radek.zaleski 22.06.09, 10:13 To co, zaczynamy? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Volt Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt IP: *.adsl.inetia.pl 22.06.09, 10:54 jak dla mnie najlepsze gry to: Wiedźmin, seria Gothic (bez dodatku do 3) call of duty1, Fable the lost chapters, Assassins creed, Prototype, TES IV: Oblivion, Dead Space, Prince of Persia 08 no i Legend Hand of God Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: go$c!u Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt IP: *.gemini.net.pl 22.06.09, 10:57 1. Civilization 1 2. Diablo 1 3. Baldurs Gate 4. Diablo 2 5. Planescape Torment 6. Colonization 7. Settlers 2 8. Dune II 9. Total Annihilation 10. Gry na C-64 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: go$c!u Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt IP: *.gemini.net.pl 22.06.09, 10:59 I zapomnialem o UFO - Enemy Unknown! Odpowiedz Link Zgłoś
ripper_666 Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt 25.06.09, 12:13 Diablo I-II, Starcraft, Doom I-II, Quake I-II, America's Army, warhammer 40k: Dawn of War, Heroes of Might & Magic III Odpowiedz Link Zgłoś
szczqcz Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt 22.06.09, 11:07 Bez kolejności: Flimbo's Quest Gra na C64. Pierwsza gra którą zobaczyłem w życiu. Złapałem jako gó...arz za ten joystick nie wiedząc co mam z tym czymś zrobić. Po jakiś 5 min. zauważyłem że pociągnięcie w dół odpowiada przejściu w menu na ekranie, analogicznie pociągnięcie w górę. A Flimbo był katowany do nieprzytomności. I te tipsy w Top Secrecie... Diablo Cieszyłem się jak głupi że dostałem od kolegi oryginał, potem okazało się że to jakiś ruski tłok z grafiką z którejś Ultimy na płycie. Ale stanu przedzawałowego w momencie ujrzenia szarżującego na mnie Diablo nie zapomnę nigdy. I tej potępieńczej muzyki. Final Fantasy VIII Od tego zaczęła się moja miłość do jRPG. Wspaniałe (jak na tamte czasy) animacje summonów i cutsceny. Zakochałem się w demie, potem kolega pożyczył mi na kilka dni psx i to był jego największy błąd, nie chciałem mu jej oddać przez dwa tygodnie. Więc biedny siedział i grał ze mną szukając secretów i summonów. Final Fantasy IV Rewelacyjna gra. Miałem niedosyt Finala i to ona przekonała mnie że warto czasem sięgnąć wstecz i odkryć uroki pikselowej grafiki, by znaleźć perły. Final Fantasy VI Steampunkowy świat, fabuła, Espery i szok jakiego doświadczyłem w pewnym momencie (ci którzy przeszli wiedzą o co chodzi) każą mi tą grę uznać za najlepszego z Finali w które grałem. Fallout 1&2 Gier przedstawiać nie trzeba. Mi jednak najbardziej utkwiła w głowie muzyka z pustkowia. Mortal Kombat 1&2 To była przyjemność dawkowana mi bardzo rzadko, albo raz na ruski rok na automatach. Albo u kuzyna na Amidze też tylko kiedy z rodziną wizytowaliśmy. Potem na własnym kompie to już nie było to samo. Morrowind Zawaliłem semestr przez to. Gra wciągała jak bagno. Olbrzymi świat, ilość questów do zrobienia, burze piaskowe, alchemia, zaklinanie broni, Pałac Viveka ech... God of War Pierwsza gra na własnej konsoli - szczękopad. Myst To odkrycie ostatnich tygodni. Kupiłem kiedyś na giełdzie staroci wersję na PSX, ostatnio ją odpaliłem i się zakochałem. Od razu kupiłem na allegro następne 3 części. Niespieszna, wymagająca uwagi i cierpliwości ale bardzo, bardzo satysfakcjonująca. Btw. Tak, lubię RPGi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chwali Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.09, 12:30 Oto moje top 10 na dzień dzisiejszy. 1a. HOM&M 3 - to dla niej kupiłem PCta . Wcześniej zagrywałem się na PSX ale widząc u kuzyna "Hirołsów" wiedziałem, że muszę ją mieć. Kocham ją za baśniową grafikę, idealnie budującą klimat muzykę i cudownie relaksującą rozgrywkę. Gdy chcę mogę grać szybko, gdy mam leniwe popołudnie, gram dłuuugie tury najdłuższych kampanii. Absolutny killer wszech czasów. Gra w którą będę grał zawsze. 1b. Final Fantasy VII - długo biłem się z samym sobą, która gra jest moim numerem 1. Właściwie Final jest ex aequo z "Hirołsami", dlatego taki dziwny podział. W FF VII grałem tylko i wyłącznie na PSX. Grałem w nią przez ponad rok codziennie. Jest to gra, którą ukończyłem największą ilość razy. Tamten ogrom świata, epicka muzyka i sposób podania fabuły/rozgrywki, którego w tamtym czasie zupełnie nie znałem. Wracałem do niej wiele razy, tak samo świetnie się przy tym bawiąc. 2. World of Warcraft - tak, jestem uzależniony od WOWa. Gram z przerwami od początku. Obecnie na 4-miesięcznym odwyku ale wiem, że kiedyś do niej wrócę. Od tego nie można uciec. Pisząc jaka gra jest wielka i piękna narażę się tylko na śmieszność zarówno u zwolenników jak i jej przeciwników. 3. Diablo - oczywiście "Jedynka". Proszę mnie nie bić ale w "Diabła" również grałem na PSX. Oczywiście po kupnie PC odrobiłem zaległości ale pierwsze ciarki były związane z wersją konsolową. Do dzisiaj odtwarzam muzykę Matta Uelmena, którą napisał do tej gry. Do dzisiaj pamiętam tembr głosu Griswolda, jak również zdanie wypowiadane delikatnym głosem przez karczmarza Ogdena: "Greetings good master. Welcome to the Tavern of the Rising Sun!" Do dzisiaj pamiętam cierpienie mieszkańców Tristram. W klasyfikacji Mroczny Klimat - absolutny numer jeden! 4. Panzer General 2 - koleśny "nieśmiertelnik" jak to określam. Gra, która w ogóle się nie zestarzała choć od jej premiery minęło już bodaj 12 lat. Gra, która stała się nieśmiertelna dzięki modderom. Nawet nie jestem w stanie policzyć dni, które z kuzynem spędziliśmy przy PG2 w trybie "hot seat". Oczywiście zajmuje u mnie miejsce na HDD w katalogu "Legendy" 5. Resident Evil - nie lubię się bać. Powiem więcej, nienawidzę się bać! Jednak RE (oczywiście część pierwsza) była i jest ewenementem. Ta gra to przede wszystkim KLIMAT. Pamiętacie ten dźwięk przy otwieraniu drzwi? Najpierw rytmiczny stukot zegara, następnie skrzypienie starego drewna. I głodne zombi zaraz za nimi Do dzisiaj mam kępkę siwych włosów po tym jak dobermany wpadły przez szyby do hallu. Od razu zaznaczę, że w Silent Hill nie grałem, bo jak pisałem, nienawidzę się bać 6. Warcraft II - znów mnie spalicie żywcem, bo pierwszy kontakt z wielkim dziełem Blizzarda miałem na PSX To był typ gry, którego zawsze brakowało na "szaraku". Dlatego jakikolwiek tytuł RTS lądował od razu w moim czytniku. Humor, grafika, muzyka, stopień zróżnicowania map i jednostek, długość gry (na PSX gra wyszła od razu z dodatkiem "Beyond the Dark Portal") to wszystko sprawiło, że nad Warcraftem spędziłem nie jedno jesienno-zimowe popołudnie. 7. Warhammer - Shadow of the Horned Rat - druga perełka jeżeli chodzi o strategie, w którą zagrywałem się na konoli Sony. Trochę inne podejście niż w Warcrafcie. Tutaj nacisk położono na element taktyczny i rozgrywanie potyczek. Wszyscy malkontenci grania na padzie, powinni spróbować Warhammera na konsoli. Zupełnie inne odczucie dające większą "integrację" z oddziałami. 8. Combat Flight Simulator 2 - jako że interesuję się okresem IIWŚ, pokochałem tę grę od pierwszej kraksy mojego Wildcata na pokładzie lotniskowca. Specjalnie dla niej kupiłem Logitech Sidewinder 3D. Joy, który wtedy kosztował mnie majątek. Ale warto było. Widok spadającego w płomieniach Vala do dziś przypomina mi o wielkiej ilości miodu jaką ta gra miała. 9. Quake 2 - na "Jedynkę" się spóźniłem, bo grałem na PSX Jednak "Dwójka" opanowała sale informatyczne mojego liceum i nie dane mi było od niej uciec. Lekcje informatyki praktycznie nie istniały. Szybki "projekt" w 15 minut na 3- i półtorej godziny railowania się po plecach. Mój najlepszy sieciowy shooter wszech czasów! 10. Wbrew pozorom miejsce dziesiąte trudniej mi przyznać niż pierwsze. Bo na tym miejscu musi być gra już nie tak subiektywnie dobra jak te wyżej, ale cały czas dobra na tyle by nie skazać jej na zapomnienie. Przyznaję się, że nie umiem tego zrobić. Dlatego dziesiąte miejsce przyznaję tym wszystkim grom, którym poświęciłem moje dzieciństwo, okres szkolny i studia. Wszystkim, które dawały mi niesamowitą ilość radochy, a które niestety nie należą do grona tych absolutnie najlepszych. Jednocześnie im dziękuję, bo poniekąd ukształtowały mnie jako człowieka, który dzisiaj napisał te kilka zdań na krzyż. Odpowiedz Link Zgłoś
j_uk_dev Kolejność przypadkowa ;) 22.06.09, 11:07 Bardzo trudny wybór, lista powinna być przynajmniej do 30 a nie 10 - Commando - niesamowity dźwięk i pierwsza gra, do której dobrałem się od środka i dorobiłem nieśmiertelność. - Wolfenstein3D - opad szczeny do ziemi w tamtym czasie, nie wiedziałem nawet, że z 3D nie ma to nic wspólnego poza jednym koślawym równaniem. - Gobliins 2 - od tego czasu zapragnąłem napisać przygodówke point-and-click. Gra bardzo inspirująca i wciągająca. - Mortal Kombat 3 - bo zrobiłem fejka na Amigę w Amosie ( gra wieszała się po wyborze postaci ) i udało mi się go nawet sprzedać koledze ( młody i głupi byłem ) wmawiając mu, że na jego Amidze nie działa bo jest za słaba. A poza tym to było niesamowite jak na tamte czasy mordobicie. Szkoda tylko, że bufor klawiatury się przepełniał, gdy grało się na dwóch, ale nie było wówczas a bardzo gamepadów w użyciu. - Virtua Fighter 2 - w sobotni poranek kiedyś się obudziłem, włączyłem TV i pierwszy raz na "Polonii 1" zobaczyłem program "Escape", a w nim właśnie VF2. Wtedy jeszcze nie było wersji na PC, kiedy wyszła spędziłem miesiące grając. - Quake - prawdziwe 3D w doskonałej oprawie. Gra, która pchnęła mnie do napisania pierwszego własnego enginu 3D ( wówczas nie tylko mnie, cała scena PC oraz Amiga nagle zwróciła się w tę stronę i zaczęła pracować nad podobnymi projektami ). To był krok milowy, a nawet dwumiowy w dziedzinie elektronicznej rozrywki. Dowiedziałem się też wtedy co to macierz - Thief - była to bardzo ciekawa pozycja, również inspirująca. Nie wiem czy wiecie, ale powstawała przez prawie 2 lata polska odpowiedź na Thief, której tytuł przez lata nawet mi się zapomniał, spoczywa jednak gdzieś w czeluściach moich archiwalnych CD Niestety budżet nam się skończył i firma przeszła w inny sektor rozrywki. Thief był o tyle ważny, że pracując nad wspomnianą podobną grą byłem cholernie dumny z tego podobieństwa, tak dumny, że gdy ktoś pytał się mnie nad czym pracuję, to najpierw mówiłem "klon Thief", a dopiero później tytuł wiem, że to głupie - Syndicate - gra jak na tamte czasy świetna wizualnie oraz rozbudowana pod względem gameplay. Tym razem nie było inspiracji, ale sporo czasu spędzonego na graniu. Bardzo miło wspominam pierwsze Syndicate. Następne już mnie tak nie wciągnęły. - Tomb Raider, ten pierwszy, podsunął mi sporo pomysłów w kwestii uproszczenia edytora poziomów, oraz zaliczyłem pierwszego stracha w grze ( wilk znikąd na mnie skoczył ). Późniejsze części nie były już tak dobre, bo po prostu nie oferowały przygody, ale po prostu dużo strzelania do ludzi. Pierwszy TR był ludzi niemal pozbawiony. Po prostu Lara, natura i zagadki. - Space Hulk - ta gra była niesamowita, aby zmniejszyć czas ładowania ( grałem na Amidze ) pokusiłem się nawet o stworzenie instalera na dysk twardy, bo loadingi były koszmarnie długie ( no i przekładanie dyskietek ). Gra o klimacie jakiego wcześniej nie znałem. Nie wiadomo było do jakiego gatunku to zaliczyć, bo w tamtym czasie nie funkcjonowała jeszcze obecnie znana rozbudowana terminologia. Space Hulk był pozycją, która potrafiła zbudować klimat niczym z "Obcego 2", a po przejściu każdej misji nie mogłem od razu grać w następną, musiałem poczekać, aż poziom adrenaliny opadnie To i tak nie wszystkie najważniejsze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BigNose Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt IP: *.p.lodz.pl 22.06.09, 11:13 1. Duke Nukem 3D 2. HoMM2 3. Mario Bros. 4. Doom 5. Civilization 2 6. Settlers 2 7. Diablo 8. Populous 3 - The Beggining 9. SimCity 2000 10. Lotus 3 Specjalne podziękowania dla GTA; GTA: VIce City za klimat Odpowiedz Link Zgłoś
han_solo_79 Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt 22.06.09, 11:16 Trudno jest ocenić ważność danej gry dla swojego życia - czy będą to gry w które grało najdłużej? A może te które w jakiś sposób zmieniły życie? A może te na których straciło się swoje gatunkowe dziewictwo? No, ale niech będzie - moja dziesiątka "ważnych": 1. Super Mario Bros - w zasadzie mogłbym tu wpisać parę innych tytułów z Pegasusa np. Contrę lub Castlevanię ale to na Mario spędziłem najwięcej czasu, byłem największym pr0haksiorem i najbardziej pamiętam. Ale nie tylko to powyższe - Mario to przede wszystkim miodna giera od której absolutnie nie można było się oderwać, tylko trzeba było grać i grać i grać. 2. Duke Nukem 3D - pierwsza spiracona przeze mnie gra. Byłem świeżo po zakupie kompa i kumpel pożyczył mi pirata tej gry (było to chyba parę dyskietek) a ja go perfidnie skopiowałem. Ale to nie tylko to - Duke oferował wtedy świetną grafikę (ale też nie najlepszą -tuż przed Djukem grałem w demo Quake'a), świetny gameplay i bardzo klimatyczną rozgrywkę. 3. Red Alert - moja pierwsza kupiona za jakieś zaskórniaki gra. Kosztowała wtedy chyba 169 zł (a może 179 zł?) co było niesamowitą masą pieniędzy (browary Broka stały wtedy chyba coś około 1,5 złotego), ale gra oferowała też w zamian super rozrywkę. Od tej pory też przyłączyłem się do fanboji C&C w ich walce z fanbojami Warcrafta. 4. Quake 2 - gra doskonała którą mógł pociągnąć w super rozdziałce i detalach mój doskonały PII 300 z VooDoo na pokładzie. 5. Close Combat 2 - gra strategiczna która otworzyła mi oczy, gra jakiej nie znałem wcześniej ani nie poznałem póżniej ale gra o jakiej marzyłem, żeby powstała. Była to gra która eksploatowała moje zainteresowania (jeszcze pamiętam jakiegoś pismaka który ubolewał, że w którejś części nie ma opisów uzbrojenia i nie wiadomo który jest lepszy - jak to nie wiadomo?) i nad którą spędziłem całe mnóstwo godzin. I cały czas nie mam dosyć. 6. Steel Panthers - nigdy nie sądziłem gra którą kupiłem od jakiegoś kolesia za grosze (zbierał na imprezę) wciągnie mnie na tak długo. W zasadzie jest to dla mnie najlepsza gra turowa (ex equo z Panzer Generalem 2) ale tak jak CC sprawiał mi frajdę walkami piechoty, tak Pantery sprawiają mi frajdę walkami pancernymi - scenariusze piechocińskie staram się omijać. 7. StarCraft - gra Blizza po której stwierdziłem, że są przereklamowani i robią nie moje porno. Pozostawiam fanbojom firmy. 8.Half Life Anthology - pierwsza gra którą zakupiłem cyfrowo i w tym przypadku nie żałuję żadnego (wówczas) wydanego dołka. Sam HL kisił się u mnie na dysku długo zanim go ukończyłem, dodatki zresztą dalej się kiszą, ale przyznaję jest to znakomita gra i na tyle mnie wciągnęła jak już się wziąłem na serio za nią, że z miejsca kupiłem Orange Boxa, którego już wciągnąłem w jeden tydzień. 9. Knighs of the Old Republic - pierwszy RPG który mnie przekonał do tego, żebym go ukończył. No i go ukończyłem i świetny jest, ale w trakcie gry miałem prawie roczną przerwę. Ten sam los spotyka teraz KOTORA 2, który leży gdzieś tam rozgrzebany na dysku. Aha, no i jest to jak na razie jedyn amoja oryginalna gra na której zastosowałem cracka, ze względu na baaaaardzo zjechaną płytkę startową. 10. Brothers in Arms: Road to Hill 30 - shooter wojenny o jakim marzyłem. Tak wiem, że zaraz wyskoczy galekanalek z Armą i grami szczurkolemingowymi ale ta gra urzekła mnie odtworzeniem prawdziwych lokacji i prawdziwych walk (acz trochę podkolorowanych). Nie zawsze mi się zdarza, żebym po misji w grze przeglądał "From Utah to Cherbourg" i znajdywał właśnie rozegrane misje. Reszta drugowojennych FPSów może co najwyżej buty czyścić i konkurować ze sobą o drugie miejsce, dla mnie król jest jeden, aczkolwiek nie miał on dobrego startu - kaszaniasta okładka sprawiła, że przez długi czas ta gra kojarzyła mi się z gniotami od City Interactive. No i dzięki tej grze, dowiedziałem się, że praca w branży jest do bani - szukając patchy do niej, trafiłem na ogłoszenie o pracy i dalej już po-szło... Odpowiedz Link Zgłoś
subdue123 10 najważniejszych gier 22.06.09, 11:21 Bez kolejności: -Duke Nukem 3D -Diablo -Championship Manager (seria) -GTA (seria) -Prince of Persia -Sekret of the Monkey Island -Warcraft 2 -Civilization 3 -God of War 2 -Metal Gear Solid 1 wyróżnienia dla serii Fifa, Call of Duty i Hitmana. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt IP: *.adsl.inetia.pl 22.06.09, 11:29 1. Contra z pegasusa. Dlaczego? Kto grał jako maluch na pegasusie wie. Pierwsza gra akcji, coś co potem zmieniło się w miłość do wszelkiej maści gier fpp, tpp, itp. 2. Mario Bros. na pegasusa Dlaczego? bo to Mario. Charakterystyczna muzyczka, grzybki, wredne kwiatki i zwierzątka. Świetnie przemyślane levele. Raz biegamy na zewnatrz potem włazimy jak to hydraulik do kanału, czasem nawet pływamy i omijamy ryby. A i ten level z dojściem do smoka, który jest labiryntem i jak źle przejdziemy to ekran sie powtarza. Nie wiem jak gra się nazywała dokładnie. Przesiadamy się na PC 3. GTA, klasyczne GTA czyli 1,2 i London. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Jako dzieciak nawet misji nie przechodziłem i nie mogliśmy zapisać gry, bo nie wiedzieliśmy jak. Dwóch przed kompem i rozbijamy się po mieście na kto więcej zgarnie gwiazdek. Ehh kiedy to było. 4. Age of Empires 2. Dlaczego? DLACZEGO??? CO TO ZA PYTANIE!!! Niesamowity klimat historii, świetna rozgrywka. I te przerywniki z narratorem opisujące poszególnych król i bohaterów. Barbarossa, Joanna d'Arc, Sulejman itd. Niesamowita grywalność, rozbudowany gameplay itd. Do dzisiaj lepszy niż wiekszość rtsów. 5. Red Alert 2. Dlaczego? Bo był niesamowity. Klimat kolejnej wojny światowej, czerwoni i alianci. I filmiki z aktorami - Kari Wuhrer i Athena Massey. Na młodego człowieka to działa. Fajnie misje, raz z budowaniem bazy, raz tylko z Tanią, albo z określoną pulą jednostek. No i Einstein i jego zabawki . 6. Medieval Total War. Dlaczego?? Dostałem od kolegii. Jestem fanem historii itp. A tutaj grafika 3d, rycerze jak w filmach i ta mapka strategiczna. Ta mapka ala mapy historyczne z tamtego okresu nadawała grze klimatu. Zimnego, mrocznego. Takiego jakie powinno być sredniowiecze. Zadna część poza Rome nie dała mi tyle radości. Miała sporo błedów, ale za to, że mogłem patrzeć na polskie rycerstwo w szeregu czekające na rozkaz... 7. Max Payne. Dlaczego? Sami wiecie dlaczego. Dlatego, że ta gra potwierdziła, że gra może mieć klimat i fabułe jak dobry film. Że nei chodzi tylko o naciskanie spustu. Mroczny klimat noir, bohater po przejściach i cały świat przeciwko nam. I fabuła: sekret do rozwiązania i zwroty akcji. No i ten Nowy Jork i zamieć stulecia. No i rewolucyjny bullet time oraz słynne sny, które mnie przerażały. 8. Ragnarok Online. Dlaczego?? Szczerze powiedziawszy to nie wiem. Koreańskie mmorpg utrzymany w stylistyce anime. Nie lubie anime... Kolega mnie wkręcił gdy za sprawa neostrady pod wiejskie strzechy zawitał internet. To był pierwszy i ostatni MMORPG w jakim grałem. Nigdy więcej, stracilem 2 lata swojego życia. Gra polegała na ubijaniu milonów potworków w celu uzyskania expa i zdobycia kolejngo lvlu oraz zdobywanie sprzetu na rynku w grze albo znajdujac wypadajacego z potworków. Cała zabawa polegała jednak na cotygodniowej walce o zamki z innymi gildiami. To bylo najważniejsze a tłuczenie się czasem po kilkaset osób o zamek to była wspaniała zabawa. Było minęło i niech więcej nie wróci. Pozostały wspomnienia i kartki na świeta wysyłane do koleżanek z Niemiec z gildii w której grałem. 9. Warcraft III. Dlaczego? Dlatego, że ta gra wyszła niesamowicie Blizzardowi. Pierwszy chyba raz fabuła w grze RTS odgrywała taką rolę. Bajkowa stylistyka niepozbawiona mroku, solidna fabuła z motywem upadającego herosa, świetna grywalność i grafika. Dla tej gry kupiłem kość ramu bo nie dało się grać. 10. FIFA 96-now Dlaczego??? CIężĸo na to odpowiedzieć. To ciężka miłość. Począwszy od mojej ulubionej 2002 poprzez nieudane World Cup 2002, aż do bliźniaczych 2007-2009 ja o prostu lubię tą serię. Nie zmieni nawet tego, że na PC seria przeżywa kilkuletni kryzys. TO piłka ja piłke lubie w prawie każdym wydaniu. OD tego jak ja jestem na boisku przez oglądanie na żywo i w tv i granie na komputerze. Fakt, PES chyba bliższy jest realizmowi. Ale co z tego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt IP: *.adsl.inetia.pl 22.06.09, 11:35 Dodam jeszcze wyróżnienia. Dla Serii Kotor za pokazanie mi, że RPG są fajne i zassanie na 4 dni . Dla Serious Sama, za pokazanie za prucie do wszytkiego ze wszytkiego co mamy jest fajne. Za komentarze i puszczanie oka do gracza. Dla PainKillera czyli pierwszej polskiej gry z prawdziwego zdarzenia. Za przywrócenie wiary w Polaka i jednak kilka dobrych pomysłów. DLa Wiedzmina - za to, że ponownie mogłem wsiąknąć w świat Sapkowskiego. Dla serii Need for Speed. A szczególnie dla Porsche Unleashed. Za,,, za wszystko i przepraszam, że nie umieściłem cie w pierwszej 10tce. Odpowiedz Link Zgłoś
el_rybnik Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt 22.06.09, 11:35 Na sam początek powiem coś, co wam się nie spodoba. Nie będzie tu samych staroci z ZX spectrum ani z Pegasusa, bo po prostu w nie nie grałem (no może i wiele straciłem) - dlaczego? Bo nie miałem do nich dostępu. Moi rodzice nie przepadali za siedzeniem przy telewizorze czy też monitorze - dlatego odrabiam to teraz 1. Commandos - Behind Enemy Lines. Moja pierwsza i ostatnia gra typu RTS - zapoczątkowała moje zainteresowanie armią, taktyką, bronią. I drugą wojną światową. Do dzisiaj pamiętam słynne "Yes, Sir!" każdego z komandosów. To była gra której klimatu już nigdzie nie spotkałem. 2. Max Payne. Sterowanie kimś z widoku "trzeciej osoby" najbardziej mnie zachwycało. I ten slow-motion. Przechodzenie każdego poziomu w ponurym "detektywistycznym" klimacie miało swój smaczek. A i "Painkillers" które toczyły się po podłodze też pozostaną niezapomniane. 3. Half-Life. Łom Poczucie zagrożenia, bo nigdy nie wiadomo było skąd wyskoczą te pieprzone potworki. Black Mesa pozostanie w naszej pamięci ;D 4. GTA. Cała seria? Zdecydowanie nie. "Jedynka", przełomowa trójka i Vice City utrzymywały gangsterski klimat. No, i najważniejsze - GTA 1 było moją pierwszą grą w karierze. Dzięki tej grze dobrze nauczyłem się angielskiego (RLY!). A więc śmiało można powiedzieć że gry edukują 5. Need For Speed 3 - Hot Pursuit. Moja pierwsza ścigałka. Fakt, trasy tylko lewo, w prawo i gdzieniegdzie skrót. Ot, cała zabawa. Ale gra miała wszystko z prawdziwego NFS, katalog samochodów, panoramy wnętrz aut. No i na podzielonym ekranie z bratem przegraliśmy wiele dni. 6. Fifa 2000. Produkcja, w którą ja, absolutny anty-fan piłki nożnej, grałem z taką namiętnością, że nawet jak ukazywały się znacznie lepsze i wierniejsze rozgrywki piłkarskie, ja dalej męczyłem dalej Fifę z roku 2000. 7. Jagged Alliance. Podobnie jak Commandos była to pierwsza i ostatnia gra z gatunku, tyle że tym razem gatunku strategii turowych (nie licząc Wormsów, ale to inna bajka). Wynajmowanie i zarządzanie najemnikami było dla mnie przednią rozrywką. Także nowoczesne uzbrojenie przemawiało za tym, że musiałem w to zagrać. No i zagrałem. Ta gra także wyjęła mi kilkaset godzin z życiorysu. 8. Tomb Raider. Tylko nie wiem który. Była to produkcja na PS One, w którą zawsze dawał mi pogrywać sąsiad. Wiem, że chodziło się po domu, a za nami służący. Niby nic, a dawało mi taką radochę, że sąsiad się dziwił czemu lubię grać w takie nudy. A dlaczego była to ważna gra? Bo oprócz tego, że była to przednia rozrywka, to pierwszy raz grałem na playstation - i już więcej nie chcę. 9. Worms Armageddon. Do dzisiaj zapraszam kolegów, kupujemy duże ilości browarów, robimy grilla, a potem siadamy przy kompie (jaka radocha, 5 krzeseł przy małym biurku), tworzymy dwie drużyny i gramy. Przy żadnej grze się tak nie bawię ze znajomymi z "real life", jak przy starych, dobrych Wormsach. 10. Podobnie jak massca w swoim artykule, na końcu umieszczam coś co zawsze będzie moją. Counter - Strike 1.6. Codziennie wieczorem odzywa się telefon, z oświadczeniem że szukają kogoś do mixa. Więc odpalam Steam, Ventrilo, i CS-a. Gra ma 10 lat, ale jest w niej coś ciekawego, coś co przyciąga. Może to przejrzystość? Jasno postawione zadania? Prostota rozgrywki? Nie wiem. Zawsze jak gram wspólnie z kolegami (na publicznych serwerach nie chce mi się grać), mamy ubaw po pachy. Chociaż nigdy nie wiązałem, ani nie będę wiązać z tą grą żadnej przyszłości, to jeśli znajomi będą jeszcze i za 10 lat w to grać, to ja zawsze będę do niej wracać z przyjemnością. Dla mnie jest to może 10-11 lat wstecz, które ze strony gier wspominam akurat bardzo dobrze. Prawie każda z gier powyższych wiąże się z przemocą szeroko pojętą. Dlaczego lubię grać w takie gry? Bo nie toleruję tego w życiu. Wolę postrzelać do przeciwnika ujętego gdzieś w numerkach zapisanych na dysku twardym. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
jimmy.boy Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt 22.06.09, 11:37 1. Fallout 2 (i 1) - Pierwsza gra, w jaką grałem na swoim również pierwszym PC-cie. Bezsenne noce (w ukryciu przed rodzicami- trochę się nasłuchałem), koledzy z podwórka stracili bramkarza i nikt w mojej podstawówce nie potrafił podzielić mojego entuzjazmu, gdy przybiegałem półżywy z wieściami z poczynionych postępów w grze. Nie będę silił się na wymysły w stylu: "ech, wtedy to były gry...a dzisiaj..." i stawiał pierwsze Fallouty jako paradygmat dla RPGów na zawsze, ale sentyment pozostał. I "trójka" mi się podobała, choć to inna gra (nie wartościując). 2. Silent Hill 2 - Choć wyda się to niektórym śmieszne, to robiłem dwa lub trzy podejścia do tej gry. Czułem autentyczny i skrajny dyskomfort, czyli po prostu się bałem... Genialny klimat, takaż fabuła, psychoanalityczny kontekst do interpretacji - tego się nie zapomina. 3. Syberia (i 2) - Po tej grze pokochałem przygodówki. Trudno mi traktować tę grę jako inaczej niż jako doświadczenie estetyczne. Poza estetyką mechanizmy rozgrywki i fabuła także motywowały do spędzania z Syberią czasu, co z chęcią czyniłem, tracąc zainteresowaniem tą częścią świata, którą nazywa się "życiem". 4. Alpha Centauri - Tak, wiem. "Cywilizacje" są lepsze. Chociaż nie wiem - to ranking subiektywny, a właśnie Alpha Centauri wciągnęło mnie bardziej niż "Civki". W zasadzie nie wiem, co mi się podobało najbardziej - chyba ten ogromny bodziec, jakim był cel kończący grę. Do dziś lubię sobie w nią czasem pograć. Wciąż satysfakcjonująca rozrywka. 5. Super Mario - Dowolna platforma, "zawsze spoko", cytując pewnego warszawskiego rapera. Z bratem, kolegami, z dziewczyną, sam - Mario był dla mnie synonimem wszystkiego, co dobre (i złe trochę też...) w old-schoolowym gamingu. Nie wspominam o muzyce (muzyczce?), bo to dla kazdego gracza powinien być top 3 tła dla gier. 6. GTA San Andreas - Najbardziej odpowiadająca mi klimatem gra z serii. Niektórych irytowały pseudo-rpgowe statystyki, które trzeba było "nabijać", ja miałem jakiś chory pociąg do pływania (przepłynąłem wszystkie-sic!-wody na terenie), siłowni itd. Oczywiście, główna część dania jak najbardziej smakowita i wsiąkałem w nią często i długo. 7. Call Of Duty: Modern Warfare - Nigdy nie byłem fanem FPS-ów, ale Modern Warfare to dla mnie bardziej interaktywny film sensacyjny, niż gra. Kiedy dostałem grę, po prostu usiadłem, grałem, skończyłem ją i nie wstałem z krzesła. Fabuła, tempo i dynamika gry, plus sceny w Czarnobylu i wybuch jądrowy - ekstraklasa komputerowej rozrywki. 8. Diablo II - Ech, good ol' hack'n'slash... Pierwsza gra, w której przez moment rozważałem granie online (i prawdopodobnie ostatnia), ale pozostałem przy nieśmiertelnym singlu. Po raz kolejny w życiu zrozumiałem, że spanie i jedzenie (a także, ekhem, toaleta), to wymysły zbędne. 9. Kinghts Of The Old Republic - Jako fan Gwiezdnych Wojen pokochałem tę grę od pierwszego wejrzenia i kocham do dziś. Przynajmniej raz w roku muszę ją przejść. Wszystko- od Pazaaka począwszy, na walce skończywszy - jest w KotOR genialne. Plotka o trzeciej części uczyniła mój dzień szczęśliwszym. 10. Tibia - Przekornie i nie dlatego, że byłem zapalonym graczem. Mój młodszy brat był, co w połączeniu z faktem (do pewnego czasu) posiadania jednego komputera w domu było zabójcze i prowadziło nawet nie do potyczek - to były wojny. Uch, jak ja tej gry nienawidzę! Odpowiedz Link Zgłoś
ender140 Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt 22.06.09, 12:06 Bez kolejności: - C&C Pierwszy RTS, w który grałem (a raczej jego demo, które przeszedłem z 10 razy), który otworzył mi oczy na geniusz Westwooda (F* U EA). Scenki z aktorami to coś niesamowitego, ale Kane to pierwszy komputerowy villain, na którego patrzy się jak na człowieka (w końcu nim był). - RA2 + YR Konsekwencja poprzedniego. W singlu przeszedłem na hard 3 razy wszystko. Z kumplami instalowaliśmy i graliśmy na lanie. Błyskotliwy humor (F* U EA po raz drugi), klimat i soczysta przyjemność z grania - Lotus 3 Rządzi. Do tej pory. Po prostu. Najlepszy soundtrack w historii. Tylko intro z Lotusa 2 to przebija. - DOOM Pierwsza gra, której się bałem - Original War Pierwsza własna gra na swój pc (przedtem byłem amigowcem i przesiadywaczem u kumpla z ps1). Ślepy traf (extra gra) i najlepiej wydane 29 złotych w życiu. Gra znana w zasadzie tylko w Polsce i Czechach,niedoceniona i niezrozumiana przez wielu (oceny od 5 -Gamespot do 9 -np. rodzimy Click). Oryginalne połączenie rts i rpg z wciągającą historią i konsekwencjami wyborów. Dla niej wstawałem o 4 rano, żeby przed szkołą pograć - Metal Slug Chyba każdy przepuścił na to kupę kasy na automatach. Znalazłem kiedyś właściciela, który miał jednego z 1, 2 i X, a do tego kredyt za 50gr. Pamiętam, że potem jakieś dzieciaki patrzyły jak grałem i gadały wow, wymiatasz i był szpan - Mortal Kombat 2 Na tym się psuło joye Najlepszy multiplayer wtedy, kto przechodził, to się tłukło i szastanie 4 dyskietkami - CS Godziny siedzenia z kuplami w kafie. A potem przyszedł internet do domów i magia przyblakła.. Ale do tej pory gram Jak raczej wolę grać w singlowe gry, tak w to mogę grać i grać 1.6, nie sors. - KOTOR Magia tej gry otworzyła mnie na rpgi. Wcześniej widziałem tylko głupie dla mnie jrpg i klasyczne, które mnie odstraszały wolną rozgrywką. - Serious Sam Kumpel mi kiedyś pożyczył i powiedział, że dobra gra. To był pirat. Usiadłem, przeszedłem od razu, a następnego dnia kupiłem oryginał I szukanie sekretów za 2 razem zaraz potem. Jedna z niewielu głupich gier, która nie robi ze mnie głupka Humor i wariactwo mnie wessały. Do tej pory pamiętam zachwyt nad muzyką i epickością ostatniego etapu SE też było genialne. Dwójka nie. Odpowiedz Link Zgłoś
ender140 Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt 22.06.09, 16:26 zastanowiłem się i muszę wtrącić nr 11. - Crash Team Racing Z kumplami graliśmy w to godzinami, mieliśmy nawet się składać na multitapa po prostu szalona grywalność w multi. I ten zawód, kiedy po wygraniu ze wszystkimi oxide'ami odkryliśmy, że jednak nie da się nim grać... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Squork Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt IP: 144.177.50.* 22.06.09, 12:30 Gry mniej więcej w kolejności ukazywania się: 1. Bruce Lee - z braku miejsca (bo tylko 10 ma być) skromna reprezentacja ośmiobitowców, która jednakże na mojej liście musi sie znaleźć. Padło na jedną z najlepszych platformówek na stareńkiego ZX Spectrum. 2. Lemmings - pamiętam, że jak zobaczyłem tą grę na Amidze (bodajże jako pierwszą grę na tej platformie) to dosłownie padłem na kolana. Wysoka jak na tamte czasy rozdzielczość, wspaniała muzyka no i ten pomysł na gameplay! Genialne! Ostatnio przypomniałem sobie remake na PSP i radochy było tyle samo co kilkanaście lat temu. 3. Another World - pierwsza gra w której był tak mocny nacisk na fabułę. Rozwalały mnie też superpłynne animacje i filmowe wstawki wkomponowane w grę. W czasach Amigi zrobiła na mnie kolosalne wrażenie. Ostatnio z wielką przyjemnością zagrałem w remake tej gry na PC. 4. Settlers - przy pierwszej części osadników spędziłem masę czasu. Nowatorskie podejście do tematu i czasy, kiedy strategie były nastawione bardziej na ekonomię niż na walkę. Samo obserwowanie ludzików noszących towary to już było coś 5. Duke Nukem 3D - zaczyna się era PC. Jedyna gra przy której spędziłem tyle czasu grając po sieci (wtedy jeszcze lokalnej). No a i sam tryb single player był niesamowicie satysfakcjonujący. Klimat, postać głównego bohatera, poziomy (pierwsza mapa z kinem!) - wszystko wyśmienite. 6. Diablo - ta gra przekonała mnie do RPG (choć niby wcześniej grałem w jakieś Ishary czy Eye of the Beholdery), pomimo że była maksymalnie uproszczona jak na rpg, a może właśnie dlatego? Jedyna gra (może poza kilkoma tytułami z 8-miobitowców), którą przeszedłem aż 3 razy (każdą postacią po razie). A muzyka w Tristram miażdżyła (i dalej to robi) 7. Fallout - Po Diablo szukałem czegoś podobnego i trafiłem na demo tej perełki. RPG pełną gębą i moim zdaniem najlepsze jakie powstało (choć Fallout 3 ostatnio też mnie zachwycił). Od tego czasu łykam większość role-play dostępnych na rynku 8. Heroes Of Might & Magic 2 - rewelacyjna strategia turowa, przy której zarwałem niejedną nockę z kumplami. Trójka już mnie tak nigdy nie wciągnęła. 9. Thief - jedna z moich ulubionych gier. Demo katowałem dziesiątki razy, dopóki nie kupiłem pełnej wersji za niemałe wówczas pieniądze. To chyba jedyna gra, po ukończeniu której chciało mi się bawić modami - połykałem je doprawdy dziesiątkami 10. Half-Life 2 - umieszczam tu HL2, bo to chyba ostatni moment w branży kiedy czułem, że dzieje się jakaś rewolucja. Pamiętam jak napięcie podsycało Valve umieszczając w sieci filmiki pokazujące możliwości silnika odpowiadającego za fizykę w grze - wydawało mi się to wtedy nieprawdopodobne! Ostatnio skończyłem HL2 po raz kolejny, tym razem z Epizodami 1 i 2 - wydał mi się jeszcze bardziej genialny niż w 2003 roku! Odpowiedz Link Zgłoś
unk1nd Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt 22.06.09, 12:46 Kolejność przypadkowa, wszystkie gry budzą taki sam sentyment 1. quake 3 arena - za wiele, wiele, wiele lat spędzonych przy multi i to że poznałem masę świetnych ludzi 2. supaplex - pierwsza gra, na pierwszym komputerze... wspomnienia 3. civilization 1 - za notes pełen pytań i odpowiedzi tłumu 4. WoW - za stracone pieniądze 5. hitman - za to 'coś' 6. GTA 3 - za opad szczeny jak zobaczyłem tą grafikę 7. thief - bo można było bezkarnie kraść 8. gothic - przeszedłem w obu wersjach językowych 9. splinter cell - skradanki ftw 10. heroes 3 Odpowiedz Link Zgłoś
commentarii 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wątek:) 22.06.09, 12:52 Stwierdziłem, że jakby sie wam spodobał mój wpis i jakimś cudem chcielibyście mi dać jakiś fant, to ponieważ normalnie na gamecornerze pisze jako gosc A to nie mozna by zweryfikować czy ja to ja i jak to mi wyslac czy cos. Wiec ponawiam wpis jako zalogowany lebek z uszanowaniem A 1. Contra z pegasusa. Dlaczego? Kto grał jako maluch na pegasusie wie. Pierwsza gra akcji, coś co potem zmieniło się w miłość do wszelkiej maści gier fpp, tpp, itp. 2. Mario Bros. na pegasusa Dlaczego? bo to Mario. Charakterystyczna muzyczka, grzybki, wredne kwiatki i zwierzątka. Świetnie przemyślane levele. Raz biegamy na zewnatrz potem włazimy jak to hydraulik do kanału, czasem nawet pływamy i omijamy ryby. A i ten level z dojściem do smoka, który jest labiryntem i jak źle przejdziemy to ekran sie powtarza. Nie wiem jak gra się nazywała dokładnie. Przesiadamy się na PC 3. GTA, klasyczne GTA czyli 1,2 i London. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Jako dzieciak nawet misji nie przechodziłem i nie mogliśmy zapisać gry, bo nie wiedzieliśmy jak. Dwóch przed kompem i rozbijamy się po mieście na kto więcej zgarnie gwiazdek. Ehh kiedy to było. 4. Age of Empires 2. Dlaczego? DLACZEGO??? CO TO ZA PYTANIE!!! Niesamowity klimat historii, świetna rozgrywka. I te przerywniki z narratorem opisujące poszególnych król i bohaterów. Barbarossa, Joanna d'Arc, Sulejman itd. Niesamowita grywalność, rozbudowany gameplay itd. Do dzisiaj lepszy niż wiekszość rtsów. 5. Red Alert 2. Dlaczego? Bo był niesamowity. Klimat kolejnej wojny światowej, czerwoni i alianci. I filmiki z aktorami - Kari Wuhrer i Athena Massey. Na młodego człowieka to działa. Fajnie misje, raz z budowaniem bazy, raz tylko z Tanią, albo z określoną pulą jednostek. No i Einstein i jego zabawki . 6. Medieval Total War. Dlaczego?? Dostałem od kolegii. Jestem fanem historii itp. A tutaj grafika 3d, rycerze jak w filmach i ta mapka strategiczna. Ta mapka ala mapy historyczne z tamtego okresu nadawała grze klimatu. Zimnego, mrocznego. Takiego jakie powinno być sredniowiecze. Zadna część poza Rome nie dała mi tyle radości. Miała sporo błedów, ale za to, że mogłem patrzeć na polskie rycerstwo w szeregu czekające na rozkaz... 7. Max Payne. Dlaczego? Sami wiecie dlaczego. Dlatego, że ta gra potwierdziła, że gra może mieć klimat i fabułe jak dobry film. Że nei chodzi tylko o naciskanie spustu. Mroczny klimat noir, bohater po przejściach i cały świat przeciwko nam. I fabuła: sekret do rozwiązania i zwroty akcji. No i ten Nowy Jork i zamieć stulecia. No i rewolucyjny bullet time oraz słynne sny, które mnie przerażały. 8. Ragnarok Online. Dlaczego?? Szczerze powiedziawszy to nie wiem. Koreańskie mmorpg utrzymany w stylistyce anime. Nie lubie anime... Kolega mnie wkręcił gdy za sprawa neostrady pod wiejskie strzechy zawitał internet. To był pierwszy i ostatni MMORPG w jakim grałem. Nigdy więcej, stracilem 2 lata swojego życia. Gra polegała na ubijaniu milonów potworków w celu uzyskania expa i zdobycia kolejngo lvlu oraz zdobywanie sprzetu na rynku w grze albo znajdujac wypadajacego z potworków. Cała zabawa polegała jednak na cotygodniowej walce o zamki z innymi gildiami. To bylo najważniejsze a tłuczenie się czasem po kilkaset osób o zamek to była wspaniała zabawa. Było minęło i niech więcej nie wróci. Pozostały wspomnienia i kartki na świeta wysyłane do koleżanek z Niemiec z gildii w której grałem. 9. Warcraft III. Dlaczego? Dlatego, że ta gra wyszła niesamowicie Blizzardowi. Pierwszy chyba raz fabuła w grze RTS odgrywała taką rolę. Bajkowa stylistyka niepozbawiona mroku, solidna fabuła z motywem upadającego herosa, świetna grywalność i grafika. Dla tej gry kupiłem kość ramu bo nie dało się grać. 10. FIFA 96-now Dlaczego??? CIężĸo na to odpowiedzieć. To ciężka miłość. Począwszy od mojej ulubionej 2002 poprzez nieudane World Cup 2002, aż do bliźniaczych 2007-2009 ja o prostu lubię tą serię. Nie zmieni nawet tego, że na PC seria przeżywa kilkuletni kryzys. TO piłka ja piłke lubie w prawie każdym wydaniu. OD tego jak ja jestem na boisku przez oglądanie na żywo i w tv i granie na komputerze. Fakt, PES chyba bliższy jest realizmowi. Ale co z tego. Odpowiedz Link Zgłoś
commentarii wyróznienia 22.06.09, 20:03 Bym zapomniał o takich grach jak Mafia czy to co wpisałem wcześniej w 2 poscie jako A. Ale przypomniało mi się coś W szkole, na świetlicy wystawiono 2 stare komputery jeden z windą 3.11 drugi z Norton commanderem. Przez kolejne lata o to gry o ktorych muszę wspomnieć Najpierw poszły na granie nawet w 10 osób Schorched Earth - tanki stojące na planszy i lupiące do siebie. Na strzal miał wpływ kąt lufy, siła strzału oraz wiatr. Ponadto brawa za czarno białą grafike - monitor był czarnobiały i ogromny arsenal broni. Micro Machines- wiadomo co to Potem przyszła era Małysza: Deluxe Ski Jump czykli DSJ!!. Och to była grywalna giera... i tyle ludzi grało naraz tym grom należy się wielkie wyróznienie Odpowiedz Link Zgłoś
ash-prawdziwy 10 gier 22.06.09, 12:58 nie potrafię jednoznacznie określić, która gra powinna zająć zaszczytne miejsce pierwsze, więc takowej hierarchii nie będzie. oto lista gier ważnych: 1. czasy Atari i dwie niezapomniane polskie (sic!) pozycje Fred i Misja. Absolutna klasyka w rodzimym wydaniu, pamiętam, że specjalnie zbierałem na lepszego joya (quickshota zdaje się), by móc jeszcze bardziej katować te tytuły (do dziś mam sentyment do całostronicowych reklam w SS i TS). Te dwie gry miały więcej miodu i grywalności niż wszystkie tytuły wydane w tym roku na PC razem wzięte. 2. pierwszy PC i.... Prince of Persia - jezu ta animacja, jak żywa, to niesamowite, że takie coś można było uzyskać na komputerze etc. takie myśli tłukły się po młodej łepetynie widząc dzielnego księcia skaczącego/wspinającego/wykonującego jakąkolwiek czynność. dla mnie to był przełom, by coś takiego zobaczyć, oraz: Crime Wave broń na amigowców - gra wielce przeciętna, ale z filmowym (sic!) intro. zajmowała ze 3 dyskietki 5.25 i za każdym razem jak chciałem się pochwalić możliwościami (?!?) komputera odpalałem ją i patrzyłem jak ludziom lecą szczęki na widok intro. oczywiście do pełni efektu należało dodać komentarz w stylu: taa bo na PCecie wszystkie gry są takie 3. Cywilizacja - gra, która wciągnęła mnie na miesiące. i co z tego, że graficznie nie powalała, ale dawała taką niesamowitą radość z gry i te niekończące się kolejki komputera ech ech..... 4. Dune 2 - pierwszy RTS i to jaki!!! i co z tego, że nie można było zaznaczać kilku jednostek gra jest była i będzie genialna - do dzisiaj pamiętam te przekręcane nazwy jednostek freemanów i całej reszty.budowa wieżyczek, strzelanie do wormów, frontalne ataki - esencja genialności. gra występowała też na Amisię, ale miała jakieś dziwne menu 5. DOOM 2 i mój pierwszy multiplayer po COMie - tak tak. wywierciliśmy dziurę w oknie, by móc przewlec ten cieniutki kabelek do kolegi piętro niżej. Multi bo 2 nas grało, zwykle on wolał deatchmatch, ja cooperative (bo byłem gorszy). nie było botów, nie było obcych 2 gości na mapie i kilka okresów wakacyjnych z głowy. 6 The Settlers - zwani potocznie "sidlerami". próby multi były, lecz nie udana, nie przeszkadzało to w graniu we 2 osoby - jedna gra jedna patrzy - po 12h dziennie. zaangażowanie w tę grę miałem tak wielkie, że zamykając oczy dalej widziałem ludziki wędrujące po zielonej trawie, ścinające drzewo i polujące na zwierzyną - absolutnie przepiękna gra ( i te animacje walki!) 7. HOMM 2 i 3 - zakochałem się w "dwójce", ale to "trójka"zabrała najwięcej czasu ze wszystkich gier komputerowych i to chyba ta pozycja winna być nr 1. po przejściu kampanii przyszła kolej na multi - w trybie Hot Seat oczywiście, po przegraniu (zwycięskim!) większości map przyszła kolej na random mapy i poziom impossible - i wiecie co? dawaliśmy radę - epickie bitwy po 300 behemotów i setki innego tałatajstwa ze strony komputera nie mogły się przebić (ach ten myk- magia ziemi+town portal). dlaczego dzisiaj nie ma generatorów map dlaczego?? grałbym w tę grę i dziś - niestety nie wyświetla się na panoramicznym monitorze 8. Diablo I i II - nie trzeba wiele opisywać - niby bezduszna siekanka, a ile pracy kosztowało bezczitowe dorobienie się wypasionego ekwipunku i jeszcze ten system save'ów - wtedy przeklinałem Blizzarda, dziś w dobie łatwych gier błogosławiłbym ich za to. Daj Ci Panie by trójka choć w połowie była tak dobra jak te dwie gry. 9. Call Of Duty 2 i 4 - od 2 zaczęła się moja mulitplayerowa przygoda z tą serią i na 4 skończyła, rewelacyjna miodność tak długo, jak długo nie było oszustów. to chyba było najważniejszym argumentem za tym, by kupić oryginał. Równie wysoko oceniam Modern Warfare - gra szybka, piękna i po prostu dobra, czego nie da się powiedzieć o ostatniej części - jakaś taka imitacja poprzedniczek, niby fajna, ale.... no właśnie ale 10. chciałem dać Master of Magic, ale ostatecznie zwyciężył Privateer - w żadnej grze (tamej epoki, a może i dziś) nie spotkałem takiej wolności. godziny pochłaniały mi kosmiczne loty, handel i łupienie biednych kupców - niestety nie udało mi się skończyć tegoż. pamiętam, że dochodziłem do momentu, gdzie miałem takie potężne działo zabrane z jakiegoś wraku i gonił mnie statek, któremu ani nie mogłem uciec, anie go zabić. jest jeszcze wiele innych gier... szkoda, że tak mało z ostatnich lat, nieprawdaż? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Michi16[@o2.pl] Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.09, 13:39 A ja zrobie na odwrót. zacznę od numeru 10 na mojej liście najważniejszych gier 10. Dragon Ball GT: Final Bout Pierwsza gra na psx'a w którą byłem w stanie przejść każdą postacią w mniej niż 20 minut, poziom trudności był tak niski że aby się nią nie znudzić kupiłem drugiego pada żeby grać z kumplami, więc coś jej zawdzięczam ;P I chyba właśnie, o ile się nie mylę, kupiłem ps'a, czemu ? Bo już wcześniej grałem w nią u kuzyna i mi się spodobała, a dlaczego tylko na 10 miejscu w takim razie jest? Bo po dłuższym kontakcie z grą uznałem że jest po prostu beznadziejna ;P 9. Medal of Honor: Allied Assault Nie pamiętam dokładnie gry, właściwie zapamiętałem tytuł bo to była pierwsza gra która wzbudziła mój zachwyt, wtedy, gdy jeszcze nie panowała taka moda na komputery mój kumpel już kompa miał i to była pierwsza gra jaką na kompa widziałem, w tym czasie, gdy wszyscy zagrywali się na ps'ie patrzenie na tą gre po prostu spowodowało opad szczeny, było wow i wgl, a szczerze mówiąc ja w nią nawet nie grałem tylko patrzyłem jak mój kolega to robi, ale mimo to zapamiętałem ten tytuł ze względu na grafike ;P 8. Tibia <- Odpowiedz Link Zgłoś
brum75 moje top ten 22.06.09, 15:01 Jet Set Willy Dlaczego? Bo to pierwsza gra komputerowa w którą grałem. Na Spectrum u kolegi "Osy". W dawnych czasach szkoły podstawowej i mrocznego PRL. Wtedy zobaczyłem co to gra komputerowa i zapragnąłem komputera. Więc ta gra musiała się tu znaleźć. Mazogs Dlaczego? Bo to pierwsza (i bardzo lubiana, serio wiele w nią tłukłem) gra na MoimWłasnymKomputerze. ZX-81 to wprawdzie nie było Spectrum ale nic to. Miałem komputer! Swój! To nic że do Spectrum mu wiele brakowało. Miałem komputer!!! Nie kojarzycie Mazogsa? Pewnie nie: www.youtube.com/watch?v=X14yKcsFGtI Silent Service Na Atari (i później na Amidze) Wciągnęła mnie na maksa, zmusiła do studiowania mapy i historii wojny na Pacyfiku. No i być kapitanem okrętu podwodnego to nie byle co. I jeszcze coś: grudzień 1989. W telewizji pokazują jak sypie się Rumunia Ceausescu a ja u siebie w pokoju zatapiam kolejny konwój. Nie wiem czemu ten obrazek akurat zapamiętałem Railroad Tycoon (Amigai/PC) Dla tej gry przez 4 dni "byłem chory". Rodzice z domu a ja hyc do kompa kłaść tory i bawić się kolejką. Frontier (Amiga, PC). Świat jest wielki. A ja taki malutki. Ale i tak mogę wszystko. Pirates (Amiga, PC). Właściwie jak wyżej Piractwo, handelek, szukanie rodziny. I butelka rumu! Cywilizacja (Amiga, PC) Od 1 po Beyond the Sword. Za całokształt. Teraz nawet na służbowym kompie mam 3 zainstalowaną. I czasem gdy robota nie goni... Transport Tycoon Targałem z czwartego piętra monitor i komputer żeby iść z tym do kumpla i po RSie grać. Niby gralismy w Dooma ale po pół godzinie przechodziliśmy na TT i tak do nocy. Might And Magic 4, 5 (PC) Wolność. Jak we Frontierze i Piratach. Operation Flashpoint Chyba jedyna gra w tym stuleciu która mnie tak wciągnęła i zmusiła do skończenia (WoWa nie próbowałem.) Była trudna jak diabli ale coś w niej było co trzymało przy klawiaturze. To nic że przez pół godziny się czołgasz i nagle dostajesz śmiertelną "kulę znikąd". To było naprawdę coś. Zagrasz i wiesz że wojna to nie przelewki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zerogirl Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt IP: *.p.lodz.pl 22.06.09, 15:12 1.Planescape Torment - klimat, postacie, wrażenie wsiąknięcia w świat gry, zwiedzanie każdego zakamarka, żeby tylko dowiedzieć się czegoś więcej o świecie, o postaciach, odkryć kolejną tajemnicę 2. Baldurs Gate 2 + dodatek- dziesiątki godzin w FR, Viconia, kolejne przygody, szał radosci przy awansie na wyższy poziom, lub kolejnym wypasionym itemie 3. Alien vs Predator - pierwsza gra, jaką skończyłam, grałam predatorem. tropienie marines i rozwalanie alienów, to było to. i jeszcze ten zimny dreszcz na plecach gdy było słychac facehuggera 4. Silent Hill 2- proste, Maria 5. Settlers - moja pierwsza strategia. grafika na te czasy bajkowa, chrumkające świnki, rosnące zboże, te krwawe pojedynki rycerzy 6. Sensible Soccer - grałam na zmianę z bratem, raz ja jemu kibicowałam, raz on mnie. dziesiątki rozegranych meczy 7. Mafia - klimat, klimat i jeszcze raz klimat. 8. Street Fighter 2 - tutaj z kolei okładaliśmy się z braciakiem po buziach 9. Warcraft III - w sumie nie wiem dlaczego, wciąga cholera. kolejna kampania i jeszcze jedna i jeszcze jedna 10.GTA VC- znowu klimacik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: włodarz Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt IP: *.chello.pl 22.06.09, 15:19 Mam 26 lat gram od 7 roku życia. Baldur's Gate 1+2+TB (najlepsza gra w którą kiedykolwiek grałem) , Fallout (klimat!!), Heroes of M&M 2+3 (gorące pośladki Rulez!!) , Gran Turismo (to był prawdziwy przełom w wyścigach i pierwsza gra samochodowa która mnie wciągnęła), Resident Evil 1+2 (jedna z moich pierwszych gier na szaraka - wgniotła mnie w fotel - doszedłem do takiej wprawy że kończyłem obie bez saveovwania), Pro Evolution Soccer (choć wtedy to się jeszcze nazywało ISS Pro - pamiętam że pierwszą edycję w którą grałem to wersja amerykańska ISS 98 - ale to była miazga !! ) Metal Gear Solid - wszystkie części ( uwielbiam klimat gier Kojimy w 4 jeszcze nie grałem ale po obronie na pewno nadrobię ) ) Final Fantasy - (i tu zaskoczę bo nie 7 a 10 - najlepsza gra w serii i grubo ponad 130 godzin na liczniku grania, 12 też była super ale fabularnie to DNO...). A poza tymi to jeszcze masa gier z C-64, Amigi i Pegasusa w które grałem w wieku 7-13 lat. Oprócz tego kupa innych tytułów na tytułów które uznaję za wybitne, ale chyba aż takiego wpływu na mnie jak te gry to nie miały. Ostatnio Uncharted, Killzone - moc. Odpowiedz Link Zgłoś
mathiuss top ten 22.06.09, 15:49 Oto moja lista 10 najwazniejszych gier mojego zycia. Wybieralem tytuly ktore najbardziej pamietam, ktore rzucily mnie czyms na kolana lub tez takie, ktore katowalem niemilosiernie. Bez zbednego zanudzania, przechodze do rzeczy. Montezuma's Revenge / Preliminary Monty - od Atari 800XL zaczela sie u mnie przygoda z grami. Z tamtych czasow pamietam wiele doskonalych tytulow (Robbo, Zorro, Boulder dash), ale z Montezuma zwiazanych mam najwiecej wspomnien. Swietna platformowka, Gra ktorej nie udalo mi sie nigdy przejsc (no i te legendy, ze przejsc sie nie da), ale ktora katowalem niemilosiernie. Absolutny kult. Prince of Persia - pierwsza gra z ktora zetknalem sie na PC. Zakochalem sie od razu. Troche myslenia, troche zrecznosci, swietne pulapki i godzina na przejscie calosci. No i ten motyw z sobowtorem. Klasyk. Doom - czyli to, co mali chlopcy lubia najbardziej Gra z tak cudowna grafika, ze nie chcialo sie odchodzic od komputera. Tu pierwszy raz objawil sie u mnie syndrom jeszcze jednego levelu Klimat nieziemski, samotny marine, shotgun w dloni, zbroja na klacie i hordy wrogow. Plus poklady mega brutalnosci. Cos pieknego. Remejk w postaci Dooma 3 to strzal w dziesiatke. Raczej niedoceniona gra, a jakze doskonala. Ale glos na pierwszego z rodu. Warcraft 2 - najlepszy rts na swiecie Przynajmniej tak mi sie wydawalo jak bylem malym smarkiem i fantasy w kazdej postaci lykalem jak pelikan. Jak na tamte czasy grafika niszczyla, a na grywalnosc nie bylo skali. Muzyka tez doskonala (do dzis pamietam motywy). No i mozliwosc zaznaczania 9 jednostek naraz czy edytor mapek. Bomba Trojka jest jeszcze lepsza, ale glos na dwojke za sentyment. Quake 1 - Q1 to pierwsze 3D z prawdziwego zdarzenia. Dla takiej grafiki warto bylo zmieniac kompa. Mega klimat- gotyckie zamczyska, pentagramy, cmentarzyska, zombiaki rzucajace w ciebie miesem, czy ogry z pilami lancuchowymi. Poezja. W sumie zastanawiam sie czemu nikt nie zrobil nigdy rimejka jedynki, lub gry bardzo podobnej klimatem. Quake 2 - Q2 to troche inna atmosfera niz jedynka, ale gre ta przeszedlem chyba z milion razy. Swietny design poziomow, swietna atmosfera (poziom Processing plant- ugh), swietne bronie i grafika w ktorej nie mozna sie nie zakochac. O multi nawet nie wspominam. Miazga. Commandos jedynka i dodatek doń (chyba lepszy niz podstawka nawet)- taktyczny rts, czy jak to nazwac. W kazdym razie, gralo sie wybornie. Nie byl to kolejny real time w stylu wybuduj 5 budynkow, 30 zolnierzy i jazda na wroga. Planowanie, roznorodnosc postaci i ich zdolnosci i przede wszystkim wysoki poziom trtudnosc oraz niesamowita grywalnosc to glowne atuty. Tej gry nie moglo zabraknac na liscie. Szkoda ze potem poszli w marne 3D. Dwojka jeszcze dawala rade, ale dalej to porazka. Diablo plus dodatek- ta gra mnie niezle postraszyla. Dzieciakiem bedac rajcowaly mnie takie szatanskie klimaty, a Diabel dawal ich w nadmiarze (zwlaszcza grajac w nocy). Do dzis mam ciary jak wspomne ciala nabite na pale i "fresh meat" Butchera. Klasa. I choc za tym gatunkiem (hak en slasz) nie przepadam, to jednak Diaboł prekursorem byl i nieziemska atmosfere mial (muzyka w Tristram 666/10), wiec na liscie musi byc. No i oslawiony multi. Nie gralem (modemowe czasy, chyba bym zbankrutowal), ale docenic trzeba. Starcraft - najlepszy rts na swiecie No, jeden z lepszych w kazdym razie. I za to, ze byl pierwszym rtsem w ktorym rasy nie roznily sie tylko kolorami, a wymagaly calkowicie innego podejscia do gry. I ze byly zbalansowane. I za Zergow FTW. I za Kerrigan Counter-strike. Last but not least. A w zasadzie- moja gra zycia. Niewyobrazalna ilosc grajgodzin stracona, taktyki, klanowki, fora, zawalone sprawdziany i sesje . Ehhh to nie gra juz, to zycie. Masy tytulow tu nie ma, choc byc moze i powinny (pierwszy Tomb raider, Baldury, Fallouty, Planescape, Civ, Hitman, Age of empires, Red alert, System shock 2, Deus ex, Thief, Mafia, Max Payne, Half life, Cod4 i wiele innych), ale niestety, lista ma tylko 10 pozycji (jakby bylo 50 to i tak malo ), z czegos trzeba zrezygnowac. Rezygnowalem z gier, ktore mimo statusu kultowych mnie jakos nie porwaly, lub tez takie w ktore zagralem wiele lat po premierze i wrazenia juz nie byly takie, jak powinny. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt 22.06.09, 16:16 W kolejności przypadkowej: 1. Epoka Atari Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt 22.06.09, 16:17 Łomatko, jak mawia moja sąsiadka, nie zmieściło mi się Monkey Island!!! Będzie 11. Opisu pewnie nie trzeba Odpowiedz Link Zgłoś
user0001 Wpis dużo przerośniętego dziecka... 22.06.09, 16:38 1. Boulder Dash, Tą uroczą grę zręcznościowo logiczną męczyliśmy na Amstradzie na wycieczce szkolnej. Wtedy jeszcze w naszej podstawówce nie było nawet pracowni informatycznej. Po powrocie z wycieczki chciałem mieć komputer. 2. Arkanoid. Mając lat 13, na swoim C64 napisałem własną mocno uproszczoną wersję tej gry, gdy udało mi się w nią zagrać wiedziałem, że zostanę informatykiem. 3. Ace 2. Jeszcze jedno wspomnienie z C64. Symulator lotu dla dwóch graczy (split screen). Straciliśmy na niego mnóstwo czasu pod koniec podstawówki. 4. Netwars. W liceum mieliśmy Novel Netware. W tym systemie domyślnie zainstalowany był sieciowy symulator kosmicznego myśliwca. Wektorowa grafika była wyjątkowo prymitywna, ale radość z odstrzelenia d..y koledze z klasy ogromna. 5. DooM. W liceum udało mi się złożyć PCta z używanych części, potrafił pociągnąć to cudo. (to były lata 90te, programy pochodziły z giełdy na Grzybowskiej, albo od kolegi). Ogromną radością było zrobienie lanparty. Czy ktoś pamięta sieci stawiane na kablu koncentrycznym? 6. Tie Fighter. Tą grą relaksowałem się gdy nauka do matury przytłaczała mnie. Oczywiście nie miałem joysticka, więc uganianie się za Tie Advanced ze sterowaniem myszą było męczące. 7. Angband. Rouge-like jeśli ktoś nie wie, gra wymagała olbrzymiej dozy wyobraźni, na przykład należało wyobrazić sobie co poczułby nasz bohater (reprezentowany przez "@") gdy po otwarciu komnaty ujrzał mrowie literek "D" (dla nie zorientowanych "D" to Ancient Dragon). Gdy potem zobaczyłem Diablo pomyślałem: "Ładne ale mechanice gry brakuje głębi". 8. Ogame. Kolega mnie namówił, wciągnąłem się, ale gdy dziewczyna (poznana na ogame) pewnej nocy obudziła mnie wstając aby zrobić FSa, zrozumiałem, że tak nie można żyć i wyłączyłem konto. Te 8 gier było na tyle ważnych, że szczególnie je zapamiętałem. Kolejne byłby już naciąganiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sulpicjusz Greatest Hits IP: *.aster.pl 22.06.09, 17:30 -River Raid-początki grania, jeszcze na Atari 800XL -Operation Wolf-pierwsza gra, z jaką miałem styczność na Commodore 64 -Alone In The Dark 3-grafika i pomysł kilkanaście lat temu robiły duże wrażenie -Quake 1-pierwszy FPS, który naprawdę niesamowicie mnie wciągnął -Tomb Raider-wg mnie, pierwsza część to rewolucja graficzna -Warcraft 2-najlepszy RTS, w jaki grałem -Crash Bandicoot 3-po tym tytule przekonałem się do "radosnych" platformówek -GTA Vice City-Slayer, Megadeth, Anthrax, czyli wreszcie dobra muzyka -PES 4-najlepsza piła, bez dwóch zdań -Half-Life 2-wzorcowy FPS Odpowiedz Link Zgłoś
red.pl Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąte 22.06.09, 18:05 Mówiąc szczerze, trudno jest wybrać top 10 gier ze swojego życia... Niektóre tytuły mimo iż znane doskonale, to po latach trudno spamiętać ich tytuły... No ale dobrze: 1.Gothic 2.KOTOR 3.Max Payne 4.Diablo 5.Wolfenstein 6.Fallout 7.GTA (praktycznie wszystkie części choć SA wspominam najlepiej) 8.DSJ (ach te stare dobre czasy i bicie rekrodów skoczni z kolegami ) 9. Hitman 10. Wiedźmin (11. w "bonusie" Kroniki Riddicka : Ucieczka z Butcher Bay ) Wiele pozycji oczywiście teraz nie przychodzi mi do głowy (ach ta pamięć ). Strasznie mnie ten temat postarzał... wracam wiec pod respirator Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vodnik21 Re: 10 najważniejszych gier życia - oficjalny wąt IP: *.chello.pl 22.06.09, 18:08 Najpiękniejsza dziesiątka gier: 1. OMIKRON:THE NOMAD SOUL - za cudownie wielkie przestrzenie eksploracji, możliwość wcielania się w przechodniów, piosenki Davida Bowiego w nagrode za rozwiązanie questu. Gra stara i zapomniana, wyjęta z zakamarków pamięci. Artyzm w czystej postaci. 2. ANACHRONOX - SF, którego nie powstydziłby sie niejeden pisarz. Dialogi tryskają humorem, zwroty akcji jak w najlepszym komiksie, postacie z krwi i kości - przygoda - powieść. 3. ODDSWORLD - Piekielnie trudna platformówka w systemie "stań dokładnie w tym punkcie a nie zginesz". Gra przyprawiająca o nerwicę i piękna zarazem. 4. WIEDŹMIN - bo nie głupi. 5. HALF LIFE - bo nastrojowy i mrocznawy 6. DEUS EX - bo taki sam jak HALF tylko więcej powyższych cech 7. SYS SHOCK - bo jest przyprawia o gęsią skórkę. Tylko postać Shodan w dwójce, w ostatniej scenie walki nie zachwyca - jest przebrana w spódnicę!! 8. CURSE OF MONKEY ISLAND - bo jest łatwa i pozwala zapomniec o trudach dnia powszedniego 9. THIEF - za możliwość skradania się w ciemnych zakamarkach średniowiecznych miast bez idiotycznego motywu wcielania się w średniowiecznego rycerza za pomoca komputera z przyszłości. 10. miejsce na przyszłe odkrycia Odpowiedz Link Zgłoś