reval
01.06.13, 20:41
Problem dzietności to obiaw problemu heteroseksualizmu. Gdyż Chiny, zezwolony mają homoseksualizm od dawna i narzekają ciągle na nadmiar ludzi.
Dzisiejszy problem społeczenstwa, który dotkliwie boli, zwłaszcza oszołoma z radia maryja, bo naprowadza nas na zależności że niby wiara jest tam większa, ale nie zauważa, ze inteligencja mniejsza. Problem, gdzie są dzieci heteroseksualistów, skoro jest ich więcej i to o wiele? Czyżby to nie zrzucanie winy? na niewielką grupke jak twierdzą niektórzy. A może jest to większa grupka? Przywrócenie zakazu homoseksulizmu nie rozwiąze problemów, a jesli nawet to przyhamuje rozwój, ktory jest niewątpliwie ważny.
Moja osobista propozycja dla Polski, to wzrost akceptowalnosci dla in vitro. Rozwój robotyki, ktora umożliwiła by w znacznie lepszym stopniu wychować przyszłe pokolenia.
Na okres natomiast braku odpowiednich narzędzi ze strony robotyki. Proponuje stworzenie przyszłych pokoleń in vitro. Będą od Nas mądrzejsze. Niech będą finansowane adopcje i wychowanie dzieci jako praca. Dzięki temu wzrost pokolenia w Polsce, będzie znaczący.
Dodatkowo zwiększając nakłady na kontrole rodziców adopcyjnych i nacisk na odpowiednie wychowanie i kształtowanie etyki wartości. Tylko nie z tą badziewną biblią, która zwalnia ludzi od myślania. Jeśli Bóg byłby w tym świecie to spewnością ceniłby bardziej to, ze ktoś sięga do sumienia i własnych myśli niż sięga do nauczania, które zostało 10 krotnie nadpalone przez chodźby wyprawy krzyżowe i zmienione w nie prawde.
skoro mamy narzędzie do wyjścia z kryzysu, to tylko Nasze błędne przekonania o tworzeniu rodziny, która już jako instutucja obojętnie jak tworzona. Nawet na zasadach kościelnych, nie nadąrzy z rozwiązaniem problemu i nigdy by nie była dobra. Bo żeby rodzina była szczęśliwa to ludzie w nim będący muszą byc szczęśliwi.
A to rozwiązuje właśnie in vitro nasza nauka, która miała nam ułatwiać życie, a nie utrudniać!!! Moze oczwiście boleć niektórych i mówić człowieku co to za straszne rzeczy mówisz, to wbrew woli Pana, czy taki ktoś ma sumienie itd... Ale czy jest to problem tylko książki? Czy rzeczywisty problem przeszkadzający w chrześcijaństwie? Czy biblia Nam nie przeszkadza? Bo jaka gwarancja, ze ona mowi prawdę? A może ktoś chciał, zeby ludzkość się nie rozwinęła? Może to własnie taki RA sterujący nami za każdym razem, kiedy mamy zaćmienie słońca?
Ale niestety te straszne rzeczy są prawdą, że ani zakaz homoseksualizmu nie rozwiązuje problemów społecznych, bo nie tworzy ludzi szczęśliwymi, lecz miłość w niej będąca, czego co mnie dziwi katolicyzm nie dopuszcza. Nie dopuszcza miłości prawdziwiej i świadomej bo nekrofilia i zeofilia i pedofilia każda z tych przejawów seksualności, opiera się nie na miłości, bo miłość wymaga świadomej decyzji. A jak może zwierze, trup, czy dziecko, ktore nie rozumie niczego zrozumieć chociaż trochę.
Wiem, ze ludziom brak odwagi do tak ważnych decyzji, ale właśnie o tym pisze, zebyście wzieli też głos i mieli odwage przemyśleć zupełnie inny scenariusz, być może straszny dzisiaj i nieznany, ale nie zwykle potrzebny.
Rozwiązaniem społecznego braku dzieci oraz problemów związanych z miłością jest metoda in vitro, która powstała po to by pomoc społeczeństwu. Czas więc korzystać z tego co już od dawna znamy i przestać chronić się za książką, tylko znaleźć mi osobiste jakieś konkrety z życia, bo skoro tak katolicy kochają Boga, to może mi opowiedzą co zrobił w ich życiu, a nie dawno dawno temu w trawie... Owszem to być może ważna książka, ale nie ważniejsza od myślenia!