam.

    • Gość: GMR Re: Ojczyzna to puste slowo... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 28.10.01, 20:21
      Powiedz to Żydom . Z miejsca cię zlinczują za takie opinie!
    • Gość: jolka Re: Ojczyzna to puste slowo... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.01, 20:46
      Ojczyzna : to jest tam, gdzie chciałoby się umrzeć.
    • Gość: kagan Re: Ojczyzna to puste slowo... IP: *.vic.bigpond.net.au 29.10.01, 02:59
      W pewnym sensie TAK!
      Ja uwazam, ze wazne jest NIE to, aby Polacy rzadzili w Polsce,
      ale aby Polakom bylo dobrze w Polsce.
      A to, niestety, dwie rozne sprawy...
      Pozdrawiam
      Von Kaganoff
      • Gość: Ogorek Re: Ojczyzna to puste slowo... IP: *.dip.t-dialin.net 29.10.01, 21:12
        Gość portalu: kagan napisał(a):

        > W pewnym sensie TAK!
        > Ja uwazam, ze wazne jest NIE to, aby Polacy rzadzili w Polsce,
        > ale aby Polakom bylo dobrze w Polsce.
        > A to, niestety, dwie rozne sprawy...
        > Pozdrawiam
        > Von Kaganoff

        LK, mysle, ze mozna obie te rzeczy spokojnie pogodzic.
        Ale zgadzam sie, ze ze ten proces nalezy ropzpoczac od podstaw.

        Ogorkoff (bez Von)
        • Gość: KAT Re: Ojczyzna to puste slowo... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.01, 21:35
          Przeczytałem to co napisałeś! Jest dobre,ale nie dobre myśląc ,że coś jest
          dobre bo popierające kogoś lub coś .Jest dobre bo czuć z tego dobro.Wielu
          myśli ,że jestem zły ale moja xywa jest dla zlych i szkodzących Polsce (tak jak
          ja uważam,Cha,Cha).Podoba mi się twój tok rozumowania.Dla mnie ojczyzna to też
          Pan Tadeusz, mój dziadek został wywieziony na sybir ,moja babka
          ślązaczka ,ktora rzykała za niego bo go komuniści katowali,to wielki skrót.
          Teraz rządzą komuniści ,niech się wyspowiadają.Jak to zrobią ,bedzie zgoda!!!!
        • mkrawczyk Re: Ojczyzna to puste slowo... 31.10.01, 02:42
          Gość portalu: Ogorek napisał(a):

          Gość portalu: kagan napisał(a): W pewnym sensie TAK! Ja uwazam, ze wazne jest NIE to, aby Polacy
          rzadzili w Polsce, ale aby Polakom bylo dobrze w Polsce. A to, niestety, dwie rozne sprawy...

          > LK, mysle, ze mozna obie te rzeczy spokojnie pogodzic.
          > Ale zgadzam sie, ze ze ten proces nalezy ropzpoczac od podstaw.
          > Ogorkoff (bez Von)

          LK: OK, powiedzmy wiec, ze
          NAJLEPIEJ jak w Polsce rzadza Polacy i znakomitej wiekszosci Polakow jest dobrze (marzenia...).
          DA SIE WYTRZYMAC jak w Polsce rzadza obcy, ale i tak znakomitej wiekszosci Polakow jest dobrze (oby
          tak przynajmniej bylo...).
          N I E DA SIE WYTRZYMAC jak w Polsce rzadza obcy, a znakomitej wiekszosci Polakow jest ZLE, czyli w
          obecnej sytuacji...
          Pozdrowienia dla de Ogorkoffa od von Kaganoffa...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka