Dodaj do ulubionych

Boss - element porządany czy niszczący rozgrywkę?

14.06.09, 02:47
Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie ten temat. Rozmawiałem z pracy z
designerami, którzy mają dosyć podzielone opinie na temat występowania bossów
w grach. Dotyczy to głównie strzelanin i zręcznościówek, gdzie mamy do
czynienia z bossami w czasie gry jak i z ostatecznym przeciwnikiem. Pytanie
brzmi - czy boss rzeczywiście jest konieczny w tego typu grach?

Postanowiłem napisać tego posta w oczekiwaniu aż opadnie poziom adrenaliny w
walce z Bohanem - ostatnim bossem w "Heavenly Sword". Boss moim zdaniem jest w
stanie zniszczyć miodność rozgrywki doprowadzając gracza do frustracji i
nierzadko do po prostu zaprzestania gry. Jest też niczym innym jak gwałtownym
skokiem poziomu trudności. Ostatnimi czasy ( całe szczęście wink ) zaczęto
stosować technikę w designie, która wyklucza walkę z trudnym bossem, a podnosi
stopniowo poziom trudności gry do samego końca, natomiast sam koniec wymaga
wykonania konkretnej czynności ( coś jak np. CoD4 ) raczej niż samej ostrej
walki. Jest to moim zdaniem rozwiązanie o wiele lepsze, jeśli zrealizowane
tak, że gracz czuje na końcu, że "dopełnił obowiązku".

A jakie jest wasze zdanie? Lubicie oglądać ekran "Loading" dziesiątki razy, bo
designerzy postanowili na sam koniec dorzucić ultratrudną postać do pokonania? wink

Wracam skopać Bohanowi tyłek, chyba że wcześniej się poddam sam devil
Obserwuj wątek
    • venmort Re: Boss - element porządany czy niszczący rozgry 14.06.09, 05:46
      Wszystko zależy od koncepcji bossa. Jeśli jest to po prostu koleżka z większym
      zdrowiem i mocniejszym arsenałem to OK. Schody zaczynają się wtedy, gdy autorzy
      wykombinowali sobie, że takiego delikwenta to tylko sposobem jakimś można ubić.
      Jeśli jeszcze odkrycie tej metody nie jest jakoś specjalnie czasochłonne, to
      jestem gotów się trochę z tym pomęczyć. Ale jeżeli loadingi widzę dlatego, że
      nie wiem o co chodzi i ginę jak ostatni frajer, to taka zabawa przestaje mi się
      podobać.

      Rok czasu (od pierwszej próby do ostatniej a nie ciągłej gry) zajęło mi wygranie
      ostatniej walki w Tomb Raider: Legenda. Nie wiem czy to był jakiś bug, ale
      autoaim kompletnie nie chwytał przeciwnika i głównie musiałem robić uniki. Ileż
      można wytrzymać, gdy wszystko się trzęsie, błyska i huczy. A przywołałem akurat
      ten tytuł, bo w Underworldzie nie ma bossów i jednak czegoś brakuje. Ci pośredni
      byli całkiem, całkiem a przy okazji odmierzali postęp w grze.

      Zakończenie gry powinno przynosić satysfakcję a nie ulgę. Przykładem dobrego imo
      zakończenia jest finałowa misja GTA: San Andreas. Jest długa, zróżnicowana i
      dość trudna, ale jednak, jakby nie patrzeć, po tylu godzinach gry można się z
      nią uporać i co ważniejsze gracz ma tego świadomość, co świetnie motywuje do
      podjęcia kolejnej próby (szczególnie jeśli sobie poradziliśmy wcześniej z misją
      przechwycenia samolotu - to chyba najtrudniejsze zadanie ever z jakim miałem do
      czynienia).

      Jeden z najmniej ekscytujących finałowych pojedynków miał natomiast miejsce w
      drugim Gothicu. Oczekiwałem czegoś podobnego do tego, co było w pierwszej
      części. Dość proste, ale ciekawe. A tu co, kilka sekund (dosłownie) i po
      zawodach, smok pokonany - możliwe, że byłem już zbyt potężnym magiem, ale jednak
      dziwnie się poczułem.

      Dobrze zaprojektowana gra nie posiada elementów, które w odbiorze gracza zostały
      dodane na siłę. Bossa wrzucić jest łatwo, ale sztuką jest zrobić to tak, żeby
      pasował do całości - w przypadku tego finałowego jest to szczególnie ważne.
      Poziom trudności powinien rosnąć i ideałem byłaby gra będąca w stanie rozpoznać
      zdolności gracza i dopasować się do nich. Ach, marzenia...
      • Gość: sex Re: Boss - element porządany czy niszczący rozgry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.09, 09:26
        ja osobiście uważam, że boss jest pożądanym elementem - pozwala mi wiedzieć i czuć
        że właśnie doszedłem w grze do kolejnego etapu i ukończenie go rozpocznie jakiś nowy
        rozdział rozgrywki.

        Są oczywiście gry, gdzie bossa nie da się wstawić - no bo jaki miałby być boss w
        COD4 ? Gdyby był człowiekiem, nie mógłby przecież być jakiś super wytrzymały - to by
        zniszczyło koncepcje gry a gdyby nie był człowiekiem.. to by było śmieszne smile

        Uważam też, że boss jest w jakiś sposób nawiązaniem do dawnych czasów, iedy
        większośćz nas zaczynała przygodęz grami - spójrzcie, przecież w żadnej grze nie
        spotkacie już nazwy BOSS, a jednak każdy wie, że właśnie "pokonał ostatniego
        bossa", "nie może przejśćtego bossa" itp. Aż się łezka w oku kręci, bo przecież tak
        właśnie rozmawiałem z kolegami w podstawówce, grając w superfroga i mario na
        gameboy'u smile

        są teżoczywiście gry, o czym pisali moi szanowni poprzednicy, gdzie boss może zepsuć
        przyjemność rozgrywki - najlepszym (dla mnie) przykładem sątu Gyrosy Wojny (GoWsmile)
        gdzie z finałowym bossem, wielkim maderfakerem, który wypuszczał na mnie te cholerne
        nietoperki walczyłem z 20 razy i w końcu wszedłem na youtube i tam zobaczyłem,. jak
        pokonać tego gnoja.
        Fajnym elementem jest, gdy bossa można pokonać w jakiś konkretny sposób - ale też
        gdy nie jest to za trudne. I tu też za przykład posłużąmi Gears'y - i sposób na pokonanie
        pojawiającej się2 razy Berserkerki - niby proste, trzeba ją napuścić na drzwi, żeby je dla
        nas rozwaliła, ale do diaska, nie w pomieszczeniu, gdzie ledwo mieszczą się bary
        Marcusa + 2 wiewiórki na całą szerokość korytarza smile !!!

        tak więc, jako że zacząłem sięrozwodzić za bardzosmile

        BOSS - TAK!!
        zawsze ? - NIE
        jaki ? - taki "do przejścia" smile!!

        coś jak smok z super mario smile


        a tak w ogóle to....

        sex
        big_grin
    • mis_iu Re: Boss - element porządany czy niszczący rozgry 15.06.09, 14:42
      Boss potrzebny nie jest, ale finał gry (tudzież "finały rozdziałów") powinien
      być dużo trudniejszy od reszty rozgrywki. Bossem można uzyskać to w prosty i
      "klasyczny" sposób, ale inaczej też się da.

      Powtarzam po raz setny: gra musi być mniej lub bardziej trudna, a boss/finał tym
      bardziej wink.
      • mkkrawiec Re: Boss - element porządany czy niszczący rozgry 16.06.09, 14:25
        Jeżeli mówisz, że Boss nie jest konieczny, to moim zdaniem końcówka gry nie
        powinna być od tak trudniejsza. Nie można robić tego tak, że idziemy nagle drogą
        pod górkę, a nagle przed nami rośnie Czomolungma. Albo poziom trudności jest z
        biegiem gry podwyższamy, albo na końcu gry jest Boss.
    • radek.zaleski Re: Boss - element porządany czy niszczący rozgry 15.06.09, 14:59
      1) Boss musi być. Przy czym sama nazwa "boss" jest moim zdaniem odrobinę myląca.
      Bossa kojarzymy z jakimś wielkim, specjalistycznym potworem, którego musimy ubić
      po długiej walce, zazwyczaj jeden na jednego. Tymczasem dla mnie boss to raczej
      nasz arcywróg, główny cel naszej growej "działalności". Bez bossa (czyli de
      facto rozwiązania) na końcu gry czuję się nieswojo...

      2) Nie ma jednak nic bardziej wkurzającego niż zbyt potężny, "nierealistyczny"
      boss. Nierealistyczny, czyli niepasujący do innych elementów rozgrywki. Jeśli
      wcześniejszych ziutków zabijaliśmy 5 strzałami, a na bossa trzeba wydać 150 to
      coś jest nie tak. Również nie lubię bossów, na których działa jedynie metoda
      siłowa. Najfajniej, jeśli końcowego przeciwnika trzeba podejść, przechytrzyć.
      Zgodzę się, że najgorsza jest frustracja. Pamiętam bossa z całkiem fajnej gry
      Slave Zero, który zniszczył mi całą przyjemność z przechodzenia tego tytułu. Po
      prostu nie wiedziałem jak go pokonać. I gry nie skończyłem. Bleee.

      3) Mimo to z całej mojej historii grania najlepiej zapamiętałem tych brutalnych
      bossów. Doom 1 i 2, Wolfenstein, Fallout...

      4) Design jest bardzo ważny - dobry boss musi fajnie wyglądać, umieć różne
      rzeczy, których do tej pory w grze się nie widziało, i przede wszystkim
      zaskakiwać, zmuszać do nieszablonowego działania.

      5) Moim marzeniem jest taki boss, który wymagałby od gracza czegoś zupełnie
      nowego, ale jednocześnie wpasowywałby się w całość rozgrywki. To trudne - QTE
      było jakimś rozwiązaniem, ale obecnie się już trochę przejadło, innym pomysłem
      byłaby jakaś minigra. W idealnym świecie do bossa nie tylko strzelamy, ale także
      wchodzimy w interakcję w inny sposób. Jaki? Oto jest pytanie dla twórców gier.

      Ja mam za to ciekawe pytanie w tym wątku.

      Top 10 Waszych ulubionych/najlepszych/najstraszniejszych bossów w historii
      grania


      Ja swojej listy jeszcze nie mam, bo muszę się wcześniej trochę zastanowićsmile.
      Dużo tego było.
      • j_uk_dev Re: Boss - element pożądany czy niszczący rozgry 15.06.09, 15:21
        @Radek, takiego buga i to w temacie strzeliłem, da się to poprawić, bo aż w oczy
        boli, ten "porządany" - dopiero teraz zauważyłem. Da się by jakiś mod to
        poprawił na poprawne słowo? Tak to jest, jak się pisze późno w nocy i w stresie
        podczas walki z bossem wink

        Boss jako arcytrudny przeciwnik raczej mi się nie widzi, jeśli oznacza to nawet
        problem przejścia go na easy ( coś jak wspomniany boss z Gearsów pierwszych ).
        Natomiast boss jako postać-przeciwnik, ten główny zły ( lub dobry wink zależy po
        której stronie my stoimy w grze ) - oczywiście, że powinien być. Załatwienie
        wspomnianego Bohana z Heavenly Sword zajęło mi prawie godzinę, z czego większość
        czasu spędziłem na oglądaniu ekranów ładowania i denerwowaniu się, że przycisk
        nie zaskakuje w QTE ( strasznie schrzanione jest w tej grze QTE ). Faktycznie
        zamiast satysfakcji poczułem po prostu ulgę, że już koniec ( i rozczarowanie
        lekkie samym zakończeniem wink ). Taki finałowy boss raczej nie powinien być. Nie
        mam teraz za bardzo czasu się rozpisać, więc później napiszę parę słów więcej wink
        Teraz to głównie o poprawę tego "rz" chciałem modów poprosić wink
      • yosh-at-gazeta No jak to jaki... 15.06.09, 20:17
        Taki co rzuca w nas teleportami i trzeba mu kryształki na ścianach zniszczyć
        aby się nie ładował - mimo że DUŻY to do klimatu nawet pasował. Miło, że w
        grze o której pisze nie zabrakło BOSSa :]

        Pamiętam, też bossa w Diablo, miałem łuk 'kick back' więc zginął za pierwszym
        podejściem "już?" w dwójce niestety właśnie były te uber bossy - a że to
        hack&slash to była to nuuuuuuda i frustracja.

        W nethack-u do bossa nigdy nie doszedłem (po tych kilkunastu latach gry) ale
        podobno jest silny - co mi da niesamowitą satysfakcję jak go wykiwam kiedyś smile
        oby ...
        • han_solo_79 Re: No jak to jaki... 15.06.09, 20:48
          Ten boss akurat może być, mimo, że podchodziłem do niego paręnaście razy
          (głównie dlatego, że nie wiedziałem czy brać go "siłom", czy "mondrościom").
          Fajne bossy były też w Chasm: The Rift, na każdego trzeba było znaleźć sposób,
          zwykłe naparzanie nic nie dawało. Z kolei bossa z Kłaka drugiego pamiętam jako
          łatwiznę, za każdym razem mam nachomikowane Quad Damage i Niezniszczalność i
          załatwienie go to chwila moment - taki boss też może być, bo to wielki zły,
          uosobienie wszystkiego z czym walczymy, ale z drugiej strony mechanika gry daje
          za dużo miejsca na ułatwienia.
          Czyli boss powinien być (albo jakaś czynność do wykonania) tak by spiąć fabułę w
          jakieś sensowne ramy a charakter tego bossa powinien zależeć od gry - raz się
          sprawdza taki do pokonania sposobem (w platformówkach, w grach w których trzeba
          wykazać się jakimś tam główkowaniem np. w HL) a innym razem taki do rozniesienia
          ogniem (w nieskażonych kombinowaniem strzelankach np. w RtCW).
          • Gość: Guardian79PL Re: No jak to jaki... IP: 217.153.54.* 16.06.09, 13:45
            W kontekście fabuły bossowie są uprawomocnieni. Zazwyczaj są to jacyś
            podopieczni wielkiego bossa, serwujący nam swoje własne wizje światopoglądowe i
            metody/sztuki walki. Jeśli chodzi jednak o gameplay to przychylam się do
            wszystkich negatywnych opinii na temat przegiętych poziomów trudności w walce z
            nimi (vide wszelakie Finale, w których bez maksymalnie dopakowanych drużyn można
            sobie co najwyżej pooglądać napis "Game Over"). Świetnym przykładem fajnego
            zwieńczenia fabuły jest wspomniany CoD 4. Lubię finisze z Metali, gdzie
            generalnie bossowie nie stanowili specjalnie wielkiego wyzwania. Liczyło się
            poznanie ich ról w kontekście fabuły. Walka był niemalże symboliczna (chociaż
            The Pain z MGS3 napsuł mi trochę krwi, ale to raczej ze względu na podłe
            sterowanie). Kompletnie przegięte walki z bossami to DMC 1-4, Heavenly Sword,
            Ninja Gaiden. Wiadomo, to gry z celowo wyśrubowanym poziomem trudności, ale
            finalni, czy poboczni bossowie to przegięcie niekiedy. Dlatego bardziej lubię
            finałowe/bossowe walki w klasycznych RPGach (Baldury, Torment, Gothiki). W tych
            grach stając twarzą w twarz z antagonistą można było polegać na całym bagażu
            zebranego sprzętu i doświadczenia noszonego przez bohatera. Skill nie był aż tak
            potrzebny.
            • Gość: mihhau Re: No jak to jaki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.09, 14:19
              IMnsHO BOSS jest wisienką na torcie, jakim jest gra.
              Uwielbiam ogromnych skurczybyków z paskami życia na cały ekran i atakami, które
              zabierają CI połowę życia. Uwielbiam jak Pasek schodzi bossowi do zera a on...
              zaczyna się morfowwać w jeszcze większego drania (vide BioShock). Jak już
              rozwali się takie onstrum po 20 minutach ciągłego skupienia, wtedy można mówić o
              satysfakcji z zakończenia grysmile

              Nie zmienia to jednak faktu, że moim ulubionym bossem był ten z Tormenta. I
              możliwość pokonania go dialogiem-tak, tego prześladowcy, który trzymał Cię w
              szachu przez poprzednie 50 czy 100 godzin. To nie było rozczarowanie, to był sam
              miodeksmile

              Pozdrawiam
              • Gość: Mr Happy Re: No jak to jaki... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.09, 14:46
                Bardzo przyjemnym bossem był Kain w Turoku. Pokonanie go polegało na mini gierce
                (wciskanie po kolei odpowiednich klawiszy). Nie było to frustrujące i
                towarzyszyła temu fajna walka na noże w zwarciu.

                Główny boss ma być wyzwaniem, najtrudniejszym przeciwnikiem w grze. Nie widzę
                nic dziwnego w tym, że walcząc z nim giniemy kilka razy. Fajnie jest jeżeli
                walka ma kilka etapów, ale tylko pod warunkiem checkpointów. Skończonym
                kretynizmem imo jest trafianie danego delikwenta tylko w określonym momencie i
                to tylko wtedy kiedy uda nam się go zwabić w pobliże jakiejś beczki, kryształu itp.
              • Gość: Kolbe Re: No jak to jaki... IP: *.adsl.inetia.pl 16.06.09, 14:48
                Nie ma co, BOSS być musi. Nie będę się rozpisywał. Walka z bossem powinna
                sprawiać "przyjemność", tzn. wrażenia wizualne, dźwiękowe, dynamika rozgrywki
                aczkolwiek niekoniecznie. Do najlepszych bossów zaliczyłbym tych z Metal Gear,
                Resident Evil czy Soul Reaver. Za to te wizualnie miażdżące czasami się nie
                sprawdzają po prostu. Przykład wszystkim dobrze znany : Ninja Gaiden - pod
                koniec na jednej mapie potrafi ich być z 5, 0 straganów, zero zdrowia, jeden za
                drugim. Ja utknąłem na Zedoniusie i już dałem sobie spokój z braku energii.
                Drugi przykład finałowa walka z Ninja Blade, całą grę można było przejść jednym
                tchem. Zakończenie : 3 godziny bezskutecznej walki która składa się z 3 tur. Nie
                jestem w stanie przejść nawet jednej z nich. Przykład efekciarskich i wyważonych
                bossów : Dead Space ostatnio - gneniusz.

                TAK - jeśli nie są taki irytujący jak w grach o ninjach ! smile
      • Gość: kuba Re: Boss - element porządany czy niszczący rozgry IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.06.09, 19:36
        @radek.zaleski<br />
        <br />
        ja to nie mam listy ulubionych, najtrudniejszych itp. bossów ale mogę o paru
        napisać jak mi się podobały:<br />
        <br />
        1 Moim zdaniem fajny był boss na końcu gry KOTOR ( jedynka oczywiście) grę
        przechodziłem rok bo po angielsku była i nawet jak przeszedłem to nie wiedziałem
        o co chodzi ale bossa się fajnie rozwalało<br />
        <br />
        2 najgorszy może nie najgorszy ale na pewno najtrudniejszy jest ostatni boss z
        gry The Lord of The Rings: Powrót króla. Trzeba się męczyć 1-levelem z Gollumem
        i 6 razy trzeba go zwabić pod krawędź urwiska i zepchnąć co wcale nie było takie
        łatwe bo cały czas nie dawał się i tak z 6 razy jak już mówiłem a cały czas leci
        z góry lawa i jak się 1 dostanie to się ginie i od początku...<br />
        <br />
        3 beznadziejny jest również boss w grze Painkiler ( nie pamiętam całej nazwy )
        ale ten boss nie był na końcu tylko gdzieś w środku gry. było to jakieś zombie
        które cały czas biegało za tobą i można było go tylko rozwalić stając na takim
        cypelku nad jeziorkiem lawy i jak tam on za tobą przychodził zeskakiwać ale to
        nie wszystko najpierw trzeba było strzelić w takie światełko na (suficie) w
        środku jakiejś góry ale kto by o tym pomyślał ... na szczęście zobaczyłem to na
        hyperze<br />suspicious
        <br />
    • ash-prawdziwy Re: Boss - element porządany czy niszczący rozgry 16.06.09, 14:40
      BOSS agresywnie TAK jednakże pod warunkiem, że chociaż szczątkowo będzie
      umocowany w fabule, jak przez mgłę pamiętam dziesiątki gier, w których boss
      pojawiał się niczym filip z konopi, bo producentom zabrakło jaj i nie wiedzieli,
      co wsadzić.

      esencją Bossa winny być jego umiejętności, możliwości potencjał i trudność.
      jeżeli udaje mi się wyeliminować rzeczonego paczką rakiet/strasznym czarem/czy
      mega mieczem to dupa jest, a nie boss.
      poziom trudności gier i tak leci na pysk, a to rozleniwia - to przez to
      "normalny Boss" staje się obiektem frustracji i momentem nie do przejścia.
      widzę to po sobie - za lat pacholęcych katując Dooma , Quake, czy HOMM3 na
      impossible potrafiłem rozmontować wszystko, dzisiaj w natłoku gier często mi się
      nie chce.
      chlubnym wyjątkiem jest Battleforge - poziom niektórych map na Exprecie na
      prawdę wymaga sporych umiejętności (i niestety określonych kart).

      reasumując moje grafomańskie wypociny:
      oby więcej gier z rosnącym poziomem trudności i bossem/kluczowym questem na końcu

      ps. a poza tym jak rośnie ego jak dokopiemu głównemu złemu w całej grze,
      nieprawdaż panowie?
    • nessie-jp Re: Boss - element porządany czy niszczący rozgry 16.06.09, 16:24
      Boss być musi. Ale musi to być taki boss, którego da się pokonać
    • nikalaj bossy 16.06.09, 17:45
      W God of War walka z Aresem była dla mnie epicka. Zawsze w grach wybieram
      sobie najwyższy poziom trudności może to dlatego ? Anway... żeby skopać mu
      dupsko poświęciłem na to z miesiąc czasu. Koleś był tak wkurzający, że
      chciałem rozwalić pada, konsolę i cały inwentarz domowy. Raz się zaparłem i
      powiedziałem sobie, że nie odejdę od tv aż go nie stłukę. Wymiękłem koło 4 nad
      ranem. W GoW2 sklepanie Zeusa to była dziecinada.
      To przykład irytującego bossa.

      Najlepszy subboss (taki nie ostateczny) to dla mnie snajper z Metal Gear Solid 3.
      3 godziny czołgałem się po lesie za dziadem. Bezcenne.

      Mega kozak też był w Duke Nukem 3D "Now it's only you and me you one-eye-frak !"

      pzdr
    • Gość: Ujemny Re: Boss - element porządany czy niszczący rozgry IP: *.gl.digi.pl 16.06.09, 23:09
      Wg mnie idealnym rozwiązaniem jest powiązanie siły "przeciwników etapowych", do stanu
      w jakim rozpoczeliśmy grę (jak bohater żył, co robił, czym się zajmował, itd.). W grach nie
      może dochodzić do sytuacji, w której "odessany" od matczynego cycka bobas, spotyka
      na swojej drodze kilkuletnich władców obszaru, wojowników z ranami od tasaka, i
      rozprawia się w nimi w pięć sekund. Cała dramaturgia, epickość niestety gdzieś ucieka.
      Dodatkowo jestem za aplikowaniem w każda produkcję 2-3 dodatkowych, ekstremalnie
      napakowanych bossów (pokonanie ich nie jest związane z główną kampanią gry, i
      stanowią jedynie dodatek). Coraz bardziej denerwujący pasek ładowania, wypełniająca
      pokój frustracja, myśli o rozwaleniu sprzętu komputerowego, wykastrowaniu
      producentów, i... ostateczny cios... wielki jak Pałac Kultury napis na ekranie
      "zwycięstwo". Bezcenne emocje.
    • Gość: Squork Re: Boss - element niszczący rozgry IP: 144.177.50.* 17.06.09, 09:59
      Nie znoszę bossów w grach. Zwłaszcza takich, którzy są trudni do pokonania i trzeba im
      poświęcić (czytaj zmarnować) wiele czasu. Po dojściu do bossa próbuję go pokonać
      kilka razy, jeśli się nie uda to poirytowany wyłączam grę, potem wracam do niej po
      jakimś czasie próbując znów a jeśli się nie uda, to przeważnie sobie dorowuję dalszą
      rozgrywkę. Jest to o tyle bardziej irytujące, że przeważnie poświęcam mnóstwo czasu na
      przejście gry (która nie ma bolca, że po drodze mi się nie znudzi, bo ileż można robić to
      samo) i w pewnym momencie kiedy już po 10 godzinach grania w to samo czekam z
      niecierpliwością na koniec, a tu taka zawalidroga smirk
      Oczywiście nie wszędzie jest tak źle - są przykłady "dobrych" bossów - na myśl
      przychodzi mi np. Portal. Przykłady tych, którzy mnie zniechęcili do dalszej rozgrywki to
      np. Doom3 czy Return To Castle Wolfenstein.
    • Gość: Ja :D Re: Boss - element porządany czy niszczący rozgry IP: *.gppsd.ab.ca 17.06.09, 20:06
      Tak sie zastanawiam czy jest jakas gra w ktorej ostatni boss jest nie dopokonania jako
      czesc fabuly. Gra w kturej jestes skazany na porazke a filmik koncowy pokazuje
      zniszczenie swiata czy co tam chcielismy uratowac. Wiem ze taka gra by byla strasznie
      wkurzajaca ale chcialbym zobaczyc gre w ktorej happy end nie jest mozliwy.
      • Gość: Schr0 Re: Boss - element porządany czy niszczący rozgry IP: 81.190.105.* 18.06.09, 13:55
        Gra w której happy end nie jest możliwy? Brzmi nieźle, jednakże chciałbym zagrać w grę,
        gdzie zamiast grać jakimś bohaterem, srutututu itd. Mógłbym zagrać złą postacią, gdzie w
        ostatecznej walce spotykam tego wyśrubowanego już bohatera i wtedy zaczyna się
        potyczka.
        • Gość: Ujemny Re: Boss - element porządany czy niszczący rozgry IP: *.gl.digi.pl 18.06.09, 17:08
          To zapoznaj się z Neverwinter Nights 2, oraz dodatkiem Maska Zdrajcy.
        • deamon-pl Re: Boss - element porządany czy niszczący rozgry 24.06.09, 09:20
          Gość portalu: Schr0 napisał(a):

          > Gra w której happy end nie jest możliwy? Brzmi nieźle, jednakże chciałbym zagra
          > ć w grę,
          > gdzie zamiast grać jakimś bohaterem, srutututu itd. Mógłbym zagrać złą postacią
          > , gdzie w
          > ostatecznej walce spotykam tego wyśrubowanego już bohatera i wtedy zaczyna się
          > potyczka.
          Prawie jedyna gra gdzie jesteś złym bohater to OVERLORD 1 - 2 devil.
          p.s:Bolę zabijać boss fanatyków dobra nis po raz setny zabijać fanatykiem dobra
          boss interesującą osobowości crying .
    • Gość: Draconum Re: Boss - element porządany czy niszczący rozgry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.09, 12:36
      No cóż... Boss jak boss, zwykle jest potrzebny, bo to zawsze jakaś odmiana po
      stadach zwykłych przeciwników. A i taką naprawdę ostrą walkę na sam koniec
      zawsze miło stoczyć. Sam poziom trudności zależy już od twórców, a ci są czasem
      wredni. W niektórych grach faktycznie przesadzają (ostatni boss w Legacy of
      Kain: Defiance był jak dla mnie zadrą w... wiadomym miejscu).
      • own3d1n1 Re: Boss - element porządany czy niszczący rozgry 22.06.09, 22:39
        Nie, nie i nie. Boss powinien mieć zaje***** poczucie humoru, patrz Nero z Devil May Cry (4)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka