boazeria
30.08.08, 12:52
Kurcze jakos mam dosc wszystkiego....
Jest bardzo dobrym ojcem- ale dlaczego oprocz dziecka nie ma juz
NAS???
Zapomnial cholera ze nie jestem tylko matka, sprzataczka, kucharka-
ale takze zona, kobieta, kochanka! Tlumacze mu ze chcialabym zeby
bylo jak dawniej ale on nic nie rozumie. Ciagle tylko dziecko,
dziecko, dziecko i praca, praca. Juz mi sie nawet do domu wracac nie
chce bo wiem ze on bedzie siedzial przed komputerem i robil raporty.
Dodam ze ja zarzadzam cala firma, zarabiam wiecej od niego a
obowiazki domowe dzielimy na pol z tym ze gotowanie i pranie
niestety tylko mi przypada.
Brakuje mi wyjscia gdzies sam na sam, romantycznosci, zeby kupil mi
cos czasem, zrobil jakas niespodzianke, sniadanie czy cokolwiek.
Teraz jedyne co robimy razem (oprocz zakpow i dziecka) to silownia.
Nie wiem moze za duzo wymagam?
Ostatnio juz nawet gadac mi sie z nim nie chce- bo co skoro wiem co
on odpowie?
Wszystko inicjuje ja- kolacja, spacer, wyjazd gdzies. A on jak
marionetka- zero swojego zdania, zadnej inicjatywy, pomyslow.
Czasem mysle ze mam dosc i nie chce tak spedzic reszty zycia. Jest
taki przewidywalny.
Wiem ze tych pierwszych motylkow w brzuchu juz nie przywolam ale
coraz bardziej zaczynam czuc lek ze nie wytrzymam tak dluzej.
chcaialbym zeby on jakiekolwiek emocje przejawial, zeby byl
zazdrosny, zeby bylo widac ze mu zalezy.
Ma ktoras podobny problem? Co radzicie?