madohora
01.07.11, 00:49
Historia pierwsza:
Wczoraj przechodziłam sobie przez pasy, na szczęście nie było tam więcej ludzi a z naprzeciwka szła pani z psem rasy Hasky (tych akurat się nie boję). Pies na długiej smyczy - niezbyt odpowiedniej dla dużego i silnego psa. Po czym jak przechodziłam obok pies próbował na mnie skoczyć. Nie wiem jakie miał zamiary? Właścicielka ledwo nad nim panowała. Wyobraźcie sobie taką samą scenę i tłum ludzi na tych pasach?