Dodaj do ulubionych

nie mogę siebie zaakceptowac

27.07.13, 17:00
Jestem po operacji raka, skończyłem właśnie półroczną chemie, wyglądam paskudnie, koszmarna wysypka, zapalenie śluzówki przewodu pokarmowego, utrata wagi co wiąże się z nieestetycznym wyglądem ciała, na słońce nie mogę na razie wychodzić a przecież byłem kiedyś wyczynowym pływakiem, ratownikiem a lato to był mój raj. Ciężko z tym żyć. Pozdrawiam takich niedorajdów takich jak ja i wszystkich z tego forum.
Obserwuj wątek
    • iryska2604 Re: nie mogę siebie zaakceptowac 27.07.13, 19:33
      Nie myśl tak czarno, będzie lepiej - tylko musisz chcieć. My też nie młodniejemy,niestety...
      • tamaryszek44 Re: nie mogę siebie zaakceptowac 27.07.13, 20:31
        Jest mi bardzo przykro, ale nie możesz się tak załamywać. Nie jesteś niedorajdą, zobacz jak walczysz i się nie poddajesz, żyjesz! Dla mnie jesteś bohaterem i trzymaj się. Może powinieneś troszkę za pomocą terapeuty zadbać o psychikę? Byłoby ci łatwiej.
        • waga_1949 Re: nie mogę siebie zaakceptowac 27.07.13, 21:01
          Dasz radę, wszak nasze pokolenie jest silne,zaprawione. Trzymaj się.
          • anka125 Re: nie mogę siebie zaakceptowac 28.07.13, 12:56
            Dasz radę!
            Z każdym dniem będzie tylko lepiej!
            Głowa do góry!
            p.s.zaglądaj częściej na forum.Zawsze lubiłam Twoje wpisy smile
            Pozdrawiam.
            p.s.2 - cieszę się,że jesteś smile
            • vasilip Re: nie mogę siebie zaakceptowac 29.07.13, 07:02
              Witaj. A pewnie że jakoś dam sobie radę tym bardziej że mam kochanego wnuczka (8 lat) którym się opiekuje a on mną i on zawsze dba o to abym na czas zażył leki, zakrapla mi oczy itp. Niestety od 2 lat "kłania mi się" pan Parkison na szczęście mam dobra opiekę medyczna i jakoś da się żyć. Pozdrawiam wszystkich którzy się do mnie odezwali
      • voxave Re: nie mogę siebie zaakceptowac 29.07.13, 11:30
        Vasilip------ciesz sie z tego co ci zostało,znajdź nowe możliwości robienia tego co lubisz.Pamiętaj,że dostałeś dalsze życie i ciesz sie z tego.
    • pia.ed Re: nie mogę siebie zaakceptowac 28.07.13, 17:59
      vasilip napisał:

      Jestem po operacji raka, skończyłem właśnie półroczną chemie, wyglądam paskudnie [...] Ciężko z tym żyć.



      Na Twoim miejscu cieszyłabym się, ze w ogóle przeżyłeś ... bo miałam koleżankę która w sześc tygodni på otrzymaniu diagnozy raka - zmarła ... skończyła właśnie 50 lat.
      Czy nie macie grupy wsparcia dla pacjentów w tej samej sytuacji? Kiedy porozmawiasz z innymi którzy jeszcze gorzej wyglądają,a wcale się tym nie przejmują, to może Cie to chociaż częściowo pocieszy Ci się nastrój.
      • vasilip Re: nie mogę siebie zaakceptowac 29.07.13, 07:13
        W trakcie chemii poznałem wiele osób tak samo sponiewieranych jak ja i wspieraliśmy się wzajemnie. Pozdrawiam
        • pia.ed No widzisz ... 29.07.13, 10:04
          A jednak nutka optymizmu ...
    • julinka601 Re: nie mogę siebie zaakceptowac 29.07.13, 19:32
      Przesyłam dobre fluidy z nadzieją ,że uwierzysz i polubisz siebie. Pamiętaj,ze jesteśmy w stanie udżwignąć więcej niż nam się wydaje, znam to z autopsji. Trzymam kciuki.
      • aga-kosa Re: nie mogę siebie zaakceptowac 30.07.13, 12:37
        Wiecie co, ja mu dokopię jeśli go spotkam na swojej drodze! No wiecie, nie może się zaakceptować! Człowieku ciesz się, że możesz żyć! Innej opcji nie ma ! JEST DOBRZE!
        Też ważyłam tylko 50 kg i byłam chuda i źle się z tym czułam. Przytyłam - jak napisz na pocztę to się podzielę.
        Przeżyłeś operację, przeżyłeś chemię to teraz tylko cieszyć się tym co Ci medycyna zrobiła. Reszta jest w Twoim mózgu!
        Ktoś kiedyś powiedział, że wszystkie choroby biorą się ze stresu - jedynie weneryczne z przyjemności.
        Miałam operację jelita w 2010 chemię do 2011 w 2012 byłam rowerem na Dolnym Śl ( Tereska poświadczy) z Północnej Wielkopolski, od 2010 na kilku rzekach na spływie - właśnie wróciliśmy z Nidy, na początku lipca rowerem w Licheniu w obie strony 387 km.
        Jak mi Bozia dała możliwość życia - to biorę wszystko co życie daje! Za półtora roku będę miała 70 lat i myślę, że ktoś mi metrykę urodzenia podrobił.
        Głowa do góry!
        Dokąd nie podniosą zasiłku pogrzebowego nie umieramy!
        Niech rząd policzy co się bardziej opłaca podnieść zasiłek czy płacić emeryture do zas...ej śmierci. wink)) aga
        • super.222 Re: nie mogę siebie zaakceptowac 30.07.13, 14:30
          Nadmierny optymizm i *hurra* nie zawsze odpowiadają poszczególnym
          osobom. Jedni potrzebują wyciszenia, relaksu, spokoju ... inni kręcą nogami
          na rowerku albo rękami rękami uzbrojonymi we wiosła. Napisał i otworzył
          wątek w chwili jakiegoś zdziwienia po spojrzeniu w lustro, a tam zapewne
          ktoś inny - inne rysy twarzy, inny brzuch i cała reszta.
          Dla Ciebie Ago (w wieku prawie 70 lat) zwisa już pewnie i z tym się
          pogodziłaś, ale facetowi pogodzić się z tym bardzo trudno.
          Czy my wiemy ile on ma lat? Co dla niego było ważne w dotychczasowym
          życiu,a co utracił i boi się, że może to być bezpowrotne?

          Za tę *małpę w czerwonym* ma u mnie plus do potęgi.
          Polubiłam. Wierzę, że z czasem pisał będzie dowcipne teksty.
          Serdecznie pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
          • voxave Re: nie mogę siebie zaakceptowac 30.07.13, 16:25
            Aga--potwierdzam,podziwiam i zalecam naśladowanie.
            Płacz i rozczulanie sie nad soba nic nie daje.Trzeba tak żyć jak Aga.
            Jasne,że nie każdy jest taki sam,ale niech sie stara.
            • super.222 Re: nie mogę siebie zaakceptowac 30.07.13, 16:37
              (...) zalecam naśladowanie (...)

              - Jeździsz na rowerze - nie tylko do sklepu?
              - Uprawiasz kajakarstwo ?

              W czym naśladujesz? Myślisz, że ja nie podziwiam?
              Ale mój podziw jest innego rodzaju ... big_grin
              • voxave Re: nie mogę siebie zaakceptowac 30.07.13, 17:14
                Naśladowanie aktywności---a każdy ma inne możliwości fizyczne i psychiczne.
                Ani rower---nie wolo bo dwie protezy w biodrach.
                Nie kajak bo nie było kontaktu w wodniakami.
                Kłopoty mam z chodzeniem,czeka mnie teraz operacja stopy( nie halluks).
                Zazdroszczę tym co mogą chodzić bez problemow.......
                Ale staram sie brać udział w życiu i cieszyć tym czasem, który mi pozostał.
                Aga jest takim przykładem.
                • aga-kosa Re: nie mogę siebie zaakceptowac 30.07.13, 19:46
                  Vasilip, bez wzgledu ile teraz masz lat, to pamiętaj, że lekarze zrobili co trzeba reszta zależy od pacjenta.
                  Też mam wnuki i chciałabym widzieć jak dorastają.
                  Po operacji brakowało mnie 20 kg. Wiadomo, że w trakcie chemii nic się nie da jeść bo wszystko powoduje torsje i biegunki. Nie dziwię się, że się sobie nie podobasz. ( Też się sobie nie podobałam). W takie gorące dni jak były ostatnio smakował mi arbuz z lodówki i banany.
                  Jestem na "żywieniu optymalnym" i powoli po chemii pakowałam w siebie jaja - szczególnie żółtka, prawdziwe masło, śmietanę 30% i mięcha.
                  Cieszył mnie każdy kilogram na kościach. Też Ci przybędzie.
                  Uśmiechnij się - jutro będzie Ciebie więcej. smile aga
        • vasilip Re: nie mogę siebie zaakceptowac 31.07.13, 06:33
          W którymś z wątków napisałem również że leczę się na Parkinsona (również usuniecie tętniaka z głowy) i to mi bardzo utrudnia powród do aktywności fizycznej. Pozdrawiam PS: nie rozczulam się nad sobą tylko opisuje fakty
          • voxave Re: nie mogę siebie zaakceptowac 31.07.13, 07:40
            To Cie trafiło kompleksowo---ale wykaraskałeś sie i trzymaj dzielnie,korzystaj z tego co Co zostałosmile
          • pia.ed Pytanie ... 31.07.13, 11:24
            Kiedy po raz pierwszy zauważyłam na forum Cie, to właśnie przeszedłeś na emeryturę, i skarżyłeś sie, ze od tego dnia dopadły Cie wszystkie choroby ...
            Teraz po dwoch latach widze ze tak jest rzeczywiscie ...

            Ale moze przyznaj sie szczerze, czy rzeczywiscie do ukonczenia 60-tego roku zycia
            ( przyjmuje, ze w tym wieku przeszedles na emeryture) byles okazem zdrowia?
            Szczuplym, wysportowanym mezczyzna ktory nie palil, nie pil i zdrowo sie odzywial ...
            a potem nagle WSZYSTKO zwalilo sie na raz? Cos mi trudno w to uwierzyc ...






            vasilip napisał:
            > W którymś z wątków napisałem również że leczę się na Parkinsona (również usunie
            > cie tętniaka z głowy) i to mi bardzo utrudnia powród do aktywności fizycznej. P
            > ozdrawiam PS: nie rozczulam się nad sobą tylko opisuje fakty
            • vasilip Re: Pytanie ... 31.07.13, 12:24
              Na emeryturę przeszedłem mając 60 lat szczupły nie palący itd (pracowałem w chemii w ekstremalnych warunkach dla tego wcześniejsza emerytura) może pół roku przed emerytura zaczęły się pierwsze dolegliwości no i tak to się ciągnie ale i tak mam zamiar doczekać wesela wnuczka haha, pozdrawiam
              • baska123 Re: Pytanie ... 31.07.13, 12:49
                vasilip Teraz już lżej być powinno, bo z górki i bez tętniaka i wnusio jest.
                Pozdrawiam serdecznie-Jabaśka.
              • waga_1949 Re: Pytanie ... 31.07.13, 16:32
                vasilip napisał:

                > Na emeryturę przeszedłem mając 60 lat szczupły nie palący itd (pracowałem w che
                > mii w ekstremalnych warunkach dla tego wcześniejsza emerytura) może pół roku pr
                > zed emerytura zaczęły się pierwsze dolegliwości no i tak to się ciągnie ale i t
                > ak mam zamiar doczekać wesela wnuczka haha, pozdrawiam

                Doczekasz, doczekasz. Jeszcze na tym weselu zatańczysz,zobaczysz. Całe życie przed Tobą, a zaczyna się ono po sześćdziesiątce. Pozdrawiam serdecznie.
    • ewelamela Re: nie mogę siebie zaakceptowac 01.08.13, 10:56
      Dzień dobry...
      Wiem to trudne tym bardziej gdy Kogoś choroba dotyka w pełni życia.
      Ja mam to szczęście że od zawsze jestem chora.Urodziłam się z DPM i wiem że na niektóre rzeczy nie mamy wpływu.
      Mimo że jestem os niepełnosprawną to w sumie "sprawną"-chodzę mówię i nie potrzebuję pomocy osoby drugiejsmile
      Dlatego doceniam to co mam.Też parę rzeczy u siebie mi się nie podobasad
      Ale wychodzę z założenia że albo Ktoś mnie akceptuje lub nie!
      To działa w obie strony.
      A najważniejsze aby dążyć i robić wszystko aby polepszyć stan zdrowia...Bo przecież ono najważniejsze!!!
      Pozdrawiam i uszy do górysmile))
      • waga_1949 Re: nie mogę siebie zaakceptowac 01.08.13, 16:05
        Pewnie jestem szczęściarą, póki co na zdrowie specjalnie nie narzekam. Moi bliscy też nie. Ale bo to się wie, co czyha za progiem? Dlatego jestem pokorna wobec życia.Obserwuję swoją mamę,która od półtora roku mieszka z nami. Mam nadzieję,że nie będę stwarzała podobnych problemów swoim dzieciom.
        • xy.5 Re: nie mogę siebie zaakceptowac 02.08.13, 19:59
          Już tyle masz za sobą i dałeś radę,trzymaj się będzie dobrze;pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka