Gość: ja!ano
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
02.12.03, 01:43
tak se przeglądam wasze dyskusje i dochodzę do smutnej konstatacji:
jestem kibicem wrocławskim i pamiętam czasy gdy jeździli tu Piekarski, Milik,
Schinagl, Lechu i cała reszta... pamiętam jak przyszedł Wielki Mag i Aspro,
jak się wszytsko rypnęło w 92... pamiętam jak rok później drużyna ze znacznie
słabszym budżetem i niejako ścichapęk, ze zmienionym image'em (te brytyjskie
lwy na plastronach ad 92 dobijały mnie jak dziś macdonaldy) zdobyła
mistrza... i pamiętam jacy wówczas byli kibice, jeden stały piknik, wielkie
GP wrocławskie, etc.... później padł mit żużla jako rodzinnego sportu