gorby
12.07.06, 11:23
Wczoraj konserwatywny "Frankfurter Allgemeine Zeitung" oskarżał nawet
polskiego premiera o "autorytarne podejście do państwa". Zdaniem najbardziej
wpływowego niemieckiego dziennika inaczej nie da się wytłumaczyć zapowiedzi
Kaczyńskiego, że to nie on zrobi pierwszy krok do pojednania z Berlinem
(..)
Teraz jednak sprawa wyszła już poza media. Włączyli się do niej niemieccy
politycy. - Niemiecka dłoń będzie zawsze wyciągnięta w kierunku Polski.
Jednak polski rząd będzie musiał kiedyś zrozumieć, że to nie jest
jednokierunkowa ulica - oświadczył wczoraj szef komisji Bundestagu ds. UE
Matthias Wissmann. Zdaniem ekspertów rosnąca niechęć Berlina może utrudnić
Polsce rozwiązanie wielu problemów międzynarodowych. W ciągu kilku miesięcy
ma zapaść decyzja o zniesieniu kontroli paszportowych na naszych granicach z
krajami UE. Ale bez poparcia Niemiec nie będzie tomożliwe. Prace polsko-
niemieckiej komisji gospodarczej ds. gazociągu północnego mogą się wkrótce
okazać fikcją. - Dwustronne wizyty zamarły - przyznaje ustępujący ambasador
RP w Berlinie Andrzej Byrt.
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060712/kraj/kraj_a_1.html
Mimo,ze panowie blizniacy reprezentuja zaledwie 11% Polakow uprawnionych do
glosowania i konserwatywny odlam episkopatu KK skutki ich wichrzycielskiej
dzialalnosci poniesiemy my wszyscy. Oby zachodnie kraje rozumialy,ze 89%
Polakow nie chce miec z ta zaczepna polityka nic wspolnego i ze wiekszosc
Polakow rozumie lepiej demokracje i wolnosc slowa niz rzadzacy obecnie tym
krajem.