darekvtb
02.05.12, 07:50
Wczoraj przygladalem sie pochodowi pierwszomajowemu KPRF, stojac na skrzyzowaniu Twerskoj i Mochowoj. Uslyszalem obok "пoльcкyю мoвy" i zagadalem do stojacej obok pary. Polskie malzenstwo przyjechalo po raz pierwszy do Moskwy na zaproszenie kolezanki co wyszla za maz za Rosjanina. Oni nie mieli pojecia co tu sie dzieje (mysleli ze to typowa demonstracja 1-majowa gornikow, hutnikow, nauczucieli.. i.t.p. ) wiec ja im wyjasnialem:
1. Na Manieznej byla prorzadowa demonstracja zwiazkow zawodowych
2. Teraz przechodzi opozycyjna demonstracja KPRF.
Wyjasnilem ze to "parlamantarna lewa opozycja".
Za nimi szli mlodzi z czerwonymi flagami "Lewy front", z portretami Cze Gevary, Stalina.
To skrajna lewica, Maoisci, Stalinisci.
Za nimi, w odleglosci 50-100 metrow - fala czarnych flag. To nacjonalisci z krzyzami i choragwiami Matki Boskiej Kazanskiej.
Tak obrazowo wyjasnilem tej parze ze polscy "liberalowie" atakujacy Pu - sami sobie kopia dolek. Bo jesli jakims cudem im sie uda odsunac Pu od wladzy, to w Kremu pojawia sie nie rosyjscy liberalowie, ktorych poparcie w narodzie jest w granicach bledu statystycznego, ale albo
1. Lewe i skrajnie lewe sily z portretami Mao, Stalina i Cze
albo
2. Nacjonalisci pod czarnymi sztandarami, z portretami cara i mapami "Привиcлянcкoгo крaя".
Z Pu, mozna sie dogadac. Z czerwonymi i czarnymi - juz nie.
Najwiekszy koszmar dla Polski, to przyjscie do wladzy w Rosji pierwszych albo drugich. Dlatego w interesach Polski jest podtrzymywanie i popieranie wladzy Pu, ktory wszelkimi silami stara sie oslabic ultra lewych i radykalnych nacjonalistow.