Gość: Wally#10
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
18.11.01, 15:19
Na początek parę słów, które być może powinny się znaleźć w wątku "Komu
kibicujecie", ale załatwię tą sprawę przy okazji innych. Ja miałem przyjemność
przez rok mieszkać w Minnesocie, więc odpowiedź na wyżej postawione pytanie
jest w miarę oczywista. Miałem też okazję bywać na meczach, wtedy gdy do
Kevina podawał jeszcze Stephon, i mam nadzieję szczerą, że taka okazja jeszcze
się nadaży.
Pragnę powiedzieć, że dawno już sezon NBA nie dostarczył mi tyle
przyjemności. Wiadomo 8-1, a przecież tak naprawdę powinno być 9-0.
Malkontenci mogą twierdzić, że przecież Minnesota nie grała jeszcze z żadną z
potęg Ligi, ale chyba można, chociażby częściowo, do takich zaliczyć Milwaukee,
Orlando i Houston...Bez dwóch zdań, prawdziwy test przyjdzie w meczach z
zespołami, posiadającymi wybitnych graczy podkoszowych. Mam tu na myśli przede
wszystkim LAL, San Antonio i do pewnego stopnio Sacramento i Dallas.
Teraz parę wybiórczych uwag na temat przyczyn sukcesu zespołu. Przede
wszystkim muszę sobie posypać głowę popiołem, gdyż podczas offseason byłem
przekonany, że wymiana, posyłająca Wally'ego do Chicago byłaby z korzyścią dla
Wolves. Dziś wiemy, że jest inaczej. Wally rozwinął się znakomicie, stał się
drugą opcją w ataku i całkiem nieźle radzi sobie z obroną SG. Wiele wspólnego
z tą przemianą ma podejście trenera. Przez poprzednie dwa lata Saunders zdawał
się nie dostrzegać faktu, iż ma w drużynie tego zawodnika. W tym sezonie
nareszcie pojawiły się specjalne "plays" tylko dla Szczerbiaka. Szansę, jak na
razie, wykorzystuje. A gra blisko 40 minut per, zdobywając 20 punktów.
Przesunięcie Szczerbiaka na SG, pozwala wślizgnąć się do pierwszej piątki,
niejakiemu Smithowi. Śmieszne, że niektórzy gracze sprawdzają się tylko w
niektórych zespołach (sorry Mike). Dla większości kibiców Smith jest
pośmiewiskiem i rozczarowaniem, ale on naprawdę potrafi grać w koszykówkę.
Robi niezwykle wiele pożytecznych rzeczy, także takich które nie ukazują się w
tzw. boxscore. Gdyby prowadzona była statystyka "charges taken" byłby tam
pierwszy na 100%, a do tego trzeba mieć sporo odwagi. A poza wszystkim Joe na
4, pozwala grać Garnettowi na 3, gdzie wydaje się chyba bardziej efektywny, a
przede wszystkim, nie musi się tak męczyć pod koszem.
I to jest chyba jeden z niewielu zarzutów, które mam wobec KG. Umiejętność
gry pod koszem w ataku. Gra w obronie nie stanowi problemu, gdyż radzi sobie z
Duncanem, a Webbera po prostu niszczy. Chyba w najbliższej przyszłości tego
nie poprawi, ale i tak KG to KG. Jak dla mnie najbardziej wartościowy gracz
Ligi.
Inną płaszczyzną poprawy jest gra Brandona, którego wcześniejsze wypowiedzi
co do czasu gry napełniały mnie chęcią oddania go za worek piłek do kosza.
Podobno były wyrwane z kontekstu. Tak czy inaczej Brandon chyba nareszcie
uzmysłowił sobie, że jego głównym zadaniem w tym zespole są podania. Jeżeli
będzie przechodził przez połowę z myślą o rzucie Minney będzie przegrywać.
Jeżeli będzie chciał podawać, szczególnie do Wally'ego to myślę, że nie będzie
źle.
Inni:
Nesterovic - poprawa w stosunku do ubiegłego roku, ale nadal nie grywa w
czwartej kwarcie.
Billups- nareszcie nie musi zmieniać ciągle pozycji, jest oficjalnym back-up na
PG i gdy Brandon złapie jakoś kontuzję, on będzie gotowy aby wkorczyć
Peeler- gra sporo, jeden tylko Flip wie czemu
Lopez- gra mało, jeden tylko Flip wie czemu, znakomity w defensywie, wpuszczany
na krótko aby powstrzywać 1,2 przeciwników
Trent - niesamowicie umięśniony PF, podpisany za minimum, to był jeden ze
"steal of offseason" :))), z Orlando 16 punktów i 12 zbiórek. Jeżeli nie
złapie kontuzji, będzie kluczowym zawodnikiem w końcówce sezonu.
Woods- grał po około 24 minuty w pierwszych meczach, potem zdecydowanie mniej.
Na pewno nie rozczarował, i jeszcze dostanie szansę. Znakomity w obronie
strefowej.
Trochę plotek:
-mówi się, że Peeler, Garrett i Avery (wszystkim kończą się kontrakty) zostaną
oddani za jakiegoś średniej klasy gracza, do zespołu zagrożonego luxury tax
-Peter Vescey z New York Post uparcie lansuje plotkę: Brandon za Stoudmire.
Ostatnia wersja to Brandon + cieniasy za Stoudmira i Randolpha. Stoudmire jest
oczywiście gorszy od Brandona i mniej pasuje do zespołu, ale Randolph to gracz
na miarę Jermaine O'Neala. To oczywiście konflikt: teraźniejszość vs.
przyszłość. Co się stanie zależeć będzie od wyników w grudniu/styczniu.
Pozdrawiam wszystkich, którzy nie zasnęli czytając te wynurzenia. Następne
mecze Minney to Miami(wtorek), Orlando (środa). Jeżeli ktoś ma jakieś uwagi w
stosunku do tego zespołu lub ewentualnie innych to zapraszam do dyskusji.