Gość: maciek Re: autentyk ze sklepu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.04, 00:27 Lata, 90-te , Trójmiasto, francuska cukiernia. Po długim oczekiwaniu i studiowaniu wyszukanych nazw: klient: poprosze bułki par zone ekspedientka: ale nie ma takich bulek klient: o te tam na dole ekspedientka: prosze pana to nie sa bulki par zone tylko bulki parzone Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jedliscie kiedys.. Re: autentyk ze sklepu IP: 81.144.240.* 07.12.04, 17:05 hamburgiery albo chisburgiery z serem? Kiedys jadlem je codziennie w moim ulubionym barze na prowincji.. Odpowiedz Link Zgłoś
chrobot Re: autentyk ze sklepu 09.12.04, 05:04 a ja poszedlem 1 raz do McDonald's i poprosilem o czesterbugera?!!-cheesburger pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
ksionc Re: autentyk ze sklepu 09.12.04, 08:30 chrobot napisał: > a ja poszedlem 1 raz do McDonald's i poprosilem o czesterbugera?!!- cheesburger > pozdr A ja poszedłem do Burger Kinga i poprosiłem McChickena. Zistałem ostro skarcony że tam nie ma McChickenów tylko są ... Amerykańskie Kurczaki !! LOL ! Odpowiedz Link Zgłoś
jola.wie Re: autentyk ze sklepu 16.12.04, 10:30 Nie czytając do końca, zainspirowana, dopisuję się do zbioru: 1. Kiedyś fryzjerka postanowiła umyć mi włosy szamponem *panten* (o, kichać tam *pantin*, nie jest źle, mogło być *pantene*), ale ona dokończyła *profał* (Pro- V) 2. Kolega kiedyś pracował w firmie handlującej papierosami i, jako znawca tematu i językowy purysta, doprowadzał kioskarzy i sklepikarzy do szału próbując kupić Marlboro *redrufy* (red roof - czerwone), albo *elendemy* (czyli papierosy L&M) 3. Nauczycielka plastyki w liceum nazywana była przez uczniów "Afrodytą" (nazywając się oczywiście zupełnie inaczej, bez skojarzeń do imienia bogini), pomińmy, z jakich względów. No i staje w drzwiach pokoju nauczycielskiego jakaś sierota z klasy pierwszej i się pyta, czy zastała "panią profesor Afrodytę"... A listę "autentyków ze sklepu" mogę poszerzać w tym wątku aż do wyczerpania asortymentu w naszym osiedlowym sklepie, kiedy za ladą stoi jego właścicielka (właściwie jak ją widzę, to tam nie wchodzę), bo ona nie kojarzy niczego, ani nazwy produktu (obojętne czy w oryginalnej czy w spolszczonej wersji), ani firmy, ani, oczywiście mając te dwie dane, do jakiego asortymentu może daną rzecz zaliczyć. Wielokrotnie usłyszałam od niej "nie mamy czegoś takiego", kiedy własnie patrzyłam na żądaną rzecz, spoczywającą spokojnie na sklepowej półce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tatanka_iotanka Re: autentyk ze sklepu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.05, 10:47 jola.wie napisała: > 1. Kiedyś fryzjerka postanowiła umyć mi włosy szamponem *panten* (o, kichać tam > > *pantin*, nie jest źle, mogło być *pantene*), ale ona dokończyła *profał* (Pro- > V) A tu akurat fryzjerka miała rację (świadomie czy nie). Prawidłowa wymowa to właśnie *panten'* Tylko na rynek polski zmieniono wymowę. Specjaliści od reklamy bali się, iż przy oryginalnej wymowie zaraz ktoś wymyśli jakiś prześmiewczy tekst typu "Pan ten pan tamten" ;) Odpowiedz Link Zgłoś
negevmc Mitsubishi Pajero 07.01.05, 09:17 Gość portalu: tatanka_iotanka napisał(a): > (..)Prawidłowa wymowa to > właśnie *panten'* Tylko na rynek polski zmieniono wymowę. Specjaliści od >reklam bali się, iż przy oryginalnej wymowie zaraz ktoś wymyśli jakiś >prześmiewczy tekst typu "Pan ten pan tamten" ;) No jest to niemaly problem dla roznych firm sprzedajacych na obcych rynkach. Mam kolege z Chile. Opowiadal, ze znany japonski samochod Mitsubishi Pajero sprzedawany jest tam pod inna nazwa bowiem *pajero* w chilijskim slangu oznacza ni mniej ni wiecej tylko *onaniste* :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr2 Re: Mitsubishi Pajero IP: *.lea.et-inf.uni-siegen.de 27.01.05, 12:00 > > (..)Prawidłowa wymowa to > > właśnie *panten'* Tylko na rynek polski zmieniono wymowę. Specjaliści od > >reklam bali się, iż przy oryginalnej wymowie zaraz ktoś wymyśli jakiś > >prześmiewczy tekst typu "Pan ten pan tamten" ;) > > No jest to niemaly problem dla roznych firm sprzedajacych na obcych rynkach. > Mam kolege z Chile. Opowiadal, ze znany japonski samochod > Mitsubishi Pajero > sprzedawany jest tam pod inna nazwa bowiem *pajero* w chilijskim slangu oznacza > > ni mniej ni wiecej tylko *onaniste* :-) > Tak jest. I dlatego nazywa on sie tam "montero" chyba :) Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: autentyk ze sklepu 16.12.04, 12:23 Z warzywniaka: - Taaataaaa, kup mi kukurydzę!!! (chodziło o kaczan, czyli kolbę) - Nie kupię ci, bo kukurydzę to krowy jedzą. - Aaaale luuudzie teeeeż! - No, może Amerykanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: okrent Re: autentyk ze sklepu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.05, 04:10 yoma: > - Aaaale luuudzie teeeeż! > - No, może Amerykanie. CUUUDNE! :D Odpowiedz Link Zgłoś
winieta Re: autentyk ze sklepu 16.12.04, 14:25 w naszym wiejskim sklepiku były swego czasu takie smakołyki: 1. sok skiwiego (sok o smaku kiwi) 2. kiwa z wanilią (lody o smaku wanilia + kiwi) albo zaszłyszane na targu: - mamo kup mi banany ! - banany ! o tej porze roku ?! chyba cię porąbało ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mw Autentyk z baru w Iławie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 00:20 podchodze do okienka i mówie: poproszę HAMBURGERA pani obsługująca krzyczy do kuchni: Zośka jednego HAMBURGIERA pani ekspedientka do mnie: z KIECZUPEM czy bez? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bloodykiss Re: Autentyk z baru w Iławie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.10, 15:37 Nie ma się co śmiać. Mam rodzinę na Kaszubach i tam "cukier" wymawiają "cuker", "miód" to "mniód", zdanie brzmiałoby tak : "Pójde z wujkem po cuker i mniód do mniasta" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karotka Re: autentyk ze sklepu IP: 217.113.224.* 19.12.04, 01:05 Miejsce akcji:sklep Big Star Bohaterka : pani ok 40, sprzedawca Pani ok 40 stojąc przy wieszaku z przecenionymi spodniami:"Przepraszam pana a to sale [sale] to co to za firma?" Facet podobno nie wytrzymał i wyszedł na zaplecze :) Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: autentyk ze sklepu 22.12.04, 14:04 I niesłusznie, bo sklep ze spodniami to nie szkoła języków i trzeba było napisać WYPRZEDAŻ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karotka Re: autentyk ze sklepu IP: 217.113.224.* 30.12.04, 02:20 ja też uważam że w Polsce takie rzeczy powinno się pisać po polsku ale sama sytuacja mnie rozśmieszyła :) Odpowiedz Link Zgłoś
ks40 Re: autentyk ze sklepu 30.12.04, 13:13 Ja w pracy: "czy ma ktoś coś na pocztę bo idę do apteki :)" Odpowiedz Link Zgłoś
jollyvonne Re: autentyk ze sklepu 30.12.04, 14:36 Stare ale wciaz bawi: wiele lat temu pojawily sie w PL roznorodne kondomy: mamba, truskawka, z ksztaltkami i np w kolorze czarnym. Elegancko pakowane po 3 sztuki, staly sobie w pelnej chwale na ladzie stoiska monopolowego, wzbudzajac zainteresowanie klientow: klient: czy moze mi pani powiedziec co to jest i do czego to sluzy? ekspedientka: to sa prezerwatywy, mam wyjasnic do czego sluza? Klient byl pelnoletni i obylo sie bez wyjasnien ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hehehe Re: autentyk ze sklepu IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 30.12.04, 18:55 ja w kiosku poprosilam o Glamour wymawiane z angielska bo to anielska gazeta /glama:/ a pani ze nie ma takiej, to ja: ze moze glamur, a ona: aaaaaaaaaaaaaa no to trzeba mowic od razu i dostalam wyklad ze to po polsku sie czyta tak bo sie tak pisze, z pytaniem czy ja to wogole umiem mowic po polsku i czy jestem polką?? wysylalam na poczcie list do Wielkeij Brytanii i napisalam w adresie "UK" united kingdom, a pani przyglada sie adresowi i mowi do mnie: a gdzie to idzie? ja: do wielkeij brytanii ona: a no to trza tak pisac i prosze po polsku nazwe :S aw sklepiku akademickim: ja: poprosze drozdzowke pani: z czem? ja: a z czym sa? pani: japko, z jagodo, z budyniam hehe :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renee Re: autentyk ze sklepu IP: *.aster.pl 30.12.04, 19:28 Dziwny ten twoj "angielski". Polecam slownik wymowy, jesli "glamour" chcesz czytac przez dlugie "a" na koncu. Odpowiedz Link Zgłoś
mickey13 Re: autentyk ze sklepu 15.01.05, 15:22 Czasopismo wychodzi tez we Francji, a i sama nazwa jest francuska, wiec wymawia sie "glamur" Pozdrowionka!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: takk Re: autentyk ze sklepu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 17:57 w polsce jezeli chcemy wyslac list za granice to piszemy po polsku nazwe panstwa gdybys chciala wyslac z uk wtedy piszesz po angielsku ok? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pp Re: autentyk ze sklepu IP: *.merinet.pl 26.08.06, 11:06 chyba dopiero sie nauczylas angielskiego i sie podniecasz. Kioskarka miala racje, tak samo jak ten z poczty. W Polsce piszesz nazwy krajow po polsku, tak, by cie Polacy zrozumieli i wysali do danego kraju, a tam juz sobie rozparceluja przeslylki jak chca. Oczywiscie w zwrotnym piszesz obcojezyczna nazwe (np. jesli wysylasz z PL do Stanow, piszesz POLAND), zeby z kolei tamci cie zrozumieli. Jak sie rąbniesz, i napiszesz UK zmiast WLk Brytania to pol biedy, ale sprobuj wyslac cos do Chin, piszac po Chinsku, albo do Gruzji piszac Georgia, Montenegro zamiast Czarnogora itp itd - wtedy ci mina zrzednie... Wkurza mnie jak Polacy na sile chca pokazac, ze znaja jezyk i jacy to oni nie sa aj waj. Buractwo to straszne i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rachciach Z menu baru w Al. Jerozolimskich :"Gordon blue" IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.12.04, 00:16 I jeszcze: "Czy dostanę jakiś podręcznik do Atari Portfolio?" (był kiedyś taki pre-laptop). Ekspedientka po chwili zastanowienia "Nie, pod folią nie mamy". Jeszcze: Parę lat temu wracaliśmy z kumplami z delegacji do zakładu w tzw. Polsce B. Powrót jakimiś bocznymi drogami, miast po drodze brak. Zapamiętaliśmy z jazdy w tamtą stronę, że w jakiejś większej wiosce mignął nam szyld "Restauracja". Zatrzymujemy się na obiad, wchodzimy. Brud niemożliwy, butelka na każdym stole,towarzystwo z trudem utrzymuje sie na krzesłach, chłop z najbliższego stolika na nasz widok najwyraźniej rwie się do bójki, koledzy go przytrzymują. No nic. Mówimy bufetowej (bo tak ją chyba trzeba nazwać), że chcielibyśmy jeść obiad. Ona na to, że nie ma. Jako że pora była wybitnie obiadowa, pytam, jak to, przecież to restauracja. Na to bufetowa: "Nie, my posiłków gorących w ogóle nie prowadzimy. Klienci nie proszą". Sprzed jednej z mordowni już na drugim końcu Polski zapamiętałem zabawny widok: przed lokalami, sklepami itp. w tym miasteczku stały takie stojaki na rowery, i przed tymże lokalem w stojaku tkwiła kosa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yoma Re: Z menu baru w Al. Jerozolimskich :"Gordon blu IP: *.crowley.pl 04.01.05, 15:44 Gość portalu: rachciach napisał(a): Sprzed jednej z mordowni już na drugim końcu Polski zapamiętałem zabawny widok: > > przed lokalami, sklepami itp. w tym miasteczku stały takie stojaki na rowery, i > > przed tymże lokalem w stojaku tkwiła kosa. Po Chorwacji kiedyś jeździłam czasu wojennego. No i pod Zadarem była taka knajpa, gdzie kałasze trzeba było zostawić w kuchni. Poważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: łysy 1 Re: autentyk ze sklepu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.05, 20:27 Opiszę dwa przykłady, które opowiada się w mojej rodzinie jako dowcipy. 1. Najpierw wyjaśnienie - po lacinie ungentum to maść - Do apteki przychodzi starsza kobieta i do stojącej za ladą pani magister mówi - poproszę maść ungyntum - aptekarka: na to podam ale jaką tą maść? - no jakto jaką - ungyntum - proszę pani, ale ungentum to maść - no to mi proszę ją podać. 2.W jednym z kośiołów proboszcz postanowił zorganizować dla dzieci Mikołaja. W tym celu rodzice dzień wcześniej mieli przynieść podpisane prezenty. Mój kuzyn marzył o traktorze a dostał w prezencie samochód. Po wyjściu z kościoła zaczął oglądać prezent i zobaczywszy,że to nie traktor bardzo krzyczał, że chce traktor. Bardzo zasmucony tym wydarzeniem ksiądz podszedł do niego i próbował rozładować atmosferę i zapytał malego Darka - powiedz dziecko co będziesz woził tym traktorem?? Darek odpowiedział na cały głos, tak że wszyscy na placu przykiścielnym stanęli - A CCCHHHUUUJJJJAAAA bede woził. Ksiądz zrobił się czerwony i odszedł nie podejmując dalszej rozmowy. Odpowiedz Link Zgłoś
m_ilka16 Re: autentyk z rynku 03.01.05, 18:42 1.Nad wkładkami jajek. Napis: Świeże jaja prosto od KOGUTA!!! 2.A w straganie na przeciwko wywieszka: Jaja od kur co latają luzem.;) Odpowiedz Link Zgłoś
trond Re: autentyk z rynku 23.01.05, 22:01 Odpowiadasz na : m_ilka16 napisała: > 1.Nad wkładkami jajek. Napis: Świeże jaja prosto od KOGUTA!!! > > 2.A w straganie na przeciwko wywieszka: Jaja od kur co latają luzem.;) na rynku zawsze staram się kupić jaja od czarnej kury.i sprzedawcy nie wiedzą które to są!;-(((((((((( Odpowiedz Link Zgłoś
lew_konia Jaja od koguta lub kur luzem: 29.03.05, 21:11 Jajka od kur, ktore mialy bardzo bliski kontakt z kogutem smakuja po ugotowaniu na twardo lub miekko inaczej (tak!). Mianowicie bialko nie jest zwiezle, lecz kaszowate! fuj! Nadaja sie natomiast na jajecznice, lub do ciasta. Niestety prawie wszystkie jajka jakie polacy obecnie jedza to jajka z kurzych ferm, czyli od kur, ktore nie chodza luzem. Smakuja jeszcze gorzej - chuchna sztuczna karma! Na szczescie jadam jajka od kur sasiadow, ktore chodza luzem! Stultorum plena sunt omnia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ivie Re: autentyk ze sklepu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.05, 21:46 Kupiłam w kisoku M&M'sy. Przeszłam pare krokow, zjadła kilka sztuk i czuje że cos jest nimi nie tak. Wróciłam do babki i mowie ze termin waznosci upłynął poł roku wczesniej ( sprawdzałam )... A kobieta na to : A co? Niedobre??? UMARŁAM Odpowiedz Link Zgłoś
agata781 Re: autentyk ze sklepu 03.01.05, 23:02 Mój kolega wyglądał dość mizernie.Jest u nas na to takie powiedzenie:"wyglądasz jak piąte dziecko stróża i sprzątaczki".A on odpowiada"ale ja jestem piąty!?" Jeszcze jedno: jesteśmy na wycieczce klasowej w Krakowie(my z wielkopolski)i koleżanka po całym dniu chodzenia była już głodna.Trafiła się nam po drodze cukiernia. Wchodzimy:"poproszę jedną sznekę z glancem(!)" PANI:"Yyyyy... nie maaa" MY(po wyjściu):"co chrzani że nie ma jak są" Chodziło nam o drożdżówkę z kruszonką i lukrem. Odpowiedz Link Zgłoś
negevmc Autentyk ze sklepu..bo wlasny ;-) 07.01.05, 09:06 Jestem tak "czestym" gosciem w sklepach monopolowych, ze gdy kiedys musialem kupic wodke po dluzej chwili przygladania sie polkom poprosilem o wodke "Polmos" :-) Juz nie autentyczne ale zabawne: Telewizyjna reklama: Ciche spokojne wloskie miasteczko. Niedzielne popoludnie. Dzieki graja w pilke przy drodze. Po drugiej stronie w budynku otwiera sie okno i mama (koniecznie o wygladzie Sofii Loren) wola synka na obiad: Fabio ! do domu ! Fabio chcac nie chcac, przerywa gre. Bierze pilke pod pache i powloczac nogami kieruje sie w strone domu. Przechodzi przez jezdnie.... Fruuuu ... swist, zgrzyt, trzask: pedzace auto rozwala Fabia w drobny mak. Napis koncowy: ***Szkoda Fabia*** Odpowiedz Link Zgłoś
sliwka1977 Re: autentyk ze sklepu 07.01.05, 22:11 Mój facet płaci w sklepie i daje babce 20zł, a ona mu wydaje z pięćdziesięciu. On na to: Ale ja dałem pani 20 zł Ona sprawdza w kasie i mówi: Nieeeee, dał mi pan 50! On: No jeżeli pani tak twierdzi.... Ona: Eeeee nawet gdyby, to przeciez manka sie zdarzają hahahahaha I tak zyskaliśmy 30 zł Odpowiedz Link Zgłoś
waldione Re: autentyk ze sklepu 17.01.05, 18:56 pracuję sobie na stacji benzynowej, w asortymencie jest oczywiście alkohol, jest taka wódka żubrówka, może ktoś nie wie, to taka gatunkowa wódka uzyskiwana, w wyniku zalania spirytusem źdźbeł żubrówki(to taka trawa, która pływa we flaszce). Pracuje teraz z nami taki nowy kompan, co potrafi wykończyć człowieka psychicznie, no i zdarza mu się numery różne prezentować. Akcja działa się w Sylwestra 2004, za kasą siedział on i pewna koleżanka, bardzo bezpośrednia osoba, był też kumpel co tankuje klientom paliwo, bardzo rozrywkowy gość, sprawa ma miejsce w Poznaniu. Przechodzę do konkretów, w kolejce do tego naszego nowego kompana kilku klientów. On obsługuje jakiegoś gościa, który prosi go o flaszkę "żubrówki". Ten odwraca się i schla po butelkę, podnosi patrzy, patrzy, coś mu nie gra, tam coś pływa, właśnie ta trawa, nic nie mówi, jest lekko spięty. Odkłada butelkę podnosi następna, ku jego zaskoczeniu tutaj taki sam psikus, tym razem komentuje to nagłos, z niesamowitym przerażeniem "tutaj coś pływa". Podnosi jeszcze tak kilka butelek, z różnymi komentarzami, zestresowany na maksa. Klienci nie moga ze śmiechu, ten co chciał tą flkaszkę, patrzy na niego, jakby coś przypalił, albo sobie jakieś jaja robił. Kumpela wylatuje na zaplecze, nie może ze śmiechu. Nasz rozrywkowy kolega, od tankowania paliwa, rzuca coś w stylu, by go chyba dobić "to może skoro coś tam pływa, to opuść klientowi cenę". Tak przebiegła ta sytuacja. Ku przestrodze, nie wiem, czy to jest, bardzo humorystyczne, ale jakiś tam lekki uśmieszek wywołuje . Historia ta będzie kolejną legendą tej stacji. wyobraście sobie klientów w kolejce, musieli mieć niesamowity ubaw, widząc powagę kumpla, jego przerażenie, że w każdej butelce żubrówki coś pływa, prawdziwy dramat "świat zwariował". studencik pozdrawia wszystkich kasjerów wykorzystywanych przez orlen! Odpowiedz Link Zgłoś
krowa86 Re: autentyk ze sklepu 19.01.05, 03:33 Trzy autentyki: 1. na poczcie przed świętami, paniusia przede mną z wnusiem chyba list wysyła do świętego mikołaja. Pyta jeszcze raz dzieciaka, dokąd ten list ma iść - 'do Laponii" - odpowiada oczytany brzdąc. No to paniusia do okienka: ten list proszę wysłać do Laponii, w Kanadzie" :|:|:| 2. To już wymieniany "łosoś - dzwonki", głównie w Championie w warszawskim Sadyba Best Mall. Zwracałem panienkom parę razy uwagę, już same zauważyły, mówią, że wiedzą, ale to od kogoś wyżej zależy, więc nie mogą zmienić... szkoda 3. Moja kumpela dorabiała jakiś czas temu w piekarni na Ursusie - do ulubionych klientów należały typy, które wchodziły, rozglądały się, odczekały swoje po czym wyjeżdżały z tekstem "poproszę pieczywo"... Odpowiedz Link Zgłoś
pirula Re: autentyk ze sklepu 19.01.05, 11:36 Msza, pełny kościół, cisza, moj 2-letni siostrzeniec w kosciele na chrzcinach swojego młodszego braciszka, kilkanascie już lat temu, podczas kropienia woda świeconą na cały głos i z wielkim oburzeniem: oflapał mnie!! mamo, on mnie oflapał! Miotłą mnie oflapał!! I anegdotka znajomego hiszpana, który pracuje w sklepie w ciuchami. Nastolatka, laska, podchodzi do lady z dwoma bluzeczkami, takimi kusymi, bez ramiączek, które zakrywają tylko biust, szerokość jakieś 30cm, które wcześniej przymierzyła, i mówi - policz mi te dwie spódniczki (!). Znajomy zaniemówił i zainkasował pieniądze... za te dwie spódniczki. W czasach studiów prowadziłam zeszyt, w którym zapisywałam to co mówila moja przyjacióła, z która mieszkałam... przy drugim tomie musiałam zaprzestać, bo się na mnie już strasznie gniewała. Ona była boska i nieporównywalna. Nie znam nikogo innego, komu tak plątałby się język, w tak zabawny sposób, i z tak naturalnym wdziękiem i humorem. Oto 2 przykłady- Będąc w skansenie w Kazimierzu, stanęłyśmy przed zagrodą w której były konie, jadłam właśnie jabłko i jedeń z koni zaczął się przymilać.. dałam mu jabłko, koń je zjadł, ja zaczęłam mu głaskać chrapy, koń obwąchiwał moją rękę szukając następnego jabłka, i w pewnym momencie mnie polizał. Wykrzyknęłam ojejku! polizał mnie, i jak delikatnie! Na co ona z entuzjazmem ja też go chcę polizać!! zarówno ja jak i kilkoro obych ludzi rykęliśmy ze śmiechu. Siedzimy przy stole, pijemy kawę. Opowiedziałam coś śmiesznego, ona w ryk, zakrztusiła sie kawą, uciekła od stołu, złapała jakąś chusteczkę i zatkała sobie nią nos, prychając przy tym, dziwnei, charcząć i nie przestając dusić się ze śmiechu... ja - wszytsko w porządku? nic ci nie jest? a potem już, gdy prychanie nie ustawało, zaniepojona - sluchaj, coś ci się stało? no odezwij się! w końcu ona - nie, nic, nic się nie stało. Ja - no to co ci się dzieje? ona - nic, tylko mi wyszło. ja - co ci wyszło? ona - no nic. ja - jak to nic? co ci wyszło? ona w końcu wkurzona - no wyszło mi! Kozy mi wyszły! na spacer! paść się wyszły! Tym razem ja się zaczęłam dławic kawą. Pozdrawiam mojego dziubaska! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaija Re: autentyk ze sklepu IP: *.elblag.dialog.net.pl 20.01.05, 00:26 Qmpela parę dni była "na próbę" w sklepie. Takim "mydło i powidło". Jednego razu przychodzi pijaczek, stawia dwie butelki po jabolach i dowcipnie zagaja: "proszę napełnić!" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nierozumiem :( Re: autentyk ze sklepu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 22:00 To już wymieniany "łosoś - dzwonki", głównie w Championie w warszawskim > Sadyba Best Mall. Zwracałem panienkom parę razy uwagę, już same zauważyły, > mówią, że wiedzą, ale to od kogoś wyżej zależy, więc nie mogą zmienić... szkoda o co chodzi z tymi dzwonkami? od kad pamietam zawsze sie tak nazywalo porcje ryby pokrojonej w ten sposob... to jest na to jakas inna nazwa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: autentyk ze sklepu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 22:02 no a co ci przeszkadza łosoś - dzwonki ! Jakiś czepialski jesteś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: laurra Re: autentyk ze sklepu IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 23.01.05, 20:29 napis na solarium: "zatrudnię studętki!" ciekawe, czy znależli sto dętek...:P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: laurra Re: autentyk ze sklepu IP: *.telpol.net.pl / *.telpol.net.pl 23.01.05, 20:31 napis na biedronce: "zatrudnimy uczni" napis na piekarni "Anusia" w DG, nadal wisi: "Proszę nie przywiazywać psów do krat, gdyż obsikują drzwi" heh...cóż za wywód logiczny...hehhe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zdzisiu KFC IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.05, 23:16 Często jeździmy z kolegą po kraju w sprawach służbowych i często zaglądamy do McDonalds i KFC,wchodzimy i pytamy "Czy są hamburgery/kurczaki?" Sprawdzamy sobie refleks i poczucie humoru (a zazwyczaj jego brak)obsługi. Różne odpowiedzi słyszeliśmy, ale refleks jakim wykazała się niejaka pani Kasia z KFC w Częstochowie przy trasie Wawa-Kat był powalający."dzień dobry,są kurczaki?" Pani Kasia:"Są ale zdechłe" Odpowiedz Link Zgłoś
mati_77 Re: autentyk ze sklepu 27.01.05, 12:29 Rowniez rzecz autentyczna: Kolejka przed koskiem, pewien Pan do sprzedawcy: Pan - poprosze magazyn Voyage (Wojydz - jakis tam magazyn o podrozach [sam nie wiem czy mozna wypowiadac po angielsku wojydz, czy z francuskiego wlajaz, ale podejzewam ze mozna zamiennie]) Glos z kolejki - Wlajaz, wlajaz!!! Jezykow sie trzeba uczyc!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: francuzeczka Re: autentyk ze sklepu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 18:05 w sklepie: -Jaka to herbata? -tea :)) Odpowiedz Link Zgłoś
roxana_br Wino droższe :P 28.02.05, 12:01 W sklepie osiedlowym udało mi się wytrzymać w długiej jak boa kolejce. Otwierałam już usta, by poprosić ekspedientkę o coś tam, a tu mi z lewej wpada jakiś Rudolf z czerwonym nosem i mówi poważnie: - Szefowo, pani mi da to wino... [i tu, pchając łapy w kierunku półek] Tylko z tych droższych, za trzy pięćdziesiąt! Tak mnie zajął śmiech, że zapomniałam, co miałam kupić, i przypomniała mi dopiero koleżanka, która tam ze mną była. Odpowiedz Link Zgłoś
trond Re: Wino droższe :P 28.02.05, 17:43 kupuję sobie spokojnie rano rogala w niżej wspomnianym sklepiku.i cóż widzę:pan konsumuje wewnątrz patykiem pisaną ambrozję.wchodzi staruszka z pekińczykiem na ręku.pan na wydechu:won z tem kundlem!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
trond bułka 28.02.05, 17:46 kupuję sobie spokojnie siedem bułek w markecie.jadą po taśmie.w koszu po opłaceniu rachunku tylko pięć zostaje.nie ma też jednego z dwóch serków topionych.a na rachunku ilość włożona do kosza się zgadza.błyskawicznie zapuszczam żurawia pod kasę(i kasjerkę).i :niespodzianka:moje opłacone zguby leżą sobie cichutki na podłodze boksu kasjerki.cud,miód...innym też znany "przypadek"...;-((((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: penelopa Re: bułka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 21:07 hehe... jakiś czas temu zdarzyło mi sie kupować pieczywo w sklepiem w małej wsi. dialog (j= ja, e=ekspedientka) j:poproszę pieć kajzerek. e:yyy... przepraszam?... j:poproszę pieć kajzerek. e: czego??... j: KAJZEREK! e: (dłuższa chwila ciszy; nieśmiało)bułek?... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dr q Re: bułka IP: *.um.poznan.pl 17.05.05, 14:26 nie ma się czemu dziwić - normalni ludzie na bułkę mówią bułka tylko wszawiaki się wybijają... żałosne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Greg Re: bułka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.08.05, 21:01 We Wrocławiu kajzerki są znane - czyżbyśmy byli nienormalni ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaaaaaaaaaa Re: bułka IP: 213.199.30.* 11.11.05, 13:51 W KAtowicach tez sie mowi jajzerki, to te bulki z krzyzykiem posrodku Odpowiedz Link Zgłoś
driadea Re: bułka 03.09.06, 00:50 W Katowicach się nie mowi kajzerka tylko gdzie patrzy, hehe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tak Re: bułka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.06, 18:28 wszedzie na bulki przedzielone na 4 czesci mowimy kajzerki koniec kropka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: limonka_3 Re: bułka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.08, 09:48 prawdziwa kajzerka ma 5 nacięć :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: autentyk ze sklepu IP: 157.25.31.* 21.03.05, 15:04 Jest taka wędlina, LUNCHEON MEAT się nazywa. Zapragnęłam jej, podchodzę do stoiska i mówię "Lanczon mit" proszę. Na co ekspedientka z oburzeniem, podkreślając poprawną wymowę: "Lołszmita"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adgam Re: autentyk z Urzędu IP: 81.210.86.* 22.03.05, 15:34 Do nas do urzędu przyszła ostatnio starsza Pani i chciała wymienić dowód osobisty. Pani z okienka kazała tej pani pobrać numerek i z numerkiem zaprosiła do siebie. Pani nie wiele myśląc podeszła do alarmu przeciwpożarowego, zbiła szybkę i wcisnęła przycisk. Alarm wył 10 min. nie można było wytrzymać a Pani była w takim stresie że prawie na zawał umarła. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: autentyk z Urzędu 06.04.05, 15:01 A ja prawie ze śmiechu umarłam :-))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
kalaruszek Re: autentyk ze sklepu 22.03.05, 22:43 na ryneczku dziewczę kupuje spodnie i chce się trochę potargować: dz: no to ile pan może spuścic? p: aaa.. tak z pięc litrów! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :P Re: autentyk ze sklepu IP: *.net.pl 25.03.05, 13:09 w sklepiku naprzeciwko liceum. kumpela kupuje jakieś bułki i mówi: -to już wszystko będzie. ekspedientka: z jabłkiem??? kumpel: poproszę dwie cytryny sprzedawca przynosi dwie cytrynówki!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: molly Re: autentyk ze sklepu IP: *.pl / *.pl 26.03.05, 01:21 w lbn( niepamietam ulicy.. ale niedaleko urzedow miasta czy czegos takiego... tam gdzie sie dowody wyrabia...;) jest sklep z bronia i zaklad pogrzebowy... niby nic nadzwyczajnego gdyby nie mieli jednego szyldu brzmiacego "broń bez zezwolenia zakład pogrzebowy" ;) tez w lbn w jednej ze stokrotek klijent chcial kupic papierosy L&M light. ekspedientka podaje mu a i owszem L&M tyle ze super light. k: ale ja chcialem light! e: a co panu za roznica?? lbn,plus gsm, wymiana aparatu. siedze z mama i ogladamy telefony ktore sa w ofercie aktualnej. jeden z nich ma taka obudowe smieszne na ktorej jest nie co innego jak plemnik( jeden z siemensow). akurat ten wybralam wiec mowie -no to co mama ten z plemnikiem? pan ktory te telefony pokazywal oniemial a na jego policzkach pokazaly sie malutkie rumience... lbn, u zegarmistrza. ekspedient: no wie pani on ma juz z 50 lat nic dzwnego ze staje... to juz, ze tak powiem, emeryt... klijentka: no ale 50-letni to ma doswiadczenie... ja: i do tego staje... nikt nie zrozumial... tylko kolezanka z ktora akurat u tegoz zegarmistrza bylam wyszla ze sklepu... w barku na mojej uczelni mozna kupic kanapke z grilla. sa do niej 3 rodzaje nadzienia i 3 rodzaje sosu. ja- slepa kura nienoszaca nigdy okularow, kartka z wypisanymi farszami i sosami jakies 2 metry przedemna... niestety nie widzialam co bylo tam napisane. ja: poprosze kanapke z grilla... sprzedawczyni: z czym? ja: a z czym mozna? sprzedawczyni: no tu ma pani napisane przeciesz!( pokazuje kartki z ktorej nie moge nic przeczytac bo zadaleko...) ja: ale moglaby mi pani przeczytac bo ja nie widze... sprzedawczyni: niech pani sobie sama przeczyta bo ja jestem chora, boli mnie gardlo, zmeczona jestem bo od rana tu siedze, jak pani nie widzi to niech pani okulary nosi i mi glowy nie zawraca... przeczytac jeszcze czego... (tak dla wyjasnienia przeczytanie z czym moge kupic kanapke i jakie sa sosy zajelo by jej o wiele mniej czasu i o wiele mniej obciazylo by jej biedne gardlo...) w okresie bozonarodzeniowym pracowalam w tesco... kasjerki wydawaly wtedy takie naklejki z mikolajem i jak uzbieralo sie odpowiednia ilosc to mialo sie bon na okreslona sume. w kazdym razie mikolajki wydawalismy do ktorejs tam niedzieli. w poniedzialek po tej wlasnie niedzieli obslugiwalam 2 dziewczynki na oko ok 15 lat. wydaly taka ilosc pieniedzy ze dzien wczesniej dostlyby 2 mikolajki. ale ze juz ich nie wydawalismy to nie dostaly- proste. odeszly od kasy bez slowa. minelo jakies 5 min, dzwoni kasowy telefon. pani z obslugi klijenta poucza mnie: ObslugaKlijenta(OK): Kasia ale tyy wydawaj mikolaje! ja: ale rano mowilisce ze juz nie wydajemy... OK: a no tak... sory... pracuj dalej! Odpowiedz Link Zgłoś
kabotynka Re: autentyk ze sklepu 30.03.05, 13:51 W Katowicach przy jednej z głównych ulic w centrum, na ladzie przy czekoladach tabliczka: "czekolada czekoladopodobna" :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asiak10 Re: autentyk ze sklepu IP: *.pzl / *.pzl-wola.pl 31.03.05, 10:35 Miasteczko nad Narwią Sklep mięsny POniewaz jest długaśna kolejka postanawiam spytać czy jest interesujący mnie towar, zeby nie stać bez sensu jeśli owego niema tak wiec: ja: dzień dobry, czy jest mięso mielone? pani: jest ale tylko mrożone! ja: dziękuję i ustawiam sie w kolejce, po ok 10 min, kiedy przyszła kolej na mnie mówię - poproszę mięso mielone... pani: mrożone??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yoma Re: autentyk ze sklepu IP: *.crowley.pl 31.03.05, 15:29 przypomniało mi się: czekoladki z nadzieniem "cacao choix" wg pani sklepowej "kakaja szuja". Naprawdę! Odpowiedz Link Zgłoś
skuter70 Re: autentyk ze sklepu 06.04.05, 14:52 z ksiegarni - czy jest nowa ksiazka Dalajalamy? - czy to jest nazwisko? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: autentyk ze sklepu 06.04.05, 15:15 Targowisko, budka z pieczywem. Na wystawie kosz obwarzanków i kartka "obważanki 1 zł" (powiedzmy). Wchodzę i najdelikatniej jak mogę informuję, że jest tam błąd ortograficzny. Pani zdziwiona "Niemozliwe!" Ja na to, że na pewno, że może mi wierzyć, ale kobita była uparta. Machnęłam ręką w końcu. Napisu nie zmieniła. Odpowiedz Link Zgłoś
yoma Re: autentyk ze sklepu 06.04.05, 16:03 na Klubie Książki i Prasy w Wawie, czyli PRL-owskim Empiku, był napis :sale de lecture". Byłam świadkiem, jak jedna starsza pani weszła i tłumaczyła obsłudze, że sale to znaczy brudno i że powinno być salle. Nie dogadała się. a propos "Voków", chciałam kiedyś kupić papierosy w knajpie i zapytano mnie: Elemy czy Wołki? mnie się jednoznacznie skojarzyło z "Zyciem" Wołka, spaczenie zawodowe. Że to są Vogue'i nie przyszło mi do głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
inez69 Re: autentyk ze sklepu 19.12.05, 23:41 u mnie taka jedna super laska, około 25 letnai zawsze prosi o Wołgi:/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktoś Re: autentyk ze sklepu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.05, 11:43 Facet w budzie z przekąskami: "Poproszę gofera" Sprzedawczyni: "Ale prosze pana! Mowi sie gofra!" "No dobrze. Poprosze gofra" "A z cukierem czy bez?" Odpowiedz Link Zgłoś
ikona23 Re: autentyk ze sklepu 13.05.05, 20:38 Mały chłopiec, trochę przestraszony w sklepie (pierwszy raz sam robił chyba zakupy): chłopiec: poproszę jogurt pani: truskawkowy czy brzoskwiniowy? chłopiec: tak Odpowiedz Link Zgłoś
mangold Re: autentyk ze sklepu 14.05.05, 01:07 Widziałem kiedyś total blondynke w sklepie z ciuchami . -Czy są dżinsy w rozmiarze L ?? Sprzedawczyni na to: _W tym rozmiarze mamy deficyt ... blondynka: -To poprosze... Kumple długo nie mogli mnie z podłogi podnieść, zrobiłem biedronkę przy blondynce... Pozdrawiam Edytko..hehe... ( to nasza znana miastowa blondyneczka ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siwa Re: autentyk ze sklepu IP: *.adsl.solnet.ch 14.05.05, 16:12 siostrze wypadl teleskop od paska przy zegarku. poszla do zegarmistrza i mowi, ze zgubila kineskop od zegarka :-). siostra ubierala sie rano i w rajstopach polecialo jej oczko. wyslala swojego 10-letniego synka do kiosku pod blokiem, zeby jej kupil rajstopy. po kilkunastu minutach maly przychodzi zdenerwowany i mowi, ze on juz wiecej do zadnego kiosku nie pojdzie, bo sie wszyscy ludzie w kolejce z niego smiali. siosta pyta, co sie stalo, wiec siostrzeniec opowiada, ze poszedl do kiosku i prosi o "rajstropy". pani w kiosku nie mogla zalapac, wiec wytlumaczyl, ze chce kupic takie cos, co panie na nogi zakladaja najbardziej podoba mi sie, jak niemcy mowia (pisze fonetycznie) "kolgate", "danone" itp., ale rekord to dla mnie "misielin" zamiast "miszlę" i "jumbo-dżet" - "dżambo dżet" oczywiscie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sid31 Re: autentyk ze sklepu IP: *.lipno.sdi.tpnet.pl 17.05.05, 13:44 jak czytam waszą polszczyznę to można pęc :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lol Re: autentyk ze sklepu IP: *.chello.pl 10.08.08, 12:04 a sam napisales niepoprawnie :) chyba ci sie podmioty myla chlopcze? Odpowiedz Link Zgłoś