ajila32
03.03.10, 08:05
post nieobowiązkowy - pomarudzę to mi będzie lepiej - nie musicie
czytać ani odpisywać, ale dla oczyszczenia muszę się powywnętrzać..
ano dopadła.. bo od grudnia 2008 siedzę w domu, o nie - opiekuję się
domem i przez to nie mam czasu dla siebie ile bym mieć chciała;
praca kobiety nigdy się nie kończy. M wraca do domu o 16.30 zje
obiad, ma posiedzenie w łazience wypije kawkę i jest "dostępny"
dopiero o 17.30. potem się z dziewczynkami pobawi, ja w tym czasie
na zakupy bo z dwójką na spacerze to mogę conajwyżej bułki kupić (3
piętro i niemowlak i brak windy..) no ale wolę iść ja bo ja robię
zakupy jakie ja chcę, no i jest chwila sam na sam:)
potem o 19 bajka, więc mleko; kąpię starszą ja (zazdrości mniej o
młodszą) potem kąpiemy wszyscy malwę, potem M opowiada bajkę adzie,
ja przebieram oporne dziecię w śpioszki i robię kaszkę (bo butli nie
chce)... ale po co ja te szczegóły.. dzieci śpią o 21 i mam
chwilę "dla siebie: - ogarniam bajzel, prysznic, pisanie pracy
magist, zaliczeniowej itp. a w nocy to ja je uspakajam i przykrywam
jak się odkopią albo w kołdrę zaplączą..
mąż odkurzy, też sprząta, ale w sumie wszystko na moje dyktando;
dzisiaj rano jak wychodził do pracy to mi się płakać chciało, bo
odpoczywa od dziaci codziennie, z ludź mi pogada, zrobi coś innego,
a ja codziennie to samo, a w weekendy uczelnia.. jeju..
nie znoszę robienia obiadów - wieczne zastanawianie się a co
dzisiaj? nie znoszę wiecznie brudzących się podłóg, kurzu na
meblach, garów w zlewie, plam na narzucie, na dywanie, kup
wylatujących w nogawkę bo się pielucha malwie przesuwa,
nie lubię nieustającego "szukaj mnie mama" Ady, przeczytaj mi,
poturlamy się?
marudzącej malwy..
wszystko mnie dziś mierzi i już wiem że dzień jest do tyłu bo
nastawienie najgorsze z możliwych;
no i jeszcze marne szanse na przedszkole co mi już w przedszkolu
powiedzieli szczerze, bo nie mam pracy - wyć mi się chce..
PS. mam nadz ze tytuł postu bez błędu:)
PS 2. Ja kocham M (bo on mi pomaga jak umie, naprawdę to czuję) i
dziewuszki i innego życia sobie nie wyobrażam, ale czemu to takie
trudne czasami??