solver
01.10.02, 13:47
Droga Meduzko. Czytam Twoje posty już jakiś czas choć nieregularnie. Brak
czasu niestety. Najpierw mnie tylko intrygowałaś ale teraz to już nie wiem co
się ze mną dzieje. A ponieważ i tak już straciłem spokój ducha więc zebrałem
się na odwagę i piszę. Chyba nie jestem tym księgowym , którego podglądasz
ponieważ mieszkam wysoko i chyba dość daleko od Ciebie. Ale mam
okularki,jasne włoski(choć krótkie) i jestem bardzo nieśmiałym księgowym co
jest moim utrapieniem. Ale gdybyś pomogła mi powalczyć z tym to kto wie. Może
by coś z tego było. Ostatnio zdarza się, że wzrok gdzieś zaplącze mi się w
arkuszu kalkulacyjnym i gapię się marząc na jawie. Że przychodzisz do mnie,
zrzucamy papiery z biurka albo i nie (żeby nie poobcierać kolanek). Rozpinasz
mi spodnie a ja zdejmuję ci majteczki. Pieścimy się przez chwilę a potem
przewracasz mnie na biurko(tylko pomału proszę nie rzucaj) i siadasz na mnie.
Czuję jak poruszam się w Tobie i czuję twoją wilgotną i cieplutką cipkę na
sobie. Ech, rozmarzyłem się. Chyba już skończę pracę na dzisiaj i pomarzę
sobie dalej... Napisz czy interesują Cię jeszcze nieśmiali księgowi. Czy może
był to tylko żart, jak to Ty potrafisz. Pozdrawiam . Pa