Dodaj do ulubionych

Wyklęci żołnierze!

21.02.13, 19:04
Film opowiada o losach Polaków, którzy podczas II wojny światowej walczyli o wolną, niepodległą Polskę. Kiedy do kraju wkroczyła Armia Czerwona, pomagali sojusznikom w zwalczaniu wycofujących się Niemców. Nie spodziewali się, że nowa władza okaże się nową okupacją, a oni będą musieli wrócić do lasu napiętnowani jako zdrajcy i faszyści. Byli ścigani, wyłapywani, mordowani skrytobójczo lub też na mocy wyroków wydawanych "w imieniu Polski Ludowej". Zostali zapomniani na wiele lat, stali się "żołnierzami wyklętymi".
Film Wincentego Ronisza przedstawia losy tysięcy uczestników powojennego podziemia zbrojnego. Walczyli samotnie w lasach, bez nadziei na zwycięstwo, wierni ideałom wolnej i rządzonej przez demokratycznie wybrane władze Polsce. Dopiero po blisko pół wieku historia przyznała rację tym żołnierzom wyklętym. Polecam.
www62.zippyshare.com/v/23790675/file.html
www26.zippyshare.com/v/80080565/file.html
www26.zippyshare.com/v/20851368/file.html
Obserwuj wątek
    • ja-tarzan Re: Wyklęci żołnierze! 21.02.13, 22:37
      Dzięki za linki, chętnie obejrzę ... chyba po raz drugi.
      • lechowski51 Re: Wyklęci żołnierze! 22.02.13, 09:33
        Dzisiaj mija rocznica zamordowania przez ubeckich bandytow bohatera Podhala-Kurasia Ognia
        youtu.be/t1InFE0SD-Q
        • Gość: tarnobrzezanin Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 22.02.13, 12:23
          www.fundacja-niepodleglosci.pl/epizodyniepodleglosci/
        • Gość: ! Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.rzeszow.vectranet.pl 22.02.13, 13:41
          Tak, Kuraś wykazał się ogromnym bohaterstwem wrzucając granat do sierocińca wypełnionego żydowskimi sierotami.
          • Gość: ceper Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 22.02.13, 14:29
            Często odwiedzam strony w których "dzialał" wasz bohater, i czesto slyszę od prostych ludzi ,że był to popularny w tamtych czasach awanturnik ,rabus i bandyta.
            • Gość: WAKSMUND Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.13, 15:27
              ale u władzy byli wtedy koledzy lechowskich51 i dlatego onże banditen bywszy dzisiaj wielgi bohatyr, a jaki to faktycznie bohatyr to spytajcie najpierw braci Słowaków
              • lechowski51 Re: Wyklęci żołnierze! 22.02.13, 16:11
                ktoś tam pisze;
                Tak, Kuraś wykazał się ogromnym bohaterstwem wrzucając granat do sierocińca wypełnionego żydowskimi sierotami.

                Takich idiotyzmow to nawet brat Michnika,prokurator w czasach stalinowskich nie wymyślał swoim ofiarom na salach sądowych.
                • Gość: Dlaczeg? Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 22.02.13, 18:44
                  Prawda w oczy kole
                  www.wykop.pl/link/1051059/a-potem-nazwali-go-bandyta/
                  • Gość: Prawda Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 22.02.13, 18:46
                    Taka jest..................................................
                    www.wykop.pl/link/1051059/a-potem-nazwali-go-bandyta/
                    • Gość: Tak tak Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 22.02.13, 18:49
                      „Ogień” był bandytą

                      Wykop
                      Drukuj

                      Napisał(a): Leszek Konarski w wydaniu 9/2012.
                      Fot. Archiwum

                      Postawienie Kurasiowi pomnika w Zakopanem i zrobienie z jego odsłonięcia patriotycznej uroczystości o randze państwowej tak bardzo zdenerwowało Słowaków mieszkających po obu stronach polskiej granicy, że odpowiednik polskiego IPN, Ústav Pamäti Národa w Bratysławie, postanowił zająć się sprawą nowego polskiego Janosika. Nie mogli pojąć, jakim sposobem człowiek, który był zwolennikiem czystek etnicznych, który chciał Polski bez Słowaków, Rusinów i Żydów, który terroryzował, zabijał i okradał ludność na terenie polsko-słowackiego pogranicza, został szlachetnym bohaterem, mordującym wyłącznie przedstawicieli władzy ludowej.

                      Leszek Konarski

                      Górale z Nowego Targu cieszą się, że Instytut Pamięci Narodowej wreszcie ma konkurencję i dzięki temu ludzie dowiedzą się prawdy o działalności oddziału partyzanckiego Józefa Kurasia „Ognia” w latach 1945-1947 na Podhalu, Orawie i Spiszu. Gdy 10 lat temu krakowski oddział IPN zwrócił się do świadków tamtych wydarzeń, chętnie przekazywali swoje relacje i opisywali, jak byli przez „Ognia” nękani, zastraszani, grabieni, ilu niewinnych ludzi zamordowano. Efekt ich szczerych relacji był taki, że 13 sierpnia 2006 r. zostali zaproszeni do Zakopanego na uroczystość odsłonięcia przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego pomnika „Ognia” i jego poległych podkomendnych. Żaden z zabierających głos przedstawicieli IPN ani major WP, który w czasie apelu poległych odczytał ponad 90 nazwisk „ogniowców”, nie wspomnieli o kilkukrotnie większej liczbie ludzi, którzy przez „Ognia” stracili życie. Nawet w trakcie mszy z udziałem prezydenta, poprzedzającej uroczystość, nikt się za nich nie pomodlił.
                      Postawienie Kurasiowi pomnika w Zakopanem i zrobienie z jego odsłonięcia patriotycznej uroczystości o randze państwowej tak bardzo zdenerwowało Słowaków mieszkających po obu stronach polskiej granicy, że odpowiednik polskiego IPN, Ústav Pamäti Národa w Bratysławie, postanowił zająć się sprawą nowego polskiego Janosika. Nie mogli pojąć, jakim sposobem człowiek, który był zwolennikiem czystek etnicznych, który chciał Polski bez Słowaków, Rusinów i Żydów, który terroryzował, zabijał i okradał ludność na terenie polsko-słowackiego pogranicza, został szlachetnym bohaterem, mordującym wyłącznie przedstawicieli władzy ludowej. Słowaccy historycy przyjechali do Polski, zapoznali się z dokumentami zgromadzonymi w archiwach IPN, spisali relacje wielu osób, w 2009 r. przysłali ekipę filmową, która zrealizowała 33-minutowy film dokumentalny „Zakątki zapomniane przez Pana Boga”. Został on pokazany tylko w telewizji słowackiej. Jego „polska” premiera odbyła się w sierpniu 2010 r. w Instytucie Polskim w Bratysławie. Słowacy pokazali w nim zupełnie innego Kurasia, nieprzypominającego tego opisywanego przez nasz IPN, i dlatego film do polskiej telewizji nie trafił.
                      Słowacy nadal zbierają materiały dotyczące Kurasia. Po raz pierwszy postać tego samego człowieka oceniają historycy dwóch sąsiadujących ze sobą państw. W Polsce powojenne losy oddziału partyzanckiego Józefa Kurasia „Ognia” bada Maciej Korkuć z krakowskiego oddziału IPN, natomiast pracami słowackich badaczy kieruje Lubomir Durina z UPN w Bratysławie. Dla polskiego historyka Kuraś to zasłużony przywódca antykomunistycznego podziemia, odważnie walczący z władzą ludową. Natomiast słowacki historyk uważa, że oddział „Ognia” to banda, która wprawdzie miała na swoich sztandarach hasła walki o wolną Polskę, ale przy okazji terroryzowała góralskie wsie, grabiła i mordowała niewinnych ludzi, realizowała program czystek etnicznych, nienawidziła Słowaków, Rusinów i Żydów. Trudno jednak się spodziewać, że pracownicy dwóch narodowych instytutów pamięci, położonych po obu stronach granicy, zespolą wysiłki i wspólnie postanowią szukać prawdy. Za państwowe pieniądze zawsze będzie ona różna.

                      Przysięgli na Biblię

                      16 marca 1990 r., po wieczornej mszy, na plebanii kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Nowym Targu zjawiło się ośmiu mężczyzn, byłych żołnierzy Armii Krajowej z terenu Podhala, wszyscy w wieku ok. 70 lat. Zapowiedzieli wcześniej, że przyszli przekazać parafii bardzo ważny dokument i poświadczyć na Biblię, że wszystko, co napisali, jest prawdziwe. Chcą to potwierdzić przed Bogiem. Zostali przyjęci przez proboszcza Franciszka Juraszka i wikarego Henryka Paśkę.
                      – Stół nakryłem białym obrusem, położyłem krzyż i Biblię, zapaliłem świece – wspomina jedyny żyjący świadek tego wydarzenia, ks. Henryk Paśko, obecnie proboszcz parafii św. Jadwigi Królowej przy ul. Ludźmierskiej w Nowym Targu. – Wszystkich tych mężczyzn znałem osobiście, bo byłem kapelanem nowotarskich akowców. To byli bardzo zacni ludzie, godni zaufania, ogromnie dla Polski zasłużeni, o wspaniałych życiorysach. Wszyscy już zmarli, nie żyje też ks. Juraszek. Tylko ja zostałem.
                      Kpt. Jan Kacwin, pseudonim „Juhas”, prezes nowotarskiego koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, jeden z założycieli tutejszej Komisji Historii Wojskowości oraz oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego, położył w pobliżu Biblii dziewięciostronicowy dokument z podpisami wszystkich przybyłych na plebanię. Gdy zbliżyli się do stołu, Jan Kacwin powiedział, że te kartki to jest ich testament, do wiadomości Pana Boga. Cudem przeżyli zarówno hitlerowską okupację, jak i „Ognia”. Mają już swoje lata, nie wiedzą, jak długo pozostaną jeszcze na tym świecie. Są przekonani, że gdy odejdą ostatni świadkowie powojennych wydarzeń, w Polsce zacznie się tworzenie legendy wokół postaci Józefa Kurasia. Dokument składają w depozycie w nowotarskiej parafii, bo tu będzie bezpieczny. Mają nadzieję, że zostanie odczytany na Sądzie Ostatecznym. Podpisali się, położyli ręce na Biblii i przysięgli, że wszystko, co napisali, odpowiada prawdzie. Następnie ks. prałat Franciszek Juraszek na dole dziewiątej strony, pod podpisami ośmiu akowców, napisał, że 16 marca 1990 r. był świadkiem złożenia przysięgi przez osoby podpisane pod dokumentem i poświadcza to swoim podpisem.
                      Ks. Franciszek Juraszek, proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w latach 1976-2001, były duszpasterz nowotarskiej „Solidarności”, zmarł w 2009 r.
                      Wraz z jego śmiercią w tajemniczy sposób zniknął z plebanii dokument byłych akowców. Nikt z obecnie pracujących tu księży nie jest w stanie powiedzieć, co się z nim stało. Komuś musiało na tym bardzo zależeć. Nowotarscy akowcy widocznie to przewidzieli i dlatego pozostawili kopie tego dokumentu swoim rodzinom. Jedną z tych kopii pokazałem ks. Henrykowi Paśce.
                      – Mogę tylko stwierdzić, że jest to kserokopia oryginalnego dokumentu. Brakuje na niej jedynie podpisu ks. Franciszka Juraszka. Nie mam pojęcia, co się stało z oryginałem. Proszę wybaczyć, ale nie powiem panu nic o Kurasiu, bo jest to w naszym regionie dalej wielka, niezabliźniona rana. Całą sprawę powinniśmy powierzyć do rozstrzygnięcia Panu Bogu i bożemu miłosierdziu.

                      Nawet IPN nie oczyści

                      Kpt. Jan Kacwin, ostatni z ośmiu mężczyzn składających przysięgę, były żołnierz IV batalionu 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK, po wojnie aresztowany i więziony, długoletni prezes koła Światowego Związku Żołnierzy AK, został odprowadzony na cmentarz 2 grudnia 2011 r. Nie doczekał sesji Rady Powiatu Nowotarskiego, na której miała być omawiana sprawa postawienia w Waksmundzie koło Nowego Targu pomnika Józefa Kurasia „Ognia”. Wolał widocznie odejść wcześniej.
                      O tym, co kpt. Kacwin mógł sądzić o planach postawienia pomnika Józefowi Kurasiowi, można tylko wnioskować z jego wcześniejszych wywiadów udzielonych miejscowej prasie, gdzie o „Ogniu” mówił: „bandyta”, „negatywna postać”, „dezerter AK działający na własną rękę”, „my walczyliśmy o Polskę wolną, demokratyczną, w
                      • Gość: Tak tak Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 22.02.13, 18:55
                        Nawet IPN nie oczyści

                        Kpt. Jan Kacwin, ostatni z ośmiu mężczyzn składających przysięgę, były żołnierz IV batalionu 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK, po wojnie aresztowany i więziony, długoletni prezes koła Światowego Związku Żołnierzy AK, został odprowadzony na cmentarz 2 grudnia 2011 r. Nie doczekał sesji Rady Powiatu Nowotarskiego, na której miała być omawiana sprawa postawienia w Waksmundzie koło Nowego Targu pomnika Józefa Kurasia „Ognia”. Wolał widocznie odejść wcześniej.
                        O tym, co kpt. Kacwin mógł sądzić o planach postawienia pomnika Józefowi Kurasiowi, można tylko wnioskować z jego wcześniejszych wywiadów udzielonych miejscowej prasie, gdzie o „Ogniu” mówił: „bandyta”, „negatywna postać”, „dezerter AK działający na własną rękę”, „my walczyliśmy o Polskę wolną, demokratyczną, wielu z nas było na Sybirze, w więzieniach stalinowskich, jednak nie mordowaliśmy, nie grabiliśmy zwykłych ludzi”.
                        Byli akowcy z Podhala od wielu lat protestowali przeciwko wszelkim formom gloryfikowania postaci „Ognia” po 1989 r., słali liczne pisma do gazet, do IPN, domagali się wyjaśnienia pospolitych zbrodni popełnionych przez oddział „Ognia”. Powołali Stowarzyszenie Pamięci im. 1. Pułku Strzelców Podhalańskich, które zajęło się zbieraniem relacji i dokumentów o zbrodniach ludzi „Ognia” na byłych żołnierzach AK. W Zakopanem zablokowali nazwanie imieniem Józefa Kurasia jednej z ulic na osiedlu Pardałówka. Ale zapobiec postawieniu Kurasiowi pomnika nie zdołali. Tyle że nie dopuścili do usytuowania go w centrum miasta. Pomnik najpierw miał stanąć w centrum, u zbiegu ul. Kościuszki z al. 3 Maja, potem zaproponowano park im. Józefa Piłsudskiego, koło pomnika Grunwaldzkiego. Dzięki protestom, że marszałek nie byłby zadowolony z takiego towarzystwa, stanął w mniej eksponowanym miejscu przy ul. Kościuszki, naprzeciwko dworca PKS.
                        Kilka lat temu byli akowcy z Podhala nie dopuścili do przegłosowania uchwały o zgodzie Rady Miasta Nowego Targu na pomnik Kurasia w centrum miasta oraz na powstanie ulicy „Ognia”. W tych działaniach popierali ich szczególnie mieszkańcy Waksmundu i Ostrowska, wsi, które najbardziej ucierpiały w wyniku powojennej działalności partyzanckiego oddziału Kurasia. Gdy ich mieszkańcy dowiedzieli się, że 22 kwietnia 2001 r. w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu ma się odbyć uroczystość poświęcenia tablicy mjr. Józefa Kurasia, napisali do prymasa Józefa Glempa list z prośbą o opamiętanie się, nierobienie bohaterów z osób, które mają krew na rękach. Nic nie pomogło, kolejne tablice, mające tworzyć atmosferę świętości wokół „Ognia”, zostały umieszczone w kościołach w Licheniu, w Rabce i – aż trzy – w Juszczynie koło Makowa Podhalańskiego.
                        Nowotarskim akowcom udało się zablokować nazwanie szkoły podstawowej w Waksmundzie imieniem Józefa Kurasia. Chodzili i zrywali z parkanów ulotki zwolenników nowego patrona, na których Kuraś był przedstawiany jako „porucznik Piłsudskiego”, jako ten, kto „zagonił sowietów pod Kijów”, choć w 1920 r. miał tylko pięć lat. A gdy SB chciała go aresztować, wrócił do lasu, aby walczyć „o wolną Polskę, nie komunistyczną, nie żydowską”.
                        Kombatantom z Podhala nie udało się obronić tablicy wiszącej przez lata na górnej stacji kolejki na Gubałówkę, upamiętniającej funkcjonariuszy UB i KBW oraz Bogu ducha winnego maszynistę tej kolejki, Zachara Szumlańskiego, którzy w tym miejscu zginęli w wyniku zasadzki zorganizowanej przez oddział „Ognia”. Nie pomogły argumenty, że zginął kolejarz niemający nic wspólnego z żadną stroną politycznego konfliktu. Tablicę poddano lustracji i polecono ją zdemontować.
                        Ofiary „Ognia” mają tylko jeden niewielki pomnik w Nowej Białej, tuż koło budynku ośrodka zdrowia, i aż dziw bierze, że IPN jeszcze nie interweniował. Zachował się na nim napis informujący, że jest to pomnik „Ofiar II Wojny Światowej i Zamordowanych Mieszkańców Nowej Białej przez bandę Ognia”.
                        29 grudnia 2011 r., dokładnie miesiąc po śmierci kpt. Jana Kacwina, który przez wiele lat sprzeciwiał się robieniu z Kurasia bohatera narodowego, radni gminy Nowy Targ, przewagą tylko jednego głosu, wydali zgodę na ustawienie na koszt warszawskiej Fundacji „Pamiętamy „pomnika Józefa Kurasia i jego partyzantów na prywatnej działce należącej do rodziny Kurasiów w Waksmundzie, przy szlaku na Turbacz. W głosowaniu wzięło udział 21 radnych, siedem osób głosowało za przyjęciem tej uchwały, sześć było przeciwnych, a osiem wstrzymało się od głosu.
                        Wójt gminy Nowy Targ Jan Smarduch odczytał wniosek Fundacji „Pamiętamy” i powiedział, że osobiście nie ma nic przeciwko budowie pomnika, gdyż jest to inicjatywa prywatna, gminy nic to nie kosztuje i ma on zostać ustawiony na prywatnym gruncie. Potem przedstawiciele fundacji – Grzegorz Wąsowski, kiedyś działacz Ligi Republikańskiej, oraz Kazimierz Krajewski, kierownik Referatu Badań Naukowych i Zbiorów Bibliotecznych Instytutu Pamięci Narodowej – tłumaczyli radnym, że czarną legendę „Ognia” stworzyła bezpieka, a prawda jest zupełnie inna: Kuraś nikogo nie mordował bez powodu, karał śmiercią tylko kolaborantów i donosicieli.
                        – Nie tłumaczcie nam, że był bohaterem – ostro zareagował najstarszy wiekiem radny, Jan Leśnicki z Gronkowa. – Bohaterem był w czasie wojny, a po wojnie był zwykłym mordercą. Jestem zdziwiony tym, że nie zapytaliście mieszkańców Podhala ani tutejszych historyków, co myślą o „Ogniu”. Tutaj ludzie mają o nim zupełnie inne zdanie niż wy.
                        Inny radny, Józef Pietraszek z Krempach, uznał, że decyzja o stawianiu pomnika Kurasiowi to byłoby na Podhalu rozdrapywanie ran, które po Kurasiowych mordach jeszcze się nie zagoiły.
                        Przeciwnicy pomnika w Waksmundzie tłumaczyli, że „Ogień” zabił wielu niewinnych ludzi, może i w szczytnych celach, ale nawet IPN nie jest w stanie go oczyścić z pospolitych morderstw. A poza tym co to za moda stawiania pomników na prywatnych gruntach?
                        Uchwała przeszła chyba tylko dzięki głosowi radnego Łukasza Gromady, który stwierdził, że decyzja radnych i tak nie ma tu większego znaczenia. Teren jest prywatny i bez względu na to, co zadecydują, pomnik i tak powstanie.
                        Tuż przed głosowaniem odczytano negatywną opinię w sprawie pomnika, nadesłaną przez Towarzystwo Słowaków w Polsce, oraz dwie opinie pozytywne, które nadeszły z Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Warszawie.

                        Słowacki protest

                        W piśmie skierowanym do wójta Nowego Targu Jana Smarducha mieszkający w Polsce Słowacy nalegają na odroczenie uchwały o postawieniu Józefowi Kurasiowi pomnika, bo jest to ich zdaniem działanie polityczne, dalekie od realiów historycznych. Zamiast stawiać monumenty, należy najpierw wyjaśnić dużo spraw związanych z powojenną działalnością Kurasia na terenie Podhala, Spisza i Orawy. Od wielu lat Słowacy domagają się wyjaśnienia m.in.:
                        • uprowadzenia i obrabowania 16 kwietnia 1946 r., a następnie zamordowania w obozie „Ognia” pod Turbaczem czterech mieszkańców Nowej Białej: Jana Szczurka, Jana Kraka, Józefa Chałupki i Jana Łapszańskiego,
                        • zastrzelenia 24 stycznia 1946 r. w Trybszu Pawła Bizuba, śmiertelnego postrzelenia jego syna Jakuba oraz obrabowania ich gospodarstwa,
                        • zamordowania 12 listopada 1946 r. w Niedzicy Michała Kuźla, ojca sześciorga dzieci, oraz obrabowania go,
                        • dokonania w latach 1945-1947 ok. 120 napadów rabunkowych na ludność cywilną Spisza, szczególnie w Krempachach, Nowej Białej, Dursztynie, nakładania nakazów zapłaty kontrybucji na spiskie miejscowości i dokonywania grabieży mienia.
                        Członkowie Zarządu Głównego Towarzystwa Słowaków w Polsce uważają, że u nas wszystko jest postawione na głowie, najpierw historycy i prokuratorzy IPN powinni zbadać wszelkie z
                        • Gość: tak tak Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 22.02.13, 18:56
                          Słowacki protest

                          W piśmie skierowanym do wójta Nowego Targu Jana Smarducha mieszkający w Polsce Słowacy nalegają na odroczenie uchwały o postawieniu Józefowi Kurasiowi pomnika, bo jest to ich zdaniem działanie polityczne, dalekie od realiów historycznych. Zamiast stawiać monumenty, należy najpierw wyjaśnić dużo spraw związanych z powojenną działalnością Kurasia na terenie Podhala, Spisza i Orawy. Od wielu lat Słowacy domagają się wyjaśnienia m.in.:
                          • uprowadzenia i obrabowania 16 kwietnia 1946 r., a następnie zamordowania w obozie „Ognia” pod Turbaczem czterech mieszkańców Nowej Białej: Jana Szczurka, Jana Kraka, Józefa Chałupki i Jana Łapszańskiego,
                          • zastrzelenia 24 stycznia 1946 r. w Trybszu Pawła Bizuba, śmiertelnego postrzelenia jego syna Jakuba oraz obrabowania ich gospodarstwa,
                          • zamordowania 12 listopada 1946 r. w Niedzicy Michała Kuźla, ojca sześciorga dzieci, oraz obrabowania go,
                          • dokonania w latach 1945-1947 ok. 120 napadów rabunkowych na ludność cywilną Spisza, szczególnie w Krempachach, Nowej Białej, Dursztynie, nakładania nakazów zapłaty kontrybucji na spiskie miejscowości i dokonywania grabieży mienia.
                          Członkowie Zarządu Głównego Towarzystwa Słowaków w Polsce uważają, że u nas wszystko jest postawione na głowie, najpierw historycy i prokuratorzy IPN powinni zbadać wszelkie zbrodnie Kurasia i dopiero potem zadecydować, czy zasłużył na pomnik.
                          – IPN nie chce słyszeć o faktach, które nie wpisują się w tworzoną przez niego własną wersję historii najnowszej – uważa Ludomir Molitoris, sekretarz generalny Towarzystwa Słowaków. – Piszemy, podajemy fakty, nazwiska, daty, kogo i gdzie oddział „Ognia” zamordował, prosimy o wszczęcie śledztwa. Odpowiadają nam, że te czyny uległy przedawnieniu. Nie chcą nawet podjąć się wyjaśnienia, dlaczego ci ludzie zginęli.
                          W dniach od 9 do 11 marca 2007 r. IPN zorganizował w Nowym Targu konferencję naukową „Wokół legendy »Ognia«”.
                          – Pojechałem na tę konferencję i nagle widzę, że jest to akademia ku czci Józefa Kurasia, wielkiego bohatera, i nawet dyskusji nie przewidziano – wspomina Ludomir Molitoris. – Gdy chciałem dojść do mikrofonu, zaczęto mnie szarpać za marynarkę i omal nie pobito. Mimo wszystko wybiegłem na scenę i powiedziałem, co myślę o takich konferencjach, na których nie można niczego wyjaśniać, bo organizatorzy wszystko już wiedzą.
                          Po raz drugi Molitoris nie został dopuszczony do głosu w listopadzie 2008 r. na konferencji w Nowym Targu, poświęconej relacjom między Polakami a Słowakami w latach 1938-1948, której organizatorem był też IPN we współpracy ze Słowacką Akademią Nauk i Słowackim Instytutem Historycznym. Gdy chciał zapytać o Józefa Kurasia i o jego zbrodnie popełnione na Słowakach, prowadzący obrady ks. dr hab. Józef Marecki, starszy specjalista Referatu Badań Naukowych IPN, zażądał, aby opuścił salę.
                          – Powiedziałem, że jestem oficjalnym reprezentantem mniejszości narodowej słowackiej w Polsce, i powołałem się na art. 35 konstytucji. Te argumenty do
                          ks. Mareckiego nie trafiły, musiałem opuścić salę.
                          • Gość: tak tak Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 22.02.13, 18:57
                            Krzyża nikt nie ruszy

                            Gdyby prokuratorzy IPN chcieli się zająć zbrodniami Kurasia, pracy mieliby na wiele lat, bo ludzie z Waksmundu, Ostrowska, Łopusznej, Ochotnicy, Szaflar, Gronkowa czy z Nowego Targu dużo wiedzą. Niewielu chce o tym mówić. Jak już wspominają, to proszą, aby nie ujawniać ich nazwisk. Może nadal paraliżuje ich strach przed niewielką grupką jeszcze żyjących żołnierzy „Ognia”? Tak opisali mi, co się działo w Gronkowie 31 grudnia 1945 r.
                            Tego dnia oddział „Ognia” wszedł do wsi wieczorem. Zapytali spotkanego przy domu 36-letniego Władysława Zagatę-Łatanka, ojca czworga dzieci, gdzie mieszkają Kudasikowie. Gdy ten odwrócił się, aby wskazać drogę, dostał śmiertelny strzał w głowę. Kudasików nie zastali, więc poszli do domu Wojciecha Leśnickiego-Barana, gdzie zastrzelono 32-letniego Stanisława Zagatę-Łatanka. U Szewczyków przy kolacji siedziała cała pięcioosobowa rodzina. Wyprowadzili do ogrodu Józefa Szewczyka i go zastrzelili. W domu Grońskiego-Pocwy też trwały ostatnie przygotowania do powitania Nowego Roku. Ludzie „Ognia” weszli do izby i strzelili w sufit, aby pokazać, kto tu rządzi. Zapytali, czy jest Leon Zagata-Łatanek. Gdy 18-letni chłopak potwierdził swoją obecność, wyprowadzili go na zewnątrz i zastrzelili. Jego 21-letni brat Bronisław Zagata-Łatanek rzucił się na „Ognia” z krzykiem: „Za co zamordowałeś mi brata?”. Natychmiast dostał serię z automatu. W drodze powrotnej ludzie „Ognia” zastrzelili jeszcze 28-letniego Władysława Krzystyniaka. Prawdopodobnie zabili go, bo powiedział im: „Dobrze się wam paść ludzką krzywdą”.
                            Mieszkańcom Gronkowa do dzisiaj nikt nie wyjaśnił, dlaczego ci ludzie zginęli. Dla IPN to zabójstwa pospolite, uległy już przedawnieniu i sprawców nie można ścigać. Można karać tylko za zbrodnie komunistyczne, choć i tu byłoby dużo pracy. Jako komendant Milicji Obywatelskiej i szef Urzędu Bezpieczeństwa w Nowym Targu Józef Kuraś wyłapywał akowców, przesłuchiwał ich, skazywał na więzienie i wysyłał na Sybir – co pod przysięgą stwierdzają byli akowcy w po raz pierwszy ujawnionym przez nas dokumencie, który ktoś wykradł z plebanii w Nowym Targu. Czy to nie zbrodnie komunistyczne, które nie uległy przedawnieniu?
                            Poza tym gronkowianie są oburzeni, że pomnik „Ognia” będzie w kształcie krzyża.
                            – My to wiemy – tłumaczy mi jeden z górali – na Podhalu wszyscy szanują krzyż i gdyby go ktoś ruszył, to wielkie larum będzie. Dlaczego tylko nasadzili na krzyż czapkę, czemu Kościół na to pozwala? Krzyż to nie wieszak na garderobę. Ale uwidzicie za kilka lat, jak poumierają ostatni świadkowie, to go zrobią świętym. Poczekajcie jeszcze kilka lat.
                            • Gość: echo Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.13, 21:39
                              odezwij się SB-cka mendo lechowski51
                              • lechowski51 Re: Wyklęci żołnierze! 22.02.13, 21:48
                                Nie dość że zginął z rąk bolszewickich współpracowników.To dzisiaj jest opluwany przez ich następcow.Te rewelacje tzw AK-owcow są skopiowane z tych wspomnień?
                                borowski_rodzina.w.interia.pl/ogien_4.htm
                                • Gość: no Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.13, 15:36
                                  no, twoich kumpli z kibuca
                                • Gość: tak tak Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 23.02.13, 19:19
                                  Od kiedy ty słuchasz ubowców i oznajesz ich za wiarygodnych? Koniukturalnie?
                                  „Ogień” – watażka podhalański

                                  Testament podhalańskich AKowców

                                  16 marca 1990 r. na plebanii kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Nowym Targu zjawiło się ośmiu wysokich rangą byłych żołnierzy Armii Krajowej. Przekazali proboszczowi, ks. prałatowi Franciszkowi Juraszkowi, dokument dotyczący działalności na Podhalu Józefa Kurasia „Ognia”, przysięgli na Biblię, że wszystko, co napisali, jest prawdą, i powiedzieli, że chcieliby, aby Pan Bóg dowiedział się o wszystkim na Sądzie Ostatecznym.
                                  W 2009 r. zmarł ks. Juraszek i z jego szuflady na plebanii w tajemniczy sposób zniknął oryginał tego pisma. Ktoś bardzo chciał, aby ten dokument nie doczekał Sądu Ostatecznego, i dlatego zdecydowaliśmy się go upublicznić na podstawie kopii, której autentyczność potwierdziły nam rodziny podpisanych akowców.

                                  W okresie powojennym ukazały się w drugim obiegu publikacje pozytywnie oceniające pookupacyjną działalność zbrojną na Podhalu Józefa Kurasia „Ognia”.
                                  Dodatnio opisano jego wyczyny w walce z oddziałami KBW, broniącymi narzuconej nam władzy, nie wspomniano natomiast o zbrodniach popełnionych przez „Ognia” i na jego rozkaz.
                                  Kuraś wstąpił do oddziału partyzanckiego AK, dowodzonego przez por. Władysława Szczypkę „Lecha” w Gorcach w połowie 1943 r. „Lech” przyjął od niego przysięgę, nadał pseudonim „Orzeł”, mianował swoim zastępcą. Wkrótce, na skutek nieszczęśliwego wypadku, „Lech” zginął i na jego miejsce przybył por. Kryspin Więckowski „Zawisza”, przysłany przez Okręg w Krakowie.
                                  Gestapo dowiedziało się, że Kuraś jest w partyzantce, toteż zemściło się na jego rodzinie. Dnia 29 VI 1943 r. zamordowano w Waksmundzie jego ojca, żonę i 1,5-rocznego synka, dom spalono. Przed nastaniem zimy 1943/44 partyzanci Oddziału „Wilk”, bo taki kryptonim posiadał, przenieśli się z Kudłania na Czerwony Groń i tam nad potokiem zbudowali dwie ziemianki. Przed Bożym Narodzeniem Ernest „Sław” i Helena „Sława” Durkalcowie, kierujący schroniskiem na Lubaniu, zaprosili „Zawiszę” z kilku partyzantami do siebie na wieczór wigilijny. W oddziale służył ich syn Bolesław „Sławek”. Przed odejściem „Zawisza” wydał „Ogniowi”, bo taki kolejny pseudonim Kuraś posiadał, rozkaz pozostawania z oddziałem w ziemiankach do jego powrotu, żywność partyzanci mieli.
                                  • Gość: tak tak Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 23.02.13, 19:19
                                    „Ogień” – watażka podhalański

                                    Testament podhalańskich AKowców

                                    16 marca 1990 r. na plebanii kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Nowym Targu zjawiło się ośmiu wysokich rangą byłych żołnierzy Armii Krajowej. Przekazali proboszczowi, ks. prałatowi Franciszkowi Juraszkowi, dokument dotyczący działalności na Podhalu Józefa Kurasia „Ognia”, przysięgli na Biblię, że wszystko, co napisali, jest prawdą, i powiedzieli, że chcieliby, aby Pan Bóg dowiedział się o wszystkim na Sądzie Ostatecznym.
                                    W 2009 r. zmarł ks. Juraszek i z jego szuflady na plebanii w tajemniczy sposób zniknął oryginał tego pisma. Ktoś bardzo chciał, aby ten dokument nie doczekał Sądu Ostatecznego, i dlatego zdecydowaliśmy się go upublicznić na podstawie kopii, której autentyczność potwierdziły nam rodziny podpisanych akowców.

                                    W okresie powojennym ukazały się w drugim obiegu publikacje pozytywnie oceniające pookupacyjną działalność zbrojną na Podhalu Józefa Kurasia „Ognia”.
                                    Dodatnio opisano jego wyczyny w walce z oddziałami KBW, broniącymi narzuconej nam władzy, nie wspomniano natomiast o zbrodniach popełnionych przez „Ognia” i na jego rozkaz.
                                    Kuraś wstąpił do oddziału partyzanckiego AK, dowodzonego przez por. Władysława Szczypkę „Lecha” w Gorcach w połowie 1943 r. „Lech” przyjął od niego przysięgę, nadał pseudonim „Orzeł”, mianował swoim zastępcą. Wkrótce, na skutek nieszczęśliwego wypadku, „Lech” zginął i na jego miejsce przybył por. Kryspin Więckowski „Zawisza”, przysłany przez Okręg w Krakowie.
                                    Gestapo dowiedziało się, że Kuraś jest w partyzantce, toteż zemściło się na jego rodzinie. Dnia 29 VI 1943 r. zamordowano w Waksmundzie jego ojca, żonę i 1,5-rocznego synka, dom spalono. Przed nastaniem zimy 1943/44 partyzanci Oddziału „Wilk”, bo taki kryptonim posiadał, przenieśli się z Kudłania na Czerwony Groń i tam nad potokiem zbudowali dwie ziemianki. Przed Bożym Narodzeniem Ernest „Sław” i Helena „Sława” Durkalcowie, kierujący schroniskiem na Lubaniu, zaprosili „Zawiszę” z kilku partyzantami do siebie na wieczór wigilijny. W oddziale służył ich syn Bolesław „Sławek”. Przed odejściem „Zawisza” wydał „Ogniowi”, bo taki kolejny pseudonim Kuraś posiadał, rozkaz pozostawania z oddziałem w ziemiankach do jego powrotu, żywność partyzanci mieli.
                                    • Gość: tak tak Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 23.02.13, 19:23
                                      Nie dołączył do oddziału, więc

                                      został uznany za dezertera, co zrobił świadomie. Swoje poglądy polityczne prezentował w zależności od aktualnej sytuacji korzystnej dla siebie. Nie przebierając w środkach, włącznie z krwawymi rozbojami, zdobywał „dutki” (pieniądze), do bankructwa życiowego w 1947 r. przedstawiał się jako członek: Konfederacji Tatrzańskiej, Armii Krajowej, Batalionu Chłopskiego, Ludowej Służby Bezpieczeństwa, Polskiej Partii Robotniczej, Milicji Obywatelskiej i w końcu Narodowych Sił Zbrojnych.
                                      Nie funkcjonowały u niego normy moralne, wybrał kierunek działania według własnego widzimisię. Wzywany wielokrotnie przez mjr. Adama Stabrawę „Borowego”, dowódcę 1 Pułku Strzelców Podhalańskich AK i dowódcę IV batalionu kpt. Juliana Zapałę „Lamparta” do podporządkowania się, na wezwania nie reagował. Doręczycielowi wezwań zagroził, że jeżeli nie przestanie do niego z pismami z dowództwa przychodzić, to go zastrzeli jak psa.
                                      Do dowództwa pułku napływały skargi o dokuczliwej dla góralskiej wsi działalności watahy „Ognia” jak: zdejmowanie i zabieranie z młynów i tartaków, pracujących dla ludności wiejskiej, pasów transmisyjnych, rabunkach, nakładaniu kontrybucji, pijatykach, rozbojach. Rozważano w dowództwie myśl zaatakowania i rozbrojenia watahy. „Borowy” wykonania pomysłu zaniechał, doprowadziłoby to do bratobójczej walki i ofiar ludzkich. „Ognia” pozostawiono w spadku, zarysowującej się na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej, władzy ludowej, która w końcu stycznia 1945 r. utworzyła się i na Podhalu.
                                      Dnia 19 I 1945 r. gen. Okulicki „Niedźwiadek”, komendant główny, rozwiązał Armię Krajową. Wykonując ten rozkaz, „Borowy” rozwiązał 1 PSP-AK, walczący na Podhalu.
                                      Po wkroczeniu jednostek Armii Radzieckiej na Podhale „Ogień” ze swoim uzbrojonym oddziałem zszedł z Gorców do Nowego Targu i podporządkował się władzy ludowej. Pojechał do Lublina, a stamtąd do Warszawy i tam zatwierdzono mu samozwańczy stopień porucznika i wydano dokument, z którym zgłosił się w Wojewódzkiej Komendzie MO i otrzymał nominację na komendanta MO w Nowym Targu. Posterunki, miejski i w okolicznych wioskach, obsadził swoimi partyzantami. W tym czasie do nowotarskich placówek MO i UB był przydzielony radziecki oficer NKWD jako doradca.
                                      Posługując się posiadanym spisem, dokonywał on wspólnie z funkcjonariuszami UB aresztowań AK-owców.
                                      Z Nowego Targu byli pochwyceni i osadzeni w areszcie m.in. Władysław Zagardowicz „Kukułka”, Franciszek Kieta „Limba”, Teofil Zubek „Wiewiórka”. W czasie przesłuchań żądano od nich ujawnienia miejsca pobytu oficerów posługujących się pseudonimami: „Borowy”, „Podkowa”, „Las”. Aresztowani podejrzewają o sporządzenie spisu i wręczeniu go bolszewikom – Józefa Kurasia. Spis był sporządzony w języku polskim i bolszewik miał trudność w odczytaniu nazwisk i pseudonimów. Ksiądz proboszcz Karabuła i mgr burmistrz Szoski wezwali Kurasia do opamiętania się i zaprzestania zdradzieckiego postępowania. Zagardowicz i Kieta byli aresztowani 2 lutego, po czym wywiezieni na Ural w rejon Swierdłowska. Kieta przepracował w kopalni węgla 33 miesiące, wrócił ze zniszczonym zdrowiem, jest obecnie na utrzymaniu opieki społecznej. Zagardowicz pracował przy wyrębie lasu, we wrześniu zbiegł i wrócił do Nowego Targu.
                                      Kuraś 11 kwietnia 1945 r. z milicjantami zdezerterował, porwał przy tym i uprowadził ze sobą Katza-Burzyńskiego, Żyda, szefa miejscowego UB. Wrócili w Gorce, na dobrze im znane ścieżki i rozpoczęli zbrojną działalność, wymierzoną w organa władzy ludowej. Rozbijali komitety PPR, posterunki MO, mordowali ocalałych z holokaustu Żydów, strzelali i zabijali napotkanych w Gorcach turystów, uznając ich za zwiadowców UB, egzekwowali nakładane przez „Ognia” kontrybucje.
                                      „Łoza”, łączniczka rozwiązanego oddziału AK, w kwietniu przyszła pieszo z Rabki do Krakowa, odnalazła „Borowego” i jego zastępcę na ul. Siemiradzkiego 2 w Domu Zdrowia (własność rodziny Sędzimirów) i doręczyła pismo od „Ognia”. Namawiał on „Borowego” do powrotu na Podhale i objęcie dowództwa, zobowiązał się do podporządkowania jego rozkazom. Odpowiedzi „Ogień” nie otrzymał, a „Borowy” i „Podkowa” zmienili kwaterę.
                                      • Gość: tak tak Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 23.02.13, 19:24
                                        W kwietniu „Ogień” popełnił jedną z pierwszych zbrodni,
                                        licznych w późniejszym okresie swojej działalności. Wezwał do siebie przez gońca Franciszka Zapałę, zamieszkałego w Koninie, brata Juliusza Zapały „Lamparta”, d-cy IV nowotarskiego batalionu PSP-AK. Franciszek Zapała zgłosił się u „Ognia”, zabierając ze sobą blankiety zaświadczeń o nadaniu Brązowego Krzyża Zasługi z Mieczami, podpisane in blanco przez „Borowego”. „Lampart” już nie żył, miał wpisać na zaświadczeniach pseudonimy swoich żołnierzy – partyzantów i im wręczyć, ale nie zdążył tego uczynić, bo batalion był już rozwiązany. „Ogień” blankiety zabrał, a Franciszka Zapałę zamordował. Do blankietów wpisał pseudonimy swoich podkomendnych i im zaświadczenia rozdał. Po upływie kilku lat niektórzy z tych „odznaczonych” usiłowali swoje odznaczenia zweryfikować w Zarządzie Koła ZBOWiD w Nowym Targu.
                                        „Ogień” posiadał notatnik, w którym zapisywał swoje decyzje i niektóre wydarzenia, między innymi:
                                        • 28 sierpnia 1945 r. zastrzelenie 4 Żydów w Maniowach
                                        • 24 października zastrzelenie B. w Zakopanem za kradzież pieniędzy zabranych na poczcie
                                        • 18 grudnia zastrzelenie handlarza złotem z Warszawy
                                        • 2 lutego 1946 Jana Lacha, członka PPR zastrzelono w Kluszkowcach
                                        • 10 marca wydał rozkaz zabicia mgr Misiaka, pracownika Urzędu Miejskiego w Rabce. Został zastrzelony we własnym mieszkaniu.
                                        • 29 grudnia zastrzelono w Luboniu Wielkim człowieka, który był na wczasach
                                        • 3 maja ograbiono i zastrzelono koło Krościenka 12 osób obojga płci narodowości żydowskiej.
                                        Spisz i Orawa z mieszaną ludnością polsko-słowacką były w okresie okupacji przyłączone do Słowacji. Wymienione regiony w czasie grasowania bandy „Ognia” ucierpiały szczególnie.

                                        Wieś Krempachy była ograbiona czterokrotnie.
                                        Wpadli w czasie odprawianego w kościele nabożeństwa i rozpoczęli rabunek. Podzieleni na grupy po 3-4 osoby, posługując się zanotowanymi numerami domów, napadali na zamożniejszych gospodarzy. U Jurkowskich zabrali dwie krowy i konia z wozem, kopali i bili, wymyślając od Słowaków.
                                        U Jana Łukasza „Lorenca” zastrzelili w chlewie tucznika, zabrali konia z wozem, na który załadowali zdobycz.
                                        Matce Jana Jurkowskiego „Synka” wyrwali z uszu i zabrali złote kolczyki.
                                        Jana Pietraszka ograbili, zabrane rzeczy załadowali na wóz, a jego samego zatrzymali jako woźnicę. Miejscowa młodzież uzbroiła się w widły, zaatakowała rabusiów i Pietraszka odbiła.
                                        Innym razem ograbili mieszkańców Nowej Białej, uprowadzili Jana od Katryny. Zrozpaczona długo męża poszukiwała, wierzyła, że żyje i wróci. Pewnego dnia podrzucono jej kartkę z informacją, gdzie jest mąż. W Waksmundzkim lesie znaleziono grubo przykryte ściółką i gałęziami cztery trupy, a wśród nich męża Katryny, wszyscy byli z Nowej Białej. Przy biciu w dzwony przywieziono zamordowanych na wozie do wsi, spotkała ich ludność Nowej Białej. Po tych napadach młodzież słowacka uchodziła na stałe do Słowacji.
                                        Dnia 6 czerwca banda ograbiła w Obidowej dyplomatów angielskich wracających z Zakopanego do Warszawy.
                                        23 lipca – „Doniesiono o harcerzu z Ochotnicy. Drużyna szybko-wykonawcza. Powiesili, zerwał się, jeszcze raz” (cytat z notatnika „Ognia”).
                                        4 grudnia – „Kontrybucja. Haburowa Katarzyna 500.000 most. Giżycka Maria 500.000 1.XII. zlikwidowano, Łapsze Niżne 150.000. Niedzica 100.000 24.XI. zlikwidowano, Kamin…150.000 24.XI” (cytaty z notatnika
                                        • Gość: świadkowie Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 23.02.13, 19:25
                                          „Ognia”).
                                          Stan bandy od początku działania „Ogień” powiększał imiennymi powołaniami. Niektórzy po otrzymaniu wezwania opuszczali dom rodzinny i wyjeżdżali na Ziemie Odzyskane. W lecie 1946 roku banda została podzielona na mniejsze, działające w innym terenie.
                                          W ciągu niespełna dwóch lat (kwiecień 1945-luty 1947) banda wykonała około 350 akcji, m.in. rozbiła 57 posterunków MO. Z rąk bandy „Ognia” poniosło śmierć, według danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, 430 osób, w tym: 76 funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, 70 funkcjonariuszy MO, 45 żołnierzy KBW i WP, 28 członków PPR, 27 żołnierzy radzieckich, 53 Żydów, 131 innych osób.
                                          Należy tu wliczyć konfidentów i donosicieli UB, członków ORMO oraz zatrzymanych w pobliżu miejsc zakwaterowania band i podejrzanych o śledzenie. Podczas walk zginęło ponad 50 ludzi „Ognia”, ujęto około 150, aresztowano ponad 200 współpracowników.
                                          Do najbardziej potwornych i ohydnych zbrodni popełnionych przez „Ognia” i jego ludzi należą:
                                          • powieszenie w Ostrowsku 10 XII 1945 r. na słupie telegraficznym ciężarnej Katarzyny Kościelnej, z d. Remiasz za to, że wobec sąsiadki nazwała „Ognia” bandytą
                                          • zgwałcenie Czubiakowej, wezwanej z Waksmundu, matki dwojga dzieci. Odprowadzający „ogniowiec” również ją zgwałcił, po czym zastrzelił.
                                          U „Ognia” istniał patologiczny, odbiegający od normy, popęd płciowy. Wzywał imiennie do siebie w Gorce przez gońców kobiety, zmuszał je do uległości, a broniące się gwałcił.
                                          Dnia 21 II 1947 r. zaskoczył „Ognia” oddział KBW w Ostrowsku w zagrodzie Józefa Zagaty. Była tam przygotowana uczta, na którą „Ogień” przyszedł z kumplami i z Hanką. Śledzący go osobnik po stwierdzeniu obecności „Ognia” we wsi, pojechał na rowerze do Waksmundu i przekazał wiadomość następnemu, który również na rowerze pojechał do Nowego Targu i zameldował o tym w UB.
                                          Gdy przybyły na samochodach oddział KBW okrążał zagrodę Zagaty, „Ogień” z Hanką wyskoczyli z chaty i wpadli do sąsiedniej, wleźli po drabinie na strych i drabinę wciągnęli za sobą. Bieg z chaty do chaty był jednak zauważony i ostatnia kryjówka „Ognia” została szczelnie otoczona przez żołnierzy. Zagrożono mu, że jeżeli nie zejdzie na dół, to zostanie spalony razem z chatą. Wówczas Hanka po drabinie zeszła, a na strychu padł pojedynczy strzał. „Ogień” strzelił sobie w głowę. Przewieziony do Nowego Targu zmarł w szpitalu. Po jego śmierci „ogniowcy”, korzystając z ogłoszonej przez Sejm 22 II 1947 r. amnestii, masowo ujawnili się i zdali broń. Skończyła się na Podhalu zmora grabieży, mordów, gwałtów i kontrybucji. Górale i kupcy odetchnęli z ulgą.
                                          Taka prawda.

                                          Żołnierze partyzanci 1 Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej, zrzeszeni w Związku Żołnierzy AK w Nowym Targu:
                                          Włodzimierz Budarkiewicz „Podkowa”
                                          Władysław Sowa „Celiński-Dunin”
                                          Władysław Zagardowicz „Kukułka”
                                          Franciszek Kieta „Limba”
                                          Jan Sral „Krasny”
                                          Bronisław Wielkiewicz „Skok”
                                          Jan Kacwin „Juhas”
                                          Tadeusz Czubernat „Płomień”

                                          Nowy Targ, 16 marca 1990 r.

                                          W tekście zachowano oryginalną pisownię.
                                    • lechowski51 Re: Wyklęci żołnierze! 23.02.13, 19:40
                                      Mogłbys skomentować ten język i te fakty?!

                                      W ciągu niespełna dwóch lat (kwiecień 1945-luty 1947) banda wykonała około 350 akcji, m.in. rozbiła 57 posterunków MO. Z rąk bandy „Ognia” poniosło śmierć, według danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, 430 osób, w tym: 76 funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, 70 funkcjonariuszy MO, 45 żołnierzy KBW i WP, 28 członków PPR, 27 żołnierzy radzieckich, 53 Żydów, 131 innych osób.
                                      Należy tu wliczyć konfidentów i donosicieli UB, członków ORMO oraz zatrzymanych w pobliżu miejsc zakwaterowania band i podejrzanych o śledzenie
                                      • Gość: ja Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 23.02.13, 21:14
                                        z tobą lechowski polemika jest bezsensoena
                                        • Gość: babinicz Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 23.02.13, 22:45
                                          No widzisz, sam przyznajesz że Pan Lechowski 51 jest nie do pokonania, a dlaczego, to proste: ma wiedzę, zna prawdę. To powoduje że jest tak przez was zwalczany.
                                          I odpowiedz sobie, dlaczego Telewizja Trwam ma problemy z koncesją. To proste - władza boi się prawdy.
                                          • Gość: zagłoba Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.13, 22:49
                                            babinicz, a na podgolonej łepetynie moher nie ciśnie za mocno?
                                            • lechowski51 Re: Wyklęci żołnierze! 24.02.13, 09:19
                                              60 lat temu komuistyczni zbrodniarze zamordowali legendarnego oficera AK
                                              wpolityce.pl/artykuly/47813-60-lat-temu-gen-august-emil-fieldorf-nil-zginal-za-wolna-polske-czesc-jego-pamieci
                                              • Gość: prawda historyczna Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.adsl.inetia.pl 24.02.13, 11:40
                                                ja myślę, że już niedługo rozliczymy zbrodniarzy, którzy wysłali kwiat polskiej młodzieży na rzeź w powstaniu warszawskim w imię swych politycznych celów, już niedługo
                                                • Gość: katolik Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 24.02.13, 12:31
                                                  Człowieku, opamiętaj się, bo jako katolik nie chcę złorzeczyć, nie chce grzeszyć. Kim jesteś?, czyim interesom służysz?, niewiedza czy tylko to głupota co robisz? - w tym jedynym przypadku wybaczam Ci i modlił się będę o rozum.
                                                  Wolność nie jest dana na zawsze, o wolność trzeba walczyć i to czynili ci których teraz łatwo opluwasz.
                                                  ! marca dzień tzw. "Żołnierzy Wyklętych" a raczej "Żołnierzy Niezłomnych", święć go z innymi.
                                                  Jak nie lubisz czytać to oglądaj TVP Historia, zrozumiesz historię. Polecam Ci też Telewizję Trwam lub Radio Maryja. Media te poszerzą Ci optykę zawężoną przez liberalne.
                                                  I jeszcze raz. Wolność nie jest dana na zawsze, o wolność trzeba walczyć.
                      • Gość: bekalosz Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 24.02.13, 17:13
                        1 marca w Dniu Żołnierzy Wyklętych spotykamy się pod pomnikiem c.cmjr.Hieronima Dekutowskiego o godzinie 16 - przynieście z sobą flagi narodowe. UCZCIMY PAMIĘĆ BOHATERSKICH ŻOŁNIERZY WALCZĄCYCH O WOLNĄ POLSKĘ !!!!
                        • Gość: zza Wisły Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.adsl.inetia.pl 27.02.13, 01:31
                          flagę narodową dla bandyty, jaja sobie robisz z flagi
                          • Gość: wawiak Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.dynamic.chello.pl 03.03.13, 16:41
                            ile razy przechodzę obok pomnika tego bandyty ognia
                            pluję w jego kierunku.
    • Gość: Historyk Komuniści też byli użyteczni. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.13, 13:16
      Jedno co się komunistom naprawdę dobrze udało to,że wycieli w pień wszystkich bandytów leśnych z okresu II WS jak też okresu powojennego.
      Wszelkich Dukaczewskich,Kurasi i wielu wielu innych bardziej lub mniej znanych mających ręce ubabrane we krwi swoich rodaków posłali tam gdzie było ich miejsce.
      Najciekawsze jest to,że w tym celu posłużyli się Wołyniakami,którzy stanowili około 70% funkcjonariuszy UB.A ci zaprawieni w "bojach" szybko i skutecznie w bestialski sposób wyeliminowali wszelkie rodzaju bandytyzmu z całej polskiej ziemi.Chwała Wołyniakom z UB.
      Powinniśmy im podziękować w formie jakiegoś pomnika między innymi w Tarnobrzegu.
      • lechowski51 Re: Komuniści też byli użyteczni. 24.02.13, 13:45
        Wystarczy ze Twoi rodacy stawiaja na Ukrainie pomniki badytom takim jak Szuchewycz czy Bandera odpowiedzialnym za ludobójstwo polskich kobiet i dzieci.Kiedys komunistyczni okupanci rownież stawiali pomniki komunistycznym zbrodniarzom takim jak Dzierżyński,Lenin czy Swierczewski.W wolnej Polsce w przeciwieństwie do Ukrainy czcimy bohaterów a nie zbrodniarzy i ludobójców!
        • Gość: prawda historyczna Re: Komuniści też byli użyteczni. IP: *.adsl.inetia.pl 24.02.13, 15:04
          a może byś l51 napisał jak II RP rżnęła Ukraińcow a ci potem jej oddali, tak w imię prawdy historycznej a poza tym w wolnej Polsce l51 na ołtarze i pomniki wynoszą pospolitych bandytów i ludobójców w imię celów politycznych
          • ja-tarzan Re: Komuniści też byli użyteczni. 24.02.13, 15:12
            Mam wrażenie "prawdo historyczna", że używasz tego samego populizmu i braku obiektywizmu, co ci, z którymi polemizujesz.

            Poczytaj trochę wspomnień, artykułów historyków, może zrozumiesz, że taką samą bzdurą jest napisać, że bohaterom nie zdarzało się popełniać błędów absolutnie nigdy, jak i to, że ci bohaterowie to pospolici bandyci i mordercy.

            Prawda, obiektywne fakty i uczciwe podejście do sprawy jedynie może wyzwolić z tej bezsensownej nienawiści.

        • Gość: Historyk Re: Komuniści też byli użyteczni. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.13, 19:21
          Zapewne Kuraś,Dukaczewski i inni mu podobni to nie bandyci a pomniki też mają.
          Nawet w Tarnobrzegu taki pomnik stoi.A może to nie prawda,że taki pomnik stoi.A może to nie prawda,że Dukaczewski był pospolitym bandytą,którego "ubrano w szaty" patrioty.Takich przebierańców u nas dostatek a może nawet w nadmiarze.
          A takim Wołyniakom "zasłużonym" na Wołyniu jak też w UB nikt pomnika stawiać nie chce.Przecież też walczyli w słusznej sprawie. Jeszcze można nadrobić to niedopatrzenie.Nieduży pomniczek,poświęcony też by uzupełniał koloryt walki w słusznej sprawie.
          • lechowski51 Re: Komuniści też byli użyteczni. 24.02.13, 20:50
            W Mielcu spotykamy się 1 marca, na mszy w Bazylice a pozniej bedzie przemarsz na cmentarz komunalny,gdzie harcerze oddadzą hołd,zakatowanemu przez komunistycznych zbrodniarzy Lisowi "Mścicielowi",którego ciało rodzina odnalazła dopiero po latach.
            Chwała bohaterom!
            Hańba ich mordercom!
            www.youtube.com/watch?v=a4w5Wyl5YTY
            • Gość: ! Żołnierze wyklęci IP: *.rzeszow.vectranet.pl 24.02.13, 21:38
              Żołnierze wyklęci na Podlasiu bohatersko strzelali w głowy prawosłanym tylko za to, że ci nie umieli się przeżegnać po katolicku. Zbrodnie żołnierzy wyklętych stara się teraz kamuflować.
            • Gość: Historyk Lis był zbyt wielki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.13, 21:39
              Nie mieszaj Lisa"Mściciela" z bandytami.Lis to był uczciwy człowiek,który w czasie II WŚ toczył sam w swoim imieniu bezpardonową walkę z Niemcami,którzy zrobili mu krzywdę i krzywdę jego rodzinie oraz bliskim.

              Po wojnie chciał żyć uczciwie .Niestety nie pozwolili mu.Powiedz lepiej skoro udajesz ,że wiesz jak Lis znalazł się w rękach UB,kto go tam wsadził i kto oskarżał.Zapewniam ciebie,że nie byli to komuniści,a dzielni "żołnierze" z AK czasowo pracujący w UB i dla UB.

              A Lis był zbyt wielki by się mieszać z leśnymi bandytami,ponieważ w rejonie Mielca i Tarnobrzega tylko tacy byli. Takim ludziom jak Lis należy się pamięć i szacunek całego społeczeństwa.
              Ale u nas bohaterami są zwykli bandyci.Mordujący własnych rodaków.Najbliżej upamiętniono Dukaczewskiego.

              • lechowski51 Re: Lis był zbyt wielki 25.02.13, 09:49
                Michnikowa załgana szmata ostrzega przed "polskimi faszystami"
                wyborcza.pl/1,75248,13453727,Narodowcy__srodowiska_smolenskie__kluby__Gazety_Polskiej__.html
              • Gość: Historyk Re: Lis był zbyt wielki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.13, 12:27
                No lechowski. Napisz,kto zakapował Lisa.
                A kto Go oskarżał.Napisz też kto go sądził.
                Znasz wszystkich .Dzielni z AK i Wołynia,oczywiście wołyńskiego AK.
                Zmienili poglądy a koryto zostało.
                • lechowski51 Re: Lis był zbyt wielki 25.02.13, 14:40
                  Przecież wiesz upowska gnido,że takim jak ty nie podaję reki a tym bardziej nie rozmawiam.
                  • Gość: bastion Re: Lis był zbyt wielki IP: *.free.aero2.net.pl 03.03.13, 17:09
                    Gdyby wiedział stary skur...syny, to podałby na tym forum twoje imię i nazwisko!!!! A twojej zas...nej łapy nikt nie chce ściskać gnido!!!!
    • Gość: Historyk Pokazać przeklętych czas zacząć. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.13, 23:29
      Trzeba pamiętać o tych o których zapomnieliśmy lub udajemy,że zapomnieliśmy.
      Powiedzmy wreszcie prawdę o Feldorfie,którego uznajemy za "patriotę'
      Zapewne zapomnieliśmy,że Feldorfa wydał w łapy UB i NKWD generał Gustaw Paszkiewicz od 15 września 1939 zastępca dowódcy Armii "Karpaty", od czerwca 1940 zastępca dowódcy Związku Walki Zbrojnej ZWZ.Po ucieczce do Anglii dowódca 1 Brygada Strzelców,później dowódca 4 Dywizji Strzelców,później dowódca 2 Samodzielnej Brygady Pancernej i na koniec z-ca dowódcy I Korpusu Polskiego.Jeden z najważniejszych wojskowych przy Rządzie Londyńskim.Ważniejszy od Andersa.
      Ale wrócił do kraju i został dowódcą 18 Dywizji Piechoty w Białymstoku.Pełnił jednocześnie funkcje przewodniczącego Wojewódzkiego Komitetu Bezpieczeństwa co było jednoznaczne z kierowaniem UB ,milicją i KBW na swoim rejonie działania.
      Ba za sprzedanie Feldorfa został wyróżniony.Został Dowódcą Warszawskiego Okręgu Wojskowego.
      Jak więc można zapomnieć o prawdziwych"patriotach" Przecież im pamięć się też należy.
      Tych "patriotów" mieliśmy pod dostatkiem albo jeszcze więcej.Zasłużeni dla Kraju i Narodu.
      Szkoda tylko,że przemilczani,schowani pod dywan.
      To nich powinniśmy szczególnie pamiętać i ich oddaniu ojczyźnie .
      Takich co to dla michy są zdolni do największej podłości.
      Taki album hańby narodowej wielotomowy z takimi "bohaterami" powinien być biblią naszych narodowców i "prawdziwych patriotów"
      • lechowski51 Re: Pokazać przeklętych czas zacząć. 27.02.13, 08:55
        Kopiujesz upowski tumanie te swoje wypociny zgodnie z poleceniem sotniowego a skutek jest taki,że budzisz niechęć do Ukraińców u ostatnich Polaków,którzy do was mieli jeszcze sympatię.
        forum.gazeta.pl/forum/w,165,142809249,142825419,Pokazac_przekletych_czas_zaczac_.html
        • Gość: Historyk Re: Pokazać przeklętych czas zacząć. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.13, 10:22
          Gen Fieldorf schwytany w 1945 r. przez NKWD, po powrocie do Polski z dwuletniej zsyłki do sowieckich łagrów ujawnił się - aby utrzymać rodzinę, chciał służyć w wojsku. Generała zadenuncjował jego przełożony z kampanii wrześniowej gen. GUSTAW PASZKIEWICZ, od 1945 r. szef Wojewódzkiego Komitetu Bezpieczeństwa Publicznego.

          Lechowski to nawet wiadomo jest dla"wtajemniczonych" narodowców.
          Ale że ty nie wiedziałeś o "wielkich i przeklętych" generałach i marszałkach II RP.To wstyd
          • lechowski51 Re: Pokazać przeklętych czas zacząć. 27.02.13, 11:25
            Jedni czczą swoich bohaterów a inni jak upowski historyk opluwają.Tak było i tak jest,bo dla jednych "polskość to nienormalnośc" a dla innych wartość za którą oddawało się życie..
            dorzeczy.pl/jak-tadeusz-mazowiecki-zwalczal-podziemie/
            • Gość: babinicz Re: Pokazać przeklętych czas zacząć. IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 27.02.13, 12:40
              Prawdę mówiąc jestem wstanie przebaczyć wszystkim, no może prawie wszystkim, ale pod warunkiem że autentycznie się nawrócili i żałują tego co robili i komu służyli. Bezwarunkowe podkreślenie "grubą kreską" żle mi się kojarzy, tym bardziej że dziś widać to doskonale - chodziło tylko o władzę. Podobnie "okrągły stół" kojarzy mi się ze zdradą.
              • komunywielbiciel Re: Pokazać przeklętych czas zacząć. 27.02.13, 18:32
                A skad lechowski to twoje zacietrzewienie. To ze AK mordowala politycznych przeciwnikow to wiadomo i bez dowodow. To ze AK realizowala polecenia swoich londynskich mocodawcow to tez wiadomo. Gdyby AK zostalo przy korycie pewnie wymordowali by pol Polski, a ze wladza dostala sie moskalom to ci mordowali tych z AK. I co w tym dziwnego ? Taka jest w polityce kolej rzeczy. A ze ty udajesz spadkobierce AKowskich idei to chcesz powsadzac na oltarze akowskich bandziorow plujac niemilosiernie na tych wszystkich ktorzy sa po drugiej stronie politycznej barykady. Rozejrzyj sie po forach na ktorych rozsiewasz swoja ideologie. Nie masz zwolennikow.A to znaczy ze ludzie nie maja ochoty uczestniczyc w pisowsko-koscielnych awanturach. Czas zmadrzec lechowski, bo zajmujesz sie dokladnie tym na co nie masz absolutnie wplywu a jak doskonale wiesz polak to dosc prymitywna istota i polityka nie na jego glowe.
                .
                • lechowski51 Re: Pokazać przeklętych czas zacząć. 01.03.13, 08:47
                  Chwała bohaterom!
                  Cześć i chwała Zaporze Dekutowskiemu!
                  Cześć i chwała Mścicielowi Lisowi!
                  www.youtube.com/watch?v=t1InFE0SD-Q
                  Hańba dla ich katów i zdrajców!
                  • lechowski51 Re: Pokazać przeklętych czas zacząć. 01.03.13, 11:05
                    Swietna audycja o Zołnierzach Wyklętych i ich katach...oraz niektorych forumowiczach!
                    Polecam!
                    www.tvp.pl/vod/audycje/publicystyka/jan-pospieszalski-blizej/wideo/28022013/10023503
                    • Gość: babinicz Re: Pokazać przeklętych czas zacząć. IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 01.03.13, 14:16
                      Dziś w piątek 1.03.2013 o godz 22.40 w Telewizji Trwam spektakl "Wyklęci". To trzeba zobaczyć.
                      • lechowski51 Re: Pokazać przeklętych czas zacząć. 01.03.13, 14:35
                        Młodzi pamietają!.Ponad milion wejść na piosenke wzywająca do pamietania o swoich bohaterach.W nosie mają wezwania Tuska,że "polskość to nienormalność"
                        www.youtube.com/watch?v=u62kF9XJ6Jc
                        • Gość: nadejdzie świt Re: Pokazać przeklętych czas zacząć. IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 01.03.13, 14:43
                          vod.gazetapolska.pl/3434-przeciez-kiedys-musi-nadejsc-swit
                        • komunywielbiciel Re: Pokazać przeklętych czas zacząć. 01.03.13, 15:16
                          Daj lechowski ludziom zyc, skoncz z ta niezdrowa propaganda. Pozwol niech kazdy sam decyduje co chce ogladac i kiedy. Ty i tobie podobni pseudo patrioci potraficie wszystko obrzydzic. Zygac sie chce od tej waszej propagandy. Kazdy kto morduje niezaleznie od motywow to bandyta i zbrodniarz. Czy ty matole nie slyszales o przykazaniu " nie zabijaj"? Tam nie ma zadnej furtki, zadnego przezwolenia i zadnej okolicznosci. Dlatego twoi zolnierze wyklecie to skrytobojcy i mordercy a filmy i pamiec naleza sie ich ofarom. Twoj PIS, rydzyk z kosciolem zachowujecie sie jak nacpani. Jak w amoku, jak stado ktoremu udalo sie uciec z zakladu dla oblakanych.
                          • lechowski51 Re: Pokazać przeklętych czas zacząć. 01.03.13, 15:29
                            Wspominaj nikta swoich zydowskich bandytow w mundurach zołnierza polskiego.Różańskiego- Goldberga,Wolińską-Fajge Mindlak,Swiatłę-Izaaka Fleischfarba i innych ubeckich zbirow,ktorzy w katowniach dokonczyli mordowanie resztek polskiej elity.My wspominamy swoich bohaterow!
                            www.youtube.com/watch?v=XOQeHDDYSzs
                            • lechowski51 Re: Pokazać przeklętych czas zacząć. 01.03.13, 23:25
                              Na dobranoc....

                              Rafał Ziemkiewicz
                              Rozmiar tekstu: A A A
                              Bohaterowie wychodzą z grobów
                              Piątek, 1 marca (11:46)
                              Jan Pospieszalski usiłował się na sądowym korytarzu dowiedzieć od Adama Michnika, co ten sądzi o Żołnierzach Wyklętych. Redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" wyniośle nie odpowiadał, a jego totumfaccy rzucili się na kamerzystę, by umożliwić szefowi ucieczkę. Na jeden z poprzednich procesów Michnik przyszedł w towarzystwie ochroniarza ze szkolonym na ludzi psem, teraz zabiera ze sobą redaktora Czuchnowskiego - zostawiam ocenie czytelników, czy to postęp, czy nie.

                              Milczenie redaktora spowodowane było zapewne faktem, iż zadając związane z obchodzoną dziś rocznicą pytanie, Pospieszalski nie zostawił Michnikowi czasu do namysłu. A na tak skomplikowane pytanie guru salonów nie może udzielić odpowiedzi szybkiej i jasnej. Tu trzeba dialektycznego kombinowania, talmudycznego połączenia za i przeciw.

                              Z jednej strony, skoro klasa polityczna ugięła się przed tubylczymi emocjami i zgodziła się obchodzić dzień pamięci Wyklętych, i skoro w ceremoniały na ich cześć włączył się prezydent Komorowski, który jest, jak wiadomo, słuszny, no to Wyklęci nie mogą już być niesłuszni do imentu, jak w latach dziewięćdziesiątych.


                              Z drugiej strony, Wyklęci byli przeważnie narodowcami, wrogami ustroju sprawiedliwości społecznej, no i przede wszystkim - wrogami środowisk, z których biorą się elity III RP. Ci, którzy ich mordowali, to dziadkowie, ojcowie, wychowawcy i patroni dzisiejszych prezesów, sędziów i prokuratorów, celebrytów. A więc słuszni też być nie mogą.

                              Zerkam na stronę wiadomej gazety i już wiem, jaka jest dialektyczna wykładnia na dzisiejszy dzień: byli żołnierze wyklęci słuszni i niesłuszni. Tak, jak są "uczciwi" endecy (ci, co włączają się w szopkę pt. "Bronek Komorowski - Polak, katolik, patriota") i zwyczajni faszyści, jak niżej podpisany. Byli słuszni żołnierze, którzy walczyli z komunistami, mając na uwadze Polskę demokratyczną i prozachodnią, ale byli i niesłuszni, którzy chcieli Polski etnicznej i zamkniętej w polskich kompleksach. Którzy byli którzy?

                              Zapytajcie każdorazowo mełamedów od Michnika. A na co dzień mówcie, że "historia była skomplikowana". Jak pan Mazowiecki (którego pochopnie wziąłem w obronę, nie doczytawszy, że zdawkowemu przyznaniu się do "błędów" młodości towarzyszyło z jego strony odmówienie Wyklętym miana bohaterów). Dlaczego pan to robił? Oj tam, oj tam, historia nie jest taka prosta i jednoznaczna, proszę państwa. Żelazny greps każdego volksdeutscha.

                              Historia była prosta: Polska została podbita przez okupantów. Okupantów, którzy zaatakowali nas we wrześniu 1939 w sojuszu z Hitlerem, a potem odwrócili sojusz, przechodząc na stronę mocarstw zachodnich. I my właśnie byliśmy nagrodą, którą im za to wspomniane mocarstwa wypłaciły. W tej sytuacji jedni z sowieckim okupantem kolaborowali, inni opuścili ręce, jeszcze inni, ci najdzielniejsi, walczyli do końca. Nie ma tu żadnej komplikacji, żadnego sofoklesowskiego starcia godnych siebie racji. Jedynie proste: "czy umrzeć stojąc, czy przeżyć na kolanach". Tym, którzy woleli pozostać w postawie stojącej, należy się od potomnych cześć i szacunek.

                              I współczesność też jest prosta: na największej polskiej nekropolii wciąż bandyci leżą w Alei Zasłużonych, a bohaterowie - w anonimowej, zbiorowej mogile pod cmentarnym murem. Dopóki tak jest, dopóki truchła różnych Bierutów, Gomułek i Bermanów nie zostaną stamtąd zabrane, a bohaterowie nie doczekają się uczczenia, będzie w polskich głowach panował chaos. Będziemy się dalej błąkać w smoleńskiej mgle, zwodzeni przez rechoczące biesy, nie widząc, gdzie dobro, a gdzie zło, w którą stronę do spełnionych marzeń o normalnym kraju i godziwym losie, a w którą do przepaści.
                              fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz-mysli_nowoczesnego-endeka/news/bohaterowie-wychodza-z-grobow,1898033
                              • Gość: czosnek Re: Pokazać przeklętych czas zacząć. IP: *.adsl.inetia.pl 02.03.13, 00:37
                                i znowu duet (l51 i ziemkiewicz) syjonistów polakożerców w akcji, a tfuj
                                • lechowski51 Re: Pokazać przeklętych czas zacząć. 02.03.13, 09:11
                                  Wybierz sie do lekarza .....albo przeczytaj Mysli nowoczesnego endeka Ziemkiewicza i moje posty.Dziéki takim idiotom jak Ty Zydzi i lewactwo bredzi o polskim antysemityzmie "bez Zydow".
                                  • Gość: czosnek Re: Pokazać przeklętych czas zacząć. IP: *.adsl.inetia.pl 02.03.13, 15:17
                                    i zostaliście zdemaskowani, starzy syjoniści polakożercy, nie ma to jak ustawić gojów by skakali sobie do gardła i zajmowali się pierdołami (mgła smoleńska od 23 lat) gdy lechowskie przejmują ich majątek
                                    • Gość: wawiak Re: Pokazać przeklętych czas zacząć. IP: *.dynamic.chello.pl 03.03.13, 17:10
                                      genauł,
                                      jak mawiają lechoscy. ;)
    • Gość: . Re: Wyklęci żołnierze! IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 06.03.13, 18:53
      .
    • Gość: Bumciaaa Re: Wyklęci żołnierze! byli bohaterami Polski IP: *.centertel.pl 21.10.13, 16:02
      Nie ma co trzeba mówić o tym żeby młodzi ludzi wiedzieli o co chodzi bo Żołnierze Wyklęci byli prawdziwymi bohaterami, jak Franczak którego zabiło ZOMO
      50 lat temu zginął Józef Franczak Lalek, ostatni partyzant Rzeczypospolitej
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka