Pytanie do tych trochę starszych stażem (w graniu, niekoniecznie w związku),
którzy mieszkają i dzielą budżet ze swoją drugą połową.
Jak postrzegają granie? Grają same? Dużo, mało?
A jak patrzą na wydawanie pieniędzy na gry? Krzywią się jak wydajecie za dużo?
Ja mam to szczęście, że moja lubi sobie pograć, ostatnio najchętniej w
SoulCalibura i Baldurs Gate: Dark Alliance w coopie ze mną. Miała też okres
fascynacji grami na DS'a. Przy Zeldzie potrafiła spędzić kilka ładnych godzin
dziennie.
Jeżeli chodzi o stronę finansową, to nie za bardzo ma się do czego przyczepić,
bo większość gier które kupuję, to starsze, używane pozycje. Za to trochę się
krzywi jak znoszę do domu starsze konsole bo niby graty i że niby używał nie
będę