Dodaj do ulubionych

problem dostawcowo - prawny

15.01.11, 14:13
po kolejnym opóźnieniu w dostawie towaru częściowo rozwiązałam umowę (na zasadzie, ma gościu mi zwrócić kasę za niedostarczony towar(zostały już tylko 4 baterie) , odsetki za przetrzymanie gotówki oraz koszty ponagleń z mojej strony). W pierwszej kolejności miał zwrócić mi kasę za niedostarczony towar - do tego nie było uwag (nie chce płacić kosztów dodatkowych choć łącznie to chyba poniżej 100zł) - kasa miała być najpóźniej dzisiaj na koncie, kasy nie ma, nie mniej czekam do poniedziałku, bo może coś się opóźniło, etc. Dostał pismo mailem.
Spodziewam się jednak, że kasy nie będzie. Planuję złożyć zawiadomienie o kradzieży na policję. Pytanie, czy coś więcej mogę? Niby kasa nie duża bo 1100zł, ale nie chcę odpuścić, bo gościu kilka razy mnie już oszukał przy tych zamówieniach - pierwsze to, że towar miał być 2 grudnia (cały), miał być wniesiony i określony w zamówieniu.
W efekcie, towar "dojeżdżał" po kawałku dopiero, gdy zrobiłam awanturę przez telefon, albo osobiście na miejscu, do tego ja z mężem albo moja ekipa wykonawców musiała to wnosić, na koniec towar był delikatnie mówiąc "średniej" jakości w dodatku przywieziony zawsze "na ostatnią" chwilę, tak, że już nie chciałam zwracać uwagi, że np. zamiast stelaża grohe (koszt ok 880 zł) przywiózł geberit (koszt - jak póżniej sprawdziłam 550zł) i jeszcze doliczył do tego jakieś wsporniki.
Co więcej twierdzi, że dostarczył droższy towar, że wszystko było na czas, bo nic mnie nie opóźniało w robotach (wcześniej raz mu powiedziałam, że to nie jego interes na jakim etapie są moje prace - on miał mi dostarczyć towar w określonym terminie) - niestety nie mam nagrań :(.
A na koniec, jak przyniosłam mu częściowe rozwiązanie umowy, wraz z kosztami dodatkowymi, to stwierdził, że on też ponosił dodatkowe koszty (np. dowożenie towaru - jakby przywiózł zgodnie z umową, to by tych kosztów nie było), że koszty dowozu pracowników (ku... towar sam się miał dowieźć ? ), etc.
Co do baterii, to przekazałam mu telefonicznie, że jeśli do zeszłego piątku baterii nie będzie, to rozwiązuję umowę - gościu olał sprawę, po awanturze telefonicznej, była dopiero w poniedziałek, ale nie wszystkie oczywiście. Więc umowę rozwiązałam częściowo.
I teraz zastanawiam się co mogę, poza zgłoszeniem kradzieży zrobić więcej. Sprawa cywilna w sądzie i tutaj już iść po bandzie - włącznie z utraconymi korzyściami, kradzieżą, oszustwem, etc i zatrudnieniem prawnika?
Zgłosić do KRD będę mogła dopiero po wyroku sądu.

Kurcze nie wiem.
I w ogóle macie jakiegoś znajomego prawnika, który byłby w stanie się zająć taką sprawą?
Obserwuj wątek
    • jadwiszka Re: problem dostawcowo - prawny 15.01.11, 15:07
      hmm no ja bym sie zastanowiła czy w kontekscie 1100 zł opłaca Ci sie płacic za sąd i prawnika, wiesz, koszty mogą Cię wyniesc duzo wiecej niz gosc jest Ci winien, niestety
      • izzunia Re: problem dostawcowo - prawny 15.01.11, 15:19
        ale mam odpuścić tę kasę? no bez jaj.
        Zwłaszcza, że gościu palną, kiedy się na niego darłam, że jestem 3 niezadowolona klientka.
        A pewnie się nie opłaca i znając życie gościu na to liczy.
        • izzunia Re: problem dostawcowo - prawny 15.01.11, 15:19
          palnął
        • robitussin Re: problem dostawcowo - prawny 21.01.11, 14:55
          Oddaj sprawę do jakiejś kancelarii prawnej (google -> windykacja + twoje miasto - jest tego masa) jeśli nie czujesz się na siłach działać sama. Sama od biedy możesz wysłać wezwania do zapłaty (w tym info o zamiarze złożeniu pozwu przeciwko niemu) oraz złożyć pozew. Ale potem, a nawet jeszcze na etapie składania pozwu, lepiej zdać się na fachowców. Licz się jedna z kosztami. Nie wszystkie będziesz mogła legalnie przerzucić na dłużnika.

          Policja nie ma nic do tego, bo nie masz żadnych dowodów, że facet Cię oszukał (w rozumieniu prawnym oszustwo to nie to samo, co w rozumieniu potocznym), a jedynym faktem jest to, że się z Tobą nie rozliczył i jest Twoim dłużnikiem. Trudno to też uznać za kradzież, bo wszystko odbywał się za Twoją wiedzą. Reasumując - policja odeśle Cię prawdopodobnie na drzewo niestety :( Zwłaszcza, że samo bycie dłużnikiem Polsce nie są karalne (sic!).

          Co do KRD - nie musisz mieć wyroku sądu. Wystarczy, by długi były 60 dni po terminie, kwota > 200 zł (osoba fizyczna) lub > 500 zł (osoba prawna) i minęło 30 dni od powiadomienia dłużnika o wpisie do KRD. Od razu uprzedzam - KRD honoruje jedynie swoje powiadomienia (na swoich formularzach), a nie jakiekolwiek inne, więc tutaj też będziesz miała trochę wyboistą drogę, bo oni sobie oczywiście za to również zawinszują odpowiednią kwotę.

          Współczuję całej sytuacji i majstra łachmaniarza, ale tak to już niestety bywa bardzo często z ludźmi i firmami :( Na początek zrób sobie bilans, czy bardziej Ci się opłaca walczyć czy jednak odpuścić. Wiem, że jak się odpuści, to boli (nas też parę osób po drodze wystrzeliło w powietrze), ale wiem też, że czasem walka na kły i pazury choćby i o 1000 zł przynosi więcej szkody niż pożytku. Zwłaszcza, gdy gość się ulotni, nikomu nie będzie się chciało go szukać i zostaniesz ze wszystkimi kosztami na lodzie.
          • izzunia Re: problem dostawcowo - prawny 21.01.11, 15:23
            skonczylo sie na tym, ze gosciu oddał pieniadze za niedostarczony towar (kwota bezsporna). bez kosztow dodatkowych (kwota sporna). Chcę jeszcze skorygowaną fakturę i NIGDY więcej tam nie zajrzę, nie kupię i każdemu znajomemu, który będzie pytał o dostawcę będę konkretnie tego odradzać.
            • woda.lekko.gazowana Re: problem dostawcowo - prawny 22.01.11, 11:33
              dobrze, że choć tyle.
              trzymam kciuki :)
    • joana.mz Re: problem dostawcowo - prawny 15.01.11, 16:22
      jeśli sprawę w sądzie wygrasz to on będzie musiał pokryć koszty wpisu sądowego (zwrócić Tobie) oraz pokryć koszty Twojego adwokata, który będzie sprawę prowadził. Teraz kwestia tego czy sprawa jest do wygrania tzn czy masz wystarczającą ilość dowodów (tak wogóle to na tą chwilę zbierałabym wszystkie dowody łacznie z nagraniami ze spotkań z tym człowiekiem). Najlepiej byłoby się udać do prawnika i skorzystać z porady, przedstawić sprawę - niech oceni czy sprawa jest do wygrania.
      • jadwiszka Re: problem dostawcowo - prawny 16.01.11, 17:07
        no tak, jeśli wygra, to winny będzie musiał zwrócić kasę, tyle tylko że te pieniądze trzeba najpierw wyłozyc.
        wiadomo- prawnik powie zeby się sądzic- bo to dla niego tak czy inaczej dochód, pytaniesz czy warto nie tylko w kontekscie kasy, ale i straty czasu i nerwów.

        i kolejna sprawa- kwota jest tak niska że złozenie zawiadomienia na policję nei sądzę zeby skonczylo się czyms innym jak umozeniem, ze stwqierdzeniem,ze czyn mało szkodliwy, tak?

        mowie to w kontekscie odbywanej od poltora roku batalii o 28 tysiecy z odsetkami - dodam, bezspornej i podpartej dowodami, umowami i stosownymi kwitami i zeznaniami swiadkow.
        sprawy w sądzie nie trwają miesiac, czesto ciągną sie długo.

        i w kontekscie tego mowie szczerze- dla tysiaca złotych nie warto - dojazdow, straty czasu, zwolnien z pracy na czas rozpraw, straty nerwow, czasu poświeconego na wczytywania sie w akty prawne, kontaktow z prawnikami- w kosztow prawnika- kosztow telefonow, kosztow poniesionych na korespondencję pocztową.

        co nie oznacza, ze nie masz w zaden sposob o te pieniadze walczyc,
        mozna wyslac oficjalne pisma przez firmę windykacyjna albo kancelarie prawna podparte odpowiednimi paragrafami i postraszyc w tym pismie sądem i kosztami sądowymi .
        w wielu przypadkach to dziala.
      • robitussin Re: problem dostawcowo - prawny 21.01.11, 15:00
        > jeśli sprawę w sądzie wygrasz to on będzie musiał pokryć koszty wpisu sądowego
        > (zwrócić Tobie) oraz pokryć koszty Twojego adwokata, który będzie sprawę prowad
        > ził.

        A dokładnie jedynie koszty zastępstwa procesowego. Niemniej jednak gdy zwróci się do prawnika o pomoc, to on nie zrobi tego za darmo, tylko zażyczy sobie jakiegoś ułamka odzyskanej sumy. Tych z kolei kosztów nie będzie można przerzucić na dłużnika, jeśli w zawartej z nim umowie nie było odpowiedniego zapisu. Dlatego właśnie pytanie - czy warta skóra wyprawki...
        • joana.mz Re: problem dostawcowo - prawny 23.01.11, 21:55

          > A dokładnie jedynie koszty zastępstwa procesowego. Niemniej jednak gdy zwróci s
          > ię do prawnika o pomoc, to on nie zrobi tego za darmo, tylko zażyczy sobie jaki
          > egoś ułamka odzyskanej sumy

          Mój prawnik nie bierze żadnych dodatkowych pieniędzy. Nie wiem czy u każdego jest tak samo.
          • robitussin Re: problem dostawcowo - prawny 24.01.11, 11:40
            > Mój prawnik nie bierze żadnych dodatkowych pieniędzy.

            Co masz na myśli pisząc_dodatkowych_?
            Koszty sądowe to nie jest przecież wynagrodzenie wynajętego przez Ciebie prywatnie prawnika. Co innego, gdyby to była sprawa prowadzona z urzędu (no chyba, że taką właśnie masz na myśli).

            > Nie wiem czy u każdego jest tak samo.

            Zdecydownie nie. Raczej mało która z kancelarii prawnych działa charytatywnie :)
            • joana.mz Re: problem dostawcowo - prawny 24.01.11, 22:45
              przy wygranej sprawie (chodziło o spłatę naleznosci) nie poniosłam żadnych kosztów - odzyskałam dług a wynagrodzenie mojemu prawnikowi oraz koszty6 sądow zapłacił ten, który sprawę przegrał. Doprawdy nie wiem co składało się na wynagrodzenie prawnika. Sprawa nie była prowadzona z urzędu tylko na mój wniosek.
    • mifff Re: problem dostawcowo - prawny 15.01.11, 16:23
      najpierw tu:
      www.uokik.gov.pl/rzecznicy_konsumentow.php
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka