annaz02
08.01.03, 16:37
O dyrektorze generalnym FOZZ Grzegorzu Żemku krążyły opinie, że podejmował
działania niezgodne z zasadami uczciwości bankowca - zeznał przed sądem były
członek Rady Nadzorczej FOZZ. Jan Wołoszyn mówił wczoraj, że był chyba jedyną
osoba, która zgłaszała wątpliwości co do funkcjonowania Funduszu już w 1989 r.
Zeznając wczoraj przed Sądem Okręgowym jako świadek w procesie oskarżonych w
aferze FOZZ, Jan Wołoszyn stwierdził, że w organizowaniu Funduszu nie
odpowiadało mu wiele rozwiązań.
- Dlaczego dyrektora generalnego powoływał minister finansów, a nie Rada
Nadzorcza, dlaczego mianowany dyrektor miał tak duże uprawnienia? - pytał
Wołoszyn. Dodał, że pozostali członkowie Rady długo nie mieli podobnych
wątpliwości. Tymczasem on, jak twierdzi, od początku nie miał zaufania do
Żemka. Tłumaczył to tym, iż poznał późniejszego dyrektora generalnego FOZZ
już w 1983 r., a potem słyszał o nim, pracując w wiedeńskim Centrobanku.
- O Żemku krążyły plotki, że podejmuje działania niedopuszczalne z punktu
widzenia bankowca - mówi Wołoszyn, dodając, że on sam jest starym,
przedwojennym bankowcem.
- W tej dziedzinie zawsze było wiadomo, co można, a co nie, a Żemek
podejmował działania niezgodne z zasadami uczciwości bankowej - wyjaśniał.
Opowiadając o działalności w Radzie Nadzorczej Funduszu, Wołoszyn mówił, że
Żemek nie radził sobie z dokumentowaniem dokonywanych operacji, co
szczególnie ujawniło się przy tworzeniu bilansu za 1989 r.
- Według mnie, Żemek doskonale dawał sobie radę z operacjami aktywnymi -
zaznaczył Wołoszyn. Dodał jednak, że na pytania o ich szczegóły, np. nazwy
kontrahentów zagranicznych, Żemek mówił, że są one tajne i kodowane.
- Dziwiło mnie, że żaden z członków Rady nie żądał tych kodów - zeznał.
Dziś w procesie zeznawać będzie kolejny członek Rady Nadzorczej FOZZ, były
prezes Narodowego Banku Polskiego, a obecnie członek Rady Polityki Pieniężnej
Grzegorz Wójtowicz.