agusiajasia
26.05.07, 21:05
Od czego by tu zacząć.... może od tego, że generalnie powinnam leżeć.
Oczywiście jest to tylko teoria, bo w praktyce muszę zapanować nad 2,5 letnim
synkiem. Należy on raczej do dzieci spokojnych, ale zdążył już przyzwyczaić
sie do tego, że chodzi z mamą na spacery po 3-4 godziny, może się z mamą
pobawić, "pokitosić"... A tu niestety, coraz większy brzuch, coraz ciężej no
i... zresztą same wiecie jak to jest. Spacery króciutkie, głównie
przesiedziane na ławce, nie można się pobawić...
Mąż całe dnie w pracy, wraca wieczorami. Dziś sobota, a on niedawno wrócił,
zobaczył moją minę i odrazu bez słowa zabrał się za kolację i kąpanie Jasia. A
mi się wyć chce!!!
Najgorsze jest to, że brakuje mi już cierpliwości i ostatnio nakrzyczałam na
Młodego bez powodu, on się poryczał, ja też no i jest wesoło :)
Och, żeby już ten lipiec wreszcie nadszedł, bo oszaleję :))