narttu
25.11.08, 06:01
NO. To to rozumiem. Ida dosypia, Mania sie lize, maz na silowni a ja
kawa + rogaliki z rana i spokojnie przegladam co jest do zrobienia
na dzis. Wreszcie normalny dzien w pracy bo sie odkulam z zaleglosci
wczoraj siedzac do wieczora :/ a wieczorem ogladnelismy sobie
bajke "Horton". Ja sie tak zastanawiam czy nie bede kiedys zalowac
tego jak wykorzystalam ten czas -tzn ze pracuje z domu z Ida i
narzekam ze ciezko a w sumie powinnam sie cieszyc. Najbardziej by mi
chyba pasowalo wrzucic Ide do zlobka na jakies 3-4godz i podskoczyc
w tym czasie do biura ale jak narazie na zlobek szans brak a jak mam
3-4 godz to bez samochodu obrocic sie nie oplaca.. A nie wiem.. Moze
powinnam brac co jest i sie cieszyc zamiast gdybac. W pracy sie robi
jakas nieciekawa atmosfera bo zwolnienia sa + paru gosci ciagle
narzeka na moja prace z domu i jakies dziwne sytuacje wychodza mimo
ze nie widze jak moje pracowanie z domu ma wplyw na ich prace. I
zaczynam byc przeczulona na ten temat a to juz pierwszy krok do
szalenstwa i wietrzenia wszedzie spisku. Musze sie starac byc
bardziej obiektywna i mniej sobie dawac wchodzic na glowe bo juz nie
jestem nastolatka...
Kurcze ale sie mi filozoficzna kawa wyszla.. Milego dnia!