madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 22.01.25, 13:14 Herb Jasienicy na Śląsku Cieszyńskim pod wyobrażeniem św. Jerzego zabijającego smoka (co wiązane było w legendach z wiosennym świętem pokonania przez boga niebios, a później świętego, wężowego bóstwa kojarzonego z okresem zimy) przedstawia także liście jesionu. Jest to ślad kolejnego, ciekawego związku bo dawne, germańskie ass, które już łączyłem z imieniem Jessy, odnoszono w staroislandzkim do „belki”, czyli rzeźbionego, drewnianego słupa z wyobrażeniem boga, pala z drewna, pod którego postacią przedstawiano go również u innych ludów, np. Celtów i Bałtów. Bałtyjskie stułpa(s) to "słup, bałwan", a stułbas– "słup". Nasze słup (ze *stłup) wiąże się z germańskim Stolpe, jednak w szczególności wyobrażenie bóstwa związane jest ze sochą, rosochatym drzewem używanym do orki, w czeskim mającym podwójne znaczenie: "słup" oraz "bałwan, pogański idol". W przedstawionych terminach widać ślady ewolucji przedstawień bóstwa: od drzewa, przez drewniany pal do posągu. Zdaniem Leszka Słupeckiego imię Inga, eponima plemienia Ingewonów, łączy się z jesionem Yggdrasil, a to poprzez zanik typowo germańskiej zbitki głosek -ng-. Ing był herosem Heardingów, utożsamianych z Wandalami, zamieszkującymi ziemie Polski. Jego brat to Irmin, eponim Hermionów, którego imię jest niepewne, może znaczyło „Boski” lub „Potężny”. I on przybiera formę słupa kultowego zwanego Irminsul. Jego imię zadziwiająco dobrze się łączy ze znaczeniem słowiańskiego jar-, znaczącego m.in. „silny”. Był jeszcze trzeci brat, eponim plemienia Istweonów, którego imię się nie zachowało, ale Leszek Słupecki postuluje formę *Ist. Również nie wiadomo skąd dokładnie pochodzi ta nazwa, ale zadziwiająco dobrze nawiązuje do naszego Jastara. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 27.06.25, 12:31 Wielki Mistrz Marc'Antonio Zondadari wprowadził grę w „kakane” (z użyciem słupa majowego) na maltański karnawał w 1721 r.: na dany sygnał tłum zebrał się na Placu Pałacowym i zbiegł się do zbioru szynek, kiełbas i żywych zwierząt ukrytych pod liściastymi gałęziami poza Główną Strażą . Zapasy stały się własnością tych, którzy, po ich przejęciu, byli w stanie je zabrać. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 27.06.25, 12:39 Kościół St Andrew Undershaft w City of London został nazwany na cześć słupa majowego, który był trzymany pod jego okapem i stawiany każdej wiosny aż do 1517 r., kiedy zamieszki studenckie położyły kres temu zwyczajowi. Sam słup majowy przetrwał do 1547 r., kiedy to purytański tłum przejął go i zniszczył jako „pogańskiego bożka”. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 22.01.25, 13:15 Rzymianie poświęcali drzewo wojowniczemu Marsowi, paląc podczas poświęconych mu obrzędów jesionowe bierwiona, a używano go również do wykonywania posągów bogów[51]. U celtyckich Galów istniał zwyczaj składania mu ofiar, w tym – z ludzi[52]. Największe znaczenie posiadał jednak u plemion germańskich jako święty, wiecznie zielony jesion Yggdrasil, „Koń Ygga”, czyli „Strasznego”, co było przydomkiem Odyna, posiadając związek z jego samoofiarowaniem i przebiciem włócznią. Co charakterystyczne, ofiary dla celtyckiego Essusa, o którym wcześniej wspominałem, również wieszano na drzewie i przebijano włócznią. Sam bóg natomiast był związany z drzewami i opiekował się lasami, a znany jest z przedstawień, gdzie widnieje obok drzewa, którego gałąź (a może całe drzewo) ścina[53]. Na Śląsku, gdzie miały szansę zachować się tradycje pochodzenia celtyckiego, z okazji Zielonych Świąt zachował się do późna zwyczaj obwożenia na wozie chochoła, który był sądzony, skazywany na śmierć i przywiązywany do słupa. Młodzieńcy z przewiązanymi oczami, na ślepo, starali się przebić go dzidą. Ten, który tego dokonał, zostawał Zielonoświątkowym Królem, a jego wybranka Królową[54]. Opisany zwyczaj jest tylko jednym z wielu podobnych, podanych przez Frazera w Złotej Gałęzi, związanych na obszarze Europy z postacią zwaną Zielonym Jerzym i jego odpowiednikami, młodzieńcami zabijanymi w obrzędzie. Należał do nich również wschodniosłowiański Jaryło. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 22.01.25, 13:16 Od jas-, przez formę ĕs(k)-nъ (jaskrawy - „błyszczący, jasny, jasnożółty”), podawaną przez Bańkowskiego, pochodzi rdzeń *isk-, od którego wywodzi się iskra. Nasze *isk- występuje tu poniekąd w roli wschodniego *jar-, od którego pochodzi odnoszony do płonącego drewna (lub innego materiału) termin jarzyć się. Od rdzenia *jas(k)- powstała jaska, czyli „gwiazda”. To również istotne powiązanie, bo jesion już w starożytności uważany był za drzewo związane z gwiazdami. Żywica jesionowa, "żółtawa wypocina" wyciekająca z nacięć na gałęzi uważana była według przekazu Pliniusza za "ślinę gwiazd", "pot niebios", uznawaną za "niebiańską rosę spadającą na drzewo wraz ze wschodem gwiazd"[57]. Również według wierzeń skandynawskich jesion Yggdrasil ma „pień wilgotny białymi kroplami gradu; kapie z niego rosa, co w dolinach spada, stoi wieczny, zielony, u żródła Urd.”[58] Owe „białe krople gradu” na korze to oczywiście opisana już „jesionowa manna”. W wersji mitycznej „jesionowa manna” zwana hanangsfall karmiła pszczoły, jest więc jesion również źródłem miodu, napoju sakralnego. Kory i liści używano do barwienia wełny na kolor żółty, a z liści warzono alkoholowy napój. Z jesionu w mitologii germańskiej powstał pierwszy mężczyzna, Ask (czyli Jesion), jak z łozy pierwsza kobieta, Embla (Łoza). Stąd norweskie aska - „człowiek”. Ponownie mamy tutaj obraz powiązania człowieka z drzewem, jak w obrzędach związanych z Zielonym Jerzym i jego odpowiednikami. Ponadto jesion to drzewo o jasnej, srebrzystoszarej korze, w przypadku białej „manny jesionowej” jeszcze bardziej lśniącej, co dobrze kojarzy się ze świetlistym charakterem imienia Jessy. Określenie gwiazdy – jaska, również daje się przenieść na jesion, w jego germańskich nazwach ask, esce, askr. A przecież pień drzewa mógł być uosabiany przez samą Drogę Mleczną, skąd wyjaśnienie, dlaczego spływała po nim rosa, „spadając w dolinach”. Owoce Yggdrasil były zresztą wg mitologii germańskiej gwiazdami. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 22.01.25, 13:18 I u nas jesion był świętym drzewem, powiązanym bezpośrednio z obchodami św. Jana, K.Moszyński podaje, że w dniu tym w strzechy domostw, obok innych, zatykano gałązki jesionu. Jego gałęzie, tkwiące w ścianach stodół miały zabezpieczać ludzkie siedziby przed wężami, a sok stosowano przy ukąszeniu. Pod jesionem zakopywane były również pierwsze, obcięte dziecku paznokcie, dla ochrony przed złymi mocami. Z kontekstu porównawczego można jednak wywnioskować, że pierwotnie służyć one musiały do wspinania się po śmierci, po pniu kosmicznego drzewa do niebios, co oczywiście musiało zaniknąć przy wpływach chrześcijańskich. I Pliniusz wspomina, że jesion odpędza węże, a sok leczy ukąszenia. Jest to więc par excellence drzewo "antywężowe", niezwykle dobrze nadające się najpierw na symbol bóstwa uranicznego, a później walczącego ze smokiem św. Jerzego, widniejącego przecież w herbie Jasienicy nad liśćmi jesionu. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 22.01.25, 13:19 Przy opisie Świętowita jak i zwyczajów związanych z rzymskim Janusem mieliśmy okazję ujrzeć jeszcze jedno ważne powiązanie – ze żniwami, czyli ogólniej, z funkcją dostarczania pożywienia. Również Jaryło kojarzony był z urodzajem zbóż: "A gdzież on nogą / Tam żyto kopą, / A gdzież on na ziarnie / Tam kłos zakwitnie" Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 22.01.25, 13:21 Z jeściem– jedzeniem związany pozostaje jaszcz, czyli rodzaj wyżłobionego naczynia, miski. Można to odnieść do ofiarnych wgłębień w kamieniu, gdzie składano pożywienie. Wedyjski bóg Puszan, którego imię wiąże się z ie. *pus- „karmić się, rosnąć, tyć, rozkwitać”, był szczodrym bogiem płodności i dystrybutorem wszelkich dóbr - jadła, bogactwa i powodzenia, co funkcjonalnie zbliża go do Jessy, od którego zależał los człowieka. Bałtyjskim odpowiednik Puszana - Puszkaitis, był bogiem płodów ziemnych, ku którego czci urządzano dwa razy w roku, jesienią i wiosną, ofiarne uczty, a wiosną przecież, jak podaje Moszyński, obchodzono obrzęd jościa. Wracamy tutaj po raz kolejny do związków boga z okresami wiosny i jesieni. Identyczną funkcję posiada legendarny założyciel dynastii polskich władców Piast, nie tylko zresztą przez legendę cudownego rozmnożenia jadła i napoju na uczcie z okazji postrzyżyn Siemowita. Jego imię łączy się ze scs. pasti, pol. paść - „karmić”. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 22.01.25, 13:22 Dalekim echem pogańskiej uczty ofiarnej pozostaje współczesne, kaszubskie "jastrowe jôdo", czyli "święconka" spożywana na Wielkanoc. Kaszubskie jôda oznacza "pokarm, jadło", czyli jescé, odpowiednik jościa; jôdny, jestny to "pokarmowy". Związane z określeniem "jedzenia (dawniej również jaścia, jeścia – od jest), jadła" terminy jaszcz– "miska na pokarm", jasieł– "żłób na pokarm" wykazują związki z gockim *bjudъ, *bjudo"miska, danie", skąd rosyjskie bljudo, gockie biuþs"stół". Można w tym miejscu przywołać również pruskie juse– "rosół" oraz sanskryckie jusz-, juszan- znaczące "polewka". Odpowiada mu nasze: jucha– zarazem "polewka" i "krew", co można już wprost wywieść z obrazu krwawego obrzędu ofiarnego. Możliwe, że jakieś echa jościa zachowały się w imieniu pustelnika, podobno ucznia św. Andrzeja Świerada i św. Benedykta, św. Justa, zwanego też Jodokiem lub Justem-Jodokiem, mającym żyć około X/XI wieku w okolicach Tęgoborza, gdzie przybył aby wprowadzać chrześcijaństwo, a czczonym przez "Ojców Marków" na Wzgórzu św. Justa. Świętego Justa czczono na górze Bukowiec w paśmie Śpilówki w trójcy, razem ze św. Urbanem i św. Świeradem uważanymi w legendach za braci, co może wskazywać, że zastąpiono ich kultem dawną trójcę bogów pogańskich, którym poświęcone było pierwotnie wzgórze, szczególnie że miejsce kultu obejmuje również cudowne źródełko leczące choroby oczu i naturalną niszę skalną, niewielką "jaskinię", uważaną za pustelnię Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 22.01.25, 13:24 Uczta i karczma Pierwotne formy odmiany cerkiewnego czasownika jeść przybierają formy: jam (ja jem), jasi (ty jesz), jast (on je). Czyżby więc Jaster był tyle "jaśniejącym" co "jedzącym"? Jest to możliwe na zasadzie gry słownej, kojarzącej fonetycznie identyczne (zjawisko homofonii), chociaż etymologicznie niezależne terminy jastny - "jasny" i jastny– "jedzący". Uczta ofiarna i hymn pochwalny w Persji to yasta / yasna / izeshne, ofiarnik zaś toyaśtar. Uderzające jest podobieństwo tego określenia do imienia Jastera i Jastarni kojarzonej z miejscem jego kultu, jednego z najstarszych, zamieszkanych miejsc na Pomorzu. Odpowiadają im zachodniosłowiańskie obiata i wschodnio- oraz południowosłowiańskie żertwa. Żertwa związana jest z "żarciem, żerowaniem", czyli "jedzeniem" oraz z "żarem" ognia, co ma związek z ofiarą całopalną oraz ze śpiewaniem hymnów pochwalnych (litewskie girti - "sławić", sanskr. gir -"hymn pochwalny"). "Obiata" (połabskie trzeba) to w folklorze "boży obiad". Związana jest ze składaniem / dotrzymywaniem "obietnicy", zwykle w postaci ofiary z jedzenia i napoju; oznacza dokładnie "coś należnego, obiecanego, ślubowanego". Trzeba pochodzi natomiast od trzebić (bydło, las) czyli "kastrować / oczyszczać / wycinać drzewa pod pole" – patrz Essus z siekierą przy drzewie), istrjebit (wytrzebić, wyniszczyć, tj. wyciąć), cerk. trebiti (czyścić), trzeba (ofiara), połabskie trebe– Boże Narodzenie. Przy tym ostatnim, podobnie jak na Pomorzu z Jastrem – Wielkanocą, nazwa ofiary przeszła na chrześcijańskie święto. Widać tutaj, jak rozszerza się zakres znaczeniowy rdzeni słowotwórczych na szereg terminów związanych z obrzędem ofiarnym i sprawującą go osobą. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 22.01.25, 13:25 Innym przykładem jest legenda ze Święcan (powiat jasielski, nb. Jasieł, rzeka uchodząca do Wisłoki za Jasłem, to w zapisie łacińskim Jassel) o żydowskim karczmarzu Josku, do którego karczmy, zamiast do kościoła, woleli przychodzić okoliczni chłopi. W efekcie tego kościół świecił pustkami. Podobnie jak w przypadku Zaklętej Karczmy koło Margonina, po zignorowaniu przez jej bywalców przejeżdżającego z ostatnim namaszczeniem do chorego księdza, karczma Joska miała zostać zniszczona przez piorun, spłonąć i zapaść się pod ziemię[66]. W tym przypadku posiadamy również informację o karczmarzu, którego imię może stanowić w jakiejś mierze analogię do imienia św. Justa-Jodoka, znanego w wersjach: Judok, Just, Josse, Judochus, Jost, Josse. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 22.01.25, 13:29 Kim w takim razie był polański Jassa / Jessa? Na pierwszy plan wysuwają się jego związki etymologiczne z pniem jas-, związanym z "jasnością", kojarzoną w pierwszym rzędzie z blaskiem niebios, boskością i władzą. W cyklu dobowym odpowiadała mu pora dnia od świtu do południa, co w obrębie roku przekłada się na okres wiosny z różnymi terminami świąt, począwszy od 1 marca (Nowy Rok - Usień), przez 23 kwietnia (św. Jerzego), do 27 kwietnia (święto Jarowita i Jaryły). Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 22.01.25, 13:30 Nie można wykluczyć mitycznych powiązań Jassy / Jessy z jesionem, jako gromowym drzewem, dającym apotropeiczną ochronę przed wężami, a także niektórymi, kwitnącymi na błękitno gatunkami roślin (np. jasieniec piaskowy, chaber). Najwyraźniej też należy łączyć go z koniem, jako zoomorficzną postacią manifestacji jego mocy lub świętym rumakiem, dosiadanym przez boga dla wędrówki po ziemi. Możliwe są ponadto związki z ptakiem drapieżnym (orłem, jastrzębiem, sokołem), zwykle uosabiającym zjawiska atmosferyczne (burzę, grom, deszcz) i pojawiającym się na szczycie drzewa kosmicznego, w tym przypadku - jesionu. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 22.01.25, 13:33 "A jako że państwu Lechitów wydarzyło się powstać na obszarze zawierającym lasy i gaje, o których starożytni wierzyli [...] że Diana rości sobie władztwo nad nimi [...] przeto [...] Diana w ich języku Dziewanną zwana [wraz z ] Marzanną cieszyły się szczególnym kultem i szczególnym nabożeństwem." Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 24.01.25, 13:46 Omówienie licznych, w tym staropolskich źródeł historycznych wspominających boginię Dziewannę (lub jej odpowiedniczkę) oraz związany z boginią obrzęd powitania wiosny. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 11:35 Wenus - Leliwa Czy kojarzenie przez Długosza Lelji z Wenerą, boginią wiązaną z planetą Wenus znajduje potwierdzenie w fragmentach zachowanych wierzeń ludowych? Faktycznie, na obszarze Ukrainy Jutrzenkę (poranną Wenus) zwano "gwiazdą Lelową" lub alternatywnie Leliwą. Zorian Dołęga Chodakowski zbierający obrzędowe pieśni nad Sanem, górną Wisłą, Bugiem, Bohem i Nieprem (Dnieprem) opisywał widziany na własne oczy symbol leliwy (gwiazdy i księżyca) na weselnych, czerwonych chorągwiach, co daje obraz obu ciał niebieskich na czerwonym tle - świtających lub zachodzących. Co więcej, nad Drawą i Sawą zachowało się powiedzenie "D(j)evojka kak leliwka. D(j)evojka kak prekrasna zora!",[47] co współgra zresztą ze staropolskim określeniem pięknej dziewczyny – lelija / lilija, a jak podaje Jerzy Bartmiński - dziewczyna piękna jak zorza - mówiono dawniej i w Polsce. Taki sam znak, jak opisany przez Chodakowskiego, pojawia się również w starym szlacheckim herbie Leliwa (Leliwita). Sam Chodakowski cytuje zaś ludowe powiedzenie „zora Leliwa duże szczastływa, zora lubowna”.[48] Herb Leliwa przedstawia sześcioramienną gwiazdę i księżyc. Symbol ten jest niezwykle popularny, bo obecny tak w wierzeniach irańskich, jak i na monetach rzymskich, nie musiał więc przywędrować do nas skutkiem obcych wpływów, lecz należy do prastarej warstwy symboliki Indoeuropejczyków. Zwykle jednak gwiazda poświęcona Wenus pojawia się w formie ośmioramiennej lub pięcioramiennej, co posiada związek z cyklami Wenus.[49] Dlaczego u nas przybiera postać sześcioramienną? Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 11:37 Leliwa karze przywołać również hetyckie bóstwo (w starszych zapisach męskie, później żeńskie) Lelwani / Lilwani / Leluwani, później utożsamione z akadyjską boginią Allatum / mezopotamską Allat. Jej późniejsza postać, arabska Alilat przez greckiego historyka Herodota utożsamiana była z Afrodytą i hinduskim bogiem Mithrą (a więc naszym Ładą). Lelwani związana była ze światem podziemnym, a w tekstach pojawia się wraz z bogami słońca i burzy (jak Lelja z Jessą i Ładą) i przed bogiem urodzaju. Co ciekawe, w zapisach protohetyckich, przy imieniu Lelwani regularnie widnieje słowo "król". Mimo, że Lelwani uznawano za bóstwo zaświatów, to wzywana była przy wypełnianiu obrzędów leczniczych i zapewniających płodność. Patronowała również zdrowiu i szczęściu króla, co w zadziwiający sposób nasuwa na myśl serbskie i chorwackie obrzędy w których pojawia się Królowa Lelja lub Król i Lelja. W terminologii związanej z Lelją widać ponadto elementy kojarzące ją z zaświatami, nie tylko z racji przebywania Wenus okresowo w podziemiu (czyli jej niewidoczności na nocnych niebiosach), ale i lelka. Terminem tym nazywa się dzisiaj ptaka zwanego w XVI wieku kozodojem (jeszcze wcześniej kojarzono z nim ślepowrona), jednak dawniej określenie to wiązano w pierwszej kolejności z bocianem– ptakiem dusz, "przynoszącym dzieci"; czes., bułg, serb.-chorw. lelek, ukr. łełeka, ros. leklek tur. leylek. Bocian – lelek odlatujący na zimę za morze / do wyraju i powracający z niego na wiosnę pełni rolę psychopomposa, przewodnika dusz, podróżując od bóstwa zaświatów/śmierci do bóstwa płodności/życia, będąc jednocześnie symbolem małżeńskiej wierności ze względu na swe monogamiczne usposobienie. Podobną wędrówkę „do zaświatów” i na niebiosa odbywa Wenus, okresowo znikająca na około trzy miesiące z nieba, aby zmienić fazę z porannej na wieczorną, co terminologia ludowa w pierwszym cyklu tytułuje gwiazdą zaranną/poranną, a w drugim gwiazdą wieczorną. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 11:39 Lubczyk, roślina w wierzeniach zapewniająca powodzenie w miłości, w starych zielnikach zwana również zorką - identycznie jak Jutrzenka, poranna Wenus, która długo - nawet po chrystianizacji - otoczona była u ludów słowiańskich szczególnym kultem. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 11:45 Powszechnie wykorzystywano lipę w zabiegach magicznych do uzdrawiania, wypędzania złych duchów oraz ochrony przed burzą, gromem i ulewą. W południowosłowiańskiej Hercegowinie natomiast, w związku z zaślubinami, przy obrzędowym obchodzeniu świątyni przez pannę i pana młodego, jeden ze świadków trzymał nad ich głowami gałązkę lipy. To kolejny, mocny argument na rzecz wiązania drzewa z boginią małżeństwa, jak określał Lelję Długosz. Szczególnie, że na Białorusi, gdzie do późna zachowało się wiele przeżytków pogaństwa, drzewo to uznawane było za opiekunkę macierzyństwa i dziewczęcości. Wykorzystywano je w obrzędach i zabiegach magicznych związanych z uzdrawianiem chorób kobiecych oraz wiążących się ze ślubem i porodem, jak również – z kultem przodków. W folklorze pojawia się tam motyw przemiany młodej dziewczyny w lipkę, a obrzędowość obejmowała składanie pod tym drzewem ofiar i dziękczynnych wotów. Schrystianizowane wersje wierzeń opowiadają o odnajdywaniu na lipie cudownych przedstawień (obrazów, figurek) Matki boskiej. Serbowie wieszają na nim ikony Maryi (podobnie u nas wiesza się kapliczki), a kiedyś nawet odbywano pod nim sądy. We wschodniej Chorwacji jeszcze w XVII wieku czczono lipę jak boginię. Pewien ksiądz wspominał, że "Jest tam w pustynnej miejscowości drzewo zwane Lipą, u którego każdej pierwszej niedzieli dziewiątego księżyca zbiera się mnóstwo Turków i chrześcijan z ofiarami, świecami i innymi rzeczami. Ksiądz z sąsiedniej parafii odprawia msze za jałmużnę, którą zbiera. Oni czczą to drzewo, całują jak święte relikwie i opowiadają, że tworzy cuda, leczy tego, kto składa mu ofiary."Wspomniana, pierwsza niedziela dziewiątego księżyca to niedziela poprzedzająca święto Narodzenia NMP, co ponownie wskazuje na silne kojarzenie drzewa i dawnego bóstwa z Matką Boską, lokalnie, jak np. w Sandomierzu, czczoną jako Matka Boska Brzemienna, patronka macierzyństwa. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 11:55 Z kolei na Rusi jak i w Skandynawii powszechny jest lub był haft ręczników (kiedyś pełniących obrzędową rolę) z wizerunkiem kobiety, po bokach której widnieje para konnych młodzieńców, co można odnieść do pary dioskurycznych braci, pamięć o których zachowała opowieść o Lelu i Polelu. Wyobrażenie podobne istniało zarówno w kulturze północnej Europy jak i Mezopotamii, jego sens jest więc dość jasny Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 11:59 Jak pisze Kazimierz Moszyński, zarówno u Serbów, jak i Wielkorusinów, ale także ugrofińskich Czeremisów i innych ludów, popularne jest umieszczanie na grobach i wyrzynanie na krzyżach nagrobnych figurek ptaków. Wizerunki te mają wyobrażać kukułkę (zwaną również Grzegrzółką) – ptaka wędrownego, czyli jednego z słowiańskich "świętych/boskich ptaków".[65] Wspominałem już, że jedna ze starszych jej nazw – zieziula / zazula / zjazjula / zazulka / zozula porównywalna jest z formą Dzidzilelyi podaną przez Marcina Kromera - Zezylią, Macieja Stryjkowskiego – Zizilią i Jakuba Wujka - Zyzylią. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 12:02 "Kukaniem" na Białorusi zwano opłakiwanie zmarłego, podobnie u Serbów kùkati to "zawodzić, skarżyć się żałośnie, opłakiwać". Według wierzeń serbskich kukułka ma być z pochodzenia kobietą, której śmierć zabrała brata, płaczącą teraz nad nim. Podobnie na Białorusi, kukułka – ziaziula / zieziula to siostra Maksima, jej brata zmarłego od chłodu i wyrządzonych przez nią krzywd.[74] Możliwe, że stanowi to echo jakiegoś dawnego obrzędu, szczególnie, że wiosenno-letnie zwyczaje zapisane przez Frazera, a kojarzone z umierającym i zmartwychwstającym Kostromą / Ładą zawierają również opłakiwanie go przez dziewczęta.[75] Charakterystyczne jest również wiązanie z powyższym motywem śmierci brata sieroctwa dziewczyny-kukułki[76], co odnajdziemy w obrzędach poświęconych Dodoli, a związanych ze sprowadzaniem deszczu (łez bogini?). W mitologii hinduskiej kukułka, towarzysząca m.in. bogu miłości Kamie, symbolizuje ukryte za chmurami słońce – deszcz. Podobnie w Grecji, jej kukanie było zwiastunem opadów. Czy może to wskazywać na fakt pozostawania i u nas Dzidzilelyi – Zizilji w ścisłym związku z wodami? Dodatkowym wsparciem byłyby tutaj informacje pochodzące z wierzeń ludowych, a podane przez Borysa Uspieńskiego, utożsamiające kukułki z wodnymi duchami, wiłami/rusałkami nawołującymi się okrzykami „ku-ku!”. Rusałki pojawiały się na ziemi wraz z przylotem kukułek (najczęściej w maju, na „letniego Mikołaja” - 9 maja, gdy odbywał się „chrzest kukułki”; por. nazwa maja u Litwinów: gegužė - „kukułka” i polska forma oboczna grzegrzółka), co świadczyło o otwieraniu się ziemi/wyraju, czyli zaświatów i pozostawały na niej aż do św. Piotra i Pawła (29 czerwca / 12 lipca – w zależności od obrządku chrześcijańskiego), gdy żegnano je obrzędem „pogrzebu rusałki” lub „pogrzebu kukułki”. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 09:52 Nie jest niczym niezwykłym, że ceremonia jharay jest przeprowadzana na dzieciach i niemowlętach. Ludzie wierzą, że najar może spowodować śmierć. Zgłoszono dwa typy: rodzaj „przeciągania”, kiedy dziecko staje się coraz mniejsze i przechodzi przez wszystkie wyżej wymienione objawy, zanim uschnie i umrze; „24-godzinny” maljo, który rzekomo zabija w ciągu zaledwie 24 godzin, jeśli nie uzyska się skutecznej pomocy.' Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 10:00 Istnieje inna forma „testu”, w której uzdrowiciel przygotowuje kilka ząbków, przebijając każdy z nich szpilką. Następnie zapala świecę i chwyta nożyczkami przypięty ząbek. Następnie używa go, aby uczynić znak krzyża nad dotkniętym chorobą, podczas gdy dotknięty chorobą jest proszony o pomyślenie o osobie, która mogła rzucić na niego złe oko. Następnie uzdrowiciel trzyma ząbek nad płomieniem. Jeśli ząbek pali się cicho, nie ma złego oka; jednak jeśli ząbek eksploduje lub pali się głośno, oznacza to, że osoba w myślach dotkniętego chorobą jest tą, która rzuciła złe oko. Gdy ząbek eksploduje, złe oko zostaje uwolnione z dotkniętego chorobą. Goździki, które palą się z pewnym hałasem, są uważane za słowa ( λόγια ) kogoś, kto cię przeklina, a którego powinieneś się wystrzegać. Spalone ząbki są gaszone w szklance wody, a następnie zakopywane w ogrodzie wraz ze szpilkami, ponieważ uważa się je za skażone. Grecy odpędzają również złe oko, mówiąc: „Pluję, żebym nie rzucił na ciebie złego oka” ( φτου να μη σε ματιάξω! ). Wbrew powszechnemu przekonaniu, złe oko nie jest koniecznie rzucane przez kogoś, kto życzy ci źle, ale wynika z podziwu - jeśli ktoś uważa podziw za przymusową emocję zdumienia sukcesem rywala nad czyimś złym planem. Ponieważ technicznie możliwe jest rzucenie na siebie złego oka, zaleca się pokorę. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 10:06 Typowy nazar wykonany jest z ręcznie robionego szkła o koncentrycznych okręgach lub kształcie łezki w kolorze ciemnoniebieskim, białym, jasnoniebieskim i czarnym, czasami z żółto-złotą krawędzią. Każdy kolor nazaru ma określone znaczenie, symbolizując różne aspekty ochrony i szczęścia. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 10:13 Wiara w złe oko, znane również jako buda lub bouda , jest szeroko rozpowszechniona w Etiopii . Buda jest powszechnie uważana za moc dzierżoną i używaną przez osoby z innej grupy społecznej, na przykład wśród metalurgów. Niektórzy etiopscy chrześcijanie noszą amulet lub talizman, znany jako kitab, lub wzywają imienia Boga, aby odpędzić złe skutki buddy. Długera , który jest albo niewyświęconym kapłanem , albo wykształconą osobą świecką, stworzy te ochronne amulety lub talizmany. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 10:46 W Andhra Pradesh i Telanganie ludzie nazywają to disti lub drusti , podczas gdy ludzie w Tamil Nadu nazywają to drishti lub kannu (formalnie kan , co oznacza „oko”). Ludzie z Kerali nazywają to również drishti lub kannu , z czego to drugie w języku malajalam oznacza „oko”. Ludzie z Karnataki nazywają to drushti , podobnie jak w innych językach południowych Indii. Aby usunąć drishti , ludzie stosują kilka metod w zależności od swojej kultury/obszaru. Często używanymi przedmiotami są sól kamienna, czerwone papryczki chili, białe dynie, naoliwiona tkanina lub cytryny pokryte kumkumą . Ludzie usuwają drishti , obracając dowolny z tych przedmiotów wokół dotkniętej osoby. Osoba, która je usunie, spali przedmiot lub wyrzuci go w miejscu, w którym inni prawdopodobnie nie będą na nie deptać. Ludzie wieszają w swoich domach lub pojazdach obrazy dzikich i przerażających ogrów zwane drishti bommai , aby odpędzić złe oko. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 10:56 Jedna z teorii głosi, że sprośne sugestie symboli seksualnych odwracają uwagę czarownicy od wysiłku umysłowego potrzebnego do skutecznego rzucenia klątwy. Inna teoria głosi, że ponieważ efekt oka polegał na wysuszaniu płynów, wysuszenie fallusa (prowadzące do impotencji u mężczyzn) można było uniknąć, szukając schronienia w wilgotnych żeńskich narządach płciowych. Wśród starożytnych Rzymian i ich kulturowych potomków w krajach śródziemnomorskich ci, którzy nie byli wzmocnieni urokami fallicznymi, musieli używać gestów seksualnych , aby uniknąć oka. Takie gesty obejmują drapanie się po jądrach (w przypadku mężczyzn), a także gest mano cornuta i znak figi ; pięść z kciukiem przyciśniętym między palcem wskazującym i środkowym, reprezentującym fallusa w pochwie. Oprócz talizmanów fallicznych, Rzymianie nosili jako talizmany posągi rąk w tych gestach lub pokryte magicznymi symbolami. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 11:17 Symbol oka, znany jako l-għajn , jest powszechny na tradycyjnych łodziach rybackich, znanych jako luzzu . Mówi się, że chronią one rybaków przed burzami i złośliwymi zamiarami. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 11:20 W przeciwieństwie do większości kultur, mau-olhado nie jest postrzegane jako coś, co zagraża małym dzieciom. Zamiast tego zakłada się, że „poganie” lub nieochrzczone dzieci są narażone na bruxas (czarownice), które same mają złośliwe intencje, a nie tylko mau-olhado . Prawdopodobnie odzwierciedla to galicyjskie podania ludowe o meigas (czarownicach), ponieważ kolonialna Brazylia była zasiedlana głównie przez Portugalczyków , w liczbie większej niż wszystkich Europejczyków, którzy zasiedlili Stany Zjednoczone przed uzyskaniem niepodległości. Uważa się, że czarownice te przybrały formę ćm, często bardzo ciemnych, które niepokoją dzieci w nocy i odbierają im energię. Z tego powodu chrześcijańscy Brazylijczycy często noszą amulety w formie krucyfiksów wokół, obok lub wewnątrz łóżek, w których śpią dzieci. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 11:23 Do innych popularnych amuletów stosowanych w brazylijskich tradycjach ludowych przeciwko złemu oku zaliczają się: lustra umieszczane na zewnątrz drzwi wejściowych do domu lub wewnątrz domu, naprzeciwko drzwi wejściowych; figurka słonia zwrócona tyłem do drzwi wejściowych; gruba sól umieszczana w określonych miejscach w domu. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 11:27 W Meksyku i Ameryce Środkowej niemowlęta są uważane za szczególnie narażone na złe oko i często otrzymują bransoletkę amulet jako ochronę, zazwyczaj z namalowanym na amulecie punktem przypominającym oko. Innym środkiem zapobiegawczym jest pozwolenie wielbicielom na dotykanie niemowlęcia lub dziecka; w podobny sposób osoba nosząca element ubioru, który może wywołać zazdrość, może zasugerować innym, aby go dotknęli lub w inny sposób rozwiali zazdrość. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 11:34 Innym aspektem syndromu mal de ojo w Ixtepeji jest zaburzenie równowagi ciepło-zimno u ofiary. Według wierzeń ludowych, złe skutki ataku wynikają z „gorącej” siły agresora, która wnika w ciało dziecka i wytrąca je z równowagi. Currier pokazał, w jaki sposób meksykański system ciepło-zimno jest nieświadomym ludowym modelem relacji społecznych, na który rzutowane są lęki społeczne. Według Curriera „natura meksykańskiego społeczeństwa chłopskiego jest taka, że każda jednostka musi nieustannie próbować osiągnąć równowagę między dwiema przeciwnymi siłami społecznymi: tendencją do intymności i tendencją do wycofania się. [Zatem proponuje się], że ciągłe zaabsorbowanie jednostki osiągnięciem równowagi między „ciepłem” i „zimnem” jest sposobem na odtworzenie, w kategoriach symbolicznych, podstawowej aktywności w relacjach społecznych”. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 12:00 W Portoryko uważa się, że mal de ojo powstaje, gdy ktoś rzuca komuś złośliwe spojrzenie zazdrości, zwykle gdy osoba otrzymująca spojrzenie nie jest tego świadoma. Zazdrość może być zamaskowana jako pozytywny aspekt, taki jak komplementy lub podziw. mal de ojo jest uważane za przekleństwo i chorobę. Uważa się, że bez odpowiedniej ochrony można się spodziewać pecha, obrażeń i chorób. Uważa się, że wpływ mal de ojo wpływa na mowę, relacje, pracę, rodzinę i przede wszystkim zdrowie. Ponieważ mal de ojo koncentruje się wokół zazdrości i komplementów, powoduje strach przed interakcją z ludźmi spoza ich kultury. Pośrednia krzywda może zostać wyrządzona im lub ich rodzinie. Objawy środowiskowe mogą obejmować problemy finansowe, rodzinne i osobiste, takie jak zepsucie się samochodu. Ważne jest, aby osoby wierzące były świadome wszystkiego, co poszło nie tak, ponieważ może to być powiązane z mal de ojo . Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 12:03 Portorykańczycy są chronieni poprzez noszenie bransoletek Azabache. Mal de ojo można również uniknąć, dotykając niemowlęcia podczas okazywania mu podziwu. Najczęstszą praktyką ochrony w Portoryko jest noszenie bransoletek Azabache. Bransoletki te tradycyjnie mają przymocowany czarny lub czerwony koralowy amulet. Amulet ma kształt pięści z wystającym knykciem palca wskazującego. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 12:08 W 1946 roku amerykański okultysta Henri Gamache opublikował tekst zatytułowany Terrors of the Evil Eye Exposed! (później przedrukowany jako Protection against Evil ), w którym podawał wskazówki, jak bronić się przed złym okiem. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 12:13 Aby zrozumieć pochodzenie złego oka, najpierw trzeba zrozumieć różnicę między amuletem a samym złym okiem. Choć często nazywany „złym okiem”, amulet oka jest w rzeczywistości talizmanem mającym odstraszać prawdziwe złe oko: klątwę przekazywaną przez złośliwe spojrzenie, zwykle inspirowane zazdrością. Choć amulet – często nazywany nazar – istniał w różnych permutacjach przez tysiące lat, klątwa, którą odpycha, jest o wiele starsza i trudniejsza do wyśledzenia. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 12:17 Oko za oko Wiara w złe oko przekroczyła granice zwykłych przesądów, a wielu sławnych myślicieli potwierdziło jej prawdziwość. Jednym z najbardziej znanych przykładów był grecki filozof Plutarch, który w swoim Symposiacs zaproponował naukowe wyjaśnienie: ludzkie oko miało moc uwalniania niewidzialnych promieni energii, które w niektórych przypadkach były wystarczająco silne, aby zabić dzieci lub małe zwierzęta. Co więcej, Plutarch twierdzi, że niektórzy ludzie posiadali jeszcze silniejszą zdolność do fascynacji, powołując się na grupy ludzi na południe od Morza Czarnego, które były niesamowicie biegle w rzucaniu klątw. Najczęściej ci, o których mówi się, że są najbardziej biegli w rzucaniu klątw, są niebieskoocy, prawdopodobnie z powodu faktu, że jest to genetyczna rzadkość w regionie Morza Śródziemnego. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 12:21 Choć alabastrowe bożki z Tell Brak wydają się być jednymi z najstarszych odkrytych amuletów oka, są dalekie od typowego niebieskiego szkła, jakie znamy dzisiaj, którego najwcześniejsze wersje zaczęły pojawiać się w basenie Morza Śródziemnego dopiero około 1500 r. p.n.e. W jaki sposób te wczesne prototypy z Tell Brak zostały przekształcone w bardziej współczesne wersje? „Szklane koraliki z wysp Morza Egejskiego i Azji Mniejszej były bezpośrednio zależne od udoskonaleń w produkcji szkła” – wyjaśnia Yildiran. „Jeśli chodzi o kolor niebieski, to z pewnością pochodzi on z egipskiego glazurowanego błota, które zawiera wysoki procent tlenków; miedź i kobalt nadają niebieski kolor po wypaleniu”. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 12:24 Nie dostrzegasz jego znaczenia? Najbardziej fascynująca w złym oku nie jest jego długowieczność, ale fakt, że jego stosowanie niewiele się zmieniło na przestrzeni tysiącleci. Nadal przyklejamy złe oko do burt naszych samolotów w ten sam sposób, w jaki Egipcjanie i Etruskowie malowali oko na dziobach swoich statków, aby zapewnić bezpieczną podróż. W Turcji nadal istnieje tradycja przynoszenia symbolu złego oka noworodkom, co odzwierciedla przekonanie, że małe dzieci są często najbardziej podatne na klątwę. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 12:29 Historia oka jest długa i splata się z historią wielu narodów, dlatego wielu współczesnych użytkowników tego oka rzeczywiście czuje z nim więź w kontekście dziedzictwa; na przykład wspomniane wcześniej Kim Kardashian i Gigi Hadid wywodzą się z kultur, w których złe oko jest nieodłącznym elementem. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 13:05 W noc Kupały, a także w jedną z nocy zimowych świąt Bożego Narodzenia, wśród Słowian wschodnich, młodzież często oddawała się rytualnym psotom i figlom: kradła drewno na opał, wozy, bramy i wciągała je na dachy, podpierała drzwi domów, zasłaniała okna itp. Psoty w noc Kupały są tradycją południoworosyjską i poleską Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 12:06 W Bułgarii znany jest z kolei wiosenno-letni obrzęd peperudy, w zachodnich rejonach kraju zwanej dodolą/dudulą/ojlulą. Młoda dziewczyna – sierota (jak w wierzeniach kukułka!) ubrana w zielone gałązki i trzymająca w dłoniach pęczki ziół, prowadzana jest od domu do domu wraz z tańczącym i śpiewającym orszakiem. Polewa się ją wodą, zaś tekst pieśni jest modlitwą proszącą o deszcz, urodzaj i obronę przed głodem.[82] Co ciekawe w tym kontekście, w języku greckim dalila oznacza "przynosząca / nosząca wody". Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 12:08 Można tutaj wysnuć przypuszczenie, że pierwotnie zwyczaj polewania wodą młodej dziewczyny uosabiającej boginię powiązany był szczególnie z pierwszym dniem kąpieli, a więc obchodami sobótki / palinocki / nocy świętojańskiej, w innych zaś rejonach – Zielonych Świąt, o analogicznej obyczajowości. Obrzęd taki mógł również pojawiać się w cyklu obrzędowym od wiosny do połowy lata, gdy odpowienia ilość opadów jest konieczna dla właściwej wegetacji roślin, i co za tym idzie – zapewnienia dobrych zbiorów. Co szczególne, w wierzeniach astralnych uważano że poranna rosa jest rozsiewana przez poranną Wenus, stąd również skojarzenie wenusjańskiej bogini z wodami i deszczem. Lokalnie, w Urzędowie kult dawnej bogini władającej "żywymi wodami" (co można również odnieść do wód płodowych) najprawdopodobniej przeszedł później na św. Otylię (Otoliję), wyjątkowo czczoną tutaj nie 13 grudnia, jak w innych rejonach kraju, zgodnie z kościelnym kalendarzem liturgicznym, ale w Zielone Świątki, w powiązaniu ze świętym źródłem, którego wody mają leczyć choroby gardła, głowy i oczu. Według podań, święta miała się objawiać w źródle. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 12:11 Kim więc ostatecznie była Długoszowa Dzidzilelya? Jak widać z powyższych rozważań, należy uznać ją za zachodniosłowiańską boginię miłości, macierzyństwa, małżeństwa i piękna, panią płodności, której imię oznacza w źródłosłowie "Opiekunkę/Piastunkę/Pieszczącą". Poprzez jej funkcje i kojarzenie z poranną Jutrzenka / Wenus boginię można porównać z germańskimi Freją i Frigg, rzymską Wenerą lub Aurorą, grecką Eos, bałtyjską Auszrą, irańską Anahitą czy wreszcie wedyjską Uszas ("Poranną Zorzą, Świtem, Porankiem"), uznawaną m.in. za dawczynię dzieci, w szczególności synów, była bowiem matką bogów-bliźniaków Aświnów ("Końskich") uznawaną m.in. za dawczynię dzieci, w szczególności synów. Podobnie u nas Lelja pozostawałaby matką bliźniaków Lela i Polela. Co też istotne, Uszas, najważniejsza i najbardziej zindywidualizowana bogini panteonu wedyjskiego, określana była epitetem divó duhitá– "córka nieba"[92] Rdzeń *dei-"jaśnieć, jasność, bóg" jest jednak w sanskrycie, jak podaje Bańkowski, reduplikowany również do formy *deidei, sanskryckiego didi, dideti, didite.[93] Mimo, że wywodzi się od innego rdzenia niż nasze dzidzi-, o korzeniach w didić – "szlachcic, dziedzic, posiadacz, bogacz, panujący, władca", to skojarzenie z nadrzędną władzą, panowaniem jest to samo, podobnie jak brzmienie dźwiękowe wyrazów. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 12:12 W ten sposób całość asteryzmu Letniego Trójkąta reprezentowałaby trójcę uraniczną– władających niebiosami Jessę, Ładę i Dzidzileylę - Panią Lelę, wzywaną w związku z wiosenno-letnimi obrzędami, później kojarzonymi z Zielonymi Świątkami i Nocą Świętojańską. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 12:15 Utarło się chyba niezbyt szczęśliwe przekonanie, że kult bogiń, w odróżnieniu od bogów, u ludów słowiańskich był nikły. Tymczasem jeśli spojrzeć na dane etnograficzne (przynajmniej na terenie Polski) czy choćby nasze legendy dynastyczne (szczególnie w badaniach Jacka Banaszkiewicza) to jest dokładnie na odwrót. Warto więc przywrócić Trzem Zorzom należne miejsce - tak w badaniach jak i wszelkiego rodzaju inspiracjach. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 12:18 Zestawienie Trzech Zórz i trzech prządek znajduje analogię nie tylko w zgodnej strukturze indoeuropejskiej, w porównaniu do troistej bogini losu celtyckiej ognistej i solarnej Brygid, bałtyjskiej Laimy troistej prządki, czy po prostu do skojarzenia "zorzowych" chmur/obłoków z obrazem rozświetlonej kądzieli. Otóż w wierzeniach dawnej Rusi wykazać można solidne połączenie wyobrażenia trzech zórz (i blisko z nimi związanych wątków solarnych) z czynnością przędzenia. Agnieszka Gołębiowska-Suchorska w swojej książce Dziewczę przędzie, Pan Bóg nitki daje zamieszcza następujący wątek z występujących na Rusi wierzeń ludowych: trzy zorze królewny czyli Zorka (pol. Zorza), Wieczorka i Połunoczka (tu zorza północna, często zastępczo wobec południowej) zwijają swoje królestwa w jajko, które co dla nas ważne, występuje tutaj jako ekwiwalent kłębka lub motka. Ponadto promienie słońca w zagadkach ludowych kodowane są jako złote wrzeciono, a przęślica (część kołowrotka lub wrzeciona służąca do umocowywania kądzieli) zwyczajowo zdobiona była ornamentyką solarną. Wspomniana badaczka (A. Gołębiowska-Suchorska) wskazuje także, między innymi w ślad za Aleksandrem Afanasjewem, na wierzenia ludowe utożsamiające obłoki czy też ich specyficzny wygląd z przędzą, włosami lub sierścią. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 12:21 Idąc tym śladem i w Polsce odnaleźć można echa dawnego związku światła z czynnością przędzenia, wicia lub wyszywania złotą nicią. Jak podaje Słownik stereotypów ludowych w baśniach polskich złoty kołowrotek, złota kądziel i złote motowidło to podarunki dla dziewczyny od słońca (od którego w wierzeniach idą zorze), następnie od księżyca (również wiązanego z zorzami) i wiatru (i tu można wskazać na związek z zorzami poprzez przepowiadanie silnego wiatru czy targanych wiatrem świetlistych obłoków). W drugim wariancie dziewczyna siedzi na złotym krześle przędąc jedwabne niteczki na złote wrzeciono. Oczywiście pojawia się również wątek wicia, toczenia, rozplatania złotej nici w kontekście wesela (por. z obrzędową rolą światła). Na Mazowszu i na Pomorzu w czasie wicia wianków panna młoda i/lub druhny śpiewały: Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 12:44 Dwieście lat temu żył dziedzic, co się nazywał Boruta. Ten Boruta powiedział, że na błotach postawi dom i założy gospodarstwo. I rzeczywiście za parkiem na błotach dom postawił i założył gospodarstwo. Więc mówili, że to diabeł, nie człowiek, że to potrafi." "Złoty królu lasu, Ahti lasu miłosierny, rozewrzyj no leśną skrzynię, rusz no miodową szkatułę z leśnej kępy na bagnisku, z twego złotego królestwa" "Nihti morza, nahti morza, Ukko morza siwobrody, zjaw się w zgarbionej postaci..." "Nitti lasu... leśny starcze siwobrody, wełniste są twoje kudły..." Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 12:46 Nija/Nia (Postylla Łukasza z Wielkiego Koźmina, żywe obrzędy, 1405 r.) - Tija/Tya (Statua provincialia breviter, 1420 r.) - Yaya/ ya ya (Sermones per circulum anni Cunradi, 1423 r.) - Nija/Nya (Traktat o ortografii polskiej Jakuba Parkoszowica, 1440 r.) - Nija/Nya jako Pluton (Kroniki sławnego Królestwa Polskiego Jana Długosza, 1455 r.) - Nija/Nya (Kronika Polaków Macieja z Miechowa, 1521 r.) - Nia jako pan zaświatów, nocy i deszczów (Kronika Polska Macieja Stryjkowskiego, 1582 r.) Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 12:48 Za sprawą epoki romantyzmu oraz współczesnego postulatu Tadeusza Witczaka istnieje zauważalny trend przedstawiania Nyji jako bogini. Należy jednak zauważyć, iż po pierwsze dzieje się to wbrew przekazom źródłowym, a po drugie jak zauważa sam Tadeusz Witczak (a co w cytowaniu jego pracy bywa często pomijane) w archaicznych wierzeniach greckich funkcjonowali zarówno bogini Enyo jak i bóg Enyalios (w wierzeniach późniejszych jest to już tylko przydomek niszczycielskiego Aresa, a pamięć o bogini Enyo zanika). Pamiętajmy również, że w ewolucji wierzeń świat podziemny staje się domeną najpierw bogini, a dopiero potem pary bogów (np. Hades i Proserpina czy w wierzeniach ludowych Śląska Marzanna i Marzaniok). Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 12:53 Za święte zwierzęta i/lub zoomorficzną postać prapolskiego boga podziemi należałoby uznać w pierwszym rzędzie czarnego (wronego) konia, ale również siwka (tu bóg podziemi jest jego pierwotnym właścicielem tracąc go następnie na rzecz pana niebios), byka, tura, bociana w folklorze zwanego księdzem Wojtkiem, przewodnika dusz ludzkich od i do Wyraju. Następnie sowę, raka, żmiję i mitycznego smoka / żmija. Z kolei święte drzewo boga podziemi to w Polsce przede wszystkim wierzba, często siedziba wodnika, w jednym z gatunków zwana nawet Rokitą. Tu w szczególności wierzby posiadające dziuplę i/lub rosnące w bezpośrednim pobliżu zbiorników wodnych. Święte rośliny wiązane ze strefą chtoniczną to także chmiel i czarny bez wyróżniając się szeregiem wierzeń ludowych w tym zakresie. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 12:57 Odnośnie wzmiankowanej świątyni w Gnieźnie, z łacińskiego terminu, który w różnych edycjach dzieła brzmi illis –"owym" lub illi –"owemu", nie do końca można wnioskować, czy poświęcona była bogu Niji, ogółowi opisanych wcześniej bogów, czy może duszom przodków. Pozostałe źródła, wiązane przez badaczy z postacią Nyji głoszą: Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 13:02 „niestety nasi starcy, starki i dziewczęta nie przykładają się do modłów, aby godni byli przyjąć Ducha św, ale niestety w te trzy dni <Zielonych Świątek>, co by należało spędzić na rozmyślaniu, schodzą się starki, kobiety i dziewczęta nie do kościoła, nie na modły, ale na tańce, nie Boga wzywać, ale diabła, mianowicie Ysaya, Lado, Ylely, Yaya [ oryginalnie: ya ya] (…).[4] (Sermones per circulum anni Cunradi, 1423 r.) Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 13:03 Fakt ten sprawił, że nawet Aleksander Brückner, tak hiperkrytyczny w stosunku do pozostałych postaci panteonu opisanego przez Długosza, w tym przypadku dopuszczał możliwość istnienia kultu tego boga.[6] Co prawda, dwie pierwsze miana – Tija (Statua provincialia breviter) i Ya ya (Sermones per circulum anni Cunradi) nie są w pełni zbieżne z mianem Niji, jednak występują w podobnym miejscu w zapisach, obok tych samych imion pozostałych bóstw i dlatego badacze tematu, jak prof. L. Kolankiewicz, czy prof. J Strzelczyk uznają je za zniekształconą lub oboczną formę Niji.[7]. Późniejsze zapisy Macieja z Miechowa ("Plutonem uocauerunt Nya" – "Plutona nazywali Niją"[8]; Kronika Polaków, 1521r.) oraz Marcina Kromera ("Chwalili tedy Polacy i narody insze słowiańskie za bogi... Nyą... Długosz... spomina, że w Gnieźnie stał kościół Nyej albo Plutonowi na cześć poświęcony..."[9] O pochodzeniu i czynach Polaków ksiąg trzydzieści, 1555 r.) powtarzają imię Niji, nie wnoszą jednak nic nowego do przekazu Długosza. Zacytowania wart jest jednak w szczególności przekaz Macieja Stryjkowskiego, polskiego historyka, poety i dyplomaty, renesansowego podróżnika, który w Kronice Polskiej, Litewskiej, Żmudzkiej i wszystkiej Rusi, wydanej w Królewcu w 1582 roku, pisze: Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 13:05 Dla porządku, do wyżej wymienionych źródeł dodać można jeszcze bardzo późny zapis Teodora Narbutta, historyka i badacza dziejów Litwy. W jego pracy Dzieje starożytne narodu litewskiego powstałej pomiędzy 1835 a 1841 rokiem, a dotyczącej w pierwszym tomie mitologii bałtyjskiej, pojawia się jako żona Pokliusa, litewskiego boga śmierci i świata podziemnego bogini Nijolė (Nijola). Jego zapis, odnoszący się do postaci mitycznych jest jednak ostro krytykowany i część wzmiankowanych bóstw, nie pojawiających się w innych źródłach, w tym Nijola, jest uznawana za zmyśloną. Biorąc pod uwagę czas, kiedy powstały Dzieje starożytne narodu litewskiego (1835 - 1841 r.) należy niestety wziąć pod uwagę możliwe, typowe dla okresu romantyzmu fantazjowanie autora i wtórność postaci Nijoli wobec boga Niji. Dla przykładu w tym samym okresie, w latach 1847-1848 Bronisław Ferdynand Trentowski opracował Wiarę słowiańską, czyli etykę piastującą wszechświat, pełną fantastycznych pomysłów i mającą na celu wykazanie tożsamości bogów słowiańskich z postacią i aspektami Boga chrześcijan. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 13:09 Czy jednak Nija i nawia są faktycznie tak bliskie sobie? W obrębie języków słowiańskich występuje czasami wymiana głosek "j" i "w", jak dla przykładu, w polskim "jutro" i kaszubskim "witro". Podobne oboczności istniały zresztą w całej północno-zachodniej grupie Indoeuropejczyków (Celtowie, Germanie, Bałtowie, Słowianie) o czym informował autor etymologicznego słownika indoeuropejskiego, Julius Pokorny podając, że ie. rdzeń *nu pojawi się u nich w trzech formach obocznych *nāw-nǝ2w-nū- (u Słowian widać je np. pomiędzy rus. naw, pol. nów (księżyca), stpol. nyć, Nyja).[13] Sama nazwa nawji również nie jest regularna, pojawia się bowiem w takich formach jak niawka, niauka, mawka a nawet miauka i majka[14] (także w Polsce - w Krakowskim i na Mazowszu; Jan Karłowicz w Słowniku gwar polskich pod hasłem nawki umieszcza ponadto informację "boginki leśne"[15]), wskazując przy okazji drugą oboczność nazwy, wynikającą z wymiany głoski "n" na "m". W ludowych wierzeniach majki pojawiają się również pod nazwą nejek[16], a to już daje solidną zbieżność z imieniem Nyji. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 13:08 Serbowie nazywali Jana ChrzcicielaSveti Jovan Igritelj, ponieważ wierzyli, że w tym dniu słońce zatrzymuje się trzy razy na niebie lub gra. Wyjaśniali zachowanie słońca w dniu Jana, odwołując się do wersetów Ewangelii odnoszących się do narodzin Jana Chrzciciela: „Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi , poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę”. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 13:12 Stoglav (zbiór decyzji Synodu Stoglavskiego z 1551 r.) również potępia hulanki podczas Nocy Kupały, które wywodzą się z pogaństwa „ hellenistycznego ” Ponadto wiele dzieci prawosławnych chrześcijan, z prostej niewiedzy, oddaje się helleńskim diabelskim praktykom, rozmaitym grom i klaskaniu w ręce w miastach i wioskach przeciwko uroczystościom Narodzenia Wielkiego Jana Prodome; a w noc tego samego święta i przez cały dzień aż do nocy mężczyźni, kobiety i dzieci w domach i rozproszeni po ulicach czynią hałas w wodzie, urządzając wszelkiego rodzaju gry i bawiąc się, śpiewając i tańcząc szatańskie pieśni, gusli i oddając się wielu innym nieprzyzwoitym zachowaniom i sposobom, a nawet będąc w stanie upojenia alkoholowego. – Stoglav , rozdział 92 Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 13:32 Fallas ( po walencku : Falles ; po hiszpańsku : Fallas ) to tradycyjne święto obchodzone corocznie na pamiątkę świętego Józefa w mieście Walencja w Hiszpanii. Pięć głównych obchodzonych dni przypada na okres od 15 do 19 marca, natomiast Mascletà, czyli pokaz pirotechniczny polegający na detonowaniu petard, odbywa się codziennie od 1 do 19 marca. Termin Fallas odnosi się zarówno do święta, jak i do pomników Falla ( Fala , liczba pojedyncza; Fallas / Falles , liczba mnoga) palonych podczas święta. Święto Fallas ( Falles w języku walenckim) zostało wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego ludzkości UNESCO 30 listopada 2016 r. Wiele miast we Wspólnocie Walenckiej organizuje podobne obchody inspirowane oryginalnym świętem Fallas de Valencia. Na przykład ogniska św. Jana ( Hogueras de San Juan lub Fogueres de Sant Joan ) w Alicante lub Fiestas de la Magdalena w Castellón de la Plana . Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 13:35 Ninots i ich falles są konstruowane zgodnie z ustalonym tematem, który tradycyjnie był satyrycznym uszczypliwością wobec wszystkiego, co przyciąga uwagę fallers ( zarejestrowanych uczestników casals ) . W czasach współczesnych dwutygodniowy festiwal zrodził znaczący lokalny przemysł, do tego stopnia, że cały obszar podmiejski został wyznaczony jako Ciutat fallera (Miasto Falles). Tutaj ekipy artystów i rzemieślników, rzeźbiarzy, malarzy i innych rzemieślników, wszyscy spędzają miesiące na tworzeniu misternych konstrukcji z papieru i wosku, drewna i piankowych obrazów polistyrenowych , wznoszących się na wysokość do pięciu pięter, składających się z fantazyjnych postaci, często karykatur, w prowokacyjnych pozach ułożonych w sposób zaprzeczający grawitacji. Każdy z nich jest produkowany pod kierunkiem jednego z wielu indywidualnych sąsiedzkich casals fallers , którzy rywalizują ze sobą o przyciągnięcie najlepszych artystów, a następnie o stworzenie najbardziej skandalicznego alegorycznego pomnika dla swojego celu. W Walencji działa około 750 takich stowarzyszeń sąsiedzkich , zrzeszających ponad 200 000 członków, co stanowi jedną czwartą populacji miasta. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 13:39 Odbywa się w ostatnią niedzielę lutego, La Crida odbywa się wieczorem w Torres de Serranos , jednej z historycznych bram miasta. Poprzedzone pokazem fajerwerków i pokazem son et lumierie , burmistrz miasta wręcza klucze Fallera Major i jej księżniczce, a po ich przemówieniach formalnie ogłaszających rozpoczęcie uroczystości, Himne de l'Exposició i Marcha Real są grane przez miejską orkiestrę, aby zaznaczyć formalne rozpoczęcie sezonu świątecznego Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 13:41 Mascletà jest niemal unikatowa dla Wspólnoty Walenckiej i bardzo popularna wśród Walentynów. Mniejsze dzielnice często organizują własną mascletà na dni świętych, śluby i inne uroczystości. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 14:10 Ostatniej nocy Falles, około północy 19 marca, te falles są palone jako ogromne ogniska. Jest to znane jako La Cremà (Spalanie), punkt kulminacyjny całego wydarzenia, i powód, dla którego konstrukcje te nazywane są falles („pochodniami”). Tradycyjnie, falla na Plaça de l'Ajuntament jest palona jako ostatnia. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 14:14 Tradycyjny strój noszony przez „fallers” (mężczyzn) zmienił się z czarnych spodni i czarnej kurtki z białą koszulą i innymi motywami na kolorowy i bardziej tradycyjny i historyczny zwyczaj z wieloma ozdobami. Te stroje mogą być bardzo drogie, ale nie tak bardzo jak stroje „reines falleras” (królowych festiwalu) i Royal Court. Ceny kobiecych tradycyjnych strojów mogą się wahać od 2000 euro do ponad 20 000 euro. Niektóre z nich są zdumiewające pod względem piękna. Są one uzupełnione tradycyjną fryzurą i biżuterią. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 14:17 Do początku XX wieku wodospady były wysokimi pudełkami z trzema lub czterema lalkami z wosku ubranymi w ubrania z tkaniny. Zmieniło się to, gdy twórcy zaczęli używać tektury. Produkcja wodospadów nadal ewoluuje w czasach współczesnych, kiedy największe ekspozycje są wykonane z polistyrenu i miękkiego korka, który łatwo formuje się za pomocą gorących pił. Techniki te pozwoliły na tworzenie wodospadów o wysokości ponad 30 metrów. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 14:20 Wraz z przywróceniem demokracji i końcem rządowej cenzury, krytyczne fallesy pojawiły się ponownie, a wraz z nimi obsceniczne satyryczne. Pomimo trzydziestu lat wolności słowa, światopogląd fallera może być nadal społecznie konserwatywny, często seksistowski i może obejmować część amoralizmu polityki Walencji. Czasami prowadziło to do krytyki ze strony niektórych krytyków kultury, ekologów i postępowych. Mimo to istnieją celebranci wszystkich ideologii i frakcji, którzy mają różne interpretacje ducha celebracji. Chociaż ostatnie inicjatywy, takie jak mistrzostwa pilotażowe , konkursy literackie i inne wydarzenia, poszerzyły jego wyraz kulturowy, miasto nadal obejmuje takie starożytne tradycje, aby wyrazić swoją własną, wyjątkową tożsamość Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 14:25 Secció Especial to grupa największych i najbardziej prestiżowych komisji falles w mieście Walencja. W 2007 r. grupa składała się z 14 komisji. Ta klasa falles została po raz pierwszy założona w 1942 r. i pierwotnie obejmowała falles Barques, Reina-Pau i Plaça del Mercat. Obecnie żadna z nich nie jest już w tej grupie. Komisja, która najczęściej uczestniczyła w tej grupie od 2015 r., to Na Jordana, z 62-krotnym udziałem. Secció Especial przyznaje nagrody z wyjątkiem nagrody przyznawanej przez Radę Miasta Walencji; zdobycie pierwszej nagrody w Secció Especial jest najbardziej prestiżową nagrodą, jaką może wygrać falla. Wszystkie pozostałe falles dzielą się na różne klasy (18 od 2017 r.), określone na podstawie kwoty pieniędzy zainwestowanej w każdą z tych prac. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 14:31 Istnieje wiele różnych kokain, z czterema głównymi odmianami: słodka, słona, zamknięta i otwarta. Wszystkie z nich wykorzystują ciasto jako główny składnik, który jest następnie dekorowany. Ciasto to może być słodkie lub słone. Jeśli jest słodkie, dodaje się jaja i cukier , a jeśli jest słone, drożdże i sól . Jeśli chodzi o posypkę lub nadzienie, ryby i warzywa są powszechne na wybrzeżu, podczas gdy w głębi lądu preferuje się owoce, orzechy, ser i mięso. Niektóre koki mogą być zarówno słodkie, jak i słone (zwykle mieszając mięso i owoce). Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 14:36 Coca, będąc katalońską odmianą dania śródziemnomorskiego , ma lokalne odpowiedniki w całym regionie Morza Śródziemnego, szczególnie w wersji wytrawnej. Oprócz Włoch, inne kraje również mają podobne ciasta, pasztety i wypieki. Cztery przykłady to algierska coca , która jest odmianą katalońskiej coca, często prezentowana jako zamknięta kwadratowa pizza wypełniona cebulą, czerwoną papryką, pomidorami i przyprawami lub w kształcie empanad , które należą do tej samej rodziny co coca; Pissaladière z Prowansji ; Lahmacun z Turcji i Bouchée à la Reine z Francji , Belgii i Luksemburga , gdzie jest jednym z dań narodowych. Podobnie, słodkie ciasta można znaleźć w całej Europie . Bardziej szczegółowe ciasto królewskie (w języku katalońskim Tortell de Reis ) jest tradycyjne w Oksytanii , a także na terenach kultury katalońskiej jako część świąt noworocznych. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 14:41 Ogień jest obecny w wielu uroczystościach, podczas których ludzie zbierają się i rozpalają duże ogniska z dowolnego rodzaju drewna, takiego jak stare meble, i dzielą się jedzeniem i napojami, podczas gdy nastolatki i dzieci przeskakują przez ogień. Imprezy są często organizowane na otwartych przestrzeniach, takich jak plaże, gdzie rozpalane są ogniska i zazwyczaj odbywa się pokaz sztucznych ogni. Na hiszpańskim wybrzeżu Morza Śródziemnego, szczególnie w Katalonii i Wspólnocie Walenckiej , z tej okazji serwowane są również specjalne potrawy, takie jak coca de Sant Joan . W Alicante od 1928 roku ogniska św. Jana przekształciły się w misterne konstrukcje inspirowane Fallas w Walencji . Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 14:45 19–24 czerwca Despertà następuje o godzinie 08:00 – sąsiedzi budzą się z powodu hałasu dochodzącego ze wszystkich dzielnic miasta . Mascletà odbywa się o godzinie 14:00. Jest to połączenie pokazu fajerwerków i bardzo długiego szeregu petard. W nocy, od 23:00 do 06:00 odbywają się imprezy uliczne we wszystkich dzielnicach miasta. Ludzie tańczą i piją całą noc w „racós” (śr. racó ) i „barraques” (śr. barraca Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 28.06.25, 14:47 23 czerwca O godzinie 21:00 odbędzie się Międzynarodowa Parada Folkloru ( Desfile folklórico internacional ). Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 24.01.25, 13:48 Jak wynika z przedstawionych powiązań - unikatowy polski/ludowy kult Matki Boskiej Gromnicznej uznać można za jeden z najważniejszych śladów pamięci o bogini Dziewannie (por. ziele dziewanny zwane "królewską świecą" i stanowiące dawniej podstawowy materiał do wytwarzania knotów do świec, przyozdabianie świec-gromnic gałązkami świerka i tym podobne). Wskazać można tu na szereg "światłonośnych", "leśnych-iglastych" i "wilczych" powiązań z: litewską boginią Žvėrūną, celtyckim świętem Imbolc i kultem bogini Brygid, boginiami Dianą (zwaną także Luciną) i dzierżącą pochodnię Artemidą, a także z symboliką innego święta - Dnia św. Łucji zastępującej tu kult dawnej, germańskiej bogini Lusse - odpowiedniczki rzymskiej Diany. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 24.01.25, 13:54 Jak się wydaje, Jan Długosz, poprzez utożsamienie z Dianą, czyni z lechickiej Dziewanny / Dzewany w pierwszym rzędzie "dziewicę", dokonując zarazem jej ideowej chrystianizacji, szczególnie że ma być zarazem "matroną", doskonale wpisując się tym sposobem w kult Najświętszej Marii Panny, dziewicy i zarazem matki Jezusa. Słowiańskie dziewica oznaczało jednak pierwotnie "miłą i młodą dziewkę, dziewczynę", następnie "kobietę niezamężną", a dopiero w dalszej kolejności "kobietę niewinną, seksualnie nietkniętą" - virgo intacta. Terminu dziewka – děvъka, zdrobniale děva / děvica używano zresztą w staropolszczyźnie również w znaczeniu "córka". Może stąd pojawiło się w Mater Verborum twierdzenie, że "deuana letnicina y perunoua dci" – "Devana, latonowa i perunowa córka". Pochodzenie tego terminu w języku polskim jest nie do końca jasne, chociaż Aleksander Brückner łączy go z pniem *dhei– "doić", Franciszek Sławski zaś z rdzeniem *děv-, który w polszczyźnie przekształcić się miał później w dziew-. Jego zdaniem, termin *děva wiąże się z czasownikiem *dojiti - "karmić piersią, ssać" i znaczył w źródłosłowie - "ssąca", chociaż mógł również znaczyć "mogąca karmić piersią" (F. Sławski, Słownik etymologiczny języka polskiego). Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 24.01.25, 13:55 Czy zatem imię Dziewanny pochodziło od zdrobniałego děva / děvica? Twierdzenie takie byłoby mocno pochopne, chociaż "dziewictwo" w powyżej prezentowanym rozumieniu "młodzieńczości, wigoru" z całą pewnością stanowiło istotny komponent jej postaci. Aby ukazać właściwe źródła jej imienia należałoby wziąć pod uwagę drugą część przekazu Długosza, według którego opiekowała się ona lasami i gajami: "...państwu Lechitów wydarzyło się powstać na obszarze zawierającym lasy i gaje, o których starożytni wierzyli, że zamieszkuje je Diana i że Diana rości sobie władztwo nad nimi...". To samo twierdzi Christian Knauthe ("Dziewanna, Dzievonia była boginią całej dzikiej ziemi i lasów, a zatem to Dzika i Leśna Bogini. Wyraz ten pochodzi przeto od fera, ferina – Dzika.") oraz Oskar Kolberg ("Džiwica, bogini lasów i myślistwa... Džiwi [znaczy tu] dziki, a džiwina – dziczyzna"). Skoro tak, należałoby poszukać śladów naszej bogini wśród wzmiankowanych przez folklorystów bóstw lasu, znanych z demonologii ludowej. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 24.01.25, 13:56 „Łysa Góra, vulgo Świętokrzyska w Sędomierskim Województwie, na której o mil 10 pod czas pogody widać Kościół i Klasztor. Był tam niegdy Polaków Asylum Forteca i Antemurał, jako z kamieni wielkich i murów trzech olim górę tę otaczających łatwo wnosić. Tam bogata mieszkając Pani a tryumfując z Nieprzyjaciół, udała się za Dianę Boginię, od pospólstwa odbierając cultum, za to a DEO deorum piorunem zabita, według Kronik tamecznych.” Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 24.01.25, 13:57 Bułgarskiej samodivie odpowiada znana z folkloru małopolskiego dziwożona, pojawiająca się u Czechów jako divá žena, Ukraińców – diwa baba, a Hucułów – dykaja żena. Dziwożony zamieszkiwać mają górskie jaskinie, a opisywane są jako złośliwe, brzydkie i groteskowe postacie o karykaturalnie dużych piersiach, zarzucanych podczas pracy lub biegu na plecy.[23] Skąd taka odmiana postaci, w porównaniu z pięknymi, południowosłowiańskimi samodivami? Folklor bułgarski również wspomina o olbrzymich piersiach samodiv, jednak obdarzone nimi pozostają jedynie niektóre z nich, przede wszystkim te, które posiadają dzieci. Z kolei przypisywane dziwożonom podmienianie dzieci jaskrawo kontrastuje z wychowywaniem i karmieniem piersią przez zaprzyjaźnione samodivy chłopców, co w efekcie sprawia, że wyrastają na wielkich bohaterów (Królewicz Marko, Momčil junak itp.).[24] Przypomnijmy tu, że zarówno Diana, jak i Artemida były opiekunkami dzieci i kobiet. Najwyraźniej doszło tutaj do ostatecznej demonizacji postaci z dawnych wierzeń, które wcześniej dysponowały dwoma obliczami, zarówno strasznym, jak i pięknym. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 24.01.25, 23:40 Grecy i Rzymianie spalali jej wysuszone łodygi, umaczane w łoju lub wosku, jako pochodnie, m.in. pogrzebowe, zapewne z powodu przypisywanych roślinie właściwości apotropeicznych.[30] Stąd stosowana u nich na dziewannę nazwa Candela regia, "Królewska świeca / pochodnia" (od łac. regia– "królewska" oraz candela– "świeca, sznur pomazany woskiem"), ideowo zbieżna do ludowej, angielskiej: Our Lady's Candle– "Świeca Naszej Pani [tj. Matki Boskiej]".[31] W związku z tym, wysoce prawdopodobne wydaje się wyprowadzanie jej polskiej nazwy od ie. dei-ṷ-, di-ṷ-"lśnić się, świecić, błyszczeć",[32] czyli z ie. *di-"świecić, jaśnieć", dającego podstawę imieniu Diany (w Niemczech zwana jest m.in. Himmelsbrand– "Płomień Niebios"). Przypadek obocznej, bułgarskiej nazwy dziewanny – belizna, od psł. bělъ– "jasny, błyszczący, czysty, biały" (st.ind. bhāla– "blask", stnord. bāl– "ogień, stos") potwierdzałby zasadność tej tezy. Co warto zauważyć, odpowiadające naszym dziwożonom, słoweńskie bele žene - „białe kobiety”, których miano utworzono od psł. bělъ, kontynuują znaczenie rdzenia *di-"świecić, jaśnieć".[33] Według legendy związanej z Górą Triglav, mieszkają one w Dolinie Jezerskiej, chroniąc ubogich wędrowców od lawin, deszczu i gradu, podobnie jak podhalańskie boginki czy bułgarskie samodivy. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 24.01.25, 23:41 Potwierdzeniem zasadności łączenia ognistej dziewanny – rośliny, z Dziewanną – boginią byłby jeszcze jeden fakt. Mianowicie, opisywane już, południowosłowiańskie samodivy, w ludowej tradycji Bułgarii kojarzone są z dyptamem jesionolistnym (Dictamnus albus L.), zwanym identycznie jak one - samodiva lub ròsen (stąd drugie skojarzenie: z rusałkami).[41] Także ta roślina, jak dziewanna, preferuje suche tereny - lasy, zarośla i wzgórza, a przez włoski gruczołowe wydziela olbrzymią ilość olejków eterycznych. W czasie silnego upału lub suszy jest ich tak wiele, że zdarza się, iż ulega samozapłonowi, ukazując krótkotrwały, błękitny płomień, jaśniejący, ale nie niszczący rośliny.[42] Jest więc swego rodzaju "gorejącym krzewem", podobnie jak używana do oświetlenia dziewanna. Zgadza się z takim rozumowaniem językoznawca, prof. Jadwiga Waniakowa, wyprowadzająca nazwę dziewanny z czasownika *diviti– "błyszczeć, jaśnieć, lśnić", nawiązującego zarówno do barwy kwiatów, jak i walorów użytkowych rośliny.[43] W ten sposób, bogini Dziewanna, której imię wydaje się być złożeniem pochodzącym, jak w białoruskiej nazwie kwiatu panna-dziwana, od "jasna" i "panna", pozostawałaby "Jasną Panienką". Określenie to stosowano później szczególnie wobec Najświętszej Marii Panny i nie było jedynie poetyckim zwrotem. Istnieją bowiem legendy ludowe, w których pojawia się w takiej właśnie formie, jak np. w podaniu ludowym o kapliczce przy źródełku w Podkępiu koło Kaniowa (woj. Śląskie): "Gdy tak żarliwie się modlił, oczom jego ukazał się wielki blask, a w nim postać Panienki. Jasność taka od niej biła, że "Jasną Panią" ją zmianował…"[44] Jako żywo, przywodzi to na myśl przytaczaną wcześniej opowieść o jaśniejącej nieziemskim blaskiem rusałce, szczególnie, że cała rzecz miała miejsce przy źródle. Skoro zaś tak dziewanna, jak i dyptam - samodiva wykazują silne związki z ogniem i światłem, należaloby zwrócić uwagę na wzmiankowane odpowiedniczki długoszowej Dziewanny: Dianę, Artemidę oraz Brygit, a następnie sprawdzić, czy i one nie wykazują podobnych cech. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 24.01.25, 23:42 Skoro mowa o paleniu ogni dla polskiej odpowiedniczki Diany, nie sposób pominąć relacji Marcina z Urzędowa, który pisał :"Ziele to [bylicę] wezwano z Gréckiégo słowá <<Artemeisa>>, od Artemis Boginiéy Diány (...) Abowiém tá to ziele wynálázłá / y pań Gréckich iego vżywánia náuczyłá (...) Przeto oné Pogánki świećiły iéy to żiele / y gdy iéy [Diany] dźień świącono / wieszáli po domách / drugié sie nią opásowáły: á to czyniły dwudżiestégo dniá y czwartégo / Kśiężycá Czérwcá / v nas dźień S. Janá: tám téż w nocy ognie paliły (...) Tego obyczáju pogáńskiégo do tych czásów w Polscze niechcą opusczać niewiásty / bo tákiéż to ofiárowánie tego żiela czynią / wieszáiąc / opásuiąc sie niém. Swiętá téż téy diablicy święcą / czyniąc sobótki / paląc ognie / krzesząc ogień deskámi…"[51] Najbardziej u nas popularne, rodzime gatunki wzmiankowanej bylicy (bylica pospolita - Artemisia vulgaris L. i bylica polna - Artemisia campestris L.), czyli w dawnym rozumieniu "ziela" (od *bylь -"to, co rośnie"), czasami z dodatkiem – "świętojańskiego", kwitną na na żółto-czerwono i obdarzone są czerwoną łodygą. Niejednokrotnie też rozniecano z jej suchych pędów ogień świętojański lub wrzucano ziele w płomienie (sucha bylica spala się ciepłym, fiołkowym płomieniem). Także średniowieczna tradycja zielarska nadaje bylicy cechy szczególnie gorącej rośliny.[52] Pieśń świętojańska głosi "Szerzy się szerzy / Rosi się, rosi / Ozwinena sie belica po wsi"[53], według zaś wierzeń ludowych bylicę "Matce Boskiej, jak była w zachwyceniu, kładli…"[54] Spełnia więc bylica wszystkie opisane wyżej, ogniste cechy rośliny poświęconej bogini, w naszym przypadku Dziewannie, nie mówiąc już o wywodzeniu jej łacińskiej nazwy od greckiej Artemidy i uznawaniu na południu Europy za "matkę wszelkiego ziela". Pamiętajmy jednak, że świętojańskim zielem nazywano w pierwszym rzędzie również rosnący na piaszczystych i kamienistych glebach, dziurawiec zwyczajny (Hypericum perforatum L., niektóre inne, popularne jego nazwy to: ruta polna, dzwonki Panny Marii, krewka Matki Boskiej), o jaskrawożółtych kwiatach, na dużej części obszaru Polski zwany zielem boginki.[55] Nazwa pochodzi stąd, że dziurawiec chronić miał kobiety ciężarne, a także urodzone już, małe dzieci przed boginkami / dziwożonami, mającymi je podmieniać. Okadzanie nim miało ponadto usuwać bezpłodność u kobiet, a wierzono również, że chroni od napadu dzikich zwierząt. Dzięki zawartemu w dziurawcu czerwonemu barwnikowi – hyperycynie (zwanej pierwotnie wiedźmią krwią[56]), używano go do barwienia tkanin na żółto i czerwono.[57] I w tym więc przypadku pojawiają się cechy, jakie można przypisać złotemu, ognistemu zielu, poświęconemu dawnej bogini dzikiej natury. Popularna na Białorusi nazwa dziurawca – rasanki może odpowiadać bułgarskiej, wiązanej z dyptamem - ròsen, odnosząc się do rusałek. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 24.01.25, 23:43 Na koniec tych "zielarskich rozważań" powróćmy jeszcze raz do zapisu Marcina z Urzędowa, który zawiera tak ważne informacje o paleniu na cześć lechickiej odpowiedniczki Diany ogni i spalaniu w nim ziela bylicy. Skądinąnd wiadomo, że bylica, jak i dziurawiec miały odstraszać boginiki, dziwożony i inne istoty, które możemy wiązać z manifestacją płodnych sił natury. Biorąc pod uwagę fakt, że Artemidzie (podobnie jak i Dianie) towarzyszył zwykle orszak nimf-łowczyń,[61] dziwożony i boginki można uznać za postaci z orszaku Dziewanny. Czy w związku z tym nie ma tu pewnej niezgodności w ofiarowaniu jej apotropeicznych ziół bylicy, dziewanny, czy dziurawca? Joanna i Ryszard Tomiccy piszą przecież, że obchodzenie przez młodzież w noc świętojańską pól, łąk i ogrodów z płonącymi pochodniami miało odstaszać i wyganiać z nich demony wodne, rusałki, z którymi utożsamiano lokalnie i boginki.[62] Wierzenia takie mogą jednak być efektem sprowadzenia przez wpływy Kościoła słowiańskich odpowiedniczek nimf: dziwożon, boginek, rusałek itp. do rzędu negatywnych i szkodzących demonów. W Bułgarii, gdzie samodivy i samowiły nie zostały zdegradowane do rzędu istot diabelskich, opasywanie się zielem Artemisii miało na celu zjednanie ich przychylności, a nie przepędzanie i odstraszanie. Na polanach leśnych boginek, gdzie bawiły się i tańczyły, porośniętych dyptamem - samodivskim cvètem (kwiatem samodiv) zostawiano w ofierze pszenny chleb. Samodivy zaś potrafiły się za to oddzięczyć, np. uzdrawiając chorych.[63] Na Śląsku, świętojański zwyczaj biegania z pochodniami po polach miał przede wszystkim uchronić je od gradu, co przywodzi na myśl wierzenia i zwyczaje wiązane ze świecami przygotowywanymi na dzień Matki Boskiej Gromnicznej.[64] Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt stosowania dziewanny, z angielska zwanej przecież "Świecą Matki Boskiej", w praktycznie całej Europie na knoty świec (wyrugowała ją z tej roli dopiero bawełna), staje się to niezwykle ciekawą zbieżnością. Szczególnie, że jedna z niemieckich nazw dziewanny – Donnerkerze[65] wskazuje wprost na gromnicę. Wierzenia ze wschodu Polski wspominają ponadto o płodnościowym znaczeniu chodzenia w noc św. Jana z płonącymi żagwiami po polach.[66] Rację posiadać więc może raczej Artur Kowalik, który w Kosmologii dawnych Słowian twierdzi, że chodzi tutaj o aspekt płodnościowy, a nie apotropaiczny.[67] Ochrona ognia odnosiła się przede wszystkim do zabezpieczenia przed śmiercią i robactwem, tudzież urokiem rzucanym przez "czarownicę".[68] Noc letniego przesilenia jest ponadto jednym z okresów, gdy w wierzeniach ludowych znika bariera między światem a zaświatami. Można więc sobie wyobrazić, że pierwotny rytuał związany z boginią płodnych sił wiosny i natury - Dziewanną, miał na celu w pierwszym rzędzie obronę przed przenikającymi w ową noc z zaświatów mocami śmierci, a nie rusałkami.[69] Obronę nie tylko ziemi, ale i ludzi, którzy skacząc przez oczyszczający, świętojański ogień, w którym palono odpowiednie, magiczne zioła, uwalniali się w ten sposób od wpływu złych mocy. Ponieważ jednak w późniejszym okresie rusałki stały się w wyobraźni ludu, możliwe że pod wydatnym wpływem Kościoła, duchami zmarłych tragicznie kobiet, same przemieniły się w odpędzany obiekt rytuału. Co istotne, analogiczne zwyczaje, palenie ogni ku czci Artemidy, przez które skakali dorośli i młodzież, przynoszenie do domu pochodni z "ogniem Artemidy", czy chociażby żarzącego się węgielka, uwalniającego od chorób i nieszczęść, wzmiankowali autorzy antyczni (dla porównania άγνή agni - "Czysta", epitet Artemidy i sansk. agni - "ogień", łac. ignis– "ogień, pochodnia, światło" z ie. h ₁ égni-"ogień"; czystość oznacza tutaj zapewne "blask, świetlistość")[70]. Nie ma powodu wątpić w analogiczną zasadę, wiążącą się z obrzędami ku czci Dziewanny, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę zbieżność nazwy rytualnie krzesanego, świętojańskiego ognia, divъ ognь (rozumianego jako ogień rozpalany przez pocieranie o siebie dwóch kawałków drewna, chroniący przed chorobą i czarami) z teonimem imienia bogini.[71] Wyraźne, miłosne aspekty święta letniego przesilenia, jak również przypisywana leśnym i wodnym boginkom seksualna pożądliwość wskazują natomiast, że Dziewanna na pewno nie była dziewicą w chrześcijańskim rozumieniu tego słowa, ale raczej "dziwicą", tj. dojrzałą, ale jeszcze niezamężną dziewczyną, mogącą zostać matką. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 24.01.25, 23:45 Należałoby w tym miejscu powrócić do wspomnianego już znaczenia terminu dziewka – děvъka, zdrobniale děva / děvica używano w staropolszczyźnie również w znaczeniu "córka". Odpowiadające jej, łacińskie virgō oznaczające "niezamężną, młodą kobietę", łączy się z virgā– "gałąź, pęd, różdżka, witka", virgultŭm– "krzew, krzak, zarośle", vĭrěō– "być zielonym, zielenić się; być świeżym, rześkim, silnym", vĭrěns– "zieleniejący; kwitnący, świerzy, młodzieńczy". Podobnie na Słowiańszczyźnie, divina / divizna, pozostające w relacji do imienia bogini, to 1. "dzikie miejsce, nie uprawiana ziemia, odludzie", 2. "dzika roślinność, nie szczepione drzewo owocowe", 3. "dzika zwierzyna".[77] Dziczkiem / dziczką zwie się u nas do obecnej pory młodą gałązkę na drzewie owocowym (słe. divьjica– pęd winnej latorośli wyrosły ze starego pieńka), a psł. divica / divьjica to zarówno "dzika istota", jak i "dziko rosnąca roślina" (np. sch. divjaka – "dziko rosnące drzewo" i "kobieta stroniąca od ludzi, dzikuska").[78] Łacińskie mātěr, oprócz "matki, rodzicielki, przyczyny" oznacza również "pniak, karcz", pochodne mātrix to "pień, który wypuszcza pędy, macica, łono matki", mātěriō– "budować z drzewa", mātěriōr– "ścinać drzewo". W Polsce natomiast macica to w XIV – XVIII wieku również: "główny korzeń, pień, pęd rośliny". Jak zauważa Artur Kowalik, biorąc pod uwagę symbolikę pnia i młodego pędu, istnieje substancjalna jedność postaci matki i córki (Marzanny i Dziewanny), prowadząca do ich łączenia. U Serbów łużyckich Dziewanna jest łączona z obchodami nocy świętojańskiej, podczas której na wschodzie Słowiańszczyzny pojawiają się postacie o imionach będących wariantami Marzanny. Być może więc Dziewanna stanowi wiosenną hipostazę Marzanny, ukazującą cykliczny powrót życia.[79] Zastanawia również zwyczaj palenia, a nie topienia (lub łącznego palenia i topienia) w niektórych rejonach kraju wyobrażenia Marzanny, a w rejonie Górnego Śląska choinki. Może on się wywodzić z łączenia Dziewanny z ogniem i światłem, jak Marzanny z wodą i ciemnością. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 24.01.25, 23:47 Na terenie Polski spotykamy pospolicie przede wszystkim sosnę, rzadziej, głównie w południowym rejonie kraju, świerk. Nazwa świerka na sporej części Słowiańszczyzny jest żeńska (np. błrs. ëлка - jołka, chor. smreka), a drzewo to uznawano za symbol życia, długowieczności i początku nowego cyklu wegetacyjnego / rocznego, powiązany z ideą żeńskości (u Serbów posadzenie świerka przy domu wiąze się z urodzeniem się w nim jedynie dziewczynek) i dziewictwa (zrąbany świerk lub sosnę kładziono kiedyś na grobach ludzi młodych, zmarłych przed ślubem). Nadzwyczaj dobrze przystaje to do dziewiczego charakteru Dziewanny. Niemcy widzą w świerku uosobienie ducha lasu, co dotyczyło chyba i Słowian, na gałeziach świerkowych (lub sosnowych) wisieć bowiem miały kołyski dzieci leśnych duchów. Zarówno u Słowian zachodnich, jak i wschodnich, świerk ma charakter obrzędowy i przenosi funkcje ochronne. Jak u nas pojawia się w obrzędzie topienia Marzanny i wnoszenia Gaika, tak na Ukrainie podczas Kupalnocki (wespół z Marą - Marzanną), dla ochrony przed istotami demonicznymi. Morawianie chronią natomiast gałęziami świerkowymi zasiewy przed gradobiciem i burzą. [83] Identyczne znaczenia przypisuje się sośnie, drzewu długowieczności i wiecznego życia (u Serbów także odwagi, wytrzymałości i zwycięstwa), która służyła na Rusi do rzeźbienia posągów bogów i budowy stosów pogrzebowych. Podobnie w Polsce, sosna pojawiała się w obrzędowości pogrzebowej, ale i w Gaiku oraz rózdze weselnej, wykupywanej przez starostę weselnego od druchen, co wskazuje na łączenie jej z ideą dziewczęcej niezależności, "dziewictwa". Pierwsze kościoły budowano z drewna sosnowego lub kryto sosnowym gontem, co jak wydaje się, wiąże się z przeniesieniem nań symboliki świętego gaju w którym rosły sosny. Ludowe teksty podkreślają smukłość młodej sosny, porównywanej z młodą dziewczyną, a jej żywica wykorzystywana była do obrony przed wrogami.[84] Pojawia się zresztą jako drzewo życia w pieśniach i kolendach: "Stoi sosna śród podworca, holeluja, holeluja, / Na tej sośnie, twój pożytek rośnie, / A w spodecku becka smoły, / A w środku jare pscoły, / A na wierchu stery koła, / W każdym kole po sokole…".[85] Reprezentowanie życia, ale i powiązanie z zaświatami, obrona, związki z duchem lasu, obrzędami wiosennej równonocy i letniego przesilenia, wszystko to wskazuje na sosnę / świerk, jako drzewo wymarzone dla naszej bogini. Nic dziwnego, że w polskich wsiach gałązkami świerczyny ozdabiano woskowe świece przygotowywane na dzień Matki Boskiej Gromnicznej.[86] Nie byłaby w tym wyjątkiem, sosna bowiem była świętym drzewem Kybele, Artemidzie natomiast poświęcano jodłę.[87] Na cześć Kybele ustawiano w Rzymie na Kapitolu, oczyszczone z większych gałęzi i przystrojone kwiatami i pasmami wełny drzewko tego gatunku. Podobnie, sosnowy wieniec wieńczył głowę Diany, a samo drzewo uważano za dziewicze.[88] Co jednak w takim razie z dziewanną (Verbascum L.)? Czy możliwa jest podwójna identyfikacja botaniczna bogini? Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 13:12 Ta sama etymologia którą przedstawiłem powyżej, występuje również w imieniu greckiej bogini Enyo, postaci dość marginalnej w mitologii greckiej, pojawiającej się w Iljadzie Homera jako partnerka (siostra, córka lub matka) boga wojny Aresa, a w Teogonii Hezjoda jako jedna z Graj, czyli "Staruszek". W tym drugim przypadku potwierdza się ponadto wzmiankowana zależność pomiędzy bóstwem śmierci, a postacią starca / staruszki. Krzysztof T. Witczak w artykule Prapolska Nyja a grecka Enyo próbował w związku z przedstawioną etymologią i imieniem Enyo rekonstruować Nyję nie jako boga, ale boginię śmierci. Przypisanie Nyji na podstawie porównania z mitologią grecką płci żeńskiej jest jednak dość arbitralne i niepewne, jak bowiem sam przyznaje, obok bogini Enyo w orszaku Aresa pojawiał się również męski bóg Enyalios (w późniejszym okresie imię Enyalios stało się zaś przydomkiem Aresa). Bazowanie na greckim sufiksie -ώ i odpowiadającym mu prasłowiańskim -ja, pochodzących od ie. *-yṓ, jako podstawie identyfikacji płci Nyji i kojarzeniu z żeńską Enyo również nie daje co do tego pewności, bo dla przykładu wedyjskie imię bóstwa Surja, również zawierające ów sufiks, pojawia się zarówno jako określenie boga, jak i bogini (por. także męscy Boruta i Rokita). Krzysztof T. Witczak powoływał się dodatkowo na rekonstrukcje prof. Ignacego Ryszarda Danka, założyciela powstałej w 1954 roku religijnej grupy Klan Ausran, próbującej jednak wskrzeszać wierzenia nie tyle prasłowiańskie, co z okresu wspólnoty praindoeuropejskiej.[20] Rzecz jednak w tym, że bezpośrednie odwoływanie się w rekonstrukcji słowiańskiego bóstwa z X wieku n.e. do okresu praindoeuropejskiego zawiera istotny problem – nie uwzględnia wszystkich możliwych ewolucji bóstwa śmierci i zaświatów, które jak widać z przykładów bałtyjskich (Patollo, Velinas), greckich (Hades), czy rzymskich (Pluton) pojawia się w późniejszym okresie w postaci męskiej. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 13:15 Związki nawek i ogólnie duchów zmarłych z wodami widać również we wschodniosłowiańskiej obrzędowości wiosennego święta zmarłych, zwanego Nawij Dień, Nawskyj Wełykdeń,[30] Rachmański Wełykdeń czy Radunica. Wzmiankowane w jednej z powyższych nazw rachmany, podziemne istoty władające duszami nieboszczyków, żywić się mają, jak twierdził Oskar Kolberg, "przez rok cały skorupkami owych jaj, które dla nich rzucają ludzie do rzek w Wełykdeń rachmański".[31] Podobnie u białoruskiej ludności Podlasia zachował się zwyczaj przynoszenia na groby w okresie paschalnym kraszanek, wielkanocnych jaj, u nas zaś pozostałością owej obrzędowości są wielkanocne pisanki.[32] Może stąd wzięło się zniekształcenie nazwy Niji w Kazaniach Konrada, gdzie pojawia się zamiast niego miano Yaya? Biorąc pod uwagę prawdopodobny brak zrozumienia obrzędu przez autora przekazu jest to możliwe, ważne jest jednak jeszcze jedno – ofiarne jaja, aby dotrzeć do zaświatów, rzucane były w wody rzek, tych samych w których przez zimną część roku przebywają nawje. Słowo Złotoustego głosi: "A drudzy ku studniom przychodząc modlą się i w wodę miotają (kury), Welearu ofiarę przynosząc...".[33] Tutaj ofiara dla ruskiego boga zaświatów Welesa, zniekształconego do Weleara nawiązującego do biblijnego Beliala, również musi zostać wrzucona do wód. Zmarłym zaś pieczono z ciasta "mosty" celem przejścia za morze, do nawii, krainy umarłych.[34] Morze, to w rozumieniu ludu kraina śmierci i zaświatów, w której ludzie „zapadają w sen wieczności”. Według Kaszubów jest ono „mokrym grobem wyłożonym ludźmi”, a śmierć w morzu to bardzo częsty motyw baśni i ludowych opowieści. Przebywać w nim ma „król mórz i jego dwanaście córek”. Według zaś powierzchownie tylko schrystianizowanych wierzeń ukraińskich, w morzu mieszka dwanaście córek „Heroda”: „Nagle zaszumiało morze i z morza wyszło dwanaście dziew...”, będących w istocie boginiami śmierci. Nic w tym dziwnego, skoro morze jest krainą zaświatów, w której mieszkają umarli.[35] Wyobrażenia słowiańskie nie odbiegają tu od np. germańskich czy celtyckich. U tych pierwszych z lokalizacją krainy umarłych za wodą związany był pochówek łodziowy.[36] Jak pisał znakomity polski socjolog i folklorysta prof. Stefan Czarnowski, u dawnych German: "Zmarli idą pod ziemię, do świata 'w dole'. Ale udają się tam morzem: zmarły wódz palony jest na swym okręcie."[37] Podobnie jest u Celtów, kraina zmarłych będąca pod ziemią, znajduje się zarazem za zachodnim morzem, a podróżujących do niej łodzią "wita cwałujący w dwukołowym wozie po falach bóg morza, Manannan mac Lir, 'syn Oceanu'."[38] W analogicznej roli odnajdziemy na Rusi św. Mikołaja, który zastąpił dawnego boga zaświatów Welesa: "Na morzu-oceanie stoi złote krzesło, na złotym krześle siedzi św. Mikołaj (...)", "Jest złote morze, na złotym morzu złoty statek, na złotym statku jedzie święty Mikołaj, otwiera głębinę morską, ponosi żelazne wrota i zabiera od sługi Bożego chorobę zwaną usovi w czeluści piekła."[39] Dlatego, jak wspomina religioznawca Andrzej Szyjewski, jeszcze w XVIII wieku zmarłego wyposażano na Rusi w "list do św. Mikołaja", występującego m.in. w roli przewoźnika dusz przez zaświatowe Martwe Wody – Zabyt' Riekę– "Rzekę Zapomnienia".[40] Bóstwo zaświatów/podziemia, rekonstruowane przezeń jako wąż/smok – Żmij, podobnie jak późniejszy św. Mikołaj, jest zarazem bóstwem wód, jak i ludzi związanych z wodami, flisaków, burłaków czy marynarzy.[41] Zachowane jeszcze w XIX wieku wierzenia łączą ponadto w wyraźny sposób diabła, który zastąpił dawnego pana umarłych z wodami. Według nich Diabeł / Żmij przekomarzający się z Bogiem lub św. Ilją wymienia obiekty w których się może przed nim ukryć (m.in. człowieka, konia, drzewo, skałę) na koniec mówiąc: "- To ja skryję się przed tobą w wodzie! - Tak jest, tam twoje miejsce i tam sobie bądź." Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 13:16 Ahti spełniał wieloraką rolę, bo był nie tylko panem wód (a więc i ryb, określanych jako "wodne bydełko"), ale również bogactwa i lasu ("Złoty królu lasu, Ahti lasu miłosierny, rozewrzyj no leśną skrzynię, rusz no miodową szkatułę z leśnej kępy na bagnisku, z twego złotego królestwa"[52]). Umieszczanie siedziby w lesie na bagnisku ("Ahti wody miłosierny, sławny królu wody!... Tam mieści się twa siedziba, na głębinie mórz dziewięciu, za wysokim brzegiem morza, w mrocznej krainie Pohjoli, w kołyszącym trzęsawisku, w igrającym źródle..."[53]) karze kojarzyć go, jako odpowiednikiem, z bałtyjskim Welniasem, również przebywającym na bagnach, posiadającym związki ze śmiercią, wodą i bogactwem. Ma to ciekawy odpowiednik lingwistyczny w słowiańskim rdzeniu mor-"śmierć", pojawiającym się w określeniu morza, pierwotnie jednak "bagna", później "jeziora" lub "wielkiej rzeki", stąd psł. *morje– "morze, wielka woda, mokradło".[54] Porównajmy teraz zamawiania chorób na Ahti i ruskiego św. Mikołaja: "Złoty królu wody, Ahti wody miłosierny, daj mi swojej świętej wody do bólu nasmarowania, niemocy wyprowadzenia..."[55] "Jest złote morze, na złotym morzu złoty statek, na złotym statku jedzie święty Mikołaj, otwiera głębinę morską, ponosi żelazne wrota i zabiera od sługi Bożego chorobę zwaną usovi w czeluści piekła."[56] Mamy tutaj do czynienia z tym samym archetypem postaci, pojawiającym się w ramach różnych mitologii. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 13:32 Dlaczego więc bóg wód został panem umarłych? Otóż, bóg wód, pełniący przy okazji rolę przewoźnika przez morze do mieszczących się za nimi zaświatów, jak późniejszy św. Mikołaj, w bardziej spatriarchalizowanym społeczeństwie mógł wyprzeć w głównej roli dawną boginię zaświatów (u nas np. Marzannę, Babę Jagę lub kaszubską Velevitkę), pozostawiając jej rolę małżonki lub córki, a sam został ich władcą. Być może pomogło w tym kojarzenie bóstwa wód z kłodą drewna, "trupem", u nas - Badnjakiem spalanym przy okazji zimowego przesilenia, przy okazji też łodzią-dłubanką wykonaną z pnia, a także bezpośrednie kojarzenie królestwa umarłych z wodami. W ten sposób, szukając źródła etymologii imienia Niji należy uwzględnić nie tylko związki ze śmiercią i określeniem zmarłego, ale również z wodami, a w pierwszym rzędzie z czynnością pływania. Możliwe staje się wtedy porównanie imienia Niji z imionami innych bogów, przede wszystkim wód. Przytoczę tutaj dla przykładu goidelskiego Nechtana, pana wód i legendarnego króla Piktów, którego imię pochodzi od goidelskiego nech, czyli "czysty", dosłownie jednak - "umyty". Powracamy tutaj do naszego "myjać/myć", lit. máudyti– "kapać", łot. maút– "pływać" i sanskryckiego snāti/snāyate– "myć, kąpać". Czyżby popularne u nas przechodzenie głoski "m" w "n" (w gwarze kurpiowskiej i w kaszubskim np. zamiast "żmija" mówi się "żnija") i na odwrót, mogło dać początek imieniu Niji? Nie można tego wykluczyć, skoro włoski poeta i prozaik Filip Kallimach (1437 – 1496) zmarły w Krakowie, gdzie przebywał po 1468 roku, zapisał w Vita et mores Sbignei cardinalis (Życiu i obyczajach kardynała Zbigniewa, 1480 r.) imię Niji jako Mija (dosłownie Miia), przy okazji przerabiając boga na boginię i kojarząc z Cererą – Apią czyli scytyjską Labiti, według niego Słowianie czcili bowiem bóstwa scytyjskie.[66] Wśród imion lokalnych "diabłów" spotykamy zaś kieleckiego Mytka. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 14:57 Zacznijmy od panowania boga nad dżdżem i "niepogodą", która bynajmniej nie musi oznaczać w dzisiejszym rozumieniu pochmurnego nieba i chłodu. Wręcz przeciwnie – proszenie Niji o deszcz sugeruje, że mógł go zatrzymać, wywołując niepogodę tak, jak rozumiał ją rolnik, czyli w pierwszym rzędzie – suszę. Wspominałem już wedyjskiego Ahi Budhnję, boga związanego z płodnością i szczęściem. Określenie "Pluton", które w grece znaczy "Bogacz" jak najbardziej odpowiada bogu władającemu siłami płodności, zarówno Ahi Budhnji, jak i mającemu z nim wiele wspólnego Niji. Imię Ahi Budhnji tłumaczy się jako „Wąż Głębiny”, jako że przebywać ma na dnie strumieni. Stanowi on prawdopodobnie pozytywny aspekt kosmicznego węża Wrytry (sanskr. vrtrá– "przeszkoda, zator, otaczający, wróg")[72], przeciwnika gromowładnego Indry. Ahi Budhnja powstał z wód i w nich właśnie, a ściśle w ich głębinach, przebywa – tak w niebiańskich, jak i ziemskich.[73] W negatywnym aspekcie Wrytry potrafi jednak zatrzymać wody, wywołując suszę. Co wtedy czyniono? Pierwotnie, dla przebłagania bóstwa wód, grożącego zarówno suszą jak i powodzią, składano ofiary ze zwierząt, a możliwe że również i ludzi, zwłaszcza młodych dziewcząt i chłopców,[74] czego echa występują również w wierzeniach Słowian.[75] Jak podaje za M. Sazonową, Borys A. Uspieński: "Co roku w wigilię dnia zimowego Mikołaja, przed całonocnym czuwaniem w określonym miejscu zbierają się starcy z każdej rybackiej rodziny. Na brzegu robią kukłę przypominającą człowieka i w dziurawej łódce wywożą ją na jezioro, gdzie oczywiście tonie. Dwóch lub trzech starców śpiewa pieśń w której proszą jezioro Onegę, by wzięło 'kukłę słomianą w spodniach i koszuli', bez żony, bez dzieci, bez matczynych łez i lamentów. I by je łatwiej przekonać wzywają imienia Mikołaja Morskiego."[76] Według Kroniki Polskiej, Litewskiej, Żmudzkiej i wszystkiej Rusi (1555 r.) Marcina Kromera, legendarna królowa Wanda miała składać ofiary z bydła, a jej skok do wody można uznać za samoofiarę (Wanda bydła wiele na ofiarę pobiwszy, sama siebie naostatek znamienitym obrzędem za ofiarę bogom oddając, z mostu do Wisły skoczyła.[77]). W tradycji chrześcijańskiej podobną śmierć poniósł św. Jan Nepomucen (ur. ok. 1350 r., zm. 1393 r.) według legendy hagiograficznej zrzucony z praskiego Mostu Karola do Wełtawy, a podług tradycji ludowej chroniący przed powodzią i suszą (jego figury można napotkać w sąsiedztwie mostów i rzek[78]). Nie bez znaczenia jest tutaj zapewne rola łączącego dwa brzegi mostu, jako budowli pozostającej pomiędzy dwoma światami: ludzi i znajdujących się "za wodą" umarłych. Most, w najbardziej prymitywnej wersji – przerzucona przez wodę kłoda drewna, pełni więc identyczną rolę, co łódź umarłych. Potwierdzają to dane etnograficzne z południa Słowiańszczyzny.[79] Stąd też na Rusi "mosty" pieczone z ciasta celem przejścia umarłych za morze, do nawii. Mitycznym i kosmicznym wyobrażeniem takiego mostu może zaś pozostawać tęcza, utożsamiana z wypijającym wody Żmijem.[80] Ofiary dla wodnego bóstwa topiono (na Rusi np. składano w ofierze dla wodjana konia[81]), skąd późniejsze, z okresu już chrześcijańskiego, opowieści o wodnikach wciągających ludzi do wód, a także wiłach i rusałkach pochodzących z duchów utopionych dziewcząt. Wraz z postępującą patriarchalizacją i militaryzacją społeczeństwa, połączoną z wzrastającą rolą uranicznego boga burzy, wężowe bóstwo zaświatów nie jest już obdarowywane, ale pokonywane przez boga-wojownika, który sam staje się obiektem ofiar i modlitw. Finalna jego postać została utrwalona w gromowładcy dosiadającym białego konia, niczym współczesny, chrześcijański św. Jerzy. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 14:59 Jak wynika z badań Marka Derwicha i Marka Cetwińskiego, w wierzeniach słowiańskich koń łączony był jednak i z nocnymi walkami herosa uchodzącego za wcielenie postaci dawnego bóstwa gromowładnego.[90] Dlaczego więc pozostaje własnością zarówno gromowładcy, jak i pana zaświatów? W wierzeniach Ormian zachowało się podanie o cudownym, wieszczym i znającym ludzką mowę koniu Kurkiku Dżalali. Podobne, cudowne rumaki znamy z ludowych bajek słowiańskich, sklasyfikowanych przez Juliana Krzyżanowskiego jako typ T531 Koń pomocnik.[91] Kurkik Dżalali znajduje się wraz z piorunowym mieczem na dnie morza lub odległej wyspie, a bohatera chcącego go dosiąść poddaje próbom.[92] Zgodnie z wierzeniami Greków i Rzymian, faktycznie zwierzę to pozostawało najpierw we władzy boga wód, opiekunem koni i wyścigów końskich pozostawał bowiem Neptun. Jego świątynie znajdowały się w pobliżu miejsc konnych wyścigów - Circus Maximus i Circus Flaminius, a jego samego obdarzano epitetem Equester ("należący do jeźdźca/jazdy"). U Greków cudowny, noszący pioruny koń Pegaz zrodzony zostaje z krwi Gorgony u źródeł oceanu, a jego imię pochodzi od terminu określającego źródło – pēgē. Na Białorusi wreszcie, opiekunem koni pozostawał zarówno św. Jerzy, jak i św. Mikołaj i to raczej z tym drugim, a ściślej jego poprzednikiem – Welesem/Wołosem łączyć należy cześć dla koni, jak bowiem podaje diakon Teodor Ivanov w XVII wieku, żeńskie wcielenie Wołosa, Elesicha: "przy zorzy wieczornej Elesicha na konia wsiada, gdy świta – Elesicha z konia schodzi".[93] Jakie jest wytłumaczenie tego faktu? Najprawdopodobniej, dopóki koń pozostawał zwierzęciem hodowanym dla mięsa, pozostawał we władzy boga wód będącego zarazem bóstwem płodności. Gdy zaczęto wykorzystywać konia do jazdy, jako nieodłączny atrybut wojownika przeszedł we władzę boga gromu lub herosa będącego jego ucieleśnieniem, który zdobywał go podejmując wyprawę do podwodnych zaświatów. Przejmował tym sposobem również funkcje płodnościowe kojarzone wcześniej z koniem Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 15:01 Przedstawiona koncepcja językoznawcza prof. Rudnickiego, łącząca nów z nawią, budziła już sporo kontrowersji i trudno uznać ją za udowodnioną, niemniej warta jest odnotowania. Moim zdaniem, związków bóstwa zaświatów z księżycem należałoby szukać jednak bardziej w warstwie symbolicznej, związanej z wierzeniami ludowymi, niż w przedstawionych wywodach lingwistycznych. I to właśnie od strony badań folklorystycznych i religioznawczych zapis Macieja Stryjkowskiego, na podstawie którego można szukać powiązań między Niją a księżycem, znajduje najwięcej uzasadnionych i twardych argumentów. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 23:28 Badnjak, personifikowany jako starzec, palony był na ognisku w okresie zimowego przesilenia, w postaci antropomorficznej kłody drzewa lub gałęzi, mającej przedstawiać jego brodatą twarz. Opis ten pozostaje w zgodzie z obrazem zarówno bogów wód, jak i zaświatów, ukazywanych jako brodaci starcy. Ten sam archetyp kontynuuje później, w okresie chrześcijańskim, dobrze nam znany, brodaty staruszek pojawiający się w czasie bliskim zimowego przesilenia, czyli św. Mikołaj, obdarzający prezentami, czyli ogólnie biorąc dostatkiem. Podobną funkcję pełnił jednak Badnjak, od którego imienia pochodzi nazwa wigilii – „badni”. Na związki Niji z Badnjakiem wskazuje ponadto pewien serbski zwyczaj, wspominany przez dr Darko Gavrilovića. Pisze on, że podczas święta Badnjaka „symbolicznie sławi się żmiję”, składając jej ofiarę „poprzez przygotowanie specjalnego chleba, który nazywa się njiva (pole), a na którym znajduje się wypieczony motyw żmii”. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 23:31 Inną jego formą jest dziad, czyli wierzchołek jodły, którego pień osadzano w snopie słomy zwanym także Pępem (Popielem?) stojącym w kącie izby w czasie wigilii. Mało kto jednak wie, że podłaźnikiem nazywano również w Polsce młodego mężczyznę lub chłopca, który o północy lub nad ranem w drugim dniu świąt przynosił domownikom drzewko lub gałązkę, zapewniając w ten sposób, niczym młody bożyc szczęście, zdrowie i dobrobyt. W Serbii natomiast, taki sam chłopiec - podłaźnik ułamuje i przynosi do domu gałązkę ze stojącego przed domem Badnjaka. Zatyka się ją potem za łańcuch nad ogniskiem, w którym płonie Badnjak.[111] Z powodu rozpowszechnienia się zamkniętych palenisk pozostał u nas jedynie zwyczaj zawieszania wysoko, pod sufitem gałązki lub czubka drzewka. Na identyczność obu zwyczajów wskazuje jednak fakt, że w niektórych rejonach Polski (np. Żywiecczyzna, Krakowskie) zachował się zwyczaj palenia zeszłorocznych podłaźniczek i rozsypywania ich spopielonych resztek w sadach lub po polach dla zapewnienia urodzaju i ochrony przed szkodnikami. To samo na Bałkanach czyniono z popiołem i resztkami Badnjaka. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 23:34 Problem ten ulegnie rozwiązaniu jeśli pamiętać będziemy, że w ludowej tradycji wschodniej Słowiańszczyzny zimowe święta są tzw. "Mikołajem zimowym", 9 maja obchodzi się natomiast "Mikołaja wiosennego".[121] U nas co prawda nie ma świąt "Mikołaja wiosennego", ale w maju lub czerwcu obchodzone jest ruchome święto Zesłania Ducha Świętego (Pięćdziesiątnica, Dzień Trójcy Świętej), czyli popularne kiedyś Zielone Świątki, związane z pozostałościami obrzędowości pogańskiej, gdy według kościelnych zapisów wzywany był w obrzędach m.in. właśnie Nija. 2 maja obchodzono również kiedyś wiosenne Dziady, obrzęd poświęcony duszom zmarłych. W rejonie Włocławka i na obszarze Wielkopolski, rolę "wiosennego Mikołaja" pełnił najprawdopodobniej błogosławiony Bogumił, rzekomy potomek brata św. Wojciecha, którego święto obchodzono w pierwszą niedzielę po dniu Trójcy Świętej. Przypisywane świętemu (jakoby gnieźnieńskiemu arcybiskupowi, lecz postać taka w kościelnych zapisach nigdzie nie występuje) czyny, podzielić można na dwie kategorie, łączące się z wodami i końmi. Bogumił chodził po wodzie i przeprowadzał po niej na drugi brzeg innych ludzi, panował nad płodnością ryb, pomnażając je, przywołując i darowując rybakom, ratował tonących sprawiając, że woda wyrzucała ich na brzeg, gasił pożar mocą modlitwy, zapewniał wreszcie zdrowie koni, a nawet przywracał je do życia. Charakterystyka Bogumiła wskazuje na kryjącą się za nim postać dawnego boga wód, szczególnie, że przedstawiany bywa najczęściej z rybą w dłoni i stojący na falach rzeki. Pogłębi się ona jeszcze, jeśli uwzględnimy, że święty miał swoją siedzibę na rzecznej wyspie, otoczonej wodami Warty i Neru (nb. według części badaczy nazwa rzeki wywodzi się z prabałtosłowiańskiego rdzenia *nur / *nyr -„mokry, wilgotny”, mającego źródło w praindoeuropejskim *ner-/*nr-t(r)o– "to na dole, na lewo, na północ", jak w greckim nerteros– "dolny, podziemny; podziemie, zaświaty, zmarli"), na wzniesieniu pośród ciemnego i gęstego lasu, przy olbrzymim dębie (a więc podobnie jak szczeciński Trygław). W niedzielę po dniu Trójcy Świętej, okoliczna ludność składała tam dary z chleba, sera i jaj. Świętemu przypisuje się również przyjęcie w darze końskiej skóry, a historie z nim związane łączy motyw padłego i ożywionego konia.[122] Jest to bardzo charakterystyczny motyw, gdyż na Rusi topiono konia w darze duchowi wód – wodjanowi, wodnikowi, który ponadto rządził płodnością ryb i mógł topić lub ratować ludzi od topieli. Bł. Bogumił miał również chronić bydło przed morem oraz latać co niedzielę na anielskich skrzydłach do katedry w Gnieźnie. Podobną, skrzydlata postać łączy się na Rusi ze św. Mikołajem, który jak mityczny żmij, ma posiadać skrzydła i latać w powietrzu.[123] Jest to zaskakująca zbieżność z postacią południowosłowiańskiego, trójgłowego cara Trojana, latającego na woskowych skrzydłach i ginącego od słonecznych promieni.[124] Przywracanie do życia koni, a według jednego z wizerunków, również ludzi, wskazuje ponadto na pełnienie przez Bogumiła roli pana zaświatów. Szczególnie, że droga do nich prowadziła przez rzekę, po której święty przeprowadzał ludzi. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 23:44 Boruta, Rokita i drzewa śmierci Pisząc o prawdopodobnych odpowiednikach Nyji, wspominałem na początku artykułu fińskiego Ahti, który był nie tylko panem wód (a więc i ryb, określanych jako "wodne bydełko", co jest szczególnie ciekawe przy porównaniu z nim postaci patronującego rybakom bł. Bogumiła czy św. Mikołaja), ale również bogactwa i lasu[137], swą siedzibę mającego w lesie na bagnisku. Zresztą, według Marka Cetwińskiego i Marka Derwicha: „...świat zmarłych znajdował się może nie tyle pod ziemią co w pierwotnym lesie. Nie przypadkiem słowo raj, zapożyczone z irańskiego, oznacza zarówno miejsce gdzie przebywają dusze zmarłych, ale i las.”[138] Ahti, a za nim Nyja byłby w ten sposób odpowiednikiem bałtyjskiego Welniasa, również przebywającym na bagnach, ukazującego związki ze śmiercią, wodą i bogactwem, czy ruskiego Welesa, utożsamianego lokalnie z żyjącym na bagnach duchem lasu, nazywanym często tym samym mianem, które stosowane było na ducha wodnego - volosatik.[139] Nie sposób w ten sposób nie wspomnieć o jeszcze jednej postaci, tym razem z kategorii demonologii, która zachowała najwyraźniej wiele z dawnego archetypu zachodniosłowiańskiego bóstwa zaświatów. Na myśli mam diabła Borutę, zamieszkującego według legend podziemia zamku w Łęczycy. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 23:45 Identyczną rolę co łęczycki Boruta, pełni także kaliski diabeł Rokita (obaj znani z resztą w wielu innych miejscach w Polsce). Zwykle kojarzy się go z demonicznym mieszkańcem bagien koło Wielunia, wciągającym w wodną otchłań podróżników. Rokitę znano jednak i w innych rejonach Polski - na Rzeszowszczyźnie, Podlasiu, warmińsko-mazurskim, czy okolicach Olkusza. W okolicach podkarpackiego Domaradza Rokita został nawet lokalnym odpowiednikiem Janosika, zbójem mieszkającym na wzgórzu w lesie Rokitne, rabującym bogatych kupców i oddającym odebrane im towary biednym mieszkańcom okolic.[149] Wszedł tym sposobem w rolę władającego skarbami dawcy dóbr. Rokita, co też istotne, jest dawną nazwą wierzby, co podkreślają inne miana stosowane na bagiennego demona, obok rokita, rokicki spotykamy bowiem wierzbickiego i łozińskiego.[150] Na Śląsku rokita pozostawał zaś obocznym mianem wassermana– "wodnego męża", czyli utopca, demona wodnego zamieszkującego stawy, rzeki, czy studnie.[151] Na jego związki z wodami wskazuje podanie z rejonu Olkusza, według którego miał zatopić tutejsze kopalnie srebra. W Zagłębiu Dąbrowskim duch wodny - utoplok przybierał postacie zarówno ludzką (potężnego mężczyzny) jak i zoomorficzne – konia, ryby lub ptaka, co z kolei pokrywa się z formami przyjmowanymi przez Borutę.[152] Przypisywana zaś Rokicie zdolność do udzielania "mleka", czyli dżdżów mgielnych,[153] każe przypomnieć o podobnej zdolności zsyłania dżdżów, przypisywanej Nyji przez Macieja Stryjkowskiego. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 23:48 Omawiając postać ducha wodnego nie sposób wreszcie nie wspomnieć o chmielu. O jego obrzędowym znaczeniu wnioskować możemy z zapisu z 1671 r., tyczącego się zwyczajów Słowian zamieszkałych w Hanowerze. Według niego, w czwartek po Zielonych Świętach, odbywało się obdarowywanie studni, czego dokonywała dziewica, okadzając ją chmielem i wlewając doń miarkę piwa. Pierwotnie zwyczaj ów mógł dotyczyć zaślubin dziewczyny z przebywającym w studni wodnym bóstwem, możliwe że wężokształtnym. Ślady takiego rytu zachowały się w baśni o królewiczu wężu i obietnicy oddania mu przez bohaterkę opowieści swej ręki, w zamian za pomoc w „nabraniu wody ze studni” (tj. zapewnieniu obfitości wód).[161] Na Rusi „Piwnym Bogiem” nazywano zaś św. Mikołaja, co ma związek z obrzędowym, obfitym spożywaniem tego napoju podczas poświęconego mu dnia.[162] Chmiel pojawia się ponadto w bardzo starych, obrzędowych pieśniach polskich, związanych z ceremonią zaślubin, dokładnie – oczepin: Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 08.02.25, 23:50 Kim więc ostatecznie był Nija? Zaprezentowana powyżej analiza potencjalnie związanych z nim źródeł wskazuje, że należałoby upatrywać w nim pana zaświatów, jednocześnie ściśle związanego z mocą wód. Ma to swoje źródło w kojarzeniu wód ze sferą zaświatów, położonych "za wodami" lub w ich głębi. Najprawdopodobniej Nija nie był pierwotnie właściwym bóstwem śmierci i zaświatów, na które należałoby upatrywać raczej Marzannę, której imię związane jest z rdzeniem mor-"śmierć" (także "morze/bagno"), ale władał sferą wód, przez które przewoził dusze zmarłych do zaświatów. W ludowych wierzeniach astralnych rolę taką pełnią Pas Oriona i Plejady czyli Wózek Dusz, na wschodzie i południu Słowiańszczyzny kojarzone z Welesem. Rzeką – drogą po której się poruszał, pełniła zaś Droga Mleczna, zwana Drogą Dusz / Drogą do raju której dwa ramiona, letnie i zimowe, prowadziły odpowiednio do niebios i piekieł.[165] Biorąc pod uwagę jego funkcje przewoźnika do zaświatów, które zachowały się później w obrazie św. Mikołaja, możliwe są powiązania boga z Księżycem, pozostającym jego łodzią lub wierzchowcem. W Polsce zastąpił Niję lokalnie bł. Bogumił, na większości zaś obszaru św. Wojciech, a w zdemonizowanej formie przetrwał zapewne w obrazach diabłów błotnych lub wodnych jak Rokita czy Boruta, także utopców i wodników. W obrzędowości echa dawnego boga można natomiast dopatrywać się w zimowym rytuale palenia Badnjaka i następnie wieszania Podłaźnika. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 12.02.25, 19:45 KREWETKI Z IMBIREM 30 g migdałów w płatkach 250 g ryżu basmati kawałek imbiru wielkości orzecha włoskiego 3 łyżki oleju 1 łyżeczka cukru 1 mała cebula 20 małych krewetek (po 20 g, bez głowy) 4-5 łyżek miodu 2 łyżki sosu sojowego pieprz sól 1 łyżeczka słodkiej papryki w proszku gałązka szałwii Migdały w płatkach uprażyć na patelni bez tłuszczu. Ryż ugotować zgodnie z zaleceniami na opakowaniu. Imbir obrać i pokroić w słupki, przesmażyć na oleju i wsypać cukier. Karmelizować 2-3 minuty i wyłożyć na papier do pieczenia. Cebulę pokroić w drobną kostkę. Krewetki obrać ze skorupek, zdjąć błonkę. Smażyć na oleju 5-7 minut, zdjąć z patelni. Następnie smażyć cebulę, dodać imbir, a następnie miód, paprykę w proszku oraz szałwię, lekko skarmelizować. Dodać sos sojowy i 2 łyżki wody i gotować jeszcze 3-4 minuty. Doprawić solą i pieprzem. Ryż zmieszać z płatkami migdałowymi. Imbirowe krewetki podawać z ryżem. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 12.02.25, 23:42 "Hej, Marzanno miła, gdzieś ty klucze dała? Co byś [zielone] pola nimi otwierała?" "Marzanno krasna, kajś ty gęsi pasła? Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 12.02.25, 23:45 "A sthąd ieszcże dziś ten obycżay maią w wielkiey Polsce y w Sląsku iż siódmego dnia Márca thopią Marzanę vbrawszy iako niewiastę wyszedszy ze wsi spiewając: Smierć sie wije po płothu szukaięcy kłopotu [...] Zwali tego bałwana Marzana, tak bym rzekł, że to był bóg Mars, jako Ziewana Diana." Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 13.02.25, 09:30 Mówi się trudno i kocha się dalej Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 13.02.25, 13:33 PĄCZKI Z SERKA KORZENNE 1 opakowanie serka homogenizowanego naturalnego, 1 łyżka miodu, 1 jajko, szczypta soli, proszek do pieczenia, przyprawa do pierników, cukier z wanilią, 2 szklanki mąki, tłuszcz do smażenia Serek przekładamy do miski. Wbijamy jajko.Dodajemy miód, cukier waniliowy. I ucieramy. Następnie dodajemy przesianą mąkę, przyprawę do pierników, sól oraz proszek do pieczenia. Wyrabiamy ciasto. Za foremki wycinamy serduszka lub inne kształty. Smażymy na rozgrzanym oleju. Odsączamy z nadmiaru tłuszczu. Odpowiedz Link
madohora Re: Walentynki czy Święty Jan 24.01.25, 23:50 Co ciekawe, nazwa sosny u Słowian wywodzi się od określenia "szarości", co jest dziwne w powiązaniu z jej płomienną, czerwono-brunatną korą i zielonymi cały rok gałązkami. Najwyraźniej jednak przeniesiono na nią nazwę określającą zająca (prus. sasins– "zając", ind. śāśa-"zając", pochodzące od szarego ubarwienia, niem. Hase, "zając" i dawne hasan, "siwy") inny symbol wiosny i płodnych sił natury (patrz tzw. zajączek wielkanocny), co dodatkowo przemawia za jej obrzędowym znaczeniem. Zająca postrzegano na tarczy księżyca, nie tylko u nas, ale i np. w Indiach, gdzie księżyc to śāśanka. Obok konia czy wołu, był jednym z jego licznych, zwierzęcych wcieleń. W Grecji pozostawał atrybutem i epifanią bogini Artemidy, jak również stałym towarzyszem Hekate, z którą utożsamiano czeską Marzannę – Moranę, na Słowiańszczyźnie zaś "bydłem" ducha lasu i zoomorficzną postacią czarownicy![96] Estyn Evans pisał, że w części Irlandii zająca utożsamiano z postacią Caillach (a ogólnie u Celtów – składano w ofierze boginiom – matkom), przed rozpoczęciem żniw nawołując: „Dziś idziemy wypędzić ze zboża zające”.[97] Jak donosi Owidiusz, w rzymskich Floraliach obchodzonych między 28 kwietnia, a 3 maja wypuszczano na wolność zające i kozy. Święto to związane było z Florą, opiekunką wiosny, kwiatów i roślin, Juno Luciną lub z Ceres[98]. Trudno o lepszy symbol dla słowiańskiej pary "Marzanna - Dziewanna". Szczególnie, że imię Juno Luciny, czy Luciny (u rzymskiego poety Katullusa przydomka bogini Diany) łączyć się może zarówno z łac. lux, lucis– "światło", jak i z lucus -"święty gaj". Ten ostatni termin wywodzi się zresztą od pierwszego, być może z lucendo– "lśnić, błyszczeć", odniesionego do objetej drzewami polany, gdyż pokrewne, starogórnoniemieckie lôh również znaczyło "polana, święty gaj". Miejscami przebywania i ofiar dla leśnych duchów, takich jak samoviły były zaś, jak już nam wiadomo, leśne polany. Germańskie odpowiedniczki samovił, opiekunki lasu zwane huldrami, tańczące jak one pośród lasów i gór lub w wodach strumieni i jezior, posiadały zaś u Szwedów oboczną nazwę Tallemaj– "Sosnowych Pań". Podobnie jak nasze dziwożony czy samodivy, zdemonizowane, stały się dla purytańskich chrześcijan porywaczkami dzieci i uwodzicielkami młodzieńców. Co należałoby dodać, norweskie huldra znaczy "ukryta" i odpowiada niemieckiej Frau Hölle, czyli Holdzie, odpowiedniczce celtyckiej Cailleach i słowiańskiej Marzanny.W ludowych wierzeniach germańskch bogini Holda staje zaś czasami na czele pochodu trzymających pochodnie zajęcy! Odpowiedz Link