Dodaj do ulubionych

Nazwy rzeczy w różnych miastach :)

    • kathy38 Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 23.04.03, 10:21
      Wiecie co w Krakowie nazywa się kremówką? Chyba to już wszyscy wiedzą po
      słynnym cytacie Papieża. Kremówka to niskie ciastko z dwóch kawałków ciasta
      francuskiego przełożonych żółtym kremem zwane gdzie indziej napoleonką.
      Napoleonka to ciastko wysokie (8-10 cm) z kremem różowym.

      pozdrawiam z Krakowa

      (aha, w Krakowie lepiej nie używać słowa "buc")
      • Gość: Ni Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.ichip.pw.edu.pl 23.04.03, 11:46
        A propos Warszawy - bardzo sie zdziwiłam i długo nie mogłam nauczyć, że na
        pęcherze mówią tu burchle, podobnie ponoć jest w Siedlcach. Pochodzę z Radomia,
        gdzie wszystko jest po lewo i po prawo (a nie na lewo i na prawo), na śniadanie
        je się gryzki (bułki wrocławskie), a czasem na obiad bliny (placki
        ziemnaczane). A u mojej babci z okolic Kodnia na małże mówi się czerepahy (nie
        znam liczby pojednyczej - chyba nie istnieje), a polana w lesie to horodyszcze.
        Pozdrowlonka
        • Gość: Matylda Re: IP: *.ptr.net.pl / 192.168.70.* 23.04.03, 16:26
          mieszkam w Warszawie od urodzenia i w życiu nie słyszałam słowa "burchle"
          pęcherze to pęcherze
          • Gość: Anni Re: IP: 217.11.141.* 24.04.03, 10:20
            ja tez mieszkam w W-wie i wg mnie mowi sie burchel na pecherze na przyklad na
            stopach, od oparzenia
        • Gość: drek Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.acn.waw.pl 23.04.03, 18:24
          Gość portalu: Ni napisał(a):

          > A propos Warszawy - bardzo sie zdziwiłam i długo nie
          mogłam nauczyć, że na
          > pęcherze mówią tu burchle,

          wydaje mi sie ze purchle, bo to mi sie jakos tak z
          pecherzami kojarzy, ale nie jest to zbyt czesto uzywane
          slowo.
          Pozdr.
        • Gość: gość portalu Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.biaman.pl 24.04.03, 09:57
          Gość portalu: Ni napisał(a):

          > A propos Warszawy - bardzo sie zdziwiłam i długo nie mogłam nauczyć, że na
          > pęcherze mówią tu burchle, podobnie ponoć jest w Siedlcach. Pochodzę z
          Radomia,
          >
          > gdzie wszystko jest po lewo i po prawo (a nie na lewo i na prawo), na
          śniadanie
          >
          > je się gryzki (bułki wrocławskie), a czasem na obiad bliny (placki
          > ziemnaczane). A u mojej babci z okolic Kodnia na małże mówi się czerepahy
          (nie
          > znam liczby pojednyczej - chyba nie istnieje), a polana w lesie to
          horodyszcze.
          > Pozdrowlonka

          Czerepacha to po rosyjsku żółw :-))
          • Gość: Ni Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.ichip.pw.edu.pl 24.04.03, 12:12
            Po rozyjsku to moze i tak. Ale na Podlasiu jest wymieszanie języków: polskiego,
            ukraińskiego, białoruskiego, starocerkiewnosłowiańskiego i rosyjskiego i stąd
            może to właśnie małże zostały ochrzczone czerepahami. I pisane przez "h" nie
            przez "ch" - słychać to bardzo wyraźnie (w tamtych rejonach wyróżnia się "h"
            bezdźwięczne i "ch" dźwięczne. A akcent pada na głoskę z "h", gdzieby ona się w
            słowie nie pojawiła.
            Ni
            • Gość: Ni Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.ichip.pw.edu.pl 24.04.03, 12:15
              Stąd zresztą dyskusja, czy odmieniać nazwisko Sapieha na Sapieże (Podlasie),
              czy Sapiesze (ponoć reszta Polski). Prof. Miodek powiedział, że obie formy są
              prawidłowe, a róznica własnie wynika z różnic w wymowie "h".
              Ni
    • Gość: Ginny Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.sloneczny.pl / 10.102.21.* 23.04.03, 11:10
      Zabrakło mi tu gwary białostockiej! A przecież są tu takie ładne słówka
      jak: "bułka chleba"- czyli bochenek, "żul"- czyli chuligan, "chabor"-czyli
      łapówka, "bułka tarkowana"- czyli tarta, wiatr u nas "duje", a nie wieje i nikt
      nie powie np."przyniosłam coś TOBIE"- tylko "DLA CIEBIE". Ale oczywiście
      wychodzimy na dwór i jemy obwarzanki.
      • Gość: Sonia Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 62.29.248.* 29.04.03, 12:06
        Gość portalu: Ginny napisał(a):

        > Zabrakło mi tu gwary białostockiej! A przecież są tu takie ładne słówka
        > jak: "bułka chleba"- czyli bochenek, "żul"- czyli chuligan, "chabor"-czyli
        > łapówka, "bułka tarkowana"- czyli tarta, wiatr u nas "duje", a nie wieje i
        nikt
        >
        > nie powie np."przyniosłam coś TOBIE"- tylko "DLA CIEBIE".

        Moj kolega pochodzący zspod Bialegostoku powiedzial kiedys, ze "dla jego kolegi
        umarl ojciec". przez chwile nie rozumialam o co mu chodzi.
        No i ta slynna wypowiedz prowadzacego koncert Shazzy gdzies w polnocno-
        wschodniej Polsce: "Koncertu nie bedzie, bo dla Shazzy ukradli mikrofon"
        Pozdrawiam
    • Gość: paul Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 213.232.79.* 23.04.03, 12:49
      W Warszawie wychodzi sie co prawda "na dwor", ale jak sie juz wyjdzie, to nie
      jest sie "na dworze" tylko "na dworzu"!!! Czy byliscie juz dzisiaj na dworzu?
      • Gość: etna Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.sucha.eu.org / 192.168.1.* 23.04.03, 13:17
        Apropo pola i dworu - warszawiacy czesto smieja sie z
        krakowian, ze oni maja dwor, a my pole. Jednak patrzac z
        drugiej strony - tylko ten kto mieszka we dworze moze
        wyjsc na pole ;)
      • ypsilon Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 23.04.03, 13:48
        Moja babcia (zza Buga) w domu miała wazonki. Moja mama (Kalwaria) zakłada na
        siebie lejbik, w domu chodzi w papuciach. Ja dla odmiany w domu noszę kapcie,
        dzieci chodzą na dwór, a jak nie jadę samochodem, to chodzę pieszo.
      • ypsilon Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 23.04.03, 14:03
        Dolnośląskie.
        U mojej babci (zza Buga) w domu na parapecie stały wazonki. W mojej mamy chodzi
        się w kapciach (Kalwaria), a u ciotki z Katowic w laczkach. Chodzi się pieszo,
        najczęściej na dwór, ale u koleżanki w okolicach Kłodzka wychodzi sie na pole.
        A barszcz czerwony to u niej zupa buraczkowa.
        Za to w Warszawie zawsze sie wzdragam, gdy ktoś się mnie pyta w 3-ciej osobie
        np. w tramwaju: "wysiada?". W nas jest: czy Pani wysiada?
        • Gość: Matylda Re: IP: *.ptr.net.pl / 192.168.70.* 23.04.03, 16:29
          mnie zawsze pytają grzecznie: Czy Pani wysiada?
        • Gość: Apila Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.04.03, 19:38
          ypsilon napisała:

          > Dolnośląskie.
          > U mojej babci (zza Buga) w domu na parapecie stały wazonki. W mojej mamy
          chodzi
          >
          > się w kapciach (Kalwaria), a u ciotki z Katowic w laczkach. Chodzi się
          pieszo,
          > najczęściej na dwór, ale u koleżanki w okolicach Kłodzka wychodzi sie na
          pole.
          > A barszcz czerwony to u niej zupa buraczkowa.
          > Za to w Warszawie zawsze sie wzdragam, gdy ktoś się mnie pyta w 3-ciej
          osobie
          > np. w tramwaju: "wysiada?". W nas jest: czy Pani wysiada?
          >
          ja pochodzę z Kłodzka i mówimy "na dwór" :)))), a barszcz to barszcz
      • Gość: Kajka Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.04.03, 17:01
        Moja córka w szkole powiedziała "Na dworze" i została poprawiona przez
        nauczycielkę, że mówi się "Na dworzu"
    • Gość: dan Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.int.bromley.gov.uk / 172.17.115.* / *.bromley.rmplc.co.uk 23.04.03, 13:40
      A slyszeliscie takie powiedzenie jak "nasypali piasku" lub "na seru fajku",
      starsi ludzie czasami tak mowia na podkarpaciu, jak cos zlego sie stanie.
      • Gość: mo.mo. Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 23.04.03, 16:18
        Heh, moja babcia tak mawiała...Napisanego tego nigdy nie widziałam ale bylo to coś jak <naserfajku> :)
        • livia Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 05.06.03, 11:32
          Po przeczytaniu całego wątku mam jeszcze coś do dodania
          Wiecie co to jest "ekspres" w Łodzi???




          zamek błyskawiczny. A więc spodnie/spódnicę zapina się na ekspres!
    • Gość: Geezoos Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.acn.waw.pl 23.04.03, 14:07
      a jak jest w roznych czesciach Polski z kajzerkami? Podobno, poza Mazowszem,
      ich sie nie uswiadczy. Nieobeznanym z ta nazwa wyjasniam iz kajzerka to mala,
      okragla buleczka, jaka kazdy (tak mysle) zabiera do szkoly czy do pracy.
      Pozdrawiam.
    • Gość: ewcia Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 62.233.152.* 23.04.03, 15:16
      a w okolicach czestochowy bulka paryska to "francuz"
      • meg_s Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 23.04.03, 19:37
        przejrzałam całość żeby się zbytnio nie powtarzać;-)
        z nieporozumień językowych:

        na Kaszubach: jak cię wyślą po ziemniaki do sklepu - to idź do piwnicy,
        jeśli trzeba kupić - to cię poślą do składu

        na Śląsku: (podobno autentyczne) do lekarza-gorola przychodzi baba z dzieckiem
        i mówi "dziecko kuca" - lekarz podejrzewa wadę serca - gdzie zrobił błąd??
        • Gość: AgaAga Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.speed.planet.nl 23.04.03, 20:31
          Moja kolezanka z Rypina na kraweznik mowila "burtnik", a o osobie chorowitej,
          ze jest "przepadziewa".
          • Gość: galileo Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 195.154.167.* 28.04.03, 16:13
            Tam skad pochodze - okolice Lipna - tez sie mowi burtnik na kraweznik. Za to na
            co w Warszawie, gdzie teraz mieszkam, mowia hustawka to u nas mowi sie bujaczka.
            Aha, u nas nie ma deski do krojenia, ale za to jest denko lub deneczko :)
            pozdrawiam
        • arcykr3 Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 25.04.03, 13:06
          meg_s napisała:

          > na Śląsku: (podobno autentyczne) do lekarza-gorola przychodzi baba z
          dzieckiem
          > i mówi "dziecko kuca" - lekarz podejrzewa wadę serca - gdzie zrobił błąd??

          Wypowiedź oznaczała "dziecko kaszle". W dziecińswtie często mnie to dziwiło,
          kiedy leżałem przeziębiony w łóżku i słyszałem, jak babcia mówi, że kucom.
    • Gość: kryzka Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.03, 20:21
      A słyszeliście o statkach? Babcia mojego męża mówi np. idę zmywać statki.
      Byłam mocno zdziwiona.
    • Gość: Nitheczka Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.nowysacz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.03, 21:34
      Mieszkam na pograniczu Podhala i Orawy. Wiecie, że jak u nas pada śieg, to
      mówimy:"Kurzy." Chodzimy oczywiście na pole, w lesie zbieramy borówki, na
      choince wieszamy bańki i uwielbiamy placki, czyli ciasta. Pozdrawiam
      • Gość: Tomaszek Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.ruczaj.pl 24.04.03, 00:28
        a wiecie co to takiego nakastlik? U nas w Galicji oznacza nocną szafkę przy
        łóżku, a w biurze (Kraków) mówimy tak na takie małe szafki na kółkach z
        szufladami , które stoją pod biurkami.
        W samym Krakowie na wiele dzielnic mówi się: mieszkam w Podgórzu, w Krowodrzy,
        w Prokocimiu, w Czyżynach oraz jadę do Borku Fałęckiego, do Dębnik, a także do
        Rynku (mając często na myśli nie tylko Rynek Główny ale całe Stare Miasto w
        obrębie Plant), no i oczywiście do Nowej Huty.
        Podczas Świąt Wielkanocnych wkurza mnie jak ktoś mówi o święconce, nikt tak w
        Krakowie nie powie, do kościoła idzie się ze święconym,
        a nie jakąś święconką(fuj!)- kojarzy mi się ta święconka ze świeżonką z
        Kongresówki- np. z okolic Tomaszowa Maz. Świeżonkę podają w przydrożnych
        barach, ale do dziś nie odważyłem się tego spróbować, więc nie wiem co to
        jest.
        • Gość: Gwendal Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.chello.pl 24.04.03, 01:35
          Gość portalu: Tomaszek napisał(a):

          > W samym Krakowie na wiele dzielnic mówi się: mieszkam w Krowodrzy,
          > w Prokocimiu, w Czyżynach oraz jadę do Borku Fałęckiego, do Dębnik

          Mieszkam na Bieżanowie, kumpli mam na Prokocimiu, na Krowodrzy, na Czyżynach i jeżdżę na Dębniki.

          > a także do Rynku

          Ja jeżdżę na Rynek, ewentualnie do miasta, albo na miasto.

          Jak widać różnice występują w obrębie samego Krakowa.

          Gwendal


          • Gość: Tomaszek Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.03, 09:59
            Pewnie, że można mieszkać na Podgórzu. Wiem, że niektórzy też i tak mówią, ale
            tacy "prawdziwi" w większości mieszkają jednak w Podgórzu (ja też, mimo, żem
            element napływowy). To, że mówi się różnie na dzielnice krakowskie, wynika z
            ich historii i to całkiem niedawnej (jak na Kraków). Podgórze było osobnym
            miastem, połączonym z Krakowem ok. 80 lat temu, stąd w mentalnej pamięci
            krakusów wciąż istnieją takie odrębności. Podobnie z wieloma wsiami
            przyłączanymi już w ciągu XX wieku jak Krowodrza, Czyżyny czy Borek Fałęcki - i
            tu chyba sobie język połamiesz, gdy powiesz, że masz kumpli na Borku(!). Kraków
            w ostatnich 50 latach zwiększył ilość mieszkańców ponad dwukrotnie, jak i inne
            polskie duże miasta, i była to ludność napływowa, która nie czuła tych niuansów
            krakowskich. Ale nawet ci napłynięci po części je przejęli i nawet w Nowej
            Hucie ludzie z kieleckiego mają dziś FLIZY w łazienkach. Z drugiej strony
            spowodowało to rozmiękczenie krakowskiego tradycjonalizmu wśród rodowitych
            krakusów, co z całym szacunkiem, mogło się zdarzyć w Twojej rodzinie, skoro
            mieszkasz na Prokocimiu czy Bieżanowie. Dlatego namawiam Cię, zrewiduj swoje
            postępowanie i dbając o tak piękne odrębności naucz się je pielęgnować.

            Pzdr. Tomaszek z Podgórza ( a jak będziesz czasem na Kalwaryjskiej koło Korony,
            polecam rewelacyjne precle maślane z budki tuż przy przystanku, właśnie jem
            takiego na śniadanie)
            zajrzyj też: www.podgórze.pl
            • Gość: szatanista Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.04.03, 13:18
              na wsch. mazowszu jak cos kogos zdziwi to mowi 'ało!', ubrania to 'łachy'
              a na lubelszczyznie zamiast 'pewnie' jest 'musi'.
            • Gość: lewelloff Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 80.48.38.* 26.04.03, 15:26
              Mieszka sie w Biezanowie, jesli jest to stary Biezanow, ten z domkami etc,
              jesli zas NA blokowisku, to NA Biezanowie:-) Z prokocimiem podobnie.
              Pozdrowienia - a szabaśnik? Wiecie, co to?
        • cossa Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 27.04.03, 23:27
          A zaluj, bo pychotka:) tez testowalam swoja odwage, ale
          warto bylo:)

          c.

          Gość portalu: Tomaszek napisał(a):

          Świeżonkę podają w przydrożnych
          > barach, ale do dziś nie odważyłem się tego spróbować,
          więc nie wiem co to
          > jest.
    • nenne Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 24.04.03, 10:03
      i jeszcze to: w warszawie mowi sie chyba podomka, w krakowie szlafrok, a w
      poznaniu - porannik (chociaz przeiez nie tylko rano sie go nosi) :)
      w poznaniu kapcie to laczki
      pies to kejter, ale to juz blizej gwary :)
      a moja babcia ze wschodu zawsze mowila "ja poszla" "ja zrobila" i uwazala ze
      powinno sie mowic "sluchac" zamiast "czuc" bo to rusycyzm. no i wymawiala
      twardo "h" a miekko "ch", co zaniklo juz chyba kompletnie.
      pozdrawiam, bardzo fajny watek :)
    • Gość: Anni Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 217.11.141.* 24.04.03, 10:53
      w W-wie mowi sie kapcie, chodzimy na dwor i po dworzu, idziemy pieszo, idziemy
      na miasto czyli do centrum - nie do miasta jak w mniejszych miejscowosciach
      mowi sie na centrum.
      w W-wie chytry to skapy a na pln- wschodzie mowi sie chytry na
      cwanego/szczwanego, przebieglego
      a co powiecie o "ja rozumię" zamiast rozumiem - mnie to bardzo razi ! trudno mi
      powiedziec z ktorego to regionu. w W-ie czesto to slysze ale rowniez od ludzi z
      lubelskiego, radomskiego i okolic.
      rzadko spotykam sie z pytaniem "czemu" (chyba wschodnie) raczej "dlaczego"
      • Gość: paul Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 213.232.79.* 24.04.03, 12:03
        Niektorzy w Warszawie pytaje tez "dlaczemu?"!
    • Gość: basia Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 212.191.200.* 24.04.03, 13:06
      a sklep po schódkach ? Łódź
      • Gość: istka Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.03, 13:49
        cala Polska mówi "woreczek" a w Warszawie sie mowi "torebka"
      • wierzba_b Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 24.04.03, 14:36
        Moja babcia, zza Buga pochodząca, a przez długi czas mieszkająca w Podlaskim,
        na piekarnik mówi "duchówka". Z jej powiedzonek rozmaitych długo mnie
        intrygowało (używane, gdy trzeba było jechać gdzieś daleko w zapadły kąt) "a
        gdziez ty jedziesz, diabłu na kuliczkach!". Przypadkiem się dowiedziałam (bo
        babcia nie wiedziała), że Kuliczki to peryferyjna dzielnica... Odessy. A
        powiedzonka "tam samo", czyli "w tym samym miejscu", używa nagminnie również
        mój ojciec i bardzo się dziwi, kiedy ktoś mu mówi, ze to regionalizm.
    • Gość: h8r Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.stegny.2a.pl 24.04.03, 21:08
      W Warszawie na miednicę mówi się "miska".
      W okolicach Limanowej miednica to "balia", "ceber" lub "szaflik".

      W Śródmieściu Ww-y piłka do gry to "kula" - nigdzie indziej ta nazwa nie
      występuje.

      W okolicach Limanowej wszystkie pierogi to "kluski", natomiast makaron to nigdy
      nie kluski.
      • Gość: kaprawa Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.ctnet.pl / 192.168.1.* 24.04.03, 21:28
        poznań

        wuchta znaczy dużo
        z buta czyli pieszo
        ile to czyni - w sklepie pytając ile to wszystko kosztuje

        najbardziej rozśmiesza mnie w innych miastach napis w menu: GOLONKO
        każdy poznaniak wie, że to danie nazywa się GOLONKA

        ciasto (placek) drożdżowy - placek na młodziach

        kromka, względnie skibka zwie się tu sznytką



        więcej nie pamiętam i chcę się poprawić ;)
    • Gość: AS Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 192.92.126.* 24.04.03, 21:42
      Mieszkam za granicą i spotykając się z innymi Polakami,tzn.pochodzącymi z
      innych stron Polski,zauważyłam,że JEDYNYM innym wyrazem jakiego używają jest
      PRZYJECIE.
      Pochodzą oni z Brodnicy a PRZYJECIEM nazywaja uroczysrtość pokomunijną.
      U nas zaprasza się na KOMUNIE a u nich na PRZYJECIE.
      Ciekawe.
      • Gość: istka Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.04.03, 13:48
        w W-wie jeżdzi sie NA GAPĘ a słyszałam, ze w pewnych regionach Polski mówi sie
        NA JANA
    • sqh Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 25.04.03, 14:14
      Z innej dziedzny - regionalizm papierniczo-biurowy :-)

      W Warszawie na podkładkę z liniami, wkładaną podczas pisania pod arkusz
      czystego papieru, mówi się "ryga", zaś znajoma z nie tak odległego Garwolina
      mówi na to "liniuszka".
    • Gość: gra70 Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.04.03, 18:16
      Pochodze z Nowego Sacza,rodzice z kieleczczyzny i piotrkowskiego,mieszkam w
      Warszawie,pamietam zdziwienie ekspedientek w sklepie gdy pytalam o chochelke,
      po wielu perturbacjach okazalo sie ze szukam lyzki wazowej.
      inne:drabinka to szponder wolowy(mieso)
      miszcz to mistrz
      sukięka(w mowie nie w pismie)to sukienka, podobnie z okiękiem(okienkiem),na
      palcu od ciezkiej pracy robia sie wzdymki a nie pecherze,w gazecie"pisze"a
      nie "jest napisane".
      • Gość: zofia Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.04.03, 20:11
        u nasz na tasme przeźroczysto mowi sie 'pragma'
        • Gość: gra70 Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.03, 22:57
          W kieleckim "-idę na dziady" nie oznacza iść na żebry tylko na jeżyny leśne.A u
          mnie jada się żur a nie barszcz biały, może jest jakaś różnica?Pzdr.
    • Gość: Kasia14 Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.gda.supermedia.pl 26.04.03, 23:15
      Ja tez sie wypowiem :) My jemy ziemniaki, wychodzimy na dwor (nie wyobrazam
      sobie ze bym mowila ze ide na pole...), chodzimy po domu w kapciach, stoimy w
      kolejce po chleb, jemy bulke paryska(co za "oryginalna" nazwa:P ), a tak
      oprocz tego to pijemy z gwinta a jakies odzywki to np. jestes szlora (z
      nimieckiego kapec:),jaka siara-pewnie wiecie, co za wstyd; jaka beka itp.
      narka :)
    • Gość: Nina Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.toya.net.pl / 10.0.227.* 27.04.03, 00:52
      Pochodze z Mazur,rodzice i dziadkowie to mieszanka poznansko-torunska.
      Po domu chodzi sie w laczkach;ziemniaki obiera sie siedzac na ryczce,wychodzi
      sie na dwor;swieze jajka kupuje sie na rynku,kluski lane rozbeltuje sie
      firlejka,w piekarni kupuje sie bulke wroclawska.A,w dawniejszych czasach
      mylismy statki w misce.Do miski wode wlewalo sie kwarta.Moje kolezanki latem
      chodzily w wiatrowkach a ja zawsze w sandalach,drewniaki z zakrytymi palcami to
      byly klumpy.
      Tak bylo w domu rodzicow.
      Teraz mieszkam w Lodzi i:ludzie kupuja migawki,autobusy miejskie staja na
      krancowce,bulka wroclawska to angielka,w sklepie prosi sie o paczke masla,jak
      cos jest ekstra,to mowi sie galancie.
      Oprocz tego,najbardziej mi sie podoba poznanski akcent!
      Pozdrawiam.
      • Gość: small Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.lomza.sdi.tpnet.pl 27.04.03, 08:53
        Ja pochodze z Łomży, mówi się u nas np. na rów-wądół( jak kto woli wondół), na
        te sreberka co swistak zawija to pazłotka, nie kupujemy dziesiątka zapałek
        tylko słupek(to tyle samo. kiedys w Białymstoku ekspedientka spojrzała na mnie
        z niemałym zdziweniem jak zapytałam sie o słupek zapałek)i jest to jedne z
        niewielu miejsc w Polsce gdzie jajka kupuje sie na pary, a jak byłam u babci z
        okolic białegostoku to sie niesamowicie zdziwiłam jak babcia poprosiła mnie o
        kupno 2 kg jajek- wiec co kraj(region) to obyczaj
      • Gość: galileo Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 195.154.167.* 28.04.03, 16:53
        Gość portalu: Nina napisał(a):

        > Pochodze z Mazur,rodzice i dziadkowie to mieszanka poznansko-torunska.
        > Po domu chodzi sie w laczkach;ziemniaki obiera sie siedzac na ryczce,wychodzi
        > sie na dwor;swieze jajka kupuje sie na rynku,kluski lane rozbeltuje sie
        > firlejka,w piekarni kupuje sie bulke wroclawska.A,w dawniejszych czasach
        > mylismy statki w misce.Do miski wode wlewalo sie kwarta.Moje kolezanki latem
        > chodzily w wiatrowkach a ja zawsze w sandalach,drewniaki z zakrytymi palcami
        to
        >
        > byly klumpy.
        > Tak bylo w domu rodzicow.
        > Teraz mieszkam w Lodzi i:ludzie kupuja migawki,autobusy miejskie staja na
        > krancowce,bulka wroclawska to angielka,w sklepie prosi sie o paczke masla,jak
        > cos jest ekstra,to mowi sie galancie.
        > Oprocz tego,najbardziej mi sie podoba poznanski akcent!
        > Pozdrawiam.

        Ja pochodze z okolic Torunia. Moge Ci powiedziec co jest u Ciebie "torunskie".
        Tez chodze po domu w laczkach, wychodze na dwor, jajka swieze tez kupuje na
        rynku, w piekarni kupuje bulke wroclawska i tez myje sie statki w misce. Klumpy
        to rzeczywiscie drewniaki z zakrytymi palcami ewentualnie wielkie, ciezkie buty
        lub buty ubrudzone.
        Z innych rzeczy to :
        u nas nie ma sera bialego jest twarog
        wlozyc/zdjac buty to obuc/zebuc sie
        hustawka to bujaczka
        pierwszy kawalek chleba (pietka) to u mnie kromka
        pozostale kawalki chleba to sznytki
        kraweznik to burtnik
        isc na sage - isc na ukos, na przelaj, skrotami
        cos mieszac, platac, zwiazywac to mytlac
        jo to znaczy tak (a na Slasku ja)
        jechac/isc do centrum (tam gdzie sa sklepy, itd) - isc na miasto
        czesto zamiast kupowac mowi sie kupywac
        byle co, bubel to barachlo
        deska do krojenia to denko, deneczko
        szlafrok to u nas podomka
        kapcie to laczki
        isc na piechote - isc z lacza, z buta lub na piechte

        Teraz mieszkam w Wa-wie i dwie rzeczy ktore mnie zdziwily to to, ze tutaj sa
        kajzerki, a u mnie to wszystko to po prostu bulki. Z druga rzecza to byl niezly
        ubaw. Poszedlem sobie ze znajomymi do pub-u, no i oni chcieli do piwa rurki.
        Jak ja to uslyszalem to malo nie padlem trupem ze smiechu ... Chodzilo im
        oczywiscie o slomki do piwa :) Nie wiem czy tak mowia wszyscy, ale oni tak.

        pozdr
        • anka9009 Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 05.05.03, 22:05
          a wiecie co to jest wonsiuna ewentualnie wąsiuna lub wynsiuna (różnie ludzie
          róznie mówią)? gąsienica albo inny włochaty owad.
    • Gość: szekla Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.dip.t-dialin.net 27.04.03, 11:23
      aaaaaaale watek:_))))
      "czernice" - czarne jagody
      "slychac" cie czosnkiem, dymem itp - czuc cie (zapach)
      "posiekniete" rece- spierzchniete
      "kluski"- kazdy rodzaj makaronu
      "chlopaki - zrobily, skonczyly,pojechaly"

      pierwsze cztery - zamojszczyzna
      ostatni- okolice Krasnika
      • Gość: Apila Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 27.04.03, 14:52
        cieszę się że wątek się podoba :)
        Fakt, moja babcia mieszka w Zamojskiem i "czernice" tez słyszałam.
        Oststnio miałam przyjemnośc być w Katowicach i jadłam tam "krupnik na
        dróbkach" te dróbki straszecznie mi się spodobały, były to kurze skrzydełka :)
    • Gość: szekla Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.dip.t-dialin.net 27.04.03, 17:37
      podobiadek nie obiad i nie drugie sniadanie, cos takiego posrodku, ok poludnia
      jak obiad pozny mial byc
    • piotrpanek Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 28.04.03, 15:35

      rzeszowszyzna:
      na polu (na otwartej przestrzeni, np. na podwórku), zwłaszcza gdy jest tam dużo
      placu
      w polu (w kontekście rolniczym)
      pantofle/kapcie
      borówki - małe granatowe (Vaccinium myrtillus - borówka czernica)
      brusznica - małe czerwone (Vaccinium vitis-idaea - borówka brusznica - zresztą
      ich w rzeszowskich lasach prawie nie ma)
      rodzaje bułek - bagietka/paryska, sztangiel (prosty rogal)
      bańki na choince
      kanki na mleko
      bąble na nogach (pęcherz to raczej tylko moczowy)
      buty się ubiera lub obuwa a nawet wzuwa (te ostatnie mogą być trochę
      archaizmami)
      kluski /makaron = synonim
      miednica to taka większa miska
      barszcz biały lub czerwony
      spinacze na pranie/ubrania (niby czemu tylko do bielizny?)
      chochla lub chochelka
      pod kartkę podkłada się liniuszek
      andrut posmarowany masą to wafel
      ziemniaki się struga, skąd biorą się ostrużyny/łupiny/łupy
      ostrężyna/ostręga/dziady (Rubus sp. - jeżyna)
      dziady, to w ogóle coś, co się czepia, czyli to, co gdzie indziej jest rzepem
      dzieci mają komunię
      ciasto jest surową masą, chyba ze upiecze się z niego placka (np. z borówkami)
      mleko kwaśne/zsiadłe
      ser biały
      na piechotę/na nogach
      kasztan (bajaderka)
      nakastlik, a w zasadzie nakaslik
      papierowa torebka, to paput
      chytry jest skąpiec
      postnik to kolacja wigilijna (archaicznie wilija)
      na miasto/do miasta
      śnieg może sypnąć, a czasem i zakurzyć
      szlafrok
      strugaczka i gumka do mazania
      bułki słodkie/drożdżówki
      sklepowa pracuje w handlowcu (chociaż na upartego może to być ekspedientka w
      domu towarowym)
      Mikołaj przychodzi 6 grudnia
      wek to słoik
      rynek jest w centrum miasta, i nie ma tam bazarku/jarmarku/targowicy
      (najważniejszy rzeszowski bazar to "plac Balcerowicza" - przynajmniej w czasach
      nim wyemigrowałem do stol(n)icy)
      wazonki/doniczki
      bławatek (Centaurea cyanus - chaber bławatek)
      łaska (łasica)
      karpiel (Brassica napus subsp. napobrassica - karpiel , gdzieniegdzie nazywany
      brukwią)
      rufa (rów)

      oczywiście dochodzą różnice bardziej lokalne (np. Kolbuszowszczyzna wymawia
      twardo "ly") i gwary z poszczególnych gmin/wsi (kiedyś ubawiłem się, kiedy
      kolega (różnica 10 km w miejscu zamieszkania - tak jak z Pragi i Szczęsliwic)
      powiedział, że "wjechał motorem do rowy, a tam były parzoki"). Ponadto wieś
      rzeszowska raczej mazurzy (choć jest to w odwrocie), a miasto raczej nie.
      Gdzieniegdzie jest "my idziewa, wy idzieta". No i oczywiście, udźwięczniamy...

      pzdr
      piotrek

      na ser mater!
      • Gość: atka oo wlasnie na ser mater :) IP: *.krak.tke.pl 28.04.03, 20:53
        wymienil Pan wlasnie wiekszosc nazw ktore przyszly mi od razu na mysl
        mieszkam w Rzeszowie...

        jak cos nie wyjdzie mowi sie jeszcze psia kość lub 'psiakość'
        je sie sznycle a nie mielone kotlety
        a najlepsze bagietki to te z nieistniejacej malej piekarenki przy ul. 3-Maja
        po ktore zawsze byly gigantyczne kolejki

        dzieci w szkole rysuja flamastrami (pisaki)
        zeszyty sa w gruba i w cienka linie, w przeciwienstwie do lubelszczyzny
        gdzie slyszalam o zeszytach w jedna i w trzy linie

        z lubelskiego jeszcze - mieszkalam tam jakis czas
        bracia i siostry to tam brejdaki i brejdaczki,
        a Krzysio i Grzesio to Kylo i Gelo

        pozdrawiam, popytam wsrod znajomych z okolic - atka
        • piotrpanek Re: oo wlasnie na ser mater :) 30.04.03, 10:50
          Generalnie, obecnie trudno o "porządne" regionalizmy - chyba prawie wszyscy
          noszący po domu (w domu) pantofle/papucie/ciapki/bambosze/laczki itp. wiedzą,
          że można na to mówić też i kapcie. Niektóre nazwy są bardziej skojarzone z
          danym regionem, ale w całej Polsce są wymienne i to, że w Małpolsce (a
          przynajmniej na Rzeszowszczyźnie) częściej mówi się o ziemniakach, a na
          Podlasiu o kartoflach, ma inny wymiar niż pyry/grule itp. Najtrudniej takie
          zróznicowanie zauważyć średnio wykształconym miejskim mazowszanom, którzy
          akurat mówią podobnie do standardu, na którym w ciągu ostatnich dwustu lat
          największe piętno odcisnęła inteligencja z kongresówki i W-wy, i którzy co
          najwyżej słyszeli o jawnych gwarach typu góralska, czy kurpiowska oraz o języku
          niektórych felietonistów warszawskich w stylu Wiecha, którzy "tak zabawnie
          przekręcają" niektóre wyrazy. Słabiej wykształeceni (czy to w W-wie, czy w
          Koziej Wólce) zauważą, że "w telewizorze" mówią inaczej niż u nich w domu, a
          lepiej wykształceni wiedzą oprócz gwar występuje zróżnicowanie dialektowe (i o
          tym, że kaszubski już jest uznawany za odrębny język).
          We florystyce pewien kompromis można uzyskać dzięki nazwnictwu podwójnemu -
          borówka (Vaccinium) to nazwa rodzaju obejmującego i czernicę, i brusznicę, i b.
          bagienną, i -ostatnio- b. amerykańską. Chaber (Centaurea) to też nazwa
          rodzajowa, a to, co mazowszanie nazywają chabrem to ch. bławatek (nie starczyło
          czlonów dla wielkopolskiego modraka). Ale to nie jest kwestia języka
          literackiego, więc tutaj standardy ustalają ośrodki akademickie.


          Gość portalu: atka napisał(a):

          > wymienil Pan wlasnie wiekszosc nazw ktore przyszly mi od razu na mysl
          > mieszkam w Rzeszowie...
          > je sie sznycle a nie mielone kotlety

          a ponieważ nie cierpię mielonego mięsa, nigdy w barach nie zamawiałem sznycla,
          dopóki nie zorientowałem się, że poza Rzeszowem, to, na dobrą sprawę, zwykły
          schabowy (tyle, że np. z kury)...

          > a najlepsze bagietki to te z nieistniejacej malej piekarenki przy ul. 3-Maja
          :-)
          >
          > dzieci w szkole rysuja flamastrami (pisaki)
          ja akurat wolałem mazakami, ale flamastry, i owszem, były. pisak to dla mnie
          taki cienki mazak (np. cienkopis)


          >
          > pozdrawiam, popytam wsrod znajomych z okolic - atka

          jeszcze sobie przypomniałem, że nosi się płaszcz (co to, do licha, jest
          palto!? :-) ); barszcz się maści omastą (a nie okrasą); talerz jest płytki (nie
          płaski); światło się świeci/zaświeca, a nie zapala - co więcej zaświecić można
          nawet zapałkę (niektórzy powiedzieliby zapałka - r.męski) i gaz, a świecą
          raczej lampy lub lampki, niż latarnie i latarki; krasula to nie krowa czerwona
          (jak krasnoludek) tylko łaciata, bo krasy to łaciaty; pojedynczy jest raczej
          klusek, frytek i chrupek niż kluska, frytka i chrupka; ziemię kopie się rydlem
          lub sztychówką (szpadel); piła tarczowa nazywa się cyrkulatką, a taki jej mały
          odpowiednik (ale to chyba rodzaj szlifierki, bo jest bez zębów) to bosz (czyżby
          od nazwy producenta?); gryka bywa nazywana tatarką; grzyby to np. kozaki (nie
          koźlarze) i kanie (nie czubajki ani sowy); płynie raczej potok niż strumyk (czy
          jakiś ruczaj bądź struga); pije się raczej z garnuszka niż kubka i w ogóle
          wiadra nie nazywa się kubłem (chyba, że to kosz na śmieci); gacie to oczywiście
          wszystko zakładane poniżej pępka, ale najczęściej kalesony, rzadziej majtki,
          bardzo rzadko portki;

          do tego, jak już wspomniałem, dochodzą kwestie zróżnicowania między
          poszczególnymi ludźmi (w jednym domu się radio wyłącza, w innym skręca - co
          chyba jest archaizmem z czasów, gdy większość włączników była pokrętłami, jedni
          wyjeżdzają w pole z kultywatorem, inni ze sprężynówką, jedni noszą krawat, inni
          krawatkę), między poszczególnymi miejscowościami, między miastem i wsią

          Nie przytoczę tu dobrej definicji rozrózniajacej dialekt od gwary, ale wydaje
          mi się, że jeżeli jakieś odbiegające od standardu zjawisko językowe (reguła
          fonologiczna, słownictwo, reguła gramatyczna itp.) jest charakterystyczne dla
          ludzi wykształconych, z dość dużego regionu (co najmniej obecne województwo),
          to można mówić o dialekcie i regionalizmach. Przykładem może być
          udźwięcznianie, które jest typowe nie tylko dla Małopolski, ale także dla
          Wielkopolski i (Górnego) Śląska. Można się spodziewać, że bp Pieronek, Karol
          Wojtyła, pan Krzaklewski itd. powiedzieliby ezelde na SLD i bławatek na
          Centaurea cyanus. Trudno się jednak spodziewać, że na pluchę powiedzieliby
          śląkwa lub sarga (jak sądze - jest to zmazurzona szaruga), a na ziemniaki
          zimioki (czy nawet źmioki).
          Przy okazji, to moja żona - fonolożka (a więc mająca do czynienia także z
          fonetyką) twierdzi, że kiedy mówię gwarą podrzeszowską, używam samogłosek
          zupełnie innych niż wystepujące w standardowym polskim. Zwłaszcza
          podrzeszowskie "o" jest zblizone do ogólnopolskiego "a". Czasem prowadzi to do
          zapętleń, kiedy niektóre "a" pochylam do "o", które w sumie przypomina
          ogólnopolskie "a" :-)

      • Gość: daniel Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.interq.pl / 10.0.0.* 30.04.03, 10:27
        Ja pochodze z Sanoka na podkarpaciu mam tu pare słówek z mojej okolicy
        strugawka to ogolnopolska temperówka
        rampa to szlaban kolejowy
        guz lub guzek to supeł, supełek
        żul to pijak
        bramka to furtka
        sznurówki to sznurowadła
        plewić to pleć
        mielić to mleć
        czasami mówimy i piszemy zamiast kląć to klnąć a zamiast wziąć- wziąść
        • piotrpanek Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 30.04.03, 11:02
          Gość portalu: daniel napisał(a):

          > Ja pochodze z Sanoka na podkarpaciu

          O właśnie Sanok - to Podkarpacie, ale Rzeszów już nie za bardzo, że nie wspomnę
          o Stalowej Woli, czy Tarnobrzegu...

          >mam tu pare słówek z mojej okolicy
          > strugawka to ogolnopolska temperówka
          > rampa to szlaban kolejowy
          > guz lub guzek to supeł, supełek
          > żul to pijak
          > bramka to furtka
          > sznurówki to sznurowadła
          > plewić to pleć
          > mielić to mleć
          > czasami mówimy i piszemy zamiast kląć to klnąć a zamiast wziąć- wziąść

          Zgadzam się ze wszystkim, tyle, że mielić, to już chyba zostało uznane przez
          Tych-Co-Mają-Prawo-Decydować-O-Poprawności-Języka-Polskiego i chyba jest
          bardziej ogólnopolskie. Natomiast wziąść, to bardzo ogólnopolski błąd językowy.
          Swoją drogą zawsze się zastanawiam, nad tym , co jest błędem, a co
          regionalizmem. Sztandarowym przykładem jest "ubierać spodnie" - czy jest błąd w
          całej polszczyźnie, czy jest to regionalizm małopolski i jest błędem tlko poza
          tym dialektem? Tak samo nie jestem pewny, co do radomskiego "po lewo/po prawo"
          i różnych gwarowych zamian znaczenia słów bez i przez
          ("idzie bez wieś przez odpoczynku") - o jeszcze: zamiast odpocząć, na
          rzeszowszyźnie można odetchnąć (jak po rosyjsku).
          Za to obce dla mnie są wspominane tu (Przemyśl, Bieszczady) formy męskiej
          odmiany taty - widać różnica kilkudziesieciu kilometrów robi swoje...
    • Gość: Eliza Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.logos.pl / 192.168.1.* 29.04.03, 14:58
      Gość portalu: Apila napisał(a):

      > We Wrocławiu na kapcie mówią kapcie w Krakowie słyszałam że pantofle, a u
      > mojej babci w okolicach Zamościa - ciapy :)
      > Przewinął mi się gdzies tutaj wątek o bułce wrocławskiej nazywanej także
      > bułką paryską oraz weką. W Kłodzku mówi się na to baton :). A jak u Was?


      w Poznaniu na kapcie mówią laczki :)
    • loginka1 Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 30.04.03, 15:24
      Na Śląsku bluza z kapturem to bluza z kapucą, ale spotkałam się tez z
      określeniem kapuza, a pod Częstochową kaptur to podobno kuboj.
      Z kolei ja używam określenia odszczepka, ale spotkałam sie też ze szczepką
      (legnickie), szczepkiem, a nawet odrynaszką (tak mówiła moja babcia w
      Siewierzu).
      To nie dotyczy rzeczy, ale.. oja kuzynka spod Legnicy mówi "idę z TATEM", a nie
      z tatą.
      • Gość: Slotna Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.lodz.dialog.net.pl 05.05.03, 16:27
        Łódź

        pętla tramwajowa, autobusowa - KRAŃCÓWKA
        bilet miesięczny - MIGAWKA

        Mnie się to zawsze z dyngusówką kojarzyło, jak byłam mała. Wyobrażałam sobie,
        że to takie plastikowe coś i jak się kanar nachyla, to mu się psika;)) Ale
        potem zaczęłam jeździć do szkoły tramwajem no i dostałam tę migawkę. Bardzo
        mnie rozczarowała;))

        na kajzerkę się mówi kajzerka, słyszałam głosy, że to tylko w Krakowie tak, ale
        u nas też
        buty domowe to KAPCIE, czasem ŁAPCIE, a papuci i innych takich prawie się u nas
        nie spotyka
        bułka paryska - ANGIELKA
        jadam robione przez mamę KLUSKI NA PARZE ale w sklepach sprzedają gotowe
        PAMPUCHY
        mleko jest ZSIADŁE (najlepiej takie ŁYŻKĄ KŁADZIONE)
        żadna chochla tylko WAZÓWKA

        A w Ozorkowie na supermarket mówi się 'stodoła'. Idę do stodoły, kupiłam w
        stodole, byłam w stodole... ;))) Jak to brzmi dla obcych... ;)))
        • Gość: pesti Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.MA1.srv.t-online.de 05.05.03, 21:16
          - w czestochowie na kaptur mowi sie kaptur i pierwszy raz slysze 'kuboj'.
          mozliwe ze w wioskach tak jest.
          - nikt nie wspomnial o typowo czestochowskich 'chapciach'. macie lacki, lacze i
          inne takie, ale chapci nie ma nikt;) a zmiekczenie 'chapetki' powala mnie na
          ziemie
          - nie chodzi sie do centrum (rynek,itp.) ale 'do miasta' albo 'w aleje'
          - rynek jest na zawodziu (dzielnica) i odbywa sie w 'dzien dyszla'. 'ryneczek'
          natomiast to targowisko w centrum i zna te nazwe kazdy mieszkaniec czewy
          - papier kancelaryjny to 'papier prosbowy' (ale to juz chyba u ludzi starszych)

          i fajnie;) dobrze, ze nie mamy jak niemcy, gdzie co powiat to inny
          dialekt...hyhy
          • Gość: pesti Re: i jeszcze... IP: *.MA1.srv.t-online.de 05.05.03, 21:35
            jeszcze czestochowskie:
            - jednorazowa reklamowka, ktora daja w kazdym sklepie, to 'zrywka'
            - 'gdzie ja to dalem?' (gdzie to polozylem?)
            - 'w czym pani pomoz?' (pomoc znaczy;)

            i przypomnialo mi sie. jesli dobrze pamietam, to uslyszalem to pod siedlcami:
            - na turystow mowiono 'letniaki' lub bardziej pieszczotliwie 'stonka'

            na czestochowskim forum jest dlugi watek o naszych regionalizmych. mozna sobie
            poczytac... moze ktos potrafi odpowiedziec na taki post:

            "A co z dodawaniem do różnych zwrotów wyrazu „weź”: np. weź zamknij to okno,
            weź zadzwoń do niego (to coś jak prośba chyba). Czy to częstochowskie czy
            ogólnopolskie? Ja w Częstochowie się z tym dziwolągiem dosyć często spotykałam."
        • Gość: Slotna Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.lodz.dialog.net.pl 07.05.03, 17:43
          Zapomniałam o rynku ozorkowskim - targowica w niczym rynku jako takiego nie
          przypomina, ale mówi się 'idę na rynek'. Kiedy ktoś mówi 'rynek' o prawdziwym
          rynku wszyscy otwierają oczy i 'gdzie? gdzie? A! To mów, że na placu!'

          No, bo targ to rynek, a rynek to plac.
      • anchan Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) 06.05.03, 08:42
        Słowa zasłyszane u babci mojego męża. Pochodzą z Zagłębia albo z Ciechanowa:
        kaptur - kapiszon
        kaftanik - kapudroczek
        łyżka wazowa - nalewka

        W moich okolicach (Warmia) ustrojstwo do wyrabiania ciasta na naleśniki nazywane
        w Poznaniu firlejką a gdzie indziej mątewką nazywa się koziołek. Sporo jest
        rusycyzmów. Powyższe ustrojstwo, kolor wasiłkowy czyli chabrowy, często daje
        się coś nie komuś tylko dla kogoś.
        Przeprać coś w ręku - przechechłać
    • Gość: :-) Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.krak.gazeta.pl 07.05.03, 12:01
      bombki na choinkę - bańki
      pole - dwór
      flizy - kafelki


      Idze , idze bajoku jeden...
      Pieszo czy na nogach? Sprzątamy koty spod łóżka, a nie kurze, a
      z ziemniaków mamy łupy, nie żadne obierki. Czasem wchodzimy do sklepu w
      podworcu czy nawet w podwórcu, omijając podwórka. Zdarza się nam usłyszeć o
      zenzacji, ale to już od starszych krakusów. Kawusia ze śmietanką, kanapeczka z
      szynusią. Kraków Kraków uber alles.


      Co sądzicie o wyrażeniu " ZAŚ " z którym ja spotkałem się tylko w Polsce
      południowej.

      Proponuję uzupełnienie słowniczka zwrotów krakowskich i podkrakowskich :
      trochu, troszki - trochę, troszkę
      angielskie, niemieckie - angielski, niemiecki (np. lektorat na uczelni)
      kremówka - napoleonka
      napoleonka - kremówka
      borówka - jagoda
      idze , idze klarnecie łysyyy (albo bajoku) - odczep się (do niesympatycznego
      osobnika)
      na polu - na dworze
      zańdę do ciebie - wpadnę do ciebie
      fkiedyś - kiedyś


      W sklepie kupujemy WEKI czyli znane w innych regionach jako bulki francuskie

      To moze nie zwrot ale wyraz sagan, zostal on juz zastapiony przez czajnik, ale
      funkcjonowal przez wieki.
      Wiele zwrotow krakowskich weszlo do powszechnego uzycia, badz co badz bylismy
      stolica, wrecz reszta kraju przejmowala od nas zwroty i wyrazy. Tak samo
      wyrazenia gwarowe sa zaszczepione na grunt Polski na przyklad
      stwierdzenie "se".
      Wywodzi sie przeciez z Krakowa


      No to chono tu, kupimy se bajgla...
      Rączki całuje ...


      ooo przepraszam bardzom, bajgle mówi się w Warszawie a w Krakowie obwarzanki
      albo
      precle

      A idźże, idźże, jakie krakowskie zwroty, nie ma czegoś takiego. Wyszedłem rano
      na pole, kupiłem wekę, potem uczyłem się na angielskie i niemieckie (choć mam
      te przedmioty dopiero w styczniu). Na obiad zjadłem sznycla, na deser kremówkę,
      a po południu kupiłem na Rynku precla.

      A odrobiles zajco z majcy?

      Ja tez nie wiem co te klarnety bose wymyslaja ;-)


      Rajtki i zastrugaczka (odkryłem dopiero po 12 latach mieszkania w Krakowie, gdy
      dziecko poszło do szkoły!), preparatka i jarzyna.

      Nie zaapomnijcie jeszcze o:
      szpeje - rupiecie
      majca - matematyka
      dziadostwo
      se


      Weźże przestańże :)


      "oglądnij się co by ci jakiś agar z Azorów tego obwarzanka nie dzióbnął"


      Padało - obwarzanki, precle, bajgle. Wszystko dotyczy tego samego.

      1. sagan - czajnik
      2. szabaśnik - piekarnik
      3. kaflarz - zdun
      4. cygan - kłamca, kłamczuch, oszust
      5. bławatek - chaber
      6. sznycel - kotlet
      7. tuman - 'człowiek tępy, mało zdolny, nieinteligentny'
      8. zaświecić - zapalić [a może oświecić światło?)
      9. borówki - (czarne) jagody
      10. jeżyny - ostrężyny (ostrężnice) - czernice (ale co tu jest bardziej
      krakowskie?)
      11. jarzyna - włoszczyzna
      12. grysik - manna
      13. kasza tatarczana - gryczana - hreczana
      14. pluskiewka - pinezka
      15. liszki - kurki (to grzyby: piperznik jadalny)
      16. stopki - korki - bezpieczniki
      17. mleko kwaśne - zsiadłe
      18. odcisk - nagniotek - odgniat (?)
      19. oglądnąć (przeglądnąć) - obejrzeć (przejrzeć) i inne w tej serii
      20. na polu - na dworze
      21. wycierać (ścierać) prochy - kurze
      22. bil - [wiecie, co to?]


      BIL to słoninka. Topi się ją drobno pokrojoną ( pokrajaną z krakowska) z
      cebulką.


      i jem zupe grysikowa
      jeżdże na borówki
      itd
      dawniej mialam prblemy ludzie nie rozumieli krakowskich słow
      teraz juz jest prosciej
      a sznycle jedza wszyscy



      Pluskiewka = pinezka
      naszpanować szpagat = Naprężyć sznurek
      Pogalicyjskie:
      " cyngwajsik " - " szperklapka " - " wichajsterek '

      Moich znajomych z Poznania smieszyło , jak podczas ubierania choinki nie tylko
      zakladalem banki (o czym bylo juz tu mowione), ale na wierzcholek drzewka
      zalozylem - szpic. U nich zaklada sie czubek na choinke. Nie wiem jak wy, ale
      wole w domu na choince miec szpic niz, aby na niej znajdowal sie jakis czubek!

      chyba sie troszke spaźniłam bo dyskusja juz w toku:) Dlaczego nikt nie zauwazył
      że Krakusy mówia "spazniać" a nie "spóźniać". Chociaz szczerze przyznam ze
      zaczełam watpic ze jest to krakowskie bo ostatnio ze zdumieniem odkrylam to u
      mojego taty ktory pochodzi z Jeleniej Gory.
      Wydaje mi się, że typowo krakowskie są też
      wszelkie zdrobnienia. Często słychać; paniusiu, chlebuś, marcheweczka,
      masełko,kochanieńki itp.


      1. cumel - smoczek
      2. nakastnik (nie wiem jak to się pisze) - szafka nocna
      nakastlik

      Najbardziej mnie śmieszą rajtki zamiast rajstopy. Tylko w Krakowie się tak mówi

      Ja znam jedno.

      - ty BUCU :-000

      Nie wymieniliscie jeszcze jednego bardzo popularnego zwrotu,a wlasciwie pytania
      w sklepie:
      na ile to?
      zamiast ile to kosztuje.
      caje raczki pani doktorowej i padam do nozek pani radcowej

      Ja znam jeszcze dwa zwroty, których tu nikt nie napisał. Dlugo dochodziłam co
      też to może znaczyć:
      1. sklep w podworcu
      2. za winklem ( a tego dalej nie wiem)
      za rogiem oczywiście, a gdzie niby?



      Dopiero teraz, czytając Wasze spostrzeżnie, uświadamiam sobie, że przecież
      codziennie chodzę na pole, na nogach idę do sklepu, do ołówków używam
      zastrugaczki, kiedy jest zimno ubieram rajtki...bo co do baniek i bombek na
      choinkę to różnie bywa...
      Sama nie używam "se", "cumelka", "kapuzy", ale codziennie je słyszę...

      wydaje mi się, że krakowskie jest także powiedzenie "idę spać" a w reszcie
      kraju mówią "kładę się spać".

      • Gość: Nina Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.toya.net.pl / 10.0.227.* 07.05.03, 20:30
        Przypomnialo mi sie,ze u nas weki to...sloiki na przetwory.
        Pozdrawiam.
      • Gość: pesti Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.MA1.srv.t-online.de 07.05.03, 21:39
        jak jestem w czestochowie, to tez 'ide spac'.

        a wichajster to w niemczech sie tez uzywa...;)
    • Gość: Piotr Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: 194.206.253.* 12.05.03, 12:33
      Z Poznania:

      Hej wiaruchna!

      ziemniaki: pyry, pyruszki, pyrki,

      papierowa torebka, w ktora zapakija Ci paczka czy drozdzowke (sznyce z glanca)
      to tytka,

      bimba! co to takiego??? tramwaj, ostatni przystanek to petla, kontroler biletow
      to kanar!!! a bilet miesieczny to sieciowka!

      pyzy to kluski na parze, o tym tez bylo juz...

      blok na osiedlu ma klatki lub bramy...

      nogi - giery,giry, szkiety,

      isc na skroty, przez srodek - isc na szage,

      temperowka do olowkow to w Poznaniu "ostrzytko"

      Pozdrawiam!

    • Gość: Jakub K. Re: Nazwy rzeczy w różnych miastach :) IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 15.05.03, 19:02
      U nas w Krakowie mówi się: wysiadać z autobusu,tramwaju itp. i jest to zwrot
      zupełnie normalny. A z tego co słyszałem, w Warszawie mówi się "wychodzić z
      autobusu", a "wysiadać" po warszawsku to oznacza coś obraźliwego. Podobno
      zapytanie się w Wawie np: "Czy pani teraz będzie wysiadać" jest bardzo
      nieuprzejme, w Krakowie to rzecz normalna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka