Dodaj do ulubionych

Praca w barach-Sycylia

09.06.06, 18:23
Potrzebna jedna dziewczyna do bracy w barze nad morzem, trzy do pracy w
barach w kompleksie wypoczynkowym w górach.Praca dwuzmianowa stąd w
poprzednim ogłoszeniu dodałam,że istnieje możliwość podjęcia dodatkowej pracy
np.sprzątanie. Za trzy godziny można zarobić 15 euro.
Kontakt tel:889-808-133 (21-22)
Gg:8632449(również w tych godzinach)
Obserwuj wątek
    • ewelinaf Zanim odpowiesz na taką lub inną ofertę. 10.06.06, 05:14
      Co roku bardzo wiele młodych polek trafia do różnego rodzaju klubów, barów, restauracji, które nocą zmieniają się formalnie w domy publiczne. Nawet nikt dokładnie nie zna skali tego zjawiska. Większość z nich nabierana na oferty pracy dla kelnerek, barmanek, czy opiekunek do dzieci lub osób starszych.
      Scenariusz jest zawsze ten sam, oferta w internecie, im bardziej niewinna tym lepiej. Okres zbliżających się wakacji jest najlepszy, bo właśnie wtedy najwięcej uczących się młodych dziewczyn decyduje się na pracę i to za granicą.
      Oferta brzmi niegroźnie: budzić musi przecież zaufanie i jeszcze telefon oczywiście komórkowy.
      Dziwne jest to, że we włoskich restauracjach potrzeba tylu kelnerek z Polski i to tych gotowych dopiero uczyć się języka, a jedynym kryterium jest jej młody wiek, a nie doświadczenie zawodowe i znajomośc języka. Można by pomyśleć, że we Włoszech nie ma miejscowych młodych kobiet chcących pracować jako kelnerki lub barmanki?
      Dlatego najlepiej "ściągać" takie kobiety aż z Polski - co za bzdura. Najczęściej dalej taka "pośredniczka" przez telefon zachęca: to jest bezpieczna dobrze płatna praca. Dziewczyna jest zdesperowana, nie ma pracy, oferta wydaje się kusząca i obiecująca. Zgadza się. Czasami pojawia się problem, bo dziewczyna nie ma pieniędzy na podróż do Włoch.
      Często pośredniczka proponuje jej pieniądze, a czasami nawet obiecuje, że sama ją tam zawiezie.
      Dziewczyna godzi się na taką ofertę i wyjeżdża. Najczęściej wiezie nie tylko ją, ale jeszcze 3 czy 4 dziewczyny. Na miejscu okazuje się, że zwykły bar przestaje nim być. W nocy pojawiają się dziewczyny tańczące na rurze, robiące striptiz. Wtedy dziewczyna poznaje prawdę, ale na odwrót jest za późno i zostaje zmuszona do prostytuowania się. Najczęściej "pośredniczka" bierze pieniądze od właściciela klubu i znika. Dziewczyna zostaje sama.
      Właściciel mówi: będziesz grzeczna i będziesz pracować, to zarobisz i wrócisz.
      Dziewczyna zaczyna się „sprzedawać” myślą, że ten koszmar zaraz się skończy i będzie mogła wyjechać. Tymczasem właściciel mówi: twój dług rośnie. utrzymuję cię. Oddasz pieniądze, to będziesz mogła wrócić. W razie oporu stosuje przemoc fizyczną i psychiczną.
      Dziewczyna myśli o ucieczce, szuka dla siebie ratunku.
      — Był taki przypadek, że dziewczyna wiedziała, kiedy przyjeżdża śmieciarka do pewnego klubu i ukryła się w śmieciach. Dzięki temu uwolniła się. Inna zaprzyjaźniła się ze sprzątaczką. Wiele z nich mówi klientowi, że są więzione, bite, wykorzystywane, że zmusza się je do prostytucji. Z naszych obserwacji wynika, że 10 klientów przejdzie wokół tego obojętnie, natomiast 11. poinformuje policję. Często też ratunkiem staje się nawet chwilowy dostęp do telefonu komórkowego — opowiada Garnier.
      Do „La strady” trafia zaledwie ułamek kobiet, które wbrew własnej woli zmuszono do niewolniczej prostytucji we Włoszech. Wielu nigdy nie udaje się uciec, część odsprzedawana z miejsca na miejsce jest tak wyniszczona psychicznie, że niemal bezwolnie poddaje się swoim oprawcom, część po prostu wstydzi się wrócić.
      — Nikt z nas nie wierzy, że to nas może akurat nas spotkać — mówi Garnier. — Dziewczyna, która do nas trafiła, opowiadała: nie myślałam, że to mnie spotka, miałam nawet ulotkę waszej fundacji.
      Zanim odpowiesz na taką lub inną ofertę pracy dla " młodych, kobiet" zadzwoń:
      Telefon zaufania do „La Strady”: (22) 628 99 99.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka