IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.05, 11:27
Bywają dokuczliwi. Ale i zabawni. Macie takich zabawnych? (Oni zabawni bywają niechcący...)
Ja mam. Nazywamy go Pan Proper. Robotny. Raniutko odkurza bagażnik samochodu, tak przed siódmą, zaraz poetm gna do piwnicy, w ktorej COŚ robi, potem myje okna, albo wisza firanki, w kazdym razie grzebie przy oknach, ledwo skończy kosi trawę, albo kopie...i tak do wieczora. Codziennie.
Dokuczliwy też jest, bo wszystko mu przeszkadza.
Obserwuj wątek
    • jaga112 Re: Sąsiedzi 06.10.05, 11:41
      Moi niesamowicie głośno sie kochają! Pani wydaje paszczą wszytskie samogłoski,
      pan niestety jest długodystansowcem a ich łózko przylega chyba do naszej
      sypialni. Śmiejemy sie ze po nocy gwoździe wbija - tak to łóżko wali przez
      godzinkę. I jak im to powiedziec ze słyszymy i gratulujemy kondychy?
      • Gość: Strzałka--> ReDo Jagi. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.05, 12:48
        Kartkę im napiszcie, że słyszycie i trochę wam jednak przeszkadza. Podpis: sąsiedzi. Kartkę da się wsunąć do skrzynki na listy. Rzecz ma tę dobrą stronę, że jest i tak dość delikatna, no i nigdy nie będą wiedzieć którzy sąsiedzi...
      • yoma Re: Sąsiedzi 06.10.05, 14:04
        Zwyczajnie JAga! Jak spotkasz pana na schodach, to się uśmiechnij radośnie,
        wyciągnij rękę i powiedz: Sąsiedzie, gratuluję kondychy!
        • jaga112 Re: Sąsiedzi 06.10.05, 14:31
          No juz myslałam o kartce na drzwiach w stylu: "Prosimy ciszej współżyć" ale mąż
          boi się ze się kapną i będzie przypał. Kiedys juz w windzie rozmawiałam z "tą"
          sąsiadką i mówiłam jakie tu sa cienkie ściany... (nowowybudowany blok),
          myslałam że mąż pęknie ze śmiechu. Nie zorientowała się.
      • Gość: sąsiadka Przeprosiny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 23:18
        Niniejszym chciałabym gorąco przeprosić wszystkich, którzy musieli bądź muszą
        być słuchaczami moich miłosnych uniesień. Naprawdę niewiele mogę na to
        poradzić. Kiedy się kocham, zapominam o bożym świecie. A że z natury, jaką mnie
        Stwórca obdarzył, jestem gadatliwa, nic chyba dziwnego, że najbardziej
        przeżywane przeze mnie doznania są również najbardziej nagłośnione. Jeszcze raz
        najmocniej przepraszam i proszę o podejście do sprawy z uśmiechem - chyba
        lepiej, żebyśmy się kochali, niż gdybyśmy mieli na siebie wrzeszczeć albo się
        nie daj Boże tłuc. Równocześnie chciałabym wyrazić swoje zdanie na temat
        dawania mnie i mnie podobnym znać, że nas słychać. Uprzejmie proszę o karteczkę
        do skrzynki. Czasem możemy nie wiedzieć, że ściany są aż tak cienkie, ale kiedy
        już się z nie nacechowanego emocjonalnie przekazu dowiemy, że stwarzamy
        akustyczno-emocjonalny problem, na pewno weźmiemy to pod uwagę. Proszę o
        taktowne potraktowanie tematu - nie chciałabym wyrobić w sobie jakiegoś
        kompleksu związanego z uprawianiem miłości.

        Z wyrazami szacunku i pozdrowieniami,

        sąsiadka
        • Gość: Grylzdyl Fataan Re: Przeprosiny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.05, 23:01
          To może łącząc przyjemne z pożytecznym (chodzi o urozmaicenie): asfiksjofilia.
          Wszyscy powinni byc zadowoleni. Sąsiedzi też.
      • p.galli Re: Sąsiedzi 10.10.05, 11:14
        mam takich samych!!! glosnokochliwych i tez wala lozkiem w sciane- ale na
        szczescie jakies 10 - 15 minut da sie wytrzymac:P najpierw pani krzyczy po 5
        min dolacza pan no wiec calosc to tak ok 10 minut:P
        mogli by jedynie lozko odsunac od sciany bo faktycznie "wali"
    • setorika Re: Sąsiedzi 06.10.05, 11:46
      kiedyś mieszkałam w paskudnym wieżowcu, wszystko było słychać.
      W mieszkaniu nademną zawsze punktualnie o 6.30 budził mnie dźwięk piszczących
      rur a potem słychać było przerywane siusianie pana domu chyba. Jak opowiadałam
      to mojej teściowej to całkiem poważnie rzekłaoj, to ten pan ma problemy z
      prostatą. :D
      natomiast w mieszkaniu podemną w każdą niedzielę o 12.30 słychać było walenie
      tłuczka do mięsa i tak sie zastanawiałam kiedy te schabowe, tudzież piersi z
      kurczaka im się znudzą :)
      Te godziny mnie rozwalały, można było zegarek nastawiać.
      • placek.ziemniaczany Re: Sąsiedzi 06.10.05, 22:57
        "natomiast w mieszkaniu podemną w każdą niedzielę o 12.30 słychać było walenie
        tłuczka do mięsa"
        u mnie też :-)
        ale ja mam na to swoją teorię - oni nie jedzą tyle mięsa, tylko walą w deskę
        coby nie było że na mięso ich nie stać :-)
      • Gość: fikumiku Re: Sąsiedzi IP: 85.233.33.* 07.10.05, 19:12
        > W mieszkaniu nademną zawsze punktualnie o 6.30 budził mnie dźwięk piszczących
        > rur a potem słychać było przerywane siusianie pana domu chyba.

        To jest bardzo niebezpieczne. Znajoma opowiadala mi o podobnej sytuacji z jej
        sasiadem. Pobudka 6.30, ubikacja, siusianie. A ze znajoma wlasnie o tej porze
        wstawala do pracy, sygnal spuszczanej wody byl sygnalem do wstania z lozka.
        Pewnego dnia rytualnie wstala, umyla sie, ubrala, zjadla sniadanie, patrzy na
        zegar, a tu 4.00. Jej maz turlal sie ze smiechu, ze jego zona reaguje juz na
        sraczke sasiada.
    • bromba11 Re: Sąsiedzi 06.10.05, 11:53
      Codziennie kosi trawę? Cos chyba przesadzasz. A co do reszty - jakie to typowo
      polskie, uważac czyjąś pracowitość za wadę. Gdyby więcej było takich jak ten
      twój sąsiad to ten kraj nie wyglądałby jak wygląda.
      • Gość: Srzałka--> Re: Sąsiedzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.05, 12:54
        bromba11 napisała:

        > Codziennie kosi trawę? Cos chyba przesadzasz. A co do reszty - jakie to typowo
        > polskie, uważac czyjąś pracowitość za wadę. Gdyby więcej było takich jak ten
        > twój sąsiad to ten kraj nie wyglądałby jak wygląda.

        Niee, albo kosi, albo kopie. Albo myje liście na malutkiej jabłonce i krzaku bzu. Poważnie. Ściereczką.
        To nie ma nic wspólnego z pracowitością. To jakieś natręctwo. Myć codziennie okna? Eee.
        Jakby cię każdego dnia, nie wyłączając niedzieli, budził odkurzacz pod oknami, albo wiertarka, albo szlifierka (mieszkanie remontuje od 15 lat CODZIENNIE! Ser
        szwajcarski ze ścian robi?), to też byś nie była w euforii, wierz mi.

        • monika_i Re: Sąsiedzi 06.10.05, 13:37
          jesteśmy z mamą dość do siebie podobne, włosy, wzrost, okulary, nawet chodzimy
          w podobny sposób! nasza sąsiadka, starsza kobieta nas nie rozróżnia i często
          skarży na mojego brata, że za blisko samochód parkuje, mówi mi, że "córka taka
          grzeczna, zawsze mi siatki na górę pomaga wnieść", a a mamę spytała kiedyś
          czy "a pani mamusia to już tutaj nie mieszka?" z tym , że to ja się
          wyprowadziłam z domu... trzy lata temu.
        • Gość: Grylzdyl Fataan Re: Sąsiedzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.05, 13:39
          Ja mam takiego sąsiada, który po latach kupił sobie upragnionego maluszka.
          Cieszył się nim jak dziecko i rozkręcał na wszelkie mozliwe sposoby, nawet (a
          właściwie zwłaszcza) wtedy gdy był jeszcze nowy i nic w nim nie było zepsute.
          Sprawdzał czy hamulce są w porządku puszczając sprzęgło na biegu. Czyścił
          reflektory od środka od czasu do czasu. Mył to go chyba dwa razy w tygodniu.
          Stawiał oczywiście pod samym swoim oknem, a gdy ktoś zajął mu miejsce to
          potrafił cały wieczór w oknie czatować, aż się zwolni.

          Na początku jeździł nim tylko w nocy
        • yoma Re: Sąsiedzi 06.10.05, 14:07
          Strazłka, ty jesteś moją sąsiadką? Bo ja też mam takiego. Nawet już pytałam
          stryja budowlańca, ile dziur może wytrzymać ściana nośna. Ale stryj mówi, że
          dużo.

          Mnie wyszło, że sąsiad sobie glazurę (bo odwierty dochodzą z łazienki) kładł na
          wkręty. Jeden kafelek, cztery wkręty. I najpierw położył równolegle, ale mu się
          nie spodobało, więc teraz wszystko odkręcił i kładzie na ukos.
    • krowa_w_kropki Re: Sąsiedzi 06.10.05, 13:45
      Ja mam nawet fajnych z wyjątkiem nadętego, młodego małżeństwa pode mną.

      Ale za to w biurze cyrk. To jest normalne mieszkanie w kamienicy tylko
      przerobione na biuro. No i za ścianą mamy babcię, która leży tylko w łóżku i
      klnie na czym świat stoi. Sama do siebie. Hicior to jest: "daaaanc makaaabrrrr
      taaaaniec makabryyyyczny" (fonetycznie) i tak przez godzinę w kółko upiornym
      głosem.
    • Gość: Wacek Re: Sąsiedzi IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 06.10.05, 13:54
      eeee tam moja sąsiadka codziennie !!!!!! zaczyna pranie ręczne o czwartej rano,
      potem jest mycie całej podłogi w mieszkaniu, z przesuwaniem mebli włącznie. Do
      szóstej ma posprzątane i uprane. Na koniec słychac głośne wklepywanie kremu, nie
      wiem w co, bo to taki dzwięk, jakby dawała komuś klapsy.
      Kilka razy miała lepsze występy: długi weekend (14,15 sierpnia)- dwa dni pod
      rząd prostowała parkiet (złapał trochę wilgoci i wstało mu się) w natępujący
      sposób: od godziny 7,00 do 11,00 walenie młotkiem, od 11 do 13 skakanie (jak
      skakała w jednym kącie pokoju, to z drugiej strony słychać było jak parkiet robi
      takie plask, plask - chyba go odbiła od kleju......) W zimie za każdym razem
      kiedy padał śnieg odśnieżała balkon, nawet w czasie śnieżycy. Po dokładnym
      zamieceniu podłogi brała małą zmioteczkę i dokładnie omiatała każdy szczebelek z
      barierki.... Tłukła się przy tym potwornie i trwało to każdorazowo ok 2 godzin
      (balkon ma 4,5 na 1,3 m) to chyba jakaś nerwica natręctw
      • yoma Re: Sąsiedzi 06.10.05, 14:08
        głośne wklepywanie kremu, ni
        > e
        > wiem w co, bo to taki dzwięk, jakby dawała komuś klapsy.


        No to już wiesz w co :)))
        • mello100 Re: Sąsiedzi 06.10.05, 23:24
          moze to niesmieszne, ale a propos sasiadow, to sie dzisiaj dowiedzialam, ze
          mojego sasiada znaleziono martwego tydzien temu w hotelu w moskwie. ktos mu
          pomogl. niektorzy sasiedzi sa wiec dokuczliwi a inni martwi.
      • Gość: ziuta Re: Sąsiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.05, 14:27
        Moja sasiadka też zimą odsnieża codzienie balkon, a latem dokladnie zamiata, ale robi to codziennie około 7 rano. Zamiatając, czy odsniezajac wali szczotką w balustrade, co daje dzwiek jak Dzwon Zygmunta ;), sczegolnie w sobote rano jest to wkurzajace.
        • sterlitz Re: Sąsiedzi 10.10.05, 10:21
          dokładnie.... Tak samo jak dżwięk opróżniania pralki frani bezpośrednio do
          toalety - przywalenie pralką w jedną futrynę, potem w drugą, a na koniec w
          muszlę klozetową .... o czwartej rano.....
    • Gość: Muscari Re: Sąsiedzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.05, 10:43
      Mój sąsiad gra na bębenku...Godzinami. Nie jest muzykiem, tylko pasjonatem. Jakiś solidny bębęn sobie kupił i wali, jak mu przyjdzie do głowy...
    • jaga112 Re: Sąsiedzi 07.10.05, 11:01
      Przypomniało mi sie ze jeszcze w starym mieszaniu u góry mieszkał koles ktory
      sikał przez balkon. Ale muszę przyznac ze świetnie rosły mi pelargonie! :)
    • Gość: orrka Re: Sąsiedzi IP: *.pool8255.interbusiness.it 07.10.05, 14:44
      mam sasiada o bogatym zyciu osobistym, ze sie tak wyraze, nasze sypialnie
      przylegaja scianami i czasem slychac od niego przez caly wieczor rozmowy
      wylacznie meskimi glosami, a potem w nocy odglosy milosci, kiedy indziej rozmowy
      i smiechy glosami mesko damskimi i rowniez w nocy odglosy milosci, dodam
      jeszcze, ze sa to zawsze dwa glosy, wiec wieksza ilosc towazystwa wykluczam
      ten sam sasiad potrafi czasem od 9 rano do 9 wieczorem z kilkuminutowymi
      przerwami grac na saksofonie, dzieki bogu jest spiochem wiekszym odemnie :D
      • Gość: anja Re: Sąsiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.05, 13:42
        a ja mam sąsiada, który po Bożym Narodzeniu, kiedy wszyscy wyrzucają choinki na
        śmietnik, chodzi po osiedlu szuka w smietnikach choinek i wkopuje je w ziemie
        pod naszym blokiem i tak stoja te choinki az do wiosny albo jak calkiem uschną.
    • greta.greta Re: Sąsiedzi 08.10.05, 18:34
      He he, ja mam taką sąsiadkę, typ damulki, co to zawsze wyfiokowana jak ta żaba.
      Chodzi z ratlerkiem na codzienne spacerki i przy okazji...wrzuca ludziom smieci
      do kubłów. Przyłapana na gorącym uczynku twierdzi, że jej za bardzo śmierdzi (!)

      Ale już była na nią nagonka więc chyba przestała :) albo smieci zaczęły ładnie
      pachniec?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka